miodek_27
12.11.09, 21:00
Od jakiegoś czasu coś nie gra w naszym małżeństwie. On woli siedzieć przy
kompie i oglądać porno. Tak, nakryłam go na tym. Zaciągnęłam go na terapię
małżeńską a on tam wyznał, że woli onanizm od seksu ze mną, bo nad onanizmem
ma pełną kontrolę i może to robić kiedy mu się chce, nawet w pracy. I może to
robić kilka razy dziennie, a ze mną tylko raz. I jeszcze wyznał, że sobie może
wybrać "laskę" ze strony porno i się onanizować przy filmie porno. Psycholog
powiedział, że mamy te filmy razem oglądać, żeby on ujrzał we mnie kobietę. I
że powinnam robić co te wulgarne prostytutki na filmach, bo inaczej tego
nazwać nie można. Nie mam najmniejszego zamiaru tego robić! Ten pożal się boże
pewnie sam jest onanistą. Nie mam zamiaru tam więcej chodzić, ale teraz mojemu
mężowi się spodobało i mnie molestuje, żebym robiła to co na filmach. Czuję
się osaczona i sama nie wiem o co mu chodzi. Gdybym tylko miała pewność, że
taka terapia pomoże, ale jakoś nie chce mi się wierzyć. Czy to normalne, że
psycholog proponuje takie coś?