dizzy81
07.07.07, 22:03
Po raz kolejny w piątkowy wieczór, na boisku przy ulicy Różanej spotkały się ekipy Drukarzy i Forumowiczów. Mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych, udało się rozegrać, jak się później okazało bardzo dobre zawody w wykonaniu obu drużyn. Zarówno zespół doświadczonych Drukarzy i Forumowiczów zagrały osłabione, bez ławki rezerwowych, w tej drugiej drużynie brakło między innymi Miśka, który nie może zaleczyć kontuzji i w najbliższym czasie ma udać się na konsultacje do doktora Machowskiego. Miejsce Miśka zajął niespodziewanie Bobo, którego występ w tym meczu był dla wszystkich zaskoczeniem.
Pierwsza połowa toczyła się pod dyktando Forumowiczów. Już od pierwszych minut, raz za razem na bramkę Drukarzy sunęły ataki, lewą i prawą stroną boiska. Ich gra była w tym momencie dużym zaskoczeniem, zespół wykazywał dużą ambicję, walczył o każdą piłkę. Forumowicze bezlitośnie klepali obronę Drukarzy, co chwila stwarzając sobie dogodne sytuacje. W tym okresie gry nie wykorzystali trzech wyśmienitych okazji, trafiając dwukrotnie w poprzeczkę, a raz od utraty bramki uchronił Drukarzy bramkarz, który miał przysłowiowy dzień konia. W jednej z sytuacji, Michał znajdując się w tuż przed bramką posłał piłkę kilka metrów na bramką. Kolejna akcja to dośrodkowanie z lewej strony boiska przez Zbyszka, zamykający akcję Jurand nie trafił w piłkę marnując w ten sposób szansę na zdobycie gola.
Niestety niewykorzystane sytuacje zemściły się. Dwa wypady Drukarzy pod bramkę rywali zakończyły się bramkami. Jedną z nich zdobył prezes, popisując się strzałem w długi róg. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 2:0 dla gości, jednak obiektywnie trzeba stwierdzić, że najbardziej sprawiedliwym wynikiem byłby tutaj remis. Dobrą partię w tej części gry rozegrał Korba, który z wyczuciem interweniował na linii bramkowej, co najmniej trzykrotnie broniąc groźne strzały rywali.
Druga połowa rozpoczęła się od kłopotów Forumowiczów, bowiem ich bramkarz musiał opuścić boisko. Po długich namysłach, między słupkami zdecydował się stanąć dizzy81, który jednak nie zaliczy tego występu do udanych. Po trzech kapitalnych interwencjach na przedpolu (strzelał między innymi buksy), przyszło mu trzykrotnie wyjmować piłkę z siatki, z czego dwie bramki padły po jego ewidentnych błędach. Pierwsza bramka to kopia sytuacji z meczu Azerbejdżan – Polska, kiedy to Azerowie otworzyli wynik spotkania. Zawodnik Drukarzy pociągnął prawym skrzydłem i strzałem z prawie zerowego konta umieścił piłkę w siatce, wciskając ją między rozpaczliwie interweniującym dizzim a słupkiem. Kolejny gol to przepiękny strzał w długi róg, mimo że dizzy wyczuł intencje strzelca, wyraźnie zabrakło rąk. Trzecia bramka, to strzał po ziemi, piłka przeszła między rękami dizziego a jego brzuchem i fakt, że była mokra i dostała poślizgu, nie ma tu większego znaczenia. Tę bramkę można z kolei przyrównać do interwencji bramkarza Anglików w ’74, kiedy to również przepuścił piłkę pod brzuchem. Szósty gol dla Drukarzy padł po uderzeniu z dystansu, piłkę zmierzającą pod poprzeczkę próbował łapać Jurand (zmienił zniesmaczonego dizziego), ta przełamała jego mokre ręce i wpadła pod poprzeczkę.
Honorowe trafienie dla Forumowiczów zaliczył b3. Była to druga z rzędu jego bramka w meczu z Drukarzami. Jeśli będzie strzelał regularnie, to można liczyć na coraz lepsze wyniki. Betrójeczka popisał się kapitalnym uderzeniem pod poprzeczkę, podcięta technicznie piłka przelobowała zaskoczonego bramkarza i wpadła do bramki. Należy dodać, że Zbyciu po raz kolejny grał w pożyczonych butach, które znów przyniosły mu szczęście. W tej części gry z dobrej strony pokazał się również młody Radek, który swoimi zwodami wgniatał w ziemię zdezorientowanych Drukarzy, kilkakrotnie zagrywając za plecy obrony prostopadłe piłki. I gdyby napastnicy Forumowiczów wykazali się lepszym przygotowaniem kondycyjnymi zimną krwią wynik byłby zgoła odmienny.
Mimo wysokiej porażki, był to najlepszy mecz w wykonaniu Forumowiczów. Kto wie jakby potoczyły się losy meczu, gdyby wykorzystali wszystkie stworzone przez siebie sytuacje.
O komentarz pomeczowy poprosiliśmy strzelca bramki, oto co ułyszeliśmy:
B3 – zagralimy naprawdę dobry, dobry mecz! Sił starczyło na pierwszą połowę, gdyby my wykorzystali te sytuacje, wygralibymy ten mecz! W pierwszej połowie wozilimy Drukarzy jak chcieliśmy. Gra z pierwszej piłki to najlepszy sposób. Mnie pod koniec meczu łapały skurcze, ale dotrwałem. Nie miał kto masować. Nie wiem czy zagram w następnym meczu. Strzelilimy bardzo ładną bramkę, podciąłem nad bramkarzem i wpadło! Cieszę się, bo strzelam regularnie, mam nadzieje, że podobnie będzie za tydzień. Myślę, że kolejny mecz będzie już tylko naszym popisem. Dojadą też posiłki z Lublina.