Dodaj do ulubionych

Taki sobie bilans życia

10.09.09, 11:47
Urodziłam się 27lat prawie i smutne jest to, że nic nie osięgnełam i nic mnie w żciu trwałego nie spotkało. Nie mam pożądnej pracy, która i tak stracę w tym miesiącu, pracy szukam od roku z tam marnym skutkiem, że aż żal pisać.

W zyciu tzw. uczuciowym również nic szczególnego mnie nie spotkało, nigdy nie byłam zakochana, ani w związku.

Nie wiem jaka jest tego przyczyna? szczerze mówiąc nie rozumiem tego.
Miałam, spokojne i szczęśliwe dzieciństwo, nie byłam odtrącona przez rówieśników w szkole, byłam lubiana.
I tak naprawdę nie rozumiem, jaka jest przyczyna mojego braku powodzenia w każdej ze sfer życiowych.
Obserwuj wątek
    • morzebaltyckie Re: Taki sobie bilans życia 10.09.09, 12:12
      kalae napisała:

      >Nie mam pożądnej pracy, która i tak stracę w tym miesiącu, pracy
      szukam od roku z tam marnym skutkiem, że aż żal pisać.

      A ja starasz się o tę pracę? Jakie masz kwalifikacje, czy potrafisz
      je odpowiednio zarekomendować, czy piszesz odpowiednio atrakcyjne
      cv -oraz - przede wszystkim - czy w ogóle szukasz pracy tak żeby ją
      znaleźć, czy tak, żeby tylko uspokoić sumienie, że coś tam robisz w
      tym kierunku?
      A z jakiego powodu tracisz obecną pracę ?
      >
      > W zyciu tzw. uczuciowym również nic szczególnego mnie nie
      spotkało, nigdy nie byłam zakochana, ani w związku.

      Nikt nigdy się koło Ciebie nie kręcił, nikt o Ciebie nie zabiegał ?
      Może czegoś nie zauważyłaś, może masz jakieś wyidealizowane pojęcie
      o miłości, związku, które nie pozwala Ci podejść jakoś do tego co Ci
      się przytrafia, bo z góry to odrzucasz, jako "NIE TO"?
      • kalae Re: Taki sobie bilans życia 10.09.09, 14:11
        szukam tak jakjak umiem, a czy dobrze nie wiem, nie jestem ekspertem. Pewnie źle szukam skoro nic nie znalazłam, ale inaczej nie umiem szukać. Mam wyższe wykształcenie, język to już słabo umiem.. i 2 lata doświadczenia w administracji. A prace strace bo kończy mi się umowa (na zastępstwo) i mi jej nie przedłużą.

        owszem, że się kręcili, owszem, że byłam adorowana, ale to wszystko. Zawsze mi coś nie pasowało.. i nie czułam nic po za koleżeńskiej sympatii
        • skarpetka_szara Re: Taki sobie bilans życia 10.09.09, 15:33
          kalae napisała:

          > szukam tak jakjak umiem, a czy dobrze nie wiem, nie jestem
          ekspertem. Pewnie źl
          > e szukam skoro nic nie znalazłam, ale inaczej nie umiem szukać

          Z takim nastawieniem nie licz ze kiedykolwiek bedziesz
          karierowiczka. Nie jestes przedsiebiorcza - ale to nie tragedia.
          Po prostu bedziesz musiala znalesc cos innego w czym jestes dobra.
          Nie kazdy musi miec super kariere. Niektorzy ludzie sa
          perfekcyjnie szczesliwi i zadowoleni robiac jako sekretarki lub
          bedac woznymi - bo dla nich to tylko srodek aby miec troche grosza -
          aby to wydac na ich PRAWDZIWE passje.


          > owszem, że się kręcili, owszem, że byłam adorowana, ale to
          wszystko. Zawsze mi
          > coś nie pasowało.. i nie czułam nic po za koleżeńskiej sympatii

          Najwazniejszy zwiazek jakikolwiek bedziesz w zyciu miala - jest z
          sama soba. Jezeli bedziesz dla siebie dobra, bedziesz siebie
          kochala i bedziesz sie o siebie troszczyla - wszystko inne samo sie
          pouklada. Bo moze jestes po prostu zimna i niedostepna?

          I przestan sie martretowac. Odniesiesz sukcess w zyciu gdy bedziesz
          miala dobre zycie, co nie znaczy ze musi byc to dobra kariera lub
          zebys cos osiagnela dla ludzkosci. Miej nizsze wymagania od
          siebie. W dzisiejszych czasach bycie po prostu porzadnym i dobrym
          czlowiekiem to sukcess.
    • mahadeva Re: Taki sobie bilans życia 10.09.09, 13:18
      Naprawde dziwne jest definiowanie sukcesow przez normy społeczne,
      gdy się nie ma meza, dzieci i dobrze płatnej pracy, to już czarna
      doora, taka opinie mam o mnie od kolegi… no coz widac nie liczy się,
      ze człowiek postepuje tak, aby się dobrze bawic i mieć przyjemności,
      a przeciez to powinno być kryterium wyboru i oceny, ja mowie jasno –
      nie chce dzieci, byle jakiego meza i nie chce się meczyc w pracy,
      sprzedawac, dla kasy, chce mieć frajde z pracy i faceta, który mi
      odpowiada, nawet jeśli on nie chce slubu.
      Stawiasz zbyt skrótowo pytania. Co ta dla Ciebie jest sukces? Czy
      naprawde chce go osiągnąć? Czy może nie chcesz robic tego, co jest
      norma spoelczna i daltego tego nie robisz. Mysle, ze myslenie czyni
      zycie milszym 
      i popracuj nad ortografia :)
    • coyotegirl1 Re: Taki sobie bilans życia 10.09.09, 13:38
      a mi sie wydaje, ze masz dzisiaj gorszy nastrój i wzięło Cie na
      dołowanie się, czyli skupiasz się tylko na jakichś negatywnych,
      chwilowych aspektach Twojego zycia, które na pewno w najbliższym
      czasie ulegna zmianie, ale dzisiaj bardzo dotkliwie sobie je
      uzmysłowiłaś...

      przeważnie przyczyna braku powodzenia w różnych sferach zyciowych
      jest nasz nastawienie. Czyli jak będziesz siedziec i biadolic to nic
      sie nie zmieni, książęta z nieba nie spadają, tym bardziej umowy o
      pracę.
      Prysznic, kawa, makijaż i koniecznie ubierz optymizm i pewnośc
      siebie.
      Przekonaj sie do samej siebie wtedy resztę sobie ułozysz :)
    • adelamoniada Re: Taki sobie bilans życia 10.09.09, 13:58
      Nie przejmuj sie tak bardzo. Zycie to nie wyscigi ktorych celem jest
      zdobycie pracy, zalozenie rodziny i tak dalej. Niech kazdy zyje tak
      jak mu odpowiada.

      Film Barry Lyndon, ktory polecam wszystkim, konczy sie mniej wiecej
      takim stwierdzeniem: "bylo to za panowania krola Jerzego III kiedy
      przedstawione tu osoby zyly i toczyly wasnie. Dobrzy czy zli, piekni
      czy brzydcy, bogaci czy biedni, teraz wszyscy sa rowni."
      • coyotegirl1 Re: Taki sobie bilans życia 10.09.09, 14:00
        i w postaci popiołu :))
      • kalae Re: Taki sobie bilans życia 10.09.09, 14:07
        ale ja nie chce, zyc tak jak żyje, chce być niezależna, a nie jestem, bo nie mam pracy, chce się zakochać, nie mówie o mężu i o dzieciach, bo dzieci nie chce.
    • kalae Re: Taki sobie bilans życia 10.09.09, 14:14
      gdybym się dobrze bawiła i miała przyjemność, nie biadoliłabym teraz, to chyba jasne. Owszem żyjemy w takich czasem, ze prace trzeba mieć, żeby żyć,
      • coyotegirl1 Re: Taki sobie bilans życia 10.09.09, 14:19
        kalae napisała:

        > gdybym się dobrze bawiła i miała przyjemność, nie biadoliłabym
        teraz,
        dlatego biadolisz :) bo sie nie bawisz :)
        • kalae Re: Taki sobie bilans życia 10.09.09, 15:01
          tak to najprościej :o napisać.
    • stinefraexeter Re: Taki sobie bilans życia 10.09.09, 15:12
      Czasem mam wrażenie, że okres między 25 a 30 lat to dla niektórych moment
      zawieszenia. Szkoły pokończone, czas stać się dorosłym i nagle okazuje się, że
      nie mamy pomysłu na życie, a i czasu jest coraz mniej - nie możemy już odkładać
      pewnych decyzji na "po obronie", na "kiedyś, ale jeszcze nie teraz".

      Tak sobie myślę, że trochę samą siebie oszukiwałaś przez te wszystkie lata. Może
      i byłaś lubiana, ale nie na tyle, by przekroczyć granicę "letniości". Niby się
      uczyłaś, ale języków się nie nauczyłaś. Praca, niezależność, itp. znajdowały się
      według ciebie właśnie w tej bliżej nieokreślonej przyszłości. Nie widziałaś
      połączenia między tym, co robiłaś wtedy i tym, co cię będzie czekało w dorosłym
      życiu. Zgodnie z powiedzeniem, nie zasiałaś wtedy, więc teraz nie zbierasz żniw.

      Dotyczy to przede wszystkim pracy, kwalifikacji. Życie uczuciowe to trochę inna
      bajka, choć moim zdaniem w sprawach sercowych też się wydajesz nieco letnia.
      Dobra wiadomość jest taka, że nic straconego. Jeżeli nie przedłużą ci umowy,
      możesz wykorzystać ten czas na przemyślenie tego, w którą stronę chciałabyś
      podążyć i podniesienie kwalifikacji, dokształcenie...
      Tak naprawdę jesteś jeszcze młoda, masz prawo nie wiedzieć do końca, co i jak.
      Potrzebna ci jedynie cierpliwość i głowa na karku. Będzie dobrze, jeżeli tylko
      nie poddasz się marazmowi.
    • kicia031 Re: Taki sobie bilans życia 10.09.09, 15:48
      Nigdy nie bylas zakochana? nawet nieszczesliwie?

      A ty w ogole cos czujesz? oprocz tego smutku?
    • fredoo Re: Taki sobie bilans życia 10.09.09, 20:11
      Powiem tak nie wiem jak kobiety ale ja jako chło zawsze podejmowałem
      wyzwania. Moja rada:idz na Politechnikę. Inżynier to jest "ktoś".
      No i języki jeden conajmniej ale lepiej dwa lub trzy.A na Polibudzie
      same chlopstwo.
    • wojakpl Re: Taki sobie bilans życia 10.09.09, 20:39
      kalae napisała:

      > Urodziłam się 27lat ... itd

      twoim problemem jest to ze uwierzylas w zycie z reklam. nie mozesz byc
      ani dodom, ani Madonnom ani dyrektorkom banku. Ksiaze tez nie
      przyjedzie, bo to taka romantyczna bajka. Zyjesz normalnym zyciem i nie
      potrzebnie sie frustrujesz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka