plotkara31
10.02.10, 00:14
Witam,pracuje w beauty biznesie,od niedawna (kilka tyg.).W pracy,
mam bardzo dobra atmosfere,ludzie mnie szanuja,szef mi pomaga(nie
mam,niestety prawo jazdy)wiec jestem skazana na "dowozenie".Niestety
pieniadze sa narazie nie za duze(do domu pod powinnam przynies
jakies drugie razy tyle aby pokryc moje wydatki,rachunki itd..),bo
mam tylko 50% od serwisu plus napiwki.Zaniedlugo zdaje prawko,i
zastanawiam sie co poczac:czy zostac w tej pracy,bo:mi jest tam
dobrze,bo mam zabiegi za darmo,dobrze mnie tam traktuja(wiadomo jak
to jest na emigracji,zawsze jestes tej drugiej kategorii),jest po
prostu tak domowo,milo.Czy po prostu odejsc i poszukac pracy ktora
pokryje w pelni moje wymagania wydatkowe,bo jak narazie to miesiac
jestem stale na minusie(jakby bylam na zerze to nie martwilambym sie
tak,tzn.co bym przynisola to bym wydala,oszczednosci).
Druga opcje mam:znalesc pelno-etetowa prace pozno popoludniu.
Zapomnialam cos dopisac:jezeli nie mam zadnych serwisow czyli 0,to
szef dorzucal sam od siebie kilkadziesiat $(niestety ostatnio
przestal)za to ze np:cos zrobie dla salonu,takie drobne rzeczy jak
odkurzenie dywanu,wyslanie poczty itd..Niestety nie jest to na
porzadku dziennym(nie moge zakladac ze co tydzien mi da).
Zalezy mi na tej pracy,bo w poprzednich mialam duzo wiecej
pieniedzy,ale traktowana bylam okropnie!!!A z drugiej strony nie da
sie z niej wyzyc!A myslicie ze on(szef) tymi extra pieniedzmi chce
mnie"zatrzymac"tzn.wedlug niego jest tak:dam mi cos extra,to ciezej
mi bedzie zostawic prace,bo bede sie czula zobligowana w jakis
sposob??jak myslicie??Jestem self-employee,czyli pracuje dla samej
siebie ale pod jego dachem.Jak sie przyjmowalam to mi powiedzial,ze
on nie moze mi mowic co mam zrobic,a teraz np:chce abysmy zrobili to
czy siamto,np:poodkurzali dywan,poukladali kosmetyki na polce itd.Co
robic zostac,odejsc?