majka_bajki
28.12.09, 20:39
Mam 48 lat. Mowia, ze jestem atrakcyjna kobieta i nie wygladam na
swoj wiek. Moje malzenstwo skonczylo sie 7 lat temu. Probowalam
ulozyc sobie zycie, niestety trafialam na mezczyzn, ktorzy udawali
zakochanych a tylko chodzilo im o sex.Tak mi to zbrzydlo, ze od 2 lat
z nikim sie nie spotkalam i miesiac temu poznalam mezczyzne... 10 lat
starszy... wczesniej nie do pomyslenia, bo nawet moi rowiesnicy
wydawali mi sie za starzy, ale on wyglada super, jest inteligentny
ale jego wiedza... ba... nie siegam mu do pepka, ale ok. On ma
powazne problemy, w jednym czasie stracil zone i prace. Chce
przyjazni, nie wyklucza ze jesli cos miedzy nami zaiskrzy...jesli sie
zblizymy...no wlasnie... dla mnie to jest nowosc bo kazdy nowo
poznany facet ciagnal mnie do lozka...I mam dylemat... szuka
terapeutki? Pocieszycielki? Skad bede wiedziec, ze mu na mnie zalezy?
Mam metlik w glowie...