Nowe zycie

07.01.04, 20:03
Po pierwsz-witam sie, jako ze nigdy mnie tu nie bylo. Czytalam tylko, a i tak
bylo to dosc dawno temu.
Wlasnie odszedl ode mnie czlowiek, z ktorym mialam spedzic reszte
zycia.Zaplanowany slub i nastepne 50 lat zycia.
A zaczelo sie od niewinnych sms-ow i maili -to tak a propos watku o zdradzie.

Zaczynam nowe zycie. Poniewaz dla niego zerwalam niemal wszystkie stare
kontakty, nawet nie mam tego komu powidziec. Dlatego mowie wam. Niektorych z
was nawet polubilam.
Pewnie powiecie, ze glupia jestem, ze nalezy miec swoje zycie. Prawda to. Ale
nie ja wybralam sobie charakter idealistki i wierzylam, ze dla czegos
wielkiego warto z wielu rzeczy zrezygnowac.
Nie warto byc dobrym dla ludzi. Nie warto sie starac. Nie warto nikogo kochac.
Zostalam ja, komputer i kot. I chyba tak powinno zostac.
To nowe zycie smutne bedzie.

    • prevostiere Re: Nowe zycie 07.01.04, 21:16
      Trzymam za Ciebie kciuki!!
      Nie zgadzam sie jednak z Toba, ze nie warto byc dobrym dla innych. Mysle,ze
      teraz przemawia przez Ciebie i cierpienie, i zlosc, i rozgoryczenie... Napewno
      nie jest Ci latwo.
      Ale mowi sie, ze czas leczy rany. Czasami trwa to dlugo, bardzo dlugo.. Ale
      zazwyczaj udaje sie powolutku wyjsc na prosta i rozpoczac wszystko od nowa! Na
      poczatku jest smutnon pusto i rozpaczliwie. Ale potem stopniowo zaczyna sie od
      nowa dostrzegac pozytywne strony swiata. Najpierw powoli, nieufnie.
      A potem jest juz poprostu latwiej. Pozdrawiam.
      • charade Re: Nowe zycie 07.01.04, 23:01
        Spokojnie... takie czarnomyślenie, poczucie opuszczenia i złość na cały świat
        jest bardzo typowe dla wszystkich ludzi zawiedzionych w miłości, ale uwierz mi,
        to mija. Wiem, co mówię - głowa do góry !
        • a-aricia Re: Nowe zycie 08.01.04, 00:59
          Dziekuje wam, bardzo
          To mile, ze w ludziach tkwi jednak serdecznosc.
          Zrobilam straszny blad: przestalam odzywac sie do starych przyjaciol, nie
          nawiazywalam nowych kontaktow. Lata idealnego duetu. I nagle swiat sie zawalil.
          Chyba zaprzyjaznie sie z tym forum...
          • Gość: Martunia19 Re: Nowe zycie IP: *.asternet.pl / 82.145.65.* 08.01.04, 01:26
            Matko! Ja też to przeżyłam-2 miesiące temu :( buuu co prawda ślubu nie
            planowaliśmy (mamy dopiero 19 lat), ale też były plany itp... Wszystko
            runęło... Podziwiam cię za siłę, dzięki której chcesz sie z tego podnieść,
            zacząć nowe życie. ja też cały czas próbuję. Może kiedys się uda zapomnieć.
            Pozdrawiam :(
          • kini Re: Nowe zycie 08.01.04, 08:49
            A jego przyjaciele nie są twoimi przyjaciółmi? Nie rób tego błędu i nie zrywaj
            z nimi kontaktu!
          • angoba Re: Nowe zycie 08.01.04, 09:28
            a-aricia napisała:

            > Zrobilam straszny blad: przestalam odzywac sie do starych przyjaciol, nie
            > nawiazywalam nowych kontaktow.

            Wiec napraw ten bład, odezwij sie do starych przyjaciół, odnów z nimi kontakty,
            zadzwon, spotkaj się. Wiem że pierwszy kontakt nie bedzie prosty ale zobaczysz
            przyjaciele na pewno sie uciesza że dzwonisz.


            > Lata idealnego duetu.

            Nie ma takiej możliwości żeby 2 ludzi mogło stworzyć dla siebie hermetyczny
            świat, tylko ja i ty. Musi byc kontakt ze światem zewnętrznym, bo wtedy zwiazek
            może sie zmieniać, rozwijać.

            > I nagle swiat sie zawalil.


            Swiat sie nie zawalił tylko gwałtownie zmienił.
            Twoje życie i twój swiat zależa od ciebie, od ciebie zależy jak sie odnajdziesz
            w tej nowej sytuacji.

            Wiec nie siedz w domu albo w necie tylko wyjdź światu naprzeciw.
            Będzie dobrze :)

            trzymam kciuki
            A
          • Gość: magic00 Re: Nowe zycie IP: *.aster.pl / *.acn.pl 10.01.04, 13:48
            Mimo udanego związku, radzę zawsze dbać o starych przyjaciół. Gdy przeżywałam
            kiedyś podobne jak Ty perypetie, z przyjaciółmi było mi dużo lżej to wszystko
            znieść. Nie można rezygnować z innych kontaktów międzyludzkich w imię miłości,
            to żaden idealizm. W końcu kotś zaczyna się dusić w takim zwiazku, bo bycie
            całym światem dla kogoś drugiego to spore obciążenie psychiczne. Najgorsze co
            można zrobić w takiej sytuacji to zamknąć się w domu i obrazić na ludzi i
            świat. To miłe, że jego mama ci współczuje, ale nie licz na zbyt wiele, w razie
            czego będzie po stronie swojego syna.
            Trzymaj się ciepło i staraj się jak najmniej siedzieć w domu i martwić!!
    • Gość: Inka Re: Nowe zycie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.04, 08:59
      strasznie kochana zdemonizowałaś sytuację, popatrz na to z innej strony : jak
      był nędznym matołkiem to lepiej że odszedł teraz niż za lat kilka.
      Po drugie, tylko sie rozejrzyj i zauważ ilu wspaniałych facetów dookoła,
      wprawdzie według mnie ten absolutnie najwspanialszy jest zajęty bo jezt ze mną,
      ale to mój punkt widzenia;)
      Przyjaciele skoro sami się do Ciebie nie odezwali i nawet na siłę, wiedząc o
      Twojej obecnej sytuacji, nie podtrzymali kontaktu nie byli prawdziwymi
      przyjaciółmi, więc nie ma czego żałować.
      Każdy czas jest dobry żeby zacząć wszystko od nowa, i wiem co mówię, też mam za
      sobą nieudane związki, małżeństwo i kilka durnych pseudo-przyjaciół, a nadal
      twierdzę, że życie bywa piękne.
      Pozdrawiam Cię
    • pajdeczka "A po nocy przychodzi dzień... 08.01.04, 09:15
      ..a po burzy spokój" tylko, jak w to uwierzyć, kiedy tak ciężko w sercu i na
      duszy?
      • Gość: Inka Re: "A po nocy przychodzi dzień... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.04, 09:21
        trzeba sobie wmawiać codziennie, że bedzie bosko, zamiast że jest beznadziejnie.
        Niestety radzącemu zawsze łatwiej poradzić niż temu któremu sie radzi uwierzyc
        i wykonać, no ale co, kobieta rady sobie nie da?? Da sobie, jestem pewna
    • sklonowana40 Re: Nowe zycie 08.01.04, 09:23
      I dobrze:-) Jak poszedl, to krzyzyk mu na droge.
      Nawiazesz kontakty, poznasz innych ludzi (chociaz kot tutaj malo sie przydaje,
      bo na spacery nie chodzi). Badz dobra dla ludzi, bo oni w niczym Ci nie
      zawinili i kochaj ich, bo jak sie nikogo nie kocha, to czlowiek taki jakis
      samotny sie robi i pusty:-)
      Szacunek z Krak
      • a-aricia Re: Nowe zycie 09.01.04, 18:51
        dzieki dzieki dzieki wszystkim wam
        wlasnie obejrzalam '4 wesela i pogrzeb' i stwierdzam, ze moglo byc tak samo
        (final pod oltarzem),tym bardziej, ze jego nowa dziewczyna to, alez to banalne,
        nasza dobra znajoma, niech ja ocean pochlonie! wrrrr...
        a jednak jest osoba, dla ktorej cos znacze. pomijajac moja rodzine, osoba, ktora
        najbardziej stara sie mi pomoc jest jego mama. powinna mnie olac, bo
        najwidocznieje nie potrafilam dac szczescia jej synowi.
        naprawde zadziwiajaca niespodzianka.
        pozdrawiam was najpiekniej
    • anahella Re: Nowe zycie 10.01.04, 03:52
      a-aricia napisała:

      > Nie warto byc dobrym dla ludzi. Nie warto sie starac. Nie warto nikogo kochac.
      > Zostalam ja, komputer i kot. I chyba tak powinno zostac.
      > To nowe zycie smutne bedzie.

      Wszystko to prawda, ale tylko do momentu, gdy na horyzoncie pojawi sie ktos
      nowy:)
    • Gość: Ihatecats Tak kancza kobiety..... IP: *.dialsprint.net 10.01.04, 04:29
      z kotami
      • a-aricia Re: Tak kancza kobiety..... 10.01.04, 13:05
        a mozesz mi blizej wyjasnic swoja teorie?
    • Gość: Seth Re: Nowe zycie IP: *.icpnet.pl 10.01.04, 13:14
      Stawiam skrzynke dobrej wodki, ze jak za pare miesiecy przeczytasz tego posta,
      to pomyslisz "Rany, ale czlowiek w smutku bzdur nawypisywal". Twoje zycie
      nabierze znowu kolorow i to szybciej niz sadzisz. Najwazniejsze to nie
      umartwiac sie - glowa do gory, wzrok do przodu i wszystko bedzie dobrze.
      Pozdrawiam
    • Gość: śnieg Re: Nowe zycie IP: *.bielsko.dialog.net.pl 10.01.04, 13:38
      bedzie dobrze! wyciagniesz z tego doswiadczenia wnioski, juz jestes madrzejsza,
      drugi raz tak latwo nie zrezygnujesz ze swoich przyjaciol - zycze Ci ich jak
      najwiecej:) kiedys jak zaczelam byc z nim, to moje najlepsze pseudo -
      przyjaciolki singielki po prostu przestaly sie do mnie za to odzywac - to bylo
      naprawde bardzo przykre, teraz kiedy piana opadla i nie jest mi z nim juz tak
      dobrze jak kiedys, wiem, ze posiadanie zycia 'oprocz' zwiazku jest strasznie
      potrzebne i swoi ludzie obok potrafia pomoc bardziej niz druga polowa.
    • soczewica Re: Nowe zycie 10.01.04, 13:47
      a-aricia napisała:

      > Nie warto byc dobrym dla ludzi. Nie warto sie starac. Nie warto nikogo kochac.

      blebleblebleble! nie gadaj

      > Zostalam ja, komputer i kot.

      świetna konfiguracja :D

      > I chyba tak powinno zostac.

      ale pewnie nie zostanie - ktoś się pojawi na pewno :)

      > To nowe zycie smutne bedzie.

      no co ty? z kotem i komputerem? nie może być!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja