triciti
23.01.10, 17:13
Około miesiąca temu poznałam faceta, zaczęliśmy się dosc często spotykac, bylo
ok. Dotychczas mialam 2 partnerów, zawsze dosc długo czekaliśmy z seksem (ok.
6,7 miesiecy) i wczoraj moze pod wpływem chwili, głupiej niefrasobliwosci
wylądowałam z nim w łóżku. Uzyliśmy prezerwatywy a on wspomniał, ze 'nie
cierpi gumek, nic nie czuje w nich'. Po jakimś czasie zorientowałam się, że on
nie ma na sobie prezerwatywy, zmrozilo mnie, a potem zrobilo mi się słabo jak
usłyszałam od niego (prawie na mnie krzyczał), że on byl przekonany, że ja
ROWNIEŻ wiem, ze gumka się zsunęła i ze musiałam to czuć. Po prostu nie
wierzyłam wlasnym uszom, zaczęłam go pytac jak dorosły, wykształcony człowiek
moze zachowac się tak nieodpowiedzialnie i uprawiać seks bez zabezpieczenia,
jak on mógl,przeciez wiedzial, ze nie ma juz zabezpieczenia, na co on
krzyczal, ze 'byl pewnien ze ja wiedzialam o tym i ze mi to nie przeszkadza'.
Biorę tabletki anty ze względów zdrowotnych ale mu o tym nie powiedziałam i
zapytalam, co jesli jestem w ciąży, a on że na pewno nie jestem i że juz
uprawial seks bez zabezpieczenia i że 'nigdy nic sie nie stalo'!?! Teraz
siedze i prawie placze z wscieklosci na siebie jak moglam tak sie pomylic do
czlowieka. Zapytalam go tez, czy sie nie boi chorób, przeciez ktos mogl go
czyms zarazic, na co on odparł, ze nie i ze nie mysli o takich rzeczach...Od
kilku godzin siedzę i zastanawiam się, czy on mogl mnie przez te kilka minut
czyms zarazić, nie było wytrysku...Wiem, ze oczywiscie teretycznie tak ale po
prostu zaraz zwariuję z wsieklosci na siebie, ze strachu ze moze mi cos jest...