kurtv
15.06.10, 20:32
Witam!
Mam taki problem i szukam porady. Jestem już dłuższy czas z dziewczyną. Ani
ona nie jest moją pierwszą, ani ja jej pierwszym. Mamy ponad dzieścia lat.
Problem pojawił się niedawno. Właściwie od jakiegoś czasu, czyli od niecałego
miesiąca, czułem, że coś jest nie tak - nie, nie kłóciliśmy się więcej, nie
spędzaliśmy ze sobą mniej czasu, nie przestaliśmy razem sypiać. Może z seksem
nie było tak jak dawniej, ale na to się nakładały różne czynniki z obu stron.
Kilka dni temu zapytałem się, czy mam dobre wrażenie, że jesteśmy w dziwnej
kropce. Odpowiedziała, że tak.
Potem bardzo definitywnie stwierdzała, że to koniec, lecz teraz, po kilku
dniach już taka definitywna nie jest.
Denerwuję się tym, bardzo mi zależy. Ona teraz nie ma pewności, czy chce
pracować nad tym związkiem. Mówi, że nie wie czy mnie kocha, ale zaznacza, że
wydaje jej się, że tak.
Co więcej, chce podjąć decyzję przy pomocy osób trzecich.
Problem leży też we mnie. Jestem osobą, można tak chyba powiedzieć, wrażliwą.
Mocno się stresuję tą sytuacją. Nasze spotkania, od kilku dni bardzo krótkie,
doprowadzają mnie do czegoś w rodzaju histerii, czy też paniki.
Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ona powiedziałaby, że to definitywny
koniec.
Co mam robić? Co o tym myśleć?