orofarr
30.09.09, 00:03
Może Panie mi cos doradzą, bo ja kobiet w ogóle nie rozumiem
Przez dwa lata byłem z kobietą idealną pod każdym względem (mądrą i piękna)
ale ją źle traktowałem, nie mailem dla niej czasu, powtarzałem jej ze jej nie
kocham bo sam nie wiedziałem czego chcę i co czuje itd…często zachowałem się
jak kretyn. Szkoda gadać. Wiedziałem, ze ona mnie kocha wiec byłem jej zbyt
pewny. Myślałem ze i tak nie odejdzie. Jednak odeszła… powiedziała ze choć
kocha to nie potrafi ze mną być, płakała. Uniosłem się dumą. I powiedziałem,
ze dla jej dobra nie powinniśmy być razem. Zalezało mi ale skoro ona nie była
szczęśliwa…to niech szuka szczęścia gdzie indziej. Po paru tygodniach od
rozstania, zadzwoniła mówiła, ze kocha i ze to co zrobiła było krzykiem
rozpaczy, próbą, zwrócenia uwagi na siebie, na to żebym ją w koncu dostrzegł.
Chciała się spotkać ale ja byłem zarobiony, nie maiłem czasu…obiecałem, ze
oddzwonie nie oddzwoniłem… unikałem miejsc gdzie mógłbym ja spotkać bałem się
konfrontacji bo nie wiedziałem co jej powiedziec i nadal nie byłem pewny co do
niej czuje. Minęły 4 miesiące. Brakowało mi jej, w chwilach słabości nawet
chciałem do niej zadzwonić i liczylem, ze może ona się znowu odezwie.
Myslałem, ze jakos się samo z czasem ułozy. Myslalem ze ona tez teskni. No i
wczoraj zobaczyłem ją na miescie z jakims facetem.I cos mnie w dołku ścisnęło.
Nie mogę spać. Myśle o tym jak jakiś fagas może jej dotykać, i co będzie jak
ją skrzywdzi? co jak okaże się gorszym dupkiem niż ja. Naprawdę chciałbym żeby
była szczesliwa. I chyba stwierdziłem, ze jednak wciaż coś do niej czuje.
Uświadomiłem sobie kogo straciłem i jakim zły dla niej byłem. Teraz zrobił bym
wiele żeby móc ją przytulic. Najchętniej bym do niej zadzwonił ale …boje się
ze da mi kosza. I potraktuje mnie obojętnie. I tu moje pytanie? Drogie panie,
czy jeśli byscie kochały to wybaczyłybyście nawet po tak dlugim czasie? W
sumie ona mowiła że nikogo prócz mnie nie chce ( a już ma innego!) …A może
robi mi na złość… Nie rozumiem kobiet. Moze kupić jej kwiaty?