wadera_77
04.04.08, 22:52
ostatnio codziennie bywam w szpitalu..
i tak sobie patrze...
zaciekawiła mnie jedna osoba..
Pani psycholog..
odniosłam wrażenie, że tej Pani to płaci się od kilometra... ( od
razu mowie.. nie wiem na jakich zasadach zatrudnia sie psychologów w
szpitalu)
codziennie siedziałam po dwie trzy godziny akurat na wprost
gabinetu.. z częstotliwością co 5 minut wchodziła i wychodziła ze
swojego gabinetu.. nie widziałam , zeby kogoś przyjmowała, nie
zauwazyłam zeby szła na oddział.. raczej takie przechadzki po
rentgenie.. do kuchni itp..
jakos do tej pory to mi sie wydawało, ze jak już psycholog jest w
szpitalu.. to chyba powinien coś robić związanego z pracą
psychologa..
a jak konkretnie nie wskaża lekarze z oddziału, że potrzebna jest
pomoc do kogoś.. to powinna sama takich osób poszukać.. nie mało ich
w szpitalu oj nie mało...wystarczy sie ruszyc i z własnej inicjatywy
po oddziałach się przejść....
Ale moze sie mylę.. moze ona jest zatrudniona, zeby czekać..az sie
sam ktos zgłosi ...