Dodaj do ulubionych

obserwując..

04.04.08, 22:52
ostatnio codziennie bywam w szpitalu..
i tak sobie patrze...
zaciekawiła mnie jedna osoba..
Pani psycholog..
odniosłam wrażenie, że tej Pani to płaci się od kilometra... ( od
razu mowie.. nie wiem na jakich zasadach zatrudnia sie psychologów w
szpitalu)
codziennie siedziałam po dwie trzy godziny akurat na wprost
gabinetu.. z częstotliwością co 5 minut wchodziła i wychodziła ze
swojego gabinetu.. nie widziałam , zeby kogoś przyjmowała, nie
zauwazyłam zeby szła na oddział.. raczej takie przechadzki po
rentgenie.. do kuchni itp..
jakos do tej pory to mi sie wydawało, ze jak już psycholog jest w
szpitalu.. to chyba powinien coś robić związanego z pracą
psychologa..
a jak konkretnie nie wskaża lekarze z oddziału, że potrzebna jest
pomoc do kogoś.. to powinna sama takich osób poszukać.. nie mało ich
w szpitalu oj nie mało...wystarczy sie ruszyc i z własnej inicjatywy
po oddziałach się przejść....
Ale moze sie mylę.. moze ona jest zatrudniona, zeby czekać..az sie
sam ktos zgłosi ...
Obserwuj wątek
    • steel-worker Re: obserwując.. 04.04.08, 23:01
      Czego ty oczekujesz od tych ludzi, od dziadostwa, badziewiarzy, zatrudnieni po znajomości, nie są w stanie zrobić nic więcej, jak udawać, że coś się robi. Tyle albo może i tylko tyle...smutne, ale tutaj prawdziwe.
      • wadera_77 Re: obserwując.. 07.04.08, 21:32
        wiesz co?
        broniłam się przed tym zeby potwierdzić to co napisałeś..
        ale jestem dzis rozgoryczona tym co zastałam w szpitalu, jakością
        leczenia ... i chamstwem lekarzy ( wiekszości - nie wszystkich)
        i słowami znjomej pielęgniarki ( nawet nie przytocze- bo wstyd)
        echhh mam nadzieje, że mi nie minie fascynacja tym moim miastem ..
        • Gość: gacek Re: obserwując.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.08, 23:06
          A ja wbrew pozorom po pobycie w szpitalu mam inne zdanie.
          Nie oczekiwałem niewiadomo czego po powiatowym szpitalu.Liczyłem na pomoc
          ,zainteresowanie moimi problemami i w miarę profesjonalne podejście i wcale
          się nie zawiodłem.Bez łapówek,załatwiania,znajomości itp.Wiem ,że teraz jest
          moda na obrzucanie błotem służby zdrowia a także innych instytucji
          publicznych(co szczególnie łatwo przychodzi anonimowo) ale trochę obiektywizmu
          też by się przydało.Teksty o wszechobecnym chamstwie personelu ,jak wyżej
          ,uważam za krzywdzące.I nie jestem pracownikiem szpitala.
          • wadera_77 Re: obserwując.. 08.04.08, 00:03
            gdybys czytał to forum częściej.. wiedziałbys ze jestem daleka od
            krytykanctwa i generalizacji...
            faktem jest, ze to co sie wydarza w szpitalu dotyczy bardzo bliskiej
            mi osoby i w opisie szpitala oraz pracujących tam osób przeważa moja
            subiektywna ocena..
            pielęgniarki staja na wysokości zadania .. jeden lekarz również..
            ale przebić sie przez mur ordynatora oraz reszty lekarzy nie sposób..
            tymnbardziej jesli znajoma pielęgniarka mowi ( powtórze) do gabinetu
            szefa wchodzi sie tylko na prywatne konsultacje ( czytaj: płatne)
            i nie mów mi ze tak nie jest, bo jest... moze nie na wszystkich
            oddziałach.. ale akurat na tym jest ( na innym na którym miałam
            wątpliwąa przyjemność być - również) aczkolwiek kiedy w szpitalu
            była moja babcia to ordynator był po prostu cudowny i kombinował w
            NFZ, żeby tylko babci pomóc..
            czemu tak jest, że to co powinno byc normą nią nie jest.. jest
            chlubnym wyjątkiem o którym mówi cały szpital..

            Przez brak zainteresowania i skierowqnia na odpowiednie badania (
            mowilismy z czym był kiedyś był problem i gdzie nalezy szukac
            przyczyn) ktos teraz bardzo cierpi..i będzie jeszcze leżał długo w
            szpitalu bo leczenie ropoczęto o tydzien za pozno.. i jeszcze brak
            informacji dla pacjenta.. (ciagle słyszałam brak bezpośredniego
            zagrożenia dla zycia..i zupełnie brak jakiejś sensowności w
            postępowaniu - diagnozy zmieniały sie z godziny na godzinę mimo iz
            posiadano wyniki tylko podstawowych badań- najlepsza była diagnoza
            jedenj pani doktor- nie czytałam co prawda historii choroby ale to
            napewno ząb- po tym jak jej z pamieci wyrecytowałam wyniki badań)
            mam teraz moralny dylemat.. bo mogłam pójśc na te "prywatne"
            konsultacje i teraz nie byłoby problemu... ale z drugiej strony
            gdybym "dała" miłabym wyrzuty sumienia...
            i na marginesie leżałm rok temu w kielcach w szpitalu
            onkologicznym.. i czułam sie lepiej jako pacjentka niż gybym leżała
            w Leśnej Gorze... badania zrobione szybko.. żeby zminimalizowac
            stres związany z pobuytem w szpitalu ( słowa ordynatorki na wizycie)
            i żeby jak najszybciej zdiagnozować.. każde badanie miało sens
            wynikało jedno z drugiego .. wiedziałam po co sie robi dane badanie
            i co ma z niego wyniknąć.. czułam ze nie idą na oślep..

            tak to prawda.. ta sytuacja mogła dotyczyć tylko nas, tak to prawda-
            jest to moje prywatne odczucie- moze jestem zbyt wymagająca, moze
            mam w głowie wyidealizowany obraz tego jak powinna wyglądać słuzba
            zdrowia...ale skoro takie ideały mogą istnieć (kielce) to czemu nie
            w ostrowcu???
            Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka