Gość: miłośnikliteratury IP: *.acn.waw.pl 08.12.04, 19:26 Lubię czytać o ludziach którzy mają przerąbane. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Jo Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard IP: 192.195.12.* 08.12.04, 23:13 Niedawno ogladalam film nakrecony na podstawie tejze ksiazki- nie uwazam sie za osobe pruderyjna, ale niekiedy robilo mi sie niedobrze ogladajac to "arcydzielo"... Nie polecam... Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard 09.12.04, 02:51 Tez mysle, ze film byl okropny. Jeden z najbardziej obrzydliwych, jakie widzialam. Odechcialo mi sie czytac jakiekolwiek ksiazki Jelinek (nie wiem, czy slusznie i moze kiedys sie przemoge, ale na razie nie) Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard 09.12.04, 02:59 Staua, zamiast kiepskiej Jelinek, wez do reki "On a Dark Night I Left My Silent House" (polskie tlumaczenie "Pewnej ciemnej nocy wyszedlem z mojego cichego domu") Hendke'go. Tez Austriak (ale duzo lepszy pisarz). Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard 09.12.04, 03:00 Dobrze :-) Ufam Twoim rekomendacjom :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysz Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard IP: *.bzmw.gov.pl / *.crowley.pl 09.12.04, 08:33 film byl okropny, ale książki jestem ciekawa ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
josok Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard 20.04.05, 17:34 Brnę przez książkę, filmu chyba nie zobaczę.Nie zachwyca mnie, nie mogę zaakceptować, że Jelinek wielką pisarką jest- mam mdłości... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 5 gwiazdek Film IP: *.chello.pl 09.12.04, 15:25 Książki nie czytałam, ale uważam, że film był świetny. Fakt, ze trudno się go oglądało, ale prawdziwie oddawał emocje. Nikt nie chciałby takiego życia jak główna bohaterka, ale ile osób ociera się o szlaenstwo nie chcąc. Troszkę jak "Krzyk" Muncha. Isabelle Hupert była niesamowita. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysz Huppert - świetna!!! IP: *.bzmw.gov.pl / *.crowley.pl 30.12.04, 09:23 fakt Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: josana Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard IP: *.iry.warszawa.supermedia.pl 09.12.04, 08:59 Czytam teraz "Pianistkę". Ten Nobel dla Jelinek to pomyłka! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bubu subiektywne Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard IP: *.gtech.com / 192.156.101.* 09.12.04, 10:43 1. to zycze przyjemnej lektury;) ale Nobel jest za całokształt twórczości, a nie za jedyną powieść pisarki dostępną w Polsce. Jelinek jest nie tylko powieściopisarką, ale przede wszystkim autorką wspaniałych sztuk teatralnych. 2. Film 'Pianistka' wspaniały. To wybitny obraz kina europejskiego z wybitnymi kreacjami aktorskimi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysz Huppert świetna IP: *.bzmw.gov.pl / *.crowley.pl 09.12.04, 12:17 Huppert w każdym filmie jest świetna a w "Pianistce" rzeczywiście rewelacja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marta Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard IP: *.adsl.hansenet.de 09.12.04, 11:36 ja widzialam film akurat wczoraj, na arte i bardzo mi sie podobal, wlasnie to lamanie steoretypow! wiec tym bardziej zdzagam sie z komentarzem zamieszczonym tutaj, swietnie, ze w konserwatywnej austrii powstaja takie ksiazki i takie filmy, a jak ktos sie zbrzydzil, to albo nie rozumie i powinien sobie darowac dobre kino francuskie i hiszpanskie albo to ja nie rozumiem, ale to chyba efekt tych wszechstronnych beznadziejnych love stories tak odbiegajacych od realiow, ze pozniej sie nie rozumie, nie rozumie tego co jest istota... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysz Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard IP: *.bzmw.gov.pl / *.crowley.pl 09.12.04, 12:25 można rozumieć , doceniać i jednocześnie pewne sceny mogą być odrażajace trochę więcej zrozumienia marto ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard 09.12.04, 15:34 Tez tak mysle, jak Mysz. Nie zaprzeczam, ze Huppert byla dobra, bo to jest dobra aktorka, znam kino francuskie, wloskie i hiszpanskie podejmujace podobna tematyke (polecam "Laznie turecka" czy tez inne filmy, ktore rezyserowal Ozpetek), natomiast niektore sceny w tym filmie przyprawily mnie o mdlosci i nic na to nie poradze, to reakcja organizmu nie majaca nic wspolnego z moim intelektualnym podejsciem do sprawy czy tez zrozumieniem problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m. Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard IP: *.aster.pl 11.12.04, 01:23 Tak... Pretensjonalna mamałyga Pana Ozpeteka dla dziewcząt z zaburzeniami cyklu menstruacyjnego. Że ludzie nabierają się na takie tandetne "Okna"... Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard 11.12.04, 03:14 Dlugo zajela Ci odpowiedz, ciekawe, z jakiego powodu. Mnie sie podobaja jego filmy, a "Pianistka" nie. I nie wiem, skad Twoj wniosek o zaburzeniach cyklu. Czy to osobiste doswiadczenia z osobami. ktorym podobaly sie "Okna"? Ciekawe sa takie obrazliwe argumenty osob, ktore innych argumentow nie maja (tak samo "pretensjonalna mamalyga"). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdanka Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard IP: *.4web.pl 12.12.04, 14:24 Ehmm... Po pierwsze M.Haneke to bardzo specyficzny reżyser ---> jak sobie pooglądacie jego filmy na jakiejś retrospektywie, to zobaczycie , że wszystkie są takie ----> patrzy tam, gdzie sami boimy się w siebie zajtrzeć, bo każdy z nas ma taki ciemny zakątek, z którego wyłazi "złe". A złe to niestety nie telenowela typu "Klan"... Nie jestem nijak obiektywna , bo filmy Hanekego uwielbiam - za to, ze nie trzeba pokazuje kteryńskiej sceny 10 minutowego gwałtu , jak w piekielnie nudnym "Nieodwracalnym", ale wywleka na światlo to, czego nikt nie chce widzieć w świetle dnia...A problem polega na tym, że każdy coś takiego Ma. "Wolfzeit" jest obłędny... Odpowiedz Link Zgłoś
iwka_j Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard 09.12.04, 13:13 ja tez wczoraj ogladalam ten film na arte. ksiazki nie czytalam. Powiem tak, film zrobiony jest wspaniale, wspaniale obrazy, atmosfera, no i huppert SWIETNA!!! Przez caly film wlasciwie to glownie podziwialam jej aktorstwo i talent, a juz na koncu filmu ta mina/grymas przy wbijaniu noza w piers powalila mnie z nog. Arcydzielo aktorstwa!!! Co do tresci, to nawet ciekawe bylo ogladac co siedzi w takiej na pozor opanowanej osobie...ale jak na moj gust i moje odczucia to poprostu bylo za wiele, za wiele zboczenstwa, za wiele okrucienstwa, za wiele swinstwa itd. poprostu nie potrafilam sie "wczuc" ani zrozumiec glownej postaci... poprostu nie rozumialam jej zachowania!!!ciagle zadawalam sobie to pytanie dlaczego, jezu,dlaczego ona tak robi???i tak przez caly film... I tu mam pytanie do tych co czytali ksiazke,bo tego tez nie rozumiem, moze w ksiazce bylo dokladniej... Jak myslicie dlaczego Erika wsadzila to szklo do kieszeni uczennicy??? -byla zazdrosna o tego mlodzienca? -a moze byla zazdrosna o talent uczennicy? bo nawet matka ja przeciez przestrzegala, zeby miala sie na bacznosci... -a moze bylo jej zal uczennicy, moze widziala w niej siebie...i chciala zakonczyc kariere dziewczyny, zeby w przyszlosci nie cierpiala tak jak ona.. bo ta uczennica to tez przeciez byla niezle pod pantoflem swojej matki... no niewiem, napiszcie prosze... a i jeszcze chcialam wiedziec co Erika wlasciwie robila, przy tym samochodzie, w ktorym kochali sie ci mlodzi???bo w filmie byly takie odglosy jakby sikala... ale czemu????? a i zakonczenia tez nie rozumialam... moze ktos mi wytlumaczy. dzieki i pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A. Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard IP: *.joensuunelli.fi 09.12.04, 16:39 Hej! Milo przeczytac, ze komus ten film sie podoba - tak jak ktos napisal powyzej, za bardzo jestesmy przyzwyczajeni do komedii romantycznych, które raczej odrywaja od rzeczywistosci niz nia przedstawiaja. Nie mówie, ze ten film przedstawia typowa rzeczywistosc, ale tacy ludzie tez sa. Co do tego szkla w plaszczu uczennicy - postaram sie pomóc: w ksiazce wydaje sie, ze chodzilo glównie o to, ze Erika byla zazdrosna o Klemmera, który poswiecil dziewczynie troche uwagi. Erika chciala go miec dla siebie. Ale i w ksiazce to wydaje sie tylko taka ostatnia kropla, tak naprawde chodzi pewnie o wszystkie te przyczyny, które wymienilas. Przy samochodzie Erika podgladala kochajaca sie pare; to sikanie to tak przy okazji sie zdarzylo, z podniecenia... A zakonczenie - w filmie tego nie bylo tak widac, w ksiazce bylo wiecej opisów i przykladów - Erika czerpie przyjemnosc z samookaleczania, ale zawsze robi to tak, zeby za bardzo nie bolalo, zeby za bardzo, zbyt nieodwracalnie sie nie uszkodzic - przecina skóre na dloni, ale tak, zeby nie przeciac sciegien, bo nie moglaby wtedy grac, itp. Boi sie naprawde prawdziwego bólu, np. bólu emocjonalnego zwiazanego z uczuciem do innej osoby. Ból, który sobie sama zadaje, jest jakby namiastka czegos prawdziwego. To mial chyba obrazowac ten ostatni gest - czytelnik/widz mniej by sie chyba zdziwil, gdyby popelnila samobójstwo, jest przeciez taka nieszczesliwa, niespelniona, umknela jej szansa na zwiazek i milosc. I moze Erika na to wlasnie ma ochote, ale sie boi, wiec poprzestaje na namiastce, na teatralnym gescie. Swoja droga, recenzja ksiazki troche upraszcza kwestie Waltera Klemmera - w filmie moze to tak wyglada, jakby on naprawde byl zakochany w Erice, w ksiazce widzimy calkiem co innego, traktuje on Erike bardziej jako obiekt doswiadczalny, po którym ma przyjsc czas na "wlasciwa", mlodsza partnerke. Zachecam do przeczytania ksiazki tych, którzy nie oczekuja od lektury wylacznie zapomnienia i optymizmu... Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard 09.12.04, 16:52 Zapewniam, ze nie jest to kwestia przyzwyczajenia do komedii romantycznych (ktorych nie ogladam, jak i innych komedii, po prostu nie mam czasu). Ale naturalnie moga nam sie podobac rozne filmy i rozne ksiazki. Odpowiedz Link Zgłoś
iwka_j Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard 09.12.04, 17:08 dziekuje. naprawde to duzo tlumaczy... a co do klemmerera to rzeczywiscie, w filmie jest przedstawiony, jako sympatyczny, mily i zakochany studencik.... na poczatku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysz Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard IP: *.bzmw.gov.pl / *.crowley.pl 10.12.04, 08:55 brzmi zachęcajaco znam tylko film i tak jak statua muszę odreagować ale po tym co napisałaś na pewno przeczytam Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard 09.12.04, 16:15 "Konserwatywna Austria" ma na swoim koncie wiele ksiazek lamiacych stereotypy. Radze zapoznac sie z historia lit. "konserwatywnej Austrii" nim zaczniesz wychwalac nowatorstwo Jelinek w dziedzinie lamania stereotypow. Film jest stary (~2001) i taki sobie i Huppert niewiele tu zmienia. W Polsce tez pojawil sie jakis czas temu i nikt sie nim wowczas nie zachwycal. Ksiazka w nakladzie 10 tys egzemplazy zostala wydana w polsce w 97' (o ile sie nie myle). Do momentu Nobla naklad nie byl wyczerpany. Teraz, poniewaz dostala (Jelinek) Nobla, powiesc okazuje sie byc genialna a film znakomity. Duzo lepszy film powstal na postawie powiastki innego Austriaka pt "Traumnovelle" ("Dream Story"). Na polski chyba nie tlumaczona. Film za to dosc znany, rowniez w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bubu Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard IP: *.gtech.com / 192.156.101.* 09.12.04, 16:38 Reakcje w Polsce nie są żadnym wyznacznikiem. Film 'Pianistka' zdobył spore zainteresowanie po licznych nagrodach na międzynarodowych festiwalach, inaczej kto wie, czy w ogóle byłby dostępny u nas w kraju, poza przeglądami i festiwalami. Oprócz wymienionego przez Ciebie 'Traumnovelle', warto zwrócić uwagę na inny prowokacyjny obraz dystrybuowany w Polsce (gitek film) - "Upały". Ale wracając do Jelinek, naprawdę warto zaznajomić się z całą twórczością Artystki, mi się udało w 3/4. Szacowna Komisja Noblowska na pewno jest w tej materii wymagająca. Ja liczyłem w tym roku na Nobla dla Herty Muller - Niemki pochodzenia rumuńskiego, która w Polsce kojarzona jest z poetycką powieścią 'Sercątko'. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard 09.12.04, 16:53 Herta Muller jest duzo lepsza od Jelinek wedlug mnie, jak i jej maz zreszta. Odpowiedz Link Zgłoś
staua oczywiscie 09.12.04, 16:55 wypowiadam sie tak kategorycznie, a wlasciwie nie powinnam, bo opieram sie na tym nieszczesnym filmie, jesli chodzi o Jelinek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bubu Re: oczywiscie IP: *.gtech.com / 192.156.101.* 09.12.04, 17:04 hmm to mnie urzekło, że potrafiłaś się przyznać :) sięgniesz jednak po Jelinek? :) Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: oczywiscie 09.12.04, 19:42 Jak pisalam powyzej - przez jakis czas nie... Musze odegnac od siebie wspomnienie tego filmu, potem bede sie zastanawiac. A mzoe jakas jej ksazka jest inna od reszty, a tez dobra i mozna od niej zaczac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bubu Re: oczywiscie IP: *.acn.waw.pl 09.12.04, 21:35 w Polsce ukazały się jeszcze tylko przekłady jej dramatów scenicznych wydane przez wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego i to w bardzo szczątkowym nakładzie. Na zachodzie Jelinek jest uznana i łatwo dostepna. Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard 09.12.04, 17:50 Mnie szlo wlasnie o reakcje w Polsce. Poniewaz wsrod czytelnikow zachwyty pojawily sie po Noblu (choc tlumaczenie bylo dostepne wczesniej), mozna uznac ze nie sa prawdziwe. Znam dwie i 3/4 powiesci Jelinek (jednej nie do czytalem ze wzgledu na powtarzajace sie schematy). Nie wydaje sie wybitna, ani szczegolnie kontrowersyjna. Jej dramatow ne znam byc moze iz sa lepsze niz proza. Oczywiscie ze mozna czytac Jelinek, chocby po to aby przekonac sie czy taka literatura jest interesujaca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard IP: 213.195.180.* 09.12.04, 12:50 Przeczytałem kilka utworów Jelinek w oryginale.Uważam, że warto zapoznać się z tą literaturą ze względu na walory językowe - oczywiście barierę stanowi tu warunek znajomości języka. Co do warstwy fabularnej, to "Pianistka" jest zdecydowanie najlepszą książką (czy dlatego, że jest to pierwsze "dzieło" Jelinek?). Wszystkie późniejsze powieści to epatowanie się erotyką, będące na graniczu pornografii.Czytając np. "Die Lust"dziwi, że takie coś mogła napisać kobieta. Cóż, bardzo rozbudowane fantazje na tej niwie to chyba jedyna rzecz, jaką pani Elfriede może się pochwalić. Tegoroczna nagroda Nobla jest w tym kontekście lekkim nieporozumieniem. No, ale nie nam, czytelnikom dane było decydować, choć mawiają, że vox populi - vox Dei... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bubu transgresja IP: *.gtech.com / 192.156.101.* 09.12.04, 13:37 śmiało klasyfikuje literature Jelinek w poczet literatury transgresyjnej. Zachwyca mnie język i gra słowna, którą w fenomenalny sposób Jelinek syntetyzuje. Oczywiscie czytelnik zapoznający się z tylko z przekładem, a nie z oryginałem...traci bardzo bardzo dużo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomasi ZACHĘTA-PIANISTKA IP: *.karolki / *.amwaw.edu.pl 09.12.04, 21:06 hej a może ktoś był na "Pianistce" w Zachęcie swego czasu? jakieś 3 lata temu. Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard 13.12.04, 10:29 To jest świetna książka (zaznaczam, ze film mi się nie podobał), ale najpierw trzeba ją...przeczytać :) Wirtuozeria, jeśli chodzi o język, pranie po głowie, jeśli idzie o treść. Literatura wysoka, wedle rozróżnienia m.in. Marii Janion. Zachęcam bardzo mocno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: otto Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard IP: *.aster.pl 28.12.04, 12:23 Są dwa rodzaje odbioru Jelinek: drobnomieszczańskie odrzucenie, "bo to takie nieestetyczne" oraz nie mniej głupie i zaprogramowane wychwalanie "pisarskiej odwagi". Jestem daleki od pruderii, ale z zupełnie innych powodów uważam, że ta książka jest po prostu banalna, ani trochę nie przekracza poziomu felietonistycznej ideologii, którą do niej dorobiono. Ani trochę nie wymagająca, ani trochę oryginalna. To po prostu dokładne spełnienie wzoru dla zachwycających się wszystkim papierowych krytyków społeczeństwa. Polecam, warto przekonać się samemu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miłośniczka litera Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard IP: *.chello.pl 28.12.04, 20:43 jestem tego samego zdania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasandra Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 16:22 Ja filmu nie widziałam, ale właśnie mi się ściąga i nie mogę się już doczekać. Zachęciliście mnie. Co do książki to dostałam ją na urodziny i skończyłam czytać kilka dni temu.. Książkę potraktowałam jako świetne doświadczenie literatury, ponieważ nigdy wcześniej nie spotkałam się z podobnym obrazowaniem i podobną estetyką. Swietnie skonstruowane metafory, figury retoryczne, porównania. No i oczywiście zabawa językim (łamanie schematów, słowo brudnie, niechlujne, Jelinek wymyka się współczenym konwencjom...). Jelinek fantastycznie operuje tymi wszystkimi elementami. Oryginalne obrazowanie i skonstruowanie postaci, dawno nie skotkałam się z taką bohaterką. To w ogóle ważna pozycja jeśli chodzi o kobietę jako postać literacką. I bardzo żałuję, że nie przeczytałam jej w oryginale zaraz po jej ukazaniu się - to musiało modelować zupełnie inny odbiór ale niestety byłam za mała. Podobało mi się. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard 20.04.05, 19:09 Ponieważ wątek stary i dość obszernie omówiony zarówno przez zwolenników jak i przeciwników obu przekazów tego dzieła, chcę tylko powiedzieć, że podpisuję się obiema rączkami pod wypowiedziami Zdanki i Kasandry. Książka zupełnie, dla mnie, powalająca z nóg tak w warstwie treści jak i formy (patrz wypowiedź Kasndry). Myślę, że jest to lektura bardziej jednak trafiająca do kobiety,w końcu napisana przez kobietę i o kobiecie. Jeśli ten wątek czyta ktoś,kto ma przed sobą zarówno lekturę jak i film, mam jedną radę; nie oglądajcie filmu bezpośrednio po przeczytaniu książki. Ja tak zrobiłam i miałam zbyt świażo wszystkie wątki z książki, żeby nie zauwżyć niedociągnięć filmu, który z natury rzeczy niegdy nie będzie potrafił przenieść na język obrazu wszystkich tych niewyobrażalnie skąplikowanych, pokręconych i naładowanych do granic możliwości emocjami problemów głównej bohaterki. Uważam, że zarówno książkę jak i film powinien obejrzeć każdy, kto ma aspiracje bycia intelektualistą, choćby po to żeby wyrobić sobie zdanie. W moim odczuciu warto, z zastrzeżeniem, żeby zrobić sobie większą przerwę między jednym a drugim przekazem. Apel do Stauy: musisz, po prostu musisz, przeczytać Pianistkę! Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard 30.05.05, 13:32 Po raz kolejny na tym forum wypowiadam sie w sposob czesciowo tylko usprawiedliwiony (tzn. obejrzawszy film, nie przeczytawszy ksiazki), ale chcialbym zwrocic uwage na jeden aspekt w Waszej dyskusji, mozno zdominowanej przez kobiety - dla mnie historia opowiedziana w Pianistce to w duzej czesci nie tyle historia Eriki, ale historia Walthera. Erika jest osoba na tyle trudna i skomplikowana, ze trudno bylo mi ja w pelni zrozumiec poza plaszczyzna czysto intelektualna; trudno bylo emocjonalnie zaangazowac sie w to, co ona przezywa, czego potrzebuje. Walther jest inny, w jakis sposob `na wierzchu zwyczajny'. Haneke stawia nie tyle pytanie: kim bys byl, co bys zrobil, gdybys byl w tak specyficznej relacji z rodzicami, z takim emocjonalnym CV - na takie pytanie trudno odpowiedziec, niewielu z nas w takiej sytuacji zyje. Pytaniem dla mnie bylo - jak reagowalbys, gdyby taka osoba pojawila sie w Twoim zyciu, zaangazowala cie emocjonalnie; to moze sie zdarzyc kazdemu, i odpowiedz na taka sytuacje jest ciekawsza i znacznie zdaje sie trudniejsza. Pozdrowienia, nntpz P.S. Nienietoperzowa twierdzi, ze reakcje Walthera sa bardzo meskie (w znaczeniu typowe dla mezczyzn), i chyba mnie do tego troche przekonala:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard IP: *.medical / *.crowley.pl 30.05.05, 13:50 Nienietoperzowa ma sporo racji. O ile w filmie Walther jest dość miłym, młodym człowiekiem, zakochanym w starszej, imponującej mu kobiecie, to w książce jest zwykłym dupkiem, który chce zaliczyć romans ze starszą kobietą, zanim zacznie szukać czegoś na poważnie. Książkowego Walthera zdecydowanie nie lubię. Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
abnegacja_moralna Re: Elfriede Jelinek, "Pianistka". Przeł. Ryszard 30.05.05, 14:23 A ja jednak myslę,że tym razem najpierw powinno sie obejrzeć film Hanekego, a potem gdzieś po tygodniu przeczytać ksiązkę....Film ten zresztą powinno sie oglądać na duzym ekranie, bo żadne DVD nie odda tego co w tym filmie wazne ----- >voyeryzmu, podobnego do tego, który odczuwa się w kinie:))))) I zdecydowanie nie jest to ani literatura dla kobiet, a już w zupełnosci nie jest to film dla kobiet...Powiedziałabym, że obie te rzeczy bardzo trafiają do ludzi, którzy, chcąc nie chcąc , mają podobne przeżycia, choć może nie wnijkajmy w ich istotę:)))) Dużo mogłabym tu napisać o analizie filmu i analizie ksiązki, choćby na tak banalnym szczególe się opierając,jak to, że Eryka kocha Schumanna i dlatego Klemmer gra Schoenberga:)))) Tak ktoś gdzieś wspomina film "Upały" Seidla - polecam zwłaszcza w tej aurze:))))))) No coż, można by teraz sporo napisać o dziwaczności austriackiej kultury, bo jest o czym pisać, ale to zbyt banalne na taki watek:))))))) Odpowiedz Link Zgłoś