capricorn79
11.12.09, 14:37
No właśnie. Czuję się podle sama ze sobą. Rok i 3 m-ce temu urodziłam synka, niewiele wcześniej przeprowadziłam sie do miejscowości, z której pochodzi mąż. Mała wioska (ja też z nie wiele większej). Nikogo tu nie znam i do tej pory mam tylko dwie znajome , które niestety zajmują sie swoimi sprawami i nie mamy czasu na spotkania czy cokolwiek. Boj się i nie umiem już zawiązywać nowych znajomości. Po dziecku dużo kilogramów mi zostało, z którymi walczę z małym skutkiem. Jeszcze bardziej mnie to utwierdza w przekonaniu, ze jestem do niczego. Mieszkamy w domu gdzie są również teście, umilający nam życie niemiłosiernie (tacy są i już). Odkąd mamy dziecko i sie przeprowadziłam nie mam siły, by żyć. Nie kupuję sobie nowych ubrań, straciłam styl i nie obchodzi mnie moda - wole żeby moi chłopcy wyglądali super i tak też jest. Mają ugotowane, uprane, posprzątane a ja siedzę w domu bo wstyd mi wyjśc na ulice - nie dlatego że jestem jakaś okropnie odrażająca, po prostu takie coś siedzi mi w głowie, coś mi mówi, że jestem gorsza od innych i wychodzę tylko na pośmiewisko. We wrześniu obroniłam sie z ekonomii, do puki chodziłam na uczelnię było jeszcze w miarę, spotykałam się z ludzmi, próbowałam sie odbić ale już teraz wiem, że skończył się ten etap i znów staczam się w otchłań. Praca pewnie zaczęłaby mnie wyciągać do góry, ale niestety w najbliższym czasie muszę zajmować się synkiem.
Nie potrzebuję komentarzy typu - ofiara, sama sobie jesteś winna, bo wiem, że sama tak sobie robię ale cóż. Nie mam motywacji by być.