Dodaj do ulubionych

ukryte...w literaturze

02.12.05, 15:26
szukam pozycji w których można by se poczytać o:
-konfrontacji z dziwnym lub/i nieznanym
-"małych przesunięciach w rzeczywistości", które powoduja niesamowite zmiany
w życiu kogoś...
-niesamowitościach które nagle zaczynają sie dziać i ludzie nijak nie mogą
sobie z tym poradzić
-ukrytym "czymś" które wpływa (i to jak!) na rzeczywistość
-wchodzeniu do rzeczywistości innej (tam gdzie powiedzmy wszystko jest na
opak)
-różnych dziwnych zdarzeniach co do których czytelniik może ttylko rozdziawić
oczy!

(na marginesie: jakaś książka najlepiej przedstawiająca narrację o zegarze,
tudzież czasie zamkniętym w jakiejs maszynie)

może być horror i sf. choć liczę przede wszystkim na współczesna literaturkę
dziwaczną.(poza kanonem!!)
dzięki. mam nadzieję że mnie zasypiecie tytułami wszak praca mag moze z tego
powstać.
Obserwuj wątek
    • ben-oni Re: ukryte...w literaturze 02.12.05, 15:43
      Chcesz o :
      > -wchodzeniu do rzeczywistości innej (tam gdzie powiedzmy wszystko jest na
      > opak)

      "Pan A.G. w X" Tibora Dery'ego
      Myślę, że to jest o tym.
      • sutekh1 Re: ukryte...w literaturze 02.12.05, 16:02
        a o jeszcze jednym zapomniałem:
        gdyby ktoś kumał cos podobnego do
        "inni" amenabara
        "scream" cravena
        w literaturze, taki klimat
        strach w rzeczywistości..ręka z innego świata
        hehe
        pragnienie przekroczenia złudnego lustra

        no i jeszcze opracowanie tematu jak wam na myśl przychodzi (tu oczywiście
        slavoj żiżek (najwyzszze ukłony) oraz lacan): ale któż jeszcze, któż jeszcze???
    • braineater Re: ukryte...w literaturze 02.12.05, 15:46
      Locus Solus - Raymond Rusell (świat obok świata, zamknięty w ogrodzie i głowie
      wynalzcy)
      Gniazdo Światów - Marek Huberath - (tu masz cZas a nawet mnogośc czasów w
      maszynie do generowania rzeczywistości, która oczywiście jest książka - chyba
      najlepiej wykonane zapętlenie w polskiej literaturze))
      Dom na Granicy Światów - Wiliam Hope Hodghson (o przenikaniu się wielu
      rzeczywistości)
      Ubik - Philip K. Dick (+ Trzy stygmaty Palmera Eldritcha+ Oko na Niebie + Radio
      Wolne Albermouth) (jestem, albo mnie nie ma, a jesli jestem to gdzie i czy ktoś
      poza mna jeszce w ogóle istnieje, a jesli tak, to po jaka cholere mnie śledzi:)
      Koncert Nieskończoności - Greg Bear ((dawno czytane, więc pamiętam tylko tyle,
      że młodzieniec wbija się w swiat utworzony w głowie zmarłego kompozytora)
      caluteńki Lovecraft - (wiadomo - co było, jak nas nie było i czemu to takie złe
      było)
      prawie cały Clive Barker z Hellraiserem na czele - (magiczny duperel, co
      otwiera wrota krain koszmaru - to praktycznie we wszystkich jego powieściach
      znajdziesz)
      Dom z Obserwatorium - Edward Carey -(recenzja gdzies tu na forum, wyszukiwarka
      znajdzie, wpisz tytuł)
      Drzwi numer 3 - Patrick ? (chyba O'Leary, ale głowy nie dam) - (zjawia sie
      dziewczyna o kwadratowych sutkach, w dodatku niezywa i rozwala w drobny mak
      cała rzeczywistośc)
      Most - Ian Banks
      Stąpając po szkle - ten sam Banks (a tu juz sam spróbuj :)
      Nowojorskie odloty - Gene Wolfe (dziwna kamienica, dziwnych ludzi, w dziwnym
      N.Y.)
      Nagi Lunch - Burroughs
      49 idzie pod młotek - Pynchon
      Zero - Kathe Koja - (w podłodze pojawia sie dziura - dokąd? czort znajet, ale
      mało kto ją wytrzymuje psychicznie)
      Mantissa - John Fowles - (a może sprawdzić, co żyje w środku własnego mózgu:)

      I to tak tyle chyba - na łikend mam nadzieję wystarczy:)

      Pozdrowienia:)
      • sutekh1 Re: ukryte...w literaturze 02.12.05, 15:56
        holy shit, braineater

        i wzyscy krzyczą: o jezus maria!!!!!
        cudowne dzięki>>:))))
        • login_niedostepny Re: ukryte...w literaturze 02.12.05, 16:18
          "Wynalazek Morela" Adolfo Bioy Casares

          "Wynalazek Morela to opowieść o samotniku, który na bezludnej z pozoru wyspie
          kryje się przed wymiarem sprawiedliwości – i niespodziewanie odkrywa tam
          tajemniczą obecność szeregu osób, te zaś całkowicie go ignorują, żyją w swoim
          własnym, hermetycznym świecie. Nie będziemy zagłębiać się w szczegóły, by nie
          odsłonić tajemnicy, która pełni tu podobną funkcję do zagadki
          detektywistycznej. Powiedzmy tylko, iż koncepcja „obrotowej”, powracającej
          wciąż wieczności, postaci absolutnie sterowanych, choć może funkcjonować
          autonomicznie, jako intelektualna gra, to jednak swoją jakość i wagę odsłania
          wtedy, gdy odkryjemy w niej pewne sensy odnoszące się do naszego świata i
          zawsze żywych problemów wolności człowieka i czasu, z którym odwiecznie parają
          się filozofowie i poeci. Akcję ożywia kunsztownie przeprowadzony wątek
          romansowy, zaś całą narrację zabarwia swoisty humor, dyskretny i ironiczny."
          (fragment opisu z okładki książki)
          • bdx65 Re: ukryte...w literaturze 02.12.05, 19:10
            "Wspólnota" Whitleya Streibera
        • Gość: melaine_koina Re: ukryte...w literaturze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.05, 16:56
          żeby tylko Jezus, Maryja krzyczęli;
          gloria i sanctus śpiewają...

          no w każdym razie dech mi zaparło:)

          ale znów będzie, ze męża szukam:(
          • braineater Re: ukryte...w literaturze 03.12.05, 16:57
            nie nadaje się na męża, co moja żona może nawet pisemnie poświadczyć.
            a książek w tej tematyce jest po prostu od cholery:)

            P:)
            • Gość: Zdanka Re: ukryte...w literaturze IP: *.4web.pl 03.12.05, 17:27
              Zapomnieliście o małym, niepozornym opowiadanku. "Pająk" Ewersa :)

              PS. a kto sie dzisiaj w ogóle nadaje na zone,męza, albo teściową? Wszyscy sa na
              marszach tolerancji:)
      • Gość: Abra Re: ukryte...w literaturze IP: *.bsk.vectranet.pl / 194.246.108.* 05.12.05, 16:30
        >>Drzwi numer 3 - Patrick ? (chyba O'Leary, ale głowy nie dam)

        to był raczej "Trzeci policjant" - jedna z naprawde niewielu ksiązek, przez
        które nie mogłam po prostu przebrnąć, pomimo że była to jedyna ksiązka która
        zabrałam na jakiś tam wyjazd...
        • taki.jeden.tetrix Re: ukryte...w literaturze 05.12.05, 17:02
          A właśnie, że i "Drzwi numer 3" Patricka O'Leary'ego, i "Trzeci policjant"
          Flanna O'Briena. I do tego Peter Straub: "Koko", "Mystery", "The Throat", "lost
          boy lost girl", i opowiadań różnych mnóstwo. A Murakamiego i Pielewina to już
          nawet nie chce się wymieniać.
    • Gość: suleka Re: ukryte...w literaturze IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.12.05, 20:59
      "Zaproszenie na egzekucję" i "Pnin" Nabokova
      A.S.
      • yanga Re: ukryte...w literaturze 03.12.05, 19:00
        A z polskich autorów - Pilipiuk.
        • Gość: agutek Re: ukryte...w literaturze IP: *.chello.pl 03.12.05, 19:45
          Polecam "Kronike ptaka nakreccza" Murakamiego.
    • marcelina_prust Re: ukryte...w literaturze 04.12.05, 17:06
      "Słownik chazarski. Powieść leksykon". Milorad Pavic

      To księga mądrości i wtajemniczenia, w której spotykamy zafrasowanych świętych,
      filozofów, wojowników, tajemniczych łowców snów i szatana w mnisim habicie.
      Opowiada, jak dysputa z 861 roku waży na losach ludzi w 11 stuleci później, jaka
      część języka, którym posługujemy się, została nam dana przez stwórcę, a jaka
      podsunięta przez piekło.

      Tyle z okładki. Właśnie czytam i wbiłam się w fotel. Baaaardzo polecam.
    • discordianin Re: ukryte...w literaturze 04.12.05, 18:23
      Robert Anton Wilson, Robert Shea "Illuminatus!"

      "O czym jest "Trylogia Illuminatus"? No cóż, prościej chyba napisać, o czym nie
      jest. Oparta na prostej dychotomii znaczka yin / yang - świat rządzony jest
      mianowicie przez dwie, wzajemnie zwalczające się tajemne organizacje. Jedna to
      reprezentujący porządek, kontrolę, państwo, religię, patriarchat itd. itp.
      Iluminaci, druga to Dyskordianie - ezoterroryści i partyzanci Chaosu,
      libertarianie, agenci odpowiadający za wszystko co przyjemne, zakazane,
      wywrotowe i uwalniające jednocześnie. Czyli seks, dobre jedzenie, marihuanę,
      magię rytualną i płyty Franka Zappy. A tak naprawdę nie wiadomo do końca, czy
      nie są jednym i tym samym. Wokół tego rdzenia krąży akcja, która praktycznie
      obejmuje swoim spektrum ładne kilkanaście tysięcy lat (no w końcu sporo jest tu
      o Atlantydzie i Chrystusie), większość najważniejszych amerykańskich teorii
      spiskowych, oraz wymyślonych przez ludzkość systemów filozoficznych. Zabójstwo
      Dillingera i Kennedy`ego, powstanie chrześcijaństwa i gra w bingo jako
      sakrament, gadające delfiny, mnóstwo seksu - także pod freudowsko-jungowskim
      skalpelem, Burroughsowski spiskowy wirus liczby 23 - to wszystko i jeszcze
      więcej dostajemy w jednym, zrywającym folię z mózgu pakiecie. Ten czysty chaos
      działa jednak jak zimny prysznic - potrzebny zawsze w momencie, gdy przypadkiem
      padamy ofiarą tak głupich i nieczystych przypadłości jak: ślepa wiara w
      dogmaty, bezwzględne posłuszeństwo, brak indywidualizmu, ślepy fanatyzm,
      myślowa konserwa a przede wszystkim, co najgorsze, kompletny brak poczucia
      humoru. Trudno tu w tym momencie przybliżać genezę Dyskordian, wytworzoną przez
      nich kosmologię, czy też zawartość ich magicznego manuskryptu "Principa
      Discordia". Jest to za krótki tekst i jest to w sumie zbędne - ci, którzy mają
      być wyłapani przez specjalne jednostki Dyskordian, zostaną. Sami znajdą
      potrzebne materiały w Internecie i skontaktują się z nimi odpowiedni ludzie.
      Zamiast tego, lepiej odnotować obecną w książce Wilsona potężną dawkę poczucia
      humoru. Greps goni greps, szyderstwo biega za drugim, a wszystko spowija aura
      donośnego rechotu, pijanego tańca, które chyba jest najlepszym przejawem
      zdrowego rozsądku w obliczu spraw ostatecznych. Rzecz totalna, zarażająca,
      powodująca paroksyzmy śmiechu i w niektórych przypadkach mocno redefiniująca
      recepcję rzeczywistości. Czy to nie wystarczy, jak na jedną książkę?"
    • listyznod Re: ukryte...w literaturze 04.12.05, 18:34
      Buenos Aires z "Raportu o ślepcach". (Sabato)
      • sutekh1 Re: ukryte...w literaturze 05.12.05, 14:35
        dzięki za wszystko i proszę o więcej podając nawet dokładniejsze namiary jakby
        ktoś miał fajne lub nawet fajniejsze skojarzenia:
        -to co mi się nasuwa to "Ring" (reż.: gore verbinski) - książki nie udało mi
        sie złapać a wersji japońskiej nie widziałem - jak ktoś może napisać bo oglądAŁ
        I CZYTAŁ WSZYSTKIE TRZY POZYCJE TO BARDZO PROSZĘ
        - flann o'brien - "trzeci policjant" - cokolwiek dziwne
        rozumienie "rzeczywistości" przez panów po innej stronie życia
        -murakami oczywiście, ale jeszcze nie miałem okazji..
        -coś z polskiej literatury bo tego za mało,....

        po wpisach widać że forumowicze wyborczej są nieźle odjechani a i
        literaturoznawcy z nich bardzo bardzo..
        dzięki
        • staua Re: ukryte...w literaturze 05.12.05, 17:06
          Pavic - nie tylko "Slownik" ale cala proza ("Krajobraz malowany herbata", "Ostatnia milosc w
          Konstantynopolu")
          Danielewski "House of Leaves" (KONIECZNIE!)
    • kyos Re: ukryte...w literaturze 05.12.05, 17:50
      Adolf Muschg - Odczarowanie, Motyw Albissera, Bayiun to biała chmura, zbiór
      opowiadań "U szczytu szczęścia", Szczęście Suttera
      Sven Delblanc - Gunnar Emanuel. Opowiadanie bez czasu
      Sadegh Hedajat - Ślepa sowa - całkowity odjazd:)
      • sutekh1 Re: ukryte...w literaturze 07.12.05, 13:29
        kto da wiecej?\

        dziwadla mniej fantastyczne a bardziej "rzeczywiste"..
    • Gość: booboo Re: ukryte...w literaturze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.05, 16:55
      wszystkie książki jonathana carrolla....
      • annabellee1 Re: ukryte...w literaturze 07.12.05, 17:16
        W kleszczach lęku Jamesa
        • sutekh1 Re: ukryte...w literaturze 13.12.05, 17:43
          something else?
          • annabellee1 Re: ukryte...w literaturze 13.12.05, 18:38
            Nie wiem jaki przedzial czasowy, ja pisalam magisterke z lit fantastycznej
            mlodopolskiej i tam Grabinski ,Lange<Jaworski bardzo pasowali .Ale to stare
            juz..
            No a Alicja w krainie..
            etc.
            • sutekh1 Re: ukryte...w literaturze 13.12.05, 19:13
              no właśnie : a przejście przez lustro jakieś zupełnie odjechane i mocno -choć
              niekoniecznie sfilozofizowane-
              ? to gdzie by tak poza alice?
    • nukat Re: ukryte...w literaturze 14.12.05, 19:51
      "Wahadło Foucaulta" Umberto Eco - tylko ta książka spełnia wszystkie podane
      przez Ciebie kryteria.
      Człowiek po niej inaczej patrzy na papierowe dolarówki.

      PZDR

    • weatherwax Re: ukryte...w literaturze 14.12.05, 22:16
      Huysmans "Na wspak".
      • sutekh1 Re: ukryte...w literaturze 20.12.05, 18:02
        sąsiedzie, wspomóż jakims kierunkowskazem jak skojarzenie inne lub trafne (-
        ejsze) przychodzi ci na myśl.
        abym mógł rozkoszować się dostatkiem poleceń i m ógłbym byc może wybrać
        najwłaściwsze teksty
        • sutekh1 Re: ukryte...w literaturze 05.01.06, 13:53
          życzę wszystkim mocnego roku, żeby nam coś w mordę dało, żeby się nie zdawało
          tylko było na-prawdę, żeby więcej światła było a mniej zaciemniania i światła
          gaszenia oraz

          książek jakie jescze nie zostały napisane, ale byłyby gdybyśmy zaczęli je pisać.
          sobie samemu i innym życzę diabelskiego 2006 vroku..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka