10.03.04, 12:00
Od kilku lat tkwię w bezsensownym toksycznym układzie. Nie muszę wspominać, iż
trudno jest mi to zakończyć. Zastanawiam się czy jest możliwe rozstawanie się
z kimś "na raty". Jeżeli tak, bardzo proszę o podpowiedź
Obserwuj wątek
    • wejsunek Re: rozstanie 11.03.04, 13:55
      jeśli Twój "układ toksyczny" a raczej jego toksycznośc polega na różnicy wieku
      tylko ( co jest raczej niemożliwe)to chyba nie ma problemu zeby to
      przerwać...brak raczej woli zdeterminowanej.
      Co do rozstawania "na raty" to jest to owszem możliwe.Mam to za sobą.
      ja w układzie ( jako starszy o 19lat) starszy -młodsza...wiedząc od początku o
      beznadziejnej przyszłości zwiazku nie dopuszczałem do nadmiernego zacieśniania
      związku ( wiem wiem egoizm) Ale tenże egoizm nie dawał mi spokoju pt: jak ja
      jej za parę lat w oczy popatrzę....a na dodatek pracujemy ( nadal ) razem...ale
      jakoś rozmawiając...rozluźniliśmy kontakty( parę razy były nawroty) a później (
      no nie bez serca bólu) rozstaliśmy sie zupełnie.Jak minął rok ...takiej w sumie
      niechęci jesteśmy baaaardzo fajnymi kumplami...co kiedyś w relacjach damsko
      meskich wydawało mi sie niemożliwe......ale na serio mam pełny ducha spokój
      będąc w jej towarzystwie i mając świadomośc ,że jest z kimś innym..( co kiedyś
      przyprawiało mnie o sciekłą rozpacz na samą myśl)
      andrzej
      • niezapominajka69 Re: rozstanie 11.03.04, 15:34
        Najsmutniejsze w moim przypadku jest to, że ta druga strona nie ma wyrzutów
        sumienia. Oboje staramy się nie zacieśniać kontaktów, chociaż nie jest mi
        osobiście łatwo, myślę, że druga strona nie ma bardzo dużych z tym problemów.
        Masz rację brak silnej woli...doskonale zdaję sobie z tego sprawę. I to jest
        takie tragiczne!
    • 38sama Re: rozstanie 16.03.04, 10:42
      Rozstawalam sie an raty. Od roku tak sie rozstaje. Tylko ze to on jest mlodszy
      ode mnie. O trzy lata. To nie powinien byc problem ale tu chodzi o jego
      wewnetrzna "mlodosc" a raczej niedojrzalosc. Trudno sie rozstac chociaz wiem ze
      to bezsensowny zwiazek. To by sie nie udalo. Inne filmy inne zainteresowania
      same innosci. Chce sie uwolnic czego i Tobie zycze:-)
    • 38sama Re: rozstanie 16.03.04, 10:44
      Rozstawalam sie na raty. Od roku tak sie rozstaje. Tylko ze to on jest mlodszy
      ode mnie. O trzy lata. To nie powinien byc problem ale tu chodzi o jego
      wewnetrzna "mlodosc" a raczej niedojrzalosc. Trudno sie rozstac chociaz wiem ze
      to bezsensowny zwiazek. To by sie nie udalo. Inne filmy inne zainteresowania
      same innosci. Chce sie uwolnic czego i Tobie zycze:-)
    • didi1984 Re: rozstanie 18.03.04, 08:03
      hejcia. Ja kiedyś byłam w związku 3,5 roku. A zerwanie zajęło mi 1,5 roku, bo
      było mi go szkoda... niestety, nie da sie bezboleśnie, przykro mi :(
    • engobe Re: rozstanie 21.04.04, 19:40
      też niestety tkwię w bezsensownym hipertoksycznym układzie, który doprowadził
      do dramatycznej sytuacji. zamiast jak najszybciej to przerwać torturujemy się
      bezlitośnie. obydwoje jesteśmy bliscy obłędu. nie rozumiem dlaczego tak to
      wygląda i szczerze mówiąc to czasem marzę, żeby zwariować- już więcej nie
      maltretowałabym się myślami na ten temat.koszmar to za słabe słowo na
      określenie tego, co przeżywamy. i to właśnie rozstawanie na raty w dużej mierze
      doprowadziło do tej patologii. kobieta pod trzydziestkę i mężczyzna po
      czterdziestce..a jak niedorozwinięte dzieci..
      • felicity76 Re: rozstanie 22.04.04, 00:05
        Czy to sprawa wieku? Nie wiem. I musze Wam przyznac, ze niektore z Was musza
        miec niesamowita sile psychiczna i emocjonalna, zeby tkwic w toksycznym zwiazku
        i rozstawac sie na raty...przeciez to okropny bol, ktory wydaje sie trwac w
        nieskonczonosc! Nie rozumiem nawet co u was oznacza "rozluznienie
        kontaktow"...a nadal bycie z ta osoba. Wiem, ze to wszystko bardzo trudne, bo
        sama kiedys tkwilam w podobnym ukladzie, ale przekonalam sie, ze jednak
        radykalne rozstanie jest o wiele zdrowsze. Boli, ale wszystko po czasie wraca
        do normy. Osobiscie nie moglabym zdzierzyc rozstawania sie przez rok kompletnie
        wycienczajac sie z emocji...Wole dzialac zdecydowanie
        Pozdrawiam.
    • kamaona Re: rozstanie 02.07.04, 11:14
      Cześć,
      Również tkwiłam w takim związku, różnica wieku między nami wynosiła 20 lat.
      Kilka prób odejścia zaliczyliśmy, zawsze to on postanawiał skończyć nasz
      związek. Uważał, że jest dla mnie za stary. Za każdym razem to strasznie
      przeżywałam, powtarzałam sobie, że nie pozwolę mu tym razem do siebie wrócić bo
      mnie rani okrutnie, ale ... pozwalałam. Teraz kolejny raz odeszliśmy od siebie,
      właśnie mija miesiąc. Tym razem jest inaczej, zero kontaktu, nie istniejemy dla
      siebie. Okrutnie się czuję, boli, strasznie boli. Co trochę chcę do niego
      zadzwonić, ale co ja mu powiem?? Na razie ciężko... pustka... brak
      zainteresowań... wegetacja...łzy...
      Nie wiem jaki sposób rozstania jest dobry. Czy w ogóle istnieje jakiś sposób
      mniej bolesny, mniej przykry?? Jeśli ktoś kocha to każdy sposób będzie dla
      niego okrutny.
      • zosienka23 Re: rozstanie 04.07.04, 22:30
        no to widze, ze nas jest cale mnostwo-to przykre. Czy przyczyna rozstan u was
        jest tylko roznica wieku??Ja probuje sie rozstac-on jest starszy o 10 lat, ale
        to nie jest przyczyna. Wiem,ze to by bylo trudne-on jest po rozwodzie itd.
        Kilka razy zrywalismy kontakt, na chwile to cichlo, a potem pytanie"No to moze
        tylko przyjazn?" i od nowa. Raz konczylam ja, raz On, bo widzial,ze ja sie
        mecze...widze te wszystkie problemy, tlumacze sobie,ze nie mozemy, ale za
        chwile z drugiej strony pojawia sie watpliwosc "A dlaczego niby nie mozemy?". I
        tak w kolko. Nacierpimy sie oboje strasznie. Mnie jest jego zal, ale tez nie
        wyobrazam sobie, ze tak nagle mialby zniknac. To rowniez moj przyjaciel-
        najlepszy!
        • kamaona Re: rozstanie 05.07.04, 15:13
          U mnie głównym powodem rozstania jest różnica wieku. ON stwierdził, że jest
          dla mnie za stary, że jest już dziadkiem (fizycznie) i że to wstyd i dla mnie i
          dla niego. Mnie to akurat w ogóle nie przeszkadzało. Co jakiś czas dochodził do
          tego wniosku i stąd to nasze odchodzenie od siebie. U mnie podobnie jak u
          Ciebie (zosienka23) odchodziliśmy, później się tylko przyjaźniliśmy, jeszcze
          później już się nie tylko przyjaźniliśmy, a jeszcze, jeszcze później
          zrywaliśmy. I tak kilka razy. Przed miesiącem on znów podjął decyzję o
          odejściu, nie wiem ile mi jeszcze sił starczy ale na razie nie kontaktuję się z
          nim, unikam go, choć strasznie cierpię. Po prostu nie wiem co robić, boję się,
          że znów wszystko będzie od początku, a poza tym to za każdym razem naszego
          rozstania cos pozostaje, jakiś żal, gorycz i za każdym powrotem nie jest już
          tak samo, coś jakby umierało.
          Nie wiem, nie wiem co robić!!! Nie umiem, albo nie jestem jeszcze gotowa
          całkowicie zamknąć drzwi i zostawić GO za nimi.
    • monami5 Re: rozstanie 16.11.04, 05:23
      Odejdz od niego i to jak najszybciej, ja sama mam chyba podobna sytuacje i sie motam, ale tez mam
      zamiar odejsc- i wiem, ze to zrobie za pare m-cy... mam taki plan. Szkoda zycia... Zapraszam na moj
      watek: Rozstanie z powodu niedopasowania seksualnego?...

      Pozdrawiam i czekam na porady!
    • pchelka Re: rozstanie 22.12.04, 09:44
      Ktos tam gdzies napisał, że człowiek to istota indywidualna i nie ma co pakować
      naszych sytuacji w schematy (np. róznica wieku). Za nic się z tym nie zgadzam.
      Weszłam tu i czytam jakby o sobie. Szczególnie engobe, to tak jak u mnie i też
      mam świadomość, że OBOJE zachowujemy się jak dzieci. Też tkwię w toksycznym,
      beznadziejnym związku z mężczyzną o 20 lat starszym. Z czasem przestaje nas
      łączyć cokolwiek; znajomi, seks, wspólne spędzanie czasu - tego już nie ma. Z
      tą jednak róznicą, że ja juz nie cierpię, tylko jestem zła na siebie, że nie
      umiem tego rozstrzygnąć, ale to pewnie wynika ze "stażu".
      Mijamy się pod jednym dachem jak obce osoby, mówiąc co najwyżej "cześć".
      Marnujemy sobie nawzajem czas.
    • dureksis Re: rozstanie 29.07.05, 13:11
      Nie no jestem w szoku.
      Też jakbyście wyjęły własne słowa z moich ust.
      My rozstajemy się już czwarty miesiąc.
      Bez skutku tzn ja go molestuje aby wrócił bo cholernie go kocham.
      Ale on nie chce.Z jednej strony jestem zła na niego a z drugiej przecież wiem,
      żę ma rację.
      Nasz związek jest bez sensu za dużo nas dzieli:
      wiek <12lat różnicy>
      jego dzieci i dwa nieudane małżeństwa,
      mój brak dojrzałośći i wielka huśtawka emocjonalna...
      Ale kurczę to tak boli wszystko.
      Wspomnienia wspólnych nocy i poranków, każdy czulszy uścisk dłoni,
      wszystko boli a zarazem pcha mnie co weekend do jego łóżka...

      I GDZIE TU LOGIKA???
      JAK WPŁYNĄĆ NA SIŁĘ UCZUCIA???
      JAK DO CHOLERY ZACZĄĆ ZYĆ OSOBNO I DAĆ SZANSĘ DOITKNĄĆ SIĘ INNEMU FACETOWI??
      Nie wiem jeśli ty wiesz, napisz..:)
      • pchelka Re: rozstanie 29.09.05, 14:36
        Odeszłam,
        odeszłam na dobre.
        W zyciu nie przypuszczałam, ze się na to zdobędę.
        Odżywam.
        Miałam momenty takiego doła, że moze jednak, ale...
        udało mi się je pokonac.
        A on? Nie wiem - mamy zero kontaktu, pewnie czuje sie porzucony, obrażony, albo
        po prostu jest mu tak wygodnie....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka