26.03.10, 10:14
Rok temu wpłaciłam pewnemu znajomemu zaliczkę na samochód (mam potwierdzenie
wpłaty), facet nie wywiązał się z umowy, tzn. zwlekał ze sprowadzeniem auta.
Więc w końcu dogadaliśmy się, że ja rezygnuję, a on zwraca mi całość zaliczki.
Do tej pory oddał mi połowę, potem było oczywiście zwodzenie, że do końca
miesiąca, za kilka dni, a od jakiegoś miesiąca zero kontaktu, telefon
wyłączony... Czy orientujecie się, czy mogłabym np. skorzystać z usług jakiejś
firmy windykacyjnej, np. Kruk, czy też jest to droga tylko dla prowadzących
działalność. Jak wyglądała by sprawa ze skierowaniem pozwu do sądu?
Obserwuj wątek
    • martishia7 Re: Dług... 26.03.10, 10:25
      A czy na potwierdzeniu jest napisane, że to "zaliczka", czy nic nie jest
      napisane? A po drugie to czy macie jakąś umowę na piśmie?
      • wzorowa.uczennica Re: Dług... 26.03.10, 10:38
        tak, jest napisane, że to zaliczka na samochód, umowę mieliśmy tylko ustną..
        • martishia7 Re: Dług... 26.03.10, 10:42
          A masz jakiś kwit na to, że część kwoty już Ci oddał?
          • wzorowa.uczennica Re: Dług... 26.03.10, 10:51
            Nie mam, ale to chyba jego problem, że tego nie chciał...
            • martishia7 Re: Dług... 26.03.10, 11:03
              Trochę szkoda, że nie masz bo mogłoby się przydać, ale nie jest konieczne.

              Umowy na piśmie nie potrzebujesz, bo skoro masz pokwitowanie za "zaliczkę" to z
              tego wnosimy, że była i umowa (zlecenie), a przynajmniej przyjmujący zlecenie
              tego nie neguje.
              Napisz mu pismo, że żądasz zwrotu zaległej kwoty plus odsetki ustawowe od dnia
              kiedy cofnęłaś zlecenie.
              Firmy windykacyjne to troglodyci. A w sądzie termin za X lat. No chyba, że w
              mniejszej miejscowości.
    • arbuzunia Re: Dług... 26.03.10, 10:53
      Jeśli nie masz umowy na piśmie możesz się pożegnać z pieniędzmi.
    • k-58 Re: Dług... 26.03.10, 11:01
      pewnie ważne jest jak ta umowa wyglądała.Ale może pociesze Cie że mój "mądry"
      brat taki numer kiedyś wyciął.Niestety są ludzie na tym świecie którzy całe
      życie szukają "jeleni".Do tego są święcie przekonani że zawsze im sie uda!No i
      ten brat,wpłacił jakąś zaliczke na sprowadzenie auta.Facet auto
      przywiózł,spisali umowe kupna-sprzedaży ,braciszek zabrał auto i reszty kasy nie
      oddał.Pan poszedł do sądu,sprawe wygrał i wpisał sie na hipoteke domu który mój
      brat odziedziczył.Z 6tysięcy długu zrobiło się 40....Widać "jeleń"miał bardziej
      łeb na karku niż CWANiAK:)NIE daj sie:)
    • twojabogini Re: Dług... 26.03.10, 11:17
      Kasa jest do odzyskania. Jeśli przelew był opisany jako zaliczka,
      jest to w większości przypadków wystarczający dowód zwarcia umowy.
      Brak pisemnej umowy sprzedaży auta nie powoduje nieważności zawartej
      umowy. Bez wahania kieruj pozew do sądu, w zaleznosci od stanu
      finansów zwróc się do adwokata lub doradcy prawnego o pomoc w jego
      napisaniu (w twoim przypadku pozew składany jest na specjalnym
      formularzu). Egzekucję moze potem przeprowadzic komornik - nie
      ponosisz kosztów egzekucji.

      Zanim podejmiesz takie kroki, mozesz też skierowac do dłuznika
      listem poleconym za potwierdzeniem odbioru pismo
      zatytułowane "wezwanie przedsądowe". W piśmie określ date i treśc
      zawartej umowy, kwotę zaliczki wpłaconej na poczet wykonania umowy,
      spodziewany termin jej wykonania, termin w jakim zaliczka miała byc
      zwrócona i wyznacz precyzyjny termin zwrotu kwoty (14 dni od daty
      doręczenia pisma). Zaznacz że w razie niedokonania zwrotu zaliczki
      skierujesz sprawę na droge sądową i następnie do egzekucji
      komorniczej. To czasmi wystarcza do zdyscyplinowania dłuznika.

      • martishia7 Re: Dług... 26.03.10, 11:23
        Tu chyba raczej chodzi o umowę zlecenia nabycia auta, bo to zdaje się nie ona od
        kolegi kupowała, tylko kolega miał sprowadzić "dla niej".
        Tak na moje oko, ale głowy nie daję...
        • twojabogini Re: Dług... 26.03.10, 11:35
          A to juz zalezy jak całą sytuację opisze i czego zamierza się
          domagac, jak miała mu zapłacic za auto określona cenę - to jest to
          sprzedaż. Zlecenie nabycia auta to wtedy kiedy płaci za auto ona z
          własnej kieszeni, a gośc dostaje kase tylko za sprowadzenie. To w
          skrócie, bo mozna różnie interpretowac.
          Poniważ z tytułu zawinionego niewykonania umowy czy to zlecenia czy
          kupna-sprzedazy przysługują w pewnych warunkach dodatkowe roszczenia
          (w skrócie:więcej kasy dla wierzyciela, niż sam zwrot zaliczki)
          interpretacja sytuacji i tresci zawartej ustnie umowy zalezy od tego
          czego sie chce od dłuznika domagac i co da się udowodnic.
          • wzorowa.uczennica Re: Dług... 26.03.10, 11:43
            Te auto było akurat jego, więc zlecenie sprowadzenia nie wchodzi w grę, dzięki
            za podpowiedzi, a ile wynosi opłata za złożenie pozwu?
            • twojabogini Re: Dług... 26.03.10, 12:03
              W zaleznosci od wysokosci zaliczki, albo sumy roszczeń przez ciebie
              wysuwanych - razem dają one wartośc przedmiotu sporu - nie więcej
              niz 300 zł. Koszt wypełnienia formularza u doradcy nie powinien
              wyniesc więcej niż 150 zł (dwie wizyt - na jednej przedstawiasz
              sytuację, na drugiej odbierasz pismo). U adwokata - różnie, moze byc
              podobnie, może byc znacznie drozej. Im bardziej marmurową kancelraie
              wybierzesz i w bardziej szpanerskim miejscu tym wieksza szansa na
              załapanie sie na ekstra stawki.
          • martishia7 Re: Dług... 26.03.10, 11:45
            > kupna-sprzedazy

            Nie ma takiej umowy :D Wybacz, musiałam, inaczej miałabym dr Janiszewską na
            sumieniu. Carry on.
            Więc twoim zdaniem co bardziej jej się kalkuluje twierdzić? Że sprzedaż, czy że
            zlecenie? Na moje oko rzeczywiście sprzedaż oczywiście bardziej, bo odpada
            problem należności za zlecenie. Z drugiej strony, skoro pan nie przedsięwziął
            żadnych kroków celem wykonania zlecenia, to i raczej żadna część wynagrodzenia
            należeć mu się nie będzie. Więc wychodziłoby circa na to samo. Co do sprzedaży
            natomiast, to zależy jak się umówili, bo mam wątpliwości, czy sąd uznałby
            przedmiot za wystarczająco dookreślony.
            Ale tak czy siak pozew napisać można (po uprzednim liście poleconym, tak jak
            sugerowałaś), a już sąd będzie sobie łamał głowę, iura novit curia ;-)
            • twojabogini Re: Dług... 26.03.10, 11:55
              Umowa kupna-sprzedaży jest okresleniem od dziesięcioleci z lubością
              stosowanym w polskiej doktrynie cywilistycznej i niewiele wskazuje
              na to, aby cos się miało w tej kwestii zmienic. Niektórzy
              profesorowie mają manię podkreslania podwójnego charakteru umowy.
              Jedna pani dr nie czyni wiosny.

              Sąd nie będzie sobie łamał głowy, postepowanie kwalifikuje się do
              trybu uproszczonego, sad weżmie pod uwage tylko to co w formularzu,
              w trakcie zadnych dowodów też juz zgłosic nie mozna. Obowiązek
              dowodowy obciąza jedynie strony postepowania. Jesli straona
              stwierdzi, ze zawarła ustnie umowę zlecenia i tego nie wykaze - to
              sąd oddali jej żądanie, nawet jesli zasadne byłoby zasądzenie zwrotu
              kwoty z tytułu kupna auta.
              • martishia7 Re: Dług... 26.03.10, 12:28
                Tyż racja. Bleh. Procedury śmierdzą ;-/

                Z tym kupnem-sprzedażą to bym nie przesadzała, że takie to znowu powszechne. W
                każdym razie na studiach wałkowali to na potęgę, zarówno na wykładach, jak i na
                ćwiczeniach. Na moje oko to raczej przede wszystkim dziennikarze lansują ten
                termin. Podobnie jak "zapis" w ustawie, który doprowadza do zgrzytania zębów.
                • twojabogini Re: Dług... 26.03.10, 12:37
                  Ja tam zgrzytam zebami raczej gdy czytam konkretne "zapisy". Poziom
                  językowy naszych legislatorów jest zaiste wspaniały. Pomijam
                  dziennikarzy sprawozdawców, którzy nie odrózniają oskarzonego od
                  podejrzanego.
                  Zresztą jesli dr prawa ogłasza publicznie w TV jako minister
                  sprawiedliwosci, ze "kodeks karny zaczął się od Hammurabiego" to z
                  kolei ja zgrzytam zębami. Tyle lat temu to palnął, a ja wybaczyc mu
                  nie mogę, podobnie jak absurdalnych przemówień z okazji mianowania
                  sedziów - jakby podręcznik o systemie sądowym przepisał.
                  • martishia7 Re: Dług... 26.03.10, 12:48
                    > Ja tam zgrzytam zebami raczej gdy czytam konkretne "zapisy".

                    No cóż, może jednak RCL nie był takim najbardziej genialnym z dostępnych
                    pomysłów. Ale o tym dlaczego taki poziom legislacji, kto się legislacją zajmuje
                    i kiedy ostatnio widział na oczy zasady dobrej legislacji, to siła by gadać.
                    Właśnie przeczytałam ostatnio założenia do osławionej "ustawy żłobkowej", bo
                    kibicuję jej całym sercem i jestem ciekawa co z tego wyniknie. Polecam lekturę,
                    ortograf na ostatniej stronie był wisienką na torcie.

                    > Zresztą jesli dr prawa ogłasza publicznie w TV jako minister
                    > sprawiedliwosci, ze "kodeks karny zaczął się od Hammurabiego"

                    Pardon, który taki mądry? Niedo-rzecznik?
                    • twojabogini Re: Dług... 26.03.10, 13:00
                      Blizniak, ale nie wiem który, chociaz zapamietałam pare kodeksów,to
                      jakos nie nauczyłam się odrózniac który ma kota, a który zonę.
                      Zresztą w Nie i tak pisali, ze oni sie dla jaj podmieniają czasem i
                      zamiast prezydenta do stanów poleciał kiedys jego brat.
                      • martishia7 Re: Dług... 26.03.10, 13:19
                        E nie, ja ich rozróżniam. Generalnie jeżeli się boisz jak się uśmiecha i ma
                        krótkie rączki, to ten który jest prezydentem, ma żonę i zięcia z
                        postkomunistycznym rodowodem :D A jak ma w oczach coś chytrego to ten od mamy i
                        kota.
                        • twojabogini Re: Dług... 26.03.10, 13:28
                          >jeżeli się boisz jak się uśmiecha

                          szczesze wyznam, ze boję się nawet wyobrazic sobie jak mógłby ten
                          usmiech wygladac...ale najwazniejsze, ze znów ma misje i moze w TV
                          opowiadac dyrdymały o zaostrzaniu kar.
                          • martishia7 Boo! 26.03.10, 13:33
                            https://bi.gazeta.pl/im/6/5814/z5814866X.jpg
                            • twojabogini Re: Boo! 26.03.10, 13:55
                              Chłe chłe - nie taki straszny jak go malują. Usmiałam się :) Mam
                              nadzieję, ze nie zaliczą mi tego jako obsmiewania (obrazy) głowy
                              państwa. W razie czego zawsze moge tłumaczyc, ze myslałam, ze to
                              ekspremier.
    • gazetowy.mail Re: Dług... 26.03.10, 13:04
      Przechodziliśmy podobną sprawę. Pomimo, ze na początku wszyscy
      gadali że będziemy X lat ciągać się po sądach. W sumie wszystko
      trwało rok. Odzyskaliśmy całą kwotę plus odsetki. Firmie
      windykującej zapłaciliśmy uzgodniony procent od odzyskanej kwoty. Po
      szczegóły zapraszam na priva.
      Z drugiej strony są dwie rzeczy które możesz wykonac sama i dłużnik
      sam do Ciebie zadzwoni.
      Oczywiście wszystko legalne bez żadnych łysych i
      napakowanych "windykatorów"
      • wzorowa.uczennica Re: Dług... 26.03.10, 18:45
        Hej,wysłałam Ci maila...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka