Dodaj do ulubionych

A badania prenatalne? Też są złem?

25.01.04, 00:00
Dyskusja o aborcji już dogorywa, wszystkie arumenty za i przeciw chyba
zostały powiedziane. A co z badaniami prenatalnymi? Czy też powinny być
zakazane z tego powodu, że kobieta może nie chcieć urodzić upośledzonego
dziecka? Ja bym nie urodziła. Nie mówię o drobnych "wadach" tylko poważnych
wadach genetycznych jak zespół Downa czy zespół Turnera. W 90% badań wynik
jest negatywny i pocieszający dla zdenerwowanej przyszłej matki tak więc do
aborcji nie dochodzi. Nieliczne wiedząc o wadzie decydują się na skrobankę -
czy ta możliwość powinna zostać im odebrana?
Obserwuj wątek
    • betty-bt Re: A badania prenatalne? Też są złem? 25.01.04, 00:14
      nie, prawa do borcji w takiej sytuacji nie powinny byc im obedrane.

      ps. nie chce rozwijac tematu, bo wyjatkowo mnie drazni i szybko przestaje
      panowac nad soba.
      • Gość: Nelka Re: A badania prenatalne? Też są złem? IP: *.pl / *.ns.net.pl 25.01.04, 00:31
        Badania prenatalne to zupełnie inna sprawa. Powinny być dostepne. Dzięki nim,
        niektóre wady płodu mozna odkryć wcześniej. Nie wiem, czy mogą się przyczynić
        do rozpoczęcia leczenia jeszcze w okresie płodowym, musiałabym doczytać...
        Jesli chodzi o wady dziecka... tu już jest złożony problem. Mówisz, że zD jest
        straszną chorobą, zajrzyj na stronkę:
        darzycia.nowoczesny.pl/index.php
        Oraz na forum dyskusyjne rodziców:
        darzycia.nowoczesny.pl/forum/
        A poza tym, proponuję przeczytać zwłaszcza:
        darzycia.nowoczesny.pl/forum/viewtopic.php?t=2102&sid=e09d78a4e1d12034b71426bfc9277c4e

        Oto fragment postu (moim zdaniem najbardziej godny uwagi):
        "W swoim niezwykle dramatycznym wystąpieniu "chora" na zespół Downa Pani
        Andrea Halder z Niemiec (Europejskie Stowarzyszenie Osób z Zespołem Downa)
        zaapelowała o zaniechanie dokonywania aborcji na dzieciach, u których odkryto
        zespół Downa w fazie prenatalnej (tekst wypowiedzi w wersji oryginalnej w
        załączeniu):

        Cytat:
        "Dzień Dobry
        Nazywam się Andrea Halder i jestem z Niemiec. Reprezentuję Europejskie
        Stowarzyszenie Osób z zespołem Downa. Obecnie w Europie jest około 300 tys.
        osób z tym syndromem.

        W tej chwili możliwe jest ustalenie przed urodzeniem, czy dziecko będzie miało
        zespół Downa. Zwykle dzieje się tak, że rodzice dowiedziawszy się o tym,
        decydują się na aborcję. Dlaczego panuje tak wielki strach przed ludźmi z
        zespołem Downa?

        Mogę powiedzieć, że ludzie z zespołem Downa mogliby prowadzić szczęśliwe
        życie. Kwestia nie tkwi w samej chorobie, ale w tym, jak ludzie nas traktują.
        To czyni nasze życie tak trudnym, również nasz rozwój w społeczeństwie.

        Nie zabijajcie dzieci z zespołem Downa, ale zmieńcie negatywny obraz ludzi z
        tym syndromem. To może się stać pod warunkiem, że choroba stanie się bardziej
        znana. To jedyny sposób, abyśmy mogli walczyć z naszymi obawami.

        Prawo ludzi do życia nie powinno być kwestionowane na podstawie
        niepełnosprawności. Musimy stworzyć warunki do prowadzenia normalnego życia
        przez ludzi z zespołem Downa.

        Nie powinniśmy być zmuszeni do tłumaczenia się oraz błagania o prawo do życia.

        To coś, co trzeba zrobić w mediach, które powinny przedstawiać nas w bardziej
        pozytywnym świetle. Dotyczy to także polityków.
        Proszę, weźcie pod rozwagę potrzeby oraz troski ludzi z zespołem Downa w
        Europie na wszystkich płaszczyznach.
        Bardzo dziękuję "

        Życie nie jest czarne, ani białe...
        • triss_merigold6 Re: A badania prenatalne? Też są złem? 25.01.04, 00:57
          Z. Downa nie jest chorobą. To wrodzona wada genetyczna. Można rehabilitować ale
          nie wyleczyć. Świetnie, że są ludzie, którzy kochają upośledzone dzieci.
          Krótko: w żadnym wypadku nie odmawiam człowieczeństwa ani prawa do godnego
          traktowania ludziom z poważnymi wadami wrodzonymi, którzy już są na tym
          świecie.Niemniej jednak nie są to normalne pełnosprawne dzieci ani normalni pod
          względem rozwojowym dorośli.
          Sama natomiast ani psychicznie ani pod żadnym innym względem nie jestem gotowa
          na urodzenie takiego dziecka. Badania prenatalne są mi potrzebne, żeby
          wykluczyć taką ewentualność. Są zresztą gorsze wady niż Down. "Dar zycia" to
          nie dla mnie. Mam 30 lat i nie mam zamiaru następnych 30 poświęcać. Kwestia
          psychiki, pojmujesz to Nelko?
          Czym innym jest opieka nad dzieckiem urodzonym które ZACHOROWAŁO i jest
          niepełnosprawne czym innym świadomość, że urodzi się nigdy niezdolne do
          samodzielnego życia. Za duże ryzyko.
          • Gość: Nelka Rozumiem. Takie egoistyczne podejście do życia... IP: *.pl / *.ns.net.pl 25.01.04, 01:07
            Smutno mi się zrobiło... co lepsze: zabić, czy sie męczyć z upośledzonym
            dzieckiem całe życie...
            • betty-bt Re: Rozumiem. Takie egoistyczne podejście do życi 25.01.04, 01:14
              nelko, powiem ci szczerze, ze jesli zdecydowalabym sie aborcje dziecka z
              zespolem downa, to glownie z uwagi na jego dobro. bo jakby nie bylo- zycie nie
              jest uslane rozami dla takiego czlowieka.
              nie wiem nawet czy potrafilabym usunac ciaze. ale dobrze jest wiedziec, ze
              mialabym taka mozliwosc, prawo wyboru, ze gdybym jednak podjela taka decyzje to
              nikt mi tego nie zabrania.
              musze tu jednak dodac, ze generalnie jestem przeciwko aborcji.
              • Gość: Nelka :(((( IP: *.pl / *.ns.net.pl 25.01.04, 01:23
                Dla dobra tego dziecka? Czy Ty na prawdę znasz dzieci z zD? Obcujesz z nimi na
                codzień? bo ja owszem. Potrafią być szczęśliwe... bardzo. Czasem godniej i
                lepiej znoszą trudności niż "normalni" ludzie. Jest ciężko, to fakt. Czasami
                bardzo. Ale kto powiedział, że życie jest lekkie? Przez ułatwianie sobie zycia
                na przekór wszystkiemu, na przekór losowi, jest chowaniem głowy w piasek.

                O cierpieniach mozna mówić gdy dziecko przyjdzie na swiat z ogromną wadą,
                będzie cierpieć z bólu, nie będzie słyszeć, widzieć itd. Wtedy bym się
                zastanowiła, czy warto skazywać je na dni pełne bólu i oczekiwania tylko na
                śmierć.
                • triss_merigold6 Cały czas sterujemy losem. 25.01.04, 01:31
                  Wybierając szkołę, studia, wchodząc w związki, decydując o przeprowadzce itd.
                  Dzieci z Downem może i są szczęśliwe, ich rodzice zapewne woleliby zdrowe,
                  normalne potomstwo. Zastanów się: nikt nie modli się o chore dziecko, prawda?
                  Żadna matka będąc w ciązy nie marzy: losie ześlij mi Downa.
                  Życie jest takie jakie sami sobie stworzymy. Utrudnianie w tym wypadku to
                  masochizm.
                  • Gość: Nelka Re: Cały czas sterujemy losem. IP: *.pl / *.ns.net.pl 25.01.04, 01:39
                    Tak, ale decydujac sie na szkołę taką, a nie inną, nie decydujemy jednoczesnie
                    o czyimś być albo nie być.
                    • honeytea Re: Cały czas sterujemy losem. 25.01.04, 02:27
                      decyduje o czyims byc albo nie byc za kazdym bzykaniem - bzykac sie z
                      zabezpieczeniem czy bez?

                      patrzac tak, ilu mozliwym ludziom nie dalam szansy zobaczenia swiata...
                      obrzydliwosc.
                • betty-bt Re: :(((( 25.01.04, 01:44
                  strasznie zaluje, ze wdalam sie w ta dyskusje, ale coz...
                  przemawia do mnie czesc twojej argumentacji, ale nie czesc o bolu fizycznym.
                  moim zdaniem bol fizczny wcale nie jest wiekszy i bardziej bolesny od
                  psychicznego, na jaki ludzie z zespolem downa sa niestety narazeni od
                  dziecinstwa.
                  to bardzo ciezki temat i zazwyczaj zaczynam plakac jak tylko pomysle o aborcji
                  i jak juz pisalam- nie jestem pewna czy zdecydowalabym sie na nia.
              • Gość: renia Betty IP: *.ath.spark.net.gr 25.01.04, 01:53
                To nie jest dobry argument: betty-bt napisała:

                > nelko, powiem ci szczerze, ze jesli zdecydowalabym sie aborcje dziecka z
                > zespolem downa, to glownie z uwagi na jego dobro. bo jakby nie bylo- zycie
                nie
                > jest uslane rozami dla takiego czlowieka.

                Moje zycie tez nie jest uslane rozami , w zasadzi bardzo niewielu ludzi zycie
                jest tymi przyslowiowymi rozami uslane. Samo to, ze ktos ma zDowna to nie jest
                powod, dla jego wlasnego dobra go zabijac. Sorry, ja tez nei chce brac udzialu
                w takich dyskusjach, jestem przeciwnikiem aborcji - generalnie - choc nikogo
                za aborcje nie potepiam (dowodem niech bedzie to, ze moja najlepsza
                przyjaciolka dwa razy usunela, a trzeci raz celowo spowodowala poronienie -
                ale szanuje jej wolnosci, pewnie nie widziala innego wyjscia, nawet jesli
                takie wyjscie bylo), ale Twoje slowa mnie powalily. One brzmia tak jakbys
                sprowadzala wartosc czlowieka z zespolem Downa do sytuacji przejechanego psa -
                takiego psa faktycznie lepiej dobic, dla jego wlasnego dobra, ale to jednak sa
                ludzie i samo to, ze ich zycie moze byc wypelnione trudnosciami, nie moze byc
                powodem, dla ktorego lepiej ich eliminowac dla ich walsnego dobra.
                • betty-bt Re: Betty 25.01.04, 02:15
                  renia, gdzie ty o wyczytalas, ze ja sprowadzam zycie ludzkie do sytuacji
                  przejechanego psa? no nie wyglupiaj sie. jestem daleka od takiego podejscia do
                  spprawy. az mnie wzdrgnelo jak to teraz przeczytalam!
                  przeciez dodalam, ze jestem wrogiem aborcji, ale mysle, ze wolalabym miec
                  komfort psychiczny wiedzac, ze mam prawo do wyboru.

                  masz racje, ze nie powinno sie zabijac ludzi majac na uwadze ich dobro, ale
                  jednak takie mysli nie nachodza.
                  mam dziecko i cierpie nawet wtedy gdy ktos robi jemu przykrosc. nawet
                  drobnostke, takie tam codzienne sprawy. widze, ze jest mu zle i w tym momencie
                  zrobilabym wszystko, zeby temu zapobiec. nie moge sobie wyobrazic smutku na
                  twarzy dziecka z zespolem downa, spowodowanego przeszkodami jakie zycie mu na
                  drodze postawi. nie musze chyba tu pisac co am na mysli. zycie takiego
                  czlowieka to bezustanna walka.
                  podejrzewam, ze bylabym w stanie wlasnorecznie wyeliminowac wszystko to co moze
                  zaszkodzic mojemu dziecku, a to mogloby oznaczac niejedna katastrofe.

                  to smiesznie teraz zabrzmi, ale niedawno stawiano mi horoskop osobisty i ponoc
                  wkrotce stane przed wyborem- abort czy nie. strasznie mi to utkwilo w pamieci.
                  od tamtej pory duzo o tym mysle i zastanawiam sie czy w ogole bylabym zdolna to
                  zrobic i jesli juz, to z jakich powodow.
                  • Gość: renia Re: Betty IP: *.ath.spark.net.gr 25.01.04, 02:25
                    Betty, jesli piszesz, ze usunelabys dziecko z downem dla jego wlasnego dobra
                    to ja to tak rozumiem. Patrzysz na dziecko z Downem i mowisz - lepiej dla
                    ciebie byloby, zeby cie zabic, bo zycie twoje to jest ciagla walka. No tak to
                    rozumiem. A tak wlasnie jest w sytuacji przejechanego, ale wciaz jeszcze
                    zywego psa. Naprawde dla dobra tego psa lepiej go zabic.

                    Jelsi chodzi o chore potomstwo, to naprawde nie potrafie powiedziec co bym
                    zrobila, nie wiem, nie chce o tym decydowac, po prsotu nie poddalabym sie
                    takim badaniom. Zamierzam niedlugo zajsc w ciaze, wiec wiem co mowie - nie
                    bede robic zadnych badan prenatalnych wlasnie dlatego, zeby nie stawac
                    przypadkiem przed takim wyborem. Ale usuwajac uposledzony plod nie powiem, ze
                    robie to dla jego wlasnego dobra - robilabym to raczej z czystego egoizmu,
                    strachu, rozpaczy. Ale dla dobra wlasnego w kazdym razie, a nie dobra tego
                    zabijanego dziecka.
                    • betty-bt Re: Betty 25.01.04, 02:45
                      bardzo dziwnie to interpretujesz. zastanawiasz sie nad szczeroscia moich
                      intencji. nawet nie tyle co zastanawiasz, ale je podwazasz i przekrecasz.
                      troche mi to ubliza, bo wiem , ze to nie tak i nie w porzadku.
                      nie znasz mnie, nie wiesz co czuje. jesli pisze, ze jesli bym zdecydowala, to
                      ze wzgledu na dobro potomka, to zapewnam cie ze nie ma w tym kszty egoizmu.
                      raczej opieram swoje obawy na podstawie wlasnych oraz w najblizszym otoczeniu
                      zaobserwowanych doswiadczen.
                      poza tym przyznalam, ze docieraja do mnie argumenty nelki i wszstko co tu pisze
                      to czesc moich bardzo intymnych przemyslen. mam jednak nadzieje, ze nigdy los
                      mnie nie postawi przed takim wyborem.
                      nizej napisalas, ze nie poddasz sie takim badaniom, wlasnie dlatego, zeby
                      uniknac takich rozterek. to tez jest sposob i wezme go pod uwage gdy zajde w
                      ciaze, bo rowniez chcialabym zostac ponownie mama.
                      • Gość: renia Re: Betty IP: *.ath.spark.net.gr 25.01.04, 17:46
                        betty-bt napisała:

                        > bardzo dziwnie to interpretujesz. zastanawiasz sie nad szczeroscia moich
                        > intencji. nawet nie tyle co zastanawiasz, ale je podwazasz i przekrecasz.
                        > troche mi to ubliza, bo wiem , ze to nie tak i nie w porzadku.


                        W takim razie bardzo Cie przepraszam i tylko niesmialo dodam, ze w innym
                        miejscu tego forum wmawiasz mi uczucia, ktorych nie posiadam (pekanie z
                        zazdrosci) wiec w zasadzie mozemy chyba zrezygnowac z dalszego drazenia tego
                        tematu. Jesli zle Cie zrozumialam i przekrecilam Twoje slowa czy intencje, to
                        jeszcze raz przepraszam. Wydaje mi sie jednak, ze mowilam o tym, jakimi
                        pobudkami kierowalabym sie ja, a nie Ty, Twoje raczej, jak mowisz, bardzo
                        dziwnie zinterpretowalam. Pozdrawiam Cie z usmiechem i zycze (Tobie i sobie)
                        szczesliwej ciazy jakby co i super zdrowego dziecka takiego jak
                        pierwsze :))))))
                        • betty-bt Re: Betty 25.01.04, 22:33
                          achaaa... rozumiem, ze to miala byc taka skromna zemsta? :))))
                          nie bedziemy tutaj rozwijac tego temau. powiem tylko, ze nie mialam na mysli
                          konkrenie ciebie, a glownie tych natretnie wulgarnych agresorow. no i dpisalam
                          ci w tamtym watku :)
                          jesli chcesz, to mozemy dyskusje przelozyc na pryw. poki co sprawdz outlocka.
                          wyslalam ci cos za kare (trojana :)))
              • tse-tse Re: Rozumiem. Takie egoistyczne podejście do życi 25.01.04, 13:10
                betty-bt napisała:

                > nelko, powiem ci szczerze, ze jesli zdecydowalabym sie aborcje dziecka z
                > zespolem downa, to glownie z uwagi na jego dobro. bo jakby nie bylo- zycie
                nie
                > jest uslane rozami dla takiego czlowieka.

                idąc dalej tym tropem- zabijajmy homoseksualistów, po co maja czuc sie
                dyskryminowani?? zabijajmy wariatów- bo i tak umarli juz dla spoleczenstwa??
                Zabiajajmy cyganów, zydów i czarnych ze slumsów oraz wszystkich, tzw.
                innych "rasowo"!!!!
                zycie nie bedzie dla nich uslane róząmi- wiec zabijajmy ich nim sie narodza, a
                zostawmy, po uprzedniej selekcji- czystych rasowo blondynów, zdrowych,
                wysportowanych...z niebieskimi oczyma, bron boze skosnymi. Skąd my to znamy,
                ten dyktat tego, kto ma prawo do zycia a kto nie???

                Ma nadzieje, ze ten watek to prowokacja, a jezeli nie to wspolczuje.
            • triss_merigold6 Ależ ja nie ukrywam egoizmu 25.01.04, 01:15
              ani swoich wyborów. Twój smutek ani mnie ziębi ani grzeje. Mam 90% szans, że
              wynik badań będzie super i ukoi moje lęki ale jeśli nie to wolę decydować
              świadomie. Jesli tak stawiasz sprawę ok. wolę zabić przy pomocy życzliwego
              lekarza coś co jest zarodkiem niż męczyć się przez resztę życia z ciężko
              uposledzonym od urodzenia potomkiem. Kwestia mniejszego zła jak dla mnie.
              • lolyta Re: Ależ ja nie ukrywam egoizmu 25.01.04, 01:20
                Pytanie czy badania prenatalne powinny byc dostepne to troche jak pytanie czy
                powinny byc dostepne noze - nozem mozna ukroic chleb, ale mozna kogos zadzgac,
                niemniej nikt nie zabrania ich produkcji - raczej uczy sie dzieci od malego, jak
                z nimi postepowac.

                Mam wrazenie (choc nie 100% pewnosci) ze osoby z Downem nie zyja specjalnie
                dlugo (widzial ktos starego Downa?) wiec raczej nie meczylabys sie przez
                _reszte_ zycia, ale to tak na marginesie.

                Chcialam tez spytac, czy bierzesz pod uwage fakt, ze badania moga wykazac wade,
                ale wynik bedzie nieprawdziwy (usuniesz zdrowa ciaze)?
                • triss_merigold6 Osoby z Downem żyją długo 25.01.04, 01:28
                  znam jedną kobietę obecnie po 50-tce. Jest w zakładzie bo nie ma się kto nią
                  opiekować, rodzice nie żyją, rodzeństwo ma własne rodziny.
                  Z tego co czytałam badania robi się w kilku etapach, zaczynając od najmniej
                  inwazyjnych i jeśli wynik jest zły - przechodzi do następnych. Ryzyko wskazania
                  wady u zdrowej ciązy praktycznie nie istnieje. Jesli chodzi o ten promil, tak
                  biorę pod uwagę.
                  Czepiliście się Downa a są naprawdę gorsze wady wrodzone, takie przy których
                  noworodek zyje kilka godzin albo dni, dużo gorsze.
                  • lolyta Re: Osoby z Downem żyją długo 25.01.04, 01:42
                    dane z internetowego poradnika dot. syndromu Downa:
                    • CZY ZESPÓŁ DOWNA MA WPŁYW NA DŁUGOŚĆ ŻYCIA?

                    Posłużę się najnowszymi danymi ostatnio opublikowanymi w czasopiśmie o dużej
                    renomie The Lancet (2002; 359, 1019-1025). Autorzy podają, że pacjenci z
                    zespołem Downa średnio przeżywają 49 lat (dane z roku 1997; wg danych z roku
                    1983 średni wiek wynosił 25 lat). W tym samym okresie długość życia
                    społeczeństwa wydłużyła się tylko o ok. 3 lat. Badania opierały się na analizie
                    przypadków zgonów z okresu 1983-1997 na grupie ponad 17800 osób z zespołem
                    Downa. Jednym z czynników, które poprawiły długość życia osób z zespołem Downa,
                    jest wychowywanie ich w rodzinach i program przyjęcia ich do normalnych szkół i
                    zakładów pracy chronionej. Od dawna natomiast wiadomo o przedwczesnym starzeniu
                    się i zwiększonym ryzyku zachorowania osób z zespołem Downa na chorobę Alzheimera.

                    Nie wiem jak dla Ciebie, dla mnie 49 lat to nie jest _dlugo_.

                    Poza tym ja sie niczego nie czepilam, rozmowa zeszla na Downa a ja sie
                    przylaczylam. Kiedys tu na forum byla historia 42-letniej kobiety ktorej lekarze
                    mowili, ze dziecko, ktore nosi urodzi sie z tym syndromem i naklaniali ja do
                    aborcji (rzecz nie w Polsce). Dziecko urodzilo sie zdrowe. Czy to promil, czy
                    wiecej takich przypadkow - nie wiem.
                  • julla Re: Osoby z Downem żyją długo 25.01.04, 01:56
                    Wiesz, takie kalkulacje są jak dla mnie trochę, hmmm, dwuznaczne...Właściwie
                    dylematy tego typu mozna mnozyć w nieskończoność, za chwilę możemy debatować co
                    byśmy uczyniły gdyby już urodzone zdrowe, piekne dziecko rozchorowało się
                    gwałtownie np. na zapalenie mózgu i stanie się niepełnosprawne umysłowo lub
                    fizycznie do końca swych dni...
                    Chodzi mi o to, że decydując się na dziecko, musisz się przygotować na miliony
                    ewentualności, to jest ryzyk- fizyk absolutny...
                    Kościół dnosi się negatywnie do badań prenatalnych, ponieważ kojarzy to z
                    selekcją, która kłóci się z głoszonym szacunkiem do każdej formy życia
                    ludzkiego. Kościół jako instytucja "ideologiczna" usiłuje ustalać normy moralne
                    i chyba to jego prawo. Można sie z tym zgadzać lub odrzucać, rzecz jasna, tylko
                    w naszym państwie oczywiście musiała narosnąć jakaś dziwna histeria wokół tego
                    tematu,
                    W ogóle nie mówi się o tym, że czasem te badania są konieczne dla dobra
                    dziecka, bo wiele wad mozna zoperować zaraz po urodzeniu albo nawet jeszcze
                    przed. Myślę również, że ludzie powinni wiedzieć, czy dziecko np. nie jest
                    obarczone wadami genetycznymi, tak jak piszesz, żeby chociażby miec możliwość
                    zastanowienia się, co dalej zrobic z tym problemem. Wcale przeciez nie jest
                    powiedziane, że zawsze dziecko zostanie usunięte, może świadomie przygotują się
                    na to wyzwanie zamiast w ciężkim szoku bezradnie załamywać ręce po porodzie?
                    Myślę, że takie przypadki równiez by sie zdarzały. Tylko własnie potrzebna jest
                    wolność wyboru, pole manewru zamiast ograniczeń i histerycznego zamordyzmu...
                  • lolyta A i jeszcze jedno... 25.01.04, 16:34
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Czepiliście się Downa a są naprawdę gorsze wady wrodzone, takie przy których
                    > noworodek zyje kilka godzin albo dni, dużo gorsze.

                    tak dla czystosci dyskusji: o Downie - jako _powaznej_ wadzie - to akurat Ty
                    napisalas w pierwszym poscie, zakladajac ten watek, wiec dlaczego masz
                    pretensje, ze akurat on dominuje w rozmowie?
                • Gość: Nelka Re: Ależ ja nie ukrywam egoizmu IP: *.pl / *.ns.net.pl 25.01.04, 01:32
                  Pewnie się o tym nie dowie... aslbo dowie się za późno...
                  Osoby z zD. żyja faktycznie krócej, starzeją się szybciej. Jednak wraz z
                  rozwojem medycyny, "wyjściem tych ludzi z podziemia", lepszą opieką, życie tez
                  sie wydłuża. Najstarszy Down jakiego znałam miał 45 - 46 lat (nie pamietam
                  dokładnie). Zmarł w 1999 roku. Miał na imię Adam i pieknie recytował wiersze.
                  Mieszkał w Domu Opieki, bo oboje jego rodzice zmarli.
    • Gość: hehe Re: A badania prenatalne? Też są złem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.04, 00:39
      badania prenatalne sa ok
    • tralalumpek Re: A badania prenatalne? Też są złem? 25.01.04, 00:42
      Badania prenatalne powinny moim zdaniem być bezproblemowo dostępne i koszty
      pokrywane przez kasy chorych. Decyzja czy urodzic chore dziecko czy usunąć
      powinna należeć do rodziców dziecka. Czyli legalna aborcja.
      Znam jedną tylko rodzinę z dzieckiem (o ile 24 letnia kobieta to dziecko) z
      zespołem Downa. Rodzina jest wspaniała, w sumie jest troje rodzeństwa (40, 30
      i 24). Ta dziewczyna z Downem jest wspaniała, przemiła, robi niesamowitą
      ceramikę ..Jest uwielbiana w rodzinie.
      Ja natomiast nie potrafię powiedzieć jak zachowałabym się, gdybym dowiedziała
      się , że moje dziecko będzie nieuleczalnie chore. Nie potrafię przewidzieć jak
      bym sie zachowała. A każda odpowiedź w tej chwili, to dla mnie tylko gdybanie
      bez pokrycia.
    • Gość: renia Re: A badania prenatalne? Też są złem? IP: *.ath.spark.net.gr 25.01.04, 01:34
      Wiesz nie wiem jak to wlasciwie z tymi badaniami jest, ale moja znajoma takie
      badania miala robione praktycznie wbrew swojej woli (rutynowo w jej wieku sa
      wykonywane) i wykazywaly one z cala pewnoscia zespol Downa u dziecka, byla
      usilnie namawiana przez lekarza do aborcji, na ktora sie nie zgodzila, w koncu
      urodzila calkowicie zdrowe dziecko. Wiec sama juz nie wiem co myslec. Szczerze
      mowiac nie wiem nawet co Kosciol sadzi na temat badan prenatalnych, ale
      podejrzewam, ze o ile maja sluzyc ew. leczeniu wad juz w zyciu plodowym, o ile
      takie leczenie dzieki tym badaniom jest mozliwe (bo sa takie sytuacje), to
      przypuszczam, ze Kosciol Katolicki nie ma nic przeciwko. Na pewno zas za zlo
      Kosciol uwaza poddawanie sie badaniom prenatalnym w celu ewentualnej
      eliminacji chorych plodow.
      • julla Re: A badania prenatalne? Też są złem? 25.01.04, 02:09
        Stanowisko KK jest takie, że człowiek nie powinien ingerować w tzw. "wyroki
        Boskie", nie powinien nic przy nich majstrować. Dlatego kościół jest przeciwny
        in vitro, manipulacjom genetycznym, eutanazji czy właśnie badaniom prenatalnym.
        Czlowiek powinien godzić się ze swym losem, traktować go jako sprawdzian albo
        wyzwanie dla swego człowieczeństwa. W swym życiorysie powinien dostrzegać jakiś
        wyższy zamysł. No i absolutnie szanować inne życie ludzkie w każdej postaci...
        Wszystko to piękne, ale dostrzegam pewną niekonsekwencję która mnie osobiście
        razi- dopuszczalne jest zabijanie ludzi jako wrogów na wojnie, teoretycznie w
        obronie własnej, ale przecież to łatwo naciągalne...Ale to tylko moja mała
        dygresja.
        • Gość: renia Re: A badania prenatalne? Też są złem? IP: *.ath.spark.net.gr 25.01.04, 02:28
          Czy jestes pewna, ze badania prenatalne w celu wykrycia wad do ew. leczenia
          jeszcze w lonie matki (sa takie wady i takie mozliwosci leczenia - to wiem na
          pewno), sa zabronione prze KK?
          • julla Re: A badania prenatalne? Też są złem? 25.01.04, 02:36
            Nie są zabronione. KK niczego właściwie nie zabrania, wyraźnie sugeruje tylko,
            że coś jest złe, niegodne, grzeszne. Badania prenatalne są traktowane jako
            ludzka chęć ingerowania w Boskie zamierzenia. W naszym państwie ludzie żyja
            właśnie w przekonaniu, że kościół nakazuje i zakazuje; ale przecież główne
            założenie religii katolickiej jest takie, ze człowiek ma wolną wolę lecz
            powinien mieć świadomość etyczną, odróżniać dobro od zła.
            Ale zawsze ma wolny wybór- to jest podstawa...
            • Gość: renia Re: A badania prenatalne? Też są złem? IP: *.ath.spark.net.gr 25.01.04, 17:53
              julla napisała:

              > Badania prenatalne są traktowane jako
              > ludzka chęć ingerowania w Boskie zamierzenia

              Wlasnie mysle, ze sie jednak myslisz. Same w sobie badania prenatalne sa
              moralnie neutralne. Link ponizej.
        • honeytea Re: A badania prenatalne? Też są złem? 25.01.04, 02:42
          idac dalej, skoro odmawia czlowiekowi jakiegokolwiek prawa do kontrolowania
          swojego losu (czyli zdawania sie na wyroki boze), grzechem jest jakakolwiek
          medycyna - skoro bog chcial zeby ktos zachorowal i umarl nalezy sie z tym
          pogodzic, tak samo jak z urodzeniem chorego dziecka?
          • moniorek1 Re: A badania prenatalne? Też są złem? 25.01.04, 06:45
            Ja wiem jedno. Badania zrobie obowiazkowo,jesli sie okaze ,ze dziecko bedzie
            chore,uposledzone albo bez raczek i nozek poprostu usune bez zbednych wyrzutow
            sumienia. Lubie dzieci,ale nie jestem matka teresa i opieka nad uposledzonym
            dzieckiem to nie dla mnie. Dziecko bez raczek i nozek i tak mialoby przewalone
            zycie,a ja jako rodzic cierpialabym chyba bardziej niz ono, bo
            wiedzialabym ,ze nie przezyje swojego zycia tak jakby moglo je przezyc bedac
            calkowicie sprawnym. Zreszta po co sie rozpisuje jak wiem ,ze urodze zdrowe
            dziecko bo mam dobre geny :)
          • julla Re: A badania prenatalne? Też są złem? 25.01.04, 12:39
            Wiem, że jest jakis odłam chrześcijaństwa, w którym tak ortodoksyjnie traktuje
            nakazy wiary i po prostu nie leczy chorych, nawet niedawno czytałam o sprawie
            w sądzie amerykańskim: rodzice nie leczyli chorej na nerki córki, ona zmarła
            a oni powoływali sie na nauki swego kościoła.
            W kościele katolickim leczenie traktuje się jako ratowanie życia, przyniesienie
            ulgi cierpiącemu itp. więc nie ma żadnych uwag. Zresztą na temat badań
            prenatalnych też toczy się dyskusja w kościele bo wiele jest opinii, że nie
            jest to sprawa tak jednoznacznie naganna w świetle nauk koscioła, że ludzie
            mają prawo znać stan zdrowia swego potomka.
    • r.richelieu a co z przygotowaniem do rodzicielstwa 25.01.04, 03:36
      Jeśli zdarza się spotkać ludzi w ogóle nie przygotowanych do bycia dobrym
      rodzicem zdrowego dziecka, to co mówić o byciu rodzicem dziecka z zespołme
      Downa. Czy odpowiedzialne rodzicielstwo polegać ma na tym, żeby swoje
      przywary, nerwice, frustracje przekładać na dziecko? A przecież ze zdrowymi
      dziećmy bywa tak, jeśli są nieoczekiwane i co gorsza niechciane, że całe życie
      czują na sobie piętno odrzucenia i winy za matki i ojca wątpliwe szczęście. Co
      z dziećmi z wadami genetycznymi? Przecież i zupełnie przeciętny rodzic mógłby
      być w szoku i nie dać sobie zwyczajnie rady z wychowaniem takiego dziecka.

      Osoba pracująca w ośrodku pomocy społecznej ma inny punkt widzenia, bo to ona
      jest specjalistą, to ona się opiekuje, ale z własnego wyboru, a nie bo bóg tak
      chciał aby się doświadczyło i bramy niebieskie dzięki temu się otwarły.
      • julla Re: a co z przygotowaniem do rodzicielstwa 25.01.04, 12:59
        Fajnie napisane:) Mądrze.

        To jest bardzo trudny temat. Bo z jednej strony nie powinno się a priori
        negować wartości życia osoby niepełnosprawnej, ktora być może mimo wszystko
        byłaby osobą w jakiś sposób szczęśliwą i zadowoloną z życia (a naprawdę się
        zdarza) a z drugiej strony nie można zmuszać siłą i nakazami do rodzicielstwa
        ludzi absolutnie odrzucających mozliwość akceptacji chorego dziecka...
        Jednak jestem za wolnością wyboru i możliwościa podjęcia decyzji; rodzenie
        dzieci skazanych na wegetację w ośrodkach pomocy, gdzie i tak na ogół nikomu na
        nich nie zależy- to chyba nie jest dobra opcja
    • vortex Re: A badania prenatalne? Też są złem? 25.01.04, 14:25
      na wstępie: jestem ateistą i zwolennikiem prawa do aborcji

      od stony religijnej, argumenty że Bóg tak chciał są dla mnie niepoważne z tego
      powodu że brzmią dla mnie jak stwierdzenie "bo tak i już". Dobrze było
      napisane, jeśli chcemy żeby działo sie jak Bóg chciał to nic nie róbmy, bo
      przecież nasza wola w takim momencie jest automatycznie wbrew woli Boga, a może
      Bóg chciał żebyśmy dokonywali selekcji?

      od strony Downa, nie mam nic przeciw takim ludziom, niech sobie żyją

      od strony rodzica, nie czuje sie przygotowany na wychowanie dziecka z zD, jeśli
      mam możliwość wyeliminowania tej wady u przyszłego potomka to chce z tego
      skorzystać, nie korzystanie z tego moim zdaniem to masochizm

      od strony aborcji, nie chce podnosić tu tej dyskusji ale moim zdaniem do
      pewnego momentu ciąży nie można mówić o pełnowartościowym człowieku, owszem
      płód po prawidłowej ciąży stanie sie jak najbardziej człowiekiem, ale przed
      zapłodnieniem jest tylko plemnikiem czy jajeczkiem a po zapłodnieniu przez
      pewien czas tylko stertą komórek które nie myślą nie czują i nie mają żalu

      od strony medycyny i genetyki, kiedyś wiele płodów zginełoby z powodów
      naturalnych (czy jak niektórzy patrzą "jak Bóg chciał"), wiele dzieci umierało
      po urodzeniu, lub we wczesnym dzieciństwie i nikt nie miał o to żalu, to znaczy
      żal na pewno był ale taka była naturalna kolej rzeczy, taka też była selekcja
      naturalna. Rozwój medycyny sprawił że dzieci które normalnie byłyby
      wyeliminowane jako słabsze zyskały szanse przeżycia, choroby które już dawno
      zostałyby wyeliminowane w sposób naturalny przeżyły w takich osobach, można
      powiedzieć że przez medycyne doprowadzamy do degradacji genetycznej
      społeczeństwa i przeludnienia. Brzmi to jak rasizm ale staram sie przedstawić
      to jak najbardziej obiektywnie

      od strony emocjonalnej, większość jak nie każdy ma naturalną ceche kochania
      swoich dzieci, więc ta decyzja nie jest raczej podejmowana całkowicie
      bezstresowo

      od strony egoistycznej, życie jest krótkie, i tak cywilizacja którą sami
      stworzyliśmy sprawia że najpierw 1/3 życia uczymy sie, 1/3 charujemy a potem
      przez pozostałą 1/3 jesteśmy za starzy na cokolwiek, oczywiście wyolbrzymiam
      ale tak to jest, i jeśli ktoś chce sobie dodatkowo skracać życie koniecznością
      wychowywania kogoś niezdolnego do samodzielnego życia to prosze bardzo, ja sie
      na to nie pisze

      pozdrawiam
      vortex
    • envi Re: A badania prenatalne? Też są złem? 25.01.04, 17:18
      jeśli przyszli rodzice są gotowi na opiekę i rehabilitację upośledzonego
      dziecka,która trwa całe życie,to wporządku. Prawo do aborcji powinno istnieć w
      takim przypadku.Strasznie przykro patrzeć na dzieciaki zostawione w domach
      opieki, bo nikt ich nie chciał,nikt się nie cieszył z ich przyjścia na
      świat.Łatwiej było zostawić obcym ludziom z opieki społecznej na wychowanie.I
      jest jeszcze kwestia tego że rodzice też kiedyś umrą,sami bedą niedołężni i
      starzy,kto wtedy zajmie się ich dzieckiem? być uwięzionym w ciele karła, nie
      jest świetnie,chociaż jakoś można z tym żyć.
    • Gość: renia Stosunek KRK IP: *.ath.spark.net.gr 25.01.04, 17:51
      www.opoka.org.pl/zycie_kosciola/forum/porozmawiajmy/forumreko.php?action=show&id=1009693939

      Generalnie rzecz ujmujac same badania nie sa zlem. Tak jak dynamit. Zalezy w
      jakim cel go uzywamy.
    • grrrrw Encyklopedia olimpijczyków polskich 25.01.04, 18:38
      ...wymienia trzykrotnego mistrza pływania swiatowych olimpiad dla
      niepełnosprawnych, chłopaka, który urodził sie z tak powaznymi defektami
      konczyn, ze być może, gdybys jako matka wpadła na pomysł w ciązy badań
      prenatalnych, zadrżała a potem powiedziała "i tak będzie miał przesr... zycie".
      A on zyje, kończy studia, pływa w klubie sportowym Start w Szczecinie. A nazywa
      sie Ryszard Beczek. Udzielał wielu wywiadów, nie widać po nim, zeby uwazał
      swoeje zycie za zmarnowane.

      Kościól nie jest przeciwko badaniom prenatalnym, ale przeciwko zabijaniu dzieci
      na podstawie wyników takich badań.

      Newsweek w lecie opisywał przypadek dziewczynki z Polski, matce doradzano
      aborcję,dziecko miało zarośniętą cewke moczową. Matka nie zgodziła się i
      okazało się, ze jest jednak (nawet niedrogie ale ryzykowne) leczenie, podjeto
      je, dziecko zoperowno natychmiast po urodzeniu. Dziewczynka do I Komunii się
      wybiera.
    • grrrrw Re: A badania prenatalne? Też są złem? 25.01.04, 18:40
      A badania prenatalne pod byle pretekstem, dla "uspokojenia nerwów" powinny być
      opłacane z kieszeni pacjentki-histeryczki, a nie kasy, której brakuje na
      leczenie ludzi naprawde chorych.
    • miriammiriam Re: A badania prenatalne? Też są złem? 25.01.04, 21:25
      Ta dyskusja jest niesmaczna....problem kontrowersyjny. W porównaniu jednak z
      pytaniem: czy ratować wcześniaki? to jest piaskownica. Ciekawe co
      powiedziałaby osoba, która tak histerycznie wypowidała się, że aborcja
      uszkodzonego płodu to prosta droga do faszyzmu, gdyby miała rozważyć zasadność
      ratowania wcześniaków, o których wiadomo że jesli przezyją będą
      niepełnosprawne, ze względu na wysokość kosztów opieki medycznej nad takim
      dzieckiem. To nie bajka rozważa się takie problemy. Ludzie znajcie
      proporcje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka