Dodaj do ulubionych

Pomogę samotnej matce

26.12.13, 11:37
Witam,

Jestem gotowy pomóc samotnej matce finansowo, ale nie tylko.
Chciałbym się zaopiekować i wesprzeć w ciężkich chwilach kobietą która pozostała sama wraz ze swoją pociechą.
Proszę o kontakt na adres: jerry.cyp@gazeta.pl
Obserwuj wątek
    • ewela8221 Re: Pomogę samotnej matce 18.01.14, 02:51
      jerry.cyp napisał:

      > Witam,
      >
      > Jestem gotowy pomóc samotnej matce finansowo, ale nie tylko.
      > Chciałbym się zaopiekować i wesprzeć w ciężkich chwilach kobietą która pozostał
      > a sama wraz ze swoją pociechą.
      > Proszę o kontakt na adres: jerry.cyp@gazeta.pl
      Witaj Jerry.
      Jestem młodą, atrakcyjną mamą. Mam 30 lat i 2 letnie dzieciątko, potrzebuję pomocy a dokładnie żeby ktoś mi wynajął przynajmniej na początek mieszkanie (mogę potem systematycznie zwracac tą kwotę za wynajęcie), po prostu muszę wyprowadzic się od partnera który ciągle wszczyna awantury a ja mam już tego dośc, wiem że jestem fajną, miłą kobietą która zasługuje na kochającego mężczyznę i szacunek. Potrzebuję na początek mieszkania ponieważ nie mam gdzie się wyprowadzic a mieszkam w jego mieszkaniu a nie dysponuję aż tak dużą kwotą pieniędzy by wynając.
      • marika669 Re: Pomogę samotnej matce 18.05.15, 19:40
        Witajcie szukam wsparcia od ludzi którza mogą pomóc mi bezinteresownie .Jestem mamą 3 dzieci oraz niedługo nadejdzie synek na świat .Niestety życie okazało się zbyt brutalne ale co mogę napisac są to konsekwencje moich własnych wyborów .Bardzo proszę o pomoc finansową tych co są w stanie podzielić się każada zł będę zawdzięczała wiele chociaż nie mogę nic dac od siebie :-( szukam pomocy od ludzi , którzy chceliby bezinteresownie pomóc. Jestem w trudnej sytuacji finansowej i nie wiem już jak sobie z tym poradzić. Właśnie straciłam pracę , z powodu redukcji etatów i będę na zasiłku , niestety mam kredyt ,który muszę spłacać mimo wszystko. Niwstety bank mi nie chce pomóc , może ktoś z was mi pomoże . Tak chciałabym wyjść na prosto i nie martwić się tym długiem . Ale nie mogę o niczym innym myśleć. Jedynie uśmiech moich dzieci mówi mi, żebym się nie poddawała i nie robię tego . Nie wiem czy będzie ktoś w stanie wpłacić mi parę zł na konto , ale jeśli tak to byłabym wdzięczna, tylko , że ja niestety nie mam nic do zaoferowania w zamian . Przepraszam za rozpisanie.. Jeszcze raz proszę o pomoc i serdecznie dziękuję za każde pieniądze . Jesli ktoś chciałby mi pomóc to mój nr konta:50 1020 5558 1111 1773 5630 0068
        • e.drozdz1392 Re: Pomogę samotnej matce 22.04.15, 15:10
          Witam ja rowniez jestem samotna matka mam 22 lata i 17 miesieczna corke Lenke w tym momencie jestem po sprwie o alimenty zasodzono 600 zl ale ojciec dziecka od grudnia dal mi na corke tylko niecale 600 zł jest mi ciezko poniewaz moja corka jest dzieckiem ktore bardzo czesto choruje jest alergiczka i na nia miesiecznie wydaje prawie 1200 zł z czego musze sie tez dokladac do rachunkow, i z czego mam je zaplacic? Jestem poprostu tptalnie zalamana bylam dzis w mopsie z mopsu dostane tylko 300 zl ale jezeli ojciec dziecka nie bedzie dalej placil to poprostu sobie nie poradze:( MIeszkam z mama i bratem brat sie uczy a mama jest po wypadku miala operacje i ma teraz niestabilna jedna noge prawdopodobnie czeka ja druga operacja bo rentgen zle wyszedl ale musi czekac na konsultacje z lekarzami, mama cos dorabia na wozku u znajomych w barze ale nie sa to wielkie kwoty a ja nie mam jak isc do pracy bo nawet jak bym mama z moja mala zostala to nie jest w stanie wszystkiego przy niej robic. zlozylam pisma do 3 zlobkow ale panie dAJA mi marne szanse.. juz nie wiem co mam zrobic:( w razie czego moj mail to e.drozdz1392@wp.pl
    • adelajda07 Re: Pomogę samotnej matce 06.07.15, 16:26
      Witam :) Jak wiele kobiet napiszę kolejną banalną historię porzucenia mnie i córki przez jej ojca...nie mając nawet świadomości tego że się zostało porzuconym....ponad 7 lat temu ojciec mojej córki dzień po jej narodzinach wyjechał do pracy za granicą aby zapewnić nam jakiś byt....niby wszystko było dobrze....przyjeżdżał co jakiś czas...przysyłał pieniądze....opłacał rachunki...sygnałów było wiele że coś już jest nie tak i znam przyczyny jego zachowań....w grudniu z niewiadomych powodów nie opłacił mieszkania w którym przebywam z córką i jest wynajmowane....musiałam pożyczyć aby nadal mieć dach nad głową....w styczniu się odezwał i wszystko oddał....do maja było znowu normalnie choć przestał się odzywać i w czerwcu ponownie nie opłacił mieszkania jak i innych rachunków.....i teraz nie wiem co mam dalej począć ponieważ jak już wspomniałam mieszkanie jest wynajmowane jak w tym miesiącu nie opłacę to wyląduje z córką na ulicy.....ja nie pracuję....wiem że jest to śmieszne i dziwne ale nie mam z kim córki zostawić w czasie gdy będę pracować a są teraz wakacje....nawet w okresie szkolnym....bo świetlica funkcjonuje do 15:30 a znaleźć taką pracę nie jest łatwo....rodzice nie chcą mi pomóc...nie mam tu nikogo.....może ktoś mi poradzi co mam w takiej sytuacji zrobić....gdzie sie zgłosić aby zapewnić córce lokum...zostało niewiele czasu....a chcę w końcu pójść do pracy i nie bać się
      • misty241 Re: Pomogę samotnej matce 11.07.15, 21:38
        Do adelajda07, ja jestem mamą dwójki malutkich dzieci z własnego wyboru, ale daje radę radzę jak najszybciej udać się do mopsu wiem, że może to być z początku upokarzające stanie w poczekalni głównie z alkoholikami pierwszy raz jak poszłam to az sie chowałam zeby mnie nikt nie zobaczył ale dal dzieci zrobi sie wszystko jak nie ma się na jedzenie, mops nie zostawi nikogo kto ma dzieci bez pomocy pomoże nawet znaleźć pracę w razie czego załatwi opiekunkę do dzieci z mopsu trzeba tylko przełamać wstyd schowąc honor do kieszeni jeśli chodzi o dzieci to zrobi się wszystko poza tym to my rodzice fundujemy sami dzieciom takie dzieciństwo więc trzeba im zapewnić jak najlepsze warunki bo to nie ich wina dlatego dziwie sie matkom które unoszą sie honorem i starają sie na własną ręke jakoś sobie radzić. Podaj proszę swojego maila jeśli chciałabyś pogadać zawsze to jakieś wsparcie jakbyś była z mojej okolicy chętnie mogłabym ci pomóc choćby w opiece nad córką.
    • evelinaxs88 Re: Pomogę samotnej matce 16.09.15, 12:36
      witam, widzę ogłoszenie dość stare ale napiszę.. jestem matką 5latki dziewczynka niby jak każda inna ale jednak wyjątkowa.. mało kapryśna, chętna do pomocy, mądra, zaczyna się uczyć jezyków pomagamy sobie na wzajem. Przez 8 lat prawie zylam w zwiazku, z czego 6 lat małżeństwa.. niby było ok.. tak myslał mąż... nie chciał rozmwaiac o problemach, nie chciał ich nawet rozwiazywac... znowu sie czepiam.. o co mi chodzi po prostu bylo mu dobrze... wozilam obiady do pracy, nie wolalalm pieniedzy na swoje wydatki bo dorabilam dorywczo w cateringu, sam rzadko dawal jakiekolwiek pieniadze zakupy glownie robil sam, dbalam o dom o wychowanie córki, potem bylo tylko gorzej.. pił bo na to zawsze ''10zł'' było.. przeciez ciezko pracowal.. potem zaczelo sie cpanie.. dla mnie maruhuana to tez cpanie, zly nalog czego nie toleruje... smarkaczowi 16 lat jeszcze ''wypada'' choc i tak jestem przeciwko ale mezowi i ojcu nie... wiecznie bylam sama.. nie pomagal.. mamusi swojej tylko rozumiem szacunek do rozicow itd ale gdy przychodzi dziecko i czlowiek chce bezzpiecznego normalnego zwiazku bardziej skupic powinien sie na swoich bliskich w domu.. gdy juz nie mielismy o czym rozmawiac slowa , placz nic nie pomagalo poddalam sie.. zaczelam cwiczyc, robic cos dla siebie oczywscie zawsze z Córką.. towarzyszy mi wszedzie nadal.. pod koniec zeszlego roku mąż znalzł sobie 17 latke, swiezutka, piękna... nie brakuje mi niczego uwazam ale jednak bylo to jak strzal w pysk, potem zwiazal sie z studentką i sa po dzis dzien razem, od ponad pol roku jestem rozwiedziona córka jest ze mna , wynajmujemy mieszkanie, niby lzej w sesnie obciazenia psychicznego jakim byl zle dobrany partner.. ale nie jest Nam lekko, praca jest ale w systemie premiowym , raz jest premia raz nie.. alimenty owszem mam ale polowa idzie na przedszkole, mam mase zaleglosci z ktorymi sobie nie radze, naprawa auta, przeglad, ubezpiecznie, owszem jezdzi itd. sprzedac nie moge bo nie wyobrazam sobie bez auta zyc.. o tyle lzej mam ze na urodziny czy imieniny mala dostaje ubranka, ojciec czasem jej tez cos kupi.. ale nie oszukujmy sie dziecko rosnie, a rzeczy to nie sa wszystkie potrzeby, spacery wspolne glupiego loda czy batonika czasem dziecku trzeba odmowic... a chciala by na basen czy jechac zwiedzac pociągiem to nie są jakies wygórowane wymagania ale jednak dla Nas za duzo. kazego wieczoru robimy to samo wracamy z przedszkola jemy, kapiel bajka, kołysknka lub paciorek i spać.. i kolejny dzien nie jestem jakos wielce pobożna.. ale chyba mimo wszystko czuwają nad Nami jakieś Anioly.. pomoc w kazdej formie była by mile widziana, pieniadze to nie wszystko ale co zrobić bez nich jak zyć ? jeśli ktoś byłby w stanie proszę o odpowiedź.. mogą być rzeczy , może być jedzenie, środki czystości, to też mnie jakoś odciąży, załatwienie naprawy auta przegladu ubezpiecznia co kolwiek.. będę wdzięczna.. ktoś by powiedział znajdz sobie faceta bedzie Ci łatwiej.. kiedyś może i się taki pojawi ale czekam na rozważnego odpowiedzialnego mężczyzne który udowoni że jedna kobieta no plus dziecko mogą być dla Niego wszystkim.. nie czuje sie w zaden sposob gorsza od innych kobiet bez dzieci np tylko rzadko sie czuje rozumiana... aaa bo co to jest jedno dziecko i byc.. byc to za mało.. praca w wychowanie dziecka nie byle jak ale jak nalezy jest przyjemna... ale i trudna..
    • evelinaxs88 Re: Pomogę samotnej matce 16.09.15, 16:18
      witam, widzę ogłoszenie dość stare ale napiszę.. jestem matką 5latki dziewczynka niby jak każda inna ale jednak wyjątkowa.. mało kapryśna, chętna do pomocy, mądra, zaczyna się uczyć jezyków pomagamy sobie na wzajem. Przez 8 lat prawie zylam w zwiazku, z czego 6 lat małżeństwa.. niby było ok.. tak myslał mąż... nie chciał rozmwaiac o problemach, nie chciał ich nawet rozwiazywac... znowu sie czepiam.. o co mi chodzi po prostu bylo mu dobrze... wozilam obiady do pracy, nie wolalalm pieniedzy na swoje wydatki bo dorabilam dorywczo w cateringu, sam rzadko dawal jakiekolwiek pieniadze zakupy glownie robil sam, dbalam o dom o wychowanie córki, potem bylo tylko gorzej.. pił bo na to zawsze ''10zł'' było.. przeciez ciezko pracowal.. potem zaczelo sie cpanie.. dla mnie maruhuana to tez cpanie, zly nalog czego nie toleruje... smarkaczowi 16 lat jeszcze ''wypada'' choc i tak jestem przeciwko ale mezowi i ojcu nie... wiecznie bylam sama.. nie pomagal.. mamusi swojej tylko rozumiem szacunek do rozicow itd ale gdy przychodzi dziecko i czlowiek chce bezzpiecznego normalnego zwiazku bardziej skupic powinien sie na swoich bliskich w domu.. gdy juz nie mielismy o czym rozmawiac slowa , placz nic nie pomagalo poddalam sie.. zaczelam cwiczyc, robic cos dla siebie oczywscie zawsze z Córką.. towarzyszy mi wszedzie nadal.. pod koniec zeszlego roku mąż znalzł sobie 17 latke, swiezutka, piękna... nie brakuje mi niczego uwazam ale jednak bylo to jak strzal w pysk, potem zwiazal sie z studentką i sa po dzis dzien razem, od ponad pol roku jestem rozwiedziona córka jest ze mna , wynajmujemy mieszkanie, niby lzej w sesnie obciazenia psychicznego jakim byl zle dobrany partner.. ale nie jest Nam lekko, praca jest ale w systemie premiowym , raz jest premia raz nie.. alimenty owszem mam ale polowa idzie na przedszkole, mam mase zaleglosci z ktorymi sobie nie radze, naprawa auta, przeglad, ubezpiecznie, owszem jezdzi itd. sprzedac nie moge bo nie wyobrazam sobie bez auta zyc.. o tyle lzej mam ze na urodziny czy imieniny mala dostaje ubranka, ojciec czasem jej tez cos kupi.. ale nie oszukujmy sie dziecko rosnie, a rzeczy to nie sa wszystkie potrzeby, spacery wspolne glupiego loda czy batonika czasem dziecku trzeba odmowic... a chciala by na basen czy jechac zwiedzac pociągiem to nie są jakies wygórowane wymagania ale jednak dla Nas za duzo. kazego wieczoru robimy to samo wracamy z przedszkola jemy, kapiel bajka, kołysknka lub paciorek i spać.. i kolejny dzien nie jestem jakos wielce pobożna.. ale chyba mimo wszystko czuwają nad Nami jakieś Anioly.. pomoc w kazdej formie była by mile widziana, pieniadze to nie wszystko ale co zrobić bez nich jak zyć ? jeśli ktoś byłby w stanie proszę o odpowiedź.. mogą być rzeczy , może być jedzenie, środki czystości, to też mnie jakoś odciąży, załatwienie naprawy auta przegladu ubezpiecznia co kolwiek.. będę wdzięczna.. ktoś by powiedział znajdz sobie faceta bedzie Ci łatwiej.. kiedyś może i się taki pojawi ale czekam na rozważnego odpowiedzialnego mężczyzne który udowoni że jedna kobieta no plus dziecko mogą być dla Niego wszystkim.. nie czuje sie w zaden sposob gorsza od innych kobiet bez dzieci np tylko rzadko sie czuje rozumiana... aaa bo co to jest jedno dziecko i byc.. byc to za mało.. praca w wychowanie dziecka nie byle jak ale jak nalezy jest przyjemna... ale i trudna.. mój mail : savemysoul@interia.eu
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka