04.05.09, 08:32
pisałyście o "Chłopach"? ja niestety nie:(

ale na próbnej maturze pisałam o Hance! temat dotyczył kobiet w literaturze
Młodej Polski i rozpisałam się o ewolucji hanczynej z potulnej, płaksiwej
mimozy w odważną i waleczną kobietę.

nie bardzo orientuję się jak dziś wyglądają matury, ale zdaje się, że jest
test językowy i krótka rozprawka - może najdzie się cosik reymontowego?
Obserwuj wątek
    • cahir4 Re: Matury:) 04.05.09, 12:07
      A juści, stary Bylica się ponoć załapał...
      • zaazul Re: Matury:) 04.05.09, 13:09
        Była rozmowa Hanki z Bylicą i sytuacja starych ludzi na wsi. I
        stosunek jego do córek. Dosyć ładny temat.
    • andulka7 Re: Matury:) 04.05.09, 13:14
      A Wy, kumy kochane, co tam myślicie? Jak widzicie relacje Bylicy z
      córkami? Może jakieś własne mini-matury forumowe?
      ;)
    • stara_dominikowa Re: Matury:) 04.05.09, 13:46
      ... i żem wykrakała:)
      Bylica i relacje z córkami, proszę proszę!
      • jadwiga1350 Re: Matury:) 04.05.09, 17:37
        Obie córki traktowały starego Bylicę jak kulę u nogi i zbędny ciężar.
        Weronka z tym się nie kryła, otwarcie wyganiała ojca na żebry i
        wyłudzała od niego ostatnie grosze.
        Hanka była nieco subtelniejsza.Podkarmiała ojca( nie tak całkiem
        bezinteresownie:"dzieci przypilnujecie,gęsi popasiecie")ale w głębi
        duszy nie żywiła do niego szacunku i miłości.
        "Za chłopa zjeść zjecie ale i za dziecko nie zrobicie"
        No i fakt że ojciec w końcu poszedł na te żebry nie spędzał jej snu
        z powiek. Trochę niby wstyd, no bo Hanka pierwsza gospodyni we wsi,
        Borynowa, ale co tam!
        Hanusia szybko przechodzi nad tym faktem do porządku dziennego.

        Bylica i jego relacje z córkami przypominają relacje ojca Goriot,
        stosunek Balladyny do swojej matki, czy też Daniela Ostrzeńskiego do
        swojej.
        • zaazul Re: Matury:) 04.05.09, 17:59
          A moja przyjaciółka to pisała, mówie wam, tak dobrze jej poszło!!!
          To dzięki mnie, bo ja ją wdrażałam w Chłopów! Ja niestety zdawałam
          maturę rozszerzoną i nie było chłopów :(
        • stara_dominikowa Re: Matury:) 04.05.09, 18:06
          Dobrze prawicie, Jadwigo, dobrze...

          Bylica za to był dobrym ojcem. Zawsze pocieszał Hankę jak umiał - choćby że
          Antkowi się odmieni i wróci do niej. Dawał jej dobre rady, kazał utrzymywać
          dobre relacje z Boryną. Jako jedyny nie stracił głowy po bitwie o las i
          pokierował Hanką żeby wróciła do chałupy Boryny i pazurami uczepiła się grontu i
          dobytku. Weronce też oddawał ostatnią płachtę, bo to przecie dziecko... I te
          jego łzy kapiące z oczów po odebraniu postronkowego... a la Pietrusia chciał
          organki kupić, nie dla siebie.
          • mmk9 Re: Matury:) 04.05.09, 19:18
            >I te
            jego łzy kapiące z oczów po odebraniu postronkowego... a la
            Pietrusia chciał
            organki kupić, nie dla siebie.

            a jakże, mnie tez wzruszają łzy Bylicy, ale...zrozumienia dla Hanki
            prosze, boć nie miała wtedy co do garnka wlożyć, zamiast
            organek /organków?/ sól do kartofli kupila albo kaszę jakąś, coby
            dziecka z glodu nie pomarły jak Jantosia depresja przytłukła.
            Przeciez wlaśnie jedynej krowy się pozbyła, najprawdziwszy głód w
            oczy mocno zajrzał.
          • kooreczka Re: Matury:) 04.05.09, 19:22
            Ale z drugiej strony Hanka sama była w trudnej sytuacji - jeszcze by jej kiedyś
            ktoś to wypomniał, że o ojca się kosztem chorego teścia troszczyła. Poza tym jak
            to niegdysiejszemu gospodarzowi, choćby niemajętnemu siedzieć w komorze u
            bogatszego?

            Ja porównałam te zebry to do sytuacji w "Miłosierdziu Gminy", ale chyba punktów
            nie będzie:) W ogóle mało osób Chłopów brało.
    • stara_dominikowa Re: Matury i wypowiedź polonistki 05.05.09, 09:40
      cytat za gazeta.pl:

      "Krytykuje też pytanie odnośnie pozycji ludzi starych w "Chłopach". - Nie zależy
      od wieku, ale od tego czy ktoś jest bogaty, czy nie. To stara prawda i żenujące
      wydaje mi się wymaganie, by nad taką oczywistością rozwodził się maturzysta -
      uważa Niemczyńska."

      Status zależny od pieniędzy to faktycznie oczywistość (nawet oczywista). Pani
      polonistka nie zauważyła jednak, że są inne kryteria pozycji człowieka w grupie
      i jednego z nich dotyczyło zagadnienie maturalne. Siły fizyczne, doświadczenie,
      mądrość - to wszystko gra rolę, a może powinno grać rolę w grupie. Jeśli tak nie
      jest i gront i morgi decydują o szacunku to także warto nad tym się zastanowić.
      Uznawanie kryterium materialnego za oczywistą oczywistość nad którą maturzysta
      nie powinien się nawet zastanawiać jest tak samo żenujące jak niski poziom
      matury. Jest wiele zagadnień będących "starą prawdą" na które jednak ciężko się
      zgodzić i warto o nich mówić.
      Dobrze, że pani Niemczyńska to już była polonistka. Cóż, może jej rozgoryczenie
      bierze się z tej oczywistości którą sama zmiata pod dywan - nauczycielska
      emerytura na pewno nie podwyższa jej statusu w społeczeństwie.

      A bo się zeźliłam...
      • cahir4 Re: Matury i wypowiedź polonistki 05.05.09, 11:49
        stara_dominikowa napisała:

        > cytat za gazeta.pl:
        >
        > "Krytykuje też pytanie odnośnie pozycji ludzi starych
        w "Chłopach". - Nie zależy
        > od wieku, ale od tego czy ktoś jest bogaty, czy nie. To stara
        prawda i żenujące
        > wydaje mi się wymaganie, by nad taką oczywistością rozwodził się
        maturzysta -
        > uważa Niemczyńska."


        :) :) aż się prosi zacytować Jagusine: Adyć każde dziecko wie, że...
        to po co tam ta pisać o tym wszystkim...
        Juści komentarz na tym samym poziomie...

        A dyć w "Chłopach" już to oczywistość całkiem oczywista, że sytuacja
        każdego, niezależnie od wieku, od statusu materialnego zależy... Toż
        i po co o starych pytać w szczególności...

        I kto by się tam na jakie detale wyślipiał - jako Jambroży stary na
        ten przykład i niezamożny, ale sprawny ciągle, jucha, i w świecie
        bywały, a i Boryna stary (choć nie taki stary) - pierwszy we wsi
        gospodarz - nie nędza i nie wiek, ale choroba go zmogła, a i
        Dominikowa (takoż stara, jakżeby inaczej) sama z siebie niebogata, a
        majątek dzieci twardą dłonią dzierży i choć ślepa prawie i o
        kijaszku chodzi, to po omacku jeszcze to kudłów tego trafi, co go
        potarmosić ma ochotę. Kto by tam na takie szczegóły uważał, kiej
        prawda jest oczywista - majątek decyduje. Koniec kropka. Następne
        pytanie.

        A i samego Bylicy wszak na kilka by tematów starczyło - przecie nie
        kukłę z niego martwą Reymont zrobił, by alegorię losu starca na wsi
        odtwarzał, ale człeka żywego z takim, a nie innym do życia
        podejściem, z takim, a nie innym charakterem - i to dla jego losu
        konsekwencje swoje też ma.

        No i to, o czym piszecie szukając usprawiedliwień dla Hanki, też
        wskazuje ciekawy kierunek, jeśli uwolnimy się od schematów
        o "ciężkiej doli chłopa (starego)" i "złych wyrodnych dzieciach".
        Bo mamy ciekawy przykład, co się dzieje, kiedy ktoś, kto chce dobrze
        (Hanka) znajduje się, albo zaczyna się zbliżać do sytuacji
        ekstremalnej. Bo sytuację, w której rodzinie zagraża głód, można za
        taką uznać. Jakie więzi, jakie moralne ograniczenia zaczynają pękać
        pierwsze? Kto jest kandydatem, żeby wylecieć jako pierwszy za burtę
        nazbyt obciążonej łodzi? I co się z nim dalej dzieje? Czy
        przytrzymuje się mu łeb pod wodą, żeby z oczu zszedł i szybciej dał
        się zapomnieć, czy na jakimś litościwym sznurku za tą łodzią holuje
        (kto wie, może przeżyje, a sumienie czyściejsze)?

        Ej, chyba ja bym tej matury nie zdała, bo mnie się te oczywiste
        oczywistości tak szczególnie, oczywiście, oczywistymi nie widzą...
        Musi ja ślepa kiej ta Dominikowa...
        • stara_dominikowa Re: Matury i wypowiedź polonistki 05.05.09, 13:33
          cahir4 napisała:
          > Bo mamy ciekawy przykład, co się dzieje, kiedy ktoś, kto chce dobrze
          > (Hanka) znajduje się, albo zaczyna się zbliżać do sytuacji
          > ekstremalnej. Bo sytuację, w której rodzinie zagraża głód, można za
          > taką uznać. Jakie więzi, jakie moralne ograniczenia zaczynają pękać
          > pierwsze? Kto jest kandydatem, żeby wylecieć jako pierwszy za burtę
          > nazbyt obciążonej łodzi?

          To jest bardzo ciekawe zagadnienie. W sytuacji ekstremalnej najbardziej wzniosłe
          ideały i kręgosłupy moralne się łamią. Jak to szło? Żeby być człowiekiem
          potrzeba ludzkich warunków. Inaczej stajemy się zwierzętami i postępujemy według
          zapisanych w najstarszych strukturach mózgu instrukcji przetrwania. Osobnik
          stary jako najmniej przydatny i rokujący najgorzej nagle znajduje się na końcu
          kolejki do miski.

          Ale co tam, żenujące oczywistości...
          • cahir4 Re: Matury i wypowiedź polonistki 05.05.09, 14:15
            No właśnie, ale czy na pewno? Nawet zwierzęta nie mają wbudowanego
            jednego modelu postępowania dla przetrwania. Ludzie tym bardziej.
            Nie dość, że w zmaganiach kultury z naturą każda jednostka w innym
            momencie przegrywa (a są i takie ewenementy, które wygrać potrafią),
            to w dodatku w różnych kulturach różne zachowania są akceptowalne
            lub nie. Można powiedzieć, że zanim jeszcze biologia zwycięży, już
            na poziomie kultury ustalona jest pewna kolejność do miski.

            I to też jest ciekawe - jaka jest ta kolejność i czy w sytuacji
            ekstremalnej odcina się tych, co zgodnie z wzorcem kulturowym stoją
            na końcu kolejki, czy wręcz przeciwnie - sytuacja ekstremalna
            dokonuje rewolucji w kolejce, odcinanie od spyży następuje dopiero
            potem, wg nowych zasad stanu wyjątkowego (a może bez żadnych zasad)?
            W niektórych kulturach zawsze najpierw nakarmi się chłopca - dla
            dziewczynki starczy albo nie. Można powiedzieć, że tu kolejność
            pozbywania się "balastu" jest zgodna z kulturą, która wartościuje wg
            płci.

            A jak jest w "Chłopach"? Ot, zagadka.
            Hanka mówi, że ojciec ma być przed wszystkimi pierwszy. Dzieci nawet
            przy stole nie jedzą, a kiedy zostaną do niego dopuszczone, to w
            kolejce do miski są ostatnie. Taki jest wzorzec stanu "normalnego".
            Ale gdy miska pusta, kolejność się odwraca. Czysta biologia?
            Instynkt zachowania gatunku? A może i to zostało skodyfikowane w coś
            na kształt zasad "stanu wyjątkowego" skoro Weronka uważa, że
            rozgrzesza ją absolutnie argument, że przecież dzieciom od ust nie
            odejmie, żeby staremu dać?
            • stara_dominikowa Re: Matury i wypowiedź polonistki 05.05.09, 17:30
              Zwierzęta kierują się instynktem swoistym gatunkowo zależnie od warunków
              zewnętrznych. Ludzie to takie zwierzęta zmodyfikowane kulturą, która zmienia też
              do pewnego stopnia naturę. Pojęcie dobra i zła odróżnia człowieka od zwierząt.
              Dopóki warunki pozwalają - wartości się liczą. U naszych bohaterów z, hm, mało
              skomplikowaną nadbudową kulturową i ciężkimi warunkami bytowymi ta struktura
              jest bardzo widoczna. Bo "Chłopi" to natura nie tylko wokół, ale też w
              bohaterach. Walka o samicę i teren to dla ssaka chleb powszedni. Samiec
              dominujący (Boryna) traci siły, a młody kandydat (Antek) próbuje go zwyciężyć i
              objąć przewodnictwo nad stadem. Samica (Hanka) walczy o dobre warunki dla
              swojego potomstwa i w ciężkich chwilach ogranicza dostęp do pokarmu najstarszemu
              i najsłabszemu w stadzie.
              Popędliwa Jagusia paradoksalnie jest najbardziej ludzka. Nie zabiega o żadne
              korzyści sprzyjające przedłużeniu gatunku. Ani jej gront nie w głowie, ani grosz.

              Ta kolejka do miski w ekstremalnych sytuacjach odwraca się tak, aby było
              korzystniej dla grupy. Karmienie starca to marna inwestycja - jest słaby i stary
              a umrze i tak niedługo. Karmienie chłopca ma biologiczny sens - on jeśli
              przetrwa jest w stanie mieć więcej potomstwa niż dziewczynka.
              • kikimora78 Re: Matury i wypowiedź polonistki 27.08.09, 13:39
                "Karmienie chłopca ma biologiczny sens - on jeśli
                przetrwa jest w stanie mieć więcej potomstwa niż dziewczynka."

                pod warunkiem, że znajdzie jakąś dziewczynkę, którą ktoś inny wykarmił. w innym
                przypadku jest bez szans ;)))
    • cahir4 Re: Czy ktoś ma klucz? 05.05.09, 12:01
      Ano może się trafi ktoś, kto ma dostęp do klucza, na podstawie
      którego jest oceniane to wypracowanie o "Chłopach"? Strasznie mnie
      zaciekawiło, czego się od uczniów oczekuje, zwłaszcza po zacytowanej
      przez Dominikową oczywiście oczywistej wypowiedzi pani polonistki.
    • stara_dominikowa Re: wypowiedź p. Konarzewskiego 05.05.09, 13:38
      *** Dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej zgadza się tylko z jednym
      zarzutem. - Zgadzam się z krytykami, że może "Chłopi" są za często na maturze -
      przyznał Konarzewski. - Powieść jest piękna, ale może niekoniecznie dla naszej
      młodzieży. Jeśli w przyszłym roku będę na stanowisku, to "Chłopów" nie dopuszczę
      - zapewnia dyrektor. ***

      Brawo dla pana profesora! Piękna powieść, ale nie dla naszej młodzieży. Nic
      dodać, nic ująć.
      • cahir4 Re: wypowiedź p. Konarzewskiego 05.05.09, 14:30
        Ło matko jedyna, może wątek podczepiany założyć i gromadzić w jednym
        miejscu co lepsze cytaty.

        Ja zresztą taką jenterpretacyjnom hipotezem dla tej wypowiedzi
        posiadam, że rozchodziło się panu profesowi o to, że dla młodzieży
        to powieść piękna, jak najbardziej, tylko, że nie dla NASZEJ.
        A to już pozwala oddać się w wolnej chwili obłędnym rozważaniom nie
        pozbawionym odniesień do licznych spiskowych teorii dziejów oraz
        snuciom fantastycznych hipotez na temat tego, jakie to powieści są
        właściwe dla młodzieży. Oczywiście, co oczywiste, naszej.

        Nim popchnę wątek w stronę oczywiście oczywistej groteski, muszę
        jednak zadać pewne pytanie: czy ujawnienie, czego NA PEWNO NIE
        BĘDZIE na przyszłorocznej maturze nie jest przypadkiem jakąś formą
        przecieku?
        • aandy Re: wypowiedź p. Konarzewskiego 05.05.09, 15:54
          Aż mną zatrzęsło! Niby dla kogo jest ta powieść, tylko dla starej Dominikowej? Ktoś, kto formułuje takie tezy nie nadaje się nie tylko na stanowisko w Komisji Egzaminacyjnej, ale nawet na wiejskiego (nomen omen) nauczyciela!

          Powieść Reymonta uwielbiam od lat. Z każdą przeczytaną stroną bardziej ją smakuję i lepiej ją rozumiem (mam nadzieję). Dlaczego jest taka popularna m.in. na maturze? Bo opisuje mikroświat, w którym jest wszystko: miłość, złość, zazdrość i mnóstwo innych zwyczajnych ludzkich uczuć i spraw, opowiedzianych jednak niebanalnie. Książka może służyć jako punkt wyjścia do rozważań o dowolnej ludzkiej problematyce, z których tylko nieliczne odnoszą się jedynie do chłopów (każdy, kto mówi 'cytatami' to rozumie).

          Wspaniale, że ginąca na naszych oczach chłopska kultura, odkryta zaledwie ok. połowy XIX w., doczekała się takiego pomnika w języku polskim. Mało kto rozumie, że właśnie polska wieś przechowała go przez wieki...

          PS. A co będzie, jeśli przyszłoroczni maturzyści 'oleją' Chłopów, a pytanie o powieść na maturze się jednak pojawi? Będzie się można odwołać do Sz.P. Dyrektora?
      • zaazul Re: wypowiedź p. Konarzewskiego 05.05.09, 16:37
        Hale tam, Chłopi forever! Ja sie przed maturą modliłam o Chłopów!
        • jadwiga1350 Bylica, Hanka, Weronka 13.06.09, 15:44
          Wydaje się mi że stosunek córek do Bylicy ma swoje źródło nie tyle w
          biologicznej konieczności przetrwania co w emocjach jakie łączą te
          trzy osoby. Bylica trafia za burtę(czyli na żebry) kiedy jego córkom
          zaczyna się wieść lepiej.Hanka jest gospodynią w obejściu Borynów,
          Weronka otrzymuje drewno na budowę nowego domu.

          W relacjach Weronki z Bylicą przebija głęboka niechęć córki do ojca.
          Bardzo wątpliwe jest,że jej stosunek do ojca zmieniłby się gdyby
          stała się osobą bogatą.Weronce nie było tak źle. Jej mąż był
          człowiekiem pracowitym, zarabiał gdzie tylko mógł. Antek nie chciał
          iść do młocki, bo nie będzie się wysługiwał organiście, a jego
          szwagier szedł.Żona Stacha nie musiała tak jak jej siostra
          wysprzedawać krów,żeby mieć z czego żyć.Zima to okres w życiu
          Weroniki gdy jest jej dużo lepiej niż siostrze, a mimo to zupełnie
          nie dba o ojca.
          Weronka nie była też chciwa czy skąpa, żeby tym tłumaczyć fakt
          głodzenia ojca. Po katastrofie,kiedy ksiądz daje jej 5 rubli, mówi
          o daniu rubla na ofiarę.Potem gdy zamieszkuje u Sikorzyny narzeka że
          w izbie nie ma świętych obrazów. Hanka obiecuje wtedy przynieść
          siostrze taki obraz.
          Weronka prędzej wydałaby ostatni grosz na ofiarę, czy "święty" obraz,
          niż dała Bylicy kawałek chleba. W żonie Stacha tkwi wielka niechęć
          do ojca. Być może ma ona żródło w przeżyciach z dzieciństwa. Może
          ojciec faworyzował Hankę a Weronika była zwyczajnie zazdrosna?


          W Hance nastąpiło, według mnie, zaburzenie w jesj stosunku do ojca.
          Ojcem dla Bylicówny stał się jej teść, Maciej Boryna.
          Hanka nie tylko mówi o nim ojciec, ale też w myślach nazywa go ojcem.
          To,że ktoś mówi ojcze do teścia jest czymś normalnym, mówienie o
          teściu ojciec też nie jest niczym dziwnym, gdy ktoś jest do teścia
          przywiązany, ale myślenie o teściu jako o ojcu jest już przejawem
          wypaczonej psychiki. Świadczy o głębokim zaburzeniu więzi z własnym
          rodzicem.
          W pewnym momencie życia Hanki to Boryna stał się jej ojcem,Antkowa
          myśli o nim jako o swym ojcu, czuje prawo do jego majątku, jego
          chałupę określa mianem swojej.
          To nawet kowal, taki łasy na majątek, nie czynił siebie właścicielem
          mórg które należały się jego żonie. Natomiast Hanka rozmawiając z
          mężem o części jego majątku cały czas mówi "my", "nasze" itp.
          fakt, że Boryna został ojcem dla synowej , musiał spowodować
          rozluźnienie więzów z Bylicą.
          Bylica to też ojciec, ale jakiś taki gorszy, nie trzeba się z nim
          liczyć, ani go zbytnio szanować.Powrót do rodzinnego domu i ojca to
          wielka tragedia dla Hanki. Chociaż dla niej to jest tylko powrót do
          rodzinnego gniazda, a nie wygnanie do obcej chałupy jak dla jej męża.
          Hanka ciągle rozmyśla o "swojej" chałupie, nogi ją niosą pod
          obejście Boryny, bo to "jej" ojciec i "jej" chałupa.
          Dlatego pewnie Hanka tak szybko godzi się z faktem że rodzony ojciec
          poszedł na żebry.
    • stara_dominikowa Re: Matury:) 05.08.10, 12:28
      Rozmawiałam niedawno z moją polonistką ze szkoły podstawowej. Uczy od wielu lat
      w liceum i jest załamana programem nauczania (nie uczniami, jak mówi, młodzież
      jak zawsze jest wspaniała). Wyobraźcie sobie, że uczeń na egzaminie maturalnym
      stwierdził, że nazwisko bohatera "Chłopów" brzmiało... Borygo. Byłoby to
      zabawne, gdyby nie fakt, że komisja uznała taką odpowiedź! Argumentowali, że
      "dobrze skojarzył". Śmiać się, czy płakać?
      • ding_yun Re: Matury:) 06.08.10, 11:54
        Dla mnie stosunek Hanki i Weronki do ojca (karmić trzeba, a pomoc z niego żadna,
        ogólnie balast) jest dość typowym znakiem tamtych realiów i nie ma w nim nic
        pokrętnego czy dziwnego Skąd we mnie to przekonanie? Z opowiadań mojej
        nieżyjącej już prababci, która jako bardzo młoda dziewczyna wraz z mężem i
        młodszą siostrą przeniosła się z zapyziałej wsi w okolicach Piotrkowa
        Trybunalskiego do ziemi obiecanej czyli Łodzi. Wbrew powszechnym przekonaniom do
        wsi wcale nie tęskniła, przeciwnie - nienawidziła jej i nigdy, przez
        kilkadziesiąt lat nie pojechała do swojej rodzinnej miejscowości, choć miała
        możliwości fizyczne i materialne. Nie lubiła również o dzieciństwie na wsi
        opowiadać, chyba że dla podkreślenia tego, jakie teraz ma dobre życie. I tak
        jako kilkuletnia dziewczynka ze strzępek jej rozmów i opowiadań zbudowałam sobie
        obraz wsi jako miejsca w którym między innymi takie procedery jak
        wykorzystywanie do pracy osób starszych do ostatnich dni ich życia są normą.
        Jako dziecko miasta stykałam się z wsią głównie w literaturze, a wieś jest
        zarówno w czytankach dla pierwszoklasistów jak i wybitnych dziełach na ogół
        gloryfikowana. Dopiero w "Chłopach" odnalazłam ten świat, te realia i te relacje
        międzyludzkie, jakie znałam z jej opowieści. I dlatego to one zawsze były dla
        mnie "normalne".
        • jadwiga1350 Re: Matury:) 09.08.10, 18:57
          >Jako dziecko miasta stykałam się z wsią głównie w literaturze, a
          >wieś jest
          > zarówno w czytankach dla pierwszoklasistów jak i wybitnych
          dziełach na ogół
          > gloryfikowana

          Raczej mało tego gloryfikowania. Antek, Janko Muzykant, to lektury
          dla IV klasy podstawówki, a nie ma tam lukrowania rzeczywistości. A
          Placówka, Szkice węglem, Bartek Zwycięzca, Anielka, Syzyfowe prace?
          Wszędzie tam twarda chłopska dola, zmaganie się z losem. Nie
          znajdziemy tam pięknych pasterek śpiewających o miłości,czy
          skaczących leśnych faunów.
    • marajka Re: Matury:) 12.08.10, 20:28
      Pisałam:) I na próbnej, i na właściwej. Niestety pisałam nową maturę i nie dane
      mi było, by rozwinąć skrzydła, tylko trzeba było próbować wpasować się w klucz.

      Kłótnia u Borynów
      Zanalizuj podany fragment Chłopów Władysława Reymonta i scharakteryzuj
      występujące w nim postacie. Na podstawie fragmentu i I tomu powieści określ
      przyczyny kłótni i źródła dramatyczności sceny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka