alinamariawezou
17.11.09, 13:11
jakie jest wasze zdanie na temat flirtów będąc w związku? I wogóle na temat
osobnego wychodzenia ze znajomymi, przyjaciólmi, kolegami? Ja ostatnio
przekonałam się, że odrobina niezależności w związku nie szkodzi, a wręcz pomaga.
Dużo się tu czyta o kobietach cierpiących w swoich związkach i jestem jedną z
nich. Poświęciłam się małżeństwu zapominając o swoich potrzebach. A okazało
się, że wystarczył jeden wieczór z kimś innym, niż nadąsany mąż przed
telewizorem, żeby spojżeć na świat innym okiem. Poszłam na tańce, wyszalałam
się, powygłupiałam w towarzystwie miłego faceta który wiedział, że jestem
mężatką i nie liczył na nic "w zamian". nie był to nowo poznany facet lecz
ktoś kogo znam.Porozmawiałam nawet o moim związku i uzyskałam męskie spojżenie
na sprawę. Poczułam się dowartościowana i zobaczyłam, że poza moim życiem i
problemami jest jeszcze cały świat. Innym okiem spojrzałam też na męża i nasze
sprawy zaczęłam mysleć o sobie a on to zauważył i poczuł się chyba na
zagrożonej pozycji bo wreszcie po długim czasie zaczął się starać z czego się
bardzo cieszę.sprawdza się przysłowie "kochaj siebie a nieważne z kim się
zwiążesz"
A jakie są wasze doświadczenia, jakie jest wasze zdanie? Czy obawiacie się, że
z flirtowania może zrodzić się romans? Czy macie silną więż z partnerem i
silną wolę, żeby tak się nie stało? I najważniejsze, czy umiecie się
przyjaźnić, kolegować z facetem i nic poza tym?