zettrzy
06.05.06, 04:23
czyli teraz
poszlam na spacer przez nasza wies i obwachalam pare kwitnacych krzakow bzu co
rosly przy drodze... jeden nawet byl bialy
tak, pachnial niewatpliwie bzem, tyle tylko, ze kiedy wrocilam i wachnelam
mleczko o zapachu bzowym Caswell Massey zlapalam sie na tym ze kosmetyk
pachnial jakos bardziej prawdziwie, az sie chce powiedziec bardziej
naturalnie, niz kwiat od ktorego pochodzil
i tu jednego nie rozumiem - albo te krzewy bzu sa tak zmeczone obecnoscia
stacji benzynowych, stezeniem spalin w powietrzu, wyziewami z okolicznych
restauracji ze po prostu oslably i nie maja sily pachnac tak jak kiedys; albo
ja jestem tak przyzwyczajona do zapachow z butelek ze odbieram naturalne jako
kiepskie imitacje