Dodaj do ulubionych

Gość w dom...

04.01.10, 12:07
Ostatni tydzień mieliśmy u siebie gości. Dwie pary i jedna
koleżanka. Wszystko, wbrew wcześniejszym obawom, przebiegało
bezproblemowo. Ludzie, szczególnie dziewczyny, się zaprzyjaźnili i
było sympatycznie. Z jednym małym ale...
Nasi goście postanowili potraktować nasze mieszkanie jak hotel. Jest
kuchnia? O wspaniale, to niech każdy gotuje sobie to na co ma
ochotę. Jest wanna z jacuzzi w łazience? O wspaniale, nareszcie
okazja do długich kąpieli z hydromasażem. Wychodzimy na miasto? Mnie
się nie chce, ja sobie zostanę, skoro jest darmowy internet.
Efekt? Wyjechali wczoraj z samego rana, a my do późnego wieczora
zajmowaliśmy się doprowadzaniem mieszkania do stanu używalności dla
nas dwojga. Nie wliczam w to niestety strat fizycznych (wyrwana z
jednej strony framuga drzwi i zerwana jedna listewka przypodłogowa),
którymi dzisiaj ma się zająć mój partner. Powyższe uszkodzenia
powstały co prawda w sposób niezamierzony, ale czy naprawdę grupa
dorosłych ludzi nie jest w stanie dołożyć wszelkich starań aby w
ciągu 5 dni nie zdewastować mieszkania swoim gospodarzom?

Ciekawa jestem waszego punktu widzenia, bo tak zaczęłam się
zastanawiać czy to ze mną jest coś nie tak, czy jednak z nimi. Moi
rodzice mnie całe życie uczyli, że cudza własność jest święta i
jeśli ktoś użycza mi swojej własności mam się z nią obchodzić jak z
jajkiem. Czy to mieszkanie, czy książka, czy inna rzecz mogąca mieć
wartość choćby sentymentalną. I tego się trzymam. Oczywiście,
czasami wypadki się zdarzają, ale szczerze przyznam, że u moich
gości nie widziałam dołożonych starań aby pozostawić mieszkanie w
takim samym stanie w jakim je zastali. Nie mówiąc już o tym, że nikt
nie pomyślał nawet o finansowej rekompensacie za zniszczenia,
usłyszałam tylko, że "to i tak było klejone, więc przyklei się
jeszcze raz".
Dodam jeszcze, że na początku ich wizyty próbowałam to jakoś ogarnąć
i sama zajmować się kuchnią, sprzątać na bieżąco, ale ostatecznie
odpuściłam, bo ciągle ktoś na coś narzekał.

Ciekawa jestem waszych opinii. Zaprosilibyście takich gości ponownie
zgodnie z zasadą, że "gość w dom, Bóg w dom" i udawali, że nic się
nie stało (a może naprawdę sie nic nie stało??), czy jednak też
uważacie, jak ja, że cudzą własność należy szanować, za wyrządzone
szkody chociaż zaproponować rekompensatę i planować czas wspólnie z
gospodarzami, a nie jak w hotelu, że każdy chodzi swoimi ścieżkami i
jeden wychodzi skoro świt, a drugi zwleka do obiadu, a jeszcze inny
wykorzystuje czas ich nieobecności na nieskrępowane czatowanie
przez "darmowy" internet.


Obserwuj wątek
    • menk.a Re: Gość w dom...żona w ciąży. nt 04.01.10, 12:13

    • soulshunter Re: Gość w dom... 04.01.10, 12:13
      a przynajmniej zrewanzowali sie jakos za te luksusy? Jesli nie to nastepnym
      razem zaproponuj im hotel na miescie. Pewnie ich stac.
    • tytus_flawiusz Re: Gość w dom... 04.01.10, 12:14
      > Zaprosilibyście takich gości ponownie

      NIE ! I nie potrzeba tego (przypadku) uzasadniać
    • wicehrabia.julian Re: Gość w dom... 04.01.10, 12:14
      lelabo napisała:

      > jeszcze inny
      > wykorzystuje czas ich nieobecności na nieskrępowane czatowanie
      > przez "darmowy" internet.

      to mnie najbardziej ubawiło, stanowczo jesteś z tych, którzy żadnych gości
      przyjmować nie powinni

      a swoją drogą ja w gości do nikogo bym nie pojechał, a jeśli już to noc spedzam
      w hotelu a nie na czyjejś chacie
    • varia1 Re: Gość w dom... 04.01.10, 12:15
      moim zdaniem - przesadzasz... o ile straty finansowe nie były ogromne, a zabawa niezła, niepotrzebnie sie stresujesz

      ale przypuszczam, że chciałaś się pokazać jako idealnie zorganizowana pani domu, a spontaniczność twoich gości nieco popsuła ci plany

      te twoje pobożne życzenia to fajnie by było wprowadzić w życie gdyby goście byli u ciebie max 1 dobę... przy tygodniowym pobycie to że nie czują sie skrępowani odebrałabym jako komplement dla siebie
    • dzikoozka Re: Gość w dom... 04.01.10, 12:21
      ale internet darmowy bo w ryczalcie czy "darmowy" bo płatny przez
      was? ja bym nie zaprosiła wiecej. byłam w goscinie u siory i byłam
      oszczedna jak u siebie - zadnych dlugich kapieli, szybki prysznic,
      zadnego matrnowania pradu czy zbednego siedzenia w necie. nie zeby
      ona mi załowała :) po prostu wiem ile kosztuj woda itd.
      • lelabo Re: Gość w dom... 04.01.10, 12:52
        Darmowy bo przez nas płatny. Generalnie płacimy abonament, więc nie
        o finanse tu chodzi, a o sam fakt określenia "darmowy internet".
        Może niesłusznie, ale poczułam się jak punkt usługowy, dlatego o tym
        napisałam. Nie przeszkadzałoby mi, gdyby ktoś chciał na chwilę
        skorzystać, ale wiszenie nad laptopem na facebooku kilka godzin
        dziennie, codziennie, wydaje mi się przesadą. Jak się jedzie do
        kogoś to chyba po to, żeby spędzać z tą osobą czas, a nie po to,
        żeby odpoczywać po swojemu za minimalną cenę. Przynajmniej ja
        wychodzę z takiego założenia, ale może błędnego...
        • varia1 Re: Gość w dom... 04.01.10, 12:56
          ale tydzień non stop spędzać z tą osobą czas?
          doceń że momentami twoi goście dali ci od siebie odpocząć
          i przeczytaj rady potworskiego
          widać od razu że facet gościnny jest
          • lelabo Re: Gość w dom... 04.01.10, 13:09
            A po co jechać do kogoś jeśli się nie zamierza z tym kimś spędzać
            całego czasu?
            • varia1 Re: Gość w dom... 04.01.10, 13:13
              CAŁEGO CZASU?
              życzę ci takich gości żeby ci nawet w ramach spędzania z tobą całego czasu, włazili do kibelka kiedy akurat koncentrujesz się na sobie:)

              ilość czasu czy jego jakość ma dla ciebie znaczenie?
              • lelabo Re: Gość w dom... 04.01.10, 13:18
                Przecież wiadomo o co chodzi... :-|

                Wzięłam urlop z pracy na tydzień, myślałam, że pójdziemy zobaczyć
                najważniejsze miejsca w naszym mieście, ludzie byli w naszym mieście
                po raz pierwszy w życiu. A wychodzi na to, że w zasadzie powinnam
                była normalnie pracować, tylko im klucz zostawić, jeszcze dorobić po
                kilka kompletów, żeby każdy mógł wychodzić o dowolnej porze.
                • varia1 Re: Gość w dom... 04.01.10, 13:30
                  nie każdy ma zapotrzebowanie na rozrywki duchowe...chyba jednak słabo znacie tych swoich gości

                  po prostu wkurzasz się że twoja wizja nie przypadła gościom do gustu

                  a dla mnie osobiście ważniejsze jest to że goście u mnie czuja się swobodnie i nie oczekują niańczenia przez cały czas... przyjmuję bardzo dużo gości, niektórych na dłużej i uwielbiam kiedy czują się dobrze i chcą wracać, oczywiście gościom którzy wpadają na kilka godzin inaczej "organizuję" czas, zazwyczaj zasiadamy przy stole albo jak pora roku na to pozwala - w ogrodzie
                  tym, który u mnie nocują - mówię : czujcie się jak u siebie i nie jest to żadna kokieteria, gościa sami załapują że u siebie nie tylko czuć się powinno na luzie, ale czasem i gary pozmywac należy:)
                  • kirkunia Re: Gość w dom... 05.01.10, 12:45
                    Moja pzryjaciółka podobnie podchodzi do wizyt. Mieszka po drugiej
                    stronie Wwy, nie mam samochodu. Sama zaproponowała, że po imprezie
                    mam zostać na noc.

                    W rezultacie czułam sie skrępowana (zostałam zbesztana nawet,
                    ze "pcham się do kuchni" - w celu umycia po sobie talerzyka). A jak
                    podczas ostatniej wizyty złamał się korkociąg (sylwester, a ten
                    szajs NAPRAWDE musiał i tak być pęknięty) - to już go odkupiłam, ale
                    wiecej nie zostanę na dłużej, trudno, w ostateczności zapłacę te 150
                    za taksówkę :)
    • potworski Ja mam poradę 04.01.10, 12:41
      O kur#wa, to rzeczywiście szkód narobili=listwa przypodłogowa, którą każdy
      średnio inteligentny człowiek o sprawności nosorożca jest w stanie przytwierdzić
      w pięć minut na miejsce.
      Jak następnym razem będziesz gości zapraszać to zastosuj się do następujących zasad:
      - miejsce do spania w specjalnych kojcach w przedpokoju. Wszystkie ponumerowane,
      żeby bydła nie było
      - buty i odzienie zapakowane w foliowe wory i do depozytu. Każdemu przydziel
      drelichowe szmaty z Castoramy z numerem odpowiadającym numerowi kojca
      - sikanie i sranie tylko w kuwecie=dla kobiet wysypać trociny, dla facetów
      piasek. Za dopłatą gazeta do podcierania=tylko stara, bo za nową dopłata=3 zeta,
      żeby sobie czasem za darmo nie czytali newsów.
      - jak bieżąca woda, to tylko na żetony, które można kupić przed wejściem do
      łazienki, lub karnet na 30 litrów dziennie za 50 PLN.
      - luksusy w postaci internetu i wanny zarezerwowane są tylko dla par królewskich
      lub wokalistów znanych kapel rockowych-tłuszcza myje się w drewnianej balii a
      informacje o świecie czerpie ze ściennej gazetki na klatce schodowej.
      • potworski Re: Ja mam poradę 04.01.10, 12:48
        Aha, zapomniałem=przydałby się jeszcze jakiś mocny pies pasterski, żeby się
        hołota po twoich salonach nie szwendała, a jak komu do łba strzeli szaleńczy
        pomysł wejścia np do kuchni to żeby go taki burek zdrowo w dupę udziabał.
        • hermina26 Re: Ja mam poradę 04.01.10, 13:03
          Dokładnie! Ja taz zawsze tak traktje swoich gości, dltego nikt mnie
          nie lubi i nie odwiedza! Bardzo mnie ten stan rzeczy cieszy, bo i
          listwy na swoim miejscu i internet nie nadużyty!
          Zamiast psa pasterskiego polecam kota sikajacego - poza moją jawną
          nieuprzejmością, chmstwem i buractwem, koci mocz jest jednym
          czynników skutecznie odstarszających moich gości!:)
      • musam Re: Ja mam poradę 04.01.10, 12:54
        no bez przesady, godzinami w necie moga siedzie u siebie w domu, nie?
        nosorozec niszczy podloge , a nie naprawia....
        ja bym takich grobianskich "gosci" na przyszlosc poslala do hotelu.

        Sama nie lubie takich stresow, fakt ze nie ma u nas takiej mody, mam
        pokoj goscinny dla przyjaciol mieszkajacych "dalej" i w razie "W"
        (alkohol) nie musza jechac autem do domu, jednak do tej pory tylko
        1x uzywany, bo goscie w 99% jada po imprazie do domu (jeden/na
        poprostu nie pije)

        troche szacunku dla sie samej i twojego domu...
        • pretensjaa Re: Ja mam poradę 04.01.10, 20:26
          > nosorozec niszczy podloge , a nie naprawia....

          LOL
      • lelabo Re: Ja mam poradę 04.01.10, 12:56
        Ale po co zaraz tyle jadu i złośliwości? Zapytałam grzecznie o punkt
        widzenia, a Ty zaraz jedziesz jakbym się nie wiadomo jakiej zbrodni
        dopuściła, bo śmiałam zapytać na forum czy ktoś ma inne zdanie niż
        ja. Wyluzuj trochę, naprawdę sprawa nie jest warta aż takiego
        unoszenia się.
        • mal-sia Re: Ja mam poradę 04.01.10, 13:02
          moim zdaniem goscie zachowywali sie nieładnie.Przyjechali sobie
          pobrykac -to mogli sobie isc do hotelu,a jak przyjechali do
          znajomych to powinni uszanoiwac wole goapodarzy i dostosowac sie do
          ich propozycji.Wyluzowali sie zabardzo-jak małolaty.Nie zapraszała
          bym ich więcej na tak długo.Na kawe tylko.
        • potworski Re: Ja mam poradę 04.01.10, 13:02
          naprawdę sprawa nie jest warta aż takiego
          > unoszenia się.


          Gdyby samoloty rejsowe tak się unosiły jak ja podczas pisania w/w postów to na
          wakacje do Egiptu latałabyś na wysokości drutów telefonicznych.
          • varia1 Re: Ja mam poradę 04.01.10, 13:10
            ona pewnie nie lata do Egiptu bo trzeba by wtedy aż na tydzień zostawić wymuskaną chałupę
            a listwa przypodłogowa mogłaby tego nie przeżyć:)

            o tempora! o mores! gdzie te czasy kiedy powstało to powiedzenie, którego fragment szanowna autorka raczy użyć jako tytuł swojego wątku?
            a może to ja jestem jakaś "nie tego" bo lubię gości i całe fantastyczne zamieszanie jakie wprowadzają w moje życie?
            • tytus_flawiusz Re: Ja mam poradę 04.01.10, 14:21
              jak rozumiem, wymuskana chałupa w dzisiejszych czasach i realiach jest powodem
              do wstydu.
              Nowoczesna kobieta nie dba o takie duperele mieszka w syfie i rozgardiaszu, a
              zamiłowanie do estetyki ogranicza się do fasadowego pindrzenia się, tapetowania,
              tipsienia i prostowania kudeł.
              • varia1 Re: Ja mam poradę 04.01.10, 14:30
                nie, nie jest powodem do wstydu
                ale przedkładanie porządku nad kontakty międzyludzkie jest dla mnie wypaczeniem
                zaznaczam, że nie reprezentuję jakiejś szerszej grupy społecznej
                pindrzenie się opisane przez ciebie jest mi obce, matka natura obdarzyła mnie tak, ze jestem w stanie spojrzeć na siebie w lustro bez tych zabiegów:)

                powiedz mi tylko PO CO autorka wątku tych gości zaprasza? żeby podziwiali jej nową chatę czy żeby się dobrze czuli?

                i PO CO na tak długo?
                • tytus_flawiusz Re: Ja mam poradę 04.01.10, 14:35
                  varia1 napisała:

                  > nie, nie jest powodem do wstydu

                  nie posiadam się z radości

                  > ale przedkładanie porządku nad kontakty międzyludzkie jest dla mnie wypaczeniem

                  dziękuję za takie kontakty.
                • lelabo Re: Ja mam poradę 04.01.10, 15:35
                  Varia, ja już napisałam, że to nie ja ich zaprosiłam na tak długo,
                  ale sami chcieli nas poinformowali, że będą 5 dni. Poza koleżanką,
                  która była 10, bo akurat tak jej pasowało najtańsze połączenie.

                  I nie, nie chodzi mi o chwalenie się chatą. Chodzi mi o to, że od
                  gości oczekiwałabym poszanowania trudu i wysiłku włożonego przeze
                  mnie w wyposażenie i utrzymanie mieszkania. I nie wierzę, że
                  zniszczenia są synonimem dobrego samopoczucia. W wieku lat nastu
                  pewnie tak, ale dorośli ludzie chyba potrafią się wyluzować i
                  pozostać uważnymi na to, co robią. Ty też tak masz, że jak nie
                  zniszczysz to nie czujesz się wyluzowana? Wątpię. I wątpię również,
                  że byś tak samo bagatelizowała i ironizowała gdyby szkody były
                  większe i pociągały za sobą wyższy koszt. Uczepiłaś się, ty i parę
                  innych osób tej jednej listewki, a to w ogóle nie chodzi o to co
                  zostało zniszczone, ale o reakcję gości na ten fakt. Moge się
                  założyć, że gdyby ich ofiara padło okno czy telewizor, reakcja by
                  była podobna.
                  • ja-27 Re: Ja mam poradę 04.01.10, 15:46
                    No ja sie w czesci z Toba zgadzam.
                    Bo jak sie jest u kogos to pomimo iz mozna sie czuc jak u siebie - to u siebie
                    sie nie jest.

                    No i 100 litrow wody to nie jest malo. Ja pewnie zapytalabym czy moge raz
                    skorztystac bo w takowej wannie nigdy nie siedzialam. Ale raz. No co dziennie to
                    chyba nikt w wannie nie siedzi (u siebie) tylko raczej szybki prysznic.
                    • ja-27 Re: Ja mam poradę 04.01.10, 15:46
                      codziennie - przepraszam
                  • varia1 Re: Ja mam poradę 04.01.10, 16:14
                    ok... tu właśnie, w tym wpraszaniu się widziałabym największy problem
                    i w tym, że nie jesteście z twym partnerem asertywni

                    chociaż u mnie w zasadzie jest tak że ja zapraszam i zapraszam, ale wszyscy w zasadzie wiedzą że do mnie można wpaść zawsze... wielu moich przyjaciół i dalszej rodziny ma nawet klucze do mojej chałupy, bo mam do nich zaufanie, a poza tym jakoś tak jest że wszystkim do mnie jest "po drodze", czasem nawet jak mnie nie ma:)

                    ale moi goście zazwyczaj przywożą jakieś jedzonko, albo wspólnie coś gotujemy, potrafią w ramach rekreacji zająć się moimi dziećmi albo posprzątać nieproszeni, ogólnie ja mam akurat takie podejście do życia, że nie zroumiem twojego problemu... może twoi/wasi znajomi mają podobny styl bycia?

                    w każdym razie - jakby coś to powedz im, że do mnie mogą wpaść zawsze:) zabytków w okolicy nie jest zbyt wiele, a internet mam na trzech stanowiskach w domu + jak przyjadą z własnym laptopem to w promieniu 100 m wkoło domu za darmochę, do upadu:)

                    no, jacuzzi niestety jeszcze się nie dorobiłam, ale się poprawię:)
                    • pretensjaa Re: Ja mam poradę 04.01.10, 20:30
                      wielu moich przyjaciół i dalszej rodziny ma nawet klucze do mojej chałupy, bo
                      mam do nich zaufanie,


                      Zaaaajebi*cie
                      • varia1 Re: Ja mam poradę 04.01.10, 21:02
                        no właśnie:)
        • ritsuko Re: Ja mam poradę 04.01.10, 13:04
          Ale potworski tylko w żartobliwy i przerysowany sposób przedstawił skrajnie
          drugi biegun zachowania, więc o co chodzi? Radzę Ci wyluzować raczej ;)
    • trypel Re: Gość w dom... 04.01.10, 12:59
      zaprosiłbym. O ile są to przyjaciele, dobrzy znajomi bo tylko takich sie z
      reguły zaprasza. Mało tego chciałbym żeby kazdy sie czuł jak u siebie czyli
      robił co chciał. A listwe to ja srednio co tydzień odrywam odkurzaczem sam sobie.
    • ja-27 Re: Gość w dom... 04.01.10, 13:00
      Faktycznie niby finansowych strat nie odniesliscie. ALE.. Ja z czystej kultury
      bym zapytala o zaplate.
      I jak ja jestem u kogos to raczej staram sie "przeszkadzac" jak najmniej. O ile
      nie widze problemu, ze goscie wyszliby sami na spacer, korzystali z internetu to
      widze problem z kuchnia. Wydaje mi sie, ze nie wypada nie zmywac jak sie jest u
      kogos tyle czasu - bo jak jestem w hotelu to nie zmywam - ale tam place.
      Oczywiscie jak ktos do mnie wpada na dzien lub dwa to zmywam sama, ale jak
      wpadaja do nas znajomi na tydzien to raczej oni zmywaja :)
      Nie mam wanny z hydromasazem, ale mam saune i nie widze problemu by goscie z
      niej korzystali.
    • a1ma Re: Gość w dom... 04.01.10, 13:06
      Chyba przesadzasz.
      Mnie się wydaje, że oni tak własnymi ścieżkami chodzili właśnie dlatego, żeby
      nie robić Wam kłopotu, żebyście nie musieli ich niańczyć od rana do wieczora.
    • green-chmurka Re: Gość w dom... 04.01.10, 13:10
      gosc jak ryba po 3 dniach smierdzi.
    • stinefraexeter Re: Gość w dom... 04.01.10, 13:13
      Wydaje mi się, że przesadzasz.

      Gdyby spędzili z wami tylko dzień bądź dwa, to wtedy wszystko byś miała
      precyzyjnie zaplanowane, łącznie z czasem wolnym gości. Tydzień jednak to sporo
      czasu i spędzanie go non stop jak na szpilkach na kanapie u gospodarzy to byłaby
      mordęga i dla was, i dla nich.

      Zupełnie nie rozumiem problemu z internetem, ani z łazienką, ani z kuchnią. No
      chyba że nie sprzątali po sobie i nie dołożyli się ani złotówki do jedzenia
      przez cały tydzień.
      • lelabo Re: Gość w dom... 04.01.10, 13:25
        Nie sprzątali po sobie, ale znowu aż tak nie brudzili. Tylko garnki
        musiałam wczoraj doszorowywać, bo dwóm się zdarzyło zaliczyć
        przypalenie.
        Z jedzeniem i dokładaniem się... - przemilczę.
        • stinefraexeter Re: Gość w dom... 04.01.10, 15:21
          Dopiero sugestia, że żerowali na was przez cały tydzień i nie zrewanżowali się
          ani zakupami, ani choćby zamówioną pizzą jest dla mnie oburzający. Tutaj
          rzeczywiście okazali zero kultury. Może właśnie o to jesteś taka na nich cięta?
          Teraz rozumiem, czemu siedzenie na necie odbierałaś jako pasożytnictwo.
          Najwyraźniej jednak nie w tym był problem.
        • pretensjaa Re: Gość w dom... 04.01.10, 20:33
          Z jedzeniem i dokładaniem się... - przemilczę.

          Twój problem, że jesteś nieasertywną pipką, sorry.
    • catthe Re: Gość w dom... 04.01.10, 13:30
      Nie wiem czy dobrze rozumiem w czym jest problem. W tym, że zrobili
      bałagan i nie sprzątali po sobie(plus zniszczenia) czy w tym, że nie
      spędzaliście czasu non stop razem jak zwarta grupa?
      Co do sprzątania to uważam, że jak się jest u kogoś to należy się
      dostować do zwyczajów tam panujących. Po pierwsze sprzątać jednak po
      sobie, po drugie-jeśli widzę, że gospodarz raczej nie jest
      bałaganiarzem jak ja;) to staram się dwa razy bardziej, żeby było
      dobrze.
      Co do spędzania wolnego czasu to zależy od wielu rzeczy. Czy oni
      przyjechali tylko po to, żeby sie z Wami zobaczyć, czy spędzaliście
      razem jakąś część dnia czy umowa była taka, że wpadają i załatwiają
      swoje sprawy? Trudno przecież być z pięcioma osobami non stop razem.

      Nie piszesz też czy to Twoi przyjaciele czy dalecy znajomi i jakie
      są Wasze relacje na co dzień więc w sumie trudno zinterpretowac
      przedstawioną sytuację.
      • lelabo Re: Gość w dom... 04.01.10, 13:52
        Nie podobało mi się, że potraktowali nasz dom jak hotel. Nie
        sprzątali po sobie, nie przejęli się szkodami - nie zaproponowali
        żadnej rekompensaty. Co do spędzania czasu, kiedy zapytali czy mogą
        przyjechac, powiedzieli, ze przyjeżdżają do nas. Jeśli chodzi o tę
        dodatkową koleżankę, miała jechać gdzie indziej na Sylwestra, ale
        jej znajomi ją wystawili, więc zapytała czy może przyjechac do nas,
        bo inaczej byłaby sama. To głównie ona wisiała non stop na
        internecie.

        Pary, a raczej panowie z tych par, to przyjaciele mojego faceta,
        koleżanka to moja dobra koleżanka. Z nią się kolegowałam tak
        średnio, oni, dopóki mieszkaliśmy w jednym mieście, bywali u nas
        codziennie, często nocowali. Na codzień teraz to mamy relacje tylko
        przez skype'a.
        • varia1 Re: Gość w dom... 04.01.10, 13:57
          a jeśzcze z ciekawości zapytam: twój facet ma takie samo zdanie jak ty, czy uważa że przesadzasz?
          • baba67 Re: Gość w dom... 04.01.10, 14:08
            Zaprosilas zbyt duzo osob naraz na zbyt dlugo. Wygladaloby to zupelnie inaczej
            gdybys zaprosila zaprzyjazniona pare. Albo cale towarzystwo na dwa dni z
            dzisiem. Oczywiscie gosci powinni uwazac na cudze rzeczy a jesli cos sie
            zdarzylo to starac sie zrekompensowac, jednak problem jest gdzie indziej-trudno
            dogodzic kazdemu z grupy osob, trudno zachowac porzadek przy kilku osobach w
            malej kuchni i dobrze sie czuc siedzac w cudzym mieszkaniu tydzien.
            • fatamorgana0 Re: Gość w dom... 04.01.10, 14:13
              Też uważam że 5 dni to stanowczo za dlugo. Po co tyle na Sylwestra?
              2 wystarcza a 3 to ostateczność. Poza tym żeby zaprosic 5 osób to
              trzeba mieć naprawde dużą chalupę najlepiej z pietrem dla gosci.
            • lelabo Re: Gość w dom... 04.01.10, 14:26
              Uściślając to nie my ich zaprosiliśmy. To oni się do nas wprosili.
              Ale u nas zawsze tak było, że rzadko zapraszaliśmy ludzi do siebie,
              ale i tak wszyscy wiedzieli, że dopóki jest miejsce każdy jest mile
              widziany. Obecnego mieszkania nie znają, ale wiedzieli wcześniej, ze
              ma tylko dwa pokoje z czego jeden to pokój dzienny połączony z
              kuchnią.
              • fatamorgana0 Re: Gość w dom... 04.01.10, 14:30
                No wpraszanie się do kogoś to juz chamstwo :) Gratuluje znajomych.
          • lelabo Re: Gość w dom... 04.01.10, 14:22
            Uważa tak samo jak ja. Chociaż nie. On stwierdził, że nigdy więcej
            ich nie przyjmie w takiej liczbie w tym mieszkaniu, zaś ja bym ich
            zaprosiła. On naciska aby kolejne spotkania organizować w innych
            miejscach - w innym mieście, albo gdzieś nad morzem, może na
            Mazurach.
            • varia1 Re: Gość w dom... 04.01.10, 14:24
              ok.
              no to powinniście już nigdy więcej nie przyjmować takiej grupy u siebie
            • baba67 Re: Gość w dom... 04.01.10, 16:00
              On jest madry. Dziekuj Bozi czy losowi za takiego. na ogol to facet zaprasza
              kogo popadnie na ile wypadnie nie liczac sie z kosztami ani z reszta rodziny. Ze
              tez Cie to doswiadczenie niczego nie nauczylo...
        • skara Re: Gość w dom... 04.01.10, 14:48
          Sama przyjmuję dużo gości i powiem, że najgorszy wg mnie typ to ten,
          który 24 h na dobę siedzi mi na głowie, wymaga organizowania mu
          czasu i rozrywek. Moim zdaniem goście zachowali się fajnie bo nie
          chcieli was obciążać swoją ciągłą obecnością.

          Co do internetu to nie rozumiem - i tak płacisz abonament więc koszt
          jest ten sam. Co więc za różnica, że ktoś posiedzi 5 minut lub 5
          godzin. Wody w wannie też nie sądzę żeby zużyli aż tyle.

          W dodatku z tego co piszesz za specjalnie nie syfili i zachowali się
          raczej ok. Odklejona listwa to jeszcze nie zbrodnia, fakt mogli
          zaproponować pokrycie kosztów, ale bez przesady.

          Konkluzja - nie jesteś typem osoby, która lubi zamieszanie i chaos,
          będące nieodłącznym elementem pobytu gości. Na drugi raz zaproponuj
          hotel i będzie lepiej - Ty spokojniejsza, goście swobodniejsi.
    • fatamorgana0 Masz dziwnych znajomych ale.. 04.01.10, 14:04
      nasi znajomi swiadczą o nas więc sama tego chcialas. Ja nie
      wyobrazam sobie aby moi znajomi czy przyjaciele się tak zachowali. A
      owszem goscilam ludzi u siebie, nic sie nie stalo.
    • margie Re: Gość w dom... 04.01.10, 14:25
      moim zdaniem przesadzasz. ja bardzoczesto spedzam w ten sposob czas z
      zaproszonymi goscmi, do glowy mi nie przyjdzie narzucac im cokolwiek, wrecz
      odwrotnie: chcesz jesc? zrob sobie sam. jesli ktoremus sie nie chce i nie
      psptzrata po sobie to mowie wyraznie: te, maryska, robilas sobie kanapki? To
      badz laskawa ogarnac kuchnie po tym co tam zostawila:)) I nigdy mi sie nie
      zdarzylo, zeby sie ktos obrazil za take postawienie sprawy. A straty sie zawsze
      zdarzaja: a to zbity kieliszek do wina, a to urwane cos tam... Ale faktem jest
      ze goscie zawsze przynajmnije proponuja pomoc w naprawie..

      A swoaj drga nie wiem, jakim cudem ktos mogl wyrwac framuge z drzwi:))
      • lelabo Re: Gość w dom... 04.01.10, 14:30
        margie napisała:
        > A swoaj drga nie wiem, jakim cudem ktos mogl wyrwac framuge z
        drzwi:))

        Przecież była tylko przyklejona ;-))
        • wtopek twoje mieszkanie czy konkubenta??? 04.01.10, 14:37
          Bo jeśli jego, po po co się tak podniecasz???
    • izabellaz1 Re: Gość w dom... 04.01.10, 14:33
      Myślę, że przesadzasz. Na co dzień jesteś sama z partnerem. Z pięcioma
      dodatkowymi osobami zawsze będzie Ci się wydawało, że jest większy bałagan itd.
      Każdy robi pewnie taki jaki Wasza dwójka, tylko razy 2,5 to 2,5 x większy
      bałagan oraz 2,5 większa eksploatacja wszystkiego.

      Rozumiem, że z tą wanną to ludzie mieli przyjechać, lub przez tydzień zarastać
      brudem, umyć się w misce albo u sąsiada?
      • lelabo Re: Gość w dom... 04.01.10, 15:18
        Jedna kąpiel w wannie z hydromasażem to jest 100 litrów wody. Teraz
        sobie to pomnóż razy 5. Naprawdę nie widzisz różnicy między wejściem
        do wanny i umyciem się pod prysznicem, a urządzaniem kąpieli?
        Jak się nie prowadzi domu i rachunków, to się nie widzi pewnych
        drobiazgów. Osobiście w gościach staram się być jak najmniej
        uciążliwa i oszczędna tak jak u siebie w domu. Wiem, że woda
        kosztuje, więc nie urządzałabym sobie kąpieli, jeśli nie są one
        niezbędne do codziennego funkcjonowania.
        • izabellaz1 Re: Gość w dom... 04.01.10, 15:27
          lelabo napisała:

          > nie urządzałabym sobie kąpieli, jeśli nie są one
          > niezbędne do codziennego funkcjonowania.

          Nie chciałabym u Ciebie gościć:)

          Trzeba było na początku powiedzieć jakie zasady panują w "Twoim domu" skoro Cię
          tak wszystko obruszyło. Najgorzej to strzelić focha i niech każdy się domyśla o
          co Ci chodzi.
          • lelabo Re: Gość w dom... 04.01.10, 15:46
            izabellaz1 napisała:
            > Najgorzej to strzelić focha i niech każdy się domyśla o
            > co Ci chodzi.

            Ale kto strzelił focha? Nie bardzo rozumiem do czego pijesz...
            • izabellaz1 Re: Gość w dom... 04.01.10, 18:49
              lelabo napisała:

              > Ale kto strzelił focha? Nie bardzo rozumiem do czego pijesz...

              To nie ja wypisuję na forum publicznym jakich to "prostaków" gościłam w domu.
              Powiem Ci tak - zdaję sobie sprawę, że mogą zdarzyć się ludzie "kłopotliwi" we
              współegzystencji lokalowej, ale to co opisujesz jest zwyczajnym przykładem
              większej ilości osób w domu. Trzeba uszanować to, że każdy jest inny. Trzeba
              ustalić zasady (tym bardziej, że myślę, że były to osoby jakoś Ci bliskie, bo
              nie wyobrażam sobie, że zapraszam pięcioro obcych ludzi pod własny dach).
              I najważniejsze: Nie można oczekiwać, że ZAPRASZA się ludzi i oczekuje, że będą
              niewidzialni.
              • lelabo Re: Gość w dom... 04.01.10, 18:54
                Aaaa, to Ty po prostu nie wiesz co to znaczy "strzelić focha". To
                wycofuję pytanie, już wszystko jasne.
        • a1ma Re: Gość w dom... 04.01.10, 15:28
          Nie mam wanny (przez własną głupotę).
          Kocham kąpiele.
          Gdybym wizytowała u kogoś z wanną, to z pewnością chciałabym z niej skorzystać -
          jasne, że mogłabym zapłacić za wodę i amortyzację wanny (?), czy co tam jeszcze,
          ale wiesz, moi przyjaciele uznaliby taką sugestię za obraźliwą i w życiu by się
          na coś takiego nie zgodzili.

          No ale trudno, stało się, wymarnowali wodę i internet, powyrywali listwy i
          pojechali - więcej ich nie zaprosisz, skoro Ci to przeszkadzało. I piszę to bez
          złośliwości - to Twój dom, miało prawo Ci przeszakdzać! Tylko dziwię się, że
          skoro masz takie nastawienie do gości, to zgodziłaś się na tę wizytę. To
          oczywiste, że gości to kłopot i koszty, więc jeśli nie mamy przyjemności z
          wizyty, to ich nie zapraszajmy.
        • skara Re: Gość w dom... 04.01.10, 16:20
          Drążąc wątek wanny - dlaczego na początku bądź po 1-szym dniu
          kąpieli nie powiedziałaś gościom żeby trochę przystopowali? Oni
          pewnie nie mają wanny z hydromasażem i chcieli skorzystać, Twój brak
          protestów w ich oczach pewnie oznaczał przyzwolenie. Najważniejsza
          jest komunikacja, na pewno gdybyś zwróciła im uwagę to nikt by się
          nie obraził i tyle wody nie lał.
          • lelabo Re: Gość w dom... 04.01.10, 17:04
            Bo naiwnie mi się wydaje, że ludzie są kulturalni i podstawowych
            spraw im wyjaśniać nie trzeba. Umiejętność korzystania z czyjejś
            gościnności uważam za sprawy podstawowe, mama i tata to wyjasniają
            gdzieś w okolicach przedszkola. Poza tym czułabym się głupio
            wyjasniając gościom takie rzeczy ile mają siedzieć w łazience, ile
            zużywać wody i jeszcze fajnie jakby mogli używać mózgu, że
            faktycznie jedna osoba nie stanowi problemu, ale ich jest 5.
            A to, że nie mają wanny... Cóż, ja też wielu rzeczy nie mam. Nie mam
            samochodu. Czy ktoś chciałby mnie w związku z tym wozić codziennie
            do pracy? To raptem 4 km, aż tyle paliwa sie nie zużyje...
            • izabellaz1 Re: Gość w dom... 04.01.10, 18:54
              lelabo napisała:

              > Bo naiwnie mi się wydaje, że ludzie są kulturalni i podstawowych
              > spraw im wyjaśniać nie trzeba.

              Ale jakich spraw??? Że korzystają z łazienki??? Jeśli coś Ci przeszkadzało -
              owszem, mogło: To dlaczego nie powiedziałaś czegoś?? Kultura nie ma tu nic do
              rzeczy. Po prostu w Twoim domu istnieją takie zasady i oczekiwania, a w innych
              mogą panować inne. To nie byli obcy ludzie chyba.

              > Poza tym czułabym się głupio
              > wyjasniając gościom takie rzeczy ile mają siedzieć w łazience, ile
              > zużywać wody

              No z Twoich wypowiedzi wychodzi na to, że powinni nawet wyliczyć koszt
              amortyzacji urządzeń AGD i RTV.

              > Nie mam
              > samochodu. Czy ktoś chciałby mnie w związku z tym wozić codziennie
              > do pracy? To raptem 4 km, aż tyle paliwa sie nie zużyje...

              Nie codziennie tylko tydzień - mogłabym.
              A gdyby było mi po drodze do mojej mogłabym Cię wozić i codziennie.
    • kdys Re: Gość w dom... 04.01.10, 14:52
      Goście zachowali się niewłaściwie i absolutnie nie przesadzasz. Nie
      wyobrażam sobie, żeby goście bez prozumienia ze mną postanowili
      zająć na dłuższy czas kuchnię (zostawiając mi zmywanie!), czy przy
      dużej ilości osób w mieszkaniu urządzać sobie długie kąpiele.
      Zdecydowanie uważam, że nie należy więcej zapraszać i spotykać się
      na neutralnym gruncie. Skoro poznali już teren następnym razem
      będzie jeszcze gorzej.
      • skanke po co hydrowanna 04.01.10, 15:26
        skoro was na nią nie stać?
    • haylee Re: Gość w dom... 04.01.10, 15:28
      To kogo Ty zaprosiłaś? uchodźców z Kuby?(internet)
      • pretensjaa Re: Gość w dom... 04.01.10, 20:43

        > To kogo Ty zaprosiłaś? uchodźców z Kuby?(internet)


        hahahahahaha! :D
    • abrakadabra-0 Re: Gość w dom... 04.01.10, 17:25
      Moim zdaniem przesadzasz i nie chciałabym u Ciebie gościć. Jeśli
      zapraszam do siebie gości to chciałabym żeby czuli się jak u siebie
      w domu. I nie są to tylko puste słowa, dla mnie jak u siebie=jak u
      siebie. Głupio by mi było gdyby ktoś pytał o pozwolenie skorzystania
      z wanny/internetu/kibla itd. Sama kiedyś nocując u kogoś
      skorzystałam z wanny z hydromasażem i nie wydaje mi się, żeby ta
      osoba podczas mojej kąpieli obgryzała paznokcie licząc w myślach ile
      zapłaci za wodę. Innym razem zdarzyło mi się, że odpadł wąż
      prysznicowy (na skutek wieloletniego uzytkowania przez właścicieli)
      i nie zaproponowałam rekompensaty finansowej. Mimo tego "strasznego"
      incydentu zostałam zaproszona ponownie. Widocznie moi znajomi nie
      mieli takiego podejścia jak Ty :)
      • ja-27 Re: Gość w dom... 04.01.10, 17:34
        Zdecydowanie co innego skorzystac, a co innego siedziec co wieczor po godzinie w
        tej wannie.
        No i co innego jak popsuje sie cos "starego", ale kultura wymagalaby zapytac czy
        jakos to "naprawic", a nie skomentowac ze byli przyklejone to sobie przykelisz
        znow.

        Ja za bardzo goscinna nie jestem - ale w sensie, ze nie lubie jezdzic do kogos.
        Jak do mnie wpadaja znajomi to problemu z nimi nigdy nie ma, bo razem planujemy
        dzien (i czasem oni wychodza sami), jedzenie, sprzatanie po sobie. Bo to jest po
        prostu dobre wychowanie.
    • tarantinka Re: Gość w dom... 04.01.10, 18:13
      Błąd w założeniu - masz za małe mieszkanie zeby przybycie
      dodatkowych 5 osob mogło się obyć bez spięć. Ja bym najzwyczajniej w
      świecie powiedziała, że mogę gościć co najwyżej dwie osoby. Też mam
      dwa pokoje - mieszkam z córką i w zyciu nie zaprosiłabym 5 osob na 5
      dni. To się nie może udać - nawet jak bedą większość czasu spedzać
      na mieście. Co do całe reszty przesadzasz - przy takim tłoku to
      wyszło praktycznie bez szkód. Z tą kulturą - to nie tak, że jak ktoś
      nie wie ile wody zużywa ta wanna to jest cham. Co innego sprzątanie
      po sobie zachowanie czystości,, nie siedzenie na głowie gospodarzom.
      To jest dla mnie wyznacznik kultury. Ale widzisz ty to nie siedzenie
      na głowie odebrałaś negatywnie. Szczerze mówiąc to zapraszam d
      siebie przyjaciół, a im mogę powiedzieć czego oczekuję, co mnie
      wnerwia itp.
    • kol.3 Re: Gość w dom... 04.01.10, 18:21
      U siebie w domu Ty ustalasz reguły. Przyjmując gości udzieliłaś im
      pewnego kredytu zaufania. Zawiedli Cię. Żaden cywilizowany gość nie
      wyrywa framug od drzwi w cudzym domu, wyrwana listwy podłogowej to
      też wyższa szkoła jazdy. Sprezentuj swoich gości paru pobłażliwym
      osobom na forum. Każdy jest wielkoduszny, jeśli koszty nie są
      pokrywane z jego portmonetki. Goście nie zachowali umiaru, więcej bym
      ich nie zaprosiła i zdecydowanie odmówiłabym goszczenia ich gdyby
      drugi raz się wpraszali. Buraki, które postanowiły się napaść cudzym
      kosztem przez parę dni.
      • kol.3 Re: Gość w dom... 04.01.10, 18:23
        *wyrwanie
    • yoko0202 po co zapraszasz gości 04.01.10, 18:42
      skoro wszystko jest dla ciebie takim strasznym problemem?
      oderwana listewka to dewastacja, samodzielne gotowanie jest niegrzeczne, z wanny
      korzystać nie wypada, a indywidualne wyjście na miasto to w ogóle skandal...

      jeżeli chciałaś, żeby to inaczej wyglądało, to trzeba było im wysłać dwa
      tygodnie wcześniej plan wizyty - kto, co, gdzie i kiedy.

      gdybym ja miała u kogoś siedzieć tydzień, to owszem w tym czasie chciałabym
      wykąpać się w wannie z hydromasażem [bo nie posiadam], ugotować coś fajnego po
      swojemu, poszwędać się samodzielnie po okolicy czy też posiedzieć na necie; czas
      to mi organizowali na koloniach 20 lat temu.
      sama miewam gości, głównie w lato na działce - wszyscy robią co chcą i łażą
      gdzie chcą, często widujemy się wszyscy dopiero na wieczornym ognisku.
      • kol.3 Re: po co zapraszasz gości 04.01.10, 19:11
        Dyskretnie pominęłaś te wyrwaną futrynę. Oderwana listwa podłogowa to
        dewastacja. Jak widać dla Ciebie takie zachowanie to norma. W
        cywilizowanym świecie się to raczej nie zdarza.
        • izabellaz1 Re: po co zapraszasz gości 04.01.10, 19:24
          kol.3 napisała:

          > Dyskretnie pominęłaś te wyrwaną futrynę.

          Wiesz co było pół tygodnia temu? SYLWESTER. Towarzycho pewnie popiło łącznie z
          gospodarzami, a teraz wielka afera;)
          • kol.3 Re: po co zapraszasz gości 05.01.10, 10:16
            Faktycznie, czepiam się, w końcu mogli jeszcze okna powybijać i zerwać
            dach. To przecież norma przy fajnej zabawie. Najlepiej jednak
            praktykować to u siebie w domu.
        • yoko0202 Re: po co zapraszasz gości 05.01.10, 14:48
          nie dyskretnie, tylko akurat to zapamiętałam - futryna jak teraz doczytałam
          podobno jest przyklejana, no straszny problem przykleić futrynę i przybić
          listewkę, naprawdę...
          • kol.3 Re: po co zapraszasz gości 05.01.10, 22:02
            Futryny się nie przykleja tylko wmurowuje. Dla mnie - futryny wyrywają
            w gościach menele.
    • kedrok1 Re: Gość w dom... 04.01.10, 18:59
      .....Zaprosiła raz więc gości,
      By nauczyć ich grzeczności.

      Osioł pierwszy wszedł, lecz przy tym....

      ...I dodała: - próżne słowa,
      Takich nikt już nie wychowa.
      Takich nikt już nie wychowa.....

      ...Czy ta kwoka, proszę pana,
      Była dobrze wychowana?...
    • jane-bond007 Re: Gość w dom... 04.01.10, 20:19
      a to nie Ty pisałaś już kiedyś o źle odłożonej słuchawie od
      prysznica? i coś tam jeszcze... już nie pamiętam ...

      jeśli się nie mylę w kojarzeniu wpisów to i tak gratuluję że po tylu
      dniach i po tylu tak okropnie zachowujących się gościach (że też nie
      chodzili na palcach i szeptem nie pytali: co dzisiaj masz w
      planach?) oraz po tym jaka to jesteś sumienna, grzeczna i gościnna (
      wprost idealna), strat w ludziach nie było...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka