Dodaj do ulubionych

auto da fe

01.02.04, 20:55
Drodzy Forumowicze,
przepraszam z góry za, może zbyt pretensjonalny i niezupełnie adekwatny tytuł
wątku, ale czuję się tak, jakbym ocalała ze stosu albo jakby moja matka
dokonała samospalenia na moich oczach, samospalenia naszej miłości, tego, co
nas łączyło, wszystkiego słowem....
Dzisiaj od członkini mojej rodziny dowiedziałam się, że moja matka prowadziła
bardzo rozwiązłe życie intymne przed wyjściem za mojego ojca, że nie jestem
jej pierwszym dzieckiem, że miałąbym kilkoro rodzeństwa, gdyby ona nie
dokonała aborcji, że miała długotrwały romans z jakims facetem z innego
miasta gdy ja miałam od kilku do kilkunastu lat...stad ta jej nieobecność
duchowa i emocjonalna, która pogłębiła się, gdy tamten ją rzucił, bo jego
żona spodziewała się ich dziecka...pamiętam te jej rozliczne wyjazdy na
delegacje, które były schadzkami w jakichś hotelach i maratonem seksualnym...
a ja tak jej potrzebowałam...ona tymczasem myślała tylko o sobie...
Obserwuj wątek
    • Gość: Triss Merigold Re: auto da fe IP: *.acn.waw.pl 01.02.04, 21:11
      O skutki romansu matki dla Ciebie (nieobecność, brak uwagi) możesz mieć żal. O
      jej doświadczenia PRZED poznaniem ojca nie. Nie powinno Cię obchodzić jej
      wcześniejsze życie erotyczne i przerwania ciąży, nie dotyczy Cię to w żadnym
      stopniu. Była i jest dorosłą kobietą i miała prawo do własnych doświadczeń i
      błędów. Zresztą może z jej punktu widzenia to nie były błędy.
      Swoją drogą jaki interes miała "życzliwa" osoba z rodziny w opowiadaniu Ci
      takich rzeczy? Po diabła? Paskudne, dulskie, prostackie plotkarstwo.
      • histeriqueando Re: auto da fe 01.02.04, 21:15
        Triss, pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą, gdyz to, że ona usuneła moje
        rodzeństwo, spowodowało szerego komplikacji w moim życiu, rodzeństwo, które
        posiadam, nieważna jest ilość i płeć, od początku było duchowo mi dalekie,
        dlatego tym bardziej mi żal tamtego, ktremu nie dane było zobaczyć nasz
        świat....
        Odnośnie do życzliwej osoby... Nie sądzę, aby kierowały nią niskie pobudki,
        raczej wręcz odwrotnie - moja matka rozpowiada na mnie przeróżne rzeczy o
        zabarwieniu pejoratywnym, sama za to chce uchodzić za niemal swieta, stad
        wyznanie owej osoby, ze sieta nie byla i nie jest...
        Pozdrawiam
        • julla Re: auto da fe 01.02.04, 21:23
          Czy można coś na to dzisiaj poradzić, że było tak jak piszesz, że Twoja matka
          nie okazała się tym za kogo ją miałaś? Być może narobiła wiele głupot jak
          miliony innych matek, być może kierowała się tylko popędami, ale czy chcesz ją
          rozliczać, rozgrzeszać, czy może jeszcze co innego? Właściwie czego chcesz
          dzisiaj od niej, będąc dorosłą, niezależną kobietą- nie bardzo rozumiem...
          • histeriqueando do Julli 02.02.04, 15:09
            Niczego od niej nie chcę. Zdumiewa mnie jedynie fakt, że wychowywała mnie
            zawsze niemal na zakonnice, zachowywała się tak, jakbym ja była owocem
            niepokalanego poczęcia, a tu taki szok...Rozumiesz mnie, Jullo?
        • aankaa Re: auto da fe 01.02.04, 21:27
          histeriqueando napisała:

          > to, że ona usuneła moje
          > rodzeństwo, spowodowało szerego komplikacji w moim życiu, rodzeństwo, które
          > posiadam, nieważna jest ilość i płeć, od początku było duchowo mi dalekie,
          > dlatego tym bardziej mi żal tamtego, ktremu nie dane było zobaczyć nasz
          > świat....

          a skąd przypuszczenie, że z "niedoszłym" rodzeństwem miałabyś bliskie kontakty ?
          • histeriqueando do Aanki 02.02.04, 15:11
            Nie wiem, może to z gruntu fałszywe założenie, trącące sofizmatem,
            niemniej...wiesz, tak to jest, ideały biorą górę nad rozsądnym oglądem
            rzeczywistości, gdy z rodzeństwem, które się ma, nie ma się układów
            idealnych...może by tak było z tym nienarodzonym....rozumiesz?
        • Gość: Triss Merigold Re: auto da fe IP: *.acn.waw.pl 01.02.04, 21:28
          Uspokój nerwy. Domyślam sie, że Ci trudno ale... nie masz żadnej pewności, że
          gdyby Twoja mama donosiła tamte ciąże i urodziła dzieci owo rodzeństwo byłoby
          Ci w jakikolwiek sposób bliższe. Nie tęskniłaś za nim i nie było Ci przez X lat
          bo nie wiedziałaś i teraz nagle zaczęło Ci go brakować? Wybacz ale to się kupy
          nie trzyma. To wyobraźnia.
          Obecne rodzeństwo nie jest Ci duchowo dalekie bez powodu. Nie podajesz
          szczegółów ale powody mogą być różne: różnica wieku, aspiracji, zaintersowań,
          charakterów, zamieszkanie daleko, posiadanie własnych rodzin. Naprawdę wiele
          osób tak ma i jakoś się z tym godzi. Więzy krwi nie zawsze przekładają się na
          duchową i emocjonalną bliskość.
          Nie wiem na czym polega Twój konflikt z matką, był tu niedawno długi wątek o
          relacjach matka - córka, nieraz b. skomplikowanych i dalekich od sielanki.
          Poczytaj może znajdziesz coś co choć trochę będzie pasowało do Twojej sytuacji.
          Zrozum, dorosła kobieta niekoniecznie chce rozmawiać z dzieckiem (a Ty jesteś
          dla niej dzieckiem) o swoich doświadczeniach męsko-damskich. To intymne i dla
          Ciebie bez znaczenia. Jeśli natomiast przy tym podobne zachowania głośno
          potępia u innych - to hipokryzja.
          Podtrzymuję twierdzenie, że ta wiedza (o przeszłości przed twoim przyjściem na
          świat) nie była Ci do niczego potrzebna. I tak niezbyt różowe stosunki między
          wami ulegną pewnie pogorszeniu.
          Na pewno nie masz prawa do wypominania matce przeszłości, tej dawnej. Zastanów
          się 10 razy zanim w rozmowie wspomnisz coś na ten temat, bo powiedzieć,
          wykrzyczeć z żalu jest łatwo, trudniej zapomnieć.
          • histeriqueando Triss droga! 02.02.04, 15:27
            Tak, emocje biorą górę, wiem...
            Tak, nie mam takiej pewności, niemniej - czyż wyobraźnie pracująca nie
            podpowiada, naiwnie, właśnie takiego obrotu rzeczy? Głupie to i niepoparte
            żadnymi logicznymi przesłankami...
            Moje obecne rodzeństwo od dni ich narodzin było, jak by to określić, takie nie
            moje, jakbyśmy mieli innych rodziców, takie duchowo za górami i rzekami...W tym
            gł. tkwi problem. Obecnie nie mamy kontaktów. Żadnych.
            Mój konflikt z matką, ojcem, rodzeństwem jest odwieczny. Wiem, można rzec - coś
            tu jest nie tak, 3 os. vs 1, ergo: to z tobą jest coś nie tak, zastanów się nad
            tym. Tylko widzisz, ja niegdy, przez nikogo nie czułam sie kochana, pomimo
            faktu, ze bardzo sei starałam zasłużyc na te miłośc, za to moje rodzeństwo było
            wynoszone na piedestał i noszone na rękach, młodzsze, zaznaczam, rodzęństwo. Do
            tego dochodzi przemoc fizyczna, psychiczna, poniżanie, deprecjonowanie, i cała
            gama innych patologicznych srodków, ktore sa na porzadku dziennym w gamie
            zachowań socjo- lub psychopatów.
            Pozdrawiam Cię bardzo gorąco, Triss.
      • Gość: AniaWarszawa Re: auto da fe IP: *.acn.pl 01.02.04, 21:29
        Żal o samotność,nieobecność minie,wierz mi...Relacje z osobą tak bliską jak
        mama,są najważniejsze na świecie i warto o nie walczyć.Nie skreślaj jej po
        tym,co usłyszałaś.To przykre,możesz tego nie rozumieć,czuć złość,odcinać się
        emocjonalnie.Ale nie mów "To koniec",choć teraz tak właśnie czujesz.Wierzę,że
        mimo tego co było kiedyś i tego,co usłyszałaś dzisiaj,są takie chwile,w których
        byłaś z mamą szczęśliwa,kochana i bezpieczna.I dla nich warto się przemóc,dać
        sobie trochę czasu.

        A życie erotyczne? Najtrudniej jest wyobrazić sobie swoją mamę czy ojca w
        łóżku.Tak,jakby fakt że to twoja mama był równoznaczny z tym,że seks dla niej
        nie istnieje.
        Mamy XXI.Czy potępiasz dziewczyny,które zmieniają partnerów,są wyzwolone i
        sprawiają sobie przyjemność? Nie.Problem polega na tym,że w twoich oczach mogą
        sypiać z kim chcą i kiedy chcą.A twoja mama już nie.Zaakceptuj fakt,że ona też
        jest kobietą,że potrzebowała bliskości,czułości jak każdy człowiek.A ty nie
        możesz tego zmienić lub odrzucić.

        Triss ma rację.Ten kto ci to powiedział zachował się naprawdę podle.Bo nikt nie
        mówi takich rzeczy ze szczerości i w dobrej wierze.Dlatego zamiast wyrzucać ze
        swojego życia jedyną matkę,jaką masz i która kocha cię najmocniej jak
        potrafi,choć nie zawsze to czułaś,"podziękuj" tej osobie,która sprawiła ci
        niepotrzebną przykrość.
        • histeriqueando Re: auto da fe 02.02.04, 15:22
          Może, z reguły są, a przynajmniej powinny być, relacje z matką, najważniejsze -
          moje takie nigdy nie były, nie są i nie będą. Matka nigdy mnie nie kochała, a
          w każdym razie, bo przecież zawsze może mi zarzucić kłamstwo, _ja_ czułam się
          niekochana, może zatem inaczej - _kochała_ na swój sposób ale za nic nie
          potrafiła tej miłości jasno wyrazić, nei była czuła, wiało chłodem, była wciąż
          nieobecna duchem, potrafiła tylko mnie bić, znęcać się psychicznie i fizycznie,
          upokarzać, czy to w domu, czy na forum publicznym...
          Aniu, nie potępiam nikogo, nie, to nie tak. Tylko dlaczego udawała przez całe
          życie świętą, którą nigdy nie była? Dlaczego wychowywała mnie na mniszkę
          klauzurową? Czy wiesz np. że w wieku 20 lat nie wolno mi było nigdzie
          wychodzić? Gdy poszłam raz, przed studniówką, z nowo poznanym chłopakiem, do
          kina i wróciłam do domu o 22.00 matka powiedziała mi, że nie chce go więcej
          widzieć, i że albo ja mu to powiem, albo ona się z nim rozmówi. I jaki był
          skutek tego? Za dni kilka, pod nieobecność domowników, na złość wszystkim,
          wiem, to bardzo głupie, na łóżku rodziców uprawiałam z tym chłopakiem ostry
          seks. I nie byłam już dziewicą, zdeflorowana zostałam 2 lata wcześniej,
          zrobiłam sobie taki prezent na 18.
          • Gość: AniaWarszawa Re: auto da fe IP: *.acn.pl 02.02.04, 17:00
            Tylko dlaczego udawała przez całe
            > życie świętą, którą nigdy nie była? Dlaczego wychowywała mnie na mniszkę
            > klauzurową? Czy wiesz np. że w wieku 20 lat nie wolno mi było nigdzie
            > wychodzić? Gdy poszłam raz, przed studniówką, z nowo poznanym chłopakiem, do
            > kina i wróciłam do domu o 22.00 matka powiedziała mi, że nie chce go więcej
            > widzieć, i że albo ja mu to powiem, albo ona się z nim rozmówi

            Nie uważasz,że próbowała się "wybielić" bo było jej wstyd? Czasem pewnych
            decyzji się żałuje,chciałoby się o nich zapomnieć - lecz się nie da - lub
            naprawić - co bywa niemożliwe.A z drugiej strony...może przez uwarunkowania
            społeczne "udawała świętą"? Bo kobieta z bujnym życiem erotycznym nazywana jest
            bardzo różnie.Myślisz,że byłoby Ci łatwiej,gdybyś będąc młoda znała prawdę a za
            nią wołanoby "dziwka"?
            Wiesz...rodzice często popadają w skrajności.Tak bardzo chcą by ich dzieci nie
            popełniały tych samych błędów,że jedyną ich metodą "walki" są zakazy i
            nakazy.Zapewne dlatego wychowywała Cię w ten sposób.Byś nie postępowała jak
            ona.To,jakie skutki to przyniosło - to już inna historia.Ale zapewne Twojej
            mamie wydawało się,że postępuje właściwie.Nie wierzę,że robiła tak by Cię
            udręczyć i odebrać uroki młodości.

            Przykro mi,że Twoje relacje z mamą nie są takie,jakie powinny być relacje mama -
            córka.Moje też kiedyś nie były idealne.Ale teraz jest naprawdę wspaniale,mama
            to moja najlepsza przyjaciółka.Choć były czasy,że czułam się niekochana i mniej
            ważna od kogoś innego.Dlatego teraz jest we mnie tak dużo wiary,że może być
            lepiej i warto walczyć.Pozdrawiam ciepło.

    • aankaa Re: auto da fe 01.02.04, 21:35
      > moja matka prowadziła bardzo rozwiązłe życie intymne przed wyjściem
      > za mojego ojca

      a cóż Cię obchodzi życie intymne Twojej mamy nim poślubiła Twego ojca ?!?!?

      domyślam się, że po tej dawce informacji, którą zaserwowała Ci "członkini
      rodziny" o seksie pomyślisz dopiero w noc poślubną ;)
      • histeriqueando Re: auto da fe 02.02.04, 15:16
        Aanko, masz rację, nie powinno mnie obchodzić...
        Nie, w ogóle nie pomyślę po tym wszystkim o seksie. Przecież to grzech wołający
        o pomstę do nieba! :-)
    • da_tura Re: auto da fe 02.02.04, 01:01
      Myślę, że w tej sytuacji naprawdę źle zrobiła owa "członkini rodziny", mówiąc
      Ci takie rzeczy... wyciągać rzeczy, które są bolesne, brrr! Nie znam człowieka,
      ale to niskie, okrutne, brzydkie... tylko i wyłącznie! Po co? Przeszłości i tak
      się nie zmieni, a można zatruć komuś życie, namieszać...
      • histeriqueando do Da Tury 02.02.04, 15:15
        Wiesz, sądzę, że ta osoba dlatego tak postąpiła, aby mi pokazać, że moja matka
        nie była nigdy taką osobą, jaką chce za wszelką cenę być postrzegana przez
        otoczenie, bliższe lub dalsze. Poza tym matka moja nie ma ze mną dobrych
        układów, stara sie mnie zdyskredytować w oczach rodziny, wypacza obraz mnie
        samej, robi ze mnie rozpustnicę, wiedźmę i Bóg wie kogo jeszcze. Myślę raczej,
        że osoba ta zrobiła to z litości, swoiście pojmowanej, lub z poczucia
        sprawiedliwosci, wiesz: ona tak na ciebie nadaje, to ja też ci opowiem, kim ona
        była/jest. Taki wet za wet.
        • da_tura Re: do Da Tury 02.02.04, 19:25
          Wiesz, to dużo zmienia w takim razie - mogło być to na zasadzie, tak jak
          piszesz, "żeby Ci było lżej", trudno mi było wcześniej zrozumieć motywy takiego
          postępowania, informowania Cię o przeszłości mamy, ale teraz rozumiem.
    • ydorius Re: auto da fe 02.02.04, 15:26

      Pamiętaj tylko, że pretensje i żale do matki możesz mieć tylko w tym zakresie,
      w jakim dotyczyło to Twojego życia, nie jej. Jej decyzje były autonomiczne (na
      tyle, na ile autonomiczne w ogóle są ludzkie decyzje).
      Być może możesz Jej zarzucić, że się Tobą nie zajmowała, za hipokryzję, ale
      zarzut tego, że miałabyś inne rodzeństwo, gdyby się nie zdecydowała na aborcję
      i tak dalej jest już co najmniej dziwny.

      Z tego co piszesz niewiele Cię obecnie łączy z matką, albo przynajmniej
      wolałabyś, żeby tak było (bo osoby, których "bardzo potrzebujemy" na dowolnym
      etapie życia, nigdy nie odchodzą w niebyt). Jeśli to, co usłyszałaś, skłoni Cię
      do wykopania jeszcze głębszej przepaści między Wami, to nie wiem, czy było
      warto. Jeśli zbudujesz na tym cokolwiek pozytywnego dla siebie - to skup się
      właśnie na tym, a reszty postaraj się pozbyć...

      m,
      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Plumtree's Potted Meat?
      Incomplete.
      • histeriqueando Re: auto da fe 02.02.04, 15:35
        Ydoriusie,
        rozumiem, że napisałeś to, co napisałeś, z czysto racjonalnego, pozbytego
        zabarwienia emocjonalnego, bo nie możesz go siłą rzeczy mieć, z racji tego, że
        to nie ty jesteś bohaterem tej historii, punktu widzenia, ale wiedz, że ten
        punkt jest zgoła inny, od mojego, który tejże strony emocjonalnej nie może być
        pozbawiony.
        Moja matka odeszła w niebyt. Dla mnie od kilku lat nie istnieje. I nie sądzę,
        aby jeszcze kiedykolwiek zaistniała. nawet na jej pogrzeb, o ile to ona
        pierwsza umrze, nie pojadę.
        Aby doszło do jakiegokolwiek konsensusu, potrzebne są do tego dwie strony. Ja
        chciałam, kilka lat temu, nasze stosunki naprawić. Zostałam nazwana szmatą,
        nastąpiła tu znaczna emfaza wypowiedzi. Cóż mi pozostało poza rozłączeniem się?
        A byłam wtedy w naprawde tragicznej sytuacji życiowej, bardzo potrzebowałam
        pomocy. Byłam zupełnie sama. Nie otrzymałam jej. Tak więc teraz, gdy powodzi mi
        się zankomicie, chciałabym, aby to jej sie noga powineła i to ona prosiła mnie
        na kleczkach o pomoc. Odmówiłabym w bardziej kulturalny sposób z pełną
        satysfakcją, za całokształt, za moje zmarnowane dzieciństwo, za spaczoną
        konstrukcję psycho-fizyczną, za maltretowanie....
        • ydorius Re: auto da fe 02.02.04, 15:44

          Droga Histeriqueando
          Napisałem to, co napisałem, bo żyję parę lat na tym świecie i kilka rzeczy mi
          się już zdążyło przytrafić. Kiedyś bardzo bliska mi osoba powiedziała, ze nie
          wolno się bać, bo srach zabija duszę. Jest to prawda, co przetestowałem na
          sobie. Drugą prawdą jest to, że mściwość zabiera Ci oddech. Czekasz. Na to, aż
          powinie się Jej noga. Aż przyjdzie. Aż będziesz mogła Jej powiedzieć. Myślisz o
          tym. Widać to z Twojego listu.

          Nie, nie bawię sie w tanie psychologizowanie. Chodzi mi tylko o to, że cukierki
          nigdy nie są tak dobre, gdy je już w końcu dostanies w swoje ręce. Szkoda
          marnować na to czas.

          Mówisz: od dawna nas już nic nie łączy. Nie przyjdę na jej pogrzeb - jeśli
          umrze pierwsza. Twoje prawo - nie pogłaszczę Cię za to po głowie, nie potępię.
          Nie żyję Twoim życiem i nigdy żyć nie będę. I być może nie byłbym tak cholernie
          mądry, gdyby to wszystko mnie dotyczyło. Ja tylko mówię, że nie oddychasz pełną
          piersią. Część oddechu magazynujesz na dumne: Nie.
          Warto?

          m,
          .y.

          ----------------------------------
          What is home without Plumtree's Potted Meat?
          Incomplete.
          • histeriqueando Re: auto da fe 03.02.04, 13:16
            Ydoriusie, wiesz, kiedyś tak było z tą nienawiścią, chęcią zemsty, teraz
            natomiast moja matka jest mi obojętna, a przynajmniej tak mi się wydaje. Poza
            tym emocja, która bardzo silnie jest umnie związana ze słowem "matka" to
            potworny lęk; nie jest to normalne, prawda? Staram się ze wszech miar żyć i
            skupić się przede wszystkim na sobie i swoim życiu. Pozdrawiam.
    • aankaa "wychowywana na mniszkę" 02.02.04, 22:52
      a tu taki kwiatek

      "Gdy poszłam raz, przed studniówką, z nowo poznanym chłopakiem, ...Za dni
      kilka, pod nieobecność domowników, na złość wszystkim,
      wiem, to bardzo głupie, na łóżku rodziców uprawiałam z tym chłopakiem ostry
      seks. I nie byłam już dziewicą, zdeflorowana zostałam 2 lata wcześniej,
      zrobiłam sobie taki prezent na 18"

      i masz pretensje do swojej mamy o jej "prowadzenie się" przed ślubem ???
      już nie pytam jaką szkołę (i w jakim "tempie") kończyłaś - studniówka w wieku
      20 lat
      • triss_merigold6 Re: "wychowywana na mniszkę" 02.02.04, 22:59
        Co do szkoły to mogło byc np. technikum dla dorosłych (po szkole zawodowej)
        albo nie jej studniówka tylko tego chłopaka, któremu towarzyszyła. Nie czepiaj
        się bez sensu, szkoła nie ma nic do rzeczy.
        Często tak jest, że młodzi ludzie wychowywani b. rygorystycznie odreagowują
        właśnie w ten sposób, szukając seksu trochę "na złość" zakazom, nakazom i
        umoralniającym pogadankom starych.
      • histeriqueando Re: "wychowywana na mniszkę" 03.02.04, 13:11
        Wiesz, moja droga, chciałam pozostawić twój post bez komentarza, taki był
        napastliwy w tonie, i taki niesprawiedliwie osądzający...
        Jaką szkołę? To proste - szkołę podstawową dla dzieci opóźnionych w rozwoju, bo
        przecież innej, w _tym_ wieku skończyć nie sposób....
    • Gość: lala111 Re: auto da fe IP: 195.245.213.* 02.02.04, 23:02
      Wykaż się zrozumieniem. Może była samotna, niespełniona. Może facet z innego
      miasta to była jej wielka miłość. I uświadom sobie, że zawsze nam się wydaje,
      że nasze matki miały jedynego faceta w życiu - naszego ojca. gdy tymczasem są
      takimi samymi kobietami jak my. Pozdrawiam.

      ps. Moja matka też była stosunkowo rozwiązła, ale o mnie dbała.
      • histeriqueando Re: auto da fe 03.02.04, 13:12
        Chciałabym wykazać się zrozumieniem, ale to już chyba niemożliwe, z wielu
        względów....Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka