kroplakro
01.11.09, 22:33
Kilka miesięcy temu założyłam tu wątek, w którym umieściłam fragmenty mojej książki. Krytykę przyjęłam na klatę:) Po przemyśleniu sprawy postanowiłam pisać od początku - co nieco wyciąć, coś dodać, rozbudować dialogi. Staram się wychodzić z założenia, że chociaż ja doskonale widzę daną sytuację, ktoś inny - niekoniecznie; w dialogach zaznaczam więc, w jaki sposób ktoś się odzywa, czy wykonuje jakiś gest...
Na forum Wydawnictwa i ich obyczaje przeczytałam dziś, że podczas pisania dialogów powinno się zachowywać względny "puryzm przydawkowy", że tak to określę. Zastanawiam się zatem, jak to jest: pisać obrazowo, czy nie?
Tutaj znajdziecie tę dyskusję:
forum.gazeta.pl/forum/w,11943,97910416,97910416,Warsztaty_pisania_czy_potrzebne_.html
Poniżej wklejam fragment jednego moich z dialogów:
- Będziesz więc pracował z Klarą, Witkiem i Klausem – odezwała się Janka.
- Też jesteście fizykami?
- Tak. Wszyscy troje od rana do wieczora babrzemy się w plazmie – Witek rękami wykonał gest, który przypominał ugniatanie ciasta. - Nasze życiowe motto to: „Ogrzej dom przez cały rok za pomocą dwóch szklanek wody i garści kamyków!”
- Witek, właśnie przez takie żarty wszyscy myślą, że naukowcy to oderwani od życia dziwacy. – Janka pokręciła głową. - A przecież to normalna praca.
Prychnął.
- Ja bardzo ją lubię – odezwała się Klara.
- Bo wybrałaś sobie normalnego promotora...
- Ja też. – Klaus uśmiechnął się szeroko.
Witek głośno wypuścił z ust strumień powietrza.
- Tak, tak, panie już doktorze... Ale ty, Honzo, pamiętaj, wybierz takiego promotora, który będzie dla ciebie podporą, a nie kłodą pod nogami.
Bardzo proszę o opinię, czy jest to napisane w miarę ok, czy raczej urodziło mi się takie srutututu pęczek drutu (słownego:)).