zettrzy
25.11.07, 20:00
czyli pozegnanie z marką
oto kolejny Lutens, ktory nie umie sie zachowac po jakims czasie,
chociaz tym razem czas trwal 3 lata a nie 3 miesiace
Lutens nr1, oslawiona L'Arabie, ktora wywolala tutaj tyle sporow o
to czy pachnie kawa czy smazonym miechem - otoz Arabia pachnie kawa
przez jakis czas, po czym kawa zanika a pojawia sie miecho... jest
to czas we flakonie na toaletce, nie czas na nadgarstku, na
szczescie, ale uwazam ze przyzwoite perfumy nie powinny sie
rozkladac na skladniki pierwsze juz po paru miesiacach
a teraz to samo robi Jej Majestat, tyle ze w tym przypadku proces
rozkladu zaczal sie w trzecim roku... co i tak jest za wczesnie, bo
50 ml to zapas na pol dekady, no chyba ze ktos sie zlewa od stop do
glow
wobec czego, baj baj Lutensy - jesli Karl da mi probke to wezme, bo
probka jest malutka i nie zdazy sie zepsuc, ale wiekszej ilosci nie
kupie
chyba ze pojawia sie ilosci amerykanskie - 30ml, 25ml, albo wrecz
15ml - wtedy tak, tyle perfum mozna nabyc bez obawy ze sie zepsuja
gdzies tak w polowie flakonika