malgosia_l42
07.08.09, 17:44
Ostatnimi czasy mam wrażenie, że mężczyźni boą się zaangazować
związki, ale w sensie emocjonalnego zaangażowania. Skąd ta teoria?
Mianowicie widzę, jak wielu panó po związkach jest zdystansowanych i
owszem chcieliby coś zacząc, ale....To ich '"LE" przybiera postać
wielkiego balona z ....pustką w środku. Jak zapytasz wprost, to nie
umieją przyznać racji( no bo jak... ) ale i nie potrafią
kategorycznie zaprzeczyć....
Mój Przyjaciel ( spotykamy się rok) , który nie mieszka ze mną ,
oboje po cięzkich związkach mamy trudnośc w przekroczeniu jeszcze
tej delikatnej granicy zacieśnienia intymności codziennej,
powtarza mi teksty typu:
- niedobrze, przy tobie tracę głowę
- i co ja mam z Toba zrobić, no bo przecież tak bardoz mi na tobie
zalezy
- musze iśc pracować, ważną prace mam ( kiedy pytam o coś ważnego, a
co dotyczy nas)
Pytam wprost- co masz na myśli. Odpowiada typowo po męsku,czyli
wcale.
Szczerze móiąc zawsze myslałąm,że to kobiety są niezdecydowane i nie
umieją niczego wprost powiedzieć...zmieniam zdanie :(
Zastanawiam się, skąd tyle strachu przed zaangażowaniem się ????Jak
to zmienić?