a-aricia
07.01.04, 20:03
Po pierwsz-witam sie, jako ze nigdy mnie tu nie bylo. Czytalam tylko, a i tak
bylo to dosc dawno temu.
Wlasnie odszedl ode mnie czlowiek, z ktorym mialam spedzic reszte
zycia.Zaplanowany slub i nastepne 50 lat zycia.
A zaczelo sie od niewinnych sms-ow i maili -to tak a propos watku o zdradzie.
Zaczynam nowe zycie. Poniewaz dla niego zerwalam niemal wszystkie stare
kontakty, nawet nie mam tego komu powidziec. Dlatego mowie wam. Niektorych z
was nawet polubilam.
Pewnie powiecie, ze glupia jestem, ze nalezy miec swoje zycie. Prawda to. Ale
nie ja wybralam sobie charakter idealistki i wierzylam, ze dla czegos
wielkiego warto z wielu rzeczy zrezygnowac.
Nie warto byc dobrym dla ludzi. Nie warto sie starac. Nie warto nikogo kochac.
Zostalam ja, komputer i kot. I chyba tak powinno zostac.
To nowe zycie smutne bedzie.