Dodaj do ulubionych

On nie ma matury...

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 14:00
Dowiedziałam się o tym ciut za późno - gdy byłam już bardzo zaangażowana w
ten związek. Wcześniej cedził niezłe ortografy w mailach, ale usprawiedliwiał
się tym, że "zawsze miał z tym problemy". A poza tym? - normalny, inteligenty
facet. Wrażliwy, z oryginalnymi zainteresowaniami.
Kocham go. Mieszkamy za sobą już rok. Przy okazji majowych egzaminów
zapytałam go o jego doświadczenia i jakie oceny dostał...i tu...zaskoczenie-
"ja nie mam matury. Oblałem polski, więcej już nie podchodziłem. A co?-
przeszkadza Ci to?".
Czy mi przeszkadza?-no cóż-jestem mgr, pochodzę z inteligenckiej rodziny. To
nie tak, że przekreślam ludzi bez dyplomu, ale żeby w dzisiejszych czasach
nie mieć zdanej matury?-Toż to podstawa. Przyznałam się mamie-reakcja do
przewidzenia...do dziś tego żałuję.
Za 2 m-ce maj i kolejna szansa. Niby deklaruje, że bardzo mu zależy na
zdaniu. A tymczasem-nie uczy się...
Proszę, naciskam, grożę - niewiele pomaga...("mówisz tak jak moja
matka", "znam już to na pamięć", "jestem zmęczony", "nie dzisiaj").
Obkłada się czasem tymi brykami chyba tylko po to, żeby mieć spokój z mojej
strony.
Niestety czarno to widzę.
Poradźcie-co robić. Jak go zmotywować? Jak ja mogę mu pomóc?
Najgorzej jak wyobrażę sobie naszą wspólną przyszłość. Ten brak wykształcenia
będzie zawsze stawał nam na drodze.
Obserwuj wątek
    • kini Re: On nie ma matury... 05.03.04, 14:04
      > Ten brak wykształcenia
      > będzie zawsze stawał nam na drodze.


      Ale dlaczego właściwie? Przecież piszesz, że jest inteligentnym facetem,
      wrażliwym, z oryginalnymi zainteresowaniami.
    • reniatoja Re: On nie ma matury... 05.03.04, 14:07
      Sorry, ale czegos nie rozumiem. Przez dlugi czas nic Wam nie stalo na drodze do
      szczescia, czyli rozumieliscie sie, mieliscie o czym rozmawiac, pokochaliscie
      sie, i nagle wszystko prysnelo jak banka mydlana bo przypadkiem dowiedzialas
      sie, ze on nie ma matury?? I uwazasz, ze jesli on sie przylozy na dwa miechy do
      nauki i zda te mature, zeby Ci zrobic przyjemnosc, to nadrobi braki w
      wyksztalceniu? Jestes smieszna, rok z gosciem mieszkasz i nie widzisz brakow, a
      nagle dowiadujac si, ze nie ma matury zaczynaja przeszkadzac ci braki w
      wyksztalceniu?

      A jesli teraz powiedzialby ci, ze tylko zartowal, ze tak naprawde to ma mature
      i nawet studiowal to co? znowu bedzie ok i wszystko sie ulozy? zastanow sie na
      czym budujesz swoj zwiazek.


      hahaha :)))

      Pozdrow Mame!
    • kocioo Re: On nie ma matury... 05.03.04, 14:07
      mam zły humor i powiem wprost:

      WALNIJ sie dziewczynko w głowkę

      przy okazji i mamusię.

      zobacz czy ma wszyskie członki, bo może okazać się, że trafił ci sie
      wybrakowany egzeplarz, bez matury itd.

      Ale się usmiałam, co to za ludki po tym świecie chodzą buuhahahaha
      • Gość: Beata Sam się walnij w główkę (o ile ją masz) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 14:52
    • anek.anek Re: On nie ma matury... 05.03.04, 14:16
      maturę można zdać chyba (jeszcze )również eksternistycznie (tak zrobiłam ja,
      ale to było 10 lat temu). rozumiem, że nie chodzi ci o jego inteligencję, tylko
      o np. tzw start w życiu.
      Niestety sama go znasz najlepiej, więc sama musisz znaleźć sposób. Fajnie
      jeśliby okazało się, że jest jakiś kierunek studiów , który go interesuje - bez
      matury ani rusz. Musisz znaleźć sposób jak mu "wejść" na ambicję.
      Wydaje mi się, że prośby, groźby itd. w przypadku facetów rzadko skutkują.Na
      pewno też mówienie np, że jesteś taki inteligenty a nie masz matury, to wstyd,
      itd, też zadziałają odwortnie niż byś chciała. Muszisz chyba go sposobem
      przekonać, że 1/ wierzysz jego inteligencję bez względu na papiery (niech
      poczuje się bezpiecznie i dowartościowany) 2/ pokazać, że nauka jest fajną
      rzeczą (nie wiem jak bo go nie znam, my np. wieczorem często rozmawiamy o
      sprawach "naukowych", pretekstem może być jakiś artykuł w gazecie, albo nawet
      dyskusja w necie, może zrobi mu się głupio, że czegoś nie wie?)
      To trudne i bardzo delikatnie trzeba do tego podchodzić.Powodzenia
    • blanchet ile by tu Cie nie krytykować to prawda jest taka 05.03.04, 14:16
      że taka heterogamia w wykształceniu jest często problemem w związku i dobrze
      jest jej unikać Tak dowodzą badania nad czynnikami małżeńskiego sukcesu
      Ale z drugiej strony wy już pewien sukces odnieśliście bo zakochaliście sie w
      sobie i doceniłaś w nim wartości ktore sa ważne dla ciebie (inaczej nie
      zakochałabyś się)
      no i pogoń go do tej matury dziewczyno, nie wyszło mu raz i teraz sie pewnie
      boi.
    • Gość: Beata Re: On nie ma matury... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 14:19
      Ale z was jędze, daję słowo!
      Na jakim wy świecie żyjecie? Nie widzicie jak ciężko jest o pracę w naszym
      kraju? Dzisiaj KAŻDY coś tam studiuje, czegoś tam się uczy. Takie są realia.
      Nie mieszkam na wiosce tylko w dużym mieście.
      Gdybym myślała tylko pod kątem tego cholernego papierka to dawno już bym z
      chłopakiem nie była. Ale bardzo mi na nim zależy. Jak i na tym, żeby w
      przyszłości nie myśleć, że nie mam na pampersy dla naszego dziecka, bo tatuś
      nie może znaleźć pracy z racji braku podst.wykształcenia.
      Zastanówcie się i bardziej wczujcie w moją sytuację. Może na FORUM, gdzie
      ludzie mają o wiele większe problemy to rzeczywiście ŻADEN PROBLEM, ale dla
      mnie to jest akurat powód do zmartwienia!
      • annb Re: On nie ma matury... 05.03.04, 14:23
        z tym że nawet jak bedzie miał mature, skonczy studia a nawet obroni doktorat
        to też mu nikt gwarancji nie da że pracę będzie miał
        takie realia....
        • Gość: Beata Re: On nie ma matury... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 14:34
          Ale na pewno udowodniłby tym, że się starał, że pomyślał o naszej a przede
          wszystkim swojej przyszłości...
          Czy myślicie, że mi na studiach było łatwo?-że matma, statystyka, ekonometria
          to moja pasja? - ryłam bo wiedziałam, że wyjdzie mi to na dobre i innego
          wyjścia nie ma!
          Niestety-takie życie. To kwestia samokontroli i odpowiedzialności. Czy się
          pomyśli co będzie za te 10-20 lat czy tez nie.
    • fitit Re: On nie ma matury... 05.03.04, 14:23
      Daj chłopu spokój.Brak matury może w przyszłości okazać się jego atutem.
      Samoobrona czeka !
    • default Re: On nie ma matury... 05.03.04, 14:34
      Szczerze powiedziawszy to nie bardzo wiem, o co Ci chodzi. Bo jeśli martwisz
      się, że chłopak nie mając wykształcenia (w sensie papierka) będzie miał
      problemy ze znalezieniem pracy i utrzymaniem przyszłej rodziny - to racja. Ale
      jeśli po prostu uważasz, że Pani Magister uwłacza zadawanie się z gościem bez
      matury, to śmieszne i świadczy chyba o jakimś niezdrowym snobizmie z Twojej
      strony.
      • Gość: Beata Re: On nie ma matury... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 14:49
        Myślę tylko i wyłącznie o tym 1. Nigdy się nie wywyższałam, że jestem jak to
        okresliłeś "Panią Magister". Mam gdzieś tytuł. Liczy się to czy się kochamy,
        czy mamy o czym ze sobą rozmawiać. Ale posiadanie matury to w dzisiejszym
        świecie podstawa! O tym się nawet nie mówi. Ale spójrz tylko do GW "Praca" -
        już nawet do branży budowlanej szukają ludzi z wyższym wykształceniem +
        znajomością języków.
        Nie ukrywam, że poglądy mojej mamy też nie najlepiej na mnie wpływają: "jak ty
        sobie życie układasz?", "z czego wy będziecie żyć?-z tej jego lichej
        pensyjki?", "ja cię tak wykształciłam, tyle ci dałam..." a zresztą nie będę
        kończyć. Moja mama jest super, ale niestety w pewnych sprawach myśli 1-torowo.
        Myślę, że wasze matki też mówiłyby podobnie-nie czarujmy się.
        Pytam-co zrobić, żeby go zagonić do nauki? Czy desperackie-jeśli nie zdasz to
        koniec-nie zadziała wręcz przeciwnie?
        • annb Re: On nie ma matury... 05.03.04, 15:15
          W branzy budowlanej od zawsze poszukiwano ludzi z wyzszym
          wykształceniem.politechniki mają dosyć oblegane kierunki na wydziałach lądowych
          i też tam zalicza się egzaminy ze statystyki, matematyki a potem inne, znacznie
          trudniejsze.Potakie na przykład prawo budowlane definiuje kto może zdobyć
          uprawnienia kierownika budowy, robot czy też kto może być inspektorem.ale nie o
          tym.
          myslę czy nie lepiej byłoby dla was abyście się rozstali.
          bo problem wykształcenia będzie czymś co nie da Ci spokoju.
          jak twój chłopak będzie niał maturę, zacznie ci przeszkadzać ze nie ma studiów.
          To bezsens.bedziesz go traktować z góry poza tym jest jeszcze presja twojej
          matki gdzieś tam w tle.
          Powiedz..warto komuś całe zycie wiercić dziurę w brzuchu?
          A może on nie ma aspiracji, i będzie to odbierał jak swoisty atak na jego
          osobę.wrecz krzywdę?


          • Gość: Beata Re: On nie ma matury... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 16:08
            Jak już wspomniałam-za bardzo się zaangażowałam, żeby zerwać ten związek.
            Zresztą uważam, że byłaby to bzdura zrywać z takiego powodu. Po cichu wciąż
            liczę, że nadgoni stracone lata. W końcu ma dopiero 25 lat.
            Niestety tak jak mówisz-boję się, że ten problem będzie wracał przy byle
            okazji. I kiedyś może on zaważyć na na naszej przyszłości.
    • pajdeczka Kup mu na bazarze. 05.03.04, 14:50
      Mój mąż też nie ma, z lenistwa, bo mógł mieć. Niech mi pozazdrości niejedna
      małżonka faceta po studiach. Facet nie może być za bardzo wykształcony, bo nie
      szanuje wtedy żony:))
      • Gość: :) Re: Kup mu na bazarze. IP: 195.92.39.* 05.03.04, 14:55
        Bzdury. Kolejny wymyślony problem z pod tego adresu. Że też komuś się chce...
      • appassionato Re: Kup mu na bazarze. 05.03.04, 14:59
        Masz jakiś sprawdzony? Gdzie kupiłaś swoją?
        • Gość: ulehome KOMPLEKSY WYŁAŻĄ Z GOŚCI FORUM... IP: *.chello.pl 05.03.04, 15:16

          Beata!

          nie przejmuj się, z niektórych bywalców forum wyłażą straszne kompleksy, po
          prostu...

          z jednej strony zgadzam się - matura nie jest wszystkim, nie kocha sie ludzo za
          wykształcenie. z drugiej strony jednak:

          -problemy trzeba pokonywać - jeśli nie zdał matury, powinien podejśc do niej
          jeszcze raz, myslę, że bez problemu możesz go przygotować. nigdy nie wiadomo,
          kiedy twój chłopak, a moze przyszły mąż stwierdzi, że np. zmarnował życiową
          szansę, nie osiągnał niczego i takie tam... w wieku 50 lat wymysli sobie, na
          przykład, że matura była jego jedynym celem i nikt nie chciał mu pomóc.

          -o prace niełatwo...

          -czasem dysonans w wykształceniu staje się, niestety, problemem nie do
          pokonania:-(

          -matura otwiera droge nieskończonych możliwości. jest tyle szkół,
          uniwersytetów, ośrodków kształcenia pomaturalnego, kursów. przecież na każdym
          etapie życia można poczuc niedosyt wiedzy. matura jest wtedy jedynym kluczem.


          a więc: kochaj go nadal takim, jakim jest. pokaż mu, ze papier nie jest dla
          ciebie warunkiem stworzenia udanego zwiazku.

          ale: dla jego własnego dobra sprubuj go przekonać do kolejnej próby. jesli nie
          teraz to może za rok, albo kiedyś tam... z pewnością twój chłopak podziekuje ci
          za to w niedalekiej przyszłości.
        • Gość: ulehome KOMPLEKSY WYŁAŻĄ Z GOŚCI FORUM... IP: *.chello.pl 05.03.04, 15:18
          Beata!

          nie przejmuj się, z niektórych bywalców forum wyłażą straszne kompleksy, po
          prostu...

          z jednej strony zgadzam się - matura nie jest wszystkim, nie kocha sie ludzo za
          wykształcenie. z drugiej strony jednak:

          -problemy trzeba pokonywać - jeśli nie zdał matury, powinien podejśc do niej
          jeszcze raz, myslę, że bez problemu możesz go przygotować. nigdy nie wiadomo,
          kiedy twój chłopak, a moze przyszły mąż stwierdzi, że np. zmarnował życiową
          szansę, nie osiągnał niczego i takie tam... w wieku 50 lat wymysli sobie, na
          przykład, że matura była jego jedynym celem i nikt nie chciał mu pomóc.

          -o prace niełatwo...

          -czasem dysonans w wykształceniu staje się, niestety, problemem nie do
          pokonania:-(

          -matura otwiera droge nieskończonych możliwości. jest tyle szkół,
          uniwersytetów, ośrodków kształcenia pomaturalnego, kursów. przecież na każdym
          etapie życia można poczuc niedosyt wiedzy. matura jest wtedy jedynym kluczem.


          a więc: kochaj go nadal takim, jakim jest. pokaż mu, ze papier nie jest dla
          ciebie warunkiem stworzenia udanego zwiazku.

          ale: dla jego własnego dobra sprubuj go przekonać do kolejnej próby. jesli nie
          teraz to może za rok, albo kiedyś tam... z pewnością twój chłopak podziekuje ci
          za to w niedalekiej przyszłości.
          • Gość: Beata Re: KOMPLEKSY WYŁAŻĄ Z GOŚCI FORUM... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 15:47
            Jak nie teraz to za rok, powiadasz. Coś niestety w to wątpię. Czas leci a w nim
            z każdym rokiem może narastać obawa czy da radę zdać i czy w ogóle jest po co...
            Plany co do studiowania to on ma-owszem. W koncu jego koledzy, którzy z nim
            kiedyś wagarowali a potem cudem prześlizgnęli się przez maturę teraz mają już
            licencjaty i uczą się dalej. A on?-na gadaniu i chęciach się kończy...
            To się tak mówi, ale jak w swoim czasie nie zabierzesz się za pewne sprawy to
            im później tym jest coraz ciężej.
            Najgorsze, że moje wypominania przynoszą odwrotny skutek. A z kolei jak nic nie
            mówię to tak jakby problemu nie było.
            Wiem, że papierek to nie wszystko, ale czasy się zmieniają. Wchodzimy do Unii,
            pracodawcy mają coraz większe wymagania, każdy kurs zaczyna się liczyć.
            Inni idą do przodu a on stoi w miejscu.
            Powiem szczerze-nie wyobrażam sobie, żeby ojciec mojego dziecka nie miał
            matury. Bo to dziecko kiedyś mu powie: "Tato-a co ty wiesz-nawet matury nie
            masz". I niestety bedzie miało rację.
            2 m-ce - myślicie, że jest szansa żeby nadgonił?
            • Gość: Ethlinn Re: KOMPLEKSY WYŁAŻĄ Z GOŚCI FORUM... IP: *.cbgnet.pl 05.03.04, 16:09
              > Jak nie teraz to za rok, powiadasz. Coś niestety w to wątpię. Czas leci a w
              nim
              >
              > z każdym rokiem może narastać obawa czy da radę zdać i czy w ogóle jest po
              co..

              Fakt... Mój z kolei studia niby skończył, ale za cholerę nie moze sie zmusić do
              napisania pracy;-(
              Najgorsze jest jednak to, że tu przecież nie chodzi o sam fakt ze Twój facet
              nie ma tej matury, tylko o tego przyczyny... Nie znam go, ale z Twoich postów
              nie wynika by był to człowiek ambitny, chcący osiągnąć coś w życiu. Można zadać
              też sobie pytanie czy on naprawdę sie troszczy o Ciebie i chciałby zapewnić Wam
              jaki taki byt (dla mnie to logiczne że jeśli sie kogoś kocha) Wyglada na to że
              nie. I to jest najsmutniejsze.
      • Gość: Beata Re: Kup mu na bazarze. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 15:01
        To jakaś nowa teoria-jakkolwiek bazowałaś chyba tylko na własnym doświadczeniu.
        Ja nie odczułam jakoś z jego strony "zwiększonej dawki podziwu i szacunku" dla
        mojej osoby. W codziennym życiu nie jestem taka "ę,ą" może dlatego...
        A na bazarowej maturze mi nie zależy. Niech pokaże, że sam potrafi zdać.
      • Gość: Kuku Re: o nie tylko matura IP: *.chello.pl 05.03.04, 15:11
        A ja rozumiem i widzę problem. I to nie tylko ten. Bez matury (i studiów) nie
        ma co startować do dobrej pracy i taka jest niestety prawda. Zależy, jakie kto
        mam ambicje. Owszem, uważam, że żadna praca nie hańbi, ale nie każdą chciałoby
        się wykonywać, prawda?
        Poza tym, i to jest tutaj dla mnie kluczowe - widzę problem w różnicy poziomów
        ambicji autorki wątku i jej faceta (ambicji proszę nie utożsamiać ze snobizmem,
        tylko z chęcią kształcenia sie i rozwoju). Otóż u tego pana chęci rozwoju za
        wiele nie ma - nie chce się uczyć, odkłada na później... A jej to przeszkadza.
        Ta różnica może się z czasem pogłębiac i naprawdę przeszkadzać (np. ona
        chciałaby, żeby dzieci studiowały, a on, że po co?)
        A do pajdy: nie miec matury z lenistwa? Sorry, ale czym sie tu chwalić?
      • Gość: Martyna Re: Kup mu na bazarze. IP: *.proxy.aol.com 05.03.04, 16:58
        Mój mąż też nie ma, z lenistwa, bo mógł mieć. Niech mi pozazdrości niejedna
        > małżonka faceta po studiach. Facet nie może być za bardzo wykształcony, bo
        nie
        > szanuje wtedy żony:))

        A Ty tak na powaznie ? czy tylko tak sie zgrywasz?
    • Gość: Zawodowiec normalnie jestes glupia i prymitywna Beato IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 15:29
      juz nie pisząc o twojej mamie

      co wg.ciebie znaczy "inteligencka rodzina"? - czy w tej rodzine jest jakis
      potomek krolow , książąt, czy ktoś skonczył prestiwozwe(powtarzam prstizowe)
      studia w USA,na Wyspach Brytyjskich, Francji, lub Skandynawi? bo wiesz jesli w
      polsce to powiem ci tylko ze my polacy uwazamy nasze uczelnie za prestizowe juz
      nie wspominajac o inteligencji
      Czy w twoje rodzinie jest jakis znany na cały swiat ze swych osiągniec profesor
      lub wynalazca?
      dzielenie na mgr. oraz cholote skonczyło sie w 1989 roku bo wiesz za komuny
      jedyne co mozna bylo w zyciu osiągnąc to jakis tytuły typu prosesor ,lekarz,
      mgr. docent itd. dzis liczy sie potencjal czlowieka oraz jego osiągi

      Jesli uwazasz ze brak wykształcenia bedzie stawał na drodze to powiem ci ze
      wielu moznych tego swiata tez jest bez wyksztalcenia i to nawet sredniego!!!
      • Gość: Beata Re: normalnie jestes glupia i prymitywna Beato IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 15:59
        Trochę siedzę na Forum więc zdążyłam już poznać twoją osobę i powiem tylko, że
        innego komentarza z twojej strony się raczej nie spodziewałam.
        Przyznaj-sam nie masz wyższego wykształcenia, prawda?
        No widzisz-to wychodzi z twojego postu jak słoma z butów.
        "Inteligencja" to nie potomkowie królów-to się nazywa "arystokracja". A te
        twoje "prestiwozwe(powtarzam prstizowe)" studia w USA to bardziej snobizm niż
        wyznacznik czyjejś inteligencji.
        Niestety o samą kasę mi nie chodzi. Mam gdzieś "osiągi" jeśli ktoś nie zna
        podstawowych pojęć i ma takie poglądy na świat jak ty.
        P.S. nie "chołota", ale: HOŁOTA
        Pozdrawiam
        • Gość: Zawodowiec ścieme sypnełas i tyle IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 16:16
          skoro mnie znasz tzn. ze tu siedzisz i piszesz jak oszalala coraz to nowe mity,
          dzisiejszy jest o maturze jutro o tesciowej pojutrze o klutni z mezem, itd itd
          itd itd itd itd

          no narazie nie mam wyzszego wyksztalcenia bo miec go nie moge(za młody jestem)
          • Gość: Beata I mieć go nie będziesz... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 16:26
            ...coś mi się zdaje...
            Rzadko wdaję się tu w dyskusję-w przeciwieństwie do Ciebie :)
            • Gość: Zawodowiec no wiesz zaoczynm jestem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 16:31
              jeszcze 2 lata wiec jest szansa na posiadanie go ale i tak nie przywiązuje do
              tego wiekszej wagi .

              zdecydowanie gorzej jest jak dziewczyna nie ma wyksztalcenia
            • miriammiriam Re: I mieć go nie będziesz... 05.03.04, 16:36
              jesteś z facetem bez studiów od roku i nagle, dlatego że on nie zdał matury,
              pojawia się problem braku wykształcenia.
              dopiero 25 lat! toż to stary koń, chyba gdzieś pracuje, prawda?
              czy on ci kiedykolwiek obiecywał, że pójdzie na studia, czy to tylko twoje
              pobożne zyczenia?
              związałaś się z facetem, który ma średnie wykształcenie i nic się nie zmieniło,
              fakt że nie zdał matury świadczy tylko o tym, że ma średnie bez matury i o
              niczym więcej.
              mama jest niezadowolona, bo zapewne od początku nie podobał jej się
              taki "nieuk" , a teraz ma się do czego przyczepić.
              • Gość: Beata A Ty co taka nabuzowana jesteś? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 16:46
                O tym, że nie ma matury dowiedziałam się po jakiś 3 m-cach naszej znajomości (a
                właściwie już: miłości :)). Deklarował, że chce cos z tym zrobić i to przy
                najbliższej okazji. Lato, jesień mijały - "jeszcze tyle czasu, jak zacznę teraz
                sie uczyć to wszystko wyparuje". OK - ale przyszła zima, niebawem minie i jak
                było tak jest...
                Owszem - od matury cały czas pracuje. A to, że chce iść na studia to nie tylko
                moje pobożne życzenie ale przede wszystkim jego. (Szkoda, że na gadaniu się to
                kończy).

                • miriammiriam Re: A Ty co taka nabuzowana jesteś? 05.03.04, 16:56
                  problem nie tkwi więc w samym fakcie braku matury, tylko w niedotrzymanej
                  obietnicy
                  • Gość: Beata Re: A Ty co taka nabuzowana jesteś? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 17:04
                    Mylisz się. Problem tkwi w tym, że w dzisiejszych czasach bez matury ani rusz,
                    bo otwiera ona drogę do różnych szkół, studiów, daje większe szanse
                    zatrudnienia...
                    Jestem rozczarowana tym, że nie umie przysiąść tych parę tygodni i zdać ten
                    cholerny egzamin, co najbardziej chyba jemu samemu poprawiłoby humor. Bo ma
                    kompleksy na tym punkcie, wierz mi, i to całkiem spore.
                    • miriammiriam Re: A Ty co taka nabuzowana jesteś? 05.03.04, 17:15
                      Gość portalu: Beata napisał(a):

                      > Mylisz się. Problem tkwi w tym, że w dzisiejszych czasach bez matury ani
                      rusz,
                      > bo otwiera ona drogę do różnych szkół, studiów, daje większe szanse
                      > zatrudnienia...
                      > Jestem rozczarowana tym, że nie umie przysiąść tych parę tygodni i zdać ten
                      > cholerny egzamin, co najbardziej chyba jemu samemu poprawiłoby humor. Bo ma
                      > kompleksy na tym punkcie, wierz mi, i to całkiem spore.

                      widze, ze forumowicze nie bez powodu wyśmiali cie na samym początku...
                      facet jest jaki jest: nie ma matury, ma kompleksy, nie wykazuje konsekwencji w
                      dążeniu do celu i albo go takiego akceptujesz, albo nie.
                      • Gość: Beata Re: A Ty co taka nabuzowana jesteś? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 17:22
                        "widze, ze forumowicze nie bez powodu wyśmiali cie na samym początku..."
                        - a jakiż to powód, żeby mnie wyśmiać? - bo ja go doprawdy nie widzę. To, że na
                        forach jest niemało kretynów to rzecz jasna, ale to,że Ty miriammiriam się z
                        nimi utożsamiasz to dla mnie nowość...
                        • miriammiriam forumowi kretyni 05.03.04, 17:46
                          poprosze o liste kretynów z którymi się niby utożsamiam. jestem niezwykle
                          ciekawa.



                • Gość: evik Re: A Ty co taka nabuzowana jesteś? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 17:52
                  beata- nie daj się tym wszystkim MORALNYM, które tak Cię krytykują, bo za
                  przeproszeniem g... rozumieją.
                  Mój facet po dwóch latach związku wyznał mi, że tak naprawdę to on nie zdał
                  matury, a okłamywał mnie, bo bał się, że go zostawię...
                  Nie zostawiłam go, i dobrze nam się układa. Wspomniałaś w tym wątku o tym, że
                  ojciec dziecka musi mieć maturę... i to jest właśnie to. Poza tym, brakiem
                  matury zamyka sobie drogę do lepszej pracy lub ew. na studia.
                  Prosiłam, drążyłam, lecz za każdym razem wybucha, jest zły, że się wpieprzam w
                  JEGO sprawy, mówi, że jak będzie chciał, to zrobi.. i że Jemu matura nie jest
                  potrzebna. Załamuje mnie to, on ma 24 lata, i tą całą swoją agresją zakrywa
                  zwyczajny lęk, że znowu mu się nie uda (oblał matmę, z polskiego miał 4).
                  Nie wiem co mam zrobić... Jest strasznie uparty..
          • Gość: Kuku [...] IP: *.chello.pl 05.03.04, 21:17
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • envi Re: On nie ma matury... 05.03.04, 17:12
      a ja nienawidzę ludzi którzy nie mają krzty ambicji i nie szanują
      wykształcenia.i tyle.sama mam podobny problem,ponieważ mój facet ledwo dociąga
      skończenie studiów licencjackich w wieku 23 lat.na prywatnej uczelni.kocham
      go,ale jestem pewna że jeszcze jedna dziwna wpada na studiach i się
      rozstajemy.Zależy mi na tym,żeby mieć pewną przyszłość i nie sądzę żę będę mieć
      jej gwarancję u boku człowieka który nie ma ambicji bądź idzie na łatwiznę.W
      tym jednym przypadku bez względu na miłość i sentymenty myślę racjonalnie,bądź
      jak kto woli:jak wyrachowana suka.
      i niestety jest mi wstyd przed zanjomymi,jeśli idzie o pytanie a gdzie studiuje
      Twój facet?albo ile ma lat? w momencie odpowiedzi na to pytanie czuję się
      jakbym mówiła że nic nie osiągnął.Bo tak na prawdę uważam że NiC nie osiągnął
      jeszcze.i mam gdzieś to żę jest czuły,kochający,wierny itepe jeśli jest zerem i
      nie zamierza z tym dalej nic robić.
      • Gość: Beata Czy Ty nie przesadzasz? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 18:07
        Zastanów się czy go naprawdę kochasz.
        • envi Re: Czy Ty nie przesadzasz? 05.03.04, 18:24
          naprawdę go kocham,jednak jak już mówię życie często pokazuje że uczucia
          uczuciami a życie życiem.nie zamierzam poświęcać się na ołtarzu
          miłości.Prawdopodobieństwo tego że moją miłościa wykarmię potomstwo jest
          zerowe.Po pewnym czasie samo uczucie nie wystarcza i ludzie mają do siebie zbyt
          wiele pretensji.Na początku chcesz dać z siebie jak najwięcej,odsuwasz na
          dalszy plan swoje potrzeby a później co raz trudniej je wyegzekwować.
          Nie sądzę że przesadzam.Samodzielnie kreuję moją własną przyszłośc i mojego
          ewentualnego potomstwa.Przewiduję różne scenariusze i jeśli więcej jest
          czarnych nie łudzę się że jednak te świetlane wygrają. Świadomie inwestuję w
          takie plany idee,które mają szansę się ziścić.Chcę wieść dostatnie życie,mieć
          udane małżeństwo i stabilizację,nie łudzę sięże jakoś wyjdzie ale staram się na
          to wpłynąć jak najbardziej.
          Jedni nazywają to wyrachowaniem,drudzy racjonalizmem. Nie buduję mojego życia
          na kruchych fundamentach,z szansą na rozwód lub kłótnie,niezadowolenie.i nikogo
          nie oszukuję.Mój luby wie co myślę.
          • Gość: Beata Re: Czy Ty nie przesadzasz? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 18:32
            Widzę, że wiesz czego chcesz. Ja się jeszcze łudzę. Ale przed chwilą wpadł do
            mieszkania, cos wziął i pognał na salę. Jak go widzę to aż mi lepiej. Od razu
            mi się pajda cieszy. No i co tu robić?
            Ależ my baby się dajemy omamić!
            • envi Re: Czy Ty nie przesadzasz? 05.03.04, 18:42
              właśnie,ilekroć tak mam to sobie myśle jak bardzo byłam zakochana w moim ex i
              zdawało mi się że żyć bez niego nie mogę a teraz?
              miłość jest ważna,ale ja zakładam żę moje małżęństwo będzie trwać do końca
              życia a nie przez kilka sezonów a potem tylko na papierze.to nie jest
              egoistyczne myślenie,ja też nie chcę komuś składać obietnic których nie będę
              mogła dotrzymać.nie mogę obiecać mojemu facetowi że w zdrowiu i chorobie,póki
              śmierć nas nie rozłączy,skoro już teraz mnie wkrw fakt jego
              nieodpowiedzialności.
    • Gość: Beata DYSORTOGRAFIA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 18:51
      Czy słyszeliście coś o tym? Czy ktoś z was zetknął się z tym "zaburzeniem"?
      (np.przykład z własnej rodziny).
      Pomyślałam właśnie, że to może byc przyczyną tych byków w wypracowaniach. Czy
      jeśli ma się na to "papier" to na maturze dadzą mu spokój z ortografami?
      Bo innego wyjścia już nie znajduję...
      • oleena Re: DYSORTOGRAFIA 05.03.04, 19:27
        Jeśli ma dysortografię, stwierdzoną badaniem w specjalistycznej poradni, nie
        póżniej niż na 9 m-cy przed maturą, to dadzą mu spokój z ortografią.
        Te zasady dotyczą młodzieży licealnej. Jak to jest w przypadku dorosłych
        najlepiej spytać w Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej- namiary powinno dać
        kuratorium, być może też oni udzielą informacji.

        A tak z innej beczki: ja byłam mgr, mój facet technikiem. W czasie naszego
        związku on uzyskał zaocznie tytuł inżyniera, a potem magistra. I zaraz potem
        się rozstaliśmy :) Równy poziom wykształcenia nie zagwarantował nam wspólnej
        przyszłości.
        • envi Re: DYSORTOGRAFIA 05.03.04, 20:23
          popieram.tylko dlaczego ten twój facet wcześniej sam na to nie wpadł,sam się
          nie zainteresował,nie zrobił czegokolwiek w tym kierunku?
          • Gość: Beata Re: DYSORTOGRAFIA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 20:38
            Oto pytanie...
            Niestety on ma jakąś "blokadę" - minęło już parę latek, wydaje mu się pewnie,
            że to wszystko takie trudne, poza tym stracił kontakt z nauką i wiele
            pozapominał. Woli oddalać od siebie tę myśl niż zwyczajnie wziąć sprawy w swoje
            ręce.
            Zresztą - ostatnio spotkał się z polonistką, ma dostać od niej zagadnienia.
            Tylko czemu tak późno?... :(
    • Gość: hanka Re: On nie ma matury... IP: *.ska01.telsat.wroc.pl 05.03.04, 22:34
      Oj, obawiam się, że zdanie matury Cię nie zadowoli i nie rozwąże waszego
      problemu; potem będziesz chciała, żeby poszedł na studia i to nie byle jakie,
      tylko takie które zapewnią "dobrą przyszłość".
      A co by było, gdyby Twój facet nagle zechciał podążyć za swoimi
      zainteresowaniami i iść na takie kompletnie "nieprzyszłściowe" studia typu
      etnografia, filozofia, itp?
      • Gość: Beata Re: On nie ma matury... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 22:58
        Jak ja zaczynałam studia to po bankowości pracowało się w banku, ale jak je
        skończyłam to modnym stało się co innego - kreatywność, indywidualizm,
        inteligencja emocjonalna. Można skończyć chemię a zostać Key Account Managerem
        w jakimś molochu albo head hunterem w innej agencyjce. Przestało to mieć aż
        takie znaczenie.
        Podziwiam ludzi, którzy idą na oryginalne, niemodne kierunki. Przyznam
        szczerze - ja sama trochę zboczyłam ze swoich zainteresowań. Teraz staram się
        do nich wracać, ale rozpoczęcie studiów w tej dziedzinie już nie wchodzi w grę.
        Jakkolwiek nigdy tego nie żałowałam.
        Chcę zobaczyć, że coś robi. Że się stara. Jak zobaczę, że coś go fascynuje,
        będę w siódmym niebie.
        Pa,pa
    • appassionato Re: On nie ma matury... 05.03.04, 22:42
      Nie matura, lecz chęć szczera....
    • Gość: la Re: On nie ma matury... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.03.04, 23:40
      ja ciebie rozumiem , tez bylam w podobnym zwiazku a po kilku latach sama
      podczas konczenia studiow bylam po " drugiej" stronie,..tzn nie mialam ochoty
      pisac magistra a potem sie po prostu balam isc do promotora po zbyt dlugiej
      nieobecnosci, on pewnie tez sie po prostu boi ale mozna to przelamac, moj
      chlopak po prostu mnie wspieral ale tez sie pytal.."ile stron dzis napisalas
      pracy, ..."pokaz co napisalas"?...itp i nigdy mnie nie naciskal. Rozumiem ze
      chcesz jako przyszla zona matka miec zapewniony byt i wsparcie, moze sprobuj
      bardzo delikatnie sie pytac a jak sie nie zmieni to moze powiedz o swoich
      obawach szczerze.zycze powodzenia .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka