forevermore79 Testy- edycja wieczorowa :) 08.03.15, 14:44 Dlaczego taka? A dlategoz, iz wyobrazilem sobie gre wszystkich opisywanych woni podczas wieczorowej gali- idealnie by zagraly, wszystkie tez sa conajmniej dobre, taka dzis edycja :) Mona di Orio- Myrrh Casati (w Polsce- Galilu) Pierwszy zapach wyznaczajacy nowy kierunek marki- to juz nie kompozycja bazujaca na szkicach nieodzalowanej Mony. Melanie Leroux poradzila sobie wysmienicie- niezwykle aromatyczna, a jednoczesnie subtelna przyprawowa kompozycja mirry, slodkiej wanilii, szafranu i odrobiny kadzidla. Pierwsze akordy sa niezapomniane- jedyny moj zarzut to ewolucja zapachu, ktory na mnie przygasa i jakos sie "rozwadnia", moze przez jakowes tajemne molekuly. Ale i tak warto poznac, mozna przeciez reaplikowac :) Evody- Noir d'Orient A tu jeden z ostatniego trio Evody. I nazwa tu zwodzi- to nie typowy orient, ale za to swietna korzenna i bogata mieszanka- jest swidrujacy cynamon, gozdziki, rum, slodkie jablka i paczula. Przywodzi mi mariaz lesnych Lutensow z Ambre Narguile. Nosilem z nieukrywana przyjemnoscia, moglbym smialo posiadac flakon. Trwalosc bez zarzutu. Simone Sosac Profumi- Trama Nera Przywieziony z florenckiego Pitti i dopiero wygrzebany- mroku nie zanotowano, ale kobiecy i wyrafinowany, moze wrecz nobiliwy mariaz kwiatow- jasmin, irys, roza na troche ciezszej, drzewnej bazie. Oudu deklarowanego w skladzie wyczuc nie mozna, ale tu akurat wcale to nie przeszkadza- efekt jest wystarczajaco dobry. Emmanuel Levain- Just Oud Oud za to mamy tu- chocby w tytule. Dla mnie to bardziej gourmand- luksusowa, slodsza wersja slynnego i pachnacego lepiej, niz sugeruje cena Scent Story 24 Gold. Wanilia, kwiat pomaranczy, agar, szafran, drewno- to nie moze sie nie udac. Lubie. Franck Boclet- Amber Kiedy wachaliem z Ola rok temu na stoisku w Mediolanie, wydawal nam sie bardzo lutensowy- ale teraz czuje, ze nie- to ambra lagodniejsza, mniej apteczna, slodsza, bardziej idaca w strone Armani Ambre Soie, choc ziola sa mocno obecne w skladzie. Mistzowska robota, nie moge sie doczekac poznania kolejnych dziel tej niepozornej, ale jakze zaskakujacej marki- to piaty (i piaty b.dobry) testowany przeze mnie Boclet, a raptem w ciagu roku zrobilo sie ich lacznie... 13. Ale nadazymy :) Aedes des Venustas- Copal Azur A tu Oli dziekuje za dekant- Jej nie przypasowal (forumowo widze, ze nie tylko Jej), ale mi- owszem. Pewnie przez fakt, ze przyzwyczailem sie do noszenia i testow meskich "masowych" zapachow, Copal Azur laczy bowiem niesamowite, niszowe kadzidlo z akordami znanymi z selektywnych, morsko-drzewnych woni. Pozornie kontrastowe zestawienie, na mnie gra swietnie i zgarnia pelnie komplementow. A za oknem coraz cieplej- zatem wkrotce o wodach kolonskich- jednej linii genialnej i jednej jedynie przyzwoitej. Odpowiedz Link
forevermore79 Zbiorczo- Folie A Plusieurs 14.03.15, 23:22 Kibicuje Mood Scent Bar, ktory to wciaz sprowadza do Polski kompletnie nowe marki na wylacznosc- genialne Liquides Imaginaires, Irie, czy Thirdman i Tom Daxon (o tych akurat wkrotce). W nowosciach 2015 znalazl sie takze Folie A Plusieurs- projekt laczacy perfumy ze sztuka, najbardziej znany z kinowo-zapachowych inicjatyw Le Cinema Olfactif (wraz z kultowym Soho House). Pokaz taki bedzie zreszta odbywac sie niedlugo i w Mediolanie, z zapachem Daisies w roli glownej. Pomine tu bardzo wyrazisty image, piekne historie, artystyczna oprawe- jakie sa same zapachy? Tu lekka lampka ostrzegawcza- stworzyl je Mark Buxton, o ile cenie jego dawne kompozycje, to autorska linia dotychczas pozostawila mnie w duzym poczuciu niedosytu. Obecnie w ofercie marki znajduja sie cztery historie, wkrotce dolaczy do nich piata- La Haine. Deklarowane sklady piekne, ale efekt duzo inny od oczekiwanego: Mood Indigo- debiut firmy, inspirowany jazzem i filmem ""L'ecume des Jours". Opisowo niemal idealny- jednak dla mnie to niemalze w calosci ISO E-Super (Geza ver 2.0?) podbudowany cedr, bardzo lekkim kadzidlem, swidrujacym pieprzem, chwile pojawia sie takze rumianek. Zapach suchy, mocno w stylu CdG, czy Molecules. Ciekawie, choc moze nieco za odtworczo- jednakze polecam testy. Love Exposure- tu juz nieco chlodniejszy stosunek: sklad znow przebogaty i sugerujacy zmyslowe doznania, jednak na mnie to tylko lekkie kwiaty, zwlaszcza slodkawa magnolia, gdzies tam majaczy sie neroli, ale glebi i ewolucji brak, szkoda. Daisies- az przejde sie zobaczyc ten event, bo Daisies to bezpretensjonalny, dziewczecy i soczysty zapach brzoskwin, jablek, kwiatow i cytrusow, niestety do deklarowanej gourmandowo-ciezszej fazy na mojej skorze nie dochodzi. Jest to jednak dosyc wdzieczna kompozycja, mi bardziej kojarzaca sie z polka selektywna, a nie eksperymentalna nisza. The Virgin Suicides- na stronie i w e-shopie pominiety, ale to wciaz czwarty oferowany zapach i chyba najbardziej wlasnie najbardziej trudny z calosci. Pudrowy irys podbity aldehydami kontrastujacy z bialym, mydlanym pizmem i wanilia. Troche tu mdlo, wodnisto, ale irysowe, zywsze akordy czynia czasem kompozycje warta uwagi. Jestem ciekaw, czy na Was Folie zagraja ciekawiej, a ja Buxtonowi nadal daje kredyt zaufania- w koncu to mimo wszystko tworca Ouarzazate, CdG2, czy kultowej Laguny. Za mozliwosc testow dziekuje: moodscentbar.com/pl/33_folie-plusieurs Odpowiedz Link
forevermore79 Zbiorczo- Thirdman 14.03.15, 23:45 I kolejna marka na wylacznosc Mood Scent Bar- pierwszy raz wielkie butle zauwazylem w Liberty of London i dobrze, ze ta lifestylowa linia wod kolonskich jest i w Polsce. Nie spodziewajmy sie tu rewolucji w trwalosci, czy oryginalnosci- to bardzo solidne zapachy skomponowane tak, aby idealnie towarzyszyc w ciagu dnia, w biurze, podrozy, czy sporcie, mozna je smialo reaplikowac- a poj. 100 i 250ml sa ku temu idealne. Daja poczucie "pachnienia dobrze", czysto i lekko, jak dodatek do bialej koszuli :) Cztery wody, czyli Eau, to: - Eau Moderne- nowoczesna reinterpretacja typowej wody kolonskiej, bardzo soczysta i cytrusowa, czuc swieza skorke z pomaranczy, rzeska limone, odrobina drewna i irysa przelamuje konwencje dodajac nieco pudrowej, ale wciaz zielonej i cieplej aury. Odswiezajaco i dynamizujaco, choc przyjemnosc moglaby trwac ciut dluzej. - Eau Monumentale- specjalnie monumentalna nie jest, ale na pewno porzadnie skrojona- tu z kolei typowym kolonskim akordom towarzyszy slodka mimoza, mocniej zaakcentowane jest takze neroli. Mysle, ze idealnie zagra w upaly. - Eau Profonde- tym razem do cytrusowej, znanej konstrukcji dodano wiecej przypraw i lekka ambre spychajac calosc na nieco bardziej orientalny klimat. Nosi sie bardzo komfortowo. - Eau Nomade- jak bylo mozna przewidziec, to moj faworyt: bardziej pomaranczowa, niz cytrusowa (zapach krwistych pomaranczy i grejpfrutow, ktore ostatnio wyciskam rano- wykrzywiaja twarz, ale idealnie pobudzaja) oraz imbir z kardamonem. Swietna, energetyzujaca mieszanka i chyba najbardziej trwala z calego kwartetu. Polecam testy- wszystkie wody jak najbardziej unisex: moodscentbar.com/pl/29_thirdman Odpowiedz Link
forevermore79 Wiosenne premiery Quality- testy 05.04.15, 18:28 Probkowanie- czyli ostatnie nowosci z Perfumerii Quality: Olfactive Studio- Panorama Zielony jak sama inspiracja zapachu- cytrusy, figa i swidrujace nuty, z ciekawym efektem wasabi- ktory mi nieco kojarzy sie z cierpka czarna porzeczka. Baza cieplejsza, z lekka labdanowa nuta. Niestety, na mnie przyjemnosc konczy sie za szybko- calosc przygasa i lekko tli sie przy skorz. Szkoda, bo rozpoczecie jest niesamowite. Amouage- Sunshine Zapach, do ktorego mozna zapalac miloscia lub nienawiscia. Dla mnie dosyc unikalny- a to duzy plus. Magnolie, migdaly, pizmo i egzotyczna nuta lekko fermetujacych owocow. Letnio i faktycznie slonecznie. Trwalosc spora, typowa dla marki. Brawa za odejscie od typowych dla Amouage wzorcow- zobaczymy, co przyniesie nadchodzaca za pare miesiecy wersja meska. Maison Francis Kurkdjian- A La Rose Perfumiarz ma reke (a raczej nos) do roz- co udowodnil w serii oudowej i duecie Lumiere Noire- tutaj roza ma jednak zupelnie inny charakter. Jest swieza, zielona, zroszona rosa, z lekka domieszka drewna i cytrusow. Zapach niesmialy, przestrzenny,,lekko idacy w strone mainstreamu- nie dziwi zupelnie, ze wylansowano go poczatkowo na wylacznosc japonskiego rynku. Xerjoff Casamorati Gran Ballo Tu tez lekka inspiracja rynkiem selektywnym, ale w bardziej szlachetnym wydaniu. Bardziej damska, klasyczna kompozycja bialych kwiatow z gourmandowa baza. Wdziecznie, choc nie za oryginalnie. Dama Bianca calkiem mi sie podobala- tu jest podobnie. M.Micallef- Ananda Dolce To juz tez typowo damska propozycja- soczysta brzoswinia, kwiaty, puchata, kremowa wanilia i duzo migdalow. Zdecydowanie nie moj target- ale jakosc i trwalosc wysokie. Perris Monte Carlo- Ylang-Ylang Nosy Be Seria "wyspiarska"- piekny zapach! Wcale nie tak tropikalny, jak sugeruje dossier- za to mamy tu oryginalny miks wibrujacych cytrusow, kardamonu, bialych kwiatow, czuje efekt marmolady rozanej :). Swietna robota! Perris Monte Carlo- Patchouli Nosy Be Paczula wypada tu bladziej- jest dosyc niesmiala, drzewna, rozwodniona (i niemal na pewno podkrecona ISO E-Super- a moze to ta typowo pieprzno-cedrowa kombinacja?). Z czasem sie ociepla, mimo to- lekko sie rozczarowalem. Za probki dziekuje: www.perfumeriaquality.pl/pl/ Odpowiedz Link
fivka485 Sensei 06.04.15, 18:40 edp chyba. udany, ładny miks Ambre Russe z Black Cashmere i już ;) nijak inaczej, nowatorsko pachnieć na mnie nie chce. Odpowiedz Link
alixana Re: Sensei 18.04.15, 10:12 Fivka, masz jeszcze trochę tego cuda? Budzi moje zainteresowanie. I pytanie nr 2: czy nadal szukasz Rock Crystal ;) Bo chyba ten mój flakon jest Ci pisany ;) Odpowiedz Link
forevermore79 Próbkowanie 1 zdaniem- edycja "Mix it, baby 4" :) 12.04.15, 13:34 Czyli znow- kompletnie rozne zapachy z roznych zrodel :) Tom Ford Private Blend- London Stworzony na czesc londynskiego butiku marki- i zgadza sie, to Londyn, ale oczyma arabskich klientow podjezdzajacych swomi limuzynami pod Harrodsa, czy tez miasto pachnacych grillem i kardamonem perskich restauracji. Bogaty, pelen przypraw i korzeni sklad i rownie bogaty, aromatyczny i dymny efekt. Kardamon, kmin, pieprz, kawa, kadzidlo, obowiazkowa oudowa domieszka. Zaczyna sie glosno, trwa dlugo, choc potem juz bardziej przyskornie. Jestem na tak. Mona di Orio- Vanille Wanilia, ale bardzo tlusta, kremowa, spozywcza, z odrobina cytrusow, rumu, zywic i bialych kwiatow. Rzecz potezna, ale i nuzaca- doceniam kunszt kompozycji, ale otoczenie mialo szybko dosyc. Atelier Cologne- Blanche Imortelle Uwielbiam ta marke i zaluje, ze ostatnie nowosci nie pojawia sie juz droga oficjalna w Polsce. Blanche Imortelle z kolekcji Metal to lubiany przeze mnie niesmiertelnik (viva Eau Noire!), ale w bardziej gourmandowym towarzystwie- rozy, jasminu, drewna i paczuli. Pelna przypraw, slodyczy, dosyc linearna, ale jak kazda kompozycja z tej linii- b. trwala. Polecam fanom kocanki. Esteban- Folie de Figue Nie stricte figa, ale pelen radosci zapach cytrusow, neroli, ziol i herbaty zapach. Figowe akordy owszem- swietnie dopelniaja calosc. Nosi sie swietnie, lekko, bezpretensjonalnie- lubie. Mandy Aftel Aftelier- Tango Tworczosc tej amerykanskiej perfumiarki nie jest mi do konca jeszcze znana- ale Cuir Gardenia wbila mnie w ziemie. Tu tego efektu "wow" brak- calosc brzmi jak zapachowy szkic amerykanskiej niszy za nic majacej obostrzenia IFRA- wosk pszczeli, champaca, nieco gourmandu. Widzialbym Tango bardziej jako zapach do pomieszczen, niz typowe perfumy. Farmacia SS. Annunziata- Ambra Nera Moja probka byla juz nieco leciwa (choc moze to przez koncentracje - czyste, oleiste nieco perfumy)- ale i tak czuc charakter zapachu: mocna, nieco mroczna ambre w towarzystwie ziol, animalnych nut i miodu. Duze brawa. James Heeley- Iris de Nuit Ziemisty, pudrowy, ale jednak delikatny irys z fiolkowa domieszka. Dosyc linearny, trwaly, prosty w konstrukcji. Moze byc, choc szczegolnej ekscytacji brak. Podziekowania dla Magdy i Oli za probki. Cdn. wkrotce :) Odpowiedz Link
forevermore79 Testy: Pierre Guillaume Collection Croisiere 19.04.15, 13:59 Nowa linia perfumiarza Pierre'a Guillaume, tym razem nie sygnowana jako Parfumerie Generale, choc skrot PG pozostal. Podziwiam Jego wiele dziel z glownej linii, co do Huiteme Art Parfums (od niedawna takze czesci marki PG) i Phaedon mam juz rozne zdanie. Pierre Guillaume Collection Croisiere byla zatem sporym zaskoczeniem i odejsciem od dotychczasowej formuly. Na stoisku w Mediolanie (zawsze oblezonym, z zajeta zawsze obsluga) skupiono sie wlasnie na tym kwartecie- choc docelowo zapachow bedzie osiem. Probki i katalog do mnie finalnie dotarly- i jak wypada proba stworzenia nowych morsko-wakacyjnych zapachow, wg tworcy majacych byc pozbawionych calonowych banalow? - Entre Ciel et Mer- w zamysle woda, wiatr, akord alg powstaly dzieki molekularnej destylacji. Calosc jednak bardzo wodna, jodowa i jak wszystkie z serii- naprawde trwala (od rana do wieczornej kapieli), a to juz w przypadku "aquatics" duze osiagniecie. Brak mi tu glebi, jest za syntetycznie i selektywnie. Nowa jakosc owszem, ale niekoniecznie moj faworyt. - Paris Seychelles- dziwna rzecz, polaczenie wodnego zapachu z lilia, przyprawami i monoi. Tu faktycznie czuc wakacyjna aure- wyjscie z morskiej kapieli, gdzie skora pachnie jeszcze olejkiem do opalania. Pieprz i imbir mocna swidruja w nosie, ale kompozycja z czasem lagodnieje, po calym dniu staje sie jednak za nuzaca. P.S. Nieoczekiwana reakcja w pracy- "dlaczego przedawkowales Kenzo Pour Homme?" - Jangala- moj faworyt! Indonezyjskie inspiracje- mi zas od razu przypomniala mi sie Tajlandia, lacznie z kuchennymi aromatami. Mleczko kokosowe, kardamon, ziola, do tego orientalno-kadzidlane tchnienie. Bardzo upojny, otulajacy zapach, chetnie kupie flakon. - Long Courrier- to moj nr 2 w calej linii, prosty, ale przekonywujacy, choc moze zbyt generalnie naszkicowany. Tu odchodzimy juz od wodnistych klimatow- na rzecz kadzidla, pizma i pieknej, slonawej wanilii, ktora godzinami komfortowo utrzymuje sie na skorze. Cala linia to wyraznie zabawa tendencjami, nowymi technikami, mozliwoscia stworzenia trwalych wakacyjnych zapachow. Przekonala mnie polowa z tej linii, Jangala zapewne dolaczy kiedys do kolekcji jako letnia i oryginaln kompozycja, choc minus calosci- bardzo massmarketowo wygladajace flakony. Czekam na kolejne premiery Croisiere- znany mi z Pitti koncept Mojito Chypre (truskawkowe Mojito), Metal Hurlant (pizmo, chrom, skora, benzyna), Foudre (molekula Aldemone, champaca, wetiwer) i Rivages Noirs (ozon, cyprys, whisky). Sa juz gotowe, jak widze w sporawej broszurze promocyjnej. Brawo za odwage- Guillaume stoi na takiej pozycji, ze moze sobie juz na nia spokojnie pozwolic. Odpowiedz Link
alixana Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 20.04.15, 18:12 O YASna cholera! ;) Dzień zaczęłam z Rock Crystal. Szuja ten Durbano, trzy razy w życiu na mnie pachniał pięknie. Za pierwszym razem zdecydowałam się na zakup. Potem bywało nudnawo. Postanowiłam pchnąć go w otwarte ramiona Fivki. Diabeł skusił mnie, by się z flakonem w autobusie pożegnać. To co wydobyło mi się ze skóry było tak olśniewająco piękne, że wycofałam się z transakcji. Fivka obeszła się smakiem, a ja wróciłam do domu z flakonem pełnym "małomównej" cieczy mieszanej trzema przezroczystymi kulkami. Durbano na synestezyjnej toaletce pokutował jeszcze trzy lata, czasem dawałam mu szansę, ale się jej nie chwytał. Postanowiłam odsprzedać go zatem wiernej Penelopie, co to czekała wiernie na swojej Itace. Rano pożegnałam się z Kryształem tradycyjnym psikiem. Zabrzmiały harfy anielskie, kusząc wizją miejsca dokąd po śmierci pójdę, gdy będę grzeczną dziewczynką. A figę, jako niegrzeczna mogę chodzić tam gdzie chcę i już teraz. Durbanem dla porządku dopsikałam zgięcia łokcia i zanim do kawiarni w dawnej Emilce doszłam, zgarnęłam parę komplementów. Ciekawe, jakoś mi się to nie zdarzało wcześniej. Konkluzja: żaden z Rock Crystal archanioł, jak go lubiłam nazywać, a raczej złośliwy gnom. Będę tęsknić za tymi trzema razami, ale cóż, takie życie. Potem było tradycyjne mieszanie - na prawo Sonoma, na lewo Margiela. Może jeszcze na wierzch dłoni ciuteczkę wymysłów perfumiarskich "born in Radom", czyli damski i męski Sensei Piotra Czarneckiego. Męski intrygujący, przyprawowo-słodki, przypomina wiele, ale to nie grzech. Wtórność jako żywo nie była w sztuce rzeczą złą, to wiek XX dostał kota na punkcie oryginalności, dzięki czemu mamy dziś nadmiar niepowtarzalnych performansów, i co z tego, skoro jedyną reakcją na tę oryginalność jest "i całe szczęście". Sensejka jest IMHO nieudana i nie wiem, czy będę próbować dociekać, czemu. "To może pójdziemy zapoznać się z tą perfumerią z Dubaju na Mokotowskiej?" - rzuciła Fivka około południa. Kiwnęłam głową z entuzjazmem pieska przy tylnej szybie samochodu marki duży Fiat mknącego po wybojach. Po zaserwowanej mi dawce nowości włączył mi się szwendacz jak zwykle po po trzecim piwie w piątkowy wieczór. I dalej - chwiejnym krokiem - od jednego (scent)baru do baru... Sense Dubai przywitał nas wylewnie. W przenośni i dosłownie. Ilość wylanych na mnie perfum marki YAS mogłabym spokojnie rozłożyć na dwa tygodnie. Wstępnie "wyceniono mnie" na Al Malaki i Oud Khas, dwa hardcorowe oudy, a przecież wiecie, że ja oud to "jak się uda". Udał się Leather Oud, Black Oud (LM, nie Montale) i Mona, Wielkiemu Kabotynowi Gualtieri też wyszedł i jak jeszcze. Lubię te "udy" pokątne, animalne brudasy, które się nosi ukradkiem, rozglądając się trwożnie na boki, czy nie wywącha cię ktoś znajomy, kto potem obsmaruje: „Ta Alixana... etat rzuciła, szwenda się po mieście i daję słowo, pachnie straszliwie, z miejskiej komunikacji już jej się boją wyrzucać...” Poznałam dziś dwudziestoletni oud wprost z flaszeczki zamkniętej w drewnianej szkatułce i zatrzaśnięty w szufladzie. "Okropny, nie?" - spytała właścicielka. "Nie" - rzekłam szczerze, bo jego królestwo jest nie z tego świata, nie mi przykładać do niego urodową siatkę europejskich centyli. Pyski Arabów (koni, koni!) też jakoś dziwnie zaklęśnięte, a przecież nikt nie powie, że są szpetne tylko dlatego, że różnią się od anglików. Dojrzały agar jest jak wizje H.R. Gigera, piękne nie, ale fascynujące na pewno. Poznałam dwudziestoletni ekstrakt zdrewniałej róży, który był według moich pokręconych standardów cudowny, niestety potem ewoluuje w „zwykłą” różę, a ja wolę niezapominajki i pierwiosnki. I fiołki na święto Attisa. Poznałam coś co pachnie piaskiem pustyni i namaściłam się perfumami w olejku jak faraonka Hatszepsut po rozładunku statków z pachnącej krainy Punt. „Ale wali” - oceniły dwie nastolatki na stopniach metra. „Bez przesady. Spocony wielbłąd, też mi nowina” odparłam w duchu. Cóż, dziś przesadziłam, sądząc po zalążkach kiełkującej migreny. Summa summarum – o YAS wiem, że nic nie wiem. Wiem, że ulica Mokotowska jest najintensywniej pachnącą ulicą w Warszawie i kiedy tam wrócę, zachowam – w celach doświadczalnych – większą wstrzemięźliwość w myśl zasady „mniej znaczy więcej”. Bo doznanie jest arcyciekawe, choć wiecie za czym najbardziej dziś po tej wizycie tęskniłam? Za kapryśną ulotnością Molekuł 01 i wrażeniem kąpieli w źródlanej wodzie, jaki mam po testach Junniper Ridge. Odpowiedz Link
fivka485 Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 20.04.15, 19:13 O tak, niesamowicie pięknie z Ciebie emanował Kryształek MóJ :) a "pachnącą" królewną arabską nie mogłabym być po doświadczeniu aromatów Dubaju. Chociaż mojemu zwierzyńcowi ten oud pasuje, jeszcze chwila obwąchiwania z wymownym obłędem na mordkach: " w jakim fajnym gównie wytarzanaś" ;) i zsikały by się na mnie "terytorialnie" ;) Odpowiedz Link
forevermore79 Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 21.04.15, 07:58 Pieknie opisane, jakbym tam byl- dzieki :) YAS- a jak raz zladowalem w Wawie byla niedziela i obejrzalem tylko zamkniety sklep, kiedys nadrobie. A oudow bardzo ekstremalnych tez czasem mi sie chce :) Choc po godzinie te fekalne nuty zwykle milkna i jest juz bardziej noszalnie. Pozdrawiam cieplo! Odpowiedz Link
fivka485 Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 21.04.15, 08:34 ale cukierków, czekoladek nam nie dali a byli ;) Odpowiedz Link
forevermore79 Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 21.04.15, 10:06 wtedy trza sie rozsiasc i poprosic o kawe albo babelki :) Odpowiedz Link
alixana Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 21.04.15, 16:42 Kuba, większych pobudzaczy niż nam zaserwowano doprawdy nie było trzeba ;) Do końca dnia chodziłam nakręcona, co widać choćby po długości mojej wypowiedzi, a dziś sięgnęłam po coś spokojniejszego (przynajmniej wg moich kryteriów - tj. Arso i Fireside Inside). Czekoladek unikam przed latem ;) więc mój neoficki mózg nawet ich nie zarejestrował... Odpowiedz Link
forevermore79 Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 21.04.15, 23:10 Tez unikam, ale bez ruchu sie nie obedzie- jest jednak slonce, to i power :) Dostalem i odpowiedzialem! :) Odpowiedz Link
alixana Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 21.04.15, 19:23 Kuba, przepraszam za offtop, ale czy dostałeś mojego maila? (komputer mi ostatnio wariował i nie wiem, czy w końcu go wysłałam czy nie). Odpowiedz Link
forevermore79 Persefume o UNUM 12.05.15, 11:45 Wrazenia Oli na nosie: nosthrills.blox.pl/2015/05/UNUM-LAVS-Opus-1144-Rosa-Nigra.html I nasze wspolne, juz na Persefume: persefume.com/he-says-she-says-unum/ Jak widac, nawet jak na mnie, napisalem sporo- zwykle wole zwiezly styl, ale to piekne kompozycje i slowa sie same cisna, by nie powtrarzac sie skonkluduje, ze: - LAVS- jedno z piekniejszych kadzidel, bez syntetycznego, czy pieprznego charakteru, olbrzymi, ocieplony przez ambre i zywice zapach. Moc i piekno. - Opus1144- dziwne rozpoczecie, wanilia kontra bergamota, ale prawdziwe cuda dzieja sie potem - Rosa Nigra- nie wcale Nigra, ale kwiatowo-owocowa, sloneczna kompozycja, swiatelko w nieco mrocznym swiecie UNUM. Polecam testy linii- na pewno niedlugo ktos je tu sciagnie, a jesli nie- dystrybucja sie stopniowo i tak poszerza. Odpowiedz Link
forevermore79 Przekrojowo- zapachy Tom Daxon 24.05.15, 14:34 Tom Daxon - brytyjska marka , ktora w 2013 podbila rodzimy niszowy rynek az 9 zapachami naraz i od tego czasu powieksza siec dystrybucji i dodaje do oferty takze kolejne produkty do ciala i swiece. Unisexowe kompozycje projektanta tworzone sa w Grasse przez duet perfumiarzy Jacques' a Carle Chabert. Linie pamietam z debiutu w Liberty of London, tym bardziej milo, ze pojawila sie i w Polsce. Zatem przekrojowo, w kolejnosci alfabetycznej. I czy 9 zapachow moze byc rownie dobrych? Odpowiedz: nie. Ale w gamie jest pare interesujacych propozycji. Cologne Absolue Nazwa sugeruje rzeska cytrusowosc- ale to mylace: tu mamy prawdziwie retro zapach, z duza doza zielonosci, neroli, ziolami, fiolkiem, w bukiecie nie zabraklo i konwalii. Bardzo tradycyjny, mocno w stylu np. dawnych Penhaligon's. Troszke jakby wachac perfumy z dawnej ery na brytyjskich plich targach. Ciekawie. Crushing Bloom Wspanialy kardamon, soczyste kwiecie poczawszy od lilii, rozy po ziemistego irysa, pieprz. Bardzo sloneczna, optymistycza i letnia w wyrazie kompozycja, podoba mi sie. Trwalosc moglaby byc lepsza. Iridium Znow irys, pizmo, wetiwer, cedr, metaliczne elementy, wszystko podkrecone spora domieszka ISO E-Super, ktory zawsze bezlednie wyczuje, tu nie trzeba bylo nawet spekulowac, gdyz jest on wymieniony w skladzie. Ale znika za szybko i nie pozostawia na mnie specjalnego wrazenia. Resin Sacra Jest potencjal - piekne kadzidlo, zywice, drewno. Wszystko lekko dymne, z delikatnym dodatkiem benzoinu. Efekt jednak dosyc przygaszony, jakby za poprawnie dopieszczony, brakuje tej prawdziwej mocy i tej bezkompromisowej wznioslosci. Dla poszukujacych bardziej "cywilizowanych" kadzidel jak najbardziej. Reverie Tu chyba uklon w strone meskiego mainstreamu. Akurat trwaly, moze dzieki zasludze ambroxanu i drzewno-oudowej bazie. Czuci imbir i ziola., Troszke znudzil i rozczarowal. Salvia Sclarea Zielono mi - bardzo porzadna, soczysta ziolowa kompozycja. Klasyczne elementy, jak szalwia, elemi, cytrusy, jasmin i pizmo zmiksowano w idealny sposob. Brawo, a w zielniku stac by mogl przy np. Eau de Campagne, ta sama liga, choc inny, jednak wciaz klasyczny, orzezwiajacy i letni efekt. Siclian Wood Jeszcze bardziej letni i kolejny b. udany zapach marki. Cytrusowo-przyprawowe nuty, ocieplajace calosc drewno i ambra. Zdecydowanie jeden z lepszych Daxonow - komfortowy, elegancki, nieco zmyslowy. Czuc dobry pomysl i swietny warsztat. Vachetta Podobnie jak Resin Sacra, to uklon w strone kanonow niszy. Dym, herbaciane, wedzone nuty, skora i drewno. Pieknie, choc znow zabraklo mocy, calosc uleciala szybko, za niesmialy i za "biurowo-noszalny" ten efekt. VSOP Moje serce zawsze bije ciut szybciej na widok nazw inspirowanej trunkami, ale tu sie zawiodlem. Koniak brzmi tylko chwilke, potem mam tylko echa znanej juz drzewnej bazy. Nie za ciekawie, na pewno nie tez za ta cene. Podsumowujac- to solidna marka, z uniseksowymi zapachami, choc nieco meskimi czasem otwarciami. Nie sa to zapachy kontrowersyjne, wszystkie ucywilizowane i bardzo noszalne, ale i bywa, ze niestety za ulotne, jak na deklarowane (i w sumie nie za tanie przez pryzmat innych marek) Eau de Parfum. Flakonowo polecam Sicilian Wood, Salvia Sclarea, Crushing Bloom - sprawdzcie jednak, jak zachowuja sie na Waszej skorze. Zapachy Tom Daxon dostepne sa jako EdP 50ml (525 zl) i produkty uzupelniajace, w Polsce w Mood Scent Bar i Lulua. Dziekuje Mood Scent Bar za probki do testow. moodscentbar.com/pl/30_tom-daxon Odpowiedz Link
forevermore79 Ostatnie nowinki z Quality 07.06.15, 10:09 Dzis bedzie niestety troche krytykancko - ale czekam na Grisette, marke Sospiro, czy JTC Don. So Oud Dadab Eau Fine "Jadab"- slowo szeptane przez Arabki jako komplement wobec intetesujacych mezczyzn. Faktycznie, ostatni SoOud jest bardziej meski, ale wciaz w pelni orientalny i uniseksowy. Bardzo suchy, z drzewnymi i skorzano-animalnymi nutami oraz latwo wyczuwalna nuta palonego oudu. Kandyzowane owoce? Moze jedynie wedzona sliwka. Uzyta skora kojarzy mi sie z Cuir Amethyste - ogolnie przyzwoity, trwaly, ale nie za ekscytujacy zapach. P.S. Stephane Humbert Lucas od lat nie ma juz nic wspolnego z marka - sprzedal SoOud koncentrujac sie na swojej wlasnej, dobrej zreszta linii. Jean-Charles Brosseau- Ombre Rubis Absolutnie kobieca, kwiatowo-orientalna kompozycja owocow, kwiatow, z lekka gourmandowa baza. Swietnie skonstruowana- nos to w koncu Thomas Fontaine (Brosseau, Le Galion, Lubin, wspolczesne Jean Patou). Jednakze, dla mnie Rubis jest za bezpieczny i nieco wtorny, nie spowodowal przyspieszonego bicia serca, a w bazie stal sie jeszcze bardziej monotonny. Paniom polecam nadal swietny klasyk Ombre Rose - Rubis bowiem nie przyniesie zapowiadanych niesamowitych chwil, moze jedynie przelotny romans. Il Profumo Cortigiana Opis prasowy bardzo ciekawy- ale niestety zapachy Il Profumo do mnie zwykle nie pasuja. Czekolady sa syntetycznymi wersjami Muiglerow, morskie tematy juz mnie znuzyly, tylko Touaregh to kompozycja, ktora bardzo podziwiam. Cortigiana tez zawiodla: bezpieczny, wodny zapach z migdalem i kwiatami, jedynie ziola nadaja mu nieco oryginalnosci. Moze inni docenia jako dobry letni zapach. Eight and Bob Egypt O tak, marka Eight and Bob swietnie nakresla historie, brawo dla marketingu! Polecam ich oficjalna strone, aby poczytac sobie o Albercie Fouquet, jego egipskiej wyprawie, zamkach itd. Albert musialbyc wtedy urodzonym talentem, by stworzyc egipska formule pelna nowoczesnych syntetykow. Przyzwoity, meski i korzenny neo-fougere, ale na mainstreamowa modle. Na pewno to nie starozytny Egipt - raczej jego obecne hotele all-inclusive. Eight and Bob Cap d'Antibes Z Egiptu przenosimy sie na jacht, Cap d'Antibes podoba mi sie juz bardziej - ma nieco niszowe zaciecie, choc wciaz to za drogi, syntetyczny i nieco wtorny zapach. Aromatyczny, ciepply, z elegancka nuta fiolka kojarza mi sie z dawnym Rykiel Homme, morskimi nutami i stuzka kadzidla w bazie. Typowo meskie, swietnie zmieszane elementy, ale wciaz to tylko sympatia, a nie milosc. Za probki dziekuje Perfumerii Quality (Puredistance White pojawi sie w watku zbiorczym o tej marce), polecam tez anglojezyczna wersje recenzji przeciwstawiona ang. "muchom" Elve- czyli He says, she says: persefume.com/he-says-she-says-random-edition-part-two/ Odpowiedz Link
forevermore79 Franck Boclet - zbiorcze podsumowanie 19.07.15, 10:06 Tu pisalem o pierwszym kwartecie Leather, Oud, Incense i Patchouli: forum.gazeta.pl/forum/w,15707,141135834,150433515,Meski_kwartet_od_Franck_Boclet.html Tu kopiuje piaty Amber- z wczesniejszych rezenzji: "Franck Boclet- Amber Kiedy wachaliem z Ola rok temu na stoisku w Mediolanie, wydawal nam sie bardzo lutensowy- ale teraz czuje, ze nie- to ambra lagodniejsza, mniej apteczna, slodsza, bardziej idaca w strone Armani Ambre Soie, choc ziola sa mocno obecne w skladzie. Mistzowska robota, nie moge sie doczekac poznania kolejnych dziel tej niepozornej, ale jakze zaskakujacej marki- to piaty (i piaty b.dobry) testowany przeze mnie Boclet, a raptem w ciagu roku zrobilo sie ich lacznie... 13. Ale nadazymy :) " A teraz pozostala osemka :) Chypre Nowoczesna interpretacja szypru, nieco kwiatowa, lzejszy klimat np. Agent Provocateur, czy Eau de Soir, choc brakuje mu nieco glebi i mocy. Solidny, uniseksowy (jednak bardziej kobiecy), noszalny, ale nie za spektakularny. Heliotrope Zbiera komplementy, slodycz ma ciekawie odswiezajacy charakter, dobrze zagral w upaly. Tobacco Arcydzielo - podobny do TF Tobacco Vanille, ale z wisniowa nuta. Elegancko, dekadencko, idealnie trwaly jako EdP, ale ekstrakt musi byc jeszcze lepszy! Trzeba sprobowac. Tonka Nie podoba mi sie - mdla, nudna slodycz, na szczescie nie za trwala. Absinthe Delikatny, zielony, dobrze zmieszany, ale sa bardziej ciekawe interpretacje nuty absyntu- np. Kilian A Taste of Heaven, oj -brakjuje mi dawnego Gobin Daude Biche dans l’Absinthe! Cedre Nie ma suchosci cedru, znow mamy drzewna slodycz, chyba opierano sie na formule Tonka. Nie za bardzo. Vanille Rowniez na nie - rozcienczona wanilia z dodatkiem karmelu i cytrusow. Moze i dobra na lato, ale nie za trwala i po prostu wodnista. Fir Balsam Swietna rzecz - kwaskowata porzeczka, przyprawy, kadzidlo, drewno. Tajemniczo, nostalgicznie, polecam. Dla cierpliwych -cala trzynastka po ang.: persefume.com/he-says-she-says-franck-boclet/ i solo u Elve: nosthrills.blox.pl/2015/06/Franck-Boclet-zbiorczo.html Odpowiedz Link
forevermore79 O nowych Au Pays de la Fleur d’Oranger i ELdO 26.08.15, 10:12 Au Pays Eau de Madeleine- Odejscie od bezpiecznych, kwiatowych klimatow. Bardzo osobiste, piekne kadzidlo delikatnie zmieszane z nutami kwiatowymi ,skora i wanilia. Nic z gotyku i kosciola- po prostu spokojne, nostalgiczne wrazenia. Piekny czarny flakon, polecam ta limitowana premiere. Au Pays Neroli Oud Zdziwilem sie widzac owa nowinke na Esxcence 2015 - jak to, nawet ta marka proponuje oud? Tu jednak to dobra decyzja: agarowowiec nie dominuje nad ta wciaz zbudowana wokol neroli kompozycja i jedynie wzmacnia calosc drzewnymi, glebokimi akordami. Wciaz jednak wole EdP Intense. Etat Libre d'Orange True Lust Marka ostatnio przechyla sie w strone komercji, byle nie na dlugo. True Lust to remix Putain des Palaces oraz Dangerous Complicity i faktycznie pachnie, jak zmieszane oba zapachy. Dosyc kobieco, z fiolkami, roza i lekkimi skorzanymi nutami. Elegancko, ale z dystanem - nie ma tu nic z pozadania! Etat Libre d'Orange Remarkable People Zapach roztacza aure pelnych szampana przyjec, dostajemy jednak glownie slodkiego ananasa z odrobina curry i innych przypraw. To takze remix, ale dawnego zapachu Josephine Baker. Wdziecznie, ale nie za spektakularnie. Bonusowo takze ELdO Fils de Dieu - zapachowy ekspertyment, egzotyczny, parny, przypominajacy tajski ryzowy pudding. Na koncu robi sie nieco za plaski. Nieco wiecej vs Elve na: persefume.com/he-says-she-says-the-latest-from-au-pays-de-la-fleur-doranger-and-etat-libre-dorange/ I po polsku: nosthrills.blox.pl/2015/08/Au-Pays-de-la-Fleur-dOranger-Neroli-Oud-Eau-de.html Odpowiedz Link
alixana Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 14.11.15, 18:20 Nie ma jak dzień wolnego. Spacerkiem na Kazimierz i voila: koniec perfumowego opieprzanka(Kuba, wiesz do czego to aluzja;)) . Skręcamy w Józefa, tup tup tup pod numer 22 do Lulua po El Cosmico. A tu... zonk. Tester wyssany do cna. Korek pachnie tak, że żal duszę ściska. To mógłby być początek pięknej przyjaźni, po którą nie trzeba jechać do Casablanki. Durgę darzę bezgranicznym zaufaniem, ręka mi nie drgnie przy kolejnych zakupach, bo to jeden z tej linii: Mississippi Medicine, Bowmakers, Siberian Snow, czy genialne Hylndsy: Pale Grey Mountain i Bitter Rose, Broken Spear. Czuję, że na skórze zaiskrzy. I zrobi to w najbliższą środę, kiedy będę przechodziła ulicą Tamka ;) Z braku laku, czyli płynu we flakonie, testuję Kiste Slumberhouse. Brzmi ślicznie, soczyście i smakowicie, jak wiśniowa nalewka popijana z najlepszą przyjaciółką na popołudniowo-sobotnich plotach. Jest donośna jak pełne porozumienia śmieszki bratnich dusz, kobieca i seksowna. Przez chwilę mam też wrażenie, że jej ciepło i dojrzałość ma w sobie coś z Le Mat Mendittorosy, choć bez tego oszałamiającego dostojeństwa. Le Mat noszę tylko na wieczór i tylko na wielką galę. Do niebotycznych szpilek. Nie umiem i nie chcę inaczej. Le Mat jest rytuałem. Kiste w tym połączeniu słodkiego tytoniu, ociekającej sokami brzoskwini rozgrzewa, rozwesela jesienną codzienność. I byłaby ta chwila piękną, gdyby trwała. Niestety Josh Lobb fajnie zaczyna, a kończy jak pewien polityk. Albo Serge Lutens - "tabazą". Zawsze to samo - paczula i miód. Przestrzenność grzęźnie i zaczyna się lepić. W finale jestem na nie. Druga łapa pachnie Malefic Tattoo LM. Tattoo kojarzy mi się ostatnio z doznaniami Dragon Tattoo (o tym jednak osobno, bo cholernik jest niezwykły, brudny, lepki i intelektualny). Malefic ma z nim niewiele wspólnego. Początek jak gorączka - jest gorąco i zimno naraz. Kadzidło i czystek na fali aldehydów tworzą zapach namiętny i wyrachowany jednocześnie, przy którym iloraz inteligencji wzrasta w niepokojącym tempie, a połączenia neuronów namnażają się jak drożdże. Kobiecy, dumny, pewny siebie. Gdy aldehydy cichną, całość robi się dystyngowana, bogata i przeciętna (oczywiście w ramach upper class). Można by rzec, że zaoszczędziłam tysiąc zl ;) Odpowiedz Link
forevermore79 Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 27.11.15, 12:24 Ale milooo Cie czytac - ja tez sie opieprzalem, jak widac - ale tylko pozornie, rozne zapachowe rzeczy ciagle sie dzieja :)) El Cosmico - oj, dobra sprawa, jak i caly Durga. Le Mat - nadal kocham, swietnie, ze znalazl swe miejsce i w Galilu, to zawsze moj top zimnych dni :) Malefic Tatoo - o nim napisze wiecej lada moment! Pozdrawiam weekendowo! :)) Odpowiedz Link
forevermore79 Evody Collection d’Ailleurs 27.11.15, 12:34 Pisalem o nich wraz z Elve na Persefume: persefume.com/he-says-she-says-evody-collection-dailleurs/ Ale napisze i tu pokrotce - jeden zapach swietny, jeden przyzwoity, dwa bardzo przecietne. Ombre Fumée (2014) Uwielbiam nute kardamonu, zatem i podoba mi sie otwarcie. Ale po aromatycznym starcie mamy juz tylko echa linearnego wetiwer i pizma. Szkoda! D’Âme de Pique (2014) Wcale nie tak majestatyczny jak nazwa, to lekka owocowa kompozycja - b. frywolna i niewinna, pelna czerwonych lesnych owocow w towarzystwie delikatnej rozy. Kobieco, noszalnie, w miare trwalo, troszke w stylu dziel Nagel dla Jo Malone, czy TDC Une Nuit Magnetique. Wywoluje usmiech, ale to nie moj typ. Noir d’Orient (2014) Moj faworyt! Nazwa mylaca - to nie oriental, ale kombinacja przypraw: cynamonu, gozdzikow, rumu, karmelizowanych jablek i odrobiny paczuli. Jak dawne Lutensy zmiksowane z Hermes Hermessence Ambre Narguile. Znow trwaly, swietny - nosilem z przyjemnoscia. Blanc de Sienne (2015) Siena robi wrazenie jako miasto, nic dziwnego, ze zainspirowala tez perfumy. To intrygujacy zapach, wymaga nieco wytrwalosci. Pudrowa aura, niczym tynki i kurz Sieny, kontrasujace cytrusy, kawa, karmel, benzoin i nawet figi - duzo sie tu dzieje! To dzielo perfumiarek z Flair i to czuc - sporo tam irysa lubianego przez Amélie Bourgeois i slady Mendittorosa Omega, czy Room 1015 Electric Wood. Lubie, choc wiem, ze moze sie nie podobac. Odpowiedz Link
forevermore79 Probkowanie - Amouage, Kilian, MFK, Xerjoff 14.12.15, 14:31 Troszke nowosci wielkich marek niszowych: Amouage Sunshine Man- damska wersja byla dla mnie nieco dziwaczna, za to meska wariacja jest juz bardziej klasyczna, wrecz za bardzo. Szanuje dziedzictwo Amouage po sterami Chonga, ale tu mamy juz za mocno zeuropeizowany wizerunek: w wiekszosci lawende w towarzystwie nieco trunkowych i waniliowych akordow nie grajacych dobrze na mej skorze. Plus za trwalosc. Amouage Opus IX - tu juz lepiej. To pieknosc, chlodna, wysublimowana, inspirowana La Traviatą. Biale kwiaty, ukryte w glebi animalne niuanse - doceniam, ale sam nie moge nosic. Zbyt kontrastuje ze mna, ale na mojej przyjaciolce pachnial oblednie. Zostawiam je zatem kobietom, tym z tajemnica. By Kilian Voulez-Vous Coucher Avec Moi - By Kilian buduje swoj wizerunek na wizjach i obietnicach, takze w tych w nazwach. Tu mamy tego przyklad i niestety obietnice bez pokrycia: to banalny zapach niewspolmierny do swej ceny, nudne biale kwiecie. Do lozka wybierz Straight to Heaven lub Back to Black. By Kilian Good Girl Gone Bad Splash Of Neroli – Sophie Matisse Art Edition - lzejsza (i tansza) wariacja Good Girl Gone Bad, faktycznie z nuta neroli. Ale to nie ratuje rezultatu: jest kwiatowo-owocowo i znow nijako. By Kilian Straight To Heaven Splash of Lemon – Sophie Matisse Art Edition - ta wariacja z dodatkiem cytryny jest juz duuuzo lepsza. Lubie klasyka, tu zachowano jego upojny, rumowy charakter. Elegancja, na lato - polecam (zanim zniknie). Maison Francis Kurkdjian Oud Satin Mood - czwarty Mood tym razem stawia nie na oud, ale na roze i slodkie akordy. Rezultat to arabski deser, pachnacy od rana do wieczora. Interesujace, choc nie dla kazdego. Xerjoff Join The Club DON - piekne akordy suchego tytoniu, przyprawy, whisky, nie czuje deklarowanego prochu. Ale to i tak udana, ciekawa kompozycja, rownie dobra jak JTC More Than Words. Polecam tez ang. wersje recenzji - wraz z Ola: persefume.com/he-says-she-says-random-edition-part-three/ Probki dzieki Perfumerii Quality ( www.perfumeriaquality.pl/en ). Odpowiedz Link
forevermore79 Przekrojowo - Fueguia 1833 czesc 2 26.12.15, 13:28 Wracam do dalszych testow marki Fueguia 1833, pierwsza czesc recenzji tutaj: forum.gazeta.pl/forum/w,15707,152217244,152217244,Blog_forumowy_13_nasze_testy_i_relacje.html#p152906953 Malena Delikatne ziolowe aromaty, cierpka czarna porzeczka, wyszystko na lekko pizmowym podszyciu. Nie wyczuwam mocno deklarowanej magnolii. Sympatycznie, choc bez zbytnich uniesien. Enneades Przykurzona, ziemnista i intensywna nuta irysa. Bardzo surowo, nieco tez paczulowo. Nie jest to piekny z zalozenia zapach, ale nie sposob mu odmowic wysokiej jakosci kompozycji. El Otro Tigre Zwierzece pizmo, cieplo oproszonej czekolada ambry, pizmo. Cielesny, komfortowy w noszeniu. In plus. Pampa Humeda Ziola do potegi n-tej., ale tym razem w chlodnym mentolowym wydaniu, dzieki towarzystwie eukaliptusa. Troszke trafne skojarzenia apteczne. Nie za przyjemnie sie go nosilo. Paisaje Eukaliptus znow atakuje, tym razem w kompanii imbiru, cieplej, ale znow mocno anty-perfumowo. Misiones Zgodnie z nazwa element religijny - a jak religia, to kadzidlo. I tu bardzo dobrze podane: mrok rozswietlony ambra i przyprawami, styl Cardinala, ale to np. UNUM LAVS, czy Avignon mu daleko. Jednakze zdecydowanie polecam. Sur Tu wiecej zycia, wiecej energii, mocy i aromatu. Intensywny akord neroli, biale kwiaty, gozdziki. Intensywny, nieco egzotyczny. zagralby dobrze w cieple, letnie wieczory. Pulperia Nazwa sugerowala mi owocowa pulpe (pewnie przez Byredo), ale nie tym razem - tu znow kadzidlo, ale lzejsze, niz Misiones, bardziej cedrowe, suche. Ciekawie - ale to juz bylo. Podsumowujac - nie wszystkie Fueguia na mnie dobrze graja, do testow nie zacheca tez olbrzymie portfolio marki. Wszystkie zapachy z taj duze linii nie moga byc dobre - i nie sa. Ale i tak polecam testy, chocby wybierajac swoich faworytow na podstawie nut. W Polsce czesc oferty marki dostepna jest w Galilu: www.galilu.pl/wybierz-marke/fuegua Odpowiedz Link
forevermore79 Papillon Perfumery - zbiorczo 09.01.16, 18:08 Brytyjska marka i to jaka! Nos Liz Moores tworzy swietne zapachy - ktore zreszta wkrotce pojawia sie i w Mood Scent Bar. W ofercie poki co 4 kompozycje - b. wysokiej jakosci, czuc tez b. dobre materialy: Anubis - dymna skora, kadzidlo i ciut bialych kwiatow. Duzo glebi i mistycznej aury, ale jednoczesnie calosc swietlista i nosi sie jak druga skora. Pelnia trwalosci, ale to cecha wszystkich Papillonow. Tobacco Rose- nazwa mowi wszystko: dosyc mroczna, tajemnicza roza w towarzystwie tytoniu, miodu i szarej ambry. Perfekcyjnie skomponowana, chyba najbardziej klasyczna z calej czworki. Styl vintage, dla femme fatale, ktora za dnia nosi Tobacco Rose, a noca Salome. Nosilem z przyjemnoscia, ale to nie do konca "moj" zapach. Angelique- kremowy irys z zaskakujacym dodatkiem mimozy i osmanthusa, ktore nadaja calosci slonecznej, egzotycznej aury. Dla mnie za delikatnie, ale i tak to piekne, optymistyczne perfumy. Salome - trudno uwierzyc, ze to dzielo z 2015. Nie pozostawi nikogo niezauwazonym - animalnie, ale i szyprowo, bardzo retro i ultra-elegancko. Czasy Maty Hari. Salome sie nosi, Salome trzeba sie stac samemu. Podsumowujac - perfekcyjna linia, z dala od rynkowych trendow. Przywoluje echa dawnych, dobrych czasow Chanel, Guerlain, czy Caron. Za rok premiera nowego White Moth - byle tak dalej! Wiecej na: persefume.com/he-says-she-says-papillon-artisan-perfumes/ papillonperfumery.co.uk/ Odpowiedz Link
alixana Re: Papillon Perfumery - zbiorczo 03.03.16, 07:49 Anubisa nosiłabym za samą nazwę ;) Niestety chyba jeszcze w Mood nie ma, a może po prostu nie przyuważyłam, przytłoczona ilością zapachów do nadrobienia. Dość powiedzieć, że El Cosmico D.S. Durga poznałam dopiero wczoraj. Zaskoczenia nie ma i bardzo dobrze, bo to świetne uczucie, sprawdzać coś, o czym się z góry wie, że będzie skrojone na miarę upodobań, a potem okazuje się że to święta prawda. Chłodny, skrzący, życiodajny. Zielonego pojęcia nie mam czemu w pewnym sensie przypomina mi Philosykos, bo przecież nie ma w nim figi. Bardzo durgowy. Mogłabym nosić na codzień i od święta. Tupta w kolejce do zakupu, co prawda poczeka sobie jeszcze chwilę, ale to niewątpliwie "muszmieć". Odpowiedz Link