16.02.02, 22:17
Nie wiem, co mam robic. Z moim mezem jestesmy trzy lata po slubie. Z
wczesniejszego zwiazku mam corke. Na poczatku zaakceptowal ja. Po slubie
bardzo chcial dziecka. W Koncu sie zgodzilam, mamy druga corke. Bylo zle. Gdy
bylam juz w ciazy, zaczal mowic, ze nie chce ze mna byc. Potem bylo coraz
gorzej. Zero szacunku, nic. Ostatnio chcial odejsc. Plakalam. Ponizylam sie
strasznie. Zostal. Poszedl do lekarza, depresja. Nie mam sily.
Obserwuj wątek
    • iwa.ja Re: co robic? 16.02.02, 23:04
      Po prostu odejść. Kobieta jest gatunkiem, który ma znacznie więcej sił niż
      mężczyzna. Ja też kiedyś sie w podobnej sytuacji poniżyłam. To jeszcze trwało
      później prawie 20 lat..A teraz jestem w innym związku, w końcu do tego doszłam.
      I on akceptuje wszystko, co było...Nie było sensu marnować prawie 20 lat.
      Odejdź. Nie poniżaj się.
      • Gość: mia Re: co robic? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.02.02, 00:22
        ja tez zmarnowalam 5 a teraz odchodze.
    • damianka Re: co robic? 17.02.02, 22:24
      Obawiam sie, ze odejsc to jedyne wyjscie. Boje sie. Jestem dosc niezalezna,
      ale dzieci. Co bedzie z dziecmi? Poza tym wciaz go tlumacze jego depresja.
      Wiem, ze nie potrafi sobie poradzic ze soba i wierze, ze krzywdzi mnie tylko z
      tego powodu. Wytrwalabym, ale nie wierze juz, ze kocha, ze mu zalezy. Tylko
      tak bardzo boje sie tego konca zwiazku. Moja rodzina jest przekonana, ze jest
      najlepszym mezem na swiecie, nigdy im nic nie mowilam. No i przeciez czasami
      zmywa podloge. Wszyscy sa daleko, bede zupelnie sama. Obawiam sie jednak, ze
      rozstanie jest jedynym wyjsciem. Pewnie kiedys do tego dojrzeje. Dzieki za
      odpowiedz, w zasadzie wiem, co powinnam robic, tylko brak mi odwagi.
      Pozdrawiam.
      • che1 Re: co robic? 17.02.02, 22:53
        Odchodząc dasz sobie szansę na lepsze życie.Paradoksalnie jemu też.Myślę ,że
        jak się decydował na związek,uważał że jakoś to będzie.Nigdy jednak nie
        zaakceptował Twojej przeszłości.To jeszcze emocjonalny dzieciak!Nigdy Ciebie
        nie zaakceptuje.Jednocześnie męska ambicja nie pozwoli mu się przyznać ,że
        przywiązuje wagę do twojej przeszłości.Daj wam szansę i odejdź!No i pamiętaj o
        alimentach.Depresja ,depresją jednak płacić
        musi.Pozdr.che1
        PS.chcesz to pisz :che1@poczta.gazeta.pl
        • Gość: A27 Re: co robic? IP: *.ipt.aol.com 18.02.02, 02:34
          Moze razem z nim powinnas isc do tego lekarza i wspolnie znajdziecie najlepsze
          wyjscie?
          • bozakrowka Re: co robic? 18.02.02, 15:25
            Ja nie mam dzieci, ale taka samą sytuację. Ja go kocham a on chce rozwodu. Więc
            sie poniżam i prosze go żeby został. I to on ma problem i to jemu nagle
            przestało coś pasować. I tak jak ty nie mogę odejść. Nie chcę, bo go wciąż
            kocham.Więć trwam i mam nadzieję , że to wszystko minie. Już nawet nie
            rozmawiamy o tym.Bo i po co powtarzać wciąż te same słowa. Damianko, może
            poczekaj, bo wydaje mi się, że kobieta sama poczuje kiedy ma odejść. Jeśli
            chcesz być razem z nim, bądż. I nie jest to żadna krzywda, tylko miłość
            • Gość: vagin Re: co robic? IP: *.astercity.net / 10.131.130.* 18.02.02, 21:11
              Jeżeli zależy WAM na utrzymaniu WASZEJ rodziny koniecznie nalezy udac sie do
              psychologa, a jeśli nie to powiedz mi po co wiązałas się z tym człowiekiem ?
              Pierwsze niepowodzenia a WY już chcecie sie rozstać ? Dlaczego rozpadł się Twój
              pierwszy związek? Twój partner potrzebuje pomocy a Ty chcesz odejść i jeszcze
              ktoś twierdzi , że w ten sposób dajesz mu szansę na lepsze życie! To chyba
              nieporozumienie! Jednym słowem DO PSYCHOLOGA i to NATYCHMIAST!!!
              Powodzenia!
    • Gość: Tula Re: co robic? Zaczac od nowa! IP: *.dd.nextgentel.com 18.02.02, 22:16
      Damianko!
      Twoj list jest bardzo krotki.

      Ale wydaje mi sie ze to on juz od dawna chodzil z mysla wyrwania sie z tego
      zwiazku. Moze przerazila go odpowiedzialnosc za 3 osoby?

      Depresja, depresja ale ja chyba poprosilabym go o rozmowe. Zadaj mu wszystkie
      nurtujace pytania, a moze dostaniesz jakies konkretne odpowiedzi.

      Musisz sama zawyrokowac czy to jest WARTE!!!

      Ja uwazam ze zwiazek gdzie kobieta musi sie ponizac aby zatrzymac przy sobie
      partnera jest ZERO WART!!!
      Masz DWIE DZIEWCZYNKI, one tez zacznal wkrotce rozumiec/ wyczuwac ze cos jest
      nie tak miedzy wami doroslymi.
      Dzieci potrzebuja stabilnej sytuacji rodzinnej. To daje im poczucie
      BEZPIECZENSTWA. Tego nie zapewnisz im bedac upokazana w swoim zwiazku.
      One naprawde beda mialy lepiej z sama mama niz ze ta osoba ktora jestes teraz,
      zestresowana i zastraszona.

      Ja tez kiedys ponizalam sie aby utrzymac zwiazek. Tak panicznie balam
      sie "wystawic nos" poza niego. Balam sie zycia "tam" i "bez niego" i tego "jak
      ja sobie SAMA poradze?" i ze "takie zero jak ja to nic nie bedzie potrafilo".

      Pewnego dnia "SKOCZYLAM" na "te gleboka wode" i "poplynelam " dalej z moim
      zyciem. Znalazlam "lad" i zyczliwych ludzi i szczescie i mezczyzne ktory mnie
      kocha i szanuje.

      Moglam ja mozesz i TY.

      Pomysl na trzezwo i praktycznie o swoim ewentualnym odejsciu.
      Kto moze ci pomoc. Jezeli twoja rodzina to zbierz ich na wspolna rozmowe i
      opowiedz im z serca jak twoja sytuacja wyglada. Beda ci oni bardzo potrzebni
      jako wsparcie gdy zdecydujesz sie na ten krok.
      Co z praca? Jestes w stanie ekonomicznie podolac? Pamietaj ze poczatki sa
      trudne, ale przewaznie potem bedzie lepiej!

      Nie zalamuj sie mysla ze "z dwojka dzieci nigdy juz sobie nikogo nie znajde".
      Znajdziesz! Jezeli ktos pokocha Ciebie to zaakceptuje tez twoje dziwczynki.

      Pomysl sobie ze pozostajac w tej sytuacji ZABIERASZ SOBIE NA ZAWSZE SZANSE
      PRZEZYCIA WOLNOSCI i SPOKOJU.

      To naprawde nie jest nic ZLEGO z TOBA ze drugi zwiazek ci nie wychodzi. Czasami
      ma sie pecha i poczatki sa przewaznie zawsze mile, a koniec nie do
      przwewidzenia.

      Musisz UWIERZYC W SIEBIE i ZACZAC SZANOWAC SIEBIE SAMA.

      Jezeli uwazasz ze to pomoze to sprobuj z mezem porad rodzinnego psychologa,
      jezeli uwazasz ze to nie jest warte ODEJDZ.

      Mam nadzieje ze znajdziesz w sobie odwage i sily aby uregulowac swa sytuacje

      Pozdrawiam i pisz

      Tula

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka