magda4321
20.11.09, 00:39
Bylismy skloceni, poszedl spac wiec wrocilam do pokoju gdzie on
minute wczesniej ogldal telewizje, nie regulowalam glosnosci wiec
byl taka sama a on a on przyszedl i demonstracyjnie zaczal
przyciszac ze niby jest za glosno i ze dziecko podskakuje, ja mu
naublizalam pocichu bo w pokoju jest jego matka a on za to zlapal
mnie za szyje mowiac ze sciany sa papierowe i ze ona uslyszy jak sie
do niego odzywam,.Dodaje ze nigdy pierwszy na mnie sie nie rzucal z
lapami i jeszcze dodal - duszac mnie;;;dzieci sie dla ciebie nie
licza???Podejrzewam ze powiedzial to w razie zeby slyszala, moglam
tym samym dodac- a ty wyciagasz do mnie rece...ale nie jestem
cwaniara. Chyba juz sie przyzwyczail bo zawsze ja pierwsza sie na
niego rzucalam ale chcialam z tym walczyc i to przerwac, teraz on
zaczal wiec juz po mnie i po tym chorym zwiazku, czy moze mial
racje ?????????