Dodaj do ulubionych

Historia Christie - problem 'spaślactwa'?

IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 13.01.04, 00:11
Dzis po 20 byl na TVP1 film dokumentalny pokazujacy historię strasznie
zapasionej Amerykanki.
Abstrachując od jej zycia. Ja jesem przerazona, jak można doprowadzic sie do
takiego stanu. Rozumiem 2o, nawet 40 kg nadwagi po obłożnej chorobie,
przelezanej ciąży czy w wyniku zaburzen przemiany materii. Ale doprowadzic do
stanu ze przy 160 cm wzrostu wazy sie 232 kg! Ta pani chyba 'zezarla' ze dwa
samochody.
Ile trzeba zezreć zeby tyle wazyć. Najbardziej zaskoczyło mnie leczenie. B.
droga operacja zmniejszania zoładka. Ciekawe, ludzie na swiecie głodują a
komus robi sie operacje, bo sie zapasł na wlasne zyczenie. To jakaś paranoja.
Panienka po operacji nadal zyje na fast foodach i kopci papierochy.
Swoją droga w Polsce tez coraz wiecej spaślaków (nie wiem jak nawzac inaczej
takich ludzi), żra fast foody, malo sie ruszają, a potem płacz.
Mnie to przeraza.
A was?
Obserwuj wątek
    • gazeg Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? 13.01.04, 00:46
      dla mnie to jest niewiarygodne ze wlasnie w USA i w Australii sa takie
      osobniki. W polsce takich dziwolagow nie ma. Sadze ze to cos ma wspolnego z
      klimatem, moze ludzie tamtejszych krajow zamieszkali tam gdzie tak zasadniczo
      byly inne zupelnie rasy.Ludzie tej rasy jakos nie dochodza do takich proporcji.
      • moniorek1 Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? 13.01.04, 01:44
        To nie klimat tylko lenistwo. Amerykankom nie chce sie gotowac. Swoje dzieci
        karmia hamburgerami z mcdonalda,a do picia daja im cocacole. Miedzy posilkami
        wpieprzaja chipsy i inne takie swinstwa. Po schodach nikt nie chodzi bo po co
        skoro sa windy albo schody ruchome. W ameryce w ogole sie nie chodzi tam sie
        jezdzi.Ludzie wyksztalceni maja swiadomosc szkodliwosci takiego trybu zycia
        wiec zdrowo sie odzywiaja i uprawiaja sporty, ale reszta to szkoda gadac.
        Jednym slowem spasluchy. Nawet w sklepach sa wozki elektryczne. Rzadko
        widzialam na nich osobe ze zlamana noga, ale zawsze spaslucha,ktoremu nie chce
        sie chodzic nawet po sklepie.
      • aguirre_gniew_bozy Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? 13.01.04, 02:06
        gazeg napisał:

        > dla mnie to jest niewiarygodne ze wlasnie w USA i w Australii sa takie
        > osobniki. W polsce takich dziwolagow nie ma.


        Skąd wiesz,że nie ma.Są tylko w takim stanie nie wychodzą z domu.Ta krowa z USA
        też pewnie nie wychodziła.Widziałem program o polskich giga-spaślakach.Też
        robili im operacje zmniejszenia żołądka.Dla jednego musieli skonstruować
        specjalny stół operacyjny.Te standardowe wytrzymują tylko 150 kg. obciązenia.
        • Gość: kicia2000 Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 13.01.04, 02:20
          Dla jednego musieli skonstruować
          > specjalny stół operacyjny.Te standardowe wytrzymują tylko 150 kg. obciązenia.

          No chyba sobie jaja robisz! Dodatkowe koszta na zapasionego lenia, a budzecie
          kasy brak.
          Wybaczcie, ale moim zdaniem jedyna metoda refundowana z ubezpieczenia, to
          powinny być dla takich 'sanatoria', tzn. zamkniety teren gdzie sie tylko dowozi
          jedzenie (oczywiscie nisko kaloryczne). Jak nie będą żarli to schudna. Kurcze
          przy takim cielsku to samo przejscie po pokoju pochlania wiecej energii niz u
          normalnego człowieka.

          To ile taki spasluch musi dziennie żreć, że nie chudnie?






          O MATKO!!!
          • yagnieszka Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? 13.01.04, 02:42
            Skad w Was tyle zlosliwosci i wredzizny wobec tych akurat ludzi? Obzarstwo
            jest dla niektorych formu uzaleznienia podobna do alkoholizmu czy palenia
            papierosow. Zaczyna sie najczesciej niewinnie - czekoladka na poprawienie
            humoru, torba chipsow jako snack, dwa czy trzy hamburgery zamiast obiadu. I do
            tego brak ruchu. I do tego wielokrotnie predyspozycje genetyczne. No i problem
            gotowy. Chyba nie wyobrazacie sobie, ze ktorakolwiek z tych otylych osob jest
            szczesliwa w swojej wielkiej skorze? Ale dla wielu to tak dziala jak historia
            pijaka z "Malego Ksiecia" - "Dlaczego pijesz? Bo mi smutno. A dlaczego ci
            smutno? Bo pije." I tak jest z wiekszosci ludzi otylych - sa grubi, bo sie
            malo ruszaja, malo sie ruszaja, bo jest im ciezko sie ruszac, bo sa grubi wiec
            sa samotni i jest im smutno, wiec pocieszaja sie jedzeniem. To jest problem
            braku edukacji, braku rozsadnej milosci bliskich, ktorzy chcieliby i umieli
            powstrzymac taki proces autodestrukcji u kogos w rodzinie i to jest problem
            zbyt latwego dostepu i ogolnej taniosci kiepskiego jedzenia. Szczegolnie tu -
            w Stanach i Kanadzie ale przeciez nie tylko. Duzo szybciej i taniej jest kupic
            McDonalds'a niz pojsc do sklepu, kupic salate, samemu ja przyrzadzic itd.
            Podobnie w szkole - w kazdej cafeterii sa vending machines z pops, z chipsami,
            czekoladkami ale zdrowych snacks nie da sie kupic. Oczywiscie, w ostatecznym
            rozrachunku sa to indywidualne decyzje slabych psychicznie ludzi, ktorzy nie
            potrafia kontrolowac swoich odruchow i ktorzy nie umieja sami o siebie zadbac.
            Ale nie ma sie co tak wyzlosliwiac - to jest, w jakims sensie, choroba
            cywilizcyjna. Mozna sie cieszyc, ze jeszcze nie dotarla do Polski ale
            osobiscie watpie czy nigdy sie nie pojawi. Minionego lata spedzilam troche
            czasu nad Morzem Srodziemnym - mit o szczuplych Europejczykach i Europejkach
            wkladam miedzy bajki.
    • ona_au Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? 13.01.04, 03:18
      Ja pochodze z rodziny szczuplych osob. Wyjechalam do Australii, nagle wszyscy
      przytyli i to w dziwny sposob. Po jakims czasie schudlismy, ale pozostal ten
      straszny glod, ktory powodowal ze w nocy budzilam sie z glodu, wtrynialam
      pudelko czekoladek. Jezeli bym sobie popuscila, bym napewno Skonczyla jako taki
      spaslak. I tak bylo przez caly pobyt, to zmaganie sie z tym okrutnym wrecz
      glodem.

      POjechalam do POlski i wszystko wmig wrocilo do normy. Jadlam normalne ilosci,
      mimo ze jedzenie wprost wspaniale jest w porownaniu z tym w Australii.
      Zaczelam znowu zyc jak czlowiek bo glod jak reka odjal. Sa teorie ze cos tutaj
      jest w wodzie, itd. W kazdym razie sama na sobie doswiadczylam ze jest cos poza
      czlowiekiem co wplywa na opaslosc.
      NIgy nie bede osadzac innych, bo sama wiem ze jest trudno.
      Obyscie Ci krytykujacy nie doswiadczyli tego co doswiadczaja ci "spaslacy" i
      tego przez co ja przeszlam.
      • moniorek1 Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? 13.01.04, 17:58
        ona_au napisała:

        > Ja pochodze z rodziny szczuplych osob. Wyjechalam do Australii, nagle
        wszyscy
        > przytyli i to w dziwny sposob. Po jakims czasie schudlismy, ale pozostal ten
        > straszny glod, ktory powodowal ze w nocy budzilam sie z glodu, wtrynialam
        > pudelko czekoladek. Jezeli bym sobie popuscila, bym napewno Skonczyla jako
        taki
        >
        > spaslak.

        Mniej wiecej wiem o czym piszesz. Po przyjezdzie do stanow w ciagu trzech
        miesiecy przytylam 8 kg. Ostatni posilek jadlam o 3 w nocy ,a rano budzilam
        sie potwornie glodna. (w polsce nigdy nie jadalam sniadan i rzadko kolacje)
        Jak nie mialam juz co ubrac to sie obudzilam. To nie chodzilo o to ,ze cos
        jest w tym jedzeniu (tez tak myslalam),problem w tym ,ze jedzenie jest tak
        tanie. Tanie jest wieksze opakowanie czegokolwiek niz mniejsze wiec sie kupuje
        wieksze. Potem wew. przymus kaze to zjesc zeby sie nie zmarnowalo. W krotkim
        czasie zoladek jest tak rozciagniety ,ze odczuwa sie wrecz bol glodu. Tak ,ze
        to nie jedzenie bo te same mamy w polsce ale to ile jemy i co jemy.
      • Gość: Asia Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? IP: 5.2.* / *.upc-c.chello.nl 13.01.04, 09:35
        Czesto przyczyna otylosci osoby doroslej jest to, ze bedac dzieckiem, rodzice
        niczego im nie odmawiali. Kiedys ogladalam program w tv o dzieciach
        amerykanskich i ich rodzicach. Byly podane menu tych dzieci. A rodzice mowili
        ze to normalne, ze dziecku sie jedzenia nie odmawia. Niewyobrazalne, zeby
        dziecko moglo tyle zjesc. No i majac roczek czy dwa, wazyc 35-40kg.
        Te dzieci wygladaly okropnie.Mozna tylko im wspolczuc glupoty rodzicow.

        Sama nie jestem szczupla i cale zycie na diecie, albo myslac o diecie. Mozna
        sie psychicznie zalamac. Otylosc to tak samo choroba psychiczna jak i anoreksja.
    • kaszmirowa Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? 13.01.04, 09:45
      To nie klimat powoduje obżarstwo. Różnica między Ameryką, a Europą przede
      wszystkim dotyczy produkcji żywności. W Stanach jest to żywność genetycznie
      modyfikowana i w dużej mierze zawierająca przerażającą ilość hormonów. To
      hormony powodują przyrost wagi i uzależnienie od jedzenia. Oczywiście kultura
      jedzenia i tradycja ma też znaczenie. Żywność amerykańska przypomina słodko-
      słoną papę. Wszystko tak samo smakuje. Zauważyliście różnice między otyłymi
      ludźmi pochodzącymi ze Stanów, a z Polski? Amerykańskie turystki sprawiają
      wrażenie napompowanych, a tkanka tłuszczowa osiąga zdumiewające rozmiary. Co
      zaś się tyczy samego obżarstwa to uważam, że temat został zasygnalizowany przez
      Kicię2000 w sposób prymitywny i prostacki. Człowiek uczy się jeść od małego,
      ale to jakich wzorców dietetycznych nabierze to odpowiedzialność i wina
      środowiska, w którym żyje. Poza tym jedzenie staje się bardzo często ucieczką
      przed problemami. Zaspakaja głód sfery psychicznej, poczucie szczęścia i
      bezpieczeństwa. Czekolada, mała sekunda przyjemności i zapomnienia... Anoreksja
      i bulimia to też krzyk nieszczęścia. Jak to prosto powiedzieć ale spasiona,
      albo jaki kostur... Rusz tyłek, nie żryj etc. Przerażona to jabym była droga
      Kiciu, ale brakiem tolerancji i szacunku wobec odmienności, a w tym przypadku
      tragedii... Ps. czasem problem z brakiem tolerancji i kompleksami nie leży w
      osobach, które są oceniane lecz w oceniających...Miłego dnia
    • niedzwiedziczka Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? 13.01.04, 10:00
      Gość portalu: kicia2000 napisał(a):

      > Ile trzeba zezreć zeby tyle wazyć.
      Czasami nie trzeba żreć, wystarczy jeść, tak jak inni. Tyle, że oni nie
      przytyją, a ten kto ma problemy z przemianą materii przytyją. Ja rozumiem, że
      230 kg to gigantomachia. Ale, żeby dobić do 100kg, wcale nie trzeba "żreć" tony
      słodyczy, czy fastfoodów. Wystarczy jeść, to co wszyscy dookoła.

      >Najbardziej zaskoczyło mnie leczenie. B.
      > droga operacja zmniejszania zoładka. Ciekawe, ludzie na swiecie głodują a
      > komus robi sie operacje, bo sie zapasł na wlasne zyczenie. To jakaś paranoja.

      Czasami otyłośc nie wynika z ilości, tylko z jakości. Jeśli ktoś wychowywał się
      w biednej rodzinie, to ważne było, że było cokolwiek do jedzenia. Pozatym w
      Polsce tradycją był pewien schemat kulinarny: schabowy, ziemniaki, zasmażana
      kapusta. Jednemu nie przybędzie po tym ani gram tłuszczu, drugiemu przybędzie
      kilogram.

      > Panienka po operacji nadal zyje na fast foodach i kopci papierochy.

      No, jej przypadek był specyficzny, bo tam chodizło przedewszystkim o psychikę
      destrukcyjną.

      > Swoją droga w Polsce tez coraz wiecej spaślaków (nie wiem jak nawzac inaczej
      > takich ludzi), żra fast foody, malo sie ruszają, a potem płacz.
      > Mnie to przeraza.

      Mnie to tez przeraża, zwłaszcza, że jestem, jak to nazywasz "spaślakiem" i
      walczę z tym od dziecka. Przeszłam przez tabuny lekarzy, szpitale, sanatoria,
      żeby usłyszeć, że ja to mam po prostu w genach. Nie wiem, czy zgadniesz, ile
      schudłam w sanatorium w wieku 15 lat (1,5 m-ca pobytu, dieta, codziennie 1 godz.
      gimnastyki, bicze wodne - leją człowieka wodą pod ciśnieniem). Nigdy nie
      zgadniesz. 80 dkg (słownie 80 dekagramów, mniej niż kilogram). Mam to na piśmie
      - karcie wypisu z sanatorium. Dalej twierdzisz, że to tylko obżarstwo i lenistwo?
      Od lat nie używam w kuchni żadnych tłuszczy zwierzęcych, wieprzowiny, a nawet
      wołowiny (tylko drób).

      Bardzo łatwo jest wyzywać ludzi od "spaślaków", żarłoków i leni, jeśli się nie
      ma pojęcia na czym ta choroba (bo to jest choroba) polega.
        • Gość: baba Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? IP: *.acn.waw.pl 13.01.04, 10:55
          Bylam wstrzasnieta nie tyle tusza tej dziewczyny, co jej poraniona psychika.
          Ona musiala bardzo cierpiec w dziecinstwie ( choc nie wsystkie osoby z nadwaga
          mialy problemy w domu).
          I ta matka jakas taka- falszywa, przejeta na pokaz. Znudzily jej sie problemy
          corki, to sie ich pozbyla. Zauwazylyscie, ze siostra Christie tez jest bardzo
          otyla ?
          W czasie tego programu nie przestawalam w nia wierzyc- ten pastor mial racje-
          moze ona musiala przejsc przez okres bledow i wypaczen, zeby odnalezc siebie.
          W koncu wydostala sie stamtad.
          Dla osob z nadwaga mam wiele wspolczucia i serdecznosci- nigdy nie nazwalabym
          ich spaslakami. To ludzie chorzy, ktorzy wiele przeszli.
        • Gość: kicia2000 Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 13.01.04, 11:03
          kataszyna napisała:

          > kiciu uwazaj bo zycie Ciebie ukarze za Twoja gruboskornosc, ani sie obejrzysz
          > jak staniesz sie wlasnie takim "spaslakiem". Przeciez slyszy sie o osobach
          > ktore byly jak patyk i nagle zaczely strasznie tyc. Wiec badz na bacznosci.


          I pudło.
          Tak się składa, ze będąc w szkole średniej wyhodowałam sobie 17 kg na plus.
          Jako proste wytłumaczenie tego faktu mogłabym wysunąć argument, że była to wina
          kuracji hormonalnej której byłam poddadna. Tylko, że to jest takie naciągane
          usprawiedliwienie, bo nie tyje się od hormonów jako takich, tylko od jedzenia.
          I to samo mi powiedział lekarz jak poszłam z pretensjami, że tyje od tych
          hormonów.
          Więc nie przesadzajmy, ze choroba, ze problemy itd.

          I prosze nie wkładajcie mi w usta słów których nie wypowiedziałam (to jakas
          zmora na tym forum).
          W 1 szym poście podkresliłam, że nadwaga i otyłość to co innego niż 'upasienie'
          się. + 20 czy 40 kg można zlapać po ciąży, lekach itp. Ale na + 120 kg to juz
          trzeba systematycznie pracować. Bardzo systemetycznie, bo im wieksza waga, tym
          wiecej organizm energii traci.

          Do niedzwiedziczki:
          ja nie mam na myśli ludzi ze zla przemianą materii, którzy nie moga zejśc
          poniżej jakiejs wagi. Tylko ludzi, którzy zafundowali sobie dodatkowych 100 kg.

          Kiedyś był program o tym ile tacy opasli ludzie jedzą. Zgroza! U mnie cala 4
          osobowa rodzina nie je tyle co jeden pan ważący 220 kg.

          To ile trzeba pracowac na takie powiekszenie objęctości żałądka?

          Czy wszyscy w końcu zrozumieli o co mi 'prostaczce' chodzi, czy mam to
          tłumaczyć jeszcze raz?
          • kini Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? 13.01.04, 11:08
            > Czy wszyscy w końcu zrozumieli o co mi 'prostaczce' chodzi, czy mam to
            > tłumaczyć jeszcze raz?

            Myślę, że wszyscy rozumieją, o co chodzi.
            Rozumiem, że możesz być zbulwersowana. Ale każdą myśl można wyrazić bez
            używania obraźliwych zwrotów.
      • Gość: kohol Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? IP: *.crowley.pl 13.01.04, 11:18
        Niedźwiedziczko - mogę Cię jedynie prosić o możliwość podpisania się pod Twoją
        wypowiedzią.
        W ciągu ostatniego roku schudłam 8 kg, był to rok ciężkiej pracy, kilku efektów
        yo-yo i ciągłego myślenia o odchudzaniu. A mam jeszcze przynajmniej 10 kg do
        zrzucenia.
        Zgadzam się - wystarczy jeść to, co wszyscy. Można nawet nie lubić słodyczy,
        nie słodzić od lat herbaty, nie jadać w McDonaldzie.
        Kicia, bardzo nieładnie napisałaś.
      • Gość: corgan a moze nie taki straszny ten tluszcz? IP: *.astra-net.com 13.01.04, 17:12
        > Od lat nie używam w kuchni żadnych tłuszczy zwierzęcych, wieprzowiny, a nawet
        > wołowiny (tylko drób).

        Moze wlasnie dlatego jestes tzw puszysta? Ja kiedys przez jakis spory czas
        wywalilem sobie z diety tluszcze - tylko chude mleko, chude sery, zero zoltych
        serow, tylko chude mieso itp. I co? kupa... wagowo ani drgnalem, za to zaczalem
        sie otluszczac i ciagle chodzilem glodny.

        Ja w 1998 zafundowalem sobie dietke bialkowo-tluszczowa, niespecjalnie liczylem
        kalorie, ale wywalilem prawie wszystkie weglowodany - chleb, ziemniaki, ryz,
        banany, cukierki, cukier itp. w zamian za to jadlem tluste ryby, boczek, tluste
        mieso, kurczaki w oleju, duzo surowek, malo owocow. A poniewaz dodatkowo od
        jakiegos czasu cwiczylem na silowni wiec efekt jest taki, ze waga mi skoczyla o
        10 kg [do 112 kg], za to przybylo mi sporo miesni, brzuch, nogi i rece staly
        sie bardziej umiesnone, a pozbylem sie wielu wielu faldkow tluszczu na brzuchu,
        a wierz mi ze oponke mialem niezla i po tzw diecie mialem coraz wieksza.

        Waga to nie wszystko, najwazniejsze ze sie bardzo odtluscilem. tzn nadal jem
        weglowodany, ale np nie jem juz ziemniakow, malo chleba, zero bananow,
        czekolada na ogol gorzka, zero chipsow, frytek, orzeszkow, lody sporadycznie,
        podobnie ciasto, sporadycznie napoje gazowane i soki. Zauwazylem, a moze mi sie
        wydaje, ze ja tyje po ciastach a szczegolnie po slodkich bulkach albo paczkach.
        Za to nadal jesm sporo warzyw, potrafie zjesc 2 udka pieczone w oleju ale tylko
        z surowka bez chleba czy ziemniakow, albo czysty bialy ser pelnotlusty ze
        smietana 22% ale bez cukru.

        Od 1998 utrzymuje mniej wiecej stala wage czyli 110-112 kg przy 187 wzrostu.
        Jeszcze trzeba wziac poprawke na to, ze cwicze na silowni, a miesnie waza
        wiecej niz tkanka tluszczowa, wiec mimo wszystko nie wygladam jak maciora.
      • moniorek1 Niedzwiedziczko! 13.01.04, 19:19
        niedzwiedziczka napisała:

        > o?
        > Od lat nie używam w kuchni żadnych tłuszczy zwierzęcych, wieprzowiny, a nawet
        > wołowiny (tylko drób).
        >
        > Bardzo łatwo jest wyzywać ludzi od "spaślaków", żarłoków i leni, jeśli się
        nie
        > ma pojęcia na czym ta choroba (bo to jest choroba) polega.
        >
        > Dlaczego nie jesz hamburgerow,chipsow i nie zapijasz tego litrami coli,a
        pozniej na deserek cale opakowanie lodow?
        Bo wiesz ,ze majac sklonnosci do tycia dbasz o siebie. Kicia nie potepia
        takich jak ty. Moja mama tez jest z tzw."grubej kosci" i do szczuplych nigdy
        nie nalezala. Nie obrzera sie bo wiem i widze co je i ile. Jesli chodzi o tych
        grubasow z ameryki to wystarczy ,ze widze ile oni jedza w restauracjach ,a
        ciagle proboje mi i innym sie wmawiac ,ze ta ich otylosc to choroba. To
        obzarstwo nic innego. Nie sadze zeby kicia potepiala takich jak ty. Nie kazdy
        musi byc chudziutki,ale zapasienie siebie do monstrualnych rozmiarow juz tak.
        Ty siebie szanujesz dlatego starasz sie racjonalnie odzywiac i ludzie powinni
        brac z ciebie przykald ,a nie machnac na wszystko reka i utuczyc sie niczym
        swinia. Ktos kto nie szanuje sam siebie nie powinien oczekiwac tego
        poszanowania od innych.
    • sklonowana40 Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? 13.01.04, 11:13
      Strasznych slow uzywasz w stosunku do ludzi. Nawet jesli sa grubi i inni i Ci
      sie nie podobaja. Problem nadwagi jest bardziej zlozony, nie jest to kwestia
      jedzenia, ale pewnych predyspozycji organizmu oraz psychiki. DO tego dochodza
      czesto tzw. przypadki - choroby, ktorych leczenie wymaga sterydów, leków
      zwiekszajacych mase ciala, powodujacych wzrost apetytu. Ja podczas jednego
      cyklu leczenia przytylam 20 kg w ciagu 3 miesiecy jedzac dokladnie tyle co
      dawniej:-( Mimo diety, gimnastyki i faktycznego pilnowania sie, nie moge
      schudnac ponizej 80 kg przy wzroscie 173 cm. Jestem wiec spaslakiem,
      obrzydliwym, pozerajacym tony zarcia? Nie. Nie jestem,. Czuje sie sfrustrowana
      z powodu mojej nadwagi, dodatkowo stan taki poglebiaja opinie wyglaszane przez
      tzw. spoleczenstwo (kilka takich watkow jest na forumz) - ze jak gruba to: zre,
      nie dba o siebie, ma slaby charakter, jest obrzydliwa, smierdzi, halasuje,
      zajmuje dwa miejsca w autobusie, leczy sie za wspolne pieniadze itp.
      Moze jednak wcale tak nie jest? Moze warto sie zastanowic, zanim sie kogos
      obrazi i wrzuci wszystkich do jednego worka? A zreszta, czy warto oceniac ludzi
      po wygladzie? Ja przed choroba, w wieku 33 lat wazylam 56 kg i bylam
      laska "nie do pobicia":-), wiec o czym tutaj dyskutowac?
      Szacunek z Krak
    • Gość: kicia2000 Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 13.01.04, 11:43
      Wieicie co, szkoda mi takich osób, które nie rozumieją tego co czytaja.

      Nikogo z 20-40 kg NADWAGI nie nazwalabym 'opasłym'.

      Opasłość to DODAKTOWE 100kg.

      Może idzcie na jakiś kurs rozumienia tekstu?
      Odechciewa sie jakiejkolwiek wymiany poglądów.
      Co zdanie to przekrecanie czyjejś wypowiedzi.

      Taa, idac tokime waszego rozumowania, trzeba wywnioskować, ze wszystkie
      dziewczyny które przytoczyły tu swoje problemy z waga, ważą przeszło 180 kg.

      Gratulacje, jesli dla was 100 kg w tą czy w ta to pinecha.

      I tym razem, jestem celowo zgryżliwa.

      • Gość: baba Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? IP: *.acn.waw.pl 13.01.04, 11:58

        Akurat wypowiedzialas sie na bardzo drazliwy temat. Mowi sie, ze jezyk zawsze
        wraca do bolacego zeba. Ktos, kto na nadwage cierpi zobaczy w wypowiedzi przede
        wszystkim to, co spodziewa sie zobaczyc, a wszystkie lagodzace czy wyjasniajace
        slowa nie sa juz tak widoczne.
        Christie nie ukrywala, ze jej nadwaga wziela sie z jedzenia i ze na to
        pracowala od dziecinstwa. Sa osobnicy, ktorzy nawet wychowani w toksycznej
        rodzinie wychodza na ludzi, przepracowuja problemy i ich wlasna jest szczesliwa.
        Wiekszosci sie nie udaje i stad rozne nalogi, takze jedzenia. U podloza lezy
        poharatana psychika, co realizatorzy programu postawili sobie za cel pokazac.
        Rozumiem Twoj punkt widzenia i nie uwazam za prostaczke, ale tak naprawde
        trzeba wejsc w skore innych, przezyc to samo, zeby kogos ocenic.
        Schudniecie, nawet po operacji chirurgicznej, nie odbywa sie samoistnie- tu
        tez trzeba wykazac sie silna wola, choc na pewno jest latwiej.
        Pzdr
    • kaszmirowa Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? 13.01.04, 12:03
      A może moja droga zaczniesz inaczej formułować myśli? (bo na światopogląd nie
      liczę), miast tłumaczyć, że wg Ciebie między normą, a spaślakiem jest różnica
      100 kg. Bo przecież jesteś tolerancyjna wobec 20-40 kg. SIC! SIC! SIC! Hmmm czy
      jest norma w kulturze i klasie człowieka? Hi hi...
    • Gość: kohol Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? IP: *.crowley.pl 13.01.04, 12:43
      Gość portalu: kicia2000 napisał(a):

      > Abstrachując od jej zycia. Ja jesem przerazona, jak można doprowadzic sie do
      > takiego stanu. Rozumiem 2o, nawet 40 kg nadwagi po obłożnej chorobie,
      > przelezanej ciąży czy w wyniku zaburzen przemiany materii.

      A 20 czy 40 kg nadwagi BEZ obłożnej choroby, ciąży czy w wyniku zaburzeń
      przemiany materii?
      Wiesz, wydaje mi się, że nabardziej sobie mogłaś zaszkodzić tym własnie
      nieprecyzyjnym sformułowaniem. Sugeruje ono, że bez choroby, ciąży czy
      zaburzeń - taka nadwaga jest spaślactwem.

      > Ciekawe, ludzie na swiecie głodują a
      > komus robi sie operacje, bo sie zapasł na wlasne zyczenie.

      A nie dziwi Cię, że są osoby, które powiększają soobie biusty, prostują nosy i
      uszy, chodzą bez czapki zimą, a potem chorują przewlekle na zatoki, piją
      alkohol aż do przeszczepu wątroby, palą papierosy, a potem chorują na POChP?
      Dlaczego piętnujesz tylko osoby otyłe?
      Zresztą - Christine, jak to było wielokrotnie powtarzane w filmie, nie "zapasła
      się na własne życzenie" - to zakrawało o zaburzenie psychiczne.
      • Gość: kicia2000 Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 13.01.04, 14:14
        A nie dziwi Cię, że są osoby, które powiększają soobie biusty, prostują nosy i
        > uszy, chodzą bez czapki zimą, a potem chorują przewlekle na zatoki, piją
        > alkohol aż do przeszczepu wątroby, palą papierosy, a potem chorują na POChP?
        > Dlaczego piętnujesz tylko osoby otyłe?
        > Zresztą - Christine, jak to było wielokrotnie powtarzane w filmie,
        nie "zapasła
        >
        > się na własne życzenie" - to zakrawało o zaburzenie psychiczne.

        Tutaj poruszasz kwestie głupoty (wybacz określenie ale nie wiem jak nazwac
        przytoczone przez ciebie przykłady), a cudza głupota mnie nie interesuje, tak
        długo, jak nie uderza we mnie.
        Naprawdę nie uważam, że należy wydawać pieniadze na alkocholików którzy nie
        chcą sie leczyć, czy kobiety, które po raz enty z rzedu wracaja do męża
        sadysty. Tak samo jak irytuje mnie refundowanie kosztów powikłań
        po 'fanaberiach' plastycznych. Jest wielu ludzi, dzieci poważnie chorych,
        którym potrzebna jest pomoc. I dlatego uważam, że 'marnowanie' pieniedzy na
        ludzi którzy maja problemy niejako na własne życzenie, to jakies chore
        podejście. Nalezy ponosic konsekwencje własnych czynów. Przykre, ale to sie
        nazywa selekcja naturalna.

        Ponadto ja nie dyskryminuje ludzi puszystych czy grubych, mam znajomych 'przy
        kości' i sa to bardzo fajni ludzie. Ale irytuje mnie podejscie i tłumaczenie
        pt. ja tyje bo jestem nieszczęśliwa. To juz zakrawa na paranoję, bo skoro wiesz
        co jest powodem to cos zrób, jeśli zle sie czujesz ze swoja puszystością. I w
        takich sytuacjach mówie co myślę.

        Swoja drogą, nazwana tu zostałam prostaczką, faszystka niemal, a ja jestem
        ciekawa ile spośród was 'panienek nieskalanych' ma w swym gronie otyłych
        znajomych. Ile spośród was nie wstydzi sie spotykać z nimi w knajpach i ile
        zdecydowałoby sie na zwiazek z taka osobą.

        Bo ja może nie jestem poprawna politycznie na pokaz i fałszywie współczujaca,
        ale staram sie ludziom z problemami pomóc.
        • lola211 Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? 13.01.04, 14:22
          To juz zakrawa na paranoję, bo skoro wiesz
          >
          > co jest powodem to cos zrób, jeśli zle sie czujesz ze swoja puszystością. I
          w
          > takich sytuacjach mówie co myślę.

          Totez bohaterka filmu cos zrobiła.
          Nie chciała tak zyc, wiec zrobiono jej operacje, lezala rok w łozku,
          cierpiac.I schudła.
          Mysle, ze taka "kara" za grzechy obzarstwa były juz te cierpienia poperacyjne,
          poniosła konsekwencje poddania sie zgubnym skutkom nadmiernego jedzenia.

        • maggie-c Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? 13.01.04, 15:46
          kicia2000, moze i uzylas zbyt ostrych slow i moze to wszystko nie jest zawsze
          proste ale ja jednak sie z Toba zgadzam.
          Od lat wiadomo ze niezdrowy tryb zycia (niezrownowazona dieta, i brak ruchu)
          prowadza do otylosci a ta do wielu chorob a z kolei jego odwrotnosc (zdrowy
          tryb zycia) zapobiega chorobom, nadal ogromna czesc tzw. cywilizowanych
          spoleczenstw znajduje wszelkiego rodzaju tlumaczenia na niemozliwosc
          wprowadzenia dobrych nawykow we wlasne zycie.

        • Gość: kohol Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? IP: *.crowley.pl 13.01.04, 15:57
          Gość portalu: kicia2000 napisał(a):

          > Tutaj poruszasz kwestie głupoty (wybacz określenie ale nie wiem jak nazwac
          > przytoczone przez ciebie przykłady), a cudza głupota mnie nie interesuje, tak
          > długo, jak nie uderza we mnie.

          W jaki sposób uderza Cię w takim razie historia Christie?

          > Naprawdę nie uważam, że należy wydawać pieniadze na alkocholików którzy nie
          > chcą sie leczyć, czy kobiety, które po raz enty z rzedu wracaja do męża
          > sadysty.

          Ależ nie chodzi tylko o tych, którzy nie chcą sie leczyć, ale także o tych,
          którzy chcą się leczyć, a mieć marskość wątroby albo o palaczy, którzy już nie
          palą, ale zdążyli dorobić się raka płuc. Mają się nie leczyć czy jak? Bo w
          Afryce dzieci głodują?
          To sa Stany, mają tam jakiś tam standard leczenia, ubezpieczenia im to
          pokrywają - to czemu nie? Co Cię w tym razi? Dlaczego im tego bronisz?

          > Ale irytuje mnie podejscie i tłumaczenie
          > pt. ja tyje bo jestem nieszczęśliwa. To juz zakrawa na paranoję, bo skoro
          wiesz
          >
          > co jest powodem to cos zrób, jeśli zle sie czujesz ze swoja puszystością. I w
          > takich sytuacjach mówie co myślę.

          Wiesz, poprowadź kiedyś grupę AA.

          > Swoja drogą, nazwana tu zostałam prostaczką, faszystka niemal, a ja jestem
          > ciekawa ile spośród was 'panienek nieskalanych' ma w swym gronie otyłych
          > znajomych. Ile spośród was nie wstydzi sie spotykać z nimi w knajpach i ile
          > zdecydowałoby sie na zwiazek z taka osobą.

          Kiciu, byłam otyła. Teraz załapuję się na określenie "z nadwagą".
          Widzę tę osobe codziennie w lustrze :) Ubrania noszę w rozmiarach od 42 do 46.
          W zasadzie wszystkie moje koleżanki są szczuplejsze ode mnie...
          • Gość: kicia2000 Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 13.01.04, 21:00
            Na studniówce nosiłam sukienkę rozmiar 44. Byłam 'duża', ale sprawna, pod
            tłuszczykiem miałam duzo mięśni i zero problemów ze zdrowiem. Uprawiałam więcej
            sportu niz teraz.
            Co innego być dużym, a co innego upasionym.

            A z leczeniem, hm nie sądzisz, że osoby negatywnie otyłe. Tzn. takie właśnie
            otłuszczone, palacze, alkocholicy powinni płaćic wieksze składki, lub dopłacać
            do leczenia? Mowie o sytuacji np w Polsce. Od znajomej lekarki wiem, ze ma
            kilku pacjętów, palących tłuściochów, którzy notorycznie chodza po lekarzach:
            bo nie moga oddychać, bo nogi bolą, bo żylaki sie robia. Ale zchudnąć lub
            rzucic palenia nie chca.
            I co? I wyczerpują limity pieniężne i np. 14 latek z astmą, nie może sie
            załapać na badania pojemności płuc, bo tacy 'dbający o zdrowie' wczerpali
            limity.
            • Gość: kohol Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? IP: *.crowley.pl 14.01.04, 10:52
              Gość portalu: kicia2000 napisał(a):

              > A z leczeniem, hm nie sądzisz, że osoby negatywnie otyłe. Tzn. takie właśnie
              > otłuszczone, palacze, alkocholicy powinni płaćic wieksze składki, lub
              dopłacać
              > do leczenia?

              Widzisz, system ubezpieczeń nie jest sprawiedliwy. Tyle samo płaci osoba otyła
              z miażdżycą i nadciśnieniem, osoba zdrowa, która lekarzy widuje tylko w tv,
              oraz osoba, która jechała po pijaku samochodem, wpadła na drzewo i leży w
              szpitalu. Jeśli rozgraniczamy na "tych z większym ryzykiem" i "tych z
              mniejszym", powinniśmy do tej pierwszej grupy wsadzić dzieci biegające bez
              czapki, alergików, krótkowidzów, bezdomnych, mieszkańców Pragi itd.

              > I co? I wyczerpują limity pieniężne i np. 14 latek z astmą, nie może sie
              > załapać na badania pojemności płuc, bo tacy 'dbający o zdrowie' wczerpali
              > limity.

              Limity to inna para kaloszy (chory system).
              • Gość: maggie-c Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? IP: *.27-151.libero.it 14.01.04, 11:25
                >Jeśli rozgraniczamy na "tych z większym ryzykiem" i "tych z
                > mniejszym", powinniśmy do tej pierwszej grupy wsadzić dzieci biegające bez
                > czapki, alergików, krótkowidzów, bezdomnych, mieszkańców Pragi itd.

                nie chodzi o ryzyko ale o to ze palacz alkoholik czy osoba otyla choruja dzieki
                wlasnej bezmyslnosci, ignorancji, glupocie! Powszechnie wiadomo ze to co robia
                prowadzi bezsprzecznie do chorob, wiedzieli o tym i oni.

                krotkowidz nie ma winy za swoja wade wzroku, nie wiem co do tego maja bezdomni
                a dzieci naprawde zostawilabym na boku - one sa wolne od winy, jesli juz to ich
                rodzice.
                • niedzwiedziczka Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? 15.01.04, 11:15
                  Gość portalu: maggie-c napisał(a):

                  > ze palacz alkoholik czy osoba otyla choruja dzieki
                  >
                  > wlasnej bezmyslnosci, ignorancji, glupocie! Powszechnie wiadomo ze to co robia
                  > prowadzi bezsprzecznie do chorob, wiedzieli o tym i oni.
                  >
                  No to nareszcie ktoś mi rąbnął prawdę między oczy! Jestem bezmyślną, głupią
                  ignorantką. Chociaż może jeszcze nie, bo jestem zdrowa i, jak na swoją tuszę,
                  dość ruchliwa. Ale jak zachoruję, to już na pewno będę. Fajnie wiedzieć i
                  podziwiać tolerancję oraz znajomość tematu.
        • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? 14.01.04, 20:38
          Gość portalu: kicia2000 napisał(a):

          >
          > ja tyje bo jestem nieszczęśliwa. To juz zakrawa na paranoję, >
          >

          tylko nie zacznij jeszcze dowalać paranoikom. Nie zapomnij, że to także choroba
          i że w towarzystwie paranoika także nie powinnaś sie wstydzić pokazywać w
          szlachetnie publicznym miejscu - np. w knajpie ( bo chyba się nie będziesz
          wstydzić - w swojej autoreklamowanej poprawności ??? )
    • mamalgosia Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? 13.01.04, 14:04
      W jednej części świata ludzie nie mają co do ust włożyć, w innej zastanawiają
      się czy cielęcinka czy wołowinka dla kotka.
      Jedni są bezdomni, inni mieszkają w hotelu w Kuwejcie, gdzie do deseru
      lodowego dodaje się listek ze szczerego złota.
      Takie są dysproporcje w dzisiejszym świecie
    • Gość: śka glutaminian sodu - wilczy apetyt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.04, 15:07
      we wszystkich fastfoodach, przyprawach, ketchupach, serkach smakowych,
      wedlinkach, zupkach, chpsach, nawet w pieczywie pakuje sie to rakotwórcze
      świństwo
      ale jest to sprzymierzeniec przemysłu spozywczego - pobudza horendalnie apetyt
      sprawia, że głód nie ma swego źródła w żoładku (bo ten jest wciąz pełny), ale
      w jamie ustnej - wciąz "chodzi za nami ten smaczek"
      dlatego unikac nalezy glutaminianu sodu - można się przyzwyczaic do smaków bez
      niego - choc poczatkowo wszystko smakuje jak trociny :-)
      ale łatwiej panowac nad atakami "głodu" lub ciagła chetka do pogryzania
      czegoś smacznego
      ...
      drugi spaślakotwórca to BIAŁY CUKIER - to chyba najbardziej nienaturalny z
      naszych pokarmów, a jednoczesnie towarzyszy wszystkim potrawowm i napojom
      niepikantnym
      ...
      amerykanie żra cukier i glutaminian we wszystkim (a zwłaszcza w taniej, łatwo
      dostepnej zywności)
      i ...tyją do monstrualnych rozmiarów
      ...
      tak sobie obrzydziłam te świństwa, że mam wrażenie, że gdybym zeżarła jakiegoś
      bigbyka kanapkowego z macdonalda i popiła to garnkiem coli, a na koniec
      zagryzła wiaderkiem lodów, to bym ...umarła ;-)
      • Gość: corgan Re: glutaminian sodu - wilczy apetyt IP: *.astra-net.com 13.01.04, 17:24
        bialy cukier to swoja droga, ale oni slodza swoje anpoje gazowane jakas
        syntetyczna fruktoza [pojecia nie mam czym sie rozni od "naturalnej"
        sywtepujacej w owocach] i ponoc to jeden z powodow ichniego tycia. Hormony
        ktore podawane sa zwierzetom rzeznym to swoja droga. Mimo to - zra tez sporo i
        tego nic nie usprawiedliwia.

        A propo - wg. kuchni chinskiej cuker nalezy do potraw kwasnych czyli produkty z
        jego zawartoscia sa niezalecane zwlaszcza malym dzieciom. A im potrzebne do
        rozwoju sa potrawy... slodkie czyli owoce i miod.

        Glutaminian sodu dodawany jest do wiekszosci poprawiaczy smaku [vegeta, delikat
        itp] i po prostu lepiej do przypraw uzywac ziol a nie ww. mieszanek.

        btw - nie sprawdzono czy przyjmowaie zwiazkow sodu w dluzszym okresie czasu [np
        30-40 lat] jest szkodliwe dla czlowieka czy nie; w kazdym razie - z tym
        glutaminem naprawde trzeba uwazac.

        Nie zebym rozsiewal spiskowa teorie dziejow, ale wiekim koncernom spozywczym
        nie zalezy na tym, aby rozpowszechniac informacje ze skladniki wchodzace w
        sklad coca-coli czy chipsow czy orzeszkow czy Delikat sa szkodliwe albo
        powoduja szkody wieksze nizli wynikaloby tylko z prostego licznika kalorii.
      • Gość: ultra75 Re: glutaminian sodu - wilczy apetyt IP: 207.159.92.* 13.01.04, 17:30
        Do ska:
        Zgadzam sie z Toba, tylko powiedz w takim razie, czym sie odzywiac skoro
        praktycznie coraz mniej jest zywnosci nieprzetworzonej i niezmodyfikowanej :-
        (?
        Co do sposobu jedzenia Amerykanow, bo taki temat tez sie tutaj pojawil, to
        oprocz tego, co juz zostalo napisane chcialabym jeszcze dodac pare wlasnych
        obserwacji, ktorych mialam okazje dokonac (na szczescie juz niedlugo wracam do
        Polski!): denerwuje mnie to ich "podniecanie sie" jedzeniem i "celebrowanie"
        jedzenia, ale w zlym tego slowa znaczeniu. Na kazdym kroku jest sie doslownie
        atakowanym nachalnymi reklamami jedzenia (a juz najlepsze sa reklamy niby
        zdrowej zywnosci oferowanej przez sieci fast foodow :-)), a jednym z glownych
        tematow w pracy juz od rana jest oczywscie jedzenie: "co jadles na
        sniadanie", "co bedziesz jadl na lunch", "a gdzie sa najlepsze hamburgery/lody
        itd. itp.", "a co jesz, bo tak ladnie pachnie/wyglada" itd. itp. przez CALY
        DZIEN! Naprawde, w Polsce czegos takiego na szczescie nie zauwazylam. Mam
        wrazenie, ze gdzies po drodze niektorzy zapomnieli, ze podobno czlowiek JE po
        to, zeby ZYC, a nie ZYJE po to, zeby JESC...
    • Gość: TGIF Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 13.01.04, 17:55
      Znam takich ludzi jak Christie, widuje ich na ulicy, czasem tez w pracy. No
      coz, mieszkajac w USA 20 lat duzo sie na nich napatrzylam, ciagle dziwiac sie
      skad? dlaczego? w Europie tego nie widac. To znaczy, nie zrozumcie mnie zle- w
      Europie tez sa ludzie z nadwaga, ale inna- nie maja tych okropnych brzuchow
      wiszacych na kolanach. I dopiero niedawno zorientowalam sie, ze to te
      piekielne hormony w miesie sa przyczyna. Rowniez modyfikowane jarzyny, chleb,
      itd. Kazdy kto przyjechal mnie tu odwiedzic, natychmiast tyl 2-3 kg doslownie
      w ciagu kilku dni po przyjezdzie. A ja jak jade do Polski na wakacje, to choc
      jem jak maly prosiczek/bo tak mi wszystko smakuje/nie tyje grama. Ale chodze!
      I tu jest druga przyczyna-nie maja ludzie ruchu. Nie uwierzycie, ale w mojej
      okolicy nie wybudowali chodnikow! Bo po co? Dla kilku wariatow ktorzy
      uprawiaja jogging czy ewentualnie przejda sie z pieskiem? Przeciez kazdy
      czlonek rodziny ma wlasny samochod. Tak, to wlasnie jest cala Ameryka.
      • moniorek1 Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? 13.01.04, 19:11
        Gość portalu: TGIF napisał(a):
        Nie uwierzycie, ale w mojej
        > okolicy nie wybudowali chodnikow! Bo po co? Dla kilku wariatow ktorzy
        > uprawiaja jogging czy ewentualnie przejda sie z pieskiem? Przeciez kazdy
        > czlonek rodziny ma wlasny samochod. Tak, to wlasnie jest cala Ameryka.

        Nie tylko w twojej dzielnicy nie ma chodnikow. Jestem sklonna sadzic ,ze w
        calej ameryce ich nie ma.
    • Gość: N.C. Popieram Kicię IP: *.satkabel.com.pl / *.walbrzych.dialog.net.pl 13.01.04, 19:41
      Tyje się od tego, co się żre. Kiedy się je, tonie tyje się po 50-100 kg więcej
      niż trzeba Wtedy się po prostu żre. Pamiętam wywiad z jakąś lekarką,
      specjalistką w dziedzinie żywienia. Mówiłaona, żena 100 "bardzo puszystych",
      zaledwie 2-3 swoją otyłość "zawdzięcza" chorobie. Reszta to po
      prostu "odkurzacze". Wielu otyłych twierdzi, że tyje, bo jest chora. A w
      rzeczywistości większość z nich jest chora, gdyż jest otyła. Potem nie mogą już
      się ruszać, żołądki rozciągnięte, więc coraz bardziej tyją...

      To smutne, gdy kogoś nazwie się spaślakiem, ale czasem tylko powiedzenie prawdy
      może zmobilizować daną osobę do "wzięcia się w garść". Rozumiem Kicię, która
      uważa że są o wiele ważniejsze choroby, wymagające dużych nakładów finansowych,
      których w dodatku nie spowodowało żarcie. Bo wybaczcie, często tylko żarciem
      można to nazwać. Są choroby, na które w żaden sposób się nie zapracowało, a
      pieniędzy na ich leczenie brak, węc boli, że refundowane są środki na leczenie
      kogoś kto często przez wiele lat fundował sobie zbędnych 100-150 kg.

      Być może, że ktoś po pobycie w sanatorium, gdzie go odchudzano, schudł aledwie
      80 deko. Ale takich ludzi są promile. Pozostali otyli potrafią zjeść w ciągu
      kilku minut całą czekoladę i twierdzić, że jedząbardzo malutko, bo przecież ani
      obiadu, ani kolacji. A jakby policzyć kalorie, to by się okazało, że to za dużo
      nawet dla górnika pracującego na przodku.

      Poczytajcie opowieści odchudzonych kobiet w "Super Linii". One też tyły "z
      niczego", miały problemy od dzieciństwa (lat szkolnych, studiów itp...).
      Cierpiały samotnie, aż przypadkiem, ktoś rzucił spaślakiem w twarz, nazwał
      szafą trzydwiową itp. owszem, popłakały w poduszkę, pożaliły się, czasem przez
      jakiś czas jeszcze bardziej zajadały kłopoty. Ale potem u wielu z nich przyszło
      opamiętanie. Zaczęły dbać o siebie i chydły. Nie szybko i prosto. Z mozołem,
      głodem i bólem. Ale pomagało. Mimo, że wymagało więcej wysiłku, niż tylko
      wejścia do sklepu i wrzucenia gotowego dania do koszyczka, czy kupienia buły
      kotletem.

      Chudnie się przede wszystkim, od tego czego się nie zje. Przemiana materii
      owszem swojerobi, ale można ją poprawić, jak i rozleniwić. I niestety, wielu
      otyłych swoją powolną przemianę materii zawdzięcza głównie sobie. Co do
      genetyki. Owszem, uwarunkowania rodzinne są ważne. Tyle, że częściejnie
      dziedziczy się samej otyłości, a określone przyzwyczajenia żywiniowe,
      wyniesione z domu. I sama budowa. Znam osobu grubokościste, pochodzące
      od "solidnych" rodziców, które dbając o siebie, są szczupłe. I odwrotnie, są
      dzieci chudzielców, o wyjątkowo dronych kościach, które folgując podniebieniu -
      doprowadzają siebie do stanu monstrum.

      Czy nazywać ich spaślakami? kwestia wrażliwości nazywającego. Jeżeli powie, ach
      tak, biedactwo,nicnie jesz, a tyjesz, biedactwo - to raczej obżartuchowi nie
      pomogą. Gdy obrażą - może pomogą? Może obrażony, urażony itp. weźmie się za
      siebie. Temu z krzywymi nogaminie ma co mówić o jego defekcie. I tak nic nie
      zrobi. Osoby z zezem też nie nazwę zezolcem, bo nie jego wina, dopóki NFZ nie
      zwiększy limitów, to nawet tak ktoś nie ma szans na operację. Ale "żrący
      grubas", nazwany spaślaiem, może coś zrobić. Choćby przejść z fotela do
      telewizora, a nie ciągle sięgać po pilota :-)
      Pozdrawiam
    • Gość: kicia2000 Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 13.01.04, 21:05
      O! i N.C. trafiła w sedno tego o co mi chodzi. Są otyli i otyli.

      Ja na studniówce nosiłam sukienkę rozmiar 44. Byłam 'duża', ale sprawna, pod
      tłuszczykiem miałam duzo mięśni i zero problemów ze zdrowiem. Uprawiałam więcej
      sportu niz teraz.
      Co innego być dużym, a co innego upasionym.

      A z leczeniem, hm nie sądzicie, że osoby negatywnie otyłe. Tzn. takie właśnie
      otłuszczone, palacze, alkocholicy powinni płaćic wieksze składki, lub dopłacać
      do leczenia? Mowie o sytuacji np w Polsce. Od znajomej lekarki wiem, ze ma
      kilku pacjętów, palących tłuściochów, którzy notorycznie chodza po lekarzach:
      bo nie moga oddychać, bo nogi bolą, bo żylaki sie robia. Ale schudnąć lub
      rzucic palenia nie chca.
      I co? I wyczerpują limity pieniężne i np. 14 latek z astmą, nie może sie
      załapać na badania pojemności płuc, bo tacy 'dbający o zdrowie' wczerpali
      limity.
      • Gość: m Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 13.01.04, 21:42
        Mam osobistą teorię, że pewna część ludzi (w tym ja) tyje nie od tłustych
        potraw, ale od węglowodanów. Absolutną receptą na otyłość jest połączenie
        potraw tłustych i mącznych (np. kanapka z żółtym serem). Jakieś 2 miesiące temu
        postanowiłam zrobić mały eksperyment i mocno ograniczyłam węglowodany. Schudłam
        około 5 kg a nie ćwiczę zbyt intensywnie (tylko poranna gimnastyka i to nie
        codziennie). Mam więcej energii i głód jakoś specjalnie mi nie dokucza. Teraz
        pluję sobie tylko w brodę, że wcześniej nie zmieniłam diety.

        pozdrawiam.
    • Gość: kicia2000 Do niedzwiedziczki i sklonowanej40. IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 14.01.04, 01:34
      Z własnej historii gubienia 17kg nadwagi:
      Ograniczenie węglowodanów to raczej nie jest dobry pomysł. To
      podtawowe 'paliwo'. Lepsza dieta niskoweglowodanowa, ale musza byc to
      węglowodany złożone (ciemne pieczywo, brązowy ryż, kasze) + otreby. Organizm
      pozbawiony tego paliwa, zostawia sobie 'cos' na zapas i wykorzystuje mase
      mięśniowa jako paliwo.
      A drób to tez kwestia drażliwa. Ptactwo jest faszerowane największa ilością
      antybiotyków i hormonem wzrostu (także i u nas), a nasz organizm nie potrafi
      sie tego wyzbyć.
      Lepsze ryby, nawt b. tłuste, typu halibut. Bo mają tłuszcze omega 3, z którymi
      nasz organizm dobrze sobie radzi.

      Ponadto mięso powinno się spożywać niezbyt często. 1-2 razy w tygodniu.
      Ew, może pomoc dieta rozdzielna, czyli nie łączenia tłuszczy z węglowodanami.
      Ale jej minusem jest to, że to jest dieta na całe życie.

      A może twój organizm ma po prostu predyspozycje do wegetarianizmu?
      Głupie wyhowanie i zmuszanie dzieci do jedzenia zabija w nas instynkt
      zywieniowy. Maluchy w których zywienie sie nie ingeruje, tylko pozwala sie im
      jeść kiedy chcą i to co chcą maja bardzo zdrowy instynkt. Fakt, ze jednego dnia
      wybieraja tylko miód i owoce, ale nastepnego jedza brokuły i fasolkę.
      Ja mając 20 lat uczyłam się jeść na nowo, bo diety przynosiły tylko efekt jo-jo.
      A byłam aktywna fizycznie i umięśniona, czyli jo-jo nie powinno było wystapić.
        • niedzwiedziczka Re: Do niedzwiedziczki i sklonowanej40. 14.01.04, 11:28
          Gość portalu: N.C. napisał(a):

          > Moim zdaniem najlepsza dieta, to taka w której jest po trochu wszystkiego. Może
          >
          > być i białko i węglowodany, i tłuszcze i nawet alkohol. Warzywa i owoce. Po
          > prostu wszystko. Ale to wszystko po prostu w rozsądnych ilościach.

          Mylisz się mój drogi. Taka dieta jest odpowiednia dla człowieka, który nie ma
          problemów z nadwagą, a po prostu chce utrzymac linię.
          • Gość: N.C. Re: Do niedzwiedziczki i sklonowanej40. IP: *.satkabel.com.pl / *.walbrzych.dialog.net.pl 14.01.04, 20:47
            Ja nie twierdziłam, że jest to dieta, dla tych, którzy chcą w szybkim tempie
            stacić 50-100 kg. Ale jeżeli ktoś zazwyczaj wrzuca w siebie na śniadaie pół
            bochenka chleba, i na kolację drugie pół, to jeżeli z jednej połówki chleba
            dziennie zrezygnuje, to po jakimś czasie schudnie. Oczywiście to nie będą
            spektakularne spadki wagi, ale tym którym chodzi o rozsądne odchudzanie bez
            efektu jojo nie trzeba tłumaczyć, że rozsądnie jest tracić maksymalnie pół,
            góra 1 kilogram tygodniowo. A by to osiągnąć, to własnie wystarczy ograniczyć
            odrobinę codzienne pożywienie. Cudów nie ma, w normalnych warunkach, zdrowo, 20
            kilogramów w miesiąc się nie straci! A co do utrzymania wagi. To właśnie jest
            najtrudniejsze. O wiele trudniejsze od zrzucenia kilkunastu kilogramów
            tłuszczu. Pozdrawiam
      • niedzwiedziczka Re: Do niedzwiedziczki i sklonowanej40. 14.01.04, 09:46
        Kicia, Ty myślisz, że po ponad 20-tu latach walki z otyłością ja nie wiem takich
        podstawowych rzeczy?
        Udalo mi się kiedyś schudnąć ponad 20kg. Byłam sama, byłam zawzięta i poszło
        (trwało to 2 lata).
        Potem małżeństwo, ciąża, kłopoty rodzinne, depresja poporodowa...etc.etc. I nie
        obżerałam się. Gotowałam dietetycznie.Nie przepadam za słosyczami, cukru nie
        używam od lat 15-nastu. Za mięsem nie przepadam.
        I co? I zaczynam od nowa.Liczenie każdej kalorii. Znajdowanie czasu na ćwiczenia
        (na szczęście wspomaga mnie moja 4 -letnia córka). Ze świadomością, że czeka
        mnie to do końca życia.
      • Gość: baba Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? IP: *.acn.waw.pl 14.01.04, 12:28

        Trudno w to uwierzyc, ale takie "opasowe"(termin dot. przemiany materii, nie
        wygladu!) naprawde sa wsrod nas.
        Jako historyk zetknelam sie z relacjami wiezniow Oswiecimia twierdzacych ze
        widzieli wspolwiezniow(przypadki jednostkowe), ktorzy po dluzszym czasie wcale
        nie sprawiali wrazenia wychudzonych, a jedli tyle co inni, jesli taka "diete"
        mozna nazwac jedzeniem. Przyjechali przy kosci i schudli troche.
        Sama tez spotkalam osobe z podobnym organizmem- gdyby jadla tyle, co ona to po
        3 miesiacach bym po prostu ZNIKLA, a ona wcale nie byla filigranowa (WIDZIALAM
        ile je, dluzszy okres).
        Takze Niedzwiedziczka glupot nie opowiada, a pewnych okolicznosciach (
        problemy finansowe) taka wlasciwosc moze byc blogoslawienstwem.
      • neverman Re: Historia Kici - problem chamstwa 14.01.04, 20:18


        "Cudza głupota mnie nie interesuje, tak
        długo, jak nie uderza we mnie.
        Naprawdę nie uważam, że należy wydawać pieniadze na alkocholików którzy nie
        chcą sie leczyć, czy kobiety, które po raz enty z rzedu wracaja do męża
        sadysty. Tak samo jak irytuje mnie refundowanie kosztów powikłań
        po 'fanaberiach' plastycznych. Jest wielu ludzi, dzieci poważnie chorych,
        którym potrzebna jest pomoc. I dlatego uważam, że 'marnowanie' pieniedzy na
        ludzi którzy maja problemy niejako na własne życzenie, to jakies chore
        podejście. Nalezy ponosic konsekwencje własnych czynów. Przykre, ale to sie
        nazywa selekcja naturalna"


        Kicia, a slyszalas kiedy w swoim durnym malym zyciu o osobach cierpiacych na
        depresje, ktore wielokrotnie podejmuja proby samobojcze?

        Wg Twojej ciasnej acz demagogicznej ideologii, nie powinno sie je ratowac, nie
        powinno sie je poddawac kuracjom?

        Selekcja naturalna, prawo dzungli etc. wymagaja, by dac im sie wykrwawic na
        smierc?

        Wszak trzeba "poniesc konsekwencje swoich czynow".

        No, mnie tez ponioslo.

        A czy wiesz, ze te "monstra" niejednokrotnie cierpia na wade serca, kt. jest
        przyczyna a nie skutkiem otylosci? Organizm zle pracuje i woda zatrzymuje sie w
        organizmie? Czlowiek nie jest obzarty, ale "zalany"? Znam dwie tak
        zdiagnozowane osoby z mojego otoczenia.

        Ty lepiej nie abstraHuj i nie pisz o alkoHolikach, tylko zadbaj o rozwoj swojej
        empatii, potworku.

        • gazdziocha Re: Historia Kici - problem chamstwa 15.01.04, 08:01
          faktycznie jak ktos juz napisal - zycie ma to do siebie ze w jakis sposob
          pozwala Tobie przejsc przez cos czego nie rozumiesz kiciu. Jak Cie to dopadnie
          lub osobe bliska Tobie to nareszcie zrozumiesz. A i bede sie modlic, zeby taka
          lekcja pokory na Ciebie naszla.
          • Gość: kotka na dachu Re: Historia Kici - problem chamstwa IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 15.01.04, 09:20
            tak sobie czytam i czytam i rozne mysli przychodza mi do glowy

            niektorzy sie obrazaja ze sie kogos nazywa spaslakiem, ale sie nie obrazaja ze
            sie kogos nazywa pijakiem np, jezeli twierdzicie ze opaslosc i alkoholizm to
            choroby, to o co tu sie obrazac? Nie ulega watpliwosci ze pijak czy alkocholik
            to tylko nazwa dla osobnika ktory naduzywa alkoholu, czy narkoman narkotykow,
            czy spaslack jedzenia
            ale chyba nie problem w nazewnictwie- czytajac te rozne wypowiedzi mozna sie
            szybko zorientowac ze my rowniez niewiele wiemy o tym co i kiedy powinnismy
            jesc, nasza wiedze na temat zdrowej diety jak widac z wypowiedzi jest bardzo
            rozna, co jedni uwazaja za zdrowa zywnosc okazuje sie ze ma wrecz odwrotny
            kierunek do zamierzonego czyli nie tylko ze prowadzi do zrzucenia
            niepotrzebnych kilogramow wrecz nam tych kilogramow przysparza.
            Wypowiedz dot chorob serca i otylosci tez sie conajmniej lekko mija z prawda,
            bo na ogol jest tak ze serduszko zaczyna sie meczyc bo jest sie otylym.
            Ale oczywiscie zdarzaja sie wypadki - choc rzadziej, ze przy chorobie serca
            czlowiek tyje, tyle ze nie jest to spowodowane choroba serca ale brakiem ruchu
            oraz nadmiarem spozywanej zywnosci do swoich mozliwosci ruchowych.
            O hormonach juz ktos wyjasnil - wiec nie bede sie powtarzac
            Zla przemiana materii - udowodniono ze to bajki ktore mozna wlozyc miedzy
            kartki. Byly prowadzone wieloletnie badania z ktorych jasno wynika ze ludzie
            otyli maja na ogol lepsza przemiane materii niz inni, tyle ze wiecej jedza. Im
            wiecej jedza tym sie mniej ruszaja przez co oczywiscie nie spalaja tyle
            kalorii ile osoby szczuplejsze bo poprostu nie daja sobie mozliwosci spalania
            tych kalorii.
            Prosze sobie nie myslec ze ja jestem jakas chudzina ktora zre ile jej wejdzie
            i nie tyje i postanowila sie tu powymadrzac.
            Zawsze bylam lekko okraglutka ale nie gruba, chociaz w pewnym momencie
            postanowilam troche zrzucic wagi bo zaczelo byc mi ciezkawo. Od lat wszytkie
            kobietki w mojej pracy sie odchudzaly stosujac do tego roznego rodzaju diety,
            jakos nikomu sie nie udawalo schudnac lub tez bardzo szybko wracaly do tego
            stanu od jakiego zaczynaly. Ja niestety do diet sie nie nadaje, bo jest mi
            ciezko jesc w kolko to samo. Wiec postanowilam mniej zrec (mam nadzieje ze
            nikt sie tu nie obrazi bo pisze o sobie) Jak postanowilam tak tez zrobilam.
            Oczywiscie odstawilam wszystkie niewinne drozdzoweczki i paczuszki obowiazkowe
            do porannej kawusi w pracy, a moj obiad skadal sie mniej wiecej z 1/4 tego co
            dotychczas. W ciagu 6 miesiecy stracilam 13 kg, po moze dwoch latach 2-3
            wrocily, ale 10 kg mniej w dalszym ciagu sie utrzymuje.

            Do czego zmierzam - no coz otylosc to kwestia JEDZENIA, im wiecej jesz i
            mniej spalasz tym bardziej jestes otyly, to nie ulega zadnej watpliwosci.
            Teraz moze niektorzy sie obraza - ale czy byli w obozach jenieckich otyli
            ludzie????/ - nie , bo nie mogli jesc wiecej niz spalali, wrecz na odwrot
            jedli mniej,
            czy nie trafiali sie tam ludzie chorzy na serce?
            ludzie ze zla przemiana materii?
            ludzie z zachwiana gospodarka hormonalna?

            wiele chorob mozna wyleczyc wlasnie dieta a co za tym idzie oczyszczeniem
            organizmu z odlogow

            wiem ze zaraz posypia sie na mnie gromy, ale tak to juz jest ze jak sie uderzy
            w stol to nozyce sie odezwa

            pozdrawiam serdecznie
            • Gość: maggie-c Re: Historia Kici - problem chamstwa IP: *.27-151.libero.it 15.01.04, 09:43
              slusznie, slusznie, wiele osob powinno zweryfikowac swoja wiedze na temat
              powodow otylosci oraz prawidlowego odzywiania sie.
              Nie jest to trudne majac do dyspozycji net i dostep do profesjonalnych opinii
              opartych na naukowych badaniach...
              Osoby u ktorych otylosc jest wynikiem a nie przyczyna chorob sa niewielkim
              procentem, taka jest prawda. Ale czlowiek woli znajdowac usprawiedliwienia
              zamiast spojrzec prawdzie w oczy...
            • niedzwiedziczka Re: Historia Kici - problem chamstwa 15.01.04, 11:32
              Gość portalu: kotka na dachu napisał(a):

              > tak sobie czytam i czytam i rozne mysli przychodza mi do glowy
              >
              > niektorzy sie obrazaja ze sie kogos nazywa spaslakiem, ale sie nie obrazaja ze
              > sie kogos nazywa pijakiem np, jezeli twierdzicie ze opaslosc i alkoholizm to
              > choroby, to o co tu sie obrazac? Nie ulega watpliwosci ze pijak czy alkocholik
              > to tylko nazwa dla osobnika ktory naduzywa alkoholu, czy narkoman narkotykow,
              > czy spaslack jedzenia
              > ale chyba nie problem w nazewnictwie-

              Nazewnictwo, moja droga, jest problemem. Nie przeszkadza mi, kiedy ktos mówi o
              mnie otyła, czy gruba. Ale spaślak mi przeszkadza. Jeśli wg Cibie nazewnictwo
              nie jest problemem, to nie powinnaś mieć nic przeciwko nazywaniu Cię zamiast
              kobieta, czy dziewczyna, "d...pa", czy inna "pi...da".

              > Zawsze bylam lekko okraglutka ale nie gruba, chociaz w pewnym momencie
              > postanowilam troche zrzucic wagi bo zaczelo byc mi ciezkawo. Od lat wszytkie
              > kobietki w mojej pracy sie odchudzaly stosujac do tego roznego rodzaju diety,
              > jakos nikomu sie nie udawalo schudnac lub tez bardzo szybko wracaly do tego
              > stanu od jakiego zaczynaly. Ja niestety do diet sie nie nadaje, bo jest mi
              > ciezko jesc w kolko to samo.

              Widać, nie do końca wiesz jaka powinna dieta odchudzająca, bo ona wcale nie
              zakłada jedzenia tego samego w kółko.

              > Oczywiscie odstawilam wszystkie niewinne drozdzoweczki i paczuszki obowiazkowe
              > do porannej kawusi w pracy, a moj obiad skadal sie mniej wiecej z 1/4 tego co
              > dotychczas. W ciagu 6 miesiecy stracilam 13 kg, po moze dwoch latach 2-3
              > wrocily, ale 10 kg mniej w dalszym ciagu sie utrzymuje.

              A ja po prostu nie jadam drożdżóweczek ani pączuszków, bo wiem że wtedy byłabym
              dwa razy wieksza niż jestem. Na obiad jadam połowę tego, co mój mąż, a mimo to
              to ja jestem gruba, a nie on.

              > Do czego zmierzam - no coz otylosc to kwestia JEDZENIA, im wiecej jesz i
              > mniej spalasz tym bardziej jestes otyly, to nie ulega zadnej watpliwosci.

              Nie ulega. Ale ulega wątpliwości Twoja teoria o jednakowym przyswajaniu pokarmu
              przez wszystkich. Jeszcze raz powtórzę, mój mąż zjada na obiad 2 razy tyle, co
              ja , potrafi zjeść pół czekolady na raz (ja w ogóle nie jadam), słodzi herbatę 2
              łyżeczki (ja nie używam cukru) itd. itp, a to on jest szczypły, a ja nie. Ja
              mam za to za soba parę pobytów w szpitalu i sanatorium.
              Koncząc. Nie masz pojęcia o problemie, bo Ciebie nigdy tak naprawdę nie dotyczył.
              W racając do kwestii nazewnictwa, ja np. nigdy nie nazwałabym anorektyka np.
              "szkieletorem" i w dalszym ciągu uważam, że termin "spaślak" jest urągający.
              Ale urąganie, to raczej problem urągającego niż obiektu urągań.
              • Gość: kotka na dachu Re: Historia Kici - problem chamstwa IP: *.jetstream.xtra.co.nz 27.01.04, 01:16
                Nie ulega. Ale ulega wątpliwości Twoja teoria o jednakowym przyswajaniu
                pokarmu
                > przez wszystkich. Jeszcze raz powtórzę, mój mąż zjada na obiad 2 razy tyle,
                co
                > ja , potrafi zjeść pół czekolady na raz (ja w ogóle nie jadam), słodzi
                herbatę
                > 2
                > łyżeczki (ja nie używam cukru) itd. itp, a to on jest szczypły, a ja nie. Ja
                > mam za to za soba parę pobytów w szpitalu i sanatorium.
                > Koncząc. Nie masz pojęcia o problemie, bo Ciebie nigdy tak naprawdę nie
                dotyczy
                > ł.
                > W racając do kwestii nazewnictwa, ja np. nigdy nie nazwałabym anorektyka np.
                > "szkieletorem" i w dalszym ciągu uważam, że termin "spaślak" jest urągający.
                > Ale urąganie, to raczej problem urągającego niż obiektu urągań.
                >


                No coz nigdzie nie napisalam ze wszyscy jednakowo przyswajaja i spalaja pokarm
                a co za tym idzie tyja szybciej lub wolniej, bo tak oczywiscie nie jest. Kazdy
                czyta miedzy wierszami to co chce wyczytac dla siebie bo tak mu wlasnie
                pasuje. To ze piszesz ze jesz polowe tego co twoj malzonek zjada nie jest
                zadna wykladnia, bardzo mozliwe ze Tobie akurat do dobrego funkcjowania
                organizmu potrzebna jest 1/4 tego co malzonek spozywa.

                Stwierdzenie ze nie mam pojecia o problemie to lekka przesada i sama dobrze o
                tym wiesz ale widac sie lepiej czujesz obstajac przy swoim bo przynajmniej
                masz usprawiedliwienie na taka czy inna nadwage.

                O diecie mam pojecie, moze dlatego stracilam te pare kilogramow, piszac ze nie
                lubie jesc w kolko tego samego mialam na mysli diety jakie wiekszosc kobiet
                stosuje, np kapusciana czy inna ktora w wiekszosci opiera sie na spozywaniu
                niezbyt zroznicowanych produktow.

                Jezeli chodzi o nazewnictwo to kwestia kultury osobistej, ale spaslak rozni
                sie od d..py czy p...zdy bo jezeli wyrazenia d..pa panowie uzywaja na
                okreslenie niezlej laski, okreslenie p...da jest obliczone na obrazenie kogos.
                Oczywiscie ludzie otyli sa wrazliwi na to jak ich inni postrzegaja i nazywaja
                ale kwestia nadrzedna jest tu otylosc i tlumacznie tejze na wszystkie mozliwe
                sposoby. Moj post dotyczyl faktu ze tyje sie od nadmiaru jedzenia i przy tym
                obstaje.

                Wzielam pod uwage twoj komentarz do mojej wypowiedzi ale jakos nie odnioslas
                sie do faktu ze ludzie ktorzy przebywali w extremalnych warunkach np w obozach
                otyli nie byli, wiec pozwole sobie powtorzyc jeszcze raz TYJE SIE OD NADMIARU
                JEDZENIA

                pozdrawiam serdecznie
                • niedzwiedziczka Re: Historia Kici - problem chamstwa 27.01.04, 10:33
                  Droga kocico!
                  Otyłośc nie jest rzeczą nadrzędną. Otyłość jest skutkiem, a nie przyczyną. I to
                  zarówno w przypadku Christie, jak i w większości. Jest skutkiem kilku czynników:
                  psychicznego,kulturalnego, genetycznego i jeszcze paru innych.
                  Najważniejszy jest właśnie czynnik psychiczny. Bardzo często osoby otyłe to
                  osoby, które nie były akceptowane i to wcale nie z powodu otyłości. Otyłośc jest
                  czasem ucieczką i próbą zrzucenia winy na "coś". Oczywiście, że łatwiej sobie
                  powiedzieć: "Nie jestem akceptowana/y, bo jestem gruba" niż, "bo jestem
                  niechcianym dzieckiem". Czynnik kulturalny - to po prostu sposób żywienia.
                  Schabowy z kapustą nie zaszkodzi osobie z dobrą przemianą materii, natomiast tej
                  ze złą zaraz odłoży się w postaci tłuszczu. A jak wtedy reagują inni? - "Nie
                  żryj tyle!". Zamiast: "A może jabłko zamiast ciastka?"
                  Poniżanie osób otyłych poprzez przeróżne przezwiska na pewno nie pomoże im
                  schudnąć. Bo wpędza w jeszcze głębszą depresję i napędza błędne koło, z którego
                  nie sposób wyjść. Ale Ty tego nie zrozumiesz, bo zgubienie paru kilogramów, a
                  parudziesięciu to bardzo istotna różnica. Pierwsze ma na celu poprawienie
                  wyglądu, drugie - odzyskaniu wiary w siebie i nie budzeniu na twarzach
                  szczupłych grymasu obrzydzenia.
                  • Gość: jendza niedzwiedziczko:) IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 27.01.04, 20:22
                    Jestem wysoka i szczupla.
                    Mam zla przemiane materii... Od dziecka bylam zmuszana do
                    jedzenia 'normalnego', co w czasach nastoletnich zaowocowalo
                    ostatecznie 15 kg nadwaga. Zbuntowalam sie. Przestalo mi zalezec. Nie na wadze.
                    Na milosci. I... przestalam jesc. Bo juz nie bylo zadnego powodu, ktory
                    by mnie mogl zmusic do jedzenia...Bo przestalam liczyc na to, ze na milosc
                    mozna 'zasluzyc'... W ciagu paru miesiecy schudlam
                    o te 15 kg... Do dzis jem bardzo malo i... jestem szczupla.. wzglednie.
                    To znaczy do mego wzrostu waze pono optymalnie...
                    I do dzis w stanach silniejszego stresu przestaje jesc. Prawie kompletnie.
                    A raczej: jem przez rozsadek i na sile, co pewnie tez na zdrowie
                    nie idzie..
                    Jesli normalnie czlowiek jest w stanie bez jedzenia wytrzymac dni 9, to ja
                    pewno moglabym miesiacami.... bez chudniecia...
                    NO, moze przesadzam...:)
                    Ogromnie smiesza mnie uwagi ludzi w stylu: ty to sobie mozesz
                    pojesc... He, he... Gdybym jadla, jak przecietna kobieta w moim
                    wieku, wygladalabym jak trzy kobiety w moim wieku... Do tego dodam,
                    ze przez wiele lat jedzenie bylo dla mnie tortura lub koniecznoscia.
                    Dopiero przez pare lat ostatnich, gdy jestem zona i razem sie z roznych
                    rzeczy wyciagamy... zaczelo mi jedzenie SMAKOWAC:)))
                    COZ ZA ULGA! Bo znormalnialam...:)
                    MOj maz to taki niedzwiedz. Ma sile Augusta II. I do tego stosowna
                    wage. Problemy z jej nadmiarem takoz. Dlugo sie temu przygladalismy,
                    zmienialismy obyczaje przy stole, wypracowywalismy SZTUKE ZYCIA
                    w ogole... BO czlowiek dziala jak system naczyn polaczonych i nic
                    w nim nie funkcjonuje w oderwaniu od reszty...
                    Do czego doszlismy?
                    Wypracowalismy wlasny rytm posilkow, ich czestotliwosc, sklad, szybkosc
                    jedzenia... Troche to zblizone do diety Montignaca, jak sie potem
                    okazalo, ale nie tozsame... Zmienilismy kompletnie CALY MODEL ZYCIA.
                    A najlepsza byla moja obserwacja, ze jak jest czas stresu, moj maz -
                    jedzac mniej niz zwykle, potrafi w ciagu doby przytyc 2 kg..., choc
                    od dluzszego czasu utrzymuje sie tendencja spadku wagi...
                    Wlaczylismy zatem wsparcie farmakologiczne, lekkie srodki homeopatyczne,
                    lagodzace efekty stresu. I znow: przy niezmiennej, ale juz wyrownanej
                    metodzie jedzenia... waga poszla w dol... Na leb, na szyje...
                    I wiecie, co mysle?
                    Ze co czlowiek, to historia.
                    CO czlowiek, to inny zespol ogromnie wielu rozmaitych czynnikow,
                    ktore przekladaja sie na takie, a nie inne,problemy z naszym
                    zewnetrznym ksztaltem...
                    Przez wiele lat na przyklad zmagalam sie z tzw. 'tradzikiem mlodzienczym'.
                    W wieku lat 27 dopiero trafilam wreszcie do madrej kosmetyczki, ktora
                    prawidlowo zdiagnozowala... To nie byl zaden 'tradzik', a juz tym bardziej
                    nie 'mlodzienczy'... Ot, to, co sie jednym kumuluje w brzuchu, tworzac wrzody,
                    innym rozwala serce, doprowadzajac do przedwczesnych zawalow, innych znow
                    zmusza do nieopanowanego jedzenia/odmawiania jedzenia... mi sie wywalalo
                    na twarz... Po prostu.
                    Znalezc RPZYCZYNE otylosci konkretnej osoby, jak i kazdej innej ludzkiej
                    choroby, to wielka sztuka....
                    Niedzwiedziczko!
                    Na szczescie osoby ludzkiej nie mierzymy liczba jej kilogramow.
                    A jesli ktos tak czyni, to... jego problem.
                    A mego meza kocham w CALOSCI! KAZDY JEGO CENTYMETR I GRAM:)))!
                    BUZKA!
                    j
    • pajdeczka Kicia odwal się od grubasów! 15.01.04, 11:25
      W tym miejscu pragnę przeprosić wszystkich zarażonych wirusem otyłości, który,
      jak wykazały badania pewnego naukowca z Indii, przprowadzone w Stanach,
      przenoszony jest drtogą odzwierzęcą, a razcekj odptasią. A mianowicie dowiódł
      on, że chorobliwa otyłość jest wynikiem zarażenia się wirusem od osób
      szczupłych, jeszcze nie otyłych. Nie pamiętam jaki procent w Stanach stanowią
      zarażeni tym wrusem, a jaki otyli z obżarstwa. Tych drugich nie przepraszam:)))
        • Gość: jamka Re: Historia Christie - problem 'spaślactwa'? IP: 195.117.239.* 27.01.04, 18:25
          Otyłość, obok kwestii stanu zdrowia cielesnego czy też predyspozycji danej
          osoby, może mieć podłoże psychiczne i tak jest częściej, niż sądzimy. Obok
          jedzenia kompulsywnego mamy jeszcze bulimię, anoreksję, anoreksję bulimiczną i
          wiele innych, indywidualnych form ED (zaburzeń odżywiania, skrót od ang. eating
          disorders).
          Dlaczego ludzie radzą sobie z emocjami właśnie poprzez jedzenie?
          Niemożność pogodzenia z własną cielesnością? Błędy wychowawcze rodziny -
          jedzenie jako metoda okazywania uczuć? Wpływ kształtowanego przez mass- media
          ideału piękna?
          Jak łatwo przychodzi nam potępianie. Jasne, jest łatwiejsze od rozumienia.
          Pozdrawiam!
    • Gość: Alla Nic dziwnego IP: *.a2000.nl 27.01.04, 16:58
      w krajach jak Ameryka, Australia, Anglia od lat zywi sie zwierzeta hormonami
      (skoro kurczak w pare miesiecy zwiekszy kilkakrotnie swoja objetosc, to
      czlowiek ktory zjada to swinstwo, posrednio tez jest na tych hormonach), dodaje
      do wszystkich produktow genetycznie modyfikowana skrobie kukurydziana i inna -
      Ameryka jest najwiekszym eksporterem tego paskudztwa. Dlaczego teraz mlodziez
      jest duzo wyzsza niz byla 10-15 lat temu ... ano wlasnie dlatego. Tylko ze
      mlodziez rosnie wzwyz, a dorosli juz tylko wszerz.
      Na pewno za nadwage odpowiedzialne jest objadanie sie ale ekstra super szybkie
      tempo zapasienia sie wystepuje po spozywaniu produktow ktore zawieraja hormony
      wzrostu i genetycznie modyfikowane dodatki.
      Przekonalam sie o tym na wlasnej skorze. Mieszkam od lat na zachodzie i po
      przyjezdzie tutaj mimo uprawiania sportu i takich samych racji zywnosciowych
      jak w Polsce, tylam w oczach w zawrotnym tempie. Zrobilam wszelkie mozliwe
      badania bo bylo podejrzenie, ze moze tarczyca, moze to i tamto. Nic z tych
      rzeczy. Po przejsciu na zywnosc biologiczna i bez zadnych dodatkow, zadnych
      hormonalnych kurczakow, waga zaczela spadac nie wiadomo kiedy i dlaczego.
      Dlatego nie dziwie sie ze w Ameryce ludzie moga osiagnac taka wage. Ile zjedza
      to jedno a co siedzi w tym jedzeniu dodatkowo pompuje im wage jak tym kurczakom.
      • Gość: kotka na dachu Droga niedzwiedziczko IP: *.jetstream.xtra.co.nz 28.01.04, 01:51
        piszac ze otylosc jest rzecza nadrzedna mialam na mysli nadrzednosci otylosci
        nad nazewnictwem, ale to juz sobie wyjasnilysmy

        Zgadzam sie z Toba ze otylosc jest skutkiem tyle ze bezposrednim skutkiem jest
        jedzenie i to nie ulega zadnej watpliwosci. Moja pierwsza wypowiedz wlasnie do
        tego zmierzala.

        To ze nadmierne jedzenie moze byc wywolane roznymi czynnikami to rowniez od
        dawna wiadome i nigdy tego nie negowalam. Oczywiscie przyczyny moga byc rozne
        tak jak napisalas i moge tylko wspolczuc tym ktorzy z takich czy innych
        powodow naduzywaja jedzenia zeby sie lepiej poczuc psychicznie - bo do tego to
        zmierza.
        Mogli bysmy sobie dyskutowac na temat ktora z nas np miala wieksze powody do
        tego zeby rozne rzeczy ktore sie zarzyly w naszym zyciu kompensowac sobie
        jedzeniem, ale chyba nie o to chodzi bo to zalezy od naszej psychiki, jedni
        sobie kompensuja tym drudzy czym innym.
        Wydaje mi sie ze w koncu doszlysmy obydwie do tego samego wniosku, a
        mianowicie ze tyje sie od nadmiernego jedzenia a nie z innych powodow ktore
        byly poruszane na poczatku tego watku.

        Drugi wniosek jaki bylysmy w stanie wysnuc, to uswiadomienie sobie z jakich
        powodow jemy wiecej niz potrzebujemy, i to jest pierwszy najwazniejszy krok do
        tego zeby przestac kompensowac sobie nasze krzywdy poprzez jedzenie.

        To co moge wyczytac miedzy wierszami z Twoich postow np (" A jak wtedy reaguja
        inni? - Nie zryj tyle" Zamiast "A moze jablko zamiast ciasta?") to cos co
        wiekszosc otylych ludzi robi bardzo czesto. A mianowicie winia innych za to co
        oni robia, wina rodzicow bo ich np nie chcieli, wina otoczenia bo ich nie
        akceptuja, wina rodziny bo wiedzac ze i tak maja nadwage oferuja im np ciasto
        na deser, winna innych bo nazywaja mnie spaslakiem - i tutaj kulko sie zamyka.
        Otoczenie mnie nie akceptuje to ja bede jadla zeby sie lepiej poczuc, zadnej w
        tym mojej winy nie ma to ile jem i jak wygladam to wina otoczenia nie moje, ja
        zadnej odpowiedzialnosci za to nie biore, niech mnie nie czestuja ciastem jak
        i tak uwazaja ze jestem gruba.
        Moze komus kto ma nadwage nie jest przyjemnie czytac to co pisze, nie pisze
        dlatego ze potepiam ludzi z nadwaga czy ich nie lubie, sama nigdy nie bylam i
        nie jestem typem Twiggy, mam nadzieje ze moze ci ktorzy to przeczytaja
        zastanowia sie nad soba i nad powodami dla ktorych jedza zbyt duzo. Kazdy z
        nas ma wolna wole kierowania nasza swiadomoscia. Mozemy swiadomie winic innych
        za to co sie z nami dzieje lub przyjzec sie sobie samym i popracowac nad soba
        i swoimi uczuciami.
        A tak na marginesie to nikt z nas nie jest wolny od zlych doswiadczen w zyciu,
        mnie zajelo lata zeby sie z moimi demonami uporac zaczac sie przygladac sobie
        zamiast winic otoczenie.

        Pozdrawiam serdecznie i zycze sukceswo.



Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka