Dodaj do ulubionych

mój dylemat - proszę o męską opinię

19.06.09, 21:46
nie wiem jak zgrabnie zacząć.....

może powiem tak: mam partnera, jesteśmy w związku, długie lata byłam
zaślepiona pracoholizmem, tkwiłam w stanach depresyjnych, ten czas powoli
mija, ja się rozwijam zawodowo, poznaję dużo ludzi, głównie mężczyzn, bo
głównie z nimi mam kontakt zawodowy,

z niektórymi nawiązuję fajny kontakt, jest opcja wypicia wspólnie np. kawy i
tu pojawia się mój dylemat/konflikt, jak mogę być odebrana (moja motywacja -
relaks, odskocznia od pracy w domu, miła rozmowa, nic więcej)

a) przez zapraszającego, wiedzącego, ze mam faceta - chciałabym sobie zapytać
- "co w takim momencie myśli mężczyzna"?
- chce wykorzystać jakoś sytuację?
- pomyśli, że jestem łatwa, skoro mam faceta, a spotykam się z nim
- czy męska interpretacja mocno różni się od mojej?
b)czy kobieta może być odebrana za łatwą w takim kontekście, że jest nie fair
wobec swojego partnera, bo już usłyszałam od kolegi w realu, że on by się nie
zgodził, by jego partnerka "flirtowała" z innymi facetami...

czy akceptujecie znajomości i relacje swoich partnerek z mężczyznami?
czy oceniacie negatywnie kobietę, która przyjmuje zaproszenie na kawę, być
może podświadomie odbieracie ją już w kategoriach otwartej na zdobywanie,
uwodzenie?

Mam schizę, że robię coś złego, ale mam głód wartościowych relacji, potrafię
zachować granice, ja nie widzę nic "złego", ale być może to moje łatwe
wytłumaczenie, wygodne ...

obiektywnie, po męsku:-)
Obserwuj wątek
    • allerune Re: mój dylemat - proszę o męską opinię 20.06.09, 05:05
      wieczorne wyjścia dziewczyny z jakimiś facetami na kawę ? nie do przyjęcia.
    • praktyk71 Re: mój dylemat - proszę o męską opinię 20.06.09, 12:58
      obiektywnie po męsku; nie wierzymy w monogamiczność człowieka, sami
      mamy żony/stałe partnerki więc wiemy, jak to jest z tym młodzieńczym
      zauroczeniem w związkach stałych. Mija. A co najmniej słabnie. Im
      bardziej (naszym zdaniem) kobieta uspokojona swoim bezpiecznym,
      stałym związkiem, tym większa szansa, że uda się ją przekonać naszym
      urokiem osobistym do małego szaleństwa (z zapewnieniem absolutnej
      dyskrecji). Od czegoś trzeba zacząć. Na kawę można pójść na
      przykład, porozmawiać, wybadać i zdecydować; są jakieś szanse czy
      nie tracić czasu i pozostać przyjaciółmi (też miłe i pozostawia
      jakąś nadzieję na przyszłość, taka "lodówka" dla kandydatek na
      kochanki w przyszłości).
      Wobec tego - uważamy, że spotykanie się z "innymi mężczyznami" to
      nic takiego. Niektórzy (młodsi) mężczyźni robią od tego liberalizmu
      wyjątek dla swoich stałych partnerek, je obowiązuje surowsza taryfa,
      ale po pierwsze - stałą ma się jedną na ogół - a to mizerna próbka
      ilościowa, reguły więc nie tworzy, po drugie - z czasem i dla
      tej "kontraktowej" człowiek staje się bardziej wyrozumiały (kiedy
      dzieci podrosną i wiadomo, że moje).
      • only_isabelle Re: mój dylemat - proszę o męską opinię 20.06.09, 13:13
        bosko:-)))

        Praktyku jesteś jeszcze? Mam pytanko
        • praktyk71 Re: mój dylemat - proszę o męską opinię 20.06.09, 13:17
          jestem :)
          • only_isabelle Re: mój dylemat - proszę o męską opinię 20.06.09, 13:54
            cudnie :-) to pytam :-)

            teoretyzuję, ale to chyba nie świadczy dobrze o mężczyźnie, który zaprasza od
            razu do domu???? po zapoznaniu się, kontakcie zawodowym, widzieliśmy się może
            tak naprawdę 2 razy :-)))
            nie chcę się ustawiać w niezręcznej sytuacji, poza tym będziemy pracować jeszcze
            nie raz razem,
            jak tego nie popsuć :-(((
            oczywiście nie ma mowy o pójściu na chatę, jeśli już to jakieś kulturalne
            miejsce i tu mnie zastanawia następujące:
            - czy facet ma o mnie złe wyobrażenie, uważa, że jestem łatwa skoro zaprasza na
            chatę,
            - czemu nie chroni swoich granic?
            - czy wstydzi się pokazać z kobietą w miejscu publicznym?

            lubię analizować :-)))
            • praktyk71 Re: mój dylemat - proszę o męską opinię 20.06.09, 14:03
              Trudno odpowiedzieć jednoznacznie, ale gdybym musiał, to
              zakwalifikowałbym to tak;
              Facet raczej uznał, że nie musi długo owijać w bawełnę. To nie musi
              być Twoja wina, ale faktem jest, że kobiety czasem nieświadomie
              robią wrażenie, że facetowi pójdzie łatwo.. Zwłaszcza wtedy, kiedy
              starają się być tzw. "kumpelami". A z kumpelą nie trzeba się
              krygować. Można zaprosić na wódkę, do domu, a w domu - bez żenady
              zaproponować wyskoczenie z majtek..
              Przepraszam, że trywializuję, może w tym konkretnym przypadku tak
              nie jest, ale nie stawiałbym na to..
              • only_isabelle Re: mój dylemat - proszę o męską opinię 20.06.09, 14:26
                masakra,
                miałam takie przeczucie właśnie...
                nie wiem, co myśleć o sobie, najwidoczniej jakoś przyciągam, nie wiem,

                praktycznie pracuję tylko z facetami, wśród nich czuje się bezpiecznie, jestem
                otwarta, żartuję, śmieję się, mówię co myślę, co mnie stresuje, przeraża, no
                może kokietuję w pewnym sensie, bo wiem, że chętnie pomogą...:-) i mam za swoje,
                buuuuuuuuuuu

                strasznie się czuję z tym
                • praktyk71 Re: mój dylemat - proszę o męską opinię 20.06.09, 14:39
                  To normalna konsekwencja pracy w męskim towarzystwie. Radzę po
                  prostu pamiętać, że jesteś nie tylko ich koleżanką z pracy, z którą
                  mogą sobie pozwolić na pewien poziom poufałości (lepiej - nie za
                  duży..), ale też - kobietą. Nie próbuj się z nimi zintegrować za
                  bardzo, bo jestem pewien, że niektórzy z nich uznają, że w ramach
                  tej integracji jesteś gotowa na więcej.
                  Zresztą - kto wie - może jesteś..
                  Znowu przepraszam za trywializowanie, ale skoro tak Cię ciągnie do
                  męskiego towarzystwa, to znaczy, że czegoś od tych mężczyzn chcesz
                  jednak. Nawet, jeśli sama przed sobą nie chcesz się przyznać.
                  Widzisz, ja nie wierzę w przyjaźń między kobietą a mężczyzną (taką
                  aseksualną..) ani w tzw. "wartościowe relacje" o których pisałaś.

                  To co pisałem wcześniej o męskim sposobie widzenia tych spraw -
                  jest, moim zdaniem, prawdziwe także w odniesieniu do kobiet. W tym -
                  do Ciebie. Różnią się tylko sposoby działania, które z powodów
                  obiektywnych płcie uznają za lepsze (skuteczniejsze,
                  bezpieczniejsze) dla siebie, oraz intensywność potrzeb "skakania w
                  bok".
                  Nie pomyśl, że Cię próbuję ironicznie potępiać.
                  Uważam, że tak jak otaczający Cię mężczyźni na Ciebie polują, tak Ty
                  masz prawo prowadzić swoje polowanie.
                  Zawsze namawiam do autorefleksji. Zadawania sobie otwartych pytań i
                  udzielania sobie szczerych odpowiedzi. Nie byłoby dla mnie nic
                  dziwnego ani nagannego, gdybyś - mimo, że się wypierasz - po prostu
                  chciała czasem pozwolić się któremuś bzyknąć. Takie jest życie.
    • think-thank Re: mój dylemat - proszę o męską opinię 20.06.09, 14:52
      > może kokietuję w pewnym sensie, bo wiem, że chętnie pomogą...:-)

      reklamujesz towar to klient czuje się zachęcony
      • only_isabelle Re: mój dylemat - proszę o męską opinię 20.06.09, 15:09
        dzięki Wam!
        Póki co to sama wypieram swoją seksualność, ale pracuję nad sobą,
        dzięki za głębsze spojrzenie,
        potrzeba kontaktów - "wartościowych relacji" - być może racjonalizowaniem
        popędów, podświadomie pewnie o to chodzi, z pewnością, akurat tutaj o bzyknięciu
        nie ma mowy, bo facet nie w moim typie :P
        chodzi o to, by robić z siebie dzikusa i zbywać...szukam złotego środka na siebie,
        właśnie rozmawiałam z koleżanką, rzeczony pan jest podrywaczem, próbował
        nawiązać z nią kontakt przez jej koleżankę, był bardzo bezpośredni, masakra
        • praktyk71 Re: mój dylemat - proszę o męską opinię 20.06.09, 15:20
          Widzę, że pewien poziom samoświadomości osiągnęłaś..

          Kanalizowanie potrzeb (w tym seksualnych) a czasem metoda
          substytucji jest jakąś metodą ich kontrolowania. Może i dobrą.
          Ja tam niczego przed sobą nie udaję. Bywa, że mam ochotę bzyknąć
          jakąś Panią, ale tego (z różnych powodów) nie robię. Owszem, przykro
          mi wtedy i smutno, ale nie udaję (przed sobą) że wcale nie chcę..
          Ani nie wmawiam sobie, że chcę z nią nawiązać jakąś "wartościową"
          relację" ;) Raczej odkładam kontakt na później, może coś z tego
          kiedyś będzie.. Zostajemy "przyjaciółmi" ;)

          Trzymaj się :)
          • only_isabelle Re: mój dylemat - proszę o męską opinię 20.06.09, 15:54
            praktyk71 napisał:

            > Widzę, że pewien poziom samoświadomości osiągnęłaś..
            >
            > Kanalizowanie potrzeb (w tym seksualnych) a czasem metoda
            > substytucji jest jakąś metodą ich kontrolowania. Może i dobrą.
            > Ja tam niczego przed sobą nie udaję. Bywa, że mam ochotę bzyknąć
            > jakąś Panią, ale tego (z różnych powodów) nie robię. Owszem, przykro
            > mi wtedy i smutno, ale nie udaję (przed sobą) że wcale nie chcę..
            > Ani nie wmawiam sobie, że chcę z nią nawiązać jakąś "wartościową"
            > relację" ;) Raczej odkładam kontakt na później, może coś z tego
            > kiedyś będzie.. Zostajemy "przyjaciółmi" ;)
            >
            > Trzymaj się :)

            cudnie Praktyku,
            ale w tym przypadku nic mnie nie jara, poza intelektem/potencjałem,
            ale to jedynie wyobrażenie póki co o człowieku...
            dlatego chciałam nawiązać wartościowy kontakt, czyt. oparty według mojego
            wyobrażenia na tym, iż "ludź" widzi we mnie człowieka, a nie tylko atrakcyjną
            kobietę,
            chciałabym właśnie na luzie, po kumpelsku, bez podtekstów, ale jak wiadomo mamy
            swoje potrzeby, nieuświadomione mechanizmy,
            być może ja jestem w połowie drogi do poznania siebie, bo póki co, zadawalają
            mnie orgazmy intelektualne :-)))kto wie, może kiedyś odkryję kolejne dno i pod
            tym są ogromne potrzeby seksualne, ale to bym czuła :P Szukam w mężczyznach
            potencjału, mądrości, czegoś, czego nie znam, bo nie miałam ojca i mądrego
            wzorca, więc jest niesamowity głóóóóóóóóóóóóód tych wartościowych relacji...
            Lubię rozmawiać, intelektualizować, to tai mechanizm obronny - tak naprawdę pod
            tym kryje się ogromny lęk przed ludźmi...a w przypadku mężczyzn włącza się
            podwójnie z uwagi na niedostatki w dzieciństwie...idąc dalej - dążę by
            zdominować totalnie rozmówcę, wkrada się element rywalizacji, lubię jakość,
            poziom itd. ale to też ucieczkowe od prawdziwych emocji...smutne, ale tak
            jest...więc, żeby ogarnąć się w tym świecie jakoś doświadczam, uczę się...tylko
            nie chcę sobie zrobić kuku...

            Wiem na pewno, że pod pojęciem "wartościowa relacja" mężczyzna rozumie, co
            innego, buuuuuuuuuuuuuuuuu
            chlip, chlip, moją motywację poznałeś..:-))
            • praktyk71 Re: mój dylemat - proszę o męską opinię 20.06.09, 16:01
              - słodkie :)

              - kilka moich kochanek na początku naszych znajomości zbliżyło się
              do mnie z tych samych powodów. Też widziały we mnie mężczyznę
              dojrzałego, inteligentnego, silnego - archetyp mężczyzny i ojca,
              którego wprawdzie miały, ale może nie takiego..

              Czy to oznacza, że wykorzystałem ich naiwność. Raczej nie. Dałem im
              to, czego pragnęły, a na dokładkę.. parę innych rzeczy w pakiecie,
              że tak powiem. Narzekań nie było. A że żadna nie przyzna, że nie
              takie miała zamiary.. ? Prawdy i tak nikt nie mówi (bo i po co?),
              zwłaszcza Kobiety ;)
              • only_isabelle Re: mój dylemat - proszę o męską opinię 20.06.09, 16:15
                no dobra, wychodzi na to, że mężczyzna ma swój punkt widzenia i jakikolwiek
                przejaw relacji może być odebrany jednoznacznie ,
                nie chcę obić "mordy" mentalnie i czuć niesmaku, wolę już profesjonalną
                współpracę, najwidoczniej nie potrafię się odnaleźć - szkoda, bo zubażam się w
                pewnym sensie, wciąż mam nadzieję, że nie wszyscy uprzedmiotawiają kobiety, ale
                chyba jedynie geje...
                • facettt dalej nie wiem - o co sie obwiniasz? 20.06.09, 16:26
                  only_isabelle napisała:
                  najwidoczniej nie potrafię się odnaleźć - szkoda, bo zubażam się w
                  > pewnym sensie, wciąż mam nadzieję, że nie wszyscy uprzedmiotawiają kobiety, ale chyba jedynie geje...

                  To przeciez standardowa i czesta sytuacja, ze ma sie ochote
                  na jakas kolezanke - i co sie tu doszukiwac (w kimkolwiek) winy?

                  Mowisz mu - o.k stary, jestes fajnym kolega, ale nie jestes
                  "w moim typie" i to bardzo schladza zapedy i po klopocie.

                  PS. co do gejow masz racje - mialem kiedys przyjaciela geja. otoczony byl wianuszkiem atrakcyjnych kobiet, ktore nocowaly
                  u niego itd... gdyz czuly sie przy nim po prostu bezpiecznie :)))


                • praktyk71 Re: mój dylemat - proszę o męską opinię 20.06.09, 17:06
                  Meżczyzna ma, oczywiście, swój punkt widzenia, tak jak i kobieta.
                  Tego się nie da zmienić - i dobrze chyba.
                  "Uprzedmiotowienie" osoby płci przeciwnej jest tylko objawem
                  prymitywizmu. Prymitywów należy unikać i tyle.
                  Nie chcę Cię namawiać, byś wszystkich wrzucała do jednego worka i
                  posądzała o przedmiotowy stosunek do Twojej osoby. Warto jedynie,
                  żebyś nie zapominała, że mężczyzna, także i ten "wartościowy"
                  intelektualnie czy jak tam chcesz - nie przestaje byc mężczyzną i
                  patrzy na Ciebie jak na kobietę. Jak i Ty - nie przestajesz być
                  kobietą, nawet, kiedy potrzebujesz człowieka a nie mężczyzny.
                  Geje zapewne są jakąś alternatywą, nie wiem, nie znam ich zbyt
                  dobrze. Zresztą - podobno często są "bi"..
                  Nie uważam, że powinnaś się jakoś "zubożać". Przeciwnie - czerp
                  sobie z tych Twoich męskich znajomości co chcesz i i ile chcesz,
                  pamiętaj jednak, że druga strona też będzie chciała
                  sobie "zaczerpnąć" - i z grubsza powiedzieliśmy już - czego. Jeśli
                  nie chcesz sobie zrobić "kuku" - albo doprowadzić do popsucia
                  poprawnej początkowo relacji z jakimś mężczyzną - spróbuj
                  kontrolować sytuację i nie doprowadzaj do faz przez Ciebie
                  niechcianych. Lepiej wcześniej zastopować, niż narobić "kwasu".
                  • only_isabelle Re: mój dylemat - proszę o męską opinię 20.06.09, 17:23
                    d o k ł a d n i e
                    dzięki :-)
                    amen
                    kropka
                    :-))
                    miłego weekendu
                    :-)
                    • praktyk71 Re: mój dylemat - proszę o męską opinię 20.06.09, 17:30
                      Wzajemnie :)
        • think-thank Re: mój dylemat - proszę o męską opinię 20.06.09, 15:25
          nie, wartościowe rozmowy a popęd seksualny to dwie różne sprawy
          tak po męsku mówiąc
          • facettt Re: mój dylemat - proszę o męską opinię 20.06.09, 15:33
            think-thank napisał:

            > nie, wartościowe rozmowy a popęd seksualny
            to dwie różne sprawy tak po męsku mówiąc

            Naturalnie, tylko po mesku wypada dalej dodac, ze nie tylko uroda, lecz i blyskotliwosc napotkanej kobiety bywa dla wielu mezczyzn DODATKOWYM afrodyzjakiem :)
            • think-thank Re: mój dylemat - proszę o męską opinię 20.06.09, 18:26
              nie, co najwyżej jej pozycja zawodowa
              a bardzo silny pociąg potrafi wzbudzić i także tak zwana fanta (fuck and never
              touch again)
              • facettt a co do fanty 20.06.09, 20:21
                think-thank napisał:

                > nie, co najwyżej jej pozycja zawodowa
                > a bardzo silny pociąg potrafi wzbudzić i także tak zwana fanta (fuck and never touch again)

                no to pijam czasem, nie wiedzialem jednak, ze moze byc to tak szkodliwe dla zdrowia?
                la.metblogs.com/archives/fanta.jpg
              • facettt PS. - NIE 20.06.09, 20:36
                think-thank napisał:

                > nie, co najwyżej jej pozycja zawodowa

                blyskotliwosc moze sie przekladac na pozycje zawodowa,
                lecz nie musi :)
    • facettt dzielenie wlosa na czworo :) 20.06.09, 15:14
      Przeciez nie zyjesz w swiecie islamskim
      - zebys nie mogla "tete a´ tete" spotkac sie z jakims mezczyzna ?

      Mozesz.

      Jednakze to Ty wyznaczasz granice. Oczwiscte, ze takie spotkanie
      w kawiarni, potem spektakl teatralny rtc... moze stwarzac owemu panu pewne nadzieje na ciag dalszy. Jezeli jednak otwarcie powiesz, ze dalszego ciagu nie bedzie (typu wizyta u niego w domu)
      - to i ochota na "nastepna" kawiarnie mu przejdzie :)

      Dalej nie rozumiem, gdzie tu miejsce na jakies dylematy
      i uwagi "strasznie sie z tym czuje"...
      • only_isabelle Re: dzielenie wlosa na czworo :) 20.06.09, 16:00
        > Dalej nie rozumiem, gdzie tu miejsce na jakies dylematy
        > i uwagi "strasznie sie z tym czuje"...

        bo projektuję na niego coś, co sobie wkręcam -
        że uznał, że jestem jakaś łatwa laska, skoro na dzień dobry jest taki bezpośredni,
        nie uważam, że wykroczyłam poza granice, bardziej wykorzystałam jego brak
        granic, bo poprosiłam o pomoc, teraz być może myśłi, że w taki sposób mu się
        zrewanżuję,

        idąc dalej, obwiniam się za to, że gość mnie podrywa,
        głupia jestem, wiem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka