czy J.Rowling...

03.02.06, 14:25
nie lubi zwierzat? w kazdym tomie sa opisy jak jakies zwierze zostalo
kopniete, pogonione, pisnelo z bolu, jedym slowem-zostalo jakos
skrzywdzone...zauwazyliscie to? nie chce mi sie wyciagac ksiazek i wyspisywac
cytatów, ale niemal w kazdej zmiance o jakims zwierzeciu jest taki zgrzyt...
w fimie "HP i Czara Ognia" jest ta scena z fretka-Malfoyem? az mi sie
niedobrze zrobilo gdy tak wywijano tym zwierzakiem....
    • jopowa Re: czy J.Rowling... 03.02.06, 14:26
      moze am zle skojarzenia z mezem
    • ben-oni Re: czy J.Rowling... 03.02.06, 15:12
      A co na to doktor Zygmunt z Wiednia?
      Myslę,że ta pani jako prosta gospodyni domowa takie podejście do zwierząt
      uznaje za normalne. Szkoda tylko, że zaden psycholog dziecięcy nie powiedział
      jej, że pisze bajki dla dzieci i powinna zwracać uwagę na chłonność dziecięcych
      móżdżków.
      • Gość: M Re: czy J.Rowling... IP: *.elk.mm.pl 03.02.06, 15:22
        Pani R. nie pisze bajek dla dzieci,ale uskutecznia PRODUKCJĘ książek, a to zasadnicza różnica.
      • Gość: Skajstop Re: czy J.Rowling... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.06, 15:29
        ben-oni napisał:

        > A co na to doktor Zygmunt z Wiednia?
        > Myslę,że ta pani jako prosta gospodyni domowa takie podejście do zwierząt
        > uznaje za normalne. Szkoda tylko, że zaden psycholog dziecięcy nie powiedział
        > jej, że pisze bajki dla dzieci i powinna zwracać uwagę na chłonność
        > dziecięcych móżdżków.

        Ejże, czy to nie za proste utożsamienie autorki z bohaterami? Żeby nie
        powiedzieć: prymitywne?

        A już ta "prosta gospodyni domowa" mnie rozbawiło. Taaaa, każdy autor powinien
        najpierw zrobić profesurę, zanim coś wyda ;-D

        Sporo dobrych pisarzy i pisarek własnie wyciąłeś z naszej rzeczywistości,
        ben-oni ;-P
        • kaaarolinkaa Re: czy J.Rowling... 03.02.06, 15:37
          hmmm- ja w tych opisach widze wyrazna wrogosc...nie obojetnosc niektorych
          ludzi , dla ktorych czesto zwierze jest rzecza, ja widze tam wyrazna wrogosc i
          niechec...Zastanawia mnie to...czemu?? Rowling wypisala w tych ksiazkach swoja
          dusze....
          • eeela Re: czy J.Rowling... 04.02.06, 14:22
            Rowling wypisala w tych ksiazkach swoja
            > dusze....

            O rany, skad takie autorytatywne wypowiedzi? Rozmawialas z nia na ten temat? :-)
        • ben-oni Re: czy J.Rowling... 03.02.06, 15:39
          > A już ta "prosta gospodyni domowa" mnie rozbawiło. Taaaa, każdy autor powinien
          > najpierw zrobić profesurę, zanim coś wyda ;-D

          Profesura nie jest wymagana, ale trochę ostrożności i wyczucia owszem.
          Nie wyobrażam sobie Tove Janson opisującą wybebeszanie zwierząt futerkowych lub
          kopanie kota. Dzieci to czytają! P.Rowling chce wychować pokolenie bezdusznych
          matołków? Literatura dla dzieci to odpowiedzialna robota.
          A te płaczące roślinki co wyglądały jak żyjące usunięte płody?? Film też
          powinien uważać komu takie rzeczy pokazuje.
          • Gość: Skajstop Re: czy J.Rowling... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.06, 16:05
            ben-oni napisał:

            > Profesura nie jest wymagana, ale trochę ostrożności i wyczucia owszem.
            > Nie wyobrażam sobie Tove Janson opisującą wybebeszanie zwierząt futerkowych
            > lub kopanie kota. Dzieci to czytają! P.Rowling chce wychować pokolenie
            > bezdusznych matołków? Literatura dla dzieci to odpowiedzialna robota.
            > A te płaczące roślinki co wyglądały jak żyjące usunięte płody?? Film też
            > powinien uważać komu takie rzeczy pokazuje.

            Nie wiadomo, czy ona chce kogokolwiek wychować :) Pytałeś? ;-P

            Ben-oni, ja nie zamierzam się kłócić, tym bardziej, że losy pani Rowling są mi
            doskonale obojętne, czytuję inne rzeczy.
            Nie przemawia do mnie tylko twierdzenie, że skoro coś zostało napisane, to jest
            to odzwierciedlenie poglądów autora czy autorki. Uważam to za drastyczne
            uproszczenie, odmówienie autorowi czy autorce prawa do kreacji, tworzenia
            literackiej fikcji. Topor napisał genialne opowiadanie o jedzeniu nogi. Czy
            uważasz, że w związku z tym apelował o spożywanie kończyn sąsiadów? ;-D

            Mógłbym mnożyć przykłady, tylko po co?

            A tak na marginesie, bracia Grimm to dopiero okrutnie pisali :)
            • ben-oni Re: czy J.Rowling... 04.02.06, 12:06
              Nie o to chodzi czy p. R. bije zwierzęta. Kwestia w tym, czy wie jakie wartości
              chce przekazywać w swoich... dziełach (niech jej będzie). I czy zdaje sobie
              sprawę z tego, że pisanie dla dzieci to również odpowiedzialność. Pisanie i
              wydawanie - panowie wydawcy!

              A bracia Gimm wg. dzisiejszych kanonów uznani zostaliby za zboczeńców i
              psychopatów:))
              • mamablues Re: czy J.Rowling... 04.02.06, 23:46
                ben-oni napisał:

                > Nie o to chodzi czy p. R. bije zwierzęta. Kwestia w tym, czy wie jakie
                wartości
                > chce przekazywać w swoich... dziełach (niech jej będzie).

                Przeczytaj jeszcze raz uważnie i zwróć uwagę, kto w tych powieściach krzywdzi
                zwierzęta. Pozytywni bohaterowie? A może nie?
                Mądre pisanie dla młodych czytelników (HP nie jest dla dzieci tylko dla
                młodzieży) nie oznacza łopatologicznego zatruwania fascynujących opowieści
                dydaktycznym odorkiem i wywalaniu wszystkiego kawa na ławę.
          • eeela Re: czy J.Rowling... 04.02.06, 14:24
            > A te płaczące roślinki co wyglądały jak żyjące usunięte płody??

            Zapewne mandragore masz na mysli. No, mandragora to cala legenda; jak dziatwa
            czytac nie zaprzestanie, na pewno jeszcze nie raz te roslinke w swych lekturach
            napotka.
            • venus22 Re: czy J.Rowling... 05.02.06, 05:53
              Nie zauwazylam aby specjalnie sie znecala nad zwierzetami. Poza tym Harry
              bardzo lubi swoja sowe a Hermiona kota. faktem jest ze sie za bardzo nad nimi
              nie rozczulaja...

              a co do tego:

              >>Myslę,że ta pani jako prosta gospodyni domowa <<
              skad taka opinia?

              Venus
              • ben-oni Re: czy J.Rowling... 05.02.06, 10:19
                Tak długo, jak pani Rowling nie napisze czegoś, co nie będzie Harrym Potterem,
                będzie dla mnie tylko gospodynią domową wylansowaną na pisarkę przez koncerny
                medialne. Na razie jest jak ci portreciści z warszawskiej starówki, co to każdy
                portret rysują tak samo, i ja jestem na nich podobny do mojego kolegi.
                Manufaktura.
                A co do mandragory. Czy w ramach funkcji edukacyjnej, pani Rowling sytuuje
                korzeń w jej historycznej symbolice podszubienicznej??
                • Gość: Skajstop Re: czy J.Rowling... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.06, 11:15
                  ben-oni napisał:

                  > Tak długo, jak pani Rowling nie napisze czegoś, co nie będzie Harrym Potterem,
                  > będzie dla mnie tylko gospodynią domową wylansowaną na pisarkę przez koncerny
                  > medialne. Na razie jest jak ci portreciści z warszawskiej starówki, co to
                  > każdy portret rysują tak samo, i ja jestem na nich podobny do mojego kolegi.
                  > Manufaktura.

                  Zdaje się, że najbardziej Ci przeszkadza, że te książki są kiepskie co prawda,
                  ale popularne ;-D
                  Dla mnie to bez sensu. To trochę tak, jakbyś oczekiwał od harlequinów głębi
                  równych Dostojewskiemu, a przynajmniej Myśliwskiemu.

                  > A co do mandragory. Czy w ramach funkcji edukacyjnej, pani Rowling sytuuje
                  > korzeń w jej historycznej symbolice podszubienicznej??

                  Brrr, wybacz znów, ale najpierw zarzucasz jej schematyzm, pisząc o
                  manufakturze, a później próbujesz skazać na kanoniczne wykorzystanie symboliki?

                  A nie lepiej zapomnieć o tej całej Rowling? :P
                  • ben-oni Re: czy J.Rowling... 05.02.06, 11:32
                    Brrr, wybacz znów, ale najpierw zarzucasz jej schematyzm, pisząc o
                    > manufakturze, a później próbujesz skazać na kanoniczne wykorzystanie
                    symboliki?

                    Ależ, wrecz przeciwnie! Uważam, że jeśli już wprowadza te mandragorę to powinna
                    ja uzasadnić. Bo dzieci dostaną skojarzeń - mandragora = roślinka z Hogwarthu.
                    No bezsens. A pani Rowling zachowuje sie jakby usłyszała o mandragorze w
                    kolejce po podpaski, spodobała jej sie tajemnicza nazwa i wpiep..yła, ni w pięć
                    ni w dziewięć do książki. Bez ładu i składu. Ksiązki mogą czegoś nauczyć. A
                    książki dla dzieci uczyc powinny.
                    • Gość: Skajstop Re: czy J.Rowling... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.06, 11:41
                      ben-oni napisał:

                      > Brrr, wybacz znów, ale najpierw zarzucasz jej schematyzm, pisząc o
                      > > manufakturze, a później próbujesz skazać na kanoniczne wykorzystanie
                      > symboliki?
                      >
                      > Ależ, wrecz przeciwnie! Uważam, że jeśli już wprowadza te mandragorę to
                      > powinna ja uzasadnić. Bo dzieci dostaną skojarzeń - mandragora = roślinka z
                      > Hogwarthu. No bezsens. A pani Rowling zachowuje sie jakby usłyszała o
                      > mandragorze w kolejce po podpaski, spodobała jej sie tajemnicza nazwa i
                      > wpiep..yła, ni w pięć ni w dziewięć do książki. Bez ładu i składu.

                      Przyjmuję argument, ale w części. To znaczy, że pewno lepiej mogłaby rzecz
                      opisać, chociaż to jest tylko nasze zdanie, Ben-oni. Dzieciakom się to podoba,
                      pamiętaj o tym - a to są główni odbiorcy tych książek.
                      W części odrzucam ten argument, gdyż arbitralnie orzekasz albo cynizm, albo
                      idiotyzm Rowling, a tymczasem może być tak, że ona świetnie wie, jak to było z
                      tą mandragorą, ale postanowiła po prostu napisać tak, jak napisała.

                      > Ksiązki mogą czegoś nauczyć. A książki dla dzieci uczyc powinny.

                      No tak. Ale w ten sposób ze wszystkich autorów i autorek czynisz niewolników
                      Misji. A to, moim zdaniem, błędne podejście. Nie możesz odmówić takiej Rowling
                      prawa wyłącznie do zarabiania pieniędzy. Wyłącznie do bawienia czy opowiadania
                      fascynujacych historii. Jeżeli chcesz więc kogoś winić za HP, to raczej media,
                      które wykreowały to na utwór kanoniczny :)
                    • eeela Re: czy J.Rowling... 05.02.06, 14:57
                      A pani Rowling zachowuje sie jakby usłyszała o mandragorze w
                      > kolejce po podpaski, spodobała jej sie tajemnicza nazwa i wpiep..yła, ni w pięć
                      >
                      > ni w dziewięć do książki. Bez ładu i składu. Ksiązki mogą czegoś nauczyć.

                      Ben-oni, mam wrazenie, ze nie czytales, a sie wypowiadasz.
                      Rozne nawiazania do tekstow i przedmiotow kultury, jakie mozna odnalezc w HP,
                      rzeczywiscie nie spelniaja raczej zadnej roli edukacyjnej. Wygladaja raczej na
                      wlasna zabawe autorki. Dorosli czytelnicy moga jednak takze znalezc przyjemnosc
                      w znajdowaniu Nicolasa Flamela w kontekscie kamienia filozoficznego, czy
                      zabawnych gier slownych w poszczegolnych nazwach badz zakleciach. Pani Rowling
                      najwyrazniej nie pisze ksiazek edukacyjnych, tylko rozrywkowe. A co do slyszenia
                      o mandragorze w kolejce po podpaski - nie wiem, czy ty zdajesz sobie sprawe,
                      jaki jest poziom intelektualny przecietnej gospodyni domowej, ale wydaje mi sie,
                      ze nie masz o tym bladego pojecia. Jak tez o poziomie intelektualnym
                      reprezentowanym przez Rowling - ale jak mozesz to wiedziec, jesli nie czytales
                      jej ksiazek ;-P
                      • ben-oni Re: czy J.Rowling... 05.02.06, 15:38
                        Powoli i po raz ostatni o p. Rowling, bo i tak za dużo poświęciłem jej swojej
                        uwagi.
                        masz rację, czytałem tylko fragmenty. Jedną całość znam z kina. I tu jest pies
                        pogrzebany! Po wyjściu z kina, moja dziesięcioletnia córka (inteligentne
                        dziecko, możesz mi wierzyć) powiedziała, że szkoda jej było tych żywych
                        roślinek hodowanych w doniczkach i płaczących. Musiałem jej wytłumaczyć:
                        1. co to jest mandragora.
                        2. że mandragora nie płacze.
                        3. trzymanie mandragory w doniczce to absurd (wszak mozna ją było wykopać tylko
                        pod szubienicą).
                        4. do czego słuzył korzen mandragory.

                        Ja to dziecku wytłumaczę. A co z dziećmi, których rodzice maja gdzieś
                        tłumaczenie czegokolwiek lub nie wiedzą co to mandragora?
                        Czepiam się? Może, ale skoro Fuentes mógł w książce dla dorosłych (Terra Nostra)
                        pokusić się o "usytuowanie mandragory w tradycji i legendach" i korona z głowy
                        mu nie spadła, to tym bardziej p. Rowling pisząc dla dzieci zrobić to powinna.
                        Przynajmniej w przypisach - na końcu książki.
                        • eeela Re: czy J.Rowling... 05.02.06, 15:41
                          Juz gdzies chyba tobie wlasnie mowilam, ze osadzanie ksiazek na podstawie filmow
                          to nie jest najlepsze rozwiazanie.
                          A placz mandragory tez nalezy do jej mitu jak najbardziej!
                          Czy wytlumaczyles dziecku jedna z opcji, ze mandragora moze byc posiana tylko
                          przez wytrysk nasienia wieszanego przestepcy? :-)))
                        • Gość: Skajstop Boże mój jedyny i cierpliwy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.06, 16:02
                          ben-oni odkrył:

                          > Musiałem jej wytłumaczyć:
                          > 3. trzymanie mandragory w doniczce to absurd (wszak mozna ją było wykopać
                          > tylko pod szubienicą).

                          > Ja to dziecku wytłumaczę.

                          Z całym szacunkiem, Ben-oni, ale będziesz dziecku musiał sprostować. Albowiem
                          mandragora to roślina spokojnie sobie wegetująca w środowisku naturalnym - o ile
                          dobrze pamiętam, ulubione siedliska to przejście z lasu do otwartego terenu,
                          taki półcień, skraj polany... ale to już musiałbym poszukać, a wolę to
                          pozostawić Tobie ;-D

                          W każdym razie nie jest potrzebny żaden wisielec, żeby mandragora sobie rosła
                          :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

                          Aha, co do tych doniczek. W średniowieczu hodowano tak te korzenie. No cóż... te
                          filmy... tylko zamęt w głowach robią...
                          • eeela Re: Boże mój jedyny i cierpliwy... 05.02.06, 16:09
                            Oj, Skajstop, ty chyba nie pojales, o czym mowa. Rozmawiamy o micie mandragory,
                            a nie o jej prawdziwych wymogach hodowlanych!!!
                            • eeela Re: Boże mój jedyny i cierpliwy... 05.02.06, 16:11
                              Ach, zapomnialam. Oprocz okolic szubienicy, jest jeszcze wersja cmentarna. A
                              hodowanie mandragory w doniczkach - coz, mnie osobiscie to raczej bawi, nie
                              gorszy, i mysle, ze autorke bawilo rowniez.
                            • Gość: Skajstop Re: Boże mój jedyny i cierpliwy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.06, 16:35
                              Ben-oni tak się zaperzył, że w pewnej chwili pojechał nie w mit, tylko wygłosił
                              kategoryczny sąd, który pozwoliłem sobie sprostować.
                              Jak masz wątpliwości, zerknij do postów ;-D
                              • kaaarolinkaa Re: Boże mój jedyny i cierpliwy... 05.02.06, 20:30
                                kusi mnie aby wziac 6 tomow i wypisac cytaty o dreczeniu zwierzat...
                                • Gość: Skajstop Re: Boże mój jedyny i cierpliwy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.06, 21:08
                                  kaaarolinkaa napisała:

                                  > kusi mnie aby wziac 6 tomow i wypisac cytaty o dreczeniu zwierzat...

                                  Kaaarolinkoo, być może dowiedziesz w ten sposób spójności świata przedstawionego
                                  - w to wierzę. Ale nie da się tym sposobem dowieść, że autorka tak myśli, takie
                                  ma poglądy jako osoba prywatna.

                                  Myślę, że w tej kwestii wiele sie rozjaśni, o ile Rowling napisze coś innego niż
                                  HP. Mnie akurat ta autorka jest doskonale obojętna, tym bardziej, jeżeli podobne
                                  motywy pojawią sie w innym dziele, przyznam, że Freud się kłania. Ale to różnie
                                  bywa, po jednym dziele, nawet wielotomowym, bym kwestii nie przesądzał :)
                                • Gość: carolinascotties kaaarola..nie ma sensu :( IP: 87.207.54.* 05.02.06, 22:03
                                  masz racje, ja tez zwrocilam na to uwage...czasem az mi przykro, jak czytam te
                                  opisy...widocznie nie lubi zwierzakow, ja gdybym pisala ksiazke( a mam fiola na
                                  punkcie zwierzakow) nie dalabym zadnemu zrobic krzywdy, a jesli juz cos takiego
                                  mialoby miejsce, to sprawca zostalby srodze ukarany!!!
                                  • venus22 Re: kaaarola..nie ma sensu :( 06.02.06, 01:22
                                    no tak.. ksiazki nie przeczytal ale opinie ma...

                                    Venus
                                  • kaaarolinkaa Re: kaaarola..nie ma sensu :( 06.02.06, 09:49
                                    dokladnie!!! to chyab zauwaza tylko ktos, kto tak, jak my , ma fiola na punkcie
                                    zwierzat! w 6 cz ta wzmianka o powieszonym kroliku...ale koszmar...ciesze sie
                                    ze nie tylko ja to widze-znaczy nie jestem przewrazliwiona i czytam uwaznie,
                                    jak Ty :) pozdrawiam:)
                                    • mamablues Re: kaaarola..nie ma sensu :( 06.02.06, 19:48
                                      kaaarolinkaa napisała:

                                      > w 6 cz ta wzmianka o powieszonym kroliku...

                                      Ale w każdej części jest też Hagrid, który niewątpliwie kocha zwierzęta. A jego
                                      psiak jest opisywany ze sporą sympatią.
                                      Nie ma sensu uogólniać.
                                      Nie tylko królik ginie w 6 tomie. Mnie śmierć królika znacznie mniej poruszyła
                                      niż śmierć innej ważnej postaci.
                        • Gość: maja Re: czy J.Rowling... IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 14.02.06, 10:46
                          Może ja za głupia jestem, ale nie rozumiem, dlaczego p. Rowling ma obowiązywać
                          średniowieczna wizja mitu mandragory? Tworzy własny świat i ma do tego prawo. A
                          dziecku można wytłumaczyć też, że to roślina magiczna i istnieje tylko w
                          bajkach. Co do dydaktyzmu tych powieści, Harry Tomkiem Szklarskim nie jest i
                          chwała mu za to. Może doszukuję się czego nie ma, ale moim zdaniem w "Zakonie
                          Feniksa" bardzo obrazowo porusza problem roli prasy i wolności słowa. Jej
                          dydaktyzm przede wszystkim odwołuje się do problemów współczesnego świata, a
                          bogactwo postaw jej bohaterów zasługuje na szacunek.
                          • Gość: wilmowski Re: czy J.Rowling... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 11:48

                            Odpowiadasz na :

                            Gość portalu: maja napisał(a):

                            <Harry Tomkiem Szklarskim nie jest >

                            Hmmm...Ciekawe, kto zacz ten Tomek Szklarski?;)))
                            • eeela Re: czy J.Rowling... 03.03.06, 12:31
                              Ojej, jaki jestes drobiazgowy, za grosz w tobie empatii!
                              • Gość: wilmowski Re: czy J.Rowling... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 12:40
                                Ależ jestem pełen empatii i rad bym poznać bliżej tego gościa - Tomka
                                Szklarskiego;))
                                • ida14 Re: czy J.Rowling... 04.03.06, 21:29
                                  Też radze :D
                                  Ps. wilmowski piekny masz nick :)
                                • eeela Re: czy J.Rowling... 05.03.06, 00:59
                                  > Ależ jestem pełen empatii i rad bym poznać bliżej tego gościa - Tomka
                                  > Szklarskiego;))

                                  On sie z pewnoscia nie zadaje z tak wyzutymi z ludzkich uczuc osobnikami jak ty!
                                  • Gość: wilmowski Re: czy J.Rowling... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.06, 15:38
                                    Wyzuty z ludzkich uczuć???? Dalczego? Bo chcę poznać Tomka Szklarskiego?
                                    Powiem więcej chętnie poznam również np. Szkapę Konopnicką, Anielkę Prusównę i
                                    Stasia Sienkiewicza;))
                                    • eeela Re: czy J.Rowling... 06.03.06, 13:29
                                      Och, w swoich kpinach jestes wyzuty z uczuc oraz okrutny. Bedziesz sie z
                                      pewnoscia smazyc w piekle!
                            • Gość: maja Re: czy J.Rowling... IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 06.03.06, 12:59
                              Dobra, dobra jestem wyjątkowym przykładem roztrzepania, ktoś mnie kiedys za to
                              zamorduje, najpewniej mąż. Biję się w persi, mea culpa, mea maxima culpa
                            • Gość: maja Re: czy J.Rowling... IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 06.03.06, 13:29
                              I chciałam jeszcze dodać, że cieszę się, że tak skromnym kosztem podniosłam
                              Pańskie poczucie własnej wartości.
                              • Gość: wilmowski Re: czy J.Rowling... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.06, 14:24
                                Niestety nic mi nie podniosłaś, a wręcz opuściłaś tak bezpardonowo traktując
                                ukochanego bohatera mego dzieciństwa;)) Cała pociecha,że koszt był skromny;)
      • Gość: ?? Re: czy J.Rowling... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.06, 11:56
        A co, może Baśnie Andersena mają doskonały wpływ na dzieci? Czy ktoś się
        zastanawia co się dzieje z psychiką dziecka, jak przeczyta o umierającym
        słowiku? Inna sprawa, że tych książek rzeczywiście nie powinnyc czytać małe
        dzieci. Ale też i baśni Andersena nie dałabym memu dziecku.
    • ida14 Re: czy J.Rowling... 11.02.06, 23:20
      Może pies ja ugryzł jak miala trzy lata, a królik ja podrapał i teraz sie na
      nich mści.... nie lubie takiego rozważania: co miał/miała autor/autorka na
      mysli i dlaczego tak, a nie inaczej napisał/napisała. proponuje zeby napisac
      list do Rowling z pytaniami o dręczenie zwierząt to moze sama wyjaśni.
    • autumna Re: czy J.Rowling... 13.02.06, 09:15
      W "Idzie sierpniowej" Musierowicz dwóch chuliganów pomalowało psa na zielono olejną farbą.

      Są ludzie, którzy każdego napotkanego kota pogłaszczą, sa tacy, którzy skopią. Dla mnie rozsądne jest pokazać oba typy, oczywiście z ukierunkowaniem, która postawa jest własciwa. A Hagrid, postać wyraźnie pozytywna, zawsze gotów jest przygarnąć największe szkaradzieństwo.
      • zyt Re: czy J.Rowling... 05.03.06, 00:20
        I tu masz zupełna rację pokazane są dwa światy dobro i zło.Hagrid - który
        przygarnia nawet jak dla mnie najwstrętniejszego pająka i zwierzątko które
        cierpi.Dzieci a raczej młodzież ma wyciągnąc wnioski.To tyle.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja