07.08.07, 11:56
Jestem w stanie odrętwienia, być może jest to spowodowane wiosną, wpływem
promieniowania kosmicznego tudzież wzrostem ceny za baryłkę Brenta mimo, iż
nie inwestuję w ropę.

Potrzebuje wakacji, plaży, która nie będzie zagrożona falami tsunami, dobrego
drinka, dwóch młodych masażystek ( jedna to nie jest trendi jak mawia
pokolenie nastolatków ) i ciszy przez co najmniej miesiąc. Może jest to
związane z faktem, że od roku śpię po 5 godzin dziennie, a i tak nie starcza
mi czasu na załatwienie wielu spraw. Niedługo w ogóle nie będę spał i stanę
się Trevorem Reznikiem z filmu Mechanik, który nie zmrużył oka od roku,
popadając w obłęd. Za dużo zmian, za dużo nieprzespanych nocy, imprez 48
godzinnych.....dzień-noc-dzień-noc....

Ok, z plaży mogę zrezygnować, wystarczy mi mała chatka w lesie bez telewizora,
radia, telefonu, tona literatury, która leży w moim pokoju, bowiem nie mam
czasu jej przeczytać.

Ok, jeśli domek też nie wchodzi w grę to potrzebuję, chociaż tygodnia na
odespanie kilku miesięcy.

Ok, spanie też nie...cóż przeczytam ostatni artykuł w Rzeczpospolitej, później
kilka rozdziałów Gułagu Applebaum, czas szybko upłynie. Później praca, a na
końcu....impreza. Oczywiście, pójdę patrząc jak w obłoczku oddala się plaża
bez tsunami, chatka w lesie z literaturą i odespanie kilku miesięcy..

Ostatnio miałem niesamowicie realistyczny sen, może jest proroczy ?

Leżę martwy w kostnicy miejskiej na ulicy Oczki zastanawiając się resztkami
żywej tkanki mózgowej jak bardzo nie doceniałem życia wytwarzając wokół siebie
niepotrzebne problemy.

Jest mi zimno, choć już nic nie czuję, lecz resztkami wyobraźni wiem, że
powinno być mi zimno skoro leżę w temp 0 st bez odzieży...Martwię się co
będzie dalej, czy Bóg istnieje ? Czy zaraz otworzą się wrota do nieba, zobaczę
świetlisty korytarz, który zaprowadzi mnie do bram św. Piotra?

Na razie zastanawiam się jak dotknąć atrakcyjną niewiastę leżącą obok mnie.
Słyszałem, że przedawkowała narkotyki biedaczka, nie wiedziała, że wciąganie
kokainy też ma swoje granice. Niestety nie odratowano jej, zmarła na zapaść na
oddziale intensywnej terapii w szpitalu na Banacha. Zaprzepaściła dalszy
rozwój kariery w firmie, nie pojedzie już na narty do Austrii i nie zasmakuje
seksu. Tunelu świetlistego nie widzę, w ogóle widzę coraz słabiej, ale może
jest to spowodowane niską temperaturą. Pocieszam się, ze zaraz mi przejdzie,
wstanę z zimnego stołu i pójdę do pracy.

Biorą mnie do mycia! Wrzucili mnie do wanny i oblewają zimną wodą - na pewno
musi być zimna..ubierają mnie ! Panowie ! Ale dlaczego w garnitur ! Przecież
ja nie idę na żadne spotkanie biznesowe, ślub czy pogrzeb ! Chcę iść do pracy
!! Mówię do panów w fartuchach rzeźnickich - ja wiem, że mnie nie słyszycie
ale odwołuję się do waszej przenikliwości, telepatii i spostrzegawczości -
mrugam do was okiem, musicie to widzieć - nie wkładajcie mnie do tego pudła,
które wygląda jak trumna ! Mam klaustrofobię poza tym nie chce mi się leżeć
tylko iść na spacer, patrzeć na zatłoczoną Marszałkowską, młode studentki z
Krakowskiego Przedmieścia, proszących o kilka groszy Rumunów, PKiN - dar
towarzysza Stalina od Narodu Radzieckiego...

....jest ciemno !! Nic nie widzę...ale słyszę upadającą ziemię na wieko pudła,
w którym jestem zamknięty ! Ludzie ! Czy wy mnie chcecie zakopać żywcem ??? Za
jakie grzechy ? Przecież nie za to, że w podstawówce ukradłem koledze
Hubertowi resoraka, którego i tak musiałem oddać, bowiem mój ojciec przejrzał
moje złodziejskie zamiary ? Seks przedmałżeński ? Obiecuję poprawę lecz proszę
o wypuszczenie mnie na powierzchnię !!

Leżę i się nudzę...nie wiem czy jest dzień czy noc..

I OBUDZIŁEM SIĘ…Na ogół tego nie robię ale na pusty żołądek wypiłem butelkę
zimnego piwa….Potrzebuję urlopu !
Obserwuj wątek
    • monika.dk Re: Urlop:) 07.08.07, 12:10
      moja rada: zrezygnuj z imprez na rzecz snu
      wyspany będziesz przyjaźniej nastawiony do ludzi, a wtedy urlop może
      zaczekać :D
      • lachien Jeszcze jedna historyjka:) 07.08.07, 12:27
        Wracałem zmęczony do domu po morderczej imprezie z okazji udanej obrony mojej
        przyjaciółki. Godzina była wczesna, normalni ludzie zmierzali do pracy, normalni
        inaczej np. ja szukali spożywczego, aby zabić początki gigantycznego kaca wodą
        niegazowaną tudzież schłodzonym piwem. Wysiadłem przy hotelu Novotel (dla mnie
        zawsze będzie Forum) chcąc przemknąć niezauważony do domu i stracić przytomność
        w swym łóżku na kilka godzin, czekając aż kac morderca przestanie ugniatać moje
        zwoje mózgowe. Nagle moim oczom ukazał się następujący obrazek :
        Zablokowana część ronda oraz powoli tworzący się korek, rozrastający się w
        tempie godnym trafficów w Nowym Jorku. Osiem radiowozów policyjnych i kilka
        wozów strażackich. Do tego muszę dodać tłum gapiów z każdej strony.
        Pierwsza myśl spłodzona przez mój mózg była taka, iż jestem świadkiem pierwszego
        ATAKU TERRORYSTYCZNEGO! A jednak Al-Kaida dotrzymała słowa chcąc uśmiercić
        naszych rodaków za wysłanie żołnierzy do Iraku. Zaraz będę świadkiem eksplozji
        religijnego fanatyka nafaszerowanego wahabicką ideologią, owiniętego pasem
        Szahida, który na oczach tłumu wysadzi w się w powietrze.
        Druga myśl : ATAK BIOLOGICZNY ! Za chwilę na moich oczach tłum ludzi zacznie
        umierać w konwulsjach wymiotując własnymi wnętrznościami, a za 5 minut dołączę
        do nich wypluwając swoją przepitą wątrobę na chodnik.
        NIC.
        CISZA.
        ŻADNEGO WYBUCHU TUDZIEŻ PODEJRZANYCH OPARÓW...
        Patrząc na wszystkich zorientowałem się, ze większość patrzy...W GÓRĘ. Wreszcie
        spełniło się marzenie narodu żydowskiego oczekującego zejścia Mesjasza, który
        właśnie zstępuje z niebios lub nareszcie istoty pozaziemskie składają nam wizytę
        w celu skolonizowania naszej planety tudzież przekazania nam niezbędnych
        informacji do przenoszenia się w czasie.
        NIC.
        Żadnych piorunów świadczących o zejściu JEDYNEGO lub pojazdu kosmicznego.
        Idąc za przykładem społeczeństwa zaczynam się patrzeć w ten sam punkt, co
        reszta. Nigdy nic nie wiadomo. Może to Matka Boska na szybie, Jezus na kominie…
        NIC Z TEGO.
        FACET SIEDZĄCY NA DŹWIGU (wysokie ramię wysięgnika) – 50 metrów nad ziemią !
        Samobójca....Prawdziwy ! Ignoruje nadjeżdżający tramwaj, czekając na rozwój
        sytuacji licząc, że człek skoczy lecąc lotem koszącym w dół i mlaśnie o beton
        krzycząc GERONIMO !
        CZEKAM.
        NIC. Nie skacze tylko macha nogami rzucając od czasu do czasu spojrzenie w dół.
        Może patrzył ile ekip TV przyjechało...Na pewno czekał na Polsat i TVN, które
        pokażą skrót z całego zajścia pomiędzy reklamą podpasek i jogurtu z żywymi
        kulturami bakterii.

        Ciekawe, jaki ma powód. Żona go rzuciła ? Stracił pracę ? Nie wziął swoich leków
        i znów zaczął słyszeć głosy, które każą mu skoczyć ?
        CZEKAM NADAL. Nie skacze bydlak, a ja coraz bardziej usycham z pragnienia.
        Gdzie się podział dawny heroizm, kiedy w imię swych przekonań, miłości do
        ukochanej lub patriotyzmu targano się na swe życie, oddając swą duszę Stwórcy ?
        Gdzie się podział Rewolucyjny Duch Wolności ?!!

        NIE SKACZE. BLEFUJE ! A może wejść i mu pomóc ? Ile można czekać ?
        Nie wytrzymałem. Jadę do domu odprowadzając wzrokiem dźwig (miałem nadzieję, ze
        jeszcze skoczy)...Niestety ból głowy pokonał mnie.
        NIE SKOCZYŁ. Około 11.10, za namową negocjatorów zszedł na ziemię.
        Byłem poważnie zawiedziony.:)))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka