08.07.06, 07:58
Ochotnicy! Dlaczego nie gasicie?
Kierowca „na dwóch gazach” przywiózł kolegów - strażaków ochotników w...
trampkach do groźnego pożaru. Nie byli w stanie gasić.

Fot. A. Nowak
Pełniący obowiązki naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego KPP w Ostrowcu Marian
Sokół podaje, że pijany strażak kierowca miał w wydychanym powietrzu 3
promile alkoholuDo gaszenia pożaru w Piaskach Brzóstowskich przyjechał wóz
bojowy z OSP z Ćmielowa. Strażacy byli tak „osłabieni”, że nie mogli wyjść z
kabiny. Kierowca ledwie słaniał się na nogach, w wydychanym powietrzu miał
ponad 3 promile alkoholu.
Pożar w Piaskach Brzóstowskich wybuchł w środę w pod wieczór. Paliły się domy
i budynki gospodarcze w rejonie mostu na Kamiennej. Dwie rodziny walczyły z
żywiołem o uratowanie dobytku. Mieszkańcy zatelefonowali po strażaków,
przyjechała jednostka z OSP z Ćmielowa, ale przez kilka chwil nikt nie
wychodził z samochodu i nie przystępował do akcji. Gdy strażacy wreszcie
wygramolili się z kabiny, okazało się, że nie byli w ogóle przygotowani do
gaszenia pożaru. Nie posiadali ubrań ochronnych, na nogach nie mieli obuwia
zabezpieczającego przed poparzeniem tylko zwyczajne tenisówki i trampki. Nie
dawali sobie nawet rady z rozwinięciem węża. - Gdzie przyjechaliście, czy na
zabawę?! - zaczęli wykrzykiwać do nich mieszkańcy. - Dwie rodziny tracą
dobytek, a wy nic nie robicie!

Strażacy jacyś dziwni, a potem pouciekali!
Zachowanie strażaków od razu mieszkańcom wydawało się dziwne, jacyś ospali,
bez siły, aktywności, poza tym czuć było od nich alkohol. Gdy przyjechały
jednostki zawodowców - PSP z Ostrowca - mieszkańcy kategorycznie poprosili
oficera prowadzącego akcję, by powiadomił policję. - Ćmielowscy strażacy
zorientowali się, co się święci i zaraz rozpierzchli się po terenie,
zostawiając na miejscu pożaru samochód bojowy - opowiadają sąsiedzi
pogorzelców. - Na dodatek wraz z nimi przyjechali młodzi druhowie,
kilkunastoletni zaledwie chłopcy. Jaki to dla nich przykład?
Pełniący obowiązki naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej
Policji w Ostrowcu Świętokrzyskim Marian Sokół przyznaje, że funkcjonariusze
rzeczywiście nie zastali na miejscu zdarzenia ćmielowskich strażaków, jedynie
samochód. Udali się do ich remizy przy ulicy Sandomierskiej i tam znaleźli
kierowcę wozu bojowego. Po poddaniu go badaniu na trzeźwość stwierdzili u
niego ponad 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Po godzinie powtórzono
badania i wtedy zawartość alkoholu wynosiła 2,5 promila. - Po następnej
godzinie pobraliśmy mu krew, by udowodnić, że alkohol spożywany był przez
niego dużo wcześniej - mówi Marian Sokół. - Na pewno będzie miał zakaz
kierowania pojazdami. Powinien być też usunięty z OSP. Oczywiście, to był
stan wyższej konieczności, chodziło o ratowanie mienia i życia ludzi, ale on
jechał wozem bojowym w stanie nietrzeźwości. Sprawą pijanego kierowcy,
strażaka OSP zajmuje się prokuratura w Opatowie.
Mieszkańcy Ćmielowa są zbulwersowani zachowaniem strażaków. - Przed kilku
laty głośno było na całą Polskę o tym, że druhowie z OSP sami wzniecają
pożary, by je później gasić, a teraz znowu będzie głośno o tym, że jeżdżą po
pijanemu do akcji - ubolewają ludzie.
- W ćmielowskiej OSP zmiany powinny nastąpić jak najszybciej - postulują
mieszkańcy. - Nie można dopuścić do tego, by ze strażnicy robić melinę
pijacką.

- Nie ma co, koledzy się zbłaźnili
Wczoraj kontakt z prezesem ćmielowskiej OSP Witoldem Wójcikiem był
niemożliwy. Wyraźnie unikał rozmów o środowym incydencie. Druh OSP Alfred
Tomaszewski, chociaż nie jest początkowo skory do rozmowy, próbuje bronić
swojego kolegi, zatrzymanego kierowcy z OSP. - To dobry chłopak, ale za
bardzo ryzykant - przyznaje. - Pojechał „na dwóch gazach”. Nie ma co,
zbłaźnili się moi koledzy. Jak już wypili, powinni w domu siedzieć.
Zastępca burmistrza Zbigniew Chmielecki zgadza się z postulatami mieszkańców,
że jak najszybciej powinny nastąpić zmiany w OSP. W trybie pilnym zwołał na
sobotę zebranie wszystkich strażaków. - Będziemy chcieli odwołać
dotychczasowego prezesa OSP, który nie potrafił dopilnować porządku w
kierowanej przez siebie jednostce - zapowiada. - Musimy podjąć zdecydowane
kroki, by już nigdy w przyszłości nie wstydzić się za swoich druhów.


Pożar w Piaskach Brzóstowskich
W pożarze w Piaskach Brzóstowskich spłonął doszczętnie drewniany dach
budynku, zostały jedynie kikuty murów. Starty strażacy oceniają na 50 tys.
zł. Prawdopodobnie przyczyną pożaru było zaprószenie ognia przez dzieci.
Akcja gaszenia trwała ponad 4 godziny i zakończyła się przed godziną 23.
Brało w niej udział siedem zastępów, w tym cztery z PSP Ostrowiec, dwie z OSP
Bodzechów, jedna z OSP Boria. Na miejscu zdarzenia pojawiła się jednostka z
OSP Ćmielów, ale nie gasiła pożaru.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka