Dodaj do ulubionych

podejrzenie niewierności - PORADZCIE

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 18:43
Co robicie kiedy zauważacie, że wasz partner lub mąż jakoś zaczął dziwnie się
zachowywać, tzn. podejrzewacie go może jeszcze nie o zdradę, ale wiecie już,
ze jest zauroczony inną kobietą. Bo np. ciągle stuka w telefon, pilnuje go,
ma dziwne nastroje, zaczął bardziej dbać o siebie gdy wychodzi z domu itp.
Dowodów żadnych nie mam, ale wiem, że coś się "szykuje" . (Jesteśmy
małżeństwem 10 lat i mamy 2 dzieci.) Jak zacznę go o to pytać to się dowie,
że się domyślam i -po pierwsze zacznie się bardziej ukrywać, -po drugie
zbędzie mnie jakimiś tłumaczeniami w stylu: "czepiasz się", "nikogo nie
mam", "te smsy to do lub od kolegi", "przecież mogę mieć swoje życie" itp,
same to pewnie znacie.

Wiem, że zdrady (fizycznej)jeszcze nie było, ale jego myśli już bardziej
krążą wokół niej niż mnie,i że ta kobieta już wywarła na nim spore
zainteresowanie, a on na niej i jeśli to tak zostawię to dojdzie do romansu
(czuję to).
Co mam robić?
Co wy w takich sytuacjach robicie?
Ja jakoś czuję się zdradzona - psychicznie.
Może bardziej zaabsorbować go sprawami dzieci, swoimi, wymyślać jakieś
wyjścia z domu, częściej uprawiać sex?

Może do niej zadzwonić? (W końcu to do moego faceta wysyła nocą smsy i
absorbuje jego uwagę, a on jakoś coraz rzadziej ma czas dla dzieci)

Pomóżcie!!!!!!

Obserwuj wątek
    • Gość: mimi Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.04, 19:12
      Ja bym zadbała o siebie, nowe perfumy, satynowe majteczki, zaczęła wychodzić z
      domu, zostawiając mu pod opieką dzieci. Nosiła komórkę zawsze przy sobie...
      Myślę, że powinnaś zaryzykować takie zachowanie, choć pewnie pomyślisz : a jak
      to przeważy szalę? A jeśli on poczuje sie zwolniony z obowiązków małżeńsko-
      partnerskich? Ale właściwie nie masz wiele do stracenia, jeżeli on JUŻ
      psychicznie cię zdradza...Nie wiem, jaki jest twój facet, ale chyba większość
      zareagowałaby zainteresowaniem. Może on po prostu przechodzi kryzys...?

      PS. Częstszy seks i tobie lepiej zrobi;), mi poprawia cerę...:D
      • Gość: Ola Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 19:42
        Z tym zostawieniem go samego w domu z dziećmi to chyba nie jest dobry pomysł,
        bo dzieci są już w takim wieku, że często zostają same. Więc po moim wyjściu on
        może się "wypindrzyć" i wyjść sobie zostawiając dzieci i nie tłumacząc się
        nikomu, a potem powie, że miał coś ważnego do załatwienia. Albo będzie
        bezkarnie wysyłał do niej sms co minutę.

        Myślę sobie, że może od niej zacząć, (mój mąż w odwrotnej sytuacji zadzwoniłby
        do faceta, który mi "głowę truje") i powiedzieć jej, żeby mu dała spokój i że
        nie ma prawa burzyć rodziny - bo nikt jej do niej nie zapraszał - ani "kraść"
        ojca dzieciom (mają 8 i 9 lat).
        Albo po prostu powiedzieć jej, żeby się od nas odpie...

    • Gość: Ola Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 19:15
      Dodam, że chcę z nim być nadal i nie wchodzi w grę żadne rozstanie. Natomiast
      gdyby przespał się z inną to chyba nie mogłabym z nim potem spac w jednym
      łóżku, nie mówiąc o przytulaniu lub seksie.
      • Gość: renia Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.ath.spark.net.gr 18.01.04, 19:26
        Nie moglabys z nim sypiac, ale o rozstaniu nadal nie byloby mowy? W imie
        czego?
      • Gość: A. Sharon [...] IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.04, 19:32
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: mm Re: Proste rozwiazania sa najlepsze - IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 18.01.04, 19:35
          Jestem pod wrażeniem. masz jeszcze jakieś pomysły?!
          • vaporetto Re: Proste rozwiazania sa najlepsze - 04.02.04, 10:18
            Nie pochwalam wulgarnego ujęcia tematu, ale wydaje mi się, że w wersji nieco
            złagodzonej jest to najlepsze rozwiązanie.
        • moniorek1 Re: Proste rozwiazania sa najlepsze - 18.01.04, 19:37
          Na twoim miejscu nie robilabym jak narazie awantury. Dowiedz sie gdzie mieszka
          owa pani i ktoregos dnia podrzuc jej do prania brudne gacie i skarpety swojego
          meza. Powiedz jej ,ze skoro chce sie dzielic twoim mezem to ty sie podzielisz
          z nia obowiazkami. Jesli chodzi o meza skoro ma czas na romanse to znaczy,ze
          nie jest wykonczony praca,wiec jak z niej wroci zostaw mu dzieci a sama gdzies
          wyjdz w koncu tobie tez sie cos od zycia nalezy,a nie tylko gary,dzieci i
          sprzatanie.
    • churros Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE 18.01.04, 19:36
      Umawiaj się z koleżankami, wychodź częsciej wieczorami (bez niego!), czatuj
      sobie ze znajomymi, kiedy dzieci już zasną. I obowiązkowo zacznij bardziej
      dbać o siebie-jakaś fajna bielizna (niech ją zobaczy, np. na fotelu, ale nie
      ubieraj sie w nią dla niego), nowe perfumy, nowa fryzura. Tylko niech sądzi,
      że to ze względu na kogoś innego, a nie dla niego. Jeśli uzna, że Twoje
      hipotetyczne zainteresowanie kimś innym zwalnia go od obowiązku wierności i
      potraktuje to jako pretekst do zdrady, to może niestety znaczyć, że Wasz
      związek może mieć naprawdę niewielkie szanse przetrwania.
    • Gość: krzysiek Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 18.01.04, 19:38
      mysle ze chec skoku w bok jezeli taka rzeczywiscie jest wynika z jednej prostej
      rzeczy, u niego wystapilo po prostu znudzenie jakas czescia waszego zycia czy
      to intymnego czy domowego czy innego, sama najlepiej wiesz czego jemu moze
      brakowac moze brakuje Ci tego samego ale po 10 latach nie chce wam sie o tym
      rozmawiac, probowac cos zmienic,

      ja bym jednak srpobowal na Twoim miejscu go zaskoczyc :P tak mowie Ci to jako
      facet heheh, powalczyc troche o niego :) nie to nie bedzie glupie, on jezeli
      Cie kocha naprawde wybierze Ciebie, z kolei gorzej kiedy juz Cie nie kocha
      wtedy na sile juz si enic nie da zrobic chyba

      ale od razu wyprzedzam, tak samo faceci jak widza ze dzieczyna/zona coraz
      czesciej sie chowa, milczy, stuka smsy niewiadomo do kogo, od razu zwracaja na
      to uwage jezeli cos czuja i sa normalni, ja bym wtedy powalczyl, cos wymyslil,
      zaskoczyl, na nowo sie zareklamowal, moze musisz sie mu przypomniec, nowy sex,
      nowa bielizna, cos nowego.....

      przywyczajenie wrogiem milosci.
      • true_oveja Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE 22.01.04, 14:12
        krzysiek - respekt - chyle czola super napisane - sama bym tego lepiej nie
        ujela ;))))))

        olu - jak dla mnie uratowac was moze _tylko_ szczera rozmowa. nie klotnia nie
        napadanie na niego znienacka z okrzykiem "ty masz romans" tylko spokojne
        wylozenie argumentow - posluchaj cos sie zle dzieje, bo i tu wypunktowac
        symptomy. i nie daj sie zastraszyc, splawic ani zbic z pantalyku, powiedz mu
        jestesmy dorosli porozmawiajmy jak dorosli.
        niestety prawda jest taka - jak nie bedzie chcial z toba byc dalej to go do
        tego nie zmusisz.
    • Gość: Triss Merigold Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.acn.waw.pl 18.01.04, 19:38
      Zakładanie satynowych majtek w takiej sytuacji uważam za upokarzające.
      Proponowanie kobiecie rywalizacji z domniemaną kochanką? Ma wykazać, że jest
      ciekawsza, ładniejsza, bardziej seksowna, niemarudząca itd. niż ta druga?
      Jak są dowody i wiadomo z kim mąż baluje to trzeba to uciąć w zarodku. Żadnych
      spotkań, zero wszelkich kontaktów z "damą", żadnej tolerancji dot. wychodzenia
      z domu. Idzie do pracy po południu? - idź z nim, niech dziecko weźmie.
      • Gość: Ola Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 19:46
        Ale JAK UCIĄĆ TO W ZARODKU? co konkretnie zrobić?
        • Gość: Ola Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 20:05
          Pomysł z telefonem do niej jest dobry, ale napiszcie co wy w takich przypadkach
          robiłyście, może też skorzystam.
          • Gość: Gosia Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 20:10
            Nie jestem pewna, czy wyzywanie kogoś przez telefon jest dobrym pomysłem...
            Owszem, pokaże stopień Twojego zdesperowania, ale ja bym sie chyba na coś
            takiego nie zdobyła. Lepiej zadzwoń do tej pani, przedstaw się jako żona i
            powiedz,że chciałabyś z nią porozmawiać. Dla niej powinien to być czytelny
            sygnał, że orientujesz się w całej sytuacji i uświadomić jej Twoje istnienie,
            jako człowieka, a nie tajemniczej "żony".
          • Gość: Triss Merigold Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.acn.waw.pl 18.01.04, 20:25
            Zorganizować panu czas, może to coś da. Zakupy, sprzątanie, wyjazdy do rodziny,
            opieka nad dzieckiem, wspólne wychodzenie razem itd. tak żeby nie miał chwili
            dla siebie na wyjście. Odbiera telefon wieczorem idź za nim do pokoju, powie,
            że dzwoni kumpel - zadawaj pytania, dostaje sms-a - pytaj od kogo i dlaczego
            tak późno. Jest parę upierdliwych pomysłów.:) Nie toleruj żadnych tekstów nt.
            prawa do własnego życia, to tylko ładna wymówka w takich sytuacjach.
            • kot_slawomira_mrozka Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE 18.01.04, 21:28
              Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

              > Zorganizować panu czas, może to coś da. Zakupy, sprzątanie, wyjazdy do
              rodziny,
              >
              > opieka nad dzieckiem, wspólne wychodzenie razem itd. tak żeby nie miał chwili
              > dla siebie na wyjście. Odbiera telefon wieczorem idź za nim do pokoju, powie,
              > że dzwoni kumpel - zadawaj pytania, dostaje sms-a - pytaj od kogo i dlaczego
              > tak późno. Jest parę upierdliwych pomysłów.:) Nie toleruj żadnych tekstów nt.
              > prawa do własnego życia, to tylko ładna wymówka w takich sytuacjach.

              trochę naiwne teoretyzowanie.
              czy aby na pewno mniej upokarzające niż demonstrowanie atrakcyjnej bielizny?
              niezła alternatywa, wredna jędza susząca głowę i zapełniająca czas mężowi -
              pomysł może i dobry, ale bez szans powodzenia - wnioskuję, że albo nigdy nie
              miałaś podobnych dylematów z partnerem, albo w ogóle go nie posiadasz. podaj
              jeszcze przepis, jak wprowadzić w życie całkowite organizowanie czasu?
              przystawić pistolet do potylicy i prowadzać od teściów do supermarketu? a
              dopytywanie się o każdego sms'a - czy to nie uwłacza godności bardziej niż
              koronkowe gatki?
              • Gość: Ola do kota slawomira mrozka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 21:32
                jak jesteś taka mądra i miałaś takie doświadczenia to powiedz co zrobic w
                takiej sytuacji albo co ty zrobiłaś.
                • kot_slawomira_mrozka Re: do kota slawomira mrozka 18.01.04, 21:42
                  Gość portalu: Ola napisał(a):

                  > jak jesteś taka mądra i miałaś takie doświadczenia to powiedz co zrobic w
                  > takiej sytuacji albo co ty zrobiłaś.

                  naprawdę nie wiem co zrobiłbym w takiej sytuacji. ale nie zgadzam się z tym, że
                  demonstrowanie swojej kobiecości jest w jakiś sposób upokarzające, a już na
                  pewno nie bardziej niż suszenie głowy mężczyźnie/kobiecie i zamęczanie swoją
                  zazderością (jak to inaczej nazwiesz?)
                  przyszła mi do głowy jedna, cyniczna rzecz: czy ta pani którą interesuje się
                  mąż jest świadoma że pozostaje on w związku małżenskim? i byłoby to dla mnie
                  zasadnicze pytanie. nie staje mi wyobraźni co poczać jeśli okazałoby się że
                  tak, natomiast jeśli nie - pomysł z podrzuceniem brudnych gaci oprócz tego że
                  jest zabawny - ma pewien sens. oczywiście dopiero w momencie, kiedy już na
                  pewno będziesz wiedziała że wokół tej pani koncentrują się myśli małżonka. nie
                  zapomnij również o stosownym komentarzu: "a gdyby mówił że już prawie jesteśmy
                  w separacji, to proszę mu nie wierzyć, jeszcze mi o pani nie wspomniał"

                  wolne żarty, kocie... ale może ze wszystkich rad jakie tu padły da się
                  wyciągnąć sensowną całość? czego życzę.
        • Gość: Spa Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.01.04, 20:06
          Wspólny weekend. Albo kilka(naście) godzin, spędzonych razem. Wspomnienia,
          odgrzewanie dawnych chwil, zdjęcia - niech przypomni sobie, że i u Was był ten
          żar... Stworzenie atmofresy do szczerej rozmowy (nie kłótni), ew. mały zabieg
          pt. co Ty byś zrobił kochanie, gdyby okazało się że smsuję sobie z kolegą? czy
          czułbyś się zraniony? zazwyczaj zasada "nie czyń drugiemu co tobie niemiłe"
          działa... Odrobina refleksji. Pozdr.
          • Gość: Ola Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 20:24
            A w jaki sposób z nią rozmawiać waszym zdaniem? I jaki podać jej cel tej
            rozmowy/spotkania? Chodzi mi o to jakie wrażenie powinnam na niej wywrzeć i co
            powiedzieć jesli się wyprze, albo będzie mówić, że przecież nic się nie stało,
            bo się z nim nie przespała, nic ich nie łączy i takie tam dyrdymały. Nie chcę,
            żeby zrobiła ze mnie wariatkę, któta sobie coś ubzdurała.
            • Gość: Spa Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.01.04, 20:28
              Nie z nią kobieto! z mężem swoim!!! po co Ci rozmowa z kimś, komu najwyraźniej
              Ty w życiu tylko zawadzasz. Po co się na to rozwiązanie upierasz? Mąż jest
              bezwłasnowolny czy co? z NIM porozmawiaj, o WASZYM małżeństwie.
              • Gość: Ola do Spa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 20:38
                Rozmowa z mężem w takiej sytuacji daje ODWROTNE skutki. Wiem to z doświadczenia
                koleżanek. Faceci się wypierają, wymyślają najróżniejsze kłamstwa, a jeszcze
                oskarżają żony o szpiegowanie, a potem się zabezpieczają i robią to samo, ale
                ze zdwojoną siłą i to tak, żeby żona nie widziała, a ona sobie myśli , że on
                już tych smsów nie wysyła i że jest Ok. a potem nagle robi się za póżno.

                Oczywiście rozmowa z nim - myślę- powinna się odbyć PO rozmowie z nią. Trzeba
                jej pokazać, że on nie jest bezpańskim psem.
              • Gość: renia Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.ath.spark.net.gr 18.01.04, 20:45
                Dokladnie tak samo uwazam. Zaczynanie tej sprawy od rozmowy z tamta kobvieta
                to zaczynanie od dupy strony, jak mawia P. Zosia. Po pierwsze wymaga tego,z
                ebys grzebala mu po komorce w celu znalezienia nru do niej i pozniej o to
                facet moze miec uzasadnione protensje i pretekst do ykorzystania przeciwko
                tobie. Komorka, smsy, to jak listy przeciez i grzebanie w nich to jak
                przeszukiwanie kieszeni, czytanie cudzej korespondencji, no ponizajace i nie
                przystoi po prsotu. Rownie beznadziejny jest moim zdanie pomysl , zeby
                probowac go pognebic naglymi zmianami w zachowaniu i stroju, majteczki,
                wychodzenie i takie tam. To wszystko gierki, ponizajace kobiete gierki. Moim
                zdaniem powinnas po prostu zaczac z nim rozmawiac, szczerze, porozmawiajcie o
                waszym malzenstwie, o Twoich niepokojach, o Twoim zagubieniu i bezradnosci. O
                tym nawet, ze nie wiesz co masz z tym fantem zrobic i az szukasz rady w
                internecie. To Twoj maz, jego jest wspolodpowiedzialnosc za wasze malzenstwo,
                a nie tamte kobiety, ktora nawet nie wiadomo czy wie, ze on jest zonaty. A
                nawet jesli wie? Czy sadzisz, ze rozmowa z nia cos da? Zobaczy zone i
                zrozumie, ze rozbija malzenstwo? Moim zdaniem rozmowa z nia moze tylko
                skonczyc sie kolejnym upokorzeniem Ciebie, jakos nei wierze w cuda. To Twoj
                maz musi sie otrzasnac, to z nim trzeba porozmawiac, poki nie jest jeszcze za
                pozno. Jesli cie kocha, jesli jest odpowiedzialnym powaznym czlowiekiem, to
                zdobedzie sie na refleksje, wnioski, zmiane postepowania. jesli zas nie kocha
                juz Ciebie, nie zalezy mu, zakochal sie, jest egoista i samcem , a nie
                mezczyzna, to zadna rozmowa i tak nic nie da, ani z nia, ani z nim, ani
                poszukiwanie rad w internecie. Ja wierze, ze uda WAM sie. Moze trzeba odnowic
                troche Wasze malzenstwo, wyjechac gdzies? Tu nie chodzi o satynowe majtki, bo
                nie mozna ciagle zabiegac dupa o wzgledy meza. Zeby wytrwac ze soba w
                malzenstwie potrzebna jest PRAWDZIWA milosc, duzo wazniejsza i glebsza
                niz "satynowe majteczki" i o odnowieniu tejze powinniscie pewnie pomyslec.
                • Gość: renia jeszcze dwa slowa IP: *.ath.spark.net.gr 18.01.04, 20:56
                  W rozmowie z nim nie naciskaj do tego, zeby on sie przyznawal do czegokolwiek,
                  nie rob awantur i wyrzutuw, kontroluj emocje. Powiedz mu o SWOICH niepokojach,
                  odczuciach. Zostaw go z tym. Niech to wszystko przemysli. Po prostu usiwiadom
                  mu, ze jest zle, ze on Cie krzywdzi JUZ TERAZ, ze jest odpowiedzialny za to,
                  zeby sam zastanowil sie CO TAK NAPRAWDE ROBI. Oczywiste jest, ze on nie
                  przyzna Ci sie tak, mam kogos. Ale powiedz mu co czujesz, ze go kochasz, ze
                  analizujesz i widzisz, ze cos sie rozpada i pragniesz to ratowac, masz
                  nadzieje, ze on tez. I sprobujcie wspolnie ustalic jakis plan reanimacji dla
                  Waszego zwiazku. Bo to przeciez najwazniejsza sprawa w Waszym zyciu. JA w
                  kadzdym razie tak bym zrobila.
                  • Gość: anna pomocyyyyy IP: *.54.169.225.tisdip.tiscali.de 03.02.04, 11:02
                    jestem totalnie bezradna, moj obecny maz/1,5 mies.po slubie zdradzil mnie
                    przed slubem.Zaufalam mu znow/mowil, ze chcial sie upewnic, czy ja jestem ta
                    jedyna?!!!Dzis dowiedzialam sie o jego ponownym kontakcie z ta kobieta/a
                    wszystko zaczelo sie od Gadu-gadu...Odleglosc 1000km rowniez nie byla
                    przeszkoda, obecnie jest jeszcze wieksza.Blagam pomozcie mi ocenic na trzezwo
                    te sytuacje, czy tez mam pogodzic sie z faktem, ze nie mamy zadnych
                    szans.Kocham go i nie chce go stracic!!!!
                • Gość: Nina Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.toya.net.pl 18.01.04, 20:57
                  Nie musi grzebac w telefonie-wystarczy przeanalizowac billing.W koncu rachunki
                  sa wspolne i nie potrzeba na ich przeczytanie zgody sadu. Przy okazji
                  przypominam, ze byla nie tak dawno sprawa rozwodowa, w ktorej koronnym
                  argumentem byly wlasnie sms-y.
                  Co do czytania korespondencji, ktora niewatpliwie jest sms-maz pierwszy zlamal
                  zasady (o ile w gre wchodzi kobieta), sugerujesz, ze w takiej sytuacji zona ma
                  stac jak ciele na miedzy i czekac, co zycie przyniesie?
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: renia Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.ath.spark.net.gr 18.01.04, 21:01
                    JEsli po przeczytaniu mojego postu dochodzisz do wniosku, ze sugeruje, ze zona
                    ma stac jak ciele to niestety nie umiesz czytac. Sugeruje zupelnie co innego.
            • Gość: rusałka Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.pl / *.one.pl 19.01.04, 22:22
              to nie ty jej sie masz tłumaczyc!!! skąd te skrupuły? zadzwon do tej
              pindy,przedstaw sie kim jestes (moim zdaniem prawdopodobnie wie o tobie, ale
              nie obchodzi jej to lub ma cie za naiwną żonke)i powiedz ze nie zyczysz sobie
              zadnych kontaktów pindy z mężem,w przeciwnym wypadku tu juz wiesz dobrze, co
              zrobić. I odłóż słuchawkę. żadnych płaczów, lód i wyniosłosć tonu!! zastanow
              sie, w jaki sposob moglabys zatruc jej zycie w sposób elegancki i skuteczny i
              uprzejmie uprzedz ją o tym. (najlatwiej bys miala, jesli pinda jest męzatką).
              Pamiętaj ze większosc kobiet bardzo przejmuje sie swoją reputacją- to zawsze
              czuły punkt! celuj skutecznie i wal bez skrupułów!!ona by ich nie miała.
              pozdrawiam
              • Gość: rusałka SZYKUJ BROŃ I RUSZAJ DO ATAKU!!!!! IP: *.pl / *.one.pl 19.01.04, 22:30
                szczególy strategiczne oczko wyzej.pozdro
              • Gość: mm Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.01.04, 22:53
                Gratuluję pomysłu - zwymyślać kochankę, jakby to ona była wszystkeimu winna ( o
                ile w ogóle czemukolwiek) Kobieto, kochanka może i się wycofa, ale tu chodzi o
                męża i o to aby wybrał Olę, a nie ją. Dlatego, że ją kocha, a nie dlatego, że
                kochnankę mu wystraszyła. Pomyśl trochę zanim wykręcisz taki numer. Po niej
                może znaleźć następna i napewno to zrobi. Poczuje się kochany (zazdrosna żona)
                i bezpieczny! Zielone światło dla zdrady.
                • Gość: rusałka Re: podejrzenie niewierności - BROŃ I UZDRAWIAJ IP: *.pl / *.one.pl 19.01.04, 23:50
                  no wiadomo, ze takie dzialanie nie rozwiaze wszystkich problemow, ktorych
                  romans jest jedynie skutkiem, ale doraźnie pozwoli zapobiec wmieszaniu sie
                  3ciej osoby w caly uklad, bo to napewno nie pomoze. Wystraszyc skutecznie im
                  szybciej tym lepiej!! a potem zabrac sie za duchowa i biologiczna odnowe
                  zwiazku...pozdro
    • Gość: Nina Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.toya.net.pl 18.01.04, 20:32
      Jesli macie zamowiony billing dla telefonu, z ktorego korzysta maz-
      zlokalizuj "podejrzany" numer i po prostu zadzwon. Powiedz, ze ten numer
      powtarza sie na waszym rachunku a osobiscie go nie znasz.Nie potrafie
      przewiwidziec, jak rozwinie sie ta rozmowa-jakkolwiek by jednak bylo-nastepnym
      krokiem powinna byc rozmowa z mezem.Ze znalazlas taki numer, ze zadzwonilas i
      chcesz wiedziec, kim jest kobieta, do ktorej dzwoni i smsuje 30x w miesiacu.
      Nie rob awantur i nie krzycz, nie wyzywaj-spokoj i 100% ekstra-klasy.
      Cos wyjasnic sie musi-choc ide o zaklad, ze maz bedzie Ci wmawial, ze
      wszystkie te rozmowy to biznes i koniecznosc, ze nic se nie dzieje itp.
      Dalej to juz tylko stanowczosc, niestety.Woz albo przewoz.
      Nie daj sie jednak poniesc emocjom-postaraj sie rozegrac wszystko na zimno,
      choc to piekielnie trudne.
      Pozdrawiam.
      • penelopa.pitstop Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE 20.01.04, 12:55
        Gość portalu: Nina napisał(a):
        >Jesli macie zamowiony billing dla telefonu, z ktorego korzysta maz-
        > zlokalizuj "podejrzany" numer i po prostu zadzwon. Powiedz, ze ten numer
        > powtarza sie na waszym rachunku a osobiscie go nie znasz.Nie potrafie
        > przewiwidziec, jak rozwinie sie ta rozmowaHehe,

        musze stwierdzic, ze ten pomysl ma pewne dziury. Moze sie tak zdarzyc, ze zona
        zadzwoni a kobieta po drugiej stronie stanowczo odpowie, ze o niczym nie wie i
        pomylila pani numer i rozlaczyc sie. I co wtedy??
        Jakies dwa miesiace temu zdarzylo sie tak, ze na moj numer firmowy zadzwonila
        kobieta i wyskoczyla wlasnie z gadka w stylu:" nazywam sie tak i tak, z tego
        numeru dzwoni sie czesto do mojego meza...." Ja wlasciwie jej od razu
        przerwalam i stanowczo wysmialam ja mowiac, zeby pocwiczyla lepiej szukanie
        numerow i ze to pomylka, ze dodzwonila sie do duzej firmy. CHciala wiedziec do
        jakiej wiec zaproponowalam jej zadzwonienie na centrale i rozlaczylam sie.
        Dla mnie sytuacja byla niesamowicie zabawna, chociazby z tego wzgledu ze w
        pokoju gdzie jest 20 osob jestem jedyna kobieta i akurat trafila na moj numer.
        Jedyny moj pomysl to taki, ze sprzataczka moze wydzwaniac z mojego telefonu po
        godzinach. Ale co pomyslala taka kobieta?? Upokorzenie, bo ktos ja wysmial po
        drugie stronie sluchawki i na dodatek totalna niepewnosc czy pomylila sie czy
        ktos oklamal bezczelnie.
        Odradzam dzwonienie po kochankach. Lepiej pranie brudow w domu.

        Penelopa.
    • Gość: aldona Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.tkb.net.pl 18.01.04, 20:34
      Olu, muszę Cię zmartwić.
      Proszę mnie nie atakować. Mam romans z żonatym facetem. Jego żona nic nie wie.
      W domu jest wszytko ok. Jego żona jest urocza na codzień i w łóżku. On w domu
      zachowuje się normalnie. Nie smsuje do mnie, nie dzwoni, nie wychodzi
      wieczorami, nie dba o siebie bardziej... Jego żona nie robi nic co by go
      zmuszało, prowokowało do szukania kobiety na boku. Zauroczył się mną i tyle.
      Jego żona nawet gdyby wiedziala o naszym romansie nie mogłaby nic w swoim
      zachowaniu poprawić bo wg mojego kochanka jest idealna, a mimo wszystko on
      pragnie kochać się ze mną, spędzać ze mną czas. Nad pewnymi odczuciami nie
      można zapanować...
      • Gość: Triss Merigold Jeśli jest tak jak piszesz Aldono IP: *.acn.waw.pl 18.01.04, 20:39
        to ów gentelman jest gnojkiem. Ty możesz robić co chcesz bo nie ślubowałaś
        lojalności wobec żony kochanka. On tak. Jeśli nie wysila się nawet na
        znalezienie usprawiedliwienia dla romansu to zasługuje na odstrzelenie jaj.
        czyty, żywy, bezwględny, egocentryk.
        • Gość: Klara Re: Jeśli jest tak jak piszesz Aldono IP: *.wmid.amu.edu.pl 18.01.04, 20:44
          Ona jej nikomu nie ślubowała, ale czy to ją usparwiedliwia. Nie chodzi mi tu o potępienie Aldony, to jej sprawa, ale nie rozumiem dlaczego ona ma być bez winy. Wiedząc o tym, że on ma kogoś, że to tylko zabawkowy romans, Aldona jest współwinna w krzywdzeniu jego żony.
        • Gość: Spa Re: Olu! IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.01.04, 20:46
          Wiesz, o co mi chodzi? o to, by mąż sam rozważył czego chce, a czego nie.
          Będzie to oznaczać i dla Ciebie lepsze samopoczucie, i na przyszłość rokować.
          Nie wymuszać. Nie zniżać się do pewnych zachowań (zwłaszcza, jeśli sytuacja nie
          zaszła jeszcze zbyt daleko). Miałam na myśli spędzenie wspólnego czasu, który
          uświadomi mu, co było/jest/może być ważne dla niego w życiu. Niekoniecznie
          rozmowę o tym co jest teraz pt. do kogo wypisujesz takie smsy.
          Czy nie sądzisz, że kiedy przypomnisz mu o swoich uczuciach do niego (jego
          uczuciach do Ciebie), np. w jakiejś fajnej scenerii, to on zastanowi się, czy
          warto to tracić?
        • Gość: Ola Re: Jeśli jest tak jak piszesz Aldono IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 20:46
          to jak mam z nią rozmawiać?
          • Gość: aldona Re: Jeśli jest tak jak piszesz Aldono IP: *.tkb.net.pl 18.01.04, 20:55
            Olu
            Wdając się w romans wiedziałam, że on ma rodzinę. Wiedziałam że to jest
            okropne, to co robię. Ale zafascynował mnie, zauroczył, oczarował... nie mogłam
            nad tym zapanować. To było obustronne uczucie. Jego żona nie musi mi
            uświadamiać jaką wyrządzam szkodę. Ja to wiem. Rozmowa tu nic nie da. Jedyne na
            co było nas stać, to na początku ustaliliśmy że nasze małżeństwa (bo ja też mam
            meża) są nienaruszalne i nie będziemy ich rozbijać.
        • Gość: aldona Re: Jeśli jest tak jak piszesz Aldono IP: *.tkb.net.pl 18.01.04, 20:47
          Triss, mnie to też niepokoi. Z innych względów. Wolałabym wiedzieć jaką
          przewagę mam nad jego żoną. Tymczasem żadną. Chyba że on nie jest do końca
          szczery ze mną i z jakichś względów nie mówi całej prawdy o żonie.
          • triss_merigold6 Re: Jeśli jest tak jak piszesz Aldono 18.01.04, 20:55
            Podam Ci dwa przykłady z życia.
            - moja koleżanka ze studiów, pan dojrzały, 3 dzieci, rodzina w innym mieście. Z
            koleżanką mieszkał (wracając na święta i wakacje do rodziny of course),
            wmawiał, że rozwiedzie się tylko ... tysiąc powodów i w tym i taki, że żona
            podła rozwodu nie daje. Koleżanka nawet pierścionek zaręczynowy dostała. Po 4
            latach ktoś wreszcie żonę objaśnił. Awantura. Pan - zagrożony rozwodem z
            orzekaniem o winie i podziałem pokaźnego majątku - zwinął się i grzecznie
            wrócił na łono rodziny.
            - II koleżanka, pan - żonaty i dzieciaty promotor na studiach. O żonie nie
            mówił źle tyle, że o rozwodzie mowy nie było. Telefony, sms-y, kradzione
            godziny w pracy i na wyjazdach służb.zapewnienia o miłości dozgonnej. Bez
            przyszłości wspólnej typu: rodzina, dzieci, małżeństwo. Skończyło się po
            przeszło 4 latach kiedy koleżanka II wyjechała na inny kontynent.
          • Gość: Ola Aldono!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 20:57
            według mnie on cię okłamuje, gdyby było tak cudownie to nie miałby kochanki,
            musisz się liczyć też z tym, że to się w końcu wyda. A poza tym to jak to
            możliwe, że jego żona nic jeszcze nie wie? Ja po moim mężu od razu bym się
            zorientowała, że coś jest nie tak. Mężczyżni nie umieją tak jak kobiety myśleć
            i pamietać o wszystkich szczegółach typu szminka na koszuli, skasowanie smsów,
            numerów telefonów, pamiętać o wszystkich kłamstwach, które mówili żonie. Bardzo
            szybko "wpadają", tzn. szybciej niż kobiety. coś mi się w tym twoim facecie nie
            podoba, a poza tym to nigdy na prawde nie wiesz jak jest między nimi. Może mają
            o5twarty układ i ona wie o tobie i sama też kogos ma, albo on ją bije albo...
            są różne rzeczy.
            W każdym razie mój mąż długo by się z romansem nie ukrył, zresztą widzisz
            dopiero się zanosi, a ja już zauważyłam. To dziwię się, że jego żona nic nie
            wie. Mieszkając z kimś pod jednym dachem, śpiąc w jednym łóżku bardzo łatwo
            jest coś zauważyć.
            • Gość: aldona Re: Aldono!!!! IP: *.tkb.net.pl 18.01.04, 21:09
              Olu, jeśli się komuś ufa, jest się ślepym... Mnie się wydaje że ja na swoim
              mężu też bym widziala jakieś zmiany.
              Jeśli chodzi o ślady romansu: rozmawiamy z przez tel. w godzinach pracy z
              pracy, żadnych śladów szminek, na "randki" urywamy się z pracy, weekendy
              spędzamy z własnymi rodzinami, żadnch wyjazów "służbowych".
              Mnie się też nie podoba w moim facecie to, że nie potrafi określić co mu w
              małżeństwie nie pasi.
      • Gość: Kinga Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.kalisz.mm.pl 01.02.04, 17:14
        Wiesz co ,jak chcesz w ten sposób sie dowartościowywać to sorry ale jesteś
        beznadziejna. Odbierasz faceta, kobiecie która go kocha i jeszcze masz dla niej
        dobre słowo. jeżeli sama chcesz być dowartościowana to znajdź sobie wolnego
        faceta (jeżeli jescze cię stać) to obrzydliwe kochac się z facetem który potem
        idzie do domu i robi to ze swoją żoną. Dla mnie jestes po prostu
        dziwką!!!!!!!!!!!!
      • Gość: Kinga Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.kalisz.mm.pl 01.02.04, 17:25
        To ja muszę cię zmartwić, jesteś beznadziejna i jeszce chwalisz sie romansem z
        żonaty facetem. Jak ty się nie brzydzisz, przecież on kocha się z toba i swoją
        żoną. To po rpstu obrzydliwe , czyli po prostu nie stac cię na wolnego faceta,
        że musisz odbierać żonie męża. Nie uważasz ,że jestes po prostu jak
        prostytutka, jesteś pewna że chce spędzać z tobą czas czy tylko z twoim biustem
        i tyłkiem. Wiesz wydaje mi się ,że masz bardzo wysokie mniemanie o sobie, tylko
        żebyś za szybko nie spadła na ziemię bo rozbijesz sobie pupcie. Życzę ci żebyś
        przejrzała na oczy zanim on po prostu kopnie cie w cztery litery. I radzę ci ty
        lepiej zapanuj nad swoimi odczuciami, zanim one zaponują nad tobą.
    • Gość: mm Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 18.01.04, 21:03
      Wiesz Olu, może to co napiszę nie będzie zbyt popularne wśród forumowiczów i
      nie znajdzie twojej akceptacji. Jednak muszę ci powiedzieć, że telefon z
      wyzwiskami, a nawet tyko po to by pokazać jakiejś "Pani" o której
      najprawdopodbniej nic nie wiesz (o ile istnieje) to nie jest najlepsze wyjście.
      A może nawet najgorsze. Po pierwsze dlatego, że twój mąż - i słusznie poniekąd -
      uzna cię za histeryczkę. Po drugie - pomyśl o sobie i o swojej godności. Wiem
      co to ból i upokorzenei, ale nie upokarzaj siebie sama. Pozostań dumną istotą.
      Jeśli cię kocha to to zobaczy. Jeśli nie - nie był tego wart. Wiem że skracam
      problem ale to temat na dłuższy post. Zanim cokolwiek zrobisz pomyśl dwa razy i
      sprawdź czy aby na pewno masz powody do podejrzliwości. Jeśli tak, walcz ale z
      honorem. I pamiętaj że nie o to chodzi żeby go przekupić i przebić tamtą
      zakładając na siebie koronki i satynowe majteczki.
      • Gość: Marta Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 21:12
        Nie chodzi o przekupywanie, tylko o zasianie w nim ziarna niepewnosci, zeby
        tez poczul sie zagrozony.
        • Gość: Marlena Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.dial.proxad.net 18.01.04, 21:39
          Olu, zgadzam sie z kilkoma poprzednimi opiniami - nie dzwon z wyzwiskami do
          tamtej kobiety, pokazesz tylko Twoj brak klasy i godnosci. Nie ponizaj sie
          pokazujac sie jako histeryczka, desperatka, to tylko jej doda sily.. Ja bym
          zaczela bardziej dbac o siebie,fryzura, makijaz, itd i takie samo zachowanie
          wobec niego, moze myslec,ze sie z kims spotykasz i zacznie walczyc o ciebie. To
          w kazdym razie nie zaszkodzi, prawda?
          Tymczasem zbieraj dowody i informacje o tej kobiecie.Gdy bedziesz ich troche
          miala,zapytaj go czy jest szczesliwy w malzenstwie i co go popycha do szukania
          szczescia u innej. gdy zacznie sie wypierac i probowac swych wykretow, ktore
          wczesniej przytoczylas, pokazesz mu dowody.powinien sie opamietac.
          A teraz, moze opowiedz mu o mezu twojej kolezanki, ktory mial romans i bardzo
          zle na tym wyszedl?
          Jesli chodzi o szczera rozmowe na tym etapie, to jestem raczej sceptyczna.Ty
          znasz swojego meza,ale wiesz,on zna tez ciebie i wie,jakie argumenty trafiaja
          do ciebie.Niektorzy mezczyzni sa bardzo przekonywujacy,nawet gdy klamia.
          Powodzenia, badz silna.
      • Gość: Ola do mm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 21:16
        Ale kto mówi o telefonie z wyzwiskami? Mnie chodzi o normalną rozmowę.
        A poza tym co ma godność do dbania o rodzinę????????????????????
        Czy dbanie o małżeństwo, związek, walka o to, to według ciebie utrata godności?
        Przecież można to zrobić nie tracąc jej. Kulturalnie z kobietą porozmawiać i
        uświadomić jej, że nie jest mile widziana w naszym małżeństwie.
        Mam czekać jak cielę na granicy i się przyglądać i może jeszcze w ramach
        godności jej na to pozwalać?
        A poza tym, to dla mnie nie jest ważniejsze co ona sobie o mnie pomyśli tylko
        moje małżeństwo. A ona niech sobie myśli co chce, dla mnie jest nikim.

        To właśnie WALKA o to, co jest w życiu dla mnie ważne jest godnością, a nie
        ciche przyzwolenie, żeby to uciekało.
        • Gość: Spa Re: do mm IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.01.04, 21:20
          >>Kulturalnie z kobietą porozmawiać i
          >>uświadomić jej, że nie jest mile widziana w naszym małżeństwie.

          Sądzisz, że do tej pory o tym nie wiedziała?
          • Gość: Ola Re: do mm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 21:26
            Nie wiem, bo nie mam pojęcia w jakim świetle mój mąż przedstawił jej nasze
            małżeństwo i mnie jako jego żonę. Dobrze wiesz, że mężczyzni mają pod tym
            względem wyobrażnię. A poza tym, jak ktoś wcześniej napisał, chodzi o
            zaistnienie przed nią jako normalna, żywa kobieta, a nie jakaś "tajemnicza
            żona", postać z opowiadań mojego męża.
            • Gość: Spa Re: do mm IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.01.04, 21:31
              Jeśli jest nim zaślepiona, raczej będzie wierzyć jemu a nie Tobie.
              Tak, rzeczywiście, że gdyby zagrozić takiej pani utrata jej dobrego imienia np.
              w miejscu pracy, to mogłoby podziałać. Ale przedstawienie się jako kobieta
              normalna?.. nie wiem, czy taka rozmowa (poza nastraszeniem) odniesie skutek
              (taka nagła zmiana, nawrócenie się?... wątpię)
              • Gość: Ola Do Spa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 21:48
                Wiesz, postawiłam się na jej miejscu, ty też spróbuj, i gdyby do mnie
                zadzwoniła żona mojego potencjalnego kochanka, powiedziała o dzieciach, o tym,
                że nie jestem mile widziana, że ona tak łatwo nie popuści i kategorycznie nie
                życzy sobie, żebym w jakikolwiek sposób próbowała kontaktować się z jej mężem,
                to bym na sprawę spojrzała zupełnie inaczej, po prostu spełniłabym jej prosbę.
                Powiedziałbym facetowi o rozmowie z jego żoną i i że nie chcę mu robić
                problemów, że sama też się nie chcę pchać tam, gdzie mnie nie proszą. A jesli
                już na gwałt potrzebowałabym faceta, to znalazłąbym wolnego, po to, żeby i
                sobie i jemu oszczędzić kło[potów. A poza tym to nigdy nie wiadomo jakie
                kontakty miałaby kobieta i w jaki sposób mogłąby mi zaszkodzić. Znam z własnego
                otoczenia taki przykład. A ty co byś zrobiła po telefonie od żony
                twojego "przyjaciela"?
                • Gość: Klara Re: Do Spa IP: *.crowley.pl 18.01.04, 21:52
                  Raczej naiwne jest Twoje podejście. Precież ona może doskonale o tym wiedzieć, że Ciebie, że macie dzieci. Może on będzie chciała go usidlić, zagarną dla sibei, wtedy Twoje telefony nic nnie dadzą. Oczywiście sprawa miałaby się inaczej, gdyby ona nie wiedziała wcale o Twoim istnieniu...może faktycznie by się wycofała. Jednak to ryzykowny krok wg mnie, jeśli nie jesteś wcale obeznana z sytacja..Najpierw wszytsko zbadaj, jak najszybciej, a potem z orężem w ręku (dowody) działaj.
                  • penelopa.pitstop Re: Do Spa 20.01.04, 13:25
                    Gość portalu: Klara napisał(a):

                    > i, wtedy Twoje telefony nic nnie dadzą. Oczywiście sprawa miałaby się
                    inaczej,
                    > gdyby ona nie wiedziała wcale o Twoim istnieniu...może faktycznie by się
                    wycofa
                    > ła.
                    Z mojego doswiadczenie wynika, ze to nie wiele zmienia. Jak nagle laska z netu
                    startujaca do mojego facetu dowiedziala sie o mnie i dostala milego maila ode
                    mnie (pelna kultura) to sie zdenerwowala, upila sie, dolowala sie i tym podobne
                    historie. Jednak zupelnie jej to nie przeszkodzilo, zeby kontynuowac te
                    znajmosc chociaz nawet w mailach do mojego faceta zarzakala sie, ze nie bedzie
                    kontunuowac tej znajomosci z nim w takiej sytuacji itp. (Moj facet zapomnial
                    jej powiedziec, ze ma dziewczyne). Jej zarzekania raczej nie byly duzo warte bo
                    i tak przyjechala raz dwa zeby sie z nim spotkac i w koncu byli razem potem jak
                    zrobilam mu awanture i powiedzialam, ze ma nie wracac wiecej.
                    Wydaje mi sie, ze zakochane kobiety i tak daza do celu, nawet jak sie zarzekaja
                    ze jest inaczej, no i zdecydowanie wierza facetom a nie ich dziewczynom czy
                    zonom. Co do ich wielkiej wyobrazni w opisywaniu partnerek zgadzam sie.
                    Dziewczyny nagle sa bylymi dziewczynami, sa jedzami, w ogole z nimi zerwali(a
                    dziewczyna siedzi obok i ma sie dobrze). Z zonami z kolei historie o tym jakie
                    sa zle.
                    Aha a jesli chodzi o porady co zrobic to ja bym powiedziala wprost co mysle, ze
                    widze co sie dzieje i nie akceptuje zadnego sciemniania i wykrecania sie ani
                    zadnych klamstw. Zeby nie bylo watpliwosci zrobilam tak raz. Oczywiscie
                    spotkalam sie z masa wykretow ale wiedzialam przynajmniej na czym stoje i co
                    jest grane.
                    A odnoszac sie do wczesniejszej wypowiedzi o maskowaniu sie facetow i kobiet to
                    uwazam, ze kobiety robia to bardzo cieniutko zwlaszcza jesli chodzi o romanse
                    internetowe. W ogole nie kasuja zadnych historii w chatach, nie kasuja maili i
                    zakladaja jakies hasla nie tam gdzie trzeba co powoduje tylko, ze faceci widza,
                    ze cos jest nie tak i zaczynaja drazyc (na przykladzie kolegi i jego
                    dziewczyny).

                    Penelopa.
        • Gość: Teri Re: do mm IP: *.ghnet.pl 18.01.04, 21:40
          Przychylam się do wcześniejszych opinii. Ta Pani nie jest istotna i nie będzie
          w stanie być dla Was (jako małżeństwa) zagrożeniem, jeśli między Wami będzie w
          porządku, dlatego nie am sensu zniżać się do rozmowy z nią. Powinnaś poszukać
          bliskości i rozmowy z mężem - nie pytać go czy kogoś ma i nie narażać się na
          wykrętne odpowiedzi, ale wrócić do bliskości z nim - zorganizować wspólny
          weekend bez dzieci, przypomnieć sobie, dlaczego wybraliście siebie, odnaleźć w
          sobie tamtych ludzi, którzy pobrali się 10 lat temu. Może przy okazji luźno
          porozmawiać o tym, co się w Was zmieniło i czy to dobrze, czy źle. Jestem
          pewna, że refleksja o trwałości i atrakcyjności Waszego związku narodzi się w
          Was obojgu.
        • Gość: mm Re: do Oli IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 18.01.04, 21:56
          Olu, tu nie chodzi o to żebyś stała jak cielę i patrzyłą na to co wyprawia twój
          mąż. Ty, twój mąż, ta kobieta - to trzy różne światy. Chodzi o to żzeby twój
          mąż wybrał twój świat a nie jej. Ona nie jest tu istotna, nic o niej nie wiesz
          i nie wiesz co ona wie o tobie. I tak jest lepiej. Nie rozdrapuj ran, nie drąż
          bo możesz poczuć się zraniona jeszcze bardziej. Mówisz o kulturalnej rozmowie z
          kobietą by jej uświadomić, że nie jest "mile widziana w waszym małżeństwie". W
          ten sposób dasz swojemu mężowi powód by cię nie traktował poważnie a ona ? Może
          będzie się śmiać, może to zignoruje, .... Walka - tak Olu ale nie pisz, że
          twoją godnością jest tylko rodzina. Masz siebie. Pamiętaj o tym. Masz dziecie.
          Któraś z forumowiczek odpisała, że nie chodzi o przekupstwo (to a propos
          bielizny) ale o zasianie ziarna niepewności. Super! Ale Andre Gide powiedział
          kiedyś "Chciałem niepokoić a niepokoję tylko siebie".
          Porozmawiaj z nim szczerze, powiedz co wiesz, widzisz, przeczuwasz. Nie proś o
          nic, nie błagaj, nie przekupuj, nie rób awantur o kochankę i broń Boże do niej
          nie dzwoń. Bądź spokojna, zadbana, pozornie wyluzowana (wiem że to trudne) ale
          nie nalegaj na nic, przedstaw swoje zdanie, powiedz "albo ja albo ona" i nie
          histeryzuj - to by wszystko zepsuło. Nie powołuj się na dzieci - uzna to za
          tani chwyt. On sam wie co może stracić. Na razie tyle. Poczekam na opinie.
          • Gość: Ola Re: do Oli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 21:59
            Może masz rację, ale to bardzo trudne co piszesz. Może byłaś w podobnej
            sytuacji? jeśli tak to napisz co wtedy zrobiłas.
            • Gość: mm Re: do Oli IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 18.01.04, 22:18
              Olu, ja nie tylko nie byłam w podobnej sytuacji ale w sytuacji wręcz
              przeciwnej. To ja byłam tą trzecią w związku. I zanim mnie potępisz to
              wysłuchaj do końca, bo chcę ci pomóc na ile potrafię. Po pierwsze - nie wierzę
              że ta kobieta nie wie, że jest żona. Nie musisz jej informować. Ona wie, chyba
              że jest ostatnią idiotką, a w takim wypadku nie masz się o co martwić, zostawi
              ją i to szybko. Po drugie - on ma wybrać ciebie dla ciebie samej i tego ile
              jesteś warta, a w to nie wątpię. Po trzecie twoje dzieci to część ciebie i jego
              więc nie musisz mu tego powtarzać, pokazywać, wypominać - jeśli jest mężczyzną,
              dobrym człowiekiem (a ja wierzę że każdy jest wewnętrznie dobry) itd to sam to
              wie, kocha rodzinę i na pewno mu na niej zależy - nie mówimy przecież o
              patologiach. Z mojej perspektywy bycia tą trzecią mogę ci natomiast powiedzieć,
              że oni boją się 1)histerii 2)wypominania 3)ograniczania ich rzekomej wolności.
              Może po wielu latach bycia w małżeństwie rzeczywiście wpada się w pewną rutynę
              i ty możesz (celowo nie piszę że powinnaś) to zmienić. Pokaż mu jaka jesteś
              niezależna, dumna, że masz swój świat, że tak naprawdę to on może być do ciebie
              dodatkiem, a nie ty kimś kto jest od niego uzależniony. Nie wypominaj mu
              kochanki, nawet nie wspominaj o niej oprócz tej pierwszej rozmowy w której
              poinformujesz go, że wiesz, że jest ktoś inny. Pokaż mu (ale jedynie dając do
              zrozumienia) ile mógłby stracić. Bądź dzielna, dumna, odważna - oni to lubią,
              to im imponuje i wytrąca broń z ręki. Możesz mu nawet powiedzieć, że nie
              będziesz walczyć z tą kobietą i że jeśli wybiera ją to do widzenia. Nawet jeśli
              tego nie chcesz i tak nie myślisz. To go zastanowi, otrzeźwi, da do myślenia.
              Absolutnie i pod żadnym pozorem nie możesz się poniżyć. Pisałam o dzieciach -
              że powoływanie się na rodzinę, na wspólnie przeżyte lata uzna za tani chwyt. To
              prawda. Nie rób tak. Bądź dzielna choćby nie wiem co się działo. Walcz ale
              walcz z głową, nie kieruj się impulsem, chęcią zemsty, odwetu itp. Dbaj o
              siebie ale bądź dla niego chłodna, zimno-uprzejma (tak, to bardzo trudne),
              żadnego nadskakiwania, żadnych próśb, tylko jasno sformułowane żądanie (co do
              wyboru) i ew. ustalenie terminu odpowiedzi. Spróbuj, tylko to działa na
              większość mężczyzn. Twój płacz, prośby, awantury i mieszanie w to rodziny może
              go powstrzymają od odejścia, ale nie od pozamałżeńskiego związku.
          • Gość: Teri Re: do Oli IP: *.ghnet.pl 18.01.04, 22:11
            Podpisuję się pod tą opinią obiema rekami!
            • Gość: Ola do Teri IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 22:13
              Ale pod którą?
        • Gość: daisy Re: do OLI IP: *.dip.t-dialin.net 27.01.04, 22:30
          Olu.. nie dziwie sie, ze on sie angazuje w inny zwiazek. Czytajac Twoje posty
          wnioskuje, ze Twoj maz ma za dobrze. Wie, ze go za cholere nie zostawisz, ze
          rozwod nie wchodzi w rachube, ze bedziesz dbac o malzenstwo, walczyc i
          ochraniac przed rozpadem. Zupelnie jak synek, ktory wie, ze nawet jak napsoci,
          to mamusia sie co prawda pare dni podenerwuje, ale wybaczy. On zna Ciebie,
          Twoje slabosci i Twoj punkt widzenia co do wartosci malzenstwa. Jest kiepskim
          czlowiekiem, skoro to wykorzystuje, to zle o nim swiadczy. Nie tylko jako o
          mezczyznie, ale jako o czlowieku - bo wykorzystuje przeciwko Tobie wiedze
          uzyskana przez lata malzenstwa. Odradzam dzwonienie do innej - to TWOJ maz jest
          nie fair, jak nie pani X to pani Y. Sam czyn zdrady i oszukiwania Ciebie czyni
          go kiepskim - niezaleznie z kim to robi. Z tego co czytam, nie podoba mi sie
          ani Twoja ani jego postawa i mysle, ze w sumie wina stoi po srodku. Nie dobrze
          to wyglada, z reguly tak zaczynaja sie kryzysy lub rozpady zwiazkow, ale mimo
          wszystko zycze aby WAM sie udalo i abyscie umocnili swoje wiezy i zaufanie do
          maksimum !!! ;-))
    • Gość: maz Re:do Oli IP: *.dip.t-dialin.net 18.01.04, 22:12
      Olu!
      Pisze do Ciebie z gory zastrzegajac sie, ze nie czytalem innych wypowiedzi.
      Sam przezylem to ale to zona mnie zdradzila.
      U Ciebie jest o tyle "dobrze", ze juz cos wiesz. Ja bylem gluchy i slepy przez
      8 miesiecy.Po prostu ufalem jej bezgranicznie i to mnie zgubilo.
      Dzis patrzac z perspektywy czsau, bylo, "minelo", musze Ci smutno powiedziec,
      ze trudno cos Ci bedzie zrobic.
      Taki romans to ciezka choroba. Mozesz mezowi suszyc glowe, do niej pisac, ale
      obawiam sie, ze jezeli to silne zauroczenie, wiele nie pomoze.
      On sam musi dojsc do tego, ze to nic nie warte. Czy Ty to wytrzymasz, to inna
      sprawa. Moja byla tak zauroczona, ze po wykryciu i wypieraniu sie, ze to cos
      powaznego, musiala chociaz do niego zadzwonic po kryjomu, no bo jak to tak
      nagle zerwac kontakt.
      Ja nawet cos podejrzewalem wczesniej, ale byla tak przekonujaca, ze sie
      czepiam, ze odpuscilem, choc delikatnie probowalem. Nic nie docieralo.
      Dopiero urlop otworzyl mi oczy.
      Moze, jesli jestes pewna, ze on cos kreci, zagroz wyprowadzeniem sie z dziecmi,
      jesli masz gdzie.
      Nie placz i nie histeryzuj, to tylko Cie pograzy.
      Jesli to nioe zadziala, to wiesz z kim masz do czynienia. Daj sobie spokoj, bo
      zobaczysz, ze takie ciagnienie malzenstwa zamieni sie w pieklo. Twojemu zalowi
      i wypominaniom nie bedzie konca, bedziesz go wiecznie podejrzewac. Mimo dwojga
      dzieci i 10 lat malzenstwa, rozstanie jest chyba lepsze, jakkolwiek by to
      brzmialo.
      Trzymam kciuki.
      • Gość: Ola do meza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 22:17
        A dlaczego urlop otworzył ci oczy? Tak z ciekawości pytam. Tzn. chodzi mi o to
        jak się dowiedziałeś.
        • Gość: Spa Re: wraca "mój" pomysł - czas spędzony z nim i... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.01.04, 22:30
          ...i rozmowa.
          Z nim.
          A z nią? cóż, jeśli tak bardzo chodzi Ci ta myśl po głowie, to wyobraź sobie,
          że potencjalną kochanką jest kobieta o urodzie, czarze i tajemniczym
          przyciąganiu (Sharon Stone?..) z klasą, zdystansowaną, o silnej osobowości.
          Czego ona chce od Twojego męża?
          I tylko w takiej konfiguracji rozważ, jak będziesz argumentowała, by odeszła.
          Chyba, że liczysz na to, że ona jest szarą myszką, słabą, której mąż obiecał
          rozwód z obecną żoną...
          • Gość: anty-Sharon hahaha IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.04, 22:54
            Ciekawe czy ta "kobieta o urodzie, czarze i tajemniczym
            przyciąganiu (Sharon Stone?..) z klasą, zdystansowaną, o silnej osobowości."
            nadal zachowa te przymioty jak się jej napluje w twarz, nazwie dziwką i
            spoliczkuje. A tak nieraz w życiu bywa - zwlaszcza ak sie dobiera do cudzych
            mezow. Sharon Stone - kobieta z klasą - hahaha :(






            • alfredo1 Re: hahaha 18.01.04, 23:11
              Wiesz co, gratuluję poczucia humoru i pomysłowości. Tak bywa jak się nie ma nic
              do powiedzenia a chce zaistnieć.
            • Gość: Spa Re: hahaha IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.01.04, 23:16
              Doprawdy daleko szukać wyjaśnienia, dlaczego niektóre kobiety nie potrafią
              docenić tego, co jest piękne w innych kobietach (zazdrość?). W każdym razie ja
              takich kompleksów nie mam.
              Chciałam też dodać (celem bardziej edukacyjnym niż istotnym dla całej
              dyskusji), że o S.S. wspomniałam jako o "kobiecie o urodzie, czarze i
              tajemniczym przyciąganiu", a nie k. z klasą (nawias umieściłam przed kolejnymi
              ocenami, których się nie podejmuję, bo filmy o tym nic nie mówią.)
              Anty-Sharon jest jednak rozgrzeszona, ponieważ jak łatwo zauważyć, przeżyła
              traumę, natrafiając na nie_tego_faceta_co_trzeba.
              Jeśli nie lubisz poniedziałków, śpij do wtorku.
              • Gość: as Do Spa - IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.04, 23:41
                Jestem facetem. Sharon Stone jest calkiem ladna babką, ale podawanie jej jako
                przykladu kobiety z klasą, etc. etc. jest troche malo powazne. Ot urokliwa
                aktora, ktorej dali pare rol a jej glownym atutem jest taki troche intrygujący,
                zachecajacy usmiech. Umiejetnosci aktorskie slabe. Co widać po rolach, jakie
                dostaje. A jej chwalenie sie swoim IQ dopelnia obrazu, ktorego cechą
                charakterystyczna jest..... PRETENSJONALNOSC. A to cecha, ktora tylko prez
                niewyrobione umysly moze pozostac niezauwazona i nie potraktowana jak na to
                zasluguje. Pani Stone jest pretensjonalna. I tego nie da sie ukryc. Jej niby-
                klasa jest pretensjonalna. Ale mniejsza z tym - niech sobie bedzie, ostatnio
                sie chyba zrobila dosc mila i tak jakby zmadrzala. A jesli chcesz przyklad
                kobiety z klasa wsrod aktorek to ja obsttawiam panią Ostaszewską na ten
                przyklad. Pani Stone moglaby sie od niej uczyc - chociazby rzemiosla.



                • Gość: Spa Re: Do Spa - IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.01.04, 23:49
                  Zmasowany atak Wielkopolski ;)
                  Wiecie, co, powtarzam, że nie zakwalifikowałam S.S. do kobiet z klasą.
                  Amen.
                  Natomiast ten wątek nie ma na celu oceny aktorskich możliwości pani S. ani pani
                  M., więc przykłady niech się mnożą, wedle gustów czytelników.
                  Ponieważ zaś, jak słusznie przypuszczacie, nie znam osobiście S.S.,
                  potraktowałam ją raczej jako metonimię, stworzoną na potrzeby wątku: role
                  kobiet takich, jakie opisałam (nie z klasą! amen)
                  Ale już as zauważyłeś, że jest urokliwa, bardzo to miłe w Twojej strony ;)))
                  • Gość: as do Spa IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.04, 00:07
                    as i anty-Sharon to wciąż ja. Tak czasami siec robi psikusy.

                    • Gość: Spa Re: do Anty IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.01.04, 02:33
                      A tak na marginesie - skąd taki nick? czy naprawde chodzi Ci o panią S.S.?
                      • Gość: Ariel Sharon Nie IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.04, 02:39
                        Moj pelny nick to Ariel Sharon [premier Izraela i jedna z bardziej
                        kontrowersyjnych postaci w polityce na świecie].

                        Pozdro

                        A
        • Gość: maz Re: do Oli IP: *.dip.t-dialin.net 19.01.04, 08:40
          Olu,
          to trzeba troche rozwinac. Ja jestem domatorem, a ona lubi towarzystwo,
          zabawy,itp. Nie zeby nalogowo i kosztem obowiazkow domowych, ale to bylo takie
          ukryte pragnienie. W pewnym momencie powiedziala, ze poznala ciekawych ludzi i
          chce troche wiecej spedzic z nimi czasu. To byla jej najlepsza przyjaciolka z
          kupa forsy, prowadzila ja do knajp i tak poznala innych ludzi.
          Z czasem poznala przez to jakiegos faceta, a on (tak dzis mysle) uknul jak ja
          poderwac, no i zrobil to na kurs tanca.
          Ja w tym czasie mialem kupe problemow w pracy i nie mialem nawet czasu zeby
          dostrzec jak sie zmienia. Na poczatku bylem nawet zadowolony, ze organizuje
          sobie czas i nie nudzi sie. Potem weszlo to w taki nalog, ze wracala tylko na
          noc, poza 2 dniami pracy w tygodniu.
          Gdy ja sie ogarnalem, bylo za pozno. Delikatnie probowalem prosic zeby troche
          czasu spedzala ze mna, ale dzis miala spotkanie z kolezanka Z jutro z B i tak
          dalej (to tez byla prawda). Przyszly wczasy i ja juz bylem tak naladowany(
          jeszcze nic nie wiedzialem ale czulem przez skore), ze po pytaniu czy podobalo
          mi sie razem na wczasach (dzien przed powrotem) powiedzialem, ze tak, ale
          wydaje mi sie, ze ma kogos innego, bo czuje to przez skore. Byla sploszona i
          po powrocie nie znikala juz. Za pare dni przejalem jej komorke, a tym samym
          SMS-y tamtego i jego natarczywe telefony. Stad wiedzialem na 100%, a ona sie
          przyznala, ale do dzis nie chce powiedziec jak daleko sie zagolopowala.
          Pozdrawiam
          • Gość: mm mam nadzieję że to nie moja wina IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.01.04, 20:07
            że Ola zamilkła po tym co jej napisałam. Odezwij się!
            • Gość: Ola Re: mam nadzieję że to nie moja wina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 20:47
              Nie, tylko w różnych godzinach mam możliwość bycia w necie, ale odpowiedziałam
              na twój post ok. pół godz. temu. A raczej zadałam parę pytań, pozdrawiam.
              • Gość: mm Re: mam nadzieję że to nie moja wina IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.01.04, 20:53
                i wygląda na to że pisałyśmy do siebie w tym samym momencie
          • Gość: Ola do meza IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.04, 20:08
            i jestes z nia jeszcze?
            • Gość: Ola DO mm!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.04, 20:18
              Jak to mam o niej nie wspominać? Piszesz,że tylko w pierwszej rozmowie.I co?
              potem zapomnieć i wrocić do normalności? Jak gdyby nic się nie stało? Przecież
              jeśli nie poniesie sie odpowiedzialności za zdrade to łatwo sie zdradzi drugi
              raz. A co z seksem? Mam sie z nim kochać po jego randce z inną? Czy może w
              ogóle i przenieść się do innego pokoju na noc? chodzi mi o to, żeby nie robić
              piekła w domu, ale żeby on poniósł jakieś konsekwencje. Ja nie należę do osó,
              które siedzą cicho jak mysz pod miotłą.
              • Gość: mm Re: DO Oli IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.01.04, 20:36
                I bardzo dobrze, że niechcesz siedzieć jak mysz pod miotłą. To mnie tylko
                upewnia, że jesteś osoba zdecydowaną i silną - tym lepiej. Ale musisz pomyśleć
                o przyszłości - jeżeli będziesz ciągle wracać do tego co było, to zatrujesz
                życie przede wszystkim sobie i dizeciom. Przecież nie o to ci chodzi!
                Poruszając na okrągło temat tej kobiety upewnisz męża w tym że 1) jesteś
                zazdrosna i 2) w związku z tym czujesz się gorsza, niepewna, zagrożona. Czasem
                nawet lepiej jest wystawić walizki za drzwi. Niech dostanie cios między oczy i
                wreszcie dostrzeże, że to nie zabawa i czas wybrać. Wtedy, o ile zdecyduje się
                wybrać ciebie zobaczy co zrobił, co zniszczył, jak cię zranił. To już są
                konsekwencje. Można zrobić piekło z jego życia - spać w innym łóżku, być
                opryskliwą, niedostępną itp. Ale nie w twojej sytuacji - ty masz dzieci i one
                nie moga tego widzieć (a zapewne i tak czują że jest nie tak). Chciałam położyć
                nacisk na jedną rzecz - jeżeli chcesz aby sam z siebie zrozumiał, otrzeźwiał i
                wrócił - nie rób awantur tylko o kochankę za to że jest, ale za to, że on w
                taki nieszczery i paskudny sposób potraktował ciebie! Olu, ty musisz to zrobić
                dla siebie, nie dla innych, rodziny a nawet dzieci. Zażądaj - spokojnym tonem -
                szybkiej, uczciwej decyzji z kim chce być ai uprzedź go, że nie będzie ci łatwo
                zapomnieć, a nawet, że nie wiesz czy w ogóle to się uda. Powinien się
                przestraszyć - jeżeli cię kocha i mu na tobie zależy. Jak sama napisałaś -
                łatwo zdradzić drugi raz. Tak, ale awantura o kochanke nie powstrzyma twojego
                męża od ponownej zdrady nawet jeśli obieca poprawę i zostanie. On musi wiedzieć
                co ma do stracenia. Podkreślam jeszcze raz : spokój, rzeczowe argumenty i
                konsekwencja. Jeśli nie to nie, a jeśli tak to tak. Żadnych kompromisów.
                • Gość: Ola Do mm !!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 21:02
                  A powiedz mi jeszcze co według ciebie powinnam zrobić z seksem, bo od kiedy to
                  sie zaczęło to jestem do niego jakoś zniechęcona, nie wiem dlaczego,
                  niepotrzebnie myślę o tej kobiecie, ale nie mam na to wpływu, a w łóżku,
                  wiadomo, trzeba się wyluzować. A ja tak na prawdę to chyba poszłabym spać do
                  innego pokoju, a gdzieś czytałam wypowiedz psychologa, żeby absolutnie tak nie
                  robic w takiej sytuacji, tylko spać z mężem/żoną. Jakoś trudno mi z tym, że on
                  tak samo dotykał inną k9obietę.
                  • Gość: Ol Do mm !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 21:12
                    A w ogóle to skąd jesteś ? Jeśli można wiedzieć oczywiście. Ja jestem z
                    Warszawy, mam 31 lat.
                  • Gość: mm Re: Do mm !!!!!!!!!!!!! IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.01.04, 21:19
                    I dobrze. Przynajmniej na razie. Na seks to jest zdecydowanie za wcześnie, ale
                    jeśli wszystko pójdzie po twojej myśli to zmuś go do tego żeby cię zdobywał od
                    nowa. Wiesz, łatwy seks, łatwy łup - od tego jak oni sądzą jest żona. I tu
                    właśnie często leży przewaga kochanek. To nie jest tak że same włażą im do
                    łóżka. Może i to ohydne ale faceci mają naturę zdobywców. Sądzę jednak, że
                    najpierw musisz zrobić pierwszy kro - spokojnie i rzeczowo wyjaśnić sytuację i
                    postawić ultimatum. Niech się dzieje co chce, jeśli odejdzie to znaczy że i tak
                    by odszedł.
                    • Gość: Ola Re: Do mm !!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 21:28
                      A jakie ultimatum masz na myśli? Chodzi o łóżko?
                      • Gość: mm Re: Do Oli IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.01.04, 21:31
                        Ultimatum brzmi : ja albo ona, wybieraj. I niech idzie spać nawet na łóżku
                        polowym.
            • Gość: maz Re: do Oli IP: *.proxy.aol.com 19.01.04, 21:23
              Tak,jestem. Jestesmy malzenstwem od 18 lat i ja ja kocham, nawet bardziej niz
              krotko po slubie. Milosc, a poczucie wlasnej wartosci i urazona duma to 2 rozne
              rzeczy. Z jednej strony chce mi sie wyc, a z drugiej nie potrafie od niej
              odejsc.Ona bardzo to przezyla rowniez. Mowi, ze to dla niej tez jest bolesne.
              Gdyby nie jej reakcje- placze, wycie w nocy, i inne bardzo drastyczne sytuacje,
              nie mial bym zludzen, ze moja milosc jest beznadziejnie glupia. A tak walcze
              sam ze soba. Ona mnie na pewno teraz nie zdradza, a z nim nie chce miec nic do
              czynienia. Jeden wielki oszust a na dodatek obrazal ja po tym wszystkim.
              Nie przypuszczalem, ze mezczyzni moga byc tak plytcy i tacy mali.
              Wiem, ze skomlal, zeby go nie zostawiala, a z drugiej strony gdy czul, ze nic z
              tego wyzywal ja.
              Mnie chodzi glownie o to, ze przez pare miesiecy dzielila sie z nim myslami,
              zwierzala sie, wychodzila do niego oszukujac mnie. Jasne, ze jako mezczyzne
              interesuje mnie czy nie doszlo miedzy nimi do zblizenia. Gdybym to wiedzial na
              100% bylaby to szala przepelniajaca moja gorycz. Ona twierdzi, ze zauroczyc sie
              zauroczyla, ale nie oddala mu sie. On tak tez mi powiedzial, tzn., ze sie
              spotykali, ale do niczego nie doszlo, co mowi mi jak mezczyzna mezczyznie i
              daje mi swoje slowo. Wyparl sie, ze ja kocha, choc tak pisal i ze to zarty.
              Bardzo mnie smuci i to, ze wzial ja na tak prosty sposob, jak ciagle dzwonienie
              i prosby o spotkania + prawienie komplementow i slow o milosci.
              On pochodzi ponad to z innej kultury, a tacy musza zdobyc kobiete do konca,
              stad byl tak nieustepliwy, a zona,niestety, brala to za wyraz jego szalenczej
              milosci i nie czula sie na silach tak go zostawic, a zreszta nie dalo sie, bo
              to inny swiat.
              Gdybym Ci opowiedzial cala ta historie, to pewnie nie uwierzyla bys, mozna by o
              tym zrobic film, gdyby nie to, ze to naprade mnie dotknelo i bardzo boli.
              Gdyby to wydarzylo sie w Polsce, nie dal bym tamtemu facetowi chodzic dalej
              beztrosko po ziemi.Wiem, ze zona b. tego zaluje, ale widzisz szok jaki nastapil
              nie pozwala mi patrzyc,jak wychodzi teraz gdziekolwiek z domu
              • Gość: mm Re: do maz IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.01.04, 21:38
                A to już zupełnie inna historia. i jeśli mam być szczera ( nie napisałeś
                wszystkiego) to z daleka czuję fałsz i oszustwfo. I ty wierzysz w to wycie i
                płacz po nocach? Coś jakby słabe zdolności aktorskie. Zastanaiwa mnie jednak
                dlaczego tak ważne jest dla ciebie to, czy mu się oddała, czy nie. Że skamlał
                pod jej drzwiami, że błagał, prosił, wyzywał - żona ci to powiedziała? Kobieta,
                która jest szczęśliwa w związku nie złapie się na takie tanie chwyty. Coś kręci.
                • Gość: maz Re: do mm IP: *.dip.t-dialin.net 20.01.04, 08:46
                  Droga mm!
                  Trudno jest napisac wszystko, w dodatku jak na forum zaglada setki ludzi.
                  To niezupelnie tak. Bedac w zwiazku 18 lat, trohe, mimo wszystko, zna sie
                  swojego partnera.
                  Powiedz mi, dlaczego Twoim zdaniem reakcje mojej zony sa falszywe ?
                  Jesli by tak daleko zwaiazana byla z tym facetem, a on za nia szalal, co wiem
                  na 100%, to przeciez mogla do niego odejsc. W koncu on jest kawalerem i nie
                  najgorzej usytuowanym. Moja zona zas, jest ladna kobieta i zwraca uwage
                  mezczyzn, co nieraz mnie draznilo. Nie ma wiec kompleksow porzuconej myszy.
                  Dziecko mamy niemal odchowane, wiec ???
                  Mam potwierdzenia od wielu osob, ze chciala sie z tego zwiazku wycofac.
                  Najpierw powiedziala, ze jest mezatka i za daleko to sie posuwa, wiec niech
                  sie przyjaznia. Potem prosila o mniejsza liczbe kontaktow, tlumaczyla,
                  probowala skonczyc kontakty nawet telefoniczne.
                  Ale on jest pochodzenia arabskiego, wiec jesli troche znasz tych ludzi, to nie
                  lezy w ich naturze, ze kobieta od nich odchodzi, zwlaszcza blondynka, jakiej
                  nigdy by nie mial.
                  On ja straszyl, sledzil i wyzywal, a potem blagal o to zeby nie zostawila go
                  ot tak. Kladl sie na jezdni przed nia. Dzwonil i dzwonil.
                  Ona przyjowala to jednak za wyraz jego szalenczej milosci i nie bylo to dla
                  niej obojetne, wiec na nowo podjela kontakty.Dzis wie, ze to bylo oszustwo z
                  jego strony i dzis z perspektywy czasu mowi, ze ten okres wspomina jakby byla
                  czlonkiem jakiejs sekty. I co nadal uwazasz, ze jej reakcje sa falszywe?
                  • Gość: mm Re: do maz IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 20.01.04, 18:42
                    Ja myślę, że jest jej wstyd ale nie powiedziała ci całej prawdy. Upewnił mnie w
                    tym ostatni fragment listu - o tym, że kładł się na jezdni, itd. a ona wzięła
                    to za wyraz szaleńczej miłości. A ty? Dlaczego nie myślała wtedy o tobie? Bo
                    jak się kogoś kocha, to nawet takie groźby ze strony innego mężczyzny nie robią
                    wrażenia. Nie ma się do niego żadnego emocjonalnego stosunku, ot pogada i mu
                    przejdzie. Ja bym tak zrobiła, a w domu powiedziałabym natychmiast
                    mężowi/partnerowi żeby wiedział i może nawet razem byśmy się z tego pośmiali
                    (chiociaż to nieładnie).
                    • Gość: maz Re: do mm IP: *.dip.t-dialin.net 20.01.04, 19:03
                      W tym jest rzecz, ze ja nie jestem pewien czy to cala prawda i czy mam prawo
                      calej wymagac w bezwzgledny sposob. Ona stopniowo przelamywala sie i mowila mi
                      wiecej szczegolow - o glaskaniu po rekach i glowie itp czulosciach, ale ze
                      dalej sie nie posunela.Przyznala, ze byl moment ze czula sie przy nim dobrze i
                      bezpiecznie, ale tym ja wlasnie zwiodl, ze sie nie pchal do seksu.
                      Ona probowala sie wycofac, ale on dzwonil i dzwonil, posunal sie do
                      szantazowania m.in ze wszystko powie mnie. Ona szukala pomocy u innych
                      (rozmawialem z nimi), ale on psim swedem zawsze wyniuchal ze to tylko grozby.
                      Potem wzial ja na placz, upicie sie (nigdy nic nie pil wogole przed tem) az
                      wreszcie stanal z kwiatami na srodku drogi. Ona przyjela wreszcie te
                      przeprosiny, na pewno zrobilo to na niej wrazenie.
                      Jeszcze przez miesiac dzwonila i od czasu do czasu spotkala sie.Ale po
                      wykryciu tej sprawy urwala kontakty calkowicie i tak jest od 7-miu miesiecy.
                      Nadal nie wiem do konca co o tym myslec. Mowila mi tez, ze odczuawala paniczny
                      lek zebym sie nie dowiedzial, wiedziala bowiem jak jestem nastawiony do
                      Arabow, a poza tym zdawala sobie sprawe, ze gdyby mi powiedziala ze z kims
                      takim sie zadala, moglbym od razu z nia skonczyc. A tak liczyla , ze to sie
                      jakos rozejdzie. I co Ty na to ???
                      • Gość: mm Re: do maz IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 20.01.04, 19:16
                        Jeśli liczyła na to, że to się jakoś rozejdzie - to nieładne zagranie z jej
                        strony. I masz rację - prawdopodobnie nie wiesz całej prawdy. Wydaje mi się
                        jednak że w tej sytuacji powinienneś odpowiedzieć sobie na jedno pytanie - czy
                        nadal ją kochasz i czy chcesz z nią być? Jeżeli zdecydowanie tak, to najlepiej
                        będzie jednak zapomnieć o sprawie. Rozdrapywanie ran nic tu nie da, możesz krok
                        po kroku odkrywać rzeczy, o których wolałbyś nie wiedzieć. Twoja wyobraźnia
                        również może sprawić, że poczujesz się zdołowany "widząc" scenariusze, które
                        niekoniecznie miały miejsce. Zapomnieć (z pamięci nie wymażesz) to znaczy w tym
                        przypadku nie wracać do tego, nie pytać, nie drążyć, nie wspominać. Może
                        ustalcie po prostu z żoną, że od tego momentu nigdy żadne z was nie wspomni
                        jego imienia, całego zdarzenia, może nawet unikajcie słowa Arab, itp. Jeśli ją
                        kochasz i chcesz z nią być to chyba nie masz innego wyjścia, tylko jej jeszcze
                        raz zaufać. Zrobiła ci świństwo (mniejsze lub większe) ale daj jej szansę i nie
                        wracaj do tego, i nie pozwól jej by próbowała ci jeszcze cokolwiek tłumaczyć.
                        • Gość: maz Re: do mm IP: *.dip.t-dialin.net 21.01.04, 09:13
                          MM,
                          dziekuje, ze tyle uwagi mi poswiecilas.Chce Ci jednak powiedziec, ze ja wole
                          wiedziec cala prawde (tzn nie szczegoly) ale jednak. Tylko na tej bazie moge
                          budowac. Nie moge zrozumiec kilku rzeczy z zachowania zony, moze Twoj zmysl i
                          spojrzenie z odleglosci cos Ci powie.
                          1.Gdy to wykrylem, tj przejalem wreszcie jej telefon i wlaczylem, odczytalem
                          SMS o tresci mniej wiecej "Kochanie prosze Cie idz na calosc. Kocham Cie".
                          Za chwile telefon od niego a jak uslyszal moj glos, przeprosil za pomylke i
                          znowu z innego aparatu. Tym razem nie dalem mu sie zbyc.
                          Krecil, ze to pomylka,itp, wreszcie ze zart. Ja poszedlem do niej i budze -
                          lezala wieczorem jak nieprzytomna, domyslam sie ze on nad nia pracowal,a ona
                          nie wiedziala co zrobic(to bylo pare dni po powrocie z wczasow, gdy
                          powiedzialem jej ze domyslam sie ze kogos ma, widocznie powiedziala mu zaraz
                          po powrocie zeby wiecej nie dzwonil i ....?)Obudzilem ja i pytam kto to
                          taki.Odpowiedz, ze nikt taki.Ja wrzeszczalem, nic konkretnego nie powiedziala,
                          tylko ta wina w oczach , spuszczone ramiona i cisza.
                          Wyszedlem z domu, a ona wolala do mnie przez okno zebym zaczekal i ze to nie
                          jest tak jak ja mysle.
                          Wrocilem po godzinie a ona czeka na mnie. Pytam znowu, placz, ucieczka do
                          lazienki i slowa ktorych nie zapomne:on dal mi tyle ciepla, byl dla mnie
                          bardzo dobry, zapraszal do restauracji i pokazal swiat.
                          Nastepnego dnia zadzwonilem do niego rano w obecnosci zony. Powiedzial, ze to
                          byl tylko kurs tanca (od tego sie zaczelo) i ze do niczego nie doszlo - mowi
                          mi to jak mezczyzna i daje swoje slowo. Ze nie bedzie wiecej dzwonil.
                          Z biegiem czasu dowiedzialem sie paru szczegolow od zony o czym pisalem.
                          Czy to brzmi jakos wiarygodnie wg Ciebie ?
                          2. Zauroczenie trwalo ok. 2,5 miesiaca, tzn i sama zona potwierdza, ze
                          spotykali sie dosc czesto w dzien,ew. po poludniu. Bylo to mozliwe ze wzgledu
                          na jego czas i rodzaj pracy, a ona nie pracowala.
                          Nie potrafila i nie chciala odmowic tych spotkan- podobno w knajpach, ew.
                          spacer.
                          Pozniej nastapil etap wycofywania, on podbno znalazl inna, ale nadal pragnal
                          kontaktow.
                          3. Potem byla przerwa w spotkaniach ok. 2,5 miesiaca, moze spotkali sie z dwa
                          razy.On najpierw grozil a potem blagal i przepraszal i cigle dzwonil.
                          4. Kolejny etap (trwal z miesiac az do wczasow) to liczne wzajemne juz
                          telefony i wg zony b. rzadkie spotkania, az wreszcie bomba wybuchla.
                          I po co na nowo podjela ten kontakt ? Tlumaczyla, ze ci ludzie wzbudzaja
                          strach, a jednoczesnie przyciagaja. Ze on byl tak przekonujacy w przeprosinach
                          (pamietala go ponad to z pierwszego okresu znajomosci) i tak prosil o chociaz
                          telefon, ze ulegla. Ponad to bala sie, ze przez te telefony od niego ja cos
                          odkryje.Stwierdzila, ze czula sie winna tej sytuacji i nie mogla go tak
                          zostawic, bo on choc nigdy nie pil, upil sie przy niej i wsiadl do samochodu.
                          Tanie chwyty? Nie mieszcza sie w naszym rozumieniu swiata, to na pewno. Czy
                          jesli ktos jest naiwny i ma slaba wole (zona), to czy mogl sie temu
                          przciwstawic, a moze nie chciala? To dlaczego przerwala kontakty na ponad 2
                          miesiace? Mowila mi tez, ze nie mogla mu dac tego czego on by chcial, choc
                          jego "milosc" nie byla jej obojetna.Dzis wie, ze to oszustwo.
                          5. Jesli, wreszcie, ja to wykrylem, to zaprzestala calkowicie kontaktow z nim
                          Trwa to juz 7 miesiecy i potrafi go wyzwac.Twierdzi tez, ze tak na prawde, to
                          byla nim zauroczona przez 2,5 miesiaca a pozostale 5 to wlasciwie szamotanina
                          kto kogo przechytrzy. Probuje udowodnic mi na wszelkie sposoby, ze ja i dom sa
                          najwazniejsze. Czy mozna temu zawierzyc, jesli ma sie na mysli jej wyjscia pod
                          pozorem spotkan z kolezankami ? Co prawda znacznie czesciej spotykala sie
                          faktycznie z nimi niz z nim, ale jednak.
                          6. Czy sadzisz, ze mam prawo zadac calej prawdy, jesli tego chce, a ona mowi,
                          ze to ja bardzo rani (tj te wspomnienia) i ze kiedys powie mi jak to bylo, jak
                          zobaczy, ze moze mi zaufac. Co to wlasciwie znaczy?
                          Przepraszam za tak dlugi list, ale moze to pozwoli na Twoja szersza opinie.
                          Dzieki
                          • Gość: też mąż witam w klubie:( IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.01.04, 15:54
                            Masz prawo żądać całej prawdy .Tylko pod takim warunkiem powinieneś pozwolić
                            jej zostac ,no i zaufać ponownie.A jak uważa że szczegóły to jej prywatna
                            sprawa ,niech spada do gościa z powrotem.I oczywiscie znowu daje mu dupy.Nie
                            oszukuj się .Niestety:(
                          • Gość: mm Re: do maz IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 21.01.04, 17:58
                            Dziękuję za to, że się odważyłeś opisać te wszystkie szczegóły i wątpliowści,
                            które nie pozwalają ci przejść nad tym do porządku dziennego. Spróbuję
                            odpowiedzieć na każdy z punktów na ile potrafię zrozumieć ja i ciebie.
                            1. Przeczytałeś SMS do niej - może niepotrzbnie, to jedank nie jest etyczne,
                            mimo wszystko. Myślę jednak, że z jego treści wynika, że romans był i nie taki
                            niewinny. Wydaje mi się, że była nim zafascynowana - to Arab i nawet nie będą
                            rasistką/rasistą większość z nas miałaby się na baczności i raczej unikałaby
                            takich kontaktów bojąc się potępienia, niechęci, plotek, itd. Za duże ryzyko.
                            Ale twoja żona najprawdopodobniej nie bała się tego jej jedyną troską było
                            zachowanie faktu znajomości w tajemnicy przed tobą. Tak więc była to fascynacja
                            (raczej nie miłość) i chyyba głębsza niż byś przypuszczał. Dał jej ciepło,
                            dobroć (sic!) i te rzeczy - trudno, może tego potrzebowała. Wydaje mi się
                            jednak, że bała się stracić ciebie nie będąc pewną czy z nim kiedykolwiek
                            mogłaby naprawdę być. To taka asekuracja.
                            2. Punkt drugi upewnia mnie w tym, że była - i to dość mocna - fascynacja. Być
                            może również oczekiwanie na to, co jeszcze może się zdarzyć.
                            3. W tym miejscu mam wątpliowści - albo naprawdę chciała z nim zerwać, albo on
                            zrobił coś co ją utwierdziło w przekonaniu, że nic z tego związku nie będzie.
                            Być może nie była jedyną kobietą, być może coś jej w nim nie odpowadało, a może
                            przestraszyła się tego co się stało.
                            4. To jednak powrót tej fascynacji - nie potrafiła się oprzeć, może nie
                            chciała. Nie bardzo chce mi się w ierzyć w rzadkie spotkania. Wydaje mi się, że
                            wtedy ich związek kwitł i być może jednak przekwitł. Bo w pewnym momencie, po
                            podsumowani zysków i strat wybieramy to co wydaje ię pewniejsze. Ale za nim
                            wybierzemy do końca, trzymamy się jeszcze tego co było, również na zasadzie
                            asekuracji. Przyznaj, że jej tłumaczenia są dziecinne i naiwne. Trudno dać im
                            wiarę. Piszesz, że nie mogła pozostać wobec niego obojętna (wg jej słów) -
                            bardzo naiwne tłumaczenie. Cudze cierpienie boli nas najbardziej wtedy, kiedy
                            jesteśmy w nie emocjonalnie zaangażowani. W innym przypadku - wiedząc, że czyni
                            źle bo rani ciebe - nie pozowliłaby sobie na jakąkolwiek kontynuację ich
                            związku.
                            5. Siedem miesięcy - piszesz - i potrafi go już wyzywać. Są dwie wersje - albo
                            ona stwierdziła, że nic z tego związku nie będzie prócz problemów, albo to on
                            ją zdradził, oszukał, obraził, zostawił. W pierwszym przypadku prawdopodobne
                            jest, że się przestraszyła konsekwencji tzw. społecznych (potępienia, trudności
                            życia z innym, rozwodu i niepweności co do jego zamiarów), w drugim - to jasne.
                            Atak (na niego) bywa najlepszym sposobem obrony. Wyprzedzasz atak drugiej osoby
                            podważając tym samym jej wiarygodność.
                            6. Czy masz prawo żądać całej prawdy? Bezwzględnie tak, ale nigdy jej nie
                            poznasz. Możesz żądać, ale co z weryfikacją? Jeśli ona czuje, że cię
                            skrzywdziła, jeśli odczuwa wstyd (a wg mnie to głównie odczuwa) to nie powie ci
                            całej prawdy i choćby nie wiem jak się zaklinała, ty jej nie poznasz. To co
                            wstydliwe każdy z nas by starał się pominąć, pomniejszyć chociażby. Musisz to
                            zrozumieć, bo to jest klucz do waszego związku.
                            I w tym kontekście uważam, że ona zdradziła cię bardziej niż wiesz (ale nie
                            bardziej niż mógłbyś się spodziewać lub to sobie wyobrazić). Jednak odnośnie
                            przyyszłości podtrzymuję swoje zdanie - będziecie musieli przestać o tym
                            rozmawiać i myśleć. Zwłaszcza ty. Jeżeli wam się nie uda - to chyba nie
                            pozostanie nic innego prócz rozstania. Pamiętaj, "prawda i rzeczywistość to
                            dwie różne rzeczy". Ona - przynajmniej na razie - chce zapomnieć i trzymać się
                            sowjej prawdy.
                            • Gość: maz Re: do mm IP: *.dip.t-dialin.net 21.01.04, 21:16
                              MM, prosze Cie mimo wszystko o Twoje stanowisko.
                              Ad 1i 2).Przeczytalem SMS, ale rownie dobrze moglem przejrzec bilngi i rozmowy
                              przychodzace na telefon stacjonarny. Rozmawiali b. czesto nie tylko z komorki.
                              Akurat komorka przyszla mi do glowy, bo ciagle ja chowala.
                              Bylem na tyle naiwny, ze nie przejrzalem rozmow wychodzacych ani
                              przychodzacych , korespondencji czy poczty glosowej. Polecialem od razu z tym
                              SMS bo zwalilo mnie z nog.Byla nim z pewnoscia zafascynowana, bo kolezanki
                              prosily ja zeby przestala, ale ona powiedziala im, ze to jej zycie i zeby daly
                              jej spokoj. Wiec daly, ale mnie nic nie powiedzialy, za co mam do nich zal,
                              moze niesluszny.
                              O kursie tanca powiedziala corce, ale wspolnie podjely decyzje, ze mnie nie
                              powiedza, bo bede wsciekly. Pozniej sie zauroczyla i zaczely sie spotkania
                              pozataneczne.Zastanawia mnie fakt, ze skoro chodzilo tylko o spotkania na
                              tancach i w knajpach, to czy to mozliwe zeby trwalo 2,5 miesiaca tylko na takim
                              gruncie? Ona mowi, ze ja nie rozumiem, ze moze byc i taki zwiazek.Owszem,
                              przyznala sie do czulosci ale niepelnych. Tu zaprzecza gwaltownie ze byl seks,
                              az do niemal histerii.U nas to akurat zawsze funkcjonowalo, wiec po co by jej
                              to bylo? Faktem jest jednak, ze przez ten okres niemal nie dochodzilo miedzy
                              nami do zblizenia.
                              Wracala jednak zawsze do domu o ludzkiej porze,czasem tez nie wychodzila,b.
                              czesto z kolezankami, obiad tez byl zawsze podany.Wiem jednak od jej kolezanki,
                              ze potrafil po nia przyjechac (nie do domu, ale w miejscu publicznym)i urwac
                              kolezankom.
                              Czemu moj pkt 2 upewnia Cie, ze to byla mocna i nie byle jaka fascynacja?
                              Czy z okresu fascynacji, czy tez innych objawow. Sam kurs twal 2 miesiace.
                              Ad3)On byl kawalerem, ona b. mu sie podobala, to tez wiem.Z ta jego dziewczyna,
                              ktora niby poznal po ich 3 miesiacach znajomosci, bo zona podobno powiedziala,
                              zeby zostali przyjaciolmi i ograniczyli kontakty, to chyba lipa. On sam to
                              wymyslil, zeby ja zwiesc. Po co bowiem nalegal by na spotkania?
                              Mam pewna niejasnosc co do przyczyn ich klotni i tego co sie potem dzialo.
                              Otoz, on zaczal wrzeszczec, ze jak ona moze chodzic na dyskoteki i wogole
                              wychodzic z domu wieczorem. To podobno ja wystraszylo, ale myslal, ze to taka
                              kultura i on tego nie moze zrozumiec. Wiec on sie obrazal, a potem zaczal ja
                              wyzywac, potem przepraszac, a ona zawsze przyjmowala te przeprosiny.
                              Potem jak zaczal ja sledzic i obdzwaniac zanjomych szukajac jej, przestraszyla
                              sie i prosial o zakonczenie kontaktow. Z bilingow widzialem, ze prowadzila z
                              nim godzinne rozmowy. On ja straszyl, ze powie mnie i wogole grozil zyciem
                              moim, jej, no i nie wiem czym jeszcze. Ona zwrocila sie o pomoc do kolegi,
                              ktory nawet chcial naslac kolesiow, ale ona tego sie bala.Probowala wziac go na
                              dobroc. On szalal i dzwonil, tak ze nawet nasze dziecko mialo tego dosyc, o
                              czym dowiedzialem sie po niewczasie.Zona b. plakala przez telefon, gdy on ja
                              straszyl.Trwalo tak 2 miesiace, az wreszcie on zmienial taktyke, kajal sie
                              plakal, no, pisalem o tym. I wlasnie wtedy podjela kontakt na nowo. Dzwonila do
                              niego z domu niemal codziennie, a i on do niej tez. Co bylo po poludniu, nie
                              wiem, ale wpadla w szal gdy chcialem bilingow z telefonu komorkowego.
                              Faktem jest, ze przez ten ostatni miesiac bardzo czesto znikala, a dzien przed
                              wczasami wrocila b. pozno. Wiem, ze miala duzo innego towarzystwa, wiec z nim
                              nie spotykala sie codziennie na pewno. Mowila mi, ze b. rzadko, a dzwonila
                              sama, bo wolala, zeby on juz tak nie dzwonil ciagle. To niby taka reakcja
                              obronna.Mam potwierdzenie od znajomych, ze rzeczywiscie probowal na wszelki
                              sposoby uwolnic sie od niego, nawet go wyzywajac przy innych, prosila tez
                              kolege, zeby przejal rozmowe jako niby jej maz.
                              Ja nie moge rozgryzc, jak mimo wszystko mozna bylo podjac te kontakty i to tak
                              czesto. On posunal sie do tego (choc nie mam 100% pewnosci), ze dzien przed
                              urlopem napisal anonim do jej pracy, ze kradnie i zadaje sie z niebezpiecznymi
                              ludzmi. Chcial ja pozbawic pracy. Dlaczego?
                              Gdy go nakrylem, pare dni pozniej i do mojej pracy przyszedl anonim, ze zona
                              zadaje sie z czarnym i to od wielu miesiecy i chetnie z nimi sypia.
                              Stad wydaje mi sie, ze to on, zona najpierw nie mogla uwierzyc, ze to on.
                              Mowial, ze nie uwierzy, bo on byl taki dobry i jesli to on to ona nie rozumie
                              swiata. Dzis wypiera sie tych slow, mowiac ze zrozumialem je opacznie, tzn ze i
                              na to go bylo jeszcze stac.
                              Znalazlem kilka po nim kilka pamiatek, m.in kartke z napisem po polsku(!),
                              ze "tesknie za Toba kotku". Tak wiec ona rzeczywiscie chciala z nim skonczyc.
                              Odeslalem mu te rzeczy, a wczesniej wykrylem, ze probowal znowu poddzwaniac z
                              innego numeru, wiec gdy juz otworzylem usta, wylaczyl swoj telefon na ponad
                              miesiac! Tak dla porzadku, to on jest niebywalym tchorzem, poza tym, ze
                              terroryzowal moja zone, bo nie chcial sie ze mna spotkac, ani sie przedstawic,
                              gdy go nakrylem. Zona zas panicznie bala sie dac mi jego namiary(potem sam go
                              odkrylem), twierdzac, ze jak go pobije (a to mial murowane, bo jestem
                              wysportowanym facetem i bic sie umiem)to bedziemy mieli klopoty, a ja dodatkowo
                              nieprzyjemnosci jako szef firmy.
                              Mysle ciagle, jak to bylo mozliwe, ze on ja tak oczarowal. Facet, ktory
                              probowal jej pomoc, powiedzial mi telefonicznie ze mam b. naiwna i dobra zone,
                              co kiedys zle sie dla niej skonczy, o czym zreszta jej mowil.
                              Czy nadal uwazasz, ze moja zona przekroczyla pewne normy malzenskie i
                              zaangazowala sie bardzo gleboko, czy tez, ze moze najpierw tak bylo, a potem
                              zrobila glupoty nie wiedzac jak z tego wyjsc. Wyszla za mnie bedac
                              kilkunastoletnia dziewczyna z milosci i wiele zycia nie poznala, wiec nie chce
                              mi sie wierzyc, ze byla tak przewrotna.
                              Od 7 miesiecy jest wzorowa zona, zawsze mnie informuje gdzie jest, stara sie mi
                              dogodzic, placze gdy ja wyzywam i mowi ze bede jej najdrozszy nawet jak ja
                              zostawie.I ze gdyby to nie zaszlo (ale wlasciwie co ?) nigdy pewnie bysmy sie
                              nie porozumieli.
                              Pozdrawiam goraco
                              • Gość: mm Re: do maz IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 22.01.04, 19:26
                                Spróbuję to jakoś podsumować, choć bardzo dużo tu różnych wątków.1. Nadal
                                uważam, że niepotrzebnie czytałeś jej SMSy, nie powinienneś nawet myśleć o tym,
                                żeby brać bilingi, przejmować rozmowy itd. Myślisz zapewne, że w ten sposób
                                czegoś się dowiesz i coś wyjaśnisz. ALe jest wręcz przeciwnie - dowiadujesz się
                                czegoś co cię rani albo wzbudza wątpliwości i niepewność. W ten sposób sam
                                sobie tworzysz piekło. Najlepiej jest jednak rozmawiać, aż do bólu, ale
                                rozmawiać. Nie miej żalu do jej koleżanek, że ci nie powiedziały - same pewnie
                                nie wiedziały co zrobić postawione między młotem a kowadłem. Sam fakt, że
                                chciały ją zniechęcić już bardzo dobrze o nich świadczy. Poza tym nikt nie chce
                                być złym posłańcem.
                                2. Fascynacja była na pewno, bardzo silna i całkiem długa. Nie potrafiła z nim
                                skończyć, nie tylko dlatego, że jak piszesz bała się go i jego szntażu - ale
                                również dlatego, że nie chciała (czyt. nie potrafiła) oodejść. Innymi słowy -
                                nie umiała dokonać wyboru, bo w każdym przypadku traciła coś na czym jej bardzo
                                zależało. To, że była bardzo młoda biorąc z tobą ślub, cyzni ją szczególnie
                                podatną na takie zauroczenia.
                                3. Jeżeli chodzi o kurs tańca i pobyty w knajpach a jednocześnie 2,5 miesięczne
                                zauroczenie to muszę przyznać, że nie wierzę. Po tych kursach i knajpach,
                                musiało być co jeszcze, niekoniecznie zaraz łóżko i seks, ale chociażby
                                romantyczna kolacja. Jeśli ktoś się przyznaje do czułości twierdząc, że były
                                niepełne, to raczej na pewno kłamie. Ale co ma ci powiedzieć? Że się z nim
                                kochała? Pytasz sam siebie po co by jej to było skoro u was z seksem było
                                nieźle. To o niczym nie świadczy - fascynacja, zauroczenie, zakochanie się
                                sprawiają, że można chcieć zakosztować czegoś innego. I chyba to zrobiła - choć
                                prawdopodobnie miała po tym wielkiego moralnego kaca. Może nie od razu, ale
                                teraz na pewno. Na wiele pytań odpowiadasz sobie sam i sam znajdujesz
                                wątpliwości. Nie dochodziło między wami w tym czasie do zbliżeń - ale przecież
                                nie dlatego, że nagle nie chciała się kochać z nikim. Jeśli zaprzecza w sposób
                                histeryczny - to możesz być pewny, że ma coś na sumieniu.
                                4. Wracanie do domu o ludzkiej porze o niczym nie świadczy - to kwestia
                                możliwości ułożenia grafiku spotkań. A podany obiad - to po to, abyś nie zaczął
                                podejrzewać. Stwarzanie pozorów normalności.
                                5. To że ona mu się bardzo podobała niczego nie tłumaczy na jej korzyść. Do
                                tanga trzeba dwojga!
                                6. Ważne jest to, co piszesz dalej. On zaczął na nią wrzeszczeć, że jak może
                                chodzić na dyskoteki, itp. Chyba dopiero w tym momencie zdała sobie sprawę w co
                                wdepnęła. Stąd chęć zerwania i ucieczki przed nim. Tylko zamiast przyznać się
                                przed tobą i poprosić o pomoc właśnie ciebie, nawet kosztem przyznania się do
                                grzechów, próbowała "wziąć go na dobroć" i w efekcie nic nie wskórała, a nawet
                                dała mu nadzieję na to, że coś jeszcze z tego wyjdzie. Złamała się i wróciła do
                                niego bo albo nie potrafiła przerwać tej fascynacji, albo bała się że się wyda.
                                I ta druga możliwość wydaje mi się znacznie mniej prawdopodobna. Za dużo
                                ryzykowała.
                                7. Kartka z napisem "tęsknię ..." nie świadczy o tym, że chciałą z nim zerwać i
                                to zrobiła. Chyba sam to wiesz. Ludzie potrafią tęsknić za sobą po dniu-dwóch
                                niewidzenia się.
                                8. Zgadzam się - masz bardzo naiwną żonę. Ale wydaje mi się, że trochę
                                głupiutką. I mam nadzieję, że z jej strony cały też żal, płacz, histeria, itp
                                to nie jest tylko udawanie. Bo coś mi jednak każe brać pod uwagę taką opcję.
                                Sam sobie zadajesz wiele pytań, prezentujesz własny osąd a potem sam
                                zaprzeczasz temu co napisałeś. Wiem, że się miotasz bo czujesz ból. Ja jednak
                                nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której kobieta (nawet młoda i
                                niedoświadczona), mająca męża i dziecko, wdaje się w romans z Arabem (co w
                                naszym społeczeństwie skazuje ją z góry na potępienie) i ciągnie go dopóki on
                                nie zaczyna wysyłać anonimów, wydzwaniać jawnie do jej domu i nawet nie stra
                                się ukryć tego przed innymi. Skoro on się tak pewnie czuje, to coś go do tego
                                uprawniło, dało przekonanie, że może sobie na to pozwolić. A histerie twojej
                                żony, płacz i zaklinanie się, że niczego takiego nie było przywołują mi na myśl
                                powiedzenie - "na złodzieju czapka gore".
                                Mimo wszystko sądzę, że dalsza część zależy już tylko od ciebie. Skoro jest
                                wzorową żoną od 7 miesięcy i ty sam tak piszesz, to chyba chcesz z nią być. Ale
                                wtedy musisz wybaczyć i przestać drążyć. Być może każdy z nas zasługuje na
                                przebaczenie, chociaż nie każdy potrafi wybaczyć. Zastanów się czy ty potrafisz
                                i albo wybacz albo odejdź. Nie zamieniaj swojego życia w piekło.
                                • Gość: maz Re: do mm IP: *.dip.t-dialin.net 22.01.04, 20:13
                                  MM, moze potraktujesz mnie jak natreta,ale pierwszy raz znalazlem kogos, kto
                                  potrafi ze mna tak szczerze i otwarcie rozmawiac na ten temat.
                                  Sama juz to zauwazylas, ze miotam sie miedzy skrajnosciami.
                                  Co jest tego przyczyna? Ja, tak jak ufalem jej bezgranicznie, tak teraz nie
                                  potrafie. Tzn. mowiac scislej, nie tego co robi dzisiaj, ale jej wersji
                                  zdarzenia i boje sie, ze nie wytrzymam tej presji. Wiele przemawia wprawdzie za
                                  nia - powiedziala mi o tej historii zanim wzialem bilingi i obdzwonilem
                                  znajomych. Bilingi i znajomi potwierdzily mi, ze ta wersja jest prawdziwa, z
                                  tym, ze diabel tkwi w szczegolach.I tych szczegolow nigdy nie poznam.
                                  Nie wiem ile warte sa tez slowa tego czlowieka - z pochodzenia Afganczyka, od
                                  10 lat zyjacego tu gdzie my (nie w Polsce)- ze do niczego nie doszlo, jesli
                                  chodzi o te sprawy i daje mi na to swoje slowo (to bylo jak zadzwonilem so
                                  niego zaraz jak to sie wydalo). Tu srodowisko jest b. wymieszane i chodzenie z
                                  takim czlowiekim choc nie stoi na porzadku dziennym, nie jest niczym
                                  dziwnym.Ona bala sie mnie, bo ja jakos tych narodowosci nie znosze, o czym
                                  doskonale wiedziala. Wiec wg jej wersji bala sie panicznie, od ktoregos momentu
                                  ze to sie wyda, bo podjela decyzje, ze z ta osoba nie bedzie.
                                  Nie byla w stanie tak szybko sie wycofac, bo jak twierdzi byla podatna na jego
                                  placzki.Pozniej, po tym jak ja otoczenie postraszylo, ze jak maz sie dowie, to
                                  ja wyrzuci, a dziecko wyklnie, sprobowala. I tak zaczela sie miotac. To jest
                                  wlasnie zasadnicze pytanie: Czy chciala sie faktycznie wycofac, jak mi to mowi,
                                  czy chciala ale jednak to cos ja przyciagalo. Tylko czym i dlaczego?
                                  W koncu ja na stanowisku, wysportowany, w domu dobrobyt. Faktem jest, ze nie
                                  docenialem jej potrzeb duchowych przez co czula sie gorsza i niekochana.
                                  Dlatego dala sie pierwszemu lepszemu, ktory nie lecial do jej d... . No i
                                  okazal zainteresowanie + czulosc. Tu gdzie przebywamy jest przyjete, ze
                                  kobiecie, ktora sie podoba daje sie wizytowke lub mowi wprost, ze chce sie
                                  umowic.Ona na to sie nie dala, natomiast zlapala sie na kurs tanca, bo to jej
                                  zywiol.Gdy sie tanczy, ludzie sie obejmuja no i powstaje jakas ciagota. Tak
                                  mysle. On poza tym, nie jest jakis atrakcyjny fizycznie. Niski, slabo
                                  zbudowany, kopci papierosy jeden za drugim, a my z zona nie.
                                  Pracowal jako barman, wiec na co wlasciwie ja zlapal?
                                  Zona twierdzi, ze myslala, ze go przechytrzy, wiec mu mowila to co chcial
                                  slyszec, a z drugiej strony traktowala go pozniej jako tego , ktory zaprosi na
                                  dobry obiad no i pogada w obcym jezyku.
                                  Zstanawia mnie, dlaczego teraz, jesli tamto wg Ciebie bylo czyms silnym i
                                  mocnym, tak nagle urwala ten kontakt (co prawda po mojej interwencji). Ze tak
                                  mocno sie mnie trzyma.Jest ladna kobieta i ma powodzenie a od adoratorow trudno
                                  bylo sie jej opedzic i to dobrze usytuowanych.Mowi mi, ze czekala zawsze na
                                  moja milosc, a ze jej przez 15 lat nie otrzymala, zrobila glupote, ale teraz
                                  gdy tyle rozmawiamy, a ja sie nia opiekuje, jest jej dobrze ze mna.
                                  Zastanawia mnie tez, ze po co on (?)pisze te anonimy i grozi jakimis zdjeciami.
                                  Gdyby takie istnialy, to podejrzewam, ze dawno by mi takie przeslal. Nigdy tez
                                  nie podane zostaly szczegoly jej ciala, a wydaje sie, ze jesli chcialby mnie
                                  przekonac to podal by je.Po co tez probowala by pomocy od innych ludzi, gdyby
                                  zalezalo jej na tym zwiazku?
                                  Irytuje mnie natomiast, ze oczekiwala, ze powinienem przestac o tym mowic juz w
                                  kilka dni po zajsciu. Byla zdziwiona, ze ja to draze, a przeciez mnie
                                  przeprosila i ze ludzie robia gorsze rzeczy, a ona w gruncie rzeczy tylko
                                  spotykala sie z nim, no i bylo pare czulosci. Ktos powiedzial mi, ze widzial
                                  ich razem idacych - to byl poczatek ich zauroczenia, jak szli trzymajac sie za
                                  rece. Na prawde nie wiem, czy to bylo tylko zauroczenie, czy tez wielka milosc
                                  z wszelkimi konsekwencjami, a potem opamietanie i chec zostania przyjaciolmi ???


                                  • Gość: mm Re: do maz IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 22.01.04, 20:31
                                    Ty na przemian je wierzysz i w nią wątpisz. Nie tędy droga. To co ona zrobiła
                                    to jedno, to co on (Afgańczyk to jednak nie Arab) to drugie. Jeśli najpierw
                                    rozpoczęła z nim grę, która przekroczyła pewne granice - to nie wybielaj jej aż
                                    tak bardzo. Źle zrobiła i tyle. Ale dlaczego ci nie powiedziała widząc jakie to
                                    może spowodować konsekwencje? Ze strachu, wstydu, upokorzenia i głupoty. I
                                    chyba jeszcze dlatego, że zrozumiała jak była naiwna. I to był błąd, bo powinna
                                    była się przyznać podejmując decyzję o odejściu od niego a kiedy już wiedziała,
                                    że on tak łatwo nie odpuści. Wróciłą do niego "na trochę" - kolejny błąd - ale
                                    chyba jakieś uczucie tam było.
                                    A tak z drugiej strony, piszesz, że dawałeś jej eszystko - miłość, dostatek,
                                    zaufanie (no może nie czułość i coś dla ducha), ogólnie mówiąc dobrobyt. Czy
                                    aby na pewno? Ale nie szukaj winy w sobie. Niezależnie od tego co to było
                                    (wielka miłość na pewno nie - nie odeszłaby od niego) fascynacja, zauroczenie,
                                    romans przyszło opamiętanie. Ale w tę chęć zostania przyjaciółmi to nie wierz.
                                    W życiu nie słyszałam czegoś bardziej naiwnego. Po takich przejściach
                                    przyjaciółmi nie da się zostać. Takie romanse z przyjaźnią nie mają nic
                                    wspólnego. Zostaje niesmak i wstyd, od którego się ucieka.
                                    • Gość: maz Re: do mm IP: *.dip.t-dialin.net 23.01.04, 09:52
                                      Przebija z Ciebie duze doswiadczenie zyciowe i bardzo dziekuje za Twoja
                                      cierpliwosc. Powiedz mi prosze, czy uwazasz, ze jesli byla zdolna przez 8
                                      miesiecy ciagnac cos takiego (choc ona zaklina sie, ze spotkania byly rzadkie,
                                      a w pewnym okresie ich nie bylo), to czy wg Ciebie nie pozostawilo to na niej
                                      takiego rysu w psychice, ze takie wartosci jak malzenstwo, wiernosc przestaly
                                      miec dla niej wielkie znaczenie a kieruje nia teraz jedynie strach przed
                                      odrzuceniem przeze mnie, konsekwencje z tego wynikajace, koniecznosc szukania
                                      pracy i kogos kto by ja kochal. Ma 38 lat, ale jest nadal atrakcyjna.
                                      Gdy ja jej podaje taka wersje wydarzen, jaka i Ty uwazasz za realna, nie
                                      reaguje juz wybuchami wscieklosci i histerii, lecz mowi, ze jesli tak mi jest
                                      wygodnie to niech tak sobie mysle. I jeszcze, ze jesli tak mysle, to ja
                                      obrazam i dlaczego chce z nia byc? Z drugiej strony przyznala sie, ze pisala
                                      do niego rozne SMS-y i mowila rozne rzeczy ale to nie mialo praktycznego
                                      znaczenia. Nie powie mi co, bo bym ja znienawidzil.
                                      Poza ta watpliwoscia, tj. dlaczego tak sie mnie trzyma (milosc? strach przed
                                      zmiana zycia, wstyd przed znajomymi i rodzina?), mam wielka watpliwosc na co
                                      liczyla ciagnac ta znajomosc tak dlugo. Chyba kazdy z nas ma swiadomosc,i
                                      zdaje sobie sprawe, ze im dluzej trwa romans, tym wieksza mozliwosc wykrycia a
                                      dodatkowo, wspolmalzonek w takiej sytuacji z duza pewnoscia odrzuci ja jako
                                      zone.Chyba, ze sie mysli ze jest sie tak sprytnym, ze wszystko sie ukryje,
                                      albo wielka milosc przeslania wszystko. Ja jestem na to za glupi.Lapie sie na
                                      tym, ze jak bierze nade mna gore uczucie i wspolczucie dla niej- przytulam sie
                                      do niej i wierze, w jej wersje. Jak staram sie to wziac na chlodno, widze, ze
                                      byla bezwzgledna, nie liczyla sie z moimi uczuciami i daleko sie zapedzila.
                                      Wtedy szanuje ja jako matke naszego dziecka, kobiete z ktora jestem od 18 lat,
                                      ale nie potrafie juz jej kochac ani wierzyc.Wydaje mi sie, ze powinnismy sie
                                      rozstac, ale nie wiem na jakiej plaszczyznie. Czy calkowicie,tj rozwod i
                                      podzial majatku itp, czy tez byc razem ale obok siebie. Tzn. szanowac sie, ale
                                      zyc wlasnym zyciem. Nie wiem co lepsze i co powinienem zrobic. Przyznaje sie,
                                      ze nie moge zaakceptowac tego, ze po okresie, kiedy zerwala z nim kontakty i
                                      probowala sie uwolnic, znowu wrocila do niego a z bilingow wynika, ze byl to
                                      kontakt codzienny, przynajmniej telefoniczny. Niepojete jest tez, ze mimo ze
                                      obdzwonilem tych facetow z ktorymi miala kontakty i przedstawilem ja w
                                      niekorzystnym swietle, zazadalem zaprzestania utrzymywania z nia kontaktow,
                                      przy znajomych zrobilem z niej niemal dzi... nadal jest ze mna i przelknela
                                      to. Pewnie jest dla Ciebie niesmacznym, ze zadzwonilem do tych facetow, ale
                                      wyobraz sobie, ze miala na liscie imiona gosci, ktorych nigdy nie widzialem
                                      ani nie slyszalem o nich. Wiec mnie ponioslo i kazdego z nich potraktowalem
                                      jako potencjalnego przydupasa, bo z tamtym nie bylo jeszcze wtedy do konca
                                      jasne.
                                      Czy mozesz mnie zrozumiec i czy uwazasz, ze jej wina nie jest tak wielka, i
                                      tym samym zasluguje na wybaczenie? Czy Ty wiedzac tyle co ja , wybaczyla bys i
                                      zostala?
                                      • Gość: mm Re: do maz IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 24.01.04, 17:19
                                        Ciągnęła to przez 8 miesięcy bo może dużej się nie dao. Gdyby nie pewne zbiegi
                                        okolicnzości , piętrzące się trudności, wynikające być może z mentalności tego
                                        Afgańczyka, ciągnęłoby się to znacznie dłużej. Nie sądzę aby chciała od ciebie
                                        odejść. Przelotny romas (bo tak tyo trzeba nazwać) a małżeńśtwo i wspólne
                                        dziecko to dwie różne rzeczy. Nie porzuca się rodziny dla romansu, o którym się
                                        z góry wie, że nie przetrwa. Pisała SMSy i mówiła różne rzeczy - bo to był
                                        romans, i chciała się oderwać. Ale to miało znaczenie - właśnie wtedy kiedy to
                                        robiła. Nie sądzę, zeby ciągnąć tą znajomość liczyła na cokolwiek poza romansem
                                        i chwilą zapomnienia. Dlatego została z tobą. Nie jestem jednak pewna czy w
                                        waszym małżeństwie wszystko był takie znowu idealne. Dla niej przynajmniej, co
                                        i tak jej w żaden sposób nie rozgrzzesza. Pewnie jest jej teraz bardzo wstyd i
                                        to nie tylko przed tobą, ale równiez przed jej koleżankami i znajomymi, którzy
                                        o tym wiedzieli. Jej skrucha może być całkowicie szczera. To od ciebie zależy
                                        czy jej wybaczysz i zaufasz jeszcze raz. Macie dziecko - to bardzo ważne.
                                        Musisz to rozważyć ii sam podjąć decyzję, od której zależy dalsze życie was
                                        trojga. Nie masz żadnej gwarancji, że to się nie powtórzy, ale odpychając ją
                                        teraz możesz się pozbawić całkiem udanego związku, który pod wpływem tych
                                        dramatycznych wydarzeń przeszedł metamorfozę i może okazać się naprawdę
                                        szczęśliwy. Nikt za ciebie tego nie rozstrzygnie. Pytasz mnie czy ja bym
                                        wybaczyła? Nie wiem, dla mnie jest to pytanie hipotetyczne. Nigdy nie byłam w
                                        takiej sytuacji i pewnie bym się tak nie zachowała, bo ja sama jestem inna. Ale
                                        to nie znaczy, że np nie mogłabym zrobić czegoś gorszego lub równie złego. Nie
                                        wiem. To kwestia wrażliwości, jednych rani zupełnie coś innego niż innych, ale
                                        oszustwo rani zawsze i wszędzie. Ja tylko uważam, że decyzje w tak ważnych
                                        sprawach należy podejmować kiedy opadną już emocje. Musimy się najpierw
                                        wyciszyć a następnie zadać sobie pytanie: czego ja w takiej sytuacji
                                        najbardziej chcę. Jeżeli uznasz, że mimo wszystko nie mógłbyś bez niej żyć i
                                        cierpiałbyś bardziej niż teraz - zostń z nią. Jeżeli stwierdzisz, że nie
                                        potrafisz wybaczyć i czujesz do niej fizyczny i psychiczny wstręt - rozstań się
                                        z nią. Życzę powodzenia!
                                        • Gość: maz Re: do mm IP: *.proxy.aol.com 25.01.04, 15:57
                                          Dziekuje za mile slowa i otuche. Ja wiem, ze w naszym malzenstwie nie wszystko
                                          funkcjonowalo tak jak nalezy. Dzis sam siebie nie moge zrozumiec. Jak moglem
                                          przykladowo, bardziej potrzebowac pojsc na trening niz byc z nia w szpitalu,
                                          gdy byla w ciazy i jednoczesnie bardzo chora. Stracilismy wtedy dziecko.
                                          Po swoich treningach i przebiezkach wracalm do domu w sobote czy niedziele
                                          zmeczony a ona pragnela jakiegos towarzystwa. No wiec jej odbilo, jak mowi
                                          teraz. Czekala na moja milosc, patrzyla na moje miny i zastanawiala sie co
                                          znowu mi sie nie podoba. Az wreszcie cos w niej peklo. Ja do pewnego momentu te
                                          jej wyjscia tolerowalem, bo na prawde b. czesto byla z innym kolezankami i ten
                                          facet o ile przeslonil jej swiat, to tylko swoimi telefonami co jej imponowalo,
                                          bo myslala, ze on ja tak kocha i bardzo teskni. .Prowadzil do roznych lokali i
                                          prawil czule slowka, wiec jesli nie ma sie tego od wlasnego meza i ma sie 36
                                          lat, to moze i czlowiek potrzebuje czulosci,a nie tylko seksu i pieniedzy.
                                          Zastanawiam sie, tylko na ile zostalem w takiej sytuacji zdradzony. Ona po
                                          skonczeniu tego, powiedziala, ze w sumie to ona zrobila go w bambuko. Co to
                                          znaczy
                                          • Gość: mm Re: do mm IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 27.01.04, 18:55
                                            I teraz kiedy to wszystko zrozumiałeś, to przestań rozpamiętywać. Zapomnij o
                                            przeszłości, zacznijcie wszystko od początku. Życzę powodzenia.
                                          • Gość: aga Re: do mm IP: 3.5.* / *.rs1.nuria.telefonica-data.net 02.02.04, 12:25
                                            wiesz, ja z tego co piszesz to Twoja zona jest osoba dosc naiwna i z malym
                                            doswiadczeniem, a Arabowie potrafia nawet znacznie rozsadniejszym osobom zrobic
                                            z mozgu wode, bo nie cofaja sie przed niczym, sa bardzo czarujacy i teatralni.
                                            Ona dopiero po tej przygodzie zdala sobie z tego sprawe i przestraszyla sie go.
                                            Mysle ze mozlwie jest ze nie doszlo miedzy nimi do zblizenia, pewnie nie wyszli
                                            wiele poza pocalunki. Kiedy sie bronila przed wiekszym zaangazowaniem
                                            pamietajac o tym, ze ma meza, on nalegal i stawal sie agresywny, dlatego
                                            chciala sie wycofac. Sadze ze bardzo tego zaluje i wiecej nie da sie na to
                                            nabrac. Zaufaj jej, ale pamietaj o jej slabosci charakteru i pilnuj, bo
                                            Arabowie nie sa jedynym zagrozeniem dla tego rodzaju osob. powodzenia.
                                            • Gość: Ola do Kingi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.04, 15:51
                                              trochę Cie popieram Kinga, ale to jest tak, że cudzy mąż podobno lepiej
                                              smakuje, no i jest potem większa satysfakcja, bo można sie pochwalić, że "on
                                              rzucił dla mnie rodzinę". to podnosi wartość kobiety, ale tylko w jej oczach.
                                              Poza tym, jeśli są dzieci to ja bym taką kobietę rozerwała na kawałki, bo oma
                                              wtedy niszczy życie też dzieciom, które nie są niczemu winne. Sama znam parę
                                              kobiet w wieku ok. 30 lat, które(nie obrażając nikogo i nie generalizując, bo
                                              nie wszystkie są takie) nagle się obudzxiły, że jadnak mąż by się przydał, bo
                                              jest się już nie pierwszej młodości i wiesz co wtedy robią? Biorą sie za
                                              żonatych i nie patrzą na to czy on ma dzieci. Znam takich parę, które wszem i
                                              wobec twierdzą, że męża to one nie potrzebują, ale jak się pojawi jakiś facet w
                                              okolicy to dostają nie powiem czego, bo brzydkich słów nie używam i usiadłyby
                                              mu na ptaku, nie patrząc na żonę, dzieci, na nic, byle tylko pokazać otoczeniu"
                                              ja też mogę mieć faceta". A najlepiej cudzego, bo większa satysfakcja.
                                              • Gość: mm Re: z tą satysfakcją to nie jest tak IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 02.02.04, 23:32
                                                Są zapewne kobiety, dla których kolejna zdobycz (żonaty facet np) to tylko
                                                następne zaliczenie. Ale miłość jest ślepa, nie kieruje się tym co w
                                                naszym "ludzkim" świecie uznaliśmy za święte, trwałe, nierozerwalne. Nawet
                                                nasze życie - niby święte i od Boga dane - nie jest trwałe. Zyjemy po to by
                                                umierać i pomiędzy startem a metą - kochamy. "Złe" jak pisał Żeromski - "jest
                                                niewatpliwie tylko jedno. Krzywda bliźniego". Ale każda krzywda, niezależnie od
                                                naszych najszlachetniejszych intencji. I całe życie krzywdzimy innych, nie
                                                tylko słowem, czynem, ale choćby brakiem uśmiechu, chłodem. I każda miłość
                                                krzywdzi kogoś kto kocgha nas a nie jest wybranym - o ilu
                                                miłościach/fascynacjach/marzeniach nawet nie wiemy. To zbyt trudny problem do
                                                rozpatrywania tak pobieżnie. Każdy jest inny. Dzieci to też problem w takich
                                                związkacg, ale czy dzieci są szczęśliwsze jeśli mają rodziców i widzą ( a
                                                przecież widzą i czują - z wiekiem coraz bardziej) że nie ma między nimi
                                                miłości, jest w najlepszym wypadku obojętność, chłód, niechęć i poczucie
                                                zmarnowania życia. Sama to znam i wolałabym - gdybym mogła ten czas cofnąć -
                                                żeby moi rodzice się rozstali dla własnego dobra i nie tworzyli pozornie udanej
                                                rodziny, w której nic nie grało prócz bycia razem - dla nas, dla dzieci.
                          • mickey.mouse Re: do mm 01.02.04, 17:32
                            Gość portalu: maz napisał(a):

                            > 6. Czy sadzisz, ze mam prawo zadac calej prawdy, jesli tego chce, a ona mowi,
                            > ze to ja bardzo rani (tj te wspomnienia

                            Przepraszam, że sie wtrącam, ale jeśli chcesz znac całą prawdę, to w masz
                            świete prawo jej żądać. Należy Ci sie jak psu buda.

                            > i ze kiedys powie mi jak to bylo, jak
                            > zobaczy, ze moze mi zaufac. Co to wlasciwie znaczy?


                            To juz chyba jakas kpina z jej strony. Kto tu do kogo powinien odzyskiwac
                            zaufanie ?

                            Najważniejszym warunkiem wybaczenia, czegokolwiek, w każdej kulturze na
                            świecie, jest przyznanie sie do winy. Jak możesz jej wybaczyć - jesli i o ile -
                            poznanie całej prawdy jest dla Ciebie istotne, a nie znasz jej ?
                            • Gość: maz Re: do agi i mickey mouse IP: *.dip.t-dialin.net 03.02.04, 10:24
                              A juz myslalem, ze moj watek umarl. Sam poza tym, chcialem juz od tego odejsc.
                              Oboje macie chyba racje i na dodatek napisaliscie do mnie proste ale wyrazista
                              slowa.
                              Krotko postaram sie Wam odpowiedziec.
                              Tak jak to ago piszesz, moglo wygladac. Nie chce sie powtarzac, ale znajomi,
                              niestety po fakcie, potwierdzali mi taki tryb wydarzen.
                              Trudno sie czlowiekowi pogodzic, ze jego wspolmalzonka po tylu latach mogla go
                              zdradzic, ale czy wierzycie w to, ze kazda para malzenska, o ile nie
                              rozwiedzie sie, przejdzie przez cale zycie bez tego typu wydarzen? Nie mowie o
                              moim przypadku bo on jest akurat drastyczny, z wielu powodow, przede wszystkim
                              odmiany kulturowej. Wbrew pozorom, teraz jestem pewien, ze ona mnie nie
                              zdradzi wiecej.To wydarzenie nauczylo ja jak nalezy unikac zwiazkow z obcymi
                              mezczyznami i nie dac sie wziac na czule slowka. Slaboscia mojej zony jest
                              akurat naiwnosc i wiara w dobroc ludzi. Podswiadomie przyciaga do siebie wiele
                              osob. W pracy niemal kazda kolezanka chciala miec z nia wspolna zmiane czy
                              dyzur. Faceci tez lubia takie male, slabej postury kobiety, zwlaszcza kiedy
                              wyglada sie 10 lat mlodziej niz w rzeczywistosci.Zabiegani o pieniadze, walke
                              o wyksztalcenie dzieci, gubimy gdzies potrzeby partnerki, zwlaszcza gdy ona
                              nie pracuje lub w zmniejszonym zakresie czasu. I tak sie stalo u mnie.
                              Teraz mickey.mouse.
                              Czesciowo odpowiedzialem powyzej, ale zona na prawde sporo mi powiedziala.
                              Przedstawila mi niemal na poczatku wersje, ktora po pewnym czasie, gdy
                              zaczalem temat drazyc i sprawdzac ulegla potwierdzeniu. Jasne, ze do konca nie
                              bede wiedzial czy ich kontakty nie przerodzily sie np. w seks, ale chyba musze
                              jej wierzyc, ze nie. Mysle tez, ze kazdy ma jakis instynkt samozachowawczy, a
                              ona dodatkowo byla pod presja kolezanek. On probowal nas rozdzielic stosujac
                              rozne chwyty. A to najpierw udawal dobrego i nie zainteresowanego wiadomo
                              czym, a potem probowal do tego zachecic. Gdy nie wyszlo, zaczal straszyc,
                              potem udal,ze sie zmienil, a na koncu zaczal pisac anonimy podwazajace dobre
                              imie malzonki. Mysle, ze gdyby mial cos w zanadrzu, doczekal bym sie zdjec lub
                              chocby informacji o szczegolach jej ciala, a tak nie jest.
                              Nie pisze tego zeby wybielac malzonke, bo zrobila wielki blad. Dla mnie
                              istotne jest, ze go zrozumiala, stara sie mi to wynagrodzic. Czy kieruje nia
                              tylko lub wylacznie strach, jak pisza niektorzy? Nie sadze.
                              Pomijajac jej zachowanie w stosunku do mnie, jest atrakcyjna kobieta i mogla
                              by znalezc szybko kogos innego.

                            • Gość: mm Re: do mickey mouse IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 03.02.04, 21:39
                              poznać prawdę - to jedno , ale jeszcze trzeba umieć ją udźwignąć ... i to jest
                              znacznie trudniejsze, czasem niemożliwe. To trochę przypomina masochizm.
              • Gość: Ola do meza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 21:39
                Aha, to cie podziwiam. Mnie się wydaje, że bardziej boli zdrada psychiczna, to,
                że ktoś się z kimś spotyka i rozmawia o swoich ,problemach, dzieciach,
                rodzinie, pracy nie z żoną/mężem, ale z kimś zupełnie obcym. I ta osoba staje
                się nagle bliższa niż partner. Ale pójście z kims do łózka to też świństwo, i
                też trudno wybaczyć, czasami sama nie wiem co gorsze.
                • Gość: Ola nie wiem co robić...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 21:44
                  Jakos dziwnie się czuję, taka niedowartosciowana i gorsza, chciałabym znowu
                  komuś sie podobać i usłuszeć jakiś komplement. Niby to niewiele, a jednak
                  bardzo mi tego potrzeba. A mój mąż innej mówi komplementy.
                  • Gość: Ola Do mm!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 22:00
                    Mm, z tego co napisałaś, wynika, że to przeszłość. Jestem ciekawa jak i
                    dlaczego twój związek z nim sie skończył i w jaki sposób dowiedziała się jego
                    żona i jak na to zareagowała.
                    • Gość: mm Re: Do mm!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.01.04, 22:13
                      Wręcz przeciwnie, nie skończył się i jest w trakcie rozwodu. Nie było łatwo.
                      Zareagowałam tak, jak ci poradziłam a jego żona awanturą, która o wszystkim
                      przesądziła. To ja postawiłam ultimatum, jej pewnie było wygodniej nic nie
                      mówić, chociaż sądzę, że po prostu wolała udawać, że nie wie. Wyrzuciłam go za
                      drzwi z tym ultimatum i wrócił, bo mnie kochał. Stąd moje rady. Nie robiłam nic
                      poza tym. Gdyby nie wrócił to trudno, upewniłabym się w tym że nie był tego
                      wart. To są sytuacje ekstremalne i musimy czasem rzucić na szalę wszystko, jak
                      w ogień. Jeśli coś z tego pozostanie - to przytaczając Camus - pozostanie
                      nietknięte.
                      Przy okazji chcę dodać, że rozumię twój ból, potrzebę bycia podziwianą,
                      kochaną, adorowaną. Ale to musi być szczere. Jeżeli nic nie zrobisz to
                      pozostaniesz w fałszywym związku, trawiona tym óklem i goryczą, z facetem, z
                      którym nie warto być. Każ mu wybrać.
                      Ps. Onie nie mieli dzieci, było łatwiej. Ale dzieci cierpią również patrząc na
                      to co się dzieje i jak ich rodzice tracą do siebie szacunek.
                      • Gość: Ola Re: Do mm!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 23:00
                        Też kiedyś kochałam faceta żonatego, też nie miał dzieci,ale zostałam z mężem
                        ze względu na dzieci. Szkoda mi ich było. Gratuluję ci, że ci się udało .
                        A jak to się u ciebie zaczęło? Mam na myśli wasz związek.
                        • glonik Re: Do mm!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.01.04, 00:44
                          Gość portalu: Ola napisał(a):

                          > Też kiedyś kochałam faceta żonatego, też nie miał dzieci,ale zostałam z mężem
                          > ze względu na dzieci. Szkoda mi ich było. Gratuluję ci, że ci się udało .
                          > A jak to się u ciebie zaczęło? Mam na myśli wasz związek.


                          Olu, to dlaczego ty porady tu szukasz? Przeciez masz doświadczenie drugiej
                          strony. I co? Nie bałaś sie, że żona wkroczy z przysłowiową parasolką?
                          A może sama dałaś sobie prawo do bycia kochanką? Więc dlaczego protestujesz,
                          kiedy w twoim związku tak się dzieje?
                          Poza tym, jak widzę, nie szukasz rozwiązania problemu, tylko jak dokopać mężowi
                          i jego kochance. Nie zadajesz sobie pytania DLACZEGO tak się stało, dlaczego
                          tak dalece wasze drogi sie rozeszły, tylko szukasz u nas potwierdzenia, że
                          dobrze robisz, że jesteś niewinna i bez skazy. Nie zastanawiasz się, że
                          zrobienie awantury bedzie rówmie upokarzające dla ciebie, jak i dla tej pani.
                          Zakładanie zaś satyny, wg mnie, sprowadzi sie do potraktowania twojego męża
                          jako zwierzęcia seksualnego, bezmyślnie reagującego na gadżety.
                          Jeśli ci zalezy na mężu, na CZŁOWIEKU, a nie instytucji małżeństwa, to
                          rozmawiaj z nim!!!!! Rozmawiaj. Stosuj metodę "zdartej płyty". Do rozmowy go
                          zmuś, a nie do przyznawania się, kajania itd. Zostaw bilingi, ślady i satynę.
                          Masz szansę uratować ten związek, ale to należy do WAS, a przede wszystkim do
                          ciebie, bo to tobie bardziej
                          na nim zależy. Pozdrawiam i powodzenia życzę.



                          • Gość: Lukrecja Re: Do mm!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 20.01.04, 09:32
                            zgadzam się z tobą zupełnie!
                        • Gość: justi Re: i ty szukasz tu rady? IP: 62.233.151.* 20.01.04, 14:31
                          kochałaś faceta zonatego, zostałas ze względu na dzieci a teraz boisz się że
                          inna kobieta zainteresowała sie Twoim mężem. Na początku było mi Ciebie żal
                          teraz chce mi się śmiać.
                          Czy ty w ogóle go kochasz? czy on Ciebie kocha? może warto na ten temat
                          porozmawiać. Dla mnie powiedzieć kogoś kochałam to bardzo duże słowo, czyli nie
                          kochałaś w tym czasie swojego męza a może obydwu? to teraz dośc modne.
                          Zresztą ty sama masz swoje sumienie, jeżeli przejżałaś wtedy na oczy i teraz
                          chcesz utrzymać to małżeństwo to o nie walcz wszelkimi sposobami
                          pozdr. J
                        • Gość: mm Re: Do OLI IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 20.01.04, 18:55
                          Z perspektywy czasu myślę, że banalnie. Jesteś w jakimś związku (miałam
                          chłopaka) nagle poznajesz faceta, czujesz, że to ten, zakochujesz się, potem
                          zaczynasz się bronić i uciekać przed tą miłością bo nie chcesz krzywdzić siebie
                          i jego żony (niemal od początku wiedziałam, że jest żonaty). I wtedy on na
                          przekór wszystkiemu nie pozwala ci odejść - bo kocha, bo nigdy nie znał takiej
                          kobiety, itd. I tak zaczął się ten związek. Czasem uda się go zakończyć, a
                          czasem nie. Czegokolwiek byśmy nie zrobili musimy pamiętać, że dokonując wyboru
                          pozbawiamy się jednocześnie całej reszty. Rozumiem dlaczego ty zrezygnowałaś -
                          najważniejsze były dzieci ale być może to jeszcze (już) nie był TEN mężczyzna.
                          Historie banalne jakich wiele - są tragedią jedynie dla tych zaangażowanych
                          uczuciowo. Wiem że nie można mieć wszystkiego, że są miłości proste i trudne, a
                          może z czasem każda miłość staje się trudna. Tak czy inaczej - kochamy (nie
                          licząc wyjątków) i brniemy trochę na ślepo nie wiedząc czy nas ta miłość zrani
                          czy uszczęśliwi.
                          • Gość: andre Re: Do mm... IP: 213.241.46.* 21.01.04, 16:10
                            bardzo ładnie... naprawdę podoba mi sie to co napisałaś... nic więcej nie
                            napiszę, żeby nie popsuć...
                            pa
                  • Gość: maz Re:do Oli- nie wiem co robić...... IP: *.dip.t-dialin.net 20.01.04, 08:35
                    Olu,
                    jak czytam Twoje wypowiedzi jest mi smutno.Na pocieszenie powiem Ci, ze Twoja
                    sytuacja na pewno sie zmieni. Nie mozesz tylko zaszyc sie w swoim zascianku.
                    Trzeba wychodzic do ludzi, dbac o siebie i nie byc ponurym czlowiekiem, nad
                    ktorym kazdy winien sie uzalac.
                    Nie ukrywam, ze pod tym wzgledem dwojka dzieci, ktorymi trzeba sie zajmowac
                    stanowi pewnego rodzaju balast w tym wzgledzie. Dzieci daja szczescie, ale
                    czlowiek sam chce byc kochany przez kogos. I tu rozumiem Twoje potrzeby.
                    Faceci sa wygodnymi stworzeniami, ktorzy do pewnego wieku unikaja trudnosci.
                    Tzn., trudno znalezc jakiegos, ktory odwzajemni Twoje uczucia wiedzac, ze masz
                    dwojke dzieci.
                    Ale glowa do gory. Sa jeszcze wartosciowi ludzie na tym swiecie. To kwestia
                    czasu. Z drugiej strony, moze z Twoim mezem nie jest jeszcze tak zle.
                    Musisz wybadac to dyskretnie.
                    Z doswiadczenia wiem, ze kobiety sa duuuuuzo sprytniejsze.
                    Faceci czuja sie pewni siebie, maja nature zdobywcy i nawet im imponuje jak
                    potrafia zawrocic w glowie innej kobiecie, co z trudem ukrywaja.
                    Kobiety sa inne, b. dyskretne. Jesli mnie udalo sie (co prawda po b. dlugim
                    okresie) wykryc zwiazek z innym, Tobie sie to na pewno uda.
                    Dlaczego jest to wg. mnie wazne. Powinnas wiedziec na czym stoisz i kim jest
                    tak na prawde Twoj maz. Lepsza jest prawda niz zycie zludzeniami.
                    Glowa do gory !
    • Gość: k Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.civeng.tuniv.szczecin.pl 20.01.04, 12:00
      >Dowodów żadnych nie mam, ale wiem, że coś się "szykuje"
      Co to za tekst, jak coś się dzieje to już dawno powinnaś działać, na co
      czekasz ,ąż będzie za późno? Ja na Twoim miejscu byłabym "Eliot Nes na tropie",
      wszystko bym wiedziała i nic w tym by mi nie przeszkodziło dopóki nie
      wiedziałabym co się kroi. Nie możesz biernie czekać. Jak nie zareagujesz to go
      stracisz. Przechwyć sms, odbierz jego tel.- chyba do toalety i do kapieli go
      nie bierze, a jak zabiera to niech wytłumaczy dlaczego. Każdy chwyt nawet
      śledzenie wchodzi w grę, to Twój chłop i masz do tego prawo...I niech nikt nie
      wypisuje, że to ograniczanie swobody czy jakieś tam bajeczki. Pilnuj bo odleci,
      albo jakiegoś syfa doniesie do domku. A tak serio to daj mu tyle seksu, żeby mu
      uszami wypływał...Jak będzie się pytał co się stało, że masz taką ochote to
      sama bądź zdziwiona. Może wpadnie na to,że jak sam Cie nie zaspokoi to zrobi to
      ktoś inny. Przytulaj się i pieść. Ale napewno musisz porozmawiac z nim o tym co
      czujesz i jak to Cię boli, ale dopiero jak ten seks nie wypali... Walcz, nie
      czekaj i nie poddawaj się.
      • Gość: mm Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 20.01.04, 19:06
        Zastanawiam się jak to ostra wersja policyjno-śledcza ma się do tego co
        proponujesz na koniec - rozmowy? Bo ja to widzę raczej jako tyradę ze strony
        obrażonej żony i 'suszenie głowy". A tak przy okazji stwierdzenie "to twój
        chłop", masz do tego prawo, itd. to jakiś współczesny rodzaj moralności pani
        Dulskiej. Kto dał ci prawo do kontroli cudzych telefonów i smsów? O godności
        nie wspomnę, bo to słowo jest tu nie na miejscu.
        • nina37 Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE 21.01.04, 11:20
          Gość portalu: mm napisał(a):


          > Kto dał ci prawo do kontroli cudzych telefonów i smsów? O godności
          > nie wspomnę, bo to słowo jest tu nie na miejscu.


          A godne jest ukrywanie owych rozmow i SMS-ow? Jesli to nic takiego i zwykle
          pogaduszki czy sprawy biznesowe-czlowiek nie konspiruje telefonu, nie
          wprowadza do niego 3 rodzajow zabezpieczen haslem i nie idzie do klopa z
          aparatem w kieszeni.Nie wstaje od stolu w srodku obiadu, bo KTOS dzwoni i
          rozmowe trzeba przeprowadzic z dala od postronnych uszu.
          Jesli wszystko to sie dzieje, to wybacz- zona moze i ma prawo sie domyslac
          najgorszego.
          Moj telefon lezy byle gdzie, czasem musze sama do siebie dzwonic, zeby go
          zlokalizowac.Gdyby maz chcial zadzwonic z mojego aparatu-droga wolna, nie mam
          nic do ukrycia.Jesli jednak stwierdzilabym, ze on uskutecznia hiper-
          konspiracje, to sama bym sprawdzila, o co chodzi. Bo spokojna glowa-sam sie
          nie przyzna. A na konkretne pytania jakiejs odpowiedzi by musial udzielic.
          I jeszcze jedno- malzenstwo to w pewnym sensie firma-podpisuje sie umowe,
          ktorej rozwiazanie nie jest takie proste. I teraz wyobraz sobie, ze wspolnik
          Cie oszukuje- niczego nie sprawdzisz? Zdasz sie na zywiol? Bo co ma byc, to
          bedzie? I to tez dulszczyzna?
          • Gość: mm Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 22.01.04, 19:35
            Zgadzam się z tobą w połowie. Mój telefon też leży gdzie popadnie bez
            zabezpieczeń. Każdy może z niego zadzwonić. Ale widząc telefon "zabezpieczony",
            strzeżony, itp nigdy nie sięgnęłabym jednak po takie metody. Masz wtedy prawo
            zapytać dlaczego tak jest i o co chodzi. I na tej podstawie - usłyszanej
            odpowiedzi - wyciągać wnioski. Bo przeczytać cudze SMSy, zrobić biling, itp to
            tak jak by przeczytać cudzy pamiętnik i chowane do szuflady wiersze. Jeszcze
            nie wiesz co tam jest, a już chcesz czytać. Domyślać się najgorszego można
            zawsze ale do wyjaśniania wątpliowści i podejrzeń służy rozmowa. Jeśli czujesz,
            że ktoś kłamie, to mu to powiedz. Mów jasno, że nie wierzysz. W innym wypadku
            taka kontrola przypomina raczej zbieranie dowodów winy.
            Jeśli chodzi o małżeństwo widziane jako umowę to jestem w stanie zaakceptować
            taki termin (choć niechętnie). Ale tu chodzi o uczucia, a te kontroli się nie
            poddają.
    • Gość: zdradzona Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.54.174.43.tisdip.tiscali.de 20.01.04, 21:36
      moja historia jest dluga i bardzo skomplikowana,opowiedzialabym i
      porozmawialabym o niej chetnie, wyszlam za maz bedac uprzednio zdradzona,
      zaufalam jeszcze raz, ale nie zapomnialam-dzis mam dowody na kolejne braki
      lojalnosci, nawet jesli jest to czysto "psychiczna" sfera... tak naprawde, to
      mysle, ze jest ona poczatkiem rozpadu zwiazku, nie chce Cie straszyc, ale
      powinnas "trzymac reke na pulsie" i nie zmieniaj sie-nie daj sie wpedzic w
      poczucie winy, ze nie spelniasz czjego oczekiwan/ ja tak postepowalam i
      niczego mi to pozytywnego nie przynioslo/Przewczytaj artykul z gazety pl.sila
      zdradzonych-chociaz to jeszcze nie Ty, ale byc moze otworzysz szerzej
      oczy.pozdrowienia.zdradzona i ciagle zakochana
      • Gość: też mąż Do Oli IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.01.04, 16:10
        Miałem Ci coś radzić ,ale doczytałem właśnie jak to sama zasadzałaś się na
        żonatego.I teraz już nic nie chce mi sie pisać.Moż epotraktuj swoje
        cierpienie ,jako odkupienie dawnych win?
        • Gość: Ola Brawo Nina 37 i K!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 23:38
          też uważam, że nie wolno się przyglądać i czekac jak ktoś cie oszuka, właśnie
          tak jak w firmie ze wspólnikiem: jest podejrzenie - zbadać sprawę od razu. To
          tak jak z dziećmi, mam im nie sprawdzać np. tornistrów na okoliczność
          narkotyków, lub osób, z którymi spędzają czas? Dlaczego? Dlatego, że mam do
          nich zaufanie?????? Pewnie, że mam, ale moje zaufanie nie spowoduje, że ktoś
          ich w coś nie wciągnie, lub same nie spróbują czegoś złego (świadomie lub
          nie) i moje zaufanie nie ustrzeże ich przed niczym, choćbym go miała pięć ton.
          • Gość: Lilly was here do Oli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 00:47
            droga olu,
            postaram sie jak najkrocej, bo wiele roznych slow juz padlo
            znajac twoja historie z opisu i zakladajac, ze to na razie tylko fascynacja, a
            maz tak naprawde tylko ciebie kocha, zagralabym dosc perfidnie moze, ale
            skutecznie
            zamiast koronkowej bielizny na meblach, zostawialabym wyniki badan lekarskich,
            sprzatajac mu je sprzed nosa w ostatnim momencie, czyli po prostu delikatnie
            zasugerowalabym, ze dzieje sie z toba cos niedobrego (telefony do rejestracji,
            zamyslenie, smutek, przegladanie wynikow, zaznaczanie dziwnych symboli w
            kalendarzu), wszelkie pytania mozesz zbywac mowiac, ze on ma swoje wazniejsze
            sprawy, ze tez nie mowi ci o wszystkim, niech zacznie sie autentycznie martwic
            o ciebie, uswiadomi sobie, ze moze sie stac cos niedobrego, nawet, ze moze
            ciebie utracic na zawsze... w ostatecznosci mozesz nawet powiedziec - moze to i
            dobrze, ze sobie kogos szukasz, kto wie co bedzie jutro, samemu ciezko byloby
            ci z dziecmi... i tym podobne rzewne kawalki
            przegladaj w internecie strony ze zdrowiem, zostawiaj monitor wlaczony
            jesli poskutkuje zawsze mozesz powiedziec, ze bledne wyniki lub diagnoza, ze
            tygodniami przezywalas smiertelny strach, ze nigdy tego nie zapomnisz
            sens tego jest taki, zeby wzbudzic w nim poczucie winy i zeby zrozumial jak
            wazna jestes ty - najwazniejsza
            no
            a teraz napisze jak bylo ze mna
            wtedy (ponad 10 lat temu) moj maz uczyl w liceum prywatnym, bylismy kilka lat
            po slubie z jednym dzieckiem, ale stosunkowo mlodym malzenstwem
            maz nie jest i nie byl absolutnie typem podrywacza, ale mozna go zakrecic
            odbilo mu w tej szkole, moze to tesknota za mlodoscia (ojciec, maz, ale
            przeciez mlody jeszcze!) w kazdym razie stal sie nauczycielem-luzakiem, zaczal
            wychodzic do knajp gdzie spotykaly sie dzieciaki z tej szkoly i bylo,
            rozumiesz, cool, wszyscy byli na ty, papieroski, piwko, te sprawy...
            oczywiscie szlag mnie trafial, nie podobala mi sie cala ta mlodziezowa zabawa,
            niedlugo potem poczulam, ze swieci sie cos wiecej
            rzecz jasna mialam racje - jakas rozbuchana szesnastka (tak, tak) poczula sie
            nobilitowana (co wcale mnie nie dziwilo), ze jakis nauczyciel sie z nimi
            kumpluje i zaczela sie lasic, robic slodkie oczka, kumacie ten klimat - moj
            nauczyciel, zonaty, dzieciaty i sie klei do mnie (maz mial wowczas zaledwie 24
            lata)
            potem przestal pracowac w tej szkole i wszystko wrocilo do normy
            po pieciu latach wybralismy sie do knajpy, maz poszedl po drinki do baru i
            zniknal na pol godziny, po czym przyszedl ciagnac za soba te sunie maslanooka i
            mowi pamietasz ewcie? spotkalem ja przy barze
            sunia przysiadla sie do nas i swiergotala mu jakies bzdety namietnie, a on
            przypalal jej papieroski, ale nie czula sie pewnie, w konfrontacji ze mna
            czula, ze jest o trzy klasy nizej, a ja zachowalam twarz, po jakims czasie
            podnioslam sie dumnie, powiedzialam: no, konczcie te szeptanki, idziemy do domu
            maz za mna bez slowa, dopiero w domu wybuchlam, ale tez z godnoscia ;)
            powiedzialam mu, ze mnie rozczarowal i obrazil, ze myslalam, ze taki
            inteligentny gosc jak on, ktory zawsze bezblednie ocenial ludzi daje sie zlapac
            takiej blondynce jak sunia?
            on na to, ze ona nie jest glupia i dalej cos mi mamrocze, ze chcial sie
            dowiedziec co robi, ze studia, ze madra taka
            ja na to - madra? bo co ci powiedziala? ze byles jej najlepszym nauczycielem?
            ze potem juz lepszego nie bylo? fajny taki, wyluzowany i WOGLE? i patrzyla w
            oczki z zachwytem?
            on na to, no tak, tak mowila... a ty sluchalas
            otoz nie sluchalam, nie uslyszalam ani jednego slowka, ale tego nie trzeba bylo
            slyszec
            powiedzialam mu ze rozczarowal mnie swoja inteligencja (czuly punkt!) i brakiem
            gustu, ze nie wspomne o niedzentelmenskim zachowaniu wobec wlasnej zony, matki
            dzieciom, z ktora rzadko wychodzi i ktora musiala sama zaopatrywac sie w drinki
            i szukac towarzystwa (tego mi akurat nie brakowalo), zero klasy i to w
            obecnosci znajomych
            i tyle
            skonczylo sie jak nozem ucial, jak widzi te laske z daleka widze jak nim
            trzesie, zobaczyl ja w zupelnie innym swietle, poczul sie jak idiota
            nie wiem olu czy to ci pomoze, ale zycze wam jak najlepiej
            • seksuolog24 Re: do Oli 22.01.04, 13:48
              Gość portalu: Lilly was here napisał(a):

              Lilu ,zwykła z Ciebie suczka ogrodnika. Sama byłaś juz pewnie ryczącą
              trzydziechą ,a nie dałaś posmakować mężowi nastolatki. I teraz facet będzie już
              cierpiał na zawsze .A tak ,pokochali by się klka razy,mężulo by sie nasycił i
              najpewniej zapomniał o dziewczęciu. A tak spotkaja sie kiedyś w cztery oczy i
              na pewno nie zmarnują już okazji.Tylko ,ze teraz to ona będzie już w pełni
              rozkwitnięta kobietą.Kto wie ,moze znacznie bardziej interesująca od
              ciebie ,bardziej wyluzowaną. A Ty i te Twoje intrygi... szkoda gadać...
              • Gość: Lilly was here do seksuologa z koziej wolki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 14:15
                szanowny seksuologu,
                podziwiam twoja przenikliwosc! jednak musisz sie jeszcze doszkolic zanim
                zaczniesz radzic innym
                intryzki nie byly moje - byly zaslyszane i na poziomie innych uwag o
                porzucanych majtasach czy o telefonach z pogrozkami, poza tym nalezy podchodzic
                do nich z przymruzeniem oka
                a jesli chodzi o mojego cierpiacego meza - fakt, cierpi patrzac w lustro,
                widzac piwna oponke i zakola i majac swiadomosc, ze w studentkach nie budzi
                zainteresowania - to rozumiem, ale kochamy sie i mnie nie przeszkadza jego
                wyglad, caly czas jest tak jakbym go zobaczyla po raz pierwszy
                maslanooka sunia tez nie wzbudza zachwytu, jest otluszczonym zaniedbanym tankiem
                ja mialam wowczas lat 22, ale z pewnoscia nie wygladalam atrakcyjnie - male
                dziecko, praca, studia i prowadzenie domu, na dodatek maz ktory zamarzyl o
                luzie i znika na cale wieczory, to wszystko sprzyjalo worom po oczami i
                przygarbionym plecom - fuj
                dzisiaj jestem, jak to ladnie okresliles, ryczaca trzydziestka, prawie
                trzydziestka piatka, mam dzieci, meza, do ktorego odbudowalam zaufanie i jest
                swietnie, nigdy nie czulam sie tak atrakcyjna i kochana, maz tez wie, ze moze
                na mnie polegac, niejednokrotnie tego dowiodlam
                zycze wszystkim tak udanej relacji
                • seksuolog24 Do Lili z wielkiego mniasta... 22.01.04, 14:59
                  Gość portalu: Lilly was here napisał(a):


                  > a jesli chodzi o mojego cierpiacego meza - fakt, cierpi patrzac w lustro,
                  > widzac piwna oponke i zakola

                  Ha! Lilka i tutaj się mylisz .Nie wiem jak zakola ,ale brzuszek b.wielu paniom
                  sie podoba.Wiem to ,ale nie powiem skąd:)

                  > maslanooka sunia tez nie wzbudza zachwytu, jest otluszczonym zaniedbanym
                  tankiem


                  otłuszczony tank,maślanooka sunia:))))))))))))))))))Piękne określenia!ile w
                  nich kobiecej niechęci. A moze ona stała sie bo cierpi z powodu niespełnionej(?)
                  miłości?;)


                  A i jeszcze maż Oli. Myślę że musi wybrać .I musi wiedzieć że balansowanie
                  między dwoma kobietami zniszczy jego ,no i te dwie dziewczyny.Ola powinna
                  zdobyć sie na ultmatum : ta druga albo ja.



            • Gość: mm Re: do Lili IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 22.01.04, 19:47
              pomysł z rzowieszaniem wyników badań uważam za niezwykle trafiony - to się
              nazywa szantaź emocjonalny. Spróbujcie również metody na samobójstwo. Zapewne
              zostanie ... Tylko czy chodzi o to, aby został, czy o to żeby związek był
              szczęsliwy i z przyszłością?
              • marina2 Re: do Lili 22.01.04, 21:23
                Lapie sie za glowe czytając te rady.Czy nie jest najprosciej usiąść spokojnie
                z mężem i porozmawiać.Zapytać co się dzieje , bo widzisz to to i tamto i masz
                w sobie w związku z tym niepokój.Powiedzieć mu co czujesz czym dla Ciebie jest
                związek , zaufanie , ze chcesz wiedzieć na czym stoisz?M
    • Gość: bo Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.dialup.nuria.telefonica-data.net 23.01.04, 14:09
      Olu w takiej sytuacji kiedy wiesz juz na pewno,ze cos sie swieci dziala jedynie
      postawienie sprawy na ostrzu noza.Nie planuj rozmowy z paniaX (mozna ja nazwac
      dosadniej ale i ty z tego co doczytalam nie bylas swieta).Rozmowa z nia nic nie
      da bo po pierwsze dla niej jestes zona,ktora pewnie wg wersji twojego meza nie
      daje mu szczescia wiec ona czuje sie ta wybrana do uszczesliwienia go
      po drugie nie jestes w dobrej kondycji psychicznej zeby rozmawiac z nia bedac
      opanowana i myslec w logiczny sposob wiec poniesiesz porazke i pokazesz jaka
      jestes slaba
      a po trzecie,co najwazniejszeto,to do TWOJEGO MEZA ma dotrzec,ze postepuje
      niewlasciwie,krzywdzac ciebie i wasze dzieci.
      Rok temu bylam w podobnej sytuacji,z tym ze nie mamy dzieci wiec sytuacja mniej
      skomplikowana.Zauwazylam szybko,ze zachowuje sie dziwnie,nie rozstaje sie z te-
      lefonem i przechwycilam sms-a.Nie mam w zwyczaju kontrolowac partnera ale kiedy
      wyczulam,ze nie jest ze mna szczery szukalam powodu.
      Wyprowadzilam sie i nie chcialam, wysluchiwac zadnych tlumaczen.
      Jesli masz mozliwosc wyprowadz sie z dziecmi do twoich rodzicow,to zadziala jak
      kubel zimnej wody dla niego.On musi poczuc,ze moze wiele stracic.
      Czas dziala na twoja niekorzysc wiec nie czekaj az zdobedziesz wiecej dowodow bo
      wpadniesz w obsesje.Jesli potrafisz sprobuj nie dociekac calej prawdy bo i tak
      sie nie dowiesz.
      Zycze ci powodzenia i trzymam kciuki
      • Gość: cesna Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 16:49
        witaj,
        mialam taka sytuacje i postapilam podobnie jak bo
        nie wiedzialam - podobnie jak wy - jak sprawa jest zaawansowana, ale nie
        czekalam
        poniewaz nie mialam dokad pojsc, wyjechalam z dziecmi na dzien do siostry, a
        mezowi wyslalam maila do pracy - chcialam rozmawiac, ale balam sie, ze sie
        rozkleje i wyjde na idiotke
        napisalam bardzo krotko, ze wiem, ze oczywiscie on ma prawo do szczescia, ze
        byc moze to moja wina, byc moze zmarnowal z nami najlepsze lata, zostawiam mu
        zatem wybor - ma natychmiast sie wyprowadzic, daje miesiac na podjecie decyzji
        i jedna szanse powrotu, do tego momentu nie ma sie kontaktowac ani ze mna ani z
        dziecmi, jezeli wybierze tamta - ustalimy nasze relacje pozniej
        oczywiscie natychmiast zaczal do mnie wydzwaniac na komorke, potem do siostry,
        do rodzicow itd
        nie odzywalam sie
        wrocilam nastepnego dnia po poludniu - dom byl wypucowany na blysk (musial
        wziac wolne), kolacja (i to jaka!) chociaz nigdy w kuchni nic nie zrobil,
        powital mnie tak wystraszony, ze az mi sie zal zrobilo, wysluchalam go i to on
        sie rozkleil, pozwolilam sie wygadac, zjedlismy kolacje a ja nie zadawalam
        zadnych pytan (choc chcialam, nawet nie wiecie jak bardzo, ile chcilam mu
        wygarnac)
        bylo to trzy lata temu
        do dzis mam pewnosc, ze mnie nie zdradza, bardzo sie stara, oczywiscie bez
        przesady, nadal nie tyka niczego w kuchni, ale wiem, ze jest mi wdzieczny, ze
        wtedy wrocilam, ze pozwolilam mu zostac i ze obeszlo sie bez gadania
        byc moze zareagowalam w pore - nie byl to romans, raczej zaangazowany flirt
        olu, jestem z toba, mam nadzieje, ze sprawy wroca do normy
        cesna
      • Gość: nie z tego swiata Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.bielsko.dialog.net.pl 23.01.04, 23:08
        ..wyprowadzilas sie z domu przez JEDNEGO esemesa???
        • Gość: bo Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.user.ono.com 24.01.04, 13:53
          Sms byl tylko potwierdzeniem tego,czego sie domyslalam i tego,ze klamie.
          Jesli jestes kobieta wrazliwa wyczujesz od razu,ze cos jest nie tak.
          Z twojego pytania wynika,ze nie przezylas takiej sytuacji,zycze zeby tak
          pozostalo bo cierpi sie okrutnie,ze osoba,ktorej zaufalas i ktora jest ci
          najblizsza,nagle okazuje sie,ze zawiodla.
          • Gość: cesna Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 19:26
            znowu zgodze sie z bo - to straszne uczucie
            ja z moim obecnym mezem zwiazalam sie w wieku lat 18, byl moim pierwszym i
            jedynym mezczyzna - mysle, ze w takiej sytuacji jeszcze bardziej boli
            zawiedzione zaufanie - w tej chwili moge powiedziec, ze przezylam z nim wieksza
            czesc mojego zycia
            osoby, ktore tego nie doswiadczyly (nie zycze) nie powinny oceniac stanu osoby
            zdradzonej
            jeszcze chcialam dodac jedno, szczegolnie kobietom-sejsmografom, ktore
            niejednokrotnie wiedza, ze na COS sie zanosi wczesniej niz maz
            on czasem cierpi na niedosyt uznania, zachwytu nad wlasna osoba
            wtedy dobrze jest zachwycic sie nim, ale nie tak w domowych pieleszach, tylko
            na forum, np w obecnosci znajomych (tym bardziej, ze czesto nam wszystkim
            zdarza sie docinac najblizszej osobie 'przy ludziach' tak dla zartu nawet),
            wziac ostentacyjnie jego strone w sporze przy rodzinnym stole, pochwalic jakis
            duperel - mezczyzni tego potrzebuja, tak jak my potrzebujemy adoracji od czasu
            do czasu, czulosci, ktora w statystycznym malzenstwie staje sie przezytkiem, a
            dla kobiet czesto jest wazniejsza od seksu w czystej postaci
            rozumiem tez lilly, ktora wypowiadala sie tu chwile wczesniej, i ktora
            zaczepnie potraktowal nijaki seksuolog24 (ciekawe, czy pan tak chetnie
            dzielilby sie narzeczona w celu uszczesliwienia jej i tej trzeciej osoby -
            troche pomyslec radze)
            olu, odezwij sie, napisz jak twoja sytuacja wyglada dzisiaj
            zycze spokoju, opanowania i trzezwej oceny, bo o to w takich momentach
            najtrudniej
            pozdrawiam zawiedzionych,
            cesna
            • Gość: erika Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.02.04, 21:29
              cesna ma abolutna racje..to terapia wstrzasowa ale w 100% skuteczna...pilka
              bedzie krotka...albo rybki albo akwarium..

              pozdrawiam
    • Gość: daisy Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.dip.t-dialin.net 27.01.04, 23:47
      Olu.. nie dziwie sie, ze on sie angazuje w inny zwiazek. Czytajac Twoje posty
      wnioskuje, ze Twoj maz ma za dobrze. Wie, ze go za cholere nie zostawisz, ze
      rozwod nie wchodzi w rachube, ze bedziesz dbac o malzenstwo, walczyc i
      ochraniac przed rozpadem. Zupelnie jak synek, ktory wie, ze nawet jak napsoci,
      to mamusia sie co prawda pare dni podenerwuje, ale wybaczy. On zna Ciebie,
      Twoje slabosci i Twoj punkt widzenia co do wartosci malzenstwa. Jest kiepskim
      czlowiekiem, skoro to wykorzystuje, to zle o nim swiadczy. Nie tylko jako o
      mezczyznie, ale jako o czlowieku - bo wykorzystuje przeciwko Tobie wiedze
      uzyskana przez lata malzenstwa. Odradzam dzwonienie do innej - to TWOJ maz jest
      nie fair, jak nie pani X to pani Y. Sam czyn zdrady i oszukiwania Ciebie czyni
      go kiepskim - niezaleznie z kim to robi. Z tego co czytam, nie podoba mi sie
      ani Twoja ani jego postawa i mysle, ze w sumie wina stoi po srodku. Nie dobrze
      to wyglada, z reguly tak zaczynaja sie kryzysy lub rozpady zwiazkow, ale mimo
      wszystko zycze aby WAM sie udalo i abyscie umocnili swoje wiezy i zaufanie do
      maksimum !!! ;-))
      • Gość: barbara Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.tele2.pl 28.01.04, 11:49
        Wiaj Olu,

        Przyznam ze nie przesledzilam wszystkich wypowiedzi bo postow jest strasznie
        duzo. Jedynie w odpowiedzi na Twoj watek moge napisac iz jestem wlasnie
        taka "Pania". Jestem w zwiazku z zonatym i dzieciatym mezczyzna. Nie bede sie
        rozwodzic nad moimi i jego uczuciami bo sa silne.

        Jego zona na pewno cos podejrzewala, obecnie nie miaszkaja razem. Nie wiem kto
        pierwszy odszedl i czy rzeczywiscie ktos odszedl, bo moge byc oszukiwana.
        Podchodze z duza nieufnoscia do jego deklaracji. Przedstawie fakty:
        - bardzo pozne jego powroty do domu, odkad zaczelismy razem sypiac, wraca
        doslownie nad ranem
        - sms- ja w miesiacu wysylam ok.220 on duuuuzo wiecej niz ja
        - ciagly kontakt w pracy ciegi komunikatorom internetowym
        - telefony trwaja srednia ok. godziny
        - wspolne wyjazdy nawet 4-5 dniowe
        - wspolne zakupy
        - wspolne ogladanie TV
        - wspolne gotowanie
        itp, itd.
        Jak widac jest to mocny zwiazek. Planujemy byc ze soba, czy sie uda? Mam
        nadzieje.
        Co robi zona w takiej sytuacji? Gdzie jest? Jak do tego dopuscila?
        Zadalabym jej mnostwo taki pytan.

        Odnosnie Twoich podejrzen. Jezeli kochasz i zalezy Tobie to powalcz, bo kazdy
        sposob jest dobry. Jezeli musisz kus go, jezeli czujesz ze trzeba zbesztaj "ta"
        kobiete, jezeli to pomoze porozmawiaj z mezem. Zrob wszystko, wykorzystaj
        wszystkie rady, jezeli uwazasz ze warto i jest dla kogo.
        • dru30 Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE 28.01.04, 15:27
          >Jak widac jest to mocny zwiazek. Planujemy byc ze soba, czy sie uda? Mam
          >nadzieje.
          >Co robi zona w takiej sytuacji? Gdzie jest? Jak do tego dopuscila?
          >Zadalabym jej mnostwo taki pytan.


          Po co tyle pytań i wątpliwości Basiu .Może żona twojego kochanka też sie
          kurwi ? No i wtedy jej bardzo pasuje ,że nikt jej na ręce ,ups na cikę nie
          patrzy.

          ATW to coraz bardziej sie upewnaim ,że totalne skurwienie zawitało do wielu
          sumień. Wielu nie wie co dobre ,co złe. Taka Basia na przykład ,chce stawiac
          zarzuty prawowitej małżonce ,że jej mąż się z nią ( Basią) kurwi.Pora umierać.
          • Gość: Ola DO CESNY IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.04, 19:18
            ale ja nie mam gdzie sie wyprowadzić, mogę jedynie sama, bez dzieci, myślisz,
            że to dobry pomysł?
            • Gość: cesna Re: DO CESNY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.04, 19:39
              witaj olu :)
              ja tez nie mialam sie dokad wyprowadzic, przenocowalam tylko u siostry,
              strzelalam w ciemno (w mailu napisalam, ze to ON ma opuscisc dom pod moja
              nieobecnosc) - mialam szczescie po prostu, on nie byl jeszcze zaangazowany,
              nawet nie spal z tamta kobieta, byc moze sam oprzytomnialby w pore, ale moze
              nie...
              z pewnoscia wazne bylo to, ze przez chwile jasno dotarlo do niego ze utracenie
              nas (z dziecmi razem!) byloby najgorsze co mogloby go spotkac, ta swiadomosc
              jest w nim do tej pory
              moze wykorzystaj okres ferii, albo weekend, pojedz gdzies z dziecmi na noc-
              dwie, one nie musza wiedziec czemu, nawet nie powinny na tym etapie, wszystko
              sie moze jeszcze ulozyc, wrocic do normy
              moze masz jakas rodzine, albo zwiedzicie inne miasto - nocleg w niedrogim
              hotelu, wczesniej wszystko przygotuj, dzieci poinformuj w ostatniej chwili
              to wszystko ma sens dopoki on nie jest jeszcze/w ogole zaangazowany
              chodzi o to, zeby przemyslal wszystko postawiony pod murem, musisz zmusic go do
              uczciwosci - niezaleznie od wszystkiego uczciwosc bezwzglednie ci sie nalezy,
              masz prawo wiedziec na czym stoisz
              no, a ty, musisz przygotowac sie - to najtrudniejsze - na wszystko, i na to, ze
              wroci skruszony (wowczas spokojna rozmowa, bez histerii to najwazniejsze, ale
              musisz mu powiedziec, ze czujesz sie zraniona), jak i na to, ze nagle odkryl
              milosc swojego zycia (watpie) - wtedy tez musisz zachowac maksimum spokoju, jak
              najmniej mowic, slowa w takim momencie nie sa po twojej stronie, zapytac co
              zamierza, jak wyobraza sobie kolejne dni itd
              mysle o tobie olu, mam nadzieje, ze facet tylko zapragnal zobaczyc zachwyt w
              innych oczach i oprzytomnieje
              pozdrawiam serdecznie
    • Gość: do ANNY Re: podejrzenie niewierności - PORADZCIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.04, 22:57
      Anno, ja bym nie wyszła za mężczyznę, który juz przezd ślubem by mnie zdradził,
      po ślubie jest zawsze gorzej niż przed.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka