Dodaj do ulubionych

flirty a związki

17.11.09, 13:11
jakie jest wasze zdanie na temat flirtów będąc w związku? I wogóle na temat
osobnego wychodzenia ze znajomymi, przyjaciólmi, kolegami? Ja ostatnio
przekonałam się, że odrobina niezależności w związku nie szkodzi, a wręcz pomaga.
Dużo się tu czyta o kobietach cierpiących w swoich związkach i jestem jedną z
nich. Poświęciłam się małżeństwu zapominając o swoich potrzebach. A okazało
się, że wystarczył jeden wieczór z kimś innym, niż nadąsany mąż przed
telewizorem, żeby spojżeć na świat innym okiem. Poszłam na tańce, wyszalałam
się, powygłupiałam w towarzystwie miłego faceta który wiedział, że jestem
mężatką i nie liczył na nic "w zamian". nie był to nowo poznany facet lecz
ktoś kogo znam.Porozmawiałam nawet o moim związku i uzyskałam męskie spojżenie
na sprawę. Poczułam się dowartościowana i zobaczyłam, że poza moim życiem i
problemami jest jeszcze cały świat. Innym okiem spojrzałam też na męża i nasze
sprawy zaczęłam mysleć o sobie a on to zauważył i poczuł się chyba na
zagrożonej pozycji bo wreszcie po długim czasie zaczął się starać z czego się
bardzo cieszę.sprawdza się przysłowie "kochaj siebie a nieważne z kim się
zwiążesz"
A jakie są wasze doświadczenia, jakie jest wasze zdanie? Czy obawiacie się, że
z flirtowania może zrodzić się romans? Czy macie silną więż z partnerem i
silną wolę, żeby tak się nie stało? I najważniejsze, czy umiecie się
przyjaźnić, kolegować z facetem i nic poza tym?
Obserwuj wątek
    • figgin1 Re: flirty a związki 17.11.09, 13:21
      Po pierwsze rozgranicz flirty i osobne wyjścia, jednakowoż to co innego. O ile
      nie wyobrażam sobie w ogóle związku, w którym ludzie nigdy osobno nie wychodzą
      (to jakieś chore moim zdaniem) to flirtowanie z kimś innym.... Chm, to chyba
      zależy od związku i ludzi. Ja sobie pozwalam, mój partner też, ale my po
      pierwsze jesteśmy siebie pewni, po drugie wyluzowani. Nie sądzę, by każdy mógł
      sobie na to pozwolić.
      • alinamariawezou Re: flirty a związki 17.11.09, 13:26
        pod hasłem "flirt" nie mam na myśli zabawiania się z innym, podrywania. Dla mnie
        to taka gra towarzyska pomiędzy ludzmi którzy się znają mająca na celu
        powygłupianie się, gra słowami. A moi znajomi składają się w 99% z facetów bo na
        laskach jakoś za dużo razy się przejechałam.
    • krupniok_pl Re: flirty a związki 17.11.09, 13:26
      Powinnaś więcej czytać albo iść na podyplomowe studia, żebyś mogła lepiej
      spojŻeć na świat.
      • alinamariawezou Re: flirty a związki 17.11.09, 13:30
        nie chciało mi się pisać poprawiającego wpisu, ale dzięki twojej niezawodnej
        czujności nie muszę już tego robić. Tylko proszę, oszczędź mi swojej bezcennej
        opinii na ten temat.
    • sweet_pink Re: flirty a związki 17.11.09, 13:48
      Nie flirtuję, ze spraw związkowych nie zwierzam się (z wyjątkiem najbliższych
      przyjaciół, a i to w wyjątkowych bardzo sytuacjach), nie dowatościowuję się przy
      innych facetach, bo wszystko to uważam za nielojalność wobec partnera. Potrafię
      kochać siebie bez takich wspomagaczy.

      Wychodzenie osobno to inny temat. Zarówno ja jak i mój partner, spotykamy się z
      naszymi znajomymi i osobno i razem. Ja łazikuje ze znajomymi po lasach i gram w
      rpg z kumplami, czasem idę z przyjacielem lub przyjaciółką na piwo albo żarcie.
      On wybywa na męskie drinkowanie, na piwo z kumpelą albo grać ze znajomymi w
      planszówki. Choć równie często robimy te rzeczy razem (z wyjątkiem jego męskiego
      drinkowania i moich plot z przyjaciółką).
      • alinamariawezou Re: flirty a związki 17.11.09, 14:34
        no właśnie a na piwie z przyjacielem lub drinku z przyjaciółką nie żartujecie,
        nie dzielicie się doświadczeniami, nie mówicie sobie nic miłego? bo to właśnie
        chyba po to spotyka się człowiek z przyjaciółmi ja nie wychodziłam z nikim i
        nigdzie, nie słyszałam miłych słow i pozytywnych opinii o sobie i dlatego
        wyjście to mnie dowartościowało. I nie chodzi mi o to by dowartościować się
        byciem nielojalną. Flirt to dla mnie = rozmowa z facetem o "dupie maryny" nie
        mylić z podrywem, wdzięczeniem się, przystawianiem się.
        • nawrotka1 Re: flirty a związki 17.11.09, 15:07
          Rozmowa o "dupie maryny" to nie jest flirt, wyjście z przyjaciółką/em na piwo
          tez nie.

          >nie
          > mylić z podrywem, wdzięczeniem się, przystawianiem się.

          To Ty mylisz pojęcia, flirt właśnie na tym polega. Jeśli jest niewinny, obie
          strony nie traktują tego serio. Ale taka zgodność zdarza się rzadko :)))
        • sweet_pink Re: flirty a związki 17.11.09, 15:37
          Nie wiem co to jest rozmowa "o dupie maryny", ja ze swoimi znajomymi rozmawiam o
          pasjach, poglądach i innych ciekawych tematach. Dla mnie rozmowa nawet taka z
          żartami, to rozmowa. Flirt to flirt (przesadne komplementowanie, kokietowanie).

          Dla mnie twój wpis przede wszystkim jest o tyle niezdrowy, że strasznie się tym
          emocjonujesz. Nie wiem czy to efekt, ze sięgasz po coś zakazanego kosztem
          lojalności wobec męża (a tak wygląda to na pierwszy rzut oka), czy to podnieta
          głodującego któremu sie trafiła kromka chleba. Tak czy tak dziwne wrażenie to
          sprawia.
    • croyance Re: flirty a związki 17.11.09, 15:24
      Ja nie flirtuje, ale generalnie lepiej rozumiem sie z facetami, niz z
      kobietami, wiec mam kumpli roznych od pogaduszek, czasem wyjscia na
      kawe etc. Nie zwierzam sie jednak im z rzeczy, ktore dotycza tylko meza
      i mnie, gadamy sobie o innych sprawach i innych emocjach.
    • facettt A powiedz mi dziewcze... 17.11.09, 15:30
      Po kiego grzyba mezczyznie flirt - jesli z gory zaklada, ze nie bedzie z tego
      romansu?

      Przeciez to zwykla strata czasu.

      No chyba , ze z kolezanka z pracy i w pracy
      - dla zabicia (tegoz) czasu.

    • hermina25 Re: flirty a związki 17.11.09, 16:39
      ja wymagam pełnej swobody i taką samą gwarantuję swojemu partnerowi,flirtuje ile
      wlezie,bo taką mam naturę...Jak będę chciała czegoś więcej niż tylko
      flirtu,zerwę.W końcu jestem seryjną monogamistką :P
    • panirogalik Re: flirty a związki 17.11.09, 18:51
      uważaj, jeszcze kilka komplementów i zachwytów nad tobą i zakochasz czy tam
      zauroczysz się w koledze albo w jego uwielbieniu ciebie. Gdyby mąż bardziej cię
      dowartościowywał to by ci nie groziło a tak, jesteś cała w emocjach od słów kolegi.
      • cus27 Re: flirty a związki 18.11.09, 07:41
        Doswiadczenie,przemawia...?
        • jopi81 Re: flirty a związki 18.11.09, 12:04
          uwazam, ze nie ma nic zlego w niewinnym flircie. fajnie jest sie
          czasem poprzegladac w oczach innych niz swoj partner. a wplynie to
          jedynuie na plus dla zwiazku. oczywiscie, wszystko tez zalezy od
          granic, ktore sobie wyznaczymy. dla mnie w rozmowie, tancu, lekkim
          balansowaniu na granicy nie ma nic zlego.
          • alinamariawezou Re: flirty a związki 18.11.09, 21:42
            też tak uważam jak człowiek wyznaczy sobie granice i szanuje samego siebie to
            nic mu nie grozi ani jego związkowi. Ale Panirogalik ma rację też: łatwo jest
            wyjść z realnego świata w świat fantazji. Jednym słowem trzeba się szanować i
            swojego partnera też. No może kilkoma słowami:)
        • panirogalik Re: flirty a związki 18.11.09, 20:35
          a co cię to?
    • love_lockdown Re: flirty a związki 18.11.09, 22:07
      Haha, dobre, tak wlasnie sie romanse zaczynaja. Ja na miejscu meza to bym
      portkami zatrzesla, ale w sumie sobie zasluzyl, skoro cie olewal.
      • alinamariawezou Re: flirty a związki 19.11.09, 13:55
        i dobrze niech trzęsie przyda mu się trochę otrzeźwienia. Ja romansu nie podejmę
        bo nie chcę i ten facet też nie. A mężuś niech potrzęsie na zdrowie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka