malutenkie
04.03.04, 16:32
Witam wszystkich. Pisze, bo ostatnio przydarzylo mi sie cos o czym nie wiem
co myslec. Mianowicie poltora roku temu poznalam faceta. Generalnie
przystojny, inteligentny, dobrze wyksztalcony, no i majacy dziewczyne (te
sama od kilku lat). Czyl idealnie nadawal sie na kolege. Ze dwa razy
wyjechalismy w gory (oboje jestesmy ich milosnikami). Polazilismy troche,
zgubilismy sie itd. W kazdym razie nie mialo to podtekstow seksualnych.
Jakis rok temu spotkalismy sie u wspolnych znajomych na piwie. Kiedy ow
kolega sobie "chlapnal" wyznal mi milosc. Stwierdzilam, ze jest po prostu
pijany i wlozylam jego wynanie miedzy bajki. A ze przy okazji tak sie
zlozylo, ze ja zmienilam srodowisko, to coraz rzadziej sie widywalismy. Z raz
czy dwa bylismy na obiedzie, pare razy gadalismy przez telefon czy w sieci.
Czyli jednym slowem niewiele tego bylo.
A ostatnio, kiedy przypadkiem spotkalismy sie na ICQ stwierdzil, ze nadal
jest we mnie zakochany... Dodam, ze nadal jest ta swoja dziewczyna, a od
prawie roku ja rowniez sie z kims spotykam o czym on wie.
Chodzi mi o to, ze dla mnie to tylko kolega. I nie wiem juz co mam zrobic
zeby o mnie zapomnial. Dziwnie sie czuje, jak mowi czy pisze mi cos
takiego....