Dodaj do ulubionych

Im większa domowa biblioteka tym większy intelekt?

24.01.06, 14:44
-Widziałaś ich domową bibliotekę?
-Tak! Co za wspaniała kolekcja!
-Owszem, muszą być niesamowicie oczytani!
-Tak, rzeczywiście. Nie to co u tych spod piątki...
-Racja, u nich w ogóle nie ma książek. Kompletny brak kultury...

A jeśli Ci Spod Piątki to mole książkowe, elokwentni i kulturalni ludzie,
uważani tylko za nierobów i niewychowanych ze względu na brak pieniędzy na
domową bibliotekę? Może im wystarcza biblioteka publiczna?
Jednocześnie posiadacze ogromnej domowej biblioteki mogą okazać się jedynie
kolekcjonerami, czy nawet snobami. Nie mówię, że tak musi być, bo zapewne
zdarza się to rzadko, ale czy IM WIĘKSZA DOMOWA BIBLIOTEKA TYM WIĘKSZY
INTELEKT?
Obserwuj wątek
    • formaprzetrwalnikowa Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 24.01.06, 14:58
      w mojej klasie w liceum byla pewna Basia. Basia byla cichutka, spokojniutka,
      malomowna. Kiedys poprosila mnie, zebym poszla z nia do ksiegarni, bo akurat
      dostala od mamy pieniadze i postanowila wydac je na ksiazki. Bardzo jej tego
      pozazdroscilam, bo mi mama nie chciala dawac pieniedzy na ksiazki, bo i tak
      czytanie tych z biblioteki zajmowalo mi zbyt wiele czasu. poszlam wiec z basia,
      ciekawa, jakie ona ksiazki wybierze. wybrala sobie te.. najtansze, zeby ich
      bylo najwiecej, bo chciala sobie pokoj urzadzic. i- dalibog, po raz pierwszy w
      zyciu- okazalo sie, ze znam kogos, kto dobiera ksiazki do koloru tapet i
      dlugosci pólki...
      co do intelektu basi: jeszcze w 3 klasie LO dodajac ulamki o roznych
      mianownikach dodawala licznik do licznika a mianownik do mianownika. dziwie
      sie, ze w ogole udalo jej sie dostac te mierne na maturze.

      Inna moja kolezanka, niezbyt blyskotliwa, ale z intelektem w normie miala w
      domu taaaaaka kolekcje ksiazek, ze moja chyba nadal odpada w przedbiegach.

      ale moja domowa bibiloteka tez zawyza moje IQ
      ;)
    • agni_me Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 24.01.06, 14:59
      To będzie wątek na startową gazety i doczeka się stu wpisów.

      Idę policzyć książki. Do sąsiadów oczywiście.

    • nchyb NIE... n/t 24.01.06, 15:01
      • bdx65 Re: NIE... n/t 24.01.06, 15:13
        Pewnie, że nie...
        • formaprzetrwalnikowa Re: NIE... n/t 24.01.06, 15:16
          a moze jednak?
          • jo.hanna tak, ale 24.01.06, 15:22
            chyba wyznacznikiem jest zarowno zasobnosc kolekcji jak i sposob w jaki ksiazki
            sa zaprezentowane. Jesli leza porozkladane tu i owdzie; gdy widac, ze sa czytane
            a nie tylko dekoracyjnie rozlozone ala element wystroju wnetrza, to moze jednak
            ich ilosc swiadczy o poziomie intelektualnym?
            • hanula Re: tak, ale 24.01.06, 15:25
              O cholera, czyli jak mam porządek na półkach, znaczy kretynka jestem? :-)))
              A ja jestem córką bibliotekarki, lata dzieciństwa spędziłam w bibliotece, i do
              tej pory nie mogę przejść koło półki, żeby książek nie wyrównać. :-)))
              • jo.hanna nie chodzi o porzadek na polkach, tylko 24.01.06, 15:30
                kupowanie 'garniturow' ksiazek. Tak pod kolor kanapy. Obrazka lub wieczorowej
                kreacji pani domu.
                • bdx65 romans historyczny też trzeba znać 24.01.06, 15:47
                  przynajmniej jeden
                  • nchyb Re: romans historyczny też trzeba znać 24.01.06, 16:41
                    Popieram! Dołożyłbym nawet kilka historycznych romansów, coby mieć skalę
                    porównawczą! Może coś z literatury dworskiej późnego średniowiecza? :-)

                    A wracając do meritum, bibliotekę mam dużą, wręcz bardzo dużą, ani na IQ ani na
                    EQ nie narzekam, ale mam znajomych, którzy mają większą bibliotekę (co wydaje
                    się wręcz nieprawdopodobne, ale jednak) niż ja (a ja mam naprawdę sporą - bo to
                    moja największa miłość, hobby, mania, fobia, konik, snobizm, zacięcie i
                    zadęcie...).

                    Tyle, że oni naprawdę tworzyli bibliotekę na pokaz. Mają osobny pokój (z
                    kominkiem i meblami na zamówienie, z ciemnego drewna, w stylu kolonialnym,
                    autentyczne cudo i moja wielka prywatna zadra i zazdrość...).

                    W bibliotece książki - nowości tak gdzieś od późnych lat 80-tych (bo wtedy
                    zaczęli tworzyć bibliotekę i wtedy się dorobili), tysiące tomów, niemal jak
                    subskrypcja znaczków dla początkujących filatelistów, bez ładu i składu,
                    bardziej formatami książek układane niż tematycznie. Wygląd cudo! Jak się
                    dorwałam, prze rok mogłabym nie wychodzić. I zaczęłam przeglądać.
                    Efekt - zaskok totalny. Część książek z kartkami nie przeciętymi, nie
                    rozdzielonymi. Nigdy nie czytane!!! Nie mam w domu (na dobrych kilka tysięcy
                    książek - nie licząc cienkich broszurowych i ksiązek moich dzieci - tomów)
                    chociaż raz nie czytanych. A tu było widać wyraźnie. Książki są, przede mną
                    przez kilkanaście lat nikt nigdy ich nawet nie otwierał. Co za marnotrastwo...

                    O poziomie IQ znajomych się nie wypowiadam. Sa bardzo sympatyczni, łożą na
                    prywatne szkoły swoich dzieci, ale te (ich rodzice też) nie odróżnią np. jednej
                    siostry Bronte od drugiej i pewnie nie wiedzą kto to w ogóle był i że w ogóle
                    był... :-(
                    A literaturę kojarzą jedynie z obowiązkowymi lekturami w szkółce. Na cholerę
                    takim książki? Dla szpanu? Bo IQ od tego im się nie podnosi...
                    • hanula Re: romans historyczny też trzeba znać 24.01.06, 19:07
                      > W bibliotece książki - nowości tak gdzieś od późnych lat 80-tych

                      XX wieku?

                      > Efekt - zaskok totalny. Część książek z kartkami nie przeciętymi

                      W latach 80. XX wieku trzeba było kartki w książkach przecinać?

                      > Nie mam w domu (na dobrych kilka tysięcy
                      > książek - nie licząc cienkich broszurowych i ksiązek moich dzieci - tomów)
                      > chociaż raz nie czytanych.

                      No, to zazdroszczę. Ja już mam ze trzy półki. Jak nie omijam księgarni bardzo
                      dalekim łukiem, to zawsze mam więcej książek, niż jestem w stanie przeczytać.
                      • nchyb Re: romans historyczny też trzeba znać 24.01.06, 22:05
                        > W latach 80. XX wieku trzeba było kartki w książkach przecinać?
                        W niektórych tak...

                        A były i takie, że w wyniku cięcia (pewnie przez jakąś gilotynę) miały
                        posklejane końce. Bez przekładania kolejnych stron były jakby sklejone. Teraz
                        nowe książki też tak mają...

                        > No, to zazdroszczę. Ja już mam ze trzy półki. Jak nie omijam księgarni bardzo
                        > dalekim łukiem, to zawsze mam więcej książek, niż jestem w stanie przeczytać.
                        To takjak ja, moi rodzice i ich rodzice...
                        • agni_me Re: romans historyczny też trzeba znać 24.01.06, 23:15
                          Nie przesadzaj, w latach osiemdziesiatych niewiele książek miało nieprzecinane
                          stronice, zawsze to był błąd i zawsze na najwyżej kilkunastu stronach. Prędzej
                          uwierzę w brak stron niż w niepoprzecinanie. Wiedzę swą opieram na
                          doświadczeniu, moja rodzina kupowała wtedy tysiące tomów, książki były tanie i
                          dość proste do zdobycia. Niechlujność edytorska była powszechna, ale nie miała
                          nic wspólnego z połączonymi stronami. Zresztą można potwierdzić moje
                          spostrzeżenie w magazynach nieupadłych wydawnictw. Z całego serca polecam takie
                          pielgrzymki, można kupić cuda - tylko dlatego, że są pogięte kartki. :)
                          • nchyb Re: romans historyczny też trzeba znać 24.01.06, 23:24
                            agni-me, ja nie przesadzam. Ja stwierdzam fakt, że w nowych, fabrycznie ciętych
                            ksiązkach rozcuięte strony często bywają jakby sklejone. Szczególnie daje się
                            to zauwazyć przy nie najlepszej jakości papieru. I nie przeczytane - te książki
                            są posklejane! I widać, które były chociaż kartkowane, a które nie.

                            Ja nie wspominam tylko o książkach składanych, w których ręcznie trzeba było
                            nożykiem do papieru rozcinać poszczególne stronice. Naprawdę nie widziałaś
                            nigdy ksiązek nieczytanych, w których to nieczytanie było wyraźnie widać?

                            U mnie w domu takich byś nie zobaczyła, ale przejdź się po księgarniach i
                            przyjrzyj się uważnie...

                            > doświadczeniu, moja rodzina kupowała wtedy tysiące tomów, książki były tanie
                            i
                            > dość proste do zdobycia.
                            He,he, kiedy były takie proste do zdobycia? Bo ja pamiętam rok 1989 kiedy
                            zaczęła się wydawnicza odwilż i te pierwsze kolejki w księgarniach. A przed to
                            tylko pustawe półki... A na dobre książki to zapisy, subskrypcje i przyjaźnie z
                            paniami z księgarni...
                            • agni_me Re: romans historyczny też trzeba znać 25.01.06, 00:14
                              Widocznie mamy różne wspomnienia. Nie przypominam sobie szczególnie bliskich
                              związków z paniami w księgarniach. Przypominam zaś sobie znakomite wydania
                              książek, które pojawiły się wtedy w bibliotece moich rodziców. Książki, które
                              się chciało mieć, były. Pamiętam też czasy odwilży - wtedy książki zwyczajnie
                              leżały w księgarniach, wciąż tanie, a wybór wywołujący zawrót głowy. I te
                              wydania, które kocham nieprzytomnie z zaznaczonymi fragmentami ciętymi przez
                              cenzurę, kochane tym bardziej, że w domu od zawsze były wersje pełne.
                              Literatura na świecie prenumerowana w kiosku ruchu razem z Fantastyką i
                              Filipinką (oraz mym pracodawcą Na przełaj) :)

                              I jeszcze jedna uwaga, nieco prostackie wydaje mi się wysnuwanie wniosków na
                              temat oczytania gospodarzy na podstawie stanu książek. Zawsze decydująca
                              wydawała mi się rozmowa o nichże. Mam trzy wydania Mistrza i Małgorzaty, w tym
                              jedno z trzydziestoma nieprzeciętymi stronami (to pierwsze), oryginał poznałam
                              kilka lat wcześniej, jeśliby kto wysnuł z tego wniosek o mojej znajomości MiM -
                              no cóż, idiotów nie sieją.
                              • nchyb Re: romans historyczny też trzeba znać 25.01.06, 07:51
                                > związków z paniami w księgarniach. Przypominam zaś sobie znakomite wydania
                                > książek, które pojawiły się wtedy w bibliotece moich rodziców.
                                Dokładnie kiedy?

                                > Pamiętam też czasy odwilży - wtedy książki zwyczajnie
                                > leżały w księgarniach, wciąż tanie, a wybór wywołujący zawrót głowy. Której
                                odwilzy? Tej z 1956 r ja nbie pamiętam, bo mnie na świecie nie było. Tej niby,
                                z 1989 r.? Po niej faktycznie pojawiły się... Ale początki były takie, że jak
                                się zaczęły pojawiać, to faktycznie z księgarni wychodziłam z kilkudziesięcioma
                                ksiąkamina raz i nie wydawałam na niecałej mojej wypłaty z tego okresu...

                                > Nie przypominam sobie szczególnie bliskich
                                > związków z paniami w księgarniach.
                                Ja pamiętam dobrze. Bez tego ni ebyłoby subskrypcji na Zielińskiego i jego
                                Starożytność bajeczną itd...
                                I pamiętam też znajomości w antykwariatach, bo tylko tam moznabyło dostać
                                ciekawe książki.

                                > I jeszcze jedna uwaga, nieco prostackie wydaje mi się wysnuwanie wniosków na
                                > temat oczytania gospodarzy na podstawie stanu książek.
                                Ich oczytanie oceniam na podstawie ich wypowiedzi. O IQ się nie wypowiadałam,
                                bo nie badałam. Ale sednem dyskusji było wnioskowanie, czy duża biblioteka to
                                duży intelekt. I niema nic prostackiego (moim jakże skromnym zdaniem) w
                                stwierdzeniu, że znam takich z użą biblioteką, którzy będąc mili, sympatyczni,
                                do rany przyłóż, oczytani nie są...
                                Bo nie wiem, czy doczytałaś, że Ci o książkach nie dyskutowali. Oni ksiązki
                                mieli, ale ich nie znali. Znalazłaś ten fragent?

                                > no cóż, idiotów nie sieją.
                                O kim to było?
                          • pinos Re: romans historyczny też trzeba znać 25.01.06, 10:23
                            Ośmielę się nie zgodzić - na lata 80 przypada początek mojego "czytania" i
                            skoro ja pamiętam książki z nierozciętmi kartkami i ich rozcinanie (a jestem
                            rocznik 79) to coś musi być na rzeczy.
                            • daria13 Re: Bogaty wybór książek w latach 80-tych? 25.01.06, 12:12
                              Ja też się ośmielę nie zgodzić z twierdzeniem, że w tamtym czasie wydawano dużo
                              i dobrze. Dużo - nie wiem, dobrze - z pewnością nie. Nie pamiętam, jak to
                              wyglądało z kalasyką, ale dobra literatura współczesna, zachodnia, była
                              całkowicie nieosiągalna. Zdobycie takiego Viana dla przykładu graniczyło z
                              cudem i tylko znajomości, układy i podchody umożliwiały zdobycie upragnionych
                              tytułów. Zupełnie nie mogę zrozumieć skąd sie wzięło mniemanie o ówczesnym
                              Eldorado wydawniczym?
                              P:)
                              • nchyb Re: Bogaty wybór książek w latach 80-tych? 25.01.06, 12:19
                                ha, się znaczy nie ja jedna pamiętam kryzysy książkowe!

                                Rety, do dziś pamiętam, jak mama w antykwariacie (w księgarniach bez szans na
                                dostanie bez znajomości) kupiła mi jednego dnia Małą księżniczkę, Tajemniczy
                                ogród, Tajemniczego opiekuna, Pollyannę i Krzyżaków. I do dziś pamiętam ten
                                dylemat, od czego zacząć...
                              • ben-oni Re: Bogaty wybór książek w latach 80-tych? 25.01.06, 12:35
                                Zupełnie nie mogę zrozumieć skąd sie wzięło mniemanie o ówczesnym
                                > Eldorado wydawniczym?

                                Stary jestem to Ci spróbuje wyjaśnić. W "tamtym" okresie o wiele lepiej
                                prezentował sie współczynnik jakość/cena. Dzisiaj za byle g...o chcą 30 PLN.
                                Kiedyś książki były tanie. Czy to Proust, czy Balzak. Nie miały one kolorowych
                                okładek, ale cóż, czy to ważne? Niektóre były spod lady (zwłaszcza wszelkiego
                                rodzaju encyklopedie), ale w dalszym ciągu tanie. Wydawano seriami klasykę.
                                Wydawano serie wydawnicze, każde wydawnictwo przynajmniej jedną. Nawet takie
                                cudeńka jak "Literatura bułgarska" czy "Literatura węgierska" (biała okładka z
                                malutką flagą w rogu - pamietasz?). Kto dziś się bawi w takie ryzykowne
                                przedsięwzięcia? Walą bestsellery, a o literaturze Bułgarii czy Węgier to
                                możesz sobie co najwyżej poczytać w LnŚ.
                                Ot i cała prawda. I każde wydawnictwo miało obowiązek zasilania książkami
                                biblioteki publiczne. Kto dziś to respektuje??
                                • bdx65 Re: Bogaty wybór książek w latach 80-tych? 25.01.06, 13:27
                                  "Meir Ezofowicz" z któregoś 80. roku po jednym przeczytaniu nadawał się do
                                  wyrzucenia. Klej był taki, że kartki fruwały, a naprawa kosztowałaby więcej niż
                                  nowa książka. Więc edytorsko kiepskie. Do dzisiaj mam pierwsze wyd. "Innego
                                  świata" H-G z 1989 r., który to egzemplarz miał dopisek, że może byc
                                  rozpowszechniany tylko w krajach RWPG, jest już w rozsypce, bo...

                                  A jak okaże się, że mam 2 lub 3 pozycje o tym samym tytule, to zanoszę do
                                  swojej pracowni polonistycznej w szkole, i są uczniowie, którzy z nich
                                  korzystają. Np. Bunsch, Kraszewski, ogólnie - klasyka...
                                  Pozdrawiam.
                                  • ben-oni Re: Bogaty wybór książek w latach 80-tych? 25.01.06, 13:42
                                    Takie buble (klejone książki) to rzeczywiście koszmar drugiej połowy lat 80-ych.
                                    Ale przyznać trzeba, że były również i wydania solidne. Czarne PIW-owskie WPŚ,
                                    Czytelnika z NIKE itd. Ale racja, Ossolineum kleiło i dziś mam Lagerqista w
                                    trzech częściach. To tylko kilka lat takich było. Widać masz pecha, że z
                                    tamtego okresu pochodzi Twój księgozbiór.
                                • Gość: daria13 Re: Bogaty wybór książek w latach 80-tych? IP: *.medical / *.crowley.pl 25.01.06, 13:49
                                  Ja też młoda nie jestem, ale posuchę na ciekawe książki pamiętam i latami
                                  nieraz trwające poszukiwania konkretnych tytułów też. To, że książki były wtedy
                                  tanie nie ulega wątpliwości. Klasyka, serie wydawnicze literatur narodowych
                                  ok., ale jaka była jakość poszczególnych pozycji w tych seriach? Ile z tych
                                  pozycji było wartych zakupu, a tym samym przeczytania?
                                  Dziś z pewnością są wydawnictwa nastawione na bestsellery, ale są też
                                  wydawnictwa stawiające na pozycje naprawdę ambitne.
                                  Czy zmierzasz do tego, że rynek wydawniczy przed 89 był lepszy, bogatszy niż
                                  dziś? Tęsknisz za tamtymi czasami? Bo ja jednak nie.
                                  Pozdrawiam:)
                                  • ben-oni Re: Bogaty wybór książek w latach 80-tych? 25.01.06, 14:06
                                    Tęsknisz za tamtymi czasami?

                                    Czsami tak, ale z innych powodów. Młodszy człowiek był i koleżanki były
                                    młodsze... :))

                                    Że Orwella nie było? Ale za to był Erenburg i Paustowski. Tak licytować sie nie
                                    ma sensu.
                                    Ale tłumaczenia mieli statystycznie lepsze, bo tłumacze nie z przypadku.
                                    Radiczkow, Dimow, Wazow, Dery, Illyes, Thurzo... czy ktoś to dziś wydaje??
                                    Nie... Kerteś, bo noblista. Tym Noblem to nawet Wegrzy byli zaskoczeni.:))
                                    • mamarcela Re: Bogaty wybór książek w latach 80-tych? 25.01.06, 15:11
                                      Dwie kompletnie różne sprawy. A może i trzy.
                                      Fakt za książkami w latach 80' trzeba było sie nachodzić. Nie było opcji "wrzuć
                                      do koszyka". Zresztą może dlatego więcej i lepiej sie czytało. Szczególnie w
                                      pewnych kręgach.
                                      Druga sprawa to proporcje - ile wartościowej literatury, a ile badziewia
                                      wydawano w tychże latach. Twoje wrażenie, Dario, bierze sie chyba tylko z tego,
                                      ile tego i tamtego leżało na codzień w księgarniach. Bo tak naprawdę te
                                      proporcje były znacznie lepsze (o wiele) niz teraz. Po prostu wartościowe
                                      pozycje natychmiast znikały, a pozostawał chłam. Serie wydawnicze: biblioteka
                                      klasyki polskiej i obcej, klub interesującej książki, seria z kotem - niby
                                      literatura popularna, ale często jakie nazwiska, czarna i biała seria piwowska,
                                      klasyka grozy z Literackiego, opowieści z dreszczykiem z różnych krajów(PIW),
                                      Nike, taka kolorowa seria niedużych książęczek (m.in. Supervielle, Dery,
                                      Arrabal), literatura iberoamerykańska, czarna z czerwonym seria Czytelnika
                                      itd. itp. A nazwiska proszę bardzo z jednej tylko półki: Doctorov, Dion,
                                      Updike, Paral, Bunin, Bieły, Hrabal, Scott-Fitzgerald, Lowry, Capek, Vian, że
                                      nie wspomnę o tych wydaniach jeszcze starszych.
                                      Prawdą jest, że łatwo ich dostać nie było, ale butów też nie było łatwo, a ja w
                                      latach studenckich takie fajne miałam, że do dzisiaj mi się czasmi śnią.
                                      Trzecią sprawą jest, że mnóśtwa wartościowej literatury z wiadomych przyczyn
                                      jednak nie wydawano, ale kurcze pieczone i tak ją się czytało. Istniała
                                      literatura drugiego obiegu, którą każdy student mógł bez problemu kupić,
                                      pożyczyć. Przywoziło się namiętnie książki wydawane przez paryską Kulturę i
                                      czytało do upojenia. W BUWie np. były książki, które do rąk własnych można było
                                      dostać po uzyskaniu jakichs tam podpisów, ale to też nie było takie trudne.
                                      Robiło się kserokopie książek, nawet, czego dowiedziałam się z tego forum,
                                      ręcznie się je przepisywało.
                                      A nawet jak coś było potwornie interesujące, a nie przetłumaczone na polski to
                                      urządzało sie wieczór, podczas którego ktoś (paru ktosi) na żywca tłumaczył .
                                      Gwoli wyjaśnienia nie tęsknię za tymi latami (chyba ze z tych samych powodów,
                                      co Ben), ale chciałabym uświadomic młodszym, że ci troche starsi nie tylko
                                      Lenina i Sienkiewicza czytywali.
                                      A a propos Orwella to ja mam wydanego przez wydawnictwo Krąg na początku lat 80'
                                      pozdrawiam

                                      "Kto nie chciałby zastrzelić Boga, gdyby Go można było trafić."
                                    • hanula Re: Bogaty wybór książek w latach 80-tych? 25.01.06, 18:13
                                      > Ale tłumaczenia mieli statystycznie lepsze, bo tłumacze nie z przypadku.

                                      No i redakcja/korekta działała jak należy. Wtedy się praktycznie nie zdarzały
                                      zdania gramatycznie i stylistycznie niepoprawne czy literówki. A teraz? We
                                      współczesnej literaturze zdarzają się takie kwiatki, że włos się jeży na głowie;
                                      czasem na miejscu redaktora wstydziłabym się umieścić w książce swoje nazwisko.
                                      (Może się podpisują pseudonimami?) A literówki mam nawet w zdobnym w imitację
                                      skóry i złoto wydaniu Mickiewicza - przykład książki, która rzeczywiście nadaje
                                      się tylko do ozdabiania półek.
                • ksiegarnie Re: nie chodzi o porzadek na polkach, tylko 30.01.06, 13:44
                  jo.hanna napisała:

                  > kupowanie 'garniturow' ksiazek. Tak pod kolor kanapy. Obrazka lub wieczorowej
                  > kreacji pani domu.

                  Biblioteka domowa, zakichałaby się na śmierć wśród półek z książkami, a nie mam
                  czasu na bieganie ze ściereczką i odkurzacem.
          • bdx65 Re: NIE... n/t 24.01.06, 15:25
            formaprzetrwalnikowa napisała:

            > a moze jednak?

            Ty też masz rację, jak już się ma bogaty księgozbiór, to się z niego korzysta,
            ale są tacy, którzy mają książki dla ozdoby.
            Nie ma tu reguły, tak sądzę.
            • eeela Re: NIE... n/t 24.01.06, 17:56
              Boze, nie znam nikogo, kto by dobieral ksiazki do wystroju wnetrza. Moj dziadek
              za to liczy ksiazki na metry, zeby wiedziec, ile polek ma dokupic. Bardzo kocham
              mojego dziadka i zycze sobie, zeby zyl jak najdluzej, ale nie zmienia to
              wstydliwego faktu, ze juz teraz sie z rodzonym ojcem kloce o ksiazkowy spadek ;-)))
    • mamarcela jednostki? 24.01.06, 15:24
      To ja bym od razu poprosiła o dwie informacje dościślające:
      1. w czym mierzymy domową bibliotekę - na sztuki, metry bieżące, kilogramy, czy
      metry kwadratowe?
      2. i jak to potem przeliczamy na IQ?

      I jesli ktoś ma na przykład 238 książek w tym kilka bardzo grubych, to ile mu
      wychodzi tego intelektu?
      z góry dziękuję
      • jo.hanna no i jaka jest skala zawartosci intelektualnej 24.01.06, 15:27
        ksiazki? Bo mozna miec 238 ksiazek, nawet grubych, typu romans historyczny:-)
      • nienietoperz Re: jednostki? 24.01.06, 15:53
        Liczymy na sztuki, stosujac przeliczniki korygujace:

        - literatura popularna, sprzedajaca sie w duzych ilosciach - x 0.6
        - pozycje nagradzane (Nike, Booker, Nobel) - x 1.5
        - pozycje tzw. ambitne, o ktorych nikt nigdy nie slyszal - x 2.5
        - poradniki, ksiazki kucharskie, instrukcje obslugi - x 0.2
        - wydawnictwo seryjne - uwzgledniamy wylacznie pierwszych 5 tomow
        (patrz argumentacja w postach wyzej),
        - wydawnictwo seryjne, ale z roznymi kolorami okladek - uwzgledniamy pierwszych
        10 tomow
        - wydawnictwo naukowe, nie zwiazane z zawodem wlasciciela - x 2
        - wydawnictwo naukowe, zwiazane z zawodem wlasciciela - x 0.5
        - numery Literatury na Swiecie, Dialogu, etc. - x 3


        Wynik dzielimy przez sredni dochod wlasciciela i jego rodzicow (uwzgledniajac
        inflacje!) w dolarach w przeciagu ostatnich trzydziestu lat. Dodajemy bonusy
        (0-2 punkty ) za pochodzenie robotniczo-chlopskie (aby zniwelowac efekt
        biblioteki odziedziczonej). Odejmujemy punkty karne (do 5) za humanistyczny
        kierunek studiow.
        Otrzymany wynik mnozymy przez 10, dodajemy 100 i otrzymujemy IQ wlasciciela.
        Reklamacje (dotyczace np. kwalifikacji danej pozycji jako literatury popularnej)
        ze strony osoby ocenianej rozwazamy po wplaceniu kaucji.

        I mamy kwestie tego, ktorym sasiadom klaniac sie nisko na ulicy z glowy.

        Uklony,
        nntpz
        • pinos Re: jednostki? 24.01.06, 16:40
          Należy też uwzględnić zmienną wieku i posiadania pierwszego mieszkania
          młodzi na własnym - serie wydawnicze uwzględniamy w całości.

          No co, nie można mieć dwóch Trzech muszkieterów??? A co jak się ci piewsi
          rozpadną???? ;o)
          • ben-oni Re: jednostki? 25.01.06, 10:42
            W każdym ujęciu statystycznym, nawet gdy stosujemy wagi (metoda wag
            harmonicznych "mojego" prof. Helwiga!) musimy uwzględnić czynnik czasu (zakup
            300 książek przedwczoraj zaburza obraz), oraz należy uwzględnić zdarzenia
            nietypowe (powódź, pożar, kradzież na wielką skalę itp.).
            A co z takimi jak ja. Mam bibliotekę publiczną pod nosem i od 20 lat
            stały "debet" na karcie ok. 3-4 książek?
            • annabellee1 Re: jednostki? 25.01.06, 10:53
              Ja juz zrezygnowalam z biblioteki.
              Moze i mozna przedluzac ale trzeba by sie wybrac..
              Pracowalam w bibliotece rok i bardzo rzadko sie zdarzali przedluzajacy
              czytelnicy.Ale tez nie kropilam nigdy kar.
              Wole kupowac,zreszta mnie nie interesuja tak bardzo nowosci,mam kilku
              ulubionych autorow,ktorym jestem wierna, i stosy nie przeczytanych ksiazek kolo
              lozka. Pare wypraw do antykwariatu i mam co czytac.A buszowanie w antyk.to
              przygoda polowanie emocje
            • hanula Re: jednostki? 25.01.06, 11:44
              > A co z takimi jak ja. Mam bibliotekę publiczną pod nosem i od 20 lat
              > stały "debet" na karcie ok. 3-4 książek?

              A to są cały czas te same książki? Wiesz, jakbyś tak na miesiąc dał sobie spokój
              z internetem, to może wreszcie udałoby ci się skończyć...
        • formaprzetrwalnikowa Re: jednostki? 24.01.06, 16:45
          a co z ksiazkami Swiata ksiazki ? tam jest przymus zamawiania? ja bym liczyla x
          0.1
          ;)
          • pinos Re: jednostki? 25.01.06, 10:17
            E, nieprawidłowe. Ja z każdego katalogu bez problemu wybieram 4-5 ... i tylko
            kasy brak...
        • hanula Re: jednostki? 24.01.06, 19:09
          > - wydawnictwo seryjne, ale z roznymi kolorami okladek - uwzgledniamy
          > pierwszych 10 tomow

          E, to mogłam sobie darować te dwie serie GW? A tak ładnie wyglądają na półce!
    • akondze Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 24.01.06, 15:25
      Zależy jak zdefiniujemy intelekt.
      Jeżeli jako IQ mierzone poprzez standardowe testy na inteligencję, to korelacja
      nie będzie zbyt wysoka.

      Jeżeli natomiast uznamy intelekt za jakby czynnik wyróżniający inteligencję (w
      rozumieniu historycznym jako warstwy społecznej chociażby - klasa średnia,
      wolne zawody, profesorowie uczelni), to korelacja byłaby sporo wyższa, tylko
      trudniejsza do zmierzenia

      Ale generalnie pierwsze nie determinuje drugiego ani odwrotnie

      ----------
      ...skwak?
      • esy_floresy Re: Im większa domowa biblioteka tym większy intek 24.01.06, 16:35
        Nie śmiejcie się ze mnie!!! :))))
        A teraz na serio: Ja na przykład może nie jestem typowym molem książkowym, ale
        zwykle zaraz po skończeniu jednej książki sięgam po drugą (no i z tego co wiem
        czytam nieco więcej niż moi rówieśniecy). Jednak jestem przekonana, że ktoś kto
        pierwszy raz zwiedza moje mieszkanie, a nie zna mnie zbyt dobrze, nie stwierdzi
        na pewno: To jest człowiek oczytany. Dla mnie to dość smutne, ale z drugiej
        strony- czym mam się przejmować? Że dla kogoś jestem za głupia, bo czytam tylko
        książki z biblioteki?
        I nie chcę przeliczać ilości kupionych książek na iloraz inteligencji, bo moje
        IQ wynosiłoby niewiele więcej ponad 30! :)))
    • mamablues Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 24.01.06, 16:12
      esy_floresy napisała:

      > -Widziałaś ich domową bibliotekę?
      > -Tak! Co za wspaniała kolekcja!
      > -Owszem, muszą być niesamowicie oczytani!
      > -Tak, rzeczywiście. Nie to co u tych spod piątki...
      > -Racja, u nich w ogóle nie ma książek. Kompletny brak kultury...

      Etam, kompletnym brakiem kultury jest takie wredne plotkowanie nt. sąsiadów:)
      A co do tematu - o ile spotkałam się z biblioteczkami znacznie zawyżającymi
      poziom intelektualny właścicieli;) to jeszcze nie widziałam mola książkowego
      pozbawionego własnej biblioteczki.
      Znam ludzi inteligentnych, sympatycznych i bardzo wartościowych, którzy nie
      lubią czytać beletrystyki. Ale wtedy zwykle czytują czasopisma i/lub literaturę
      fachową bądź dokumentalną i przynajmniej kilka książek mają w domu.
      • Gość: Zdanka Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte IP: *.4web.pl 24.01.06, 16:20
        Wiecie ile ten zestaw kosztował 3-4 lata temu w księgarni?
        praktycznie 80 zł:)
        www.wysylkowo.pl/im/86/83-07-02805-1.gif
        Ja ksiązek nie kupuje, one same się proszą:)A głupia jak byłam, tak jestem,
        także chyba nie wpływa to na intelekt...
        • Gość: Zdanka Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte IP: *.4web.pl 24.01.06, 16:22
          No, oczywiście zapomniałam o clou... Teraz kosztuje 27:)
    • braineater Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 24.01.06, 17:09
      Biorąc pod uwagę, że wszystkie swoje ksiązki domowe mogę zmieścić na 1gigowym
      memory sticku i schować go do kieszeni (i zostanie jeszcze sporo miejsca), a
      ilośc tych które mam na dysku już dawno przekroczyła tą, jaką kiedykolwiek będę
      miał fizycznie, to ten wyznacznik jest spóźniony o jakieś ćwierć wieku:)
      A korelacja biblioteka -intelekt też trochę na włosku wisi, bo musiałoby się
      okazać, że najinteligentniejszymi osobami na świecie, są bibliotekarki (bez
      urazy wobec wszystkich forumowych bibliotekarek - nie są:)

      P:)
      • formaprzetrwalnikowa Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 24.01.06, 17:14
        i wlasciciele ksiegarni. a tez nie sa
        ;)
        • Gość: Zdanka Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte IP: *.4web.pl 24.01.06, 17:20
          I faceci w okularach. Nie są:P
          • nienietoperz Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 24.01.06, 17:29
            > I faceci w okularach. Nie są:P

            Są.
            • esy_floresy Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 24.01.06, 17:37
              Wy tu się śmiejecie w głos, a ja mam poważny dylemat: Bo czy jeśli kupuję
              książkę tylko wtedy, gdy wiem że przeczytam ją drugi raz, to jestem głupia?! :P
              P.S. A zazwyczaj czytam książki tylko raz, więc... :/
              • braineater Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 24.01.06, 17:48
                esy_floresy (swoją drogą fajny nick) napisała:

                Bo czy jeśli kupuję
                > książkę tylko wtedy, gdy wiem że przeczytam ją drugi raz, to jestem
                głupia?! :P

                Czasem też się zastanawiam, szczególnie jak mi sie kolejny stos przewróci, albo
                złamie półka, czy ma to jakiś sens. no ale niby skąd ma wiedziec w księgarni,
                jak tak patrze na te książkę, czy będzie jednorazówką, czy ofiarą wielokrotnych
                i intensywnych gwałtów - czasami nawet zbiorowych? Nie wiem, więc kupuję -
                praktycznie w ciemno. Dobrym rozwiązaniem jest razdoroczna selekcja - wtedy już
                mniej więcej wiem, co z zakupów się przyda, do czego będę wracał, a co było
                chwilowa miłością. Ofiary tej selekcji zostają ładnie zapudełkowane i
                przeniesione albo do mojej miejskiej biblioteki - choc ostatnio nie, bo panie
                domagały się wypełniania jakiś tajemnych cyrografów, albo do pobliskiego Domu
                Dziecka (baj de łej, czekam, az ktoś kiedys odkryje, o czym tak naprawde
                pisywał Gerard de Villiers i spalą mnie na stosie za udostępnienie tych ksiązek
                nieletnim:)

                P:)
                • agni_me Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 24.01.06, 18:36
                  "baj de łej, czekam, az ktoś kiedys odkryje, o czym tak naprawde pisywał Gerard
                  de Villiers i spalą mnie na stosie za udostępnienie tych ksiązek nieletnim:)"

                  Pewnie już dawno odkryto ku pożytkowi i radości pań opiekunek. Gdybyś kiedyś
                  zatęsknił jednakowoż, służę swoim strychem. :)

              • eeela Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 24.01.06, 17:59
                > Wy tu się śmiejecie w głos, a ja mam poważny dylemat: Bo czy jeśli kupuję
                > książkę tylko wtedy, gdy wiem że przeczytam ją drugi raz, to jestem głupia?! :P
                > P.S. A zazwyczaj czytam książki tylko raz, więc... :/

                Esy_floresy, ja czynie dokladnie tak samo :-) Nie kupuje jednorazowych ksiazek.
                Trzeba oszczedzac miejsce na te dobre lub pozyteczne :-)
            • Gość: Zdanka Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte IP: *.4web.pl 24.01.06, 17:38
              Jak sa , jak nie są:P
          • formaprzetrwalnikowa Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 24.01.06, 17:34
            a dlaczego faceci w okularach? czy jest jakas statystycznie istotna zaleznosc
            miedzy noszeniem przez faceta okularow a iloscia ksiazek posiadanych w domu? no
            wiecie, cos w stylu: im dluzszy samochod, tym krotsze Id
            ;)
        • braineater Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 24.01.06, 17:32
          formaprzetrwalnikowa napisała:

          > i wlasciciele ksiegarni. a tez nie sa
          > ;)


          Ale SĄ wyjątki:)

          P:)
          • formaprzetrwalnikowa Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 24.01.06, 17:35
            oczywiscie, Braineater JEST wyjatkiem. wszyscy o tym wiedza
            :]
    • ben-oni Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 24.01.06, 17:39
      Nie wiem co "ci spod piątki", ale ja nie mam ambicji zbierania makulatury. Całe
      szczęście, że wszystkie te papierzyska mogę ZA DARMO przechowywać w bibliotece
      publicznej. Na co mi graciarnia w domu. Coś tam mam... ale bez rewelacji.
      O, mam encyklopedię "Gutenberga", taki zielony parawan. I czytam go, bo jest
      tam wiele rzeczy, których współczesne leksykony pomijają. Np. Niedźwiedź
      brunatny zwany misiem. (piękne!)
      Geniuszem nie jestem, bibliotekę mam bardziej niż skromną i dobrze mi z tym.
      Czytam bez przerwy pani kierowniczko!
      Jedna z sąsiadek ma olbrzymią bilbliotekę. Po mężu śp. Sama nie czyta nawet
      etykietek na makaronach.
    • sto100 Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 24.01.06, 17:53
      e tam. Nic nie znaczy.
      Ale małam Wuja, który w powstaniu stracił cały, jak to się mówiło dobytek,
      tylko Faust w oryginale pozostał, bo poszedł z nim do powstania.
      I ten Faust oraz zakupiony póżniej Pan Tadeusz i Trylogia były
      zawsze na Jego biurku. To miał pod ręką i to znał na pamięć. Czytał wiele.
      Intelektu miał moc, manier niewskalanych wbród, dobroci serca
      jeszcze wiecej, i żadnej potrzeby gromadzenia rzeczy, bo jak mawiał,
      człowiek nie potrzebuje rzeczy, tylko ludzi. Książki trzeba czytać, i to na tyle.
      • esy_floresy Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 24.01.06, 18:37
        U mnie dość dużym, poważnym powodem niemania biblioteczki jest niemanie
        własnych pieniążków, a także rzadkie wypady do miasta, a przez to- do księgarń.
        Jednak dla mnie nie jest to aż tak ważny problem, bo jak już mówiłam- mam
        wszystko w głowie, więc po co mi półka?
    • broch :))) 24.01.06, 18:37
      Idzie o widocznosc i ladnosc biblioteki (jak rozumiem) ktora nieslusznie budzi
      podziw i zazdrosc "filistynow" (ale nie prawdziwych czytaczy/intelektualistow (z
      Bozej laski), gardzacych ladna biblioteka z przyczyn nieznanych ale politycznie
      slusznych). Ten co nie ma na domowa biblioteke (i dzielnie korzysta z
      publicznej) moze byc takim samym snobem dalekim od intelektualizmu jak
      wlasciciel pieknej biblioteki domowej. Wyglada na to ze jesli ladna (i
      bezsensowna) biblioteka to filistyn z pretensjami, ale jesli ksiazki leza
      nonszalancko rozrzucone po podlodze lub sluza za noge stolowa to biedny acz
      dzielny intelektualista,

      Oczywiscie mozna zadac pytanie to w jakim stopnie porzadek na polkach koreluje
      ze snobizmem/intelektualizmem? jesli zas ksiazki pieknie oprawione rowno
      ustawione na polkach to juz bedzie pieprzony durny snob? Interesuja mnie
      procenty: 10% uporzadkowania to juz czy jeszcze nie? :)))

      Ciekawe jak na podstawie biblioteki (posiadanej lub nie) mozna odroznic
      filistyna od glebokiego intelektualisty od niechcenia rzucajacego cytatami z
      tego, tam Barthesa (ktory oczywiscie biblioteka domowa, ladnie ulozona gardzi)?
      Moim zdaniem granica jest tak cienka ze czesto ten od Barthesa to taki sam snob
      jak milosnik bibliotecznych mebli :)))

      Sam fakt postawienia problemu (moze) swiadczy(c) o snobizmie na intelekt :))
      • Gość: Zdanka Re: :))) IP: *.4web.pl 24.01.06, 18:52
        Heh, a co powiedzieć o takim, co mu jego własna szefowa zrobiła awanture , ze
        jak nie ma ani jednej porozwalanej ksiązki na biurku , tylko cholerny porzadek,
        to nic nie robi? A jak już sobie naznosił, zeby zrobic ten nieład i udawać
        przyszła sławę biologii, to znowu mu nawrzeszczała, ze takiego burdelu to dawno
        nei widziała u nikogo i na pewnio nic nie robi, bo nic znależć nie może. W ogóle
        dogodzić ludziom to jest, panie, dość trudno:))))
        • esy_floresy Re: :))) 24.01.06, 18:57
          Hmmm... a więc i tak żle i tak niedobrze... pech :))))
          • Gość: M Re: :))) IP: *.elk.mm.pl 24.01.06, 19:07
            Wielkość biblioteki domowej jeszcze o niczym nie świadczy, ale dziwny jest dla mnie zupełny brak książek w domu, jakichkolwiek! Byłam kiedyś w mieszkaniu, w którym pani domu pokazywała z dumą swoje ładnie urządzone mieszkanie i dopiero po pewnym czasie dotarło do mnie,że w tym mieszkaniu po prostu nie ma książek,leżał tylko "Tele-tydzień".
          • broch Re: :))) 24.01.06, 19:10
            a czemu dogadzac komus? Najlepiej myslec o sobie a reszta za bardzo sie nie
            przejmowac. Wowczas problemu "nierozwiazywalnego" nie ma :))

            Jesli idzie o pania z przykladu Zdanki to widze proste rozwiazanie: ukradkiem
            wrzucac do kawy/herbaty tej pani chlorek litu (albo brom). Po tygodniu przejdzie
            Jej jak reka odjal :))
            • annabellee1 Re: :))) 24.01.06, 19:48
              Moze miala lub ma klimakterium ta pani..

              Ja mam dusze smieciarza i duzy dom.Wiec gromadze wszystko.Jezdze do pana Misia i
              Krzysia i kupuje rozne smiecie, ktorych nikt nie chce.Przewaznie wspomnienia i
              pamietniki.Poniewaz jezdze rzadko (jak mam transport) to juz jak do nich trafie
              wyjmuje co tylko sie nadaje.kARTONAMI.Nie mam sie za intelektualistke,choc
              ostatnia nie jestem, ale nie jest wykluczone, ze mam wiecej ksiazek niz
              miejscowa biblioteka.Oczywiscie wszystkich nie czytalam.ALE LICZE NA TO,ZE
              WCZESNIEJ CZY POZNIEJ PRZYJDZIE NA NIE GODZINA...
              • esy_floresy Re: :))) 24.01.06, 19:55
                Tak się teraz przeszłam po domu i stwierdziłam, że jednak trochę tych książek
                mam! Nie jest to wprawdzie ciągnący się w nieskończoność pod ścianą mahoniowy
                regał zawalony dziełami Manna czy Kafki, ale prosze bardzo- jest cała seria
                przygód Harry'ego Pottera, trochę Marquezów (tak na marginesie: HP i Marquez-
                ładnie to wygląda obok siebie:), Tolkieny i caluteńki Boris Vian! A także
                wspaniałe wydanie wszystkich siedmiu części Opowieści z Narnii. Nie, to chyba
                pożyczone od kolegi. No ale na przykład tu i ówdzie leży sobie Ishiguro. Z
                biblioteki :( Więc też się nie liczy. W sumie moja rodzina korzysta z czterech
                czy pięciu bibliotek, więc, zakładając że przetrzymujemy po pięć z każdej z
                nich, to już jest kolekcja :) A może by tak założyć domową bibliotekę książek z
                biblioteki?? :))))
                • braineater Re: :))) 24.01.06, 20:09
                  A może by tak założyć domową bibliotekę książek z
                  >
                  > biblioteki?? :))))

                  Da się. Tyle, że potem trzeba jeździc coraz dalej i dalej i dalej i okazuje
                  się nagle, że w promieniu najbliższych 50 kilometrów, we wszystkich miastach (a
                  w mojej okolicy jest tego trochę:) wisi karteczka z Twoim zdjęciem i
                  napisem 'Tych klientów nie obsługujemy...'
                  P:)
                  • annabellee1 Re: :))) 25.01.06, 08:44
                    Ja kupuje wlasnie dlatego,ze nigdy sie nie wyrabialam z ksiazkami z
                    biblioteki.Bylam zapisana do wszystkich w okolicy.I mialam zapisanych wszystkich
                    czlonkow rodziny.A w bibliotece nigdy sie nie moglam opanowac i wypozyczalam
                    tyle ile udalo mi sie wymamic.A potem klops.Upomnienia.Az dalam sobie spokoj.Kupuje.
                    • Gość: Osso Re: :))) IP: 80.50.85.* 25.01.06, 09:24
                      Do Annabellee1
                      Przecież ksiażki można przedłużać (chyba, ze inni na nie czekają) :). Ciekawa
                      jestem, czy biblioteka, z której korzystasz ściąga kary za przetrzymanie
                      książek, bo ja na razie pobieram kasę tylko za upomnienia.
                    • esy_floresy Re:hehe :) 25.01.06, 09:34
                      Ja też tak mam... przychodzę do biblioteki, wybieram książkę czy dwie (bo wiem
                      że pewnie więcej nie mogę), a bibliotekarz na to: "no, nie mogę już zapisać na
                      twojej karcie"-"to na mamy!"- "nie tu też nie ma miejsca.."- "to na brata!"-
                      "no dobrze, zapisze na karcie brata..." (śmiech). Naszczęscie mam wyjątkowo
                      wyrozumiałego (i zaprzyjaźnionego) pana bibliotekarza, ale jak przyjdzie pani
                      dyrektor i zobaczy moją kartę... to już jest kiepsko :/ A o książkach zwykle po
                      prostu zapominam, nie trzymam ich na siłę (choć czasem naprawdę się
                      wyrywają:P), tylko jak przychodzę do biblioteki pewna, że oddaję już wszystkie,
                      to zwykle okazuje się, że w domu mam jeszcze kilka pozycji. A że dom mamy
                      niemały to i kłopot z szukaniem jest niemały. No ale cóż jeśli jestem już
                      niemal czysta, to znów wypożyczam pare książek i tak w kółko :)
                      • Gość: osso Re:hehe :) IP: 80.50.85.* 25.01.06, 09:43
                        Nie przejmuj się, mam też takich czytelników. Staram się być wyrozumiała, jak
                        Twój znajomy. Przecież nikogo nie trzepnę za to, że pożyczył książkę koledze,
                        siostrze, chrzestnemu czy nauczycielowi (z nimi jest najwiekszy problem).
                    • broch Re: :))) 25.01.06, 16:19
                      mam z pozyczanymi ksiazkami lepiej: moge przedluzyc czas pozyczenia przez
                      internet. W sumie dziekuje Bogu ze wyprowadzka z kraju zmusila mnie do rozdania
                      domowej biblioteki: ksiazki w przeprowadzce to najgorsza czesc. Teraz kupuje
                      jedynie wowczas gdy w bibliotece jakiejs pozycji nie ma (a biblioteka bardzo duza).
                      Poza tym wypozyczanie zmusza do czytania: na ksiazki kupione zawsze mam czas,
                      wiec podreczna piramidka stoi :))
                  • Gość: Osso Re: :))) IP: 80.50.85.* 25.01.06, 09:20
                    No, chyba, że się pracuje w bibliotece (jak ja). Można wtedy zabierać 2
                    reklamówki książek, ustawiać w mieszkaniu, po jakimś czasie odnosić i przynosić
                    nowe.
                    Efekt jeszcze większy!
                    • annabellee1 Re: :))) 25.01.06, 09:21
                      Akurat!!!
                      Pracowalam w bibliotece...
                      • Gość: osso Re: :))) IP: 80.50.85.* 25.01.06, 09:26
                        Zapoznałaś się z regulaminem? Na pewno jest tam wzmianka co do możliwości
                        przedłużenia, a przynajmniej powinna być.
                • aaneta Re: :))) 26.01.06, 08:54
                  Nieprawda. Jeden Ishiguro jest mój, nie z biblioteki ;)
    • mathias_sammer Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 25.01.06, 10:30
      E tam. Ja mam tysiace ksiazek a glupi jestem.

      M.S.
      • nchyb Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 25.01.06, 11:25
        ej, to tak jak ja :-), he he he...
    • Gość: kasza Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 25.01.06, 14:33
      Nie rozumiem problemu. I nie wiem, na kim ma robić wrażenie duża biblioteka,
      jako oznaka intelektu. Bo jeżeli osoba czytająca wchodzi do czyjegoś domu, to
      prawdopodobnie po paru chwilach podejdzie do półki z książkami i zacznie
      wypytywać właściciela, co ma , skąd ma, czy czytał i czy warto. W takim
      momencie, albo ktoś coś poleca, albo mówi, że to książki taty i tym samym łatwo
      się przekonać, czy nasz gospodarz czyta czy nie. Natomiast jak gość jest
      nieczytający, to zapewne w nosie ma książki i wrażenia na nim za pomocą sporej
      biblioteczki się nie zrobi. Ławiej i taniej jest wbić sobie do głowy, ze
      Alchemik jest fe a Kundera np. w modzie i robić wrażenie znawcy literatury w
      kręgach czytająch i kupić sobie fajny samochód albo buty i robić wrażenie snoba
      w kręgach nieczytających.
    • mietowe_loczki Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 25.01.06, 15:14
      Jestem wielką fanką Szczególnie Debilnych Wątków. Jeżeli ten trafi na pierwszą
      stronę albo choćby do "ciekawych" na Forum, stracę wiarę w intelekt
      administratorów, choćby nawet weszli posiadanie Biblioteki Babel.
      • Gość: daria13 Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte IP: *.medical / *.crowley.pl 25.01.06, 16:08
        mietowe_loczki napisała:

        > Jestem wielką fanką Szczególnie Debilnych Wątków.
        A ja jestem fanką takich fanów, którzy mają najwięcej do powiedzenia na temat
        głupoty wątków lub wręcz wątkodawców, a sami jakoś nigdy się nie pofatygują z
        założeniem Szególnie Mądrych Wątków. Z nienajmądrzej czasami postawionego na
        wstępie wątku potrafią wyniknąć całkiem ciekawe dyskusje, bo wątki rządzą się
        swoimi prawami. Ten wątek właśnie do takich należy i obawiam się, że nie
        zadałaś sobie trudu prześledzenia go, a rozmowa skręciła na całkiem ciekawe
        tematy. Czego dowodem jest udział w niej całkiem wszak mądrych forumowiczów.
        Z doświadczenia też wiem, że wąki dotyczące ważnych pozycji, czy autorów często
        błyskawicznie umierają śmiercią naturalną i nie mają szans rozwinąć się w coś
        naprawdę istotnego, czy mądrego.
        • mietowe_loczki Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 25.01.06, 19:04
          daria13 napisała:

          > lub wręcz wątkodawców

          Jestem wielką fanką czytania ze zrozumieniem i oddzielania treści wpisu od jego
          autora, dlatego w żadnym z moich wpisów nie ma wycieczek osobistych, w
          poprzednim nie obrażam autorki wątku, którą to obrazę próbujesz mi imputować -
          to bardzo niedobry wzór dla młodzieży, to co robisz.

          Na przekór Twojemu autorytarnemu stwierdzeniu powiem tylko, że prześledziłam
          cały wątek z wielką uwagą i szczególnie rzuciło mi się w oczy to, że
          przynajmniej esom floresom nie zabrakło poczucia humoru.

      • Gość: esy_floresy Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.06, 16:15
        Ale miętowym loczkom nie podoba się temat czy zawartość?
        • formaprzetrwalnikowa Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 25.01.06, 17:00
          ja to mysle, ze mietowe_loczki, podobnie jak ja, traktuje sprawe z
          przymruzeniem oka. ze tak pozwole sobie na interpretacje.
          (to jest ten moment, kiedy obrywam za tendencje
          do 'wiem_lepiej_co_masz_na_mysli')
          ;)
        • mietowe_loczki Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 25.01.06, 19:24
          Esy floresy, po prostu się dziwię, że takie sprawy zaprzątają Twoją głowę.
          Zależy mi na sympatii tych, których cenię, i mam tę stuprocentową pewność, że
          ci nie oceniają mnie po zawartości moich regałów i nie wyciągają pochopnych
          wniosków widząc Dzienniki polityczne Rakowskiego obok Gramatologii Derridy,
          (która niewiadomo co jeszcze robi na mojej półce). Takie małe poczucie
          bezpieczeństwa i komfort życia. A co mnie obchodzą postronnych osób komentarze
          i głębokie myśli na mój temat?
      • Gość: daria13 Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.06, 18:49
        mietowe_loczki napisała:
        Jeżeli ten trafi na pierwszą
        > stronę albo choćby do "ciekawych" na Forum, stracę wiarę w intelekt
        > administratorów, choćby nawet weszli posiadanie Biblioteki Babel.
        Ja na miejscu administatorów Forum umieściłabym ten wątek w "ciekawych" na
        przekór Niezwykle Mądrym Osobom, bo to jednak niestety nie One decydują o
        kształcie forum.
        Nawiasem mówiąc dzięki takim Niezwykle Mądrym Osobom młodzież zaczynająca swoją
        przygodę z książkami wiele uczy się na temat natury ludzkiej i z pewnością
        czuje się szczególnie zachęcona do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami, czy
        wrażeniami czytelniczymi. Gratuluję niezywkłego taktu.
        • mietowe_loczki Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 25.01.06, 19:05
          Mniej emocji i wycieczek ad personam. Zaniżają loty :)
          • Gość: daria13 Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.06, 19:28
            Jeżeli zdanie: "Jestem wielką fanką Szczególnie Debilnych Wątków" nie jest
            brakiem taktu wobec osoby, która zakłada taki wątek, to ja chyba rzeczywiście
            jestem przewrażliwiona i pozbawiona poczucia humoru. Zastanów się, proszę, choć
            przez małą chwilę, czy gdyby ktoś tak skomentował wątek, który założyłaś nie
            byłoby Ci choć odrobinę przykro? Czy Debilne Wątki zakładają ludzie mądrzy i
            czy przez takie postawienie sprawy, nie robisz już wycieczki ad personam?
            Wypierając się tego, wystawiasz sobie, niestety, nie najlepsze świadectwo.
            Jeśli uważam wątek za debilny, nie czytam go, to proste, dlatego śmiałam
            wyrazić powątpiewanie w to, że go przyczytałaś. To też wydaje mi się dość
            logiczne.
            Wycieczki personalne zaniżają loty, a emocje - zależy jakie - niekoniecznie.
            Może właśnie brak umiejętności odczuwania emocji, brak wyczucia, doprowadzają
            niektórych do złośliwetgo komentowania poczynań innych i do totalnego
            niezrozumienia, że takim komentowaniem mogą kogoś urazić.
            • mietowe_loczki Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 25.01.06, 19:31
              Och. Zrozumiałam. Czołem w klawiaturę. Przecież Ty też pisałaś w tym wątku ;)

              PS. Poczekam na esy. Jak na razie wydają się ostatnią osobą obrażoną moim
              wpisem :)
              • daria13 Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 25.01.06, 19:43
                Maleńkie pytanko: jeśli wątek jest tak debilny, to dlaczego go w całości
                przeczytałaś?
                • mietowe_loczki Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 25.01.06, 19:50
                  Postaraj się skupić. Bo nie chciałam wydawać sądów a priori. Zastanawiałam się
                  też, jakie nietuzinkowe argumenty za i przeciw przedstawią inni forumowicze i
                  co wyniknie z TAK postawionego problemu. Coś jeszcze? Bo już mi się trochę
                  nudzi w sieci.
                • esy_floresy Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 25.01.06, 20:02
                  Nie, nie jestem obrażona, dlaczego miałabym się przejmować, że ktoś zupełnie
                  nienadający się do tego wątku stwierdził iż jest on debilny. W tym nie było nic
                  obraźliwego, a tylko stało się powodem do pojawienia się na mojej twarzy
                  głupawego uśmiechu: "No tak wątek który ma 80 wpisów w jeden dzień zaiste musi
                  być debilny. Że też wcześniej o tym nie pomyślałam..."
                  Szkoda tylko że zchrzaniłaś wątek tak dalekim odejściem od debilnego tematu.
                  Teraz to będzie zgryźliwa wojna na słowa ;)))))))
                  • formaprzetrwalnikowa Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 25.01.06, 20:26
                    ale jest juz ponad 90 wpisów :]
                    to sie nazywa sukces , pani esy_floresy!
                    ;)
                  • mietowe_loczki Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 25.01.06, 21:50
                    Nie obraziłaś się. Wybornie. Teraz jeszcze bardziej nie rozumiem Dariowego
                    Frontu Wyzwolenia Narodowego. Cieszę się, że swoimi postami-psujami niechcący
                    przyczyniłam się do Twojego sukcesu.

                    PS A formaprzetrwalnikowa niech nie będzie złośliwa złośliwością jaką lubię ;)
                    • esy_floresy Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 25.01.06, 22:50
                      Ja też się cieszę, to dla mnie niesamowite przeżycie gościć na swoim wątku
                      kogoś tak zacnego jak miętowe_loczki. A fakt że przyczyniło się to do tak
                      wspaniałego rozkwitu tematu (rzezczywiście będąc siedemdziesiątymktórymś
                      gościem wątku- loczki bardzo się przyczyniły!) jest zaprawdę ekscytujący!
                      Możesz to odebrać w sposób jaki ci się tylko podoba- bylebyś była zawsze
                      uśmiechnięta uśmiechem jaki uwielbiam!
                      • annabellee1 Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 25.01.06, 23:03
                        No watek zdechł.Tak jest zawsze jak sie ktos toksyczny pojawi.Inni czuja sie
                        glupio i nie wiedza czy naprawde sa glupi zabierajac glos w glupim jak im
                        napisano wątku.BRR
                        • formaprzetrwalnikowa Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 25.01.06, 23:30
                          jesli o mnie chodzi to zniknęłam w celu robienia na drutach i pozmywania po
                          obiedzie.
                          czy robienie na drutach tez sie jakos przelicza na intelekt?
                          ;)
                          • annabellee1 Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 26.01.06, 08:52
                            Oczywiscie.Musisz liczyc..
                          • hanula Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 28.01.06, 23:48
                            formaprzetrwalnikowa napisała:
                            > jesli o mnie chodzi to zniknęłam w celu robienia na drutach i pozmywania po
                            > obiedzie.
                            > czy robienie na drutach tez sie jakos przelicza na intelekt?
                            > ;)

                            Podobno robienie na drutach jest ostatnio w modzie. Kasjerka w Tesco mi
                            powiedziała, więc to musi być prawda. Ergo, snobka jesteś. ;-)
    • akondze Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 26.01.06, 09:35
      Wątek ten nie jest debilny.
      Co najwyżej określiłbym go jako rozrywkowy ;)

      ----------
      ...skwak?
      • Gość: daria13 Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte IP: *.medical / *.crowley.pl 26.01.06, 10:10
        Jednym z najbardziej wymiernych czynników generujących wielkość domowej
        biblioteki jest zasobność finansowa posiadacza takowej. Ci, którzy mogą sobie
        pozwolić na zakupy książek ich interesujących, powiększają bibliotetkę
        regularnie, ci którzy nie mogą, muszą zadawalać się książkami z biblioteki lub
        od znajomych. Także próba oceny intelektu, czy choćby oczytania na podstawie
        wielkości księgozbioru jest z reguły skazana na niepowodzenie.
        Ja też kupuję książki, co do których żywię nadzieje na ponowne przeczytanie,
        lub książki, ż którymi jestem jakoś związana emocjonalnie, choć bardzo
        chciałabym mieć w swoim księgozbiorze na przykład całą klasykę.
        Może ksiedyś przyjdzie taki dzień:)
        Pozdrawiam:)
      • ben-oni Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 26.01.06, 10:10
        Rozrywka to też czsami czynność intelektualna. Czasami. Nierzadko bardziej
        intelektualna niż czytanie książek. Z całą pewnością bardziej intelektualna niż
        kupowanie książek. (nie dotyczy "Spotkań z Balladą" - dlaczego królewski Kraków
        pozwala sobie na taki badziew? - oraz "Ciao Darwin". Ogólnie nie dotyczy
        polskiej telewizji.)
        A bracia Czesi raz w tygodniu "puszczają" Pythonów... Dla nas "Niania"... :((
        • Gość: Sławek73 Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.06, 13:58
          Przejrzałem moje domowe książkowe zasoby. Książki - sztuk. 30. Jakies kilkaset
          pozostało na strychu w starym domu. Rzadko wracam ponownie do juz przeczytanych
          książek - wystarcza mi biblioteka publiczna, ebooki, ew. koszmarnie drogie
          ksiazki, które pozycza mi kolega z grubym portfelem i zwolennik efektownej
          domowej biblioteczki (jak twierdzi, z wyjatkiem lektur przeczytał tylko ksiązki
          D. Browna). Nie mam potrzeby gromadzenia w domu ton książek. Poza tym kupować
          książkę po to aby ją raz przeczytać i odłożyć na wieki wieków moim zdaniem jest
          ekonomicznym absurdem. Pozdrawiam.
    • krwawymsciciel nie masz wiekszych problemow? n/t 27.01.06, 15:19
      • Gość: jaija Re: nie masz wiekszych problemow? n/t IP: *.elblag.dialog.net.pl 30.01.06, 00:21
        Zauważyłam, że dla niektórych osób na tym forum im większa TORBA, tym większy
        intelekt. Gdyż, zgodnie z tokiem myślenia niektórych, w małych torebkach nie
        mieści się książka i wynika z tego, że właścicielka takowej jest pustą lalą.
        • krwawymsciciel Re: nie masz wiekszych problemow? n/t 30.01.06, 15:00
          moze miec wersje kieszonkowa, dla mnie glupota jest z kolei dzwiganie wielkich
          ksiazek po autobusach, takie mozna sobie poczytac w domu
          • hanula Re: nie masz wiekszych problemow? 31.01.06, 02:00
            > moze miec wersje kieszonkowa
            Najlepiej elegancki tomik poezji. Nie dość, że intelektualista, to jeszcze romantyk.
    • mamalgosia Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte 30.01.06, 14:20
      Myślę, że moznaby wyprowadzić taką prostą relację, gdyby ksiązki były tańsze
      • Gość: torba Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.06, 18:47
        Jednym słowem, nie wielkość domowej biblioteczki, ale wielkość torby świadczy o
        intelekcie:)))Ciekawa teoria:)
        • Gość: jaija Re: Im większa domowa biblioteka tym większy inte IP: *.elblag.dialog.net.pl 30.01.06, 23:26
          Według niektórych - tak. Odsyłam do wątku Po czym poznać prawdziwego czytacza,
          czy jakoś tak.
          Dodałabym złośliwy komentarz, ale jestem zmęczona ;)
    • rubeus Głos w dyspucie 30.01.06, 21:21
      Hmmm... Czasem tak mam - ale jest to li tylko zazdrość o
      stronę materialną...
      Do wzorców wyliczania IQ w którymś z postów nie przystaję...
      [Punkty ujemne za wykształceni humanistyczne i to w dziedzinie
      mocno związenej z książkami posiadam ]
      Moja 'osobista' biblioteczka [tzn. kupiona za "moje" ciężko zapracowane
      pieniążki], ogranicza się praktycznie do pozycji spod znaku fantastyki
      naukowej [w 80% wydanych za PRL ], choć czasem zaplącze się coś
      innego. Nie ukrywam, że gdybym miał zasoby wolnej gotówki gdzieś tak
      w granicach 2 tyś PLN, to bym dużoooooo książek nie będących SF,
      a widzianych na półkach w księgarniach rozmaitych zakupił.
      [Choć do lit. popularnej się raczej zaliczałyby ].
      Z usług Biblioteki Publicznej przestałem korzystać czas jakiś temu
      - za dużo nieprzeczytanych książek w domu czekało [i czeka] na
      mą łaskawą uwagę i co gorsza, wciąż ich przybywa [natura zbieracza i kolekcjonera serii wydawniczych] i wyrzuty sumienia mam...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka