lacaramel
25.11.09, 21:08
Witajcie:) opowiem wam moją historie. Jestem z TŻ ponad 3 lata i 3 miesiące.
Rok temu w sierpniu po 2 latach chodzenia się zaręczyliśmy. I po zaręczynach
coś pękło. Mój mężczyzna przestał się starać, trzeba było tylko do niego
jeździć, bo on wcale nie chciał przyjechać do mnie do domu. Oddalił się. W tym
roku zaraz po 1 rocznicy od zaręczyn i 3 latach od chodzenia zerwał ze mną.=((
Jak stwierdził ma mnie dosyć, to co mówię to jest puste i śmiesznie. Kiedy ze
mną rozmawia to się flustruje i denerwuje i nie potrafi już ze mną normalnie
rozmawiać =( Po miesiącu we wrześniu dzięki moim staraniom wróciliśmy do
siebie, ale nie jest tak samo. Czuje, że mnie nie kocha, bo nic się nie
zmieniło i nadal ja mam jeżdzić do niego, bo nie akceptuje mojej rodziny.
Ostatnio powiedział mi przez smsa, że może tak reaguje bo już się wypalił....
Dodam,że wszystko było ustalone data ślubu, wesele.....Pomózcie co mam robić,
strasznie go kocham, ale nic się nie zmienia. Pokazał cały swój charakter po
zaręczynach, przestało mu zależeć. Koło niego trzeba skakać ... =( CO ROBIĆ ????