rokoko_style
11.04.10, 19:39
spotykam sie z gosciem od sześciu miesięcy, znajomość się rozwija i
wszystko idzie mniej więcej ok.. Staram się go poznawać, choć mam z
tym problem , bo nie chcę zasypać go pytaniami i wyjść na wścibską.
Generalnie nie zadawałam mu absolutnie żadnych niewygodnych pytań aż
do zeszłego tygodnia , kiedy w końcu udało mi się znaleźć okazję na
poważniejszą rozmowę (i pytania w stylu czy wogóle planuje rodzinę).
No i wczoraj postanowiłam wykorzystac kolejną okazję i znów sie
czegos nowego dowiedziec... Gadalismy o pracy i on nazwał swojego
pracodawcę wyzyskiwaczem i moja reakcja była prosta: zapytałam ile
mu płacą. Nie żeby mnie to jakoś szczególnie interesowało, mniej
więcej się domyślam ile zarabia (myślę, że porównywalnie ze mną). A
on na to, że nie może powiedzieć, bo mu umowa zabrania :o I kurcze,
co jak co, ale poczułam się głupio: facet z którym sypiam nie ufa mi
na tyle żeby mi powiedzieć ile zarabia???? Chyba coś jest nie tak?
Czy się czepiam? No przecież taka klauzula umowna to po pierwsze
jest niezgodna z prawem pracy , no ale jesli juz koniecznie
pracodawca chce taką wprowadzić to tylko moze ograniczyc sie do
zakazu rozmow o płacach w gronie pracowników, no przeciez nie mozna
wymagac od pracowników żeby nie mówili mężowi, mamie , żonie ile
zarabiają. A nawet jeśli jakaś firma wpadnie na taki kretyński
pomysł, to wiadomo , że nikt nie będzie tego przestrzegał, bo sie
nie da, a poza tym wiem na pewno że za takie "wygadanie sie" przed
żoną pracownik nie poniósłby zadnych negatywnych konsekwencji bo w
swietle prawa pracodawca za takie cos ukarac nie moze. wiem że ja
jego żoną bynajmniej nie jestem, ale zrobiło mi się nieswojo.
czepiam się? podkreslam ze nie chodzi mi o to, że muszę wiedziec ile
on zarabia, chodzi mi o samą odpowiedz, z ktorej wywnioskowac mozna
ze mi kompletnie nie ufa. Jak to powiedzial to zaczełam sie smiac i
powiedziałam że nie ma sciemniac bo na pewno rozmawia o tym ze
znajomymi (kiedys jego kumpel w jakiejs rozmowia walnął do niego
tekst: "nie kazdy zarabia ... tysięcy jak Ty"), a on na to że nie,
że nikomu nie mówi. Jak to jest z tymi klauzulami zakazującymi
takich rozmów? Macie takie? Przestrzegacie? Wkurzyłybyscie sie na
taką odpowiedz?