z2006
26.12.08, 10:46
mateusz.pl/czytania/20081226.htm
"W ciągu jednej doby zmienia się atmosfera liturgicznego przeżywania Świąt
Bożego Narodzenia. Dziś zamiast radości betlejemskiej groty przeżywamy dramat
mordowania człowieka. Dlaczego Kościół tak ustawił te dwie wielkie
uroczystości? Dlaczego tak blisko Bożego Narodzenia, które jest świętem
niepojętej miłości Boga wobec ludzi, ustawił brutalną scenę śmierci jednego z
pierwszych uczniów Chrystusa?
Chcąc na to pytanie odpowiedzieć, trzeba uświadomić sobie, że w czasach kiedy
Syn Boży wędrował po palestyńskiej ziemi, doszło do kompromitacji
duchowieństwa starotestamentalnego. Ci ludzie specjalnie przez Boga wybrani,
namaszczeni i przeznaczeni do strzeżenia wielkich wartości religijnych byli
tak zaślepieni, że nie tylko nie rozpoznali działania Boga żywego, ale
przyczynili się do zniszczenia Jego Syna. To arcykapłan wydał wyrok śmierci na
Chrystusa. Szczepan był pierwszym człowiekiem, który niezwykle ostro wytknął
tę kompromitację starotestamentalnemu duchowieństwu. Nie mogąc znieść jego
ostrej krytyki, morduje ono Szczepana. Zniszczyło Chrystusa i zniszczy Jego
ucznia.
Trzeba zauważyć, że Kościół odziedziczył w spadku coś z tego smutnego
zjawiska. Raz po raz pewni ludzie, odpowiedzialni za wielkie wartości
religijne, nie umieją rozpoznać żywego działania Pana Boga. Stają się mało
wrażliwi na tchnienie Ducha Świętego. Urządzając się dobrze na tej ziemi, nie
tylko nie ułatwiają objawienia miłości w świecie, ale często swoją postawą to
objawienie utrudniają.
Św. Franciszek znalazł się w całkiem podobnej sytuacji, jak św. Szczepan. W
trzynastym wieku trzeba było wytknąć skompromitowanie postawy religijnej już
nie starotestamentalnemu duchowieństwu, ale duchownym Kościoła. Św. Franciszek
nie chciał krytykować wprost. Wiedział, że to nic nie da. Ta krytyka
skończyłaby się podobnie, jak w dziejach św. Szczepana. Franciszek wiedział,
że trzeba światu ukazać ducha Ewangelii, że Kościół to nie tylko
duchowieństwo, lecz wielki lud Boży. W nim, obojętnie przez kogo, Bóg objawia
swą miłość. Oddał siebie do dyspozycji Boga i zdumiał świat potęgą
ewangelicznej miłości.
Ostatnio mówi się wiele o świeckich w Kościele. Dla mnie konkretnym przeżyciem
związanym z dyskusją nad udziałem świeckich w Kościele było spotkanie z młodym
uczniem drugiej klasy szkoły średniej. Przyszedł i postawił mi proste pytanie:
„Proszę księdza, co należy robić, aby w dzisiejszym świecie głosić Boga, który
jest skompromitowany przez duchowieństwo. Nikt w mojej klasie nie chce chodzić
na religię, nikt z nas nie chce słuchać Ewangelii przepowiadanej przez
księdza. Ale z tego nie wynika, że my nie chcemy słuchać i mówić o Bogu. Jadąc
na zgrupowanie sportowe potrafimy dwie i pół godziny mówić o Bogu. Nigdy nie
zostanę zakonnikiem ani księdzem, ale przecież Bóg jest tak fascynującą
rzeczywistością, że trzeba ją ludziom podać”. Człowiek młody. Pytanie
postawione w formie bardzo drastycznej, ale jest w nim zawarte to samo
pragnienie, które było w sercu św. Szczepana i św. Franciszka. Jak głosić
światu Boga, którego ciągle ktoś kompromituje. Jak głosić światu Boga?
Wczoraj wielbiliśmy interwencję Boga w nasze życie. A dzisiaj mówimy o tym, że
instytucje, które stoją na straży wartości religijnych, są zbudowane z
elementu Boskiego i ludzkiego. A ten ludzki jest tak niedoskonały, że często
zamiast Bogu pomagać, utrudnia Mu działanie. Ale w tej instytucji Bóg jest
obecny, jak w stajni betlejemskiej. Chodzi o to, abyśmy się nie gorszyli i z
powodu ludzi nie odrzucali Pana Boga. Jeśli ludzie Kościoła spełniają swoją
funkcję tak, jak my pragniemy, i widać w nich działanie Boga, dziękujmy za to,
ale jeśli nie widać w nich tego działania, nie odwracajmy się plecami, bo
odwracamy się nie tylko od nich, ale i od Boga. Bóg jest obecny w Kościele.
Dzisiejsza uroczystość ma nam pomóc w zrozumieniu prawdy, że to, co ludzkie w
Kościele, nigdy nie jest doskonałe, lecz mimo to nie może nam zasłonić samego
Boga. Uczestnicząc w Świętej Ofierze prośmy, abyśmy wiarę swoją budowali na
Bogu, który nigdy nikogo nie zawodzi, a wtedy zadanie, które nam wyznaczył Bóg
w Kościele, potrafimy wykonać w sposób doskonały."
Ks. Edward Staniek