Dodaj do ulubionych

Mając inne możliwości byłybyście asystentkami?

01.11.10, 17:13
Mam taki dylemat. Mam spokojną pracę. Co miesiąc niewielka kwota na rachunek bankowy. Czego chcieć więcej? Wiem, że wiele osób marzy o takiej sytuacji.
Przepracowanych kilka lat w innym zawodzie, rozpoczęty proces zdobywania uprawnień, praca nad doktoratem rozpoczęta, zaproponowano mi przygotowanie artykułu do prasy branżowej. Jednocześnie, zadania sekretarskie mnie nudzą, potrzebuję stymulacji intelektualnej i chyba nie pasuje mi ten brak prestiżu charakterystyczny dla tej pracy. Mam w życiu inne możliwości, mogę z nich skorzystać, a jednak do końca nie wiem. Lubię poleniuchować, nikt mnie nie krytykuje, nie mam tej presji jaką miałam w "poważnej" pracy. Kiedy odchodziłam z poprzedniej pracy w ogóle niczego nie szukałam, pojawiła się propozycja połączenia pracy merytorycznej z zadaniami asystentki, zgodziłam się.... Ale już po paru miesiącach byłam znużona. Jednocześnie już na rozmowie zaznaczyłam szefowi, że chcę docelowo być wysokiej klasy specjalistką, a sekretariat to pewien przystanek po drodze, na który godzę się po drodze do celu. Było to dla niego oczywiste. Prawie każdy mi się dziwi, że się na to zgodziłam. Minęło ponad półtora roku od tamtej rozmowy, a ja zastanawiam się czy już powinnam ruszać czy cierpliwie tu jeszcze poczekać.
Dobrze mi w tej stagnacji, ale jednocześnie czasem trafia mnie szlag i czuję, że zwariuję....
Obserwuj wątek
    • nothing.at.all Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 02.11.10, 09:44
      Kazdy jest inny i czego innego potrzebuje do szcześcią zadowodowego. Niektórzy lubią stagnację, spokój, znajomość wykonywanej pracy, a inni wielkich projketów, nowych rzeczy. To sama musisz wiedzieć czego chcesz.
      Ja wiem, że w pewnym wieku chciałabym mieć spokojną pracę, aby oddawać się rodzinie, dzieciom, znajomym i nie stresować coś co nowego w pracy.

      Przeanalizuj plusy i minusy. I wtedy wybierz. Zawsze możesz zmienić, to akurat nie więzienie.
      • prawie_prawniczka Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 04.11.10, 21:32
        Wyszło, łączę te 2 funkcje, ale nudzę się. Problem w tym, że jestem takim kierownikiem tylko z nazwy, bo wyniku zmian organizacyjnych i zawieruchy kadrowej mój szef niestety od prawie pół roku nie wystartował z kolejnym projektem. Administracja, załatwianie, sklejenie w jedną tabelę przestawną kilku to dla mnie praca odtwórcza. Wolę taką bardziej twórczą, intelektualną. Mogę poleniuchować, w porównaniu z poprzednimi miejscami pracy to czyste lenistwo. Aktualnie mojego szefa przez większość (powiedzmy sporo ponad połowę) czasu pracy nie ma. Wynegocjowałam w umowie możliwość rozpoczęcia pracy o godzinę później aniżeli reszta pracowników. Natomiast co do zakończenia - jak szefa nie ma i mamy okazję pod koniec dnia (np. o 16.30) rozmawiać przez telefon każe mi wyjść do domu. De facto mam skrócony czas pracy. Ponadto mój status aplikantki nakłada na mojego pracodawcę obowiązek zwolnienia mnie od pracy bez zmniejszenia wynagrodzenia na czas niezbędny do odbywania zajęć lub praktyk - piątek wolny od 13. Siedząc w pracy przygotowuję się do egzaminów na studiach doktoranckich robiąc testy on-line i przygotowuję materiały na publikacje. Niby dobrze, ale...czuję się niepotrzebna. Od października rozpoczęłam karierę lektora języka angielskiego branżowego na uczelni - co druga niedziela. Doktorat w toku. Nie muszę się chwalić i nie potrzebuję się dowartościowywać, bo moje inne zajęcia dostarczają mi wystarczająco dużo zadowolenia :) Sam fakt, że ktoś zechciał mi zaufać promując pracę doktorską czy angażując do pracy na uczelni świadczy o tym, że niektórzy dostrzegają we mnie kogoś więcej niż asystentkę. Po prostu się nudzę, a jednocześnie mam wątpliwości co do tego co dalej, wątpliwości mnie dręczą czy nie powinnam robić dziś coś innego.

    • uleczka_k Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 03.11.10, 12:12
      Najbardziej rozbawił mnie ten fragment: "lubię poleniuchować". Mów szybko gdzie można znaleźć pracę asystentki, w której można sobie poleniuchować i nikt Cię nie krytykuje? Moje doświadczenia mówią, że jest to praca w oku cyklonu i na leniuchowanie można sobie pozwolić jedynie podczas martwego sezonu w firmie. Ogólnie, to odniosłam takie wrażenie (może jestem przewrażliwiona), że traktujesz to zajęcie z lekką pogardą, jako niegodne osób z wyższymi aspiracjami.
      • mela83 Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 03.11.10, 12:54
        A mi się wydaję, że prawie_prawniczka, sama jest sfrustrowana swoją pracą,
        i ciągle wałkuje wątek własnych aspiracji, podkreślając jakie to ukończyła studia
        na prestiżowej uczelni, ile zna języków, itd. Potem, że ma zostać kierownikiem projektu,
        a z kolejnego maila, można wywnioskować, że nic z tego nie wyszło, dla mnie dziewczyna
        dowartościowuje się pisząc na tym forum. Dla mnie praca asystentki ma swoje plusy i minusy,
        po kilku latach pracy na tym stanowisku nie podchodzę już tak emocjonalnie jak na początku, zdarzają się nieprzyjemne sytuacje, jak w każdym zawodzie, może też nie jest to szczyt moich marzeń, ale uważam, że to żaden wstyd czy hańba pracując w tym zawodzie, nawet po 2 kierunkach na Uniwersytecie i dobrej znajomości dwóch języków:).
    • madziulec Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 03.11.10, 22:27
      Pracuje prawie 20 lat w zawodzie.
      Pisze prawie poniewaz w tzw. miedzyczasie (nie znosze tej kalki jezykowej) pracowalam w dziale handlowym i w funduszach unijnych.
      Teraz MARZE o powrocie do bycia asystentka. Kocham to co robilam, uwielbiam bycie asystentka, ni widze siebie na zadnym innym stanowisku.
      Strasznie zle sie czuje, gdy ktos zadaje mi pytanie: a gdzi esi epani widzi za 5 lat?
      Odpowiadam wtedy: w tym samym miejscu, bogatsza o nowe doswiadczenia. Bo taka jest prawda.

      Mojej pracy nigdy nie postrzegalam jako nudnej, sztampowej, mimo iz na poczatku pracowalam jako zwykle "przynies, wynies, pozamiataj". W karierze mojej robilam bardzo wiele i cieszylam sie naprawde duzym zaufaniem przelozonych.

      Jesli ktos lubi te prace to powinien to robic, jesli nie - powinien jak najszybciej zmienic, bo to nie ma sensu.
      • sprzedawca83 Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 04.11.10, 13:40
        Madziulec,
        Może się powtarzam, ale to co napisałaś to dokładnie to co ja myślę o pracy na stanowisku asystentki. Pytania na rozmowach typu co będziesz robić za 5 lat też mnie rozbrajają bo szczerze - chcę robić to co robię teraz. Uwielbiam tą pracę i praca w innym dziale nie dałaby mi tyle satysfakcji. Tak jest i już i nie mam zamiaru tego zmieniać.
        Cieszę się, że jest więcej osób, które myślą tak jak ja....
        Miałam dwa razy możliwość przejść na inne stanowisko. Raz skorzystałam. Może to była trochę presja otoczenia, może moje niezdecydowanie. Szybko jednak powróciłam na stanowisko Asystenckie. Więc mam porównanie i wiem z czego "rezygnuję".
        Pozdrawiam wszystkie niezdecydowane...
          • sprzedawca83 Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 05.11.10, 13:58
            Przeszłam do innego działu na stanowisko Koordynatora. Jeżeli ktoś lubi wyścig szczurów to na pewno by się na tym stanowisku odnalazł. Ja powiem uczciwie nie odnajduję się w wyścigu szczurów i nocowaniu w pracy, żeby pokazać jaka to jestem skoncentrowana na pracy. To chyba nie o to chodzi. Stanowisko poniekąd dawało możliwości rozwoju w dalekiej perspektywie i awansu w strukturach firmy, ale ja zrobiłam sobie rachunek sumienia i doszłam do wniosku, że nie mam na to ochoty. Jedyne co wyniosłam z tego doświadczenia to dużo lepszą znajomość Excela i to sobie cenię.
            A nawiązując do stanowiska Asystentki Szefa - dla mnie plusem tego stanowiska jest to, że chociaż pracuję w danej firmie i pracuję z moim szefem to mam wrażenie, że ten cały młyn jest częściowo koło mnie. Bardzo mi to odpowiada. Co więcej niejednokrotnie zdarzało mi się zostawać po godzinach, ponieważ była taka konieczność, ale nie było i nie jest to nagminne. Może to też zależy od szefa z jakim przychodzi nam pracować.
            • beautiful1 Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 05.11.10, 23:39
              Ja bym powiedziała, że jeśli jest kilka asystentek, to też poniekąd one ze sobą rywalizują więc jakiś element wyścigu szczurow jest w tej domenie rownież. Rozumiem Cię jednak doskonale, nie chciałaś poświęcić całego swojego zycia dla pracy. A co konkretnie koordynowałas? Ja chciałabym przejść na inne stanowisko, chociażby aby sprobować zajać się czymś innym , aby mieć porownanie. Mam nadzieję, że kiedyś bedzie mi to dane.
    • patagarza Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 20.11.10, 22:21
      Przez jakiś czas byłam sobie asystentka, teraz pracuję na stanowisku, ktore wymaga ode mnie bycia twórczym (redaktorka) i przy okazji jest ściśle powiązane z moimi zainteresowaniami. Jak sobie pomyślę o tym, co robiłabym, będąc dalej asystentką, to ja dziękuję bardzo. Tamta praca zawsze była dla mnie związana ze stresem, mnóstwo rożnego typu obowiązków, konieczność kontaktu z klientem (lubię ludzi, ale bez przesady). Teraz tez czasami się denerwuje, gdy mnie na chwile napadnie niemoc twórcza i brakuje mi pomysłu an ostatnie zdanie, albo gdy planuje artykuły do kolejnego numeru, ale gdy już widzę efekt swojej pracy i widzę, ze inni ją doceniają, to jest naprawdę świetne uczucie. I codziennie chodzę do pracy z ochotą.
      • prawie_prawniczka Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 21.11.10, 12:33
        W końcu chyba się zdecydowałam. Mam rozmowę w piątek na stanowisko związane z moim wykształceniem i kilkoma latami merytorycznego doświadczenia. Jest mi ciężko, bo uwielbiam miejsce, w którym jestem za miłych ludzi, pełen luz, który mam w porównaniu z poprzednimi miejscami pracy. Praca administracyjna, nawet związana z odpowiedzialnością kierownika administracyjnego jest dla mnie 100 razy łatwiejsza i lżejsza, ale mam z tego powodu ogromne wyrzuty sumienia. Głównie dlatego, że poszłam na łatwiznę. Jestem osobą, która lubi naukę i pracę intelektualną, a tu mi tego brakuje. Niby tu jest przyjemnie, szef sympatyczny, koleżanki fajne - z tych powodów uwielbiam to miejsce, a jako asystentka jestem chwalona, ale codziennie wracając do domu dręczą mnie te same myśli. Chwilami jestem załamana....
        Od początku odkąd przyszłam tu do pracy niektórzy moi współpracownicy mnie dopingują do...powrotu do wcześniejszego zawodu, nawet chcą zarekomendować do pracy. Ale do tej pory się nie zdecydowałam. Odpowiedziałam na ogłoszenie w necie. W piątek mam rozmowę.
        • patagarza Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 21.11.10, 12:50
          Trzymam kciuki, bo jednak nie ma to jak praca zgodna z kwalifikacjami. Ja tez nieraz miałam wyrzuty sumienia, że nie po to kończyłam takie a takie studia, żeby wykonywać prace asystentki, ze pewne moje talenty i zdolności czy wiedzę się marnują po prostu. w poprzedniej pracy miałam naprawdę super otoczenie, bardziej w moim wieku, ale jednak to nie wszystko. Ważne jest spełnienie w życiu zawodowym, takie poczucie, ze idąc codziennie do pracy możesz się rozwijać, w moim przypadku akurat mogę być twórcza, a nie pisać jakieś urzędowe pisemka wg ustalonego kanonu. No i dzień w dzień wykorzystuje znajomość mojego ulubionego języka, a nie angielskiego, który również znam, ale specjalnych emocji we mnie ni wywołuje.
          • sprzedawca83 Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 21.11.10, 20:47
            Hej, zawsze powtarzam, że wszystko zależy od predyspozycji i cech charakteru. Nie da się być asystentką i robić tego dobrze. Podstawą jest zadowolenie z pracy i spełnienie zawodowe. Dla każdej z nas oznacza to oczywiście coś innego i dobrze, bo inaczej byłoby mało ciekawie. Ja nadal odstaję przy pracy na stanowisku asystentki. Jezeli będzie mi się pracować na tym stanowisku tak jak dotychczas to nie mam zamiaru go zmieniać.
            Powodzenia dla wszystkich.
    • legionowianka30 Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 25.11.10, 12:34
      Witajcie, ja już pracuję na tym stanowisku 3 lata, też mnie to nuży. Najgorzej jednak boli brak poszanowania dla takiej osoby i ciągłe pretensje, jak nie od współpracowników, to od dyrektora, kontrahentów itp sprawy. Brak jakiegokolwiek rozwoju nawet szkolenia dla podniesienia motywacji do pracy. Chętnie podjęłabym nowe wyzwanie, ale nie wiem co chcę:(. Mam ambicje i plany na życie, ale czegoś tutaj brak jeszcze do odpalenia pomysłów. Tak jak w temacie koleżanka podjęła czasem lubimy stagnację i święty spokój w pracy, ale tak nie może być cały czas, brak poszanowania, mierna pensja i żale wszystkich. Czasami mam ochotę wylać gościom kawy na głowę hehe. A poważanie to można zwariować i zastanawiam się czy po to studiowałam żeby kawę parzyć i to za marne pieniądze ehh. Wiem, że są czasy trudne, ale kurcze innym się jakoś udaje więc dlaczego nam ma się nie udać. Sekretarki i asystentki łączmy się i nie dajmy się zwariować. Bo za kilka lat to nam może ktoś podawać kawę, a my wtedy podziękujemy z uśmiechem na twarzy doceniając czyjąś pracę:))) powodzenia
      • prawie_prawniczka Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 02.01.11, 21:27
        Otóż daję znać jak poszło. Ok, chemia była, odpowiedziałam na pytania merytoryczne. Tylko widziałam rozczarowanie w oczach mojego interlokutora kiedy podałam stawkę :( Wskazałam kwotę adekwatną do mojej wartości rynkowej - 2 lata doświadczenia merytorycznego w jednej z najbardziej znanych firm na świecie w branży i zdolność pracy na samodzielnym stanowisku. Odezwała się do mnie headhunterka + w odpowiedzi na moje cv otrzymałam 2 zadania do wykonania i odesłania - niby łatwe, ale można się wykazać wiedzą, bo dane są dość nieprecyzyjne, więc poczyniłam liczne uwagi i ...mam 2 rozmowy niebawem.
        Ale nadal mnie kusi, aby tu zostać, czekać aż przejdę na prawnicze stanowisko. Żeby jeszcze o to przycisnąć szefa, aby to nastąpiło jak najszybciej, aby kogoś znalazł na moje miejsce. Kolega-prawnik wyjeżdża za granicę na pół roku, może bym zaproponowała delikatnie, że chętnie pomogę, przyuczę się.
        Mam ogromny dylemat i wciąż nie podjęłam decyzji....
        • justynakm1 Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 13.02.11, 20:11
          Dziewczyny, czytam te posty i - jesli pozwoicie - dam Wam kilka rad.
          Jesli slabo Wam placa- zmience prace. Moze nie macie swiadomosci, ale dobre asystentki w dobrych firmach dostaja nawet 8-10 tys brutto, czasem samochod. Jak szef nie taki - moze warto z nim pogadac, jak sie czujecie, ze Was demotywuje, ze nie czujecie sie dowartosciowane. Trzy- to najbadziej do Prawie-Prwniczki: widze, ze bardzo mierzi Cie to stanowisko: z jednej str lubisz wyzwania intelektualne, z drugie- poleniuchowac=malo to spojne. Jest takie mnostwo kancelarii prawniczych: dlaczeo tam nie pojdziesz? Praca jest mega ciezka, ale chyba tego sie nie boisz, przeciez bedziesz zdobywac KONKRETNE doswiadczenie. Nie chce byc zlosliwa, ale po co takie utyskiwanie na swoja prace? Wszytsko w Twoich rekach! I powodzenia, jestem pewna, ze rozmowy zakoncza sie praca, ktora sprosta Twoim oczekiwaniom.
          • prawie_prawniczka Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 14.02.11, 20:28
            Justynakm1, wiele racji w tym co piszesz, moim zdaniem. Praca megaciężka bywa, owszem. Ale jakby sprecyzować co wchodzi w skład pojęcia megaciężka to co Twoim zdaniem w tej definicji by się znalazło? U mnie to są przede wszystkim formy mniej lub bardziej wysublimowanego mobbingu, bo czas i tempo pracy mnie nie przerażają. Kancelaria? Raczej podziękuję, Ci ludzie to nie moja bajka. Chyba, że z założenia byłoby to coś przejściowego. Szukam stanowiska specjalistycznego w biznesie w którym aktualnie pracuję i w którym zrealizowałam fajny, merytoryczny projekt, zupełnie inne otoczenie i podejście:)

            I jeszcze jedno? Czy stanowisko mnie mierzi? Nie, to nie tak. Nudzi mnie, w moim odczuciu, śmiertelnie ogłupiający rodzaj pracy - tak jest od pewnego czasu w moim przypadku. No i do tego wyrzuty sumienia - że sobie pozwalam na coś takiego-obijanie się i to, że nie żyję z własnej pensji. Ale jeśli komuś odpowiada parzenie kawy i przepisywanie z kartki do pliku Word to ok - szanuję taki wybór. W mojej organizacji 90% asystentek funkcjonuje wg takiego modelu - czy z wybory czy z przymusu tego do końca nie wiem. Wiele asystentek ma fantastyczną, ciekawą pracę, w której zdobywają szeroką wiedzę i doświadczenie.
            A decyzja o wypowiedzeniu o tyle utrudniona, że biorę od uwagę pracę w dziedzinie, w której wcześniej nie pracowałam, a w którą zaangażowałam się naukowo. I mimo tego marazmu przy obecnej sytuacji, to jednocześnie mam ochotę odłożyć, opóźnić jeszcze odejście o miesiąc, o dwa....
            Oczywiście, że jest w tym niespójność. Mam chwilę kiedy tak mi dobrze - myślę sobie, że mam cudne życie, luzik totalny, chwila wytchnienia w pracy-załatwianie spraw prywatnych, możliwość nauki do egzaminów, pracuję też zdalnie w zawodzie dla pewnego zleceniodawcy w branży, nikt się nie czepia, można wyjść wcześniej itp Ale w głowie kołacze mi się myśl, że można ode mnie czegoś więcej oczekiwać i ja sama dochodzę do tego, że lepiej czuję się w innej roli zawodowej no i pieniądze - chciałabym mieć coś z własnej pracy, nie chcę być czyjąś tam rozpuszczoną córeczką, wnuczką czy żoną dobrze zarabiającego męża. chyba potrzebowałam tego doświadczenia by do tych refleksji dojść.
            • justynakm1 Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 15.02.11, 12:22
              Prawniczko Ty masz w reku konkretny zawód i niedługo powiedz adio tym, z ktorymi teraz sie meczysz! Uważam, że jestes w super komfortowej sytaucji, naprawde. Ja tez mam konkret w zanadrzu, ale póki co nie czuje powołania do tej pracy, jest całkiem fajna i moze byc rozwijajaca ale musze dojrzeć do powrotu do niej. Duze firmy maja ta przewage, ze kasa zawsze na czas..
              Ja niestety nie potrafie znalezc pasji w tym co robie (nawet jesli sa fajne projekty), pewnie dlatego, ze swoje pasje mam poza praca...
              dziewczyny, wiem jedno - nie ma teraz myslec co bedzie jak bedziemy miały 50 lat.. naprawde.. tego nie wie nikt i naprawde niewielki % ludzi w tym wieku będzie mial gwarancje zatrudnienia.. Wszak młodych wilków więcej i więcej.. Badzmy dobrej mysli!
              • prawie_prawniczka Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 15.02.11, 23:55
                Justynka, nie mam jeszcze kwitów na wykonywanie tego zawodu tzn tytułu na pieczątce. Ja rozpoczęłam pewną drogę i...zawróciłam mając wątpliwości co do powołania. Ale teraz widzę, że można coś docenić dopiero wówczas kiedy to się straciło, porzuciło...Męczą mnie wciąż wątpliwości. Jeszcze na domiar złego w ramach mojego wykształcenia pojawiła się możliwość innej specjalizacji niż pierwotnie rozpoczęta. Stąd te ambiwalentne wypowiedzi na tutejszym forum.
    • czarodziejka44 Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 03.07.11, 18:52
      Absolutnie nie i nie pracuje:)). Jednak wiem z czym to sie je, pracowałam w kilku firmach na tym stanowisku i już wiem że to nie to. Owszem może być na początku, jak nie ma innej pracy bo w końcu od czegos trzeba zacząć.

      Zawsze było stresująco, wymagania ponad miarę, zawsze na świeczniku.Innym pracownikom uchodziło, w innym pokoju czasami nie widzieli szefa po kilka dni - mnie nie. Do tego dochodzi szef furiat i wyobrazcie sobie same. + rózne delegacje, goście= nigdy nie wiadomo o której wyjde do domu.

      Najgorszy był brak perspektyw, moje ambicje i mysl ze gdzies ugrzezłam i stoję w miejscu. I bede stała jak nic nie zrobię. Nie odpiwiadało mi że sie nie realizuje a jestem w czymś w rodzaju przynies podaj.
      Nigdy nie odpowiadało mi podawanie kawy, zle sie z tym czułam-bo co to za obowiazek, zupełnie jak kelnerka?

      Nie chcę nikogo zrażac,ale ja juz dorosłam i jestem w takim miejscu w życiu że to oceniam. Wielka szkoda ze w naszym kraju nie ma możliwości wyboru, bo jestem pewna że wiele osób wyrobiłoby sobie zdanie co chcą a czego absolutnie nie.
    • iwonka_madzia Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 21.07.11, 11:30
      Poszłam na studia kierunek: administracja. Powiem szczerze że tylko ze względu na brak pomysłu na siebie. Żałuję. Chciałabym być bardzo dobra w jednej dziedzinie. Np. interesuje mnie grafika komputerowa. Inwestuje w siebie, chodzę na kursy ale zdaję sobie sprawę że czas leci a ten który spędziłam na studiach nudząc się mogłam lepiej spożytkować. Znam się na grafice ale nie na tyle aby móc z tego żyć. Tak więc jestem sekretarką o bardzo szerokim zakresie obowiązków i tak czasem szlag mnie trafia bo jak jakieś zadanie nie ma gdzie się podziać to trafia do mnie bo jestem od wszystkiego i niczego. Odpowiadając na pytanie: mając możliwość realizowania się jako grafik nie byłoby mnie tu.
      • walkthrough Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 06.12.11, 12:57
        Znalazłam ten wątek przypadkiem, a tak się składa, że mam bardzo podobny problem jak autorka wątku. Niestety moja sytuacja nie wygląda tak różowo, pracuję jako "sekretarka", ale mam pracę od do bez wyjątków, pracodawca nie zgadza się na łączenie pracy z aplikacją, do tego nie mam tak komfortowych warunków pracy. Bez przerwy muszę odbierać idiotyczne telefony, sekretariat to centrum zamieszania, więc nie mam warunków do nauki w czasie pracy. Też miałam dylemat czy zostać na ciepłej i bezpiecznej posadzie, ale doszłam do wniosku, że nienawidzę swojej obecnej pracy i przyszedł najwyższy czas na podjęcie dorosłej decyzji.
    • miagirl78 Re: Mając inne możliwości byłybyście asystentkami 06.12.11, 17:44
      Wiecie co Drogie Panie? Czytam tak wasze komentarze i wraca mi usmiech na twarz; mieszkam i pracuje juz dosc dlugo w Anglii, w tej chwili na stanowisku Asystentki (tutaj PA), ktora to praca jest lekka, latwa i nieprzyjemna, a ktora, tak jak wiele z was traktuje jako stan przejsciowy na pietro wyzej. Stracilam juz nadzieje jednak, ze istnieja sekretarki/asystentki intelektualistki, mierzace wyzej i dalej, posiadajace zainteresowania i wiedze. Uwierzcie mi, wiekszoc Angielek pracujacych na stanowiskach administracyjnych w tym kraju to kompletne idiotki, bezustannie trwoniace bonusy na szmaty i markowe buty, ktorych nie powstydzilaby sie Lady Gaga, z pasja przegladajeca plotki na Daily Mail i poszukujace bezustannie wyimaginowanego idealu ksiecia w bialym porsche z niekonczacym sie zasobem pieniedzy. Jesli tylko spostrzega w tobie konkurencje (a o to nietrudno-przewaznie sa tepe i maja minimalne umiejetnosci IT), beda to okazywac ostentacyjnie i w najbardziej prostacki sosob,w jaki kobieta moglaby to okazac.
      Siedze wsrod takowych w pracy, od ich merytorycznie bezwartosciowego gdakania robi mi sie niedobrze i utwierdzam sie tylko w postanowieniu wydostania sie z tej branzy tak szybko jak tylko nadazy sie ku temu okazja (jedyne czego bede zalowac to zarobki; w takim City asystentka jest w stanie wyciagnac ponad £45K rocznie). Poki co, sciskam wszystkie powatpiewajace i lacze sie w nadzieji na lepsza przyszlosc dla Asystentek, ktore maja inne mozliwosci...:)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka