vilya1
22.04.05, 20:06
"Lekcja martwego języka". Zabierałam się za tę książkę długo, od dawna leżała
w pobliżu łóżka, z banalnego być może i nieco sentymentalnego powodu -
opowiadała o stronach, znanych z rodzinnych opowieści. Przeczytałam wreszcie.
Urzekła mnie przede wszystkim ze względu na swój język, na zmysłowość opisu,
na coś, co nieudolnie próbuję zamknąć pod nazwą "impresjonizmu", chociaż nie
wiem, czy to dobre określenie, na to, jak przy pomocy słowa można kreować
światy. Dawno już nie czytało mi się beletrystyki tak dobrze. :)
Zastanawia mnie nieobecność tego autora w świadomości odbiorców. A także
niskie noty, jakie miał u tych swoich nielicznych czytelników, którzy ocenili
go w Biblionetce. Zgubiłam gdzieś link do dłuższego artykułu na jego temat
w "Tygodniku Powszechnym", więc zapytam tutaj. Po które jego powieści warto
sięgnąć teraz? (Wybieram mam w czym, większość została swego czasu skrzętnie
zgromadzona przez rodziców i bezpiecznie stoi na półkach. ;) I kto go jeszcze
dziś czyta?
Pozdrawiam
Vilya.