pendzacy_krolik 19.06.10, 16:01 denerwuje mnie,kiedy jest w domu.nie tesknie,kiedy wyjezdza,a wrecz przeciwnie-czuje ulge. powiedziec mu o tym,czy poczekac,az sie sam domysli? a co,jesli sie nie domysli? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
avital84 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 16:02 A jak długo czekasz z powiedzeniem mu tego? Ja bym chciała wiedzieć i wolałabym się rozstać z kimś kto mnie nie kocha. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 16:17 ale mnie nie interesuje juz,co on by wolal. w tym sęk:) zreszta jego tez nie interesuje,co ja bym wolala. avital84 napisała: > A jak długo czekasz z powiedzeniem mu tego? > Ja bym chciała wiedzieć i wolałabym się rozstać z kimś kto mnie nie kocha. Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 16:50 Qurcze, zaraz się na mnie rzucą tutaj, ale moja rada jest taka albo po prostu od niego odejdź i zacznij być szczęśliwa sama albo jeżeli jeszcze nie masz na tyle odwagi to spróbuj jakby było z kimś innym. Chyba zachęcam Cię do zdrady, ale paradoksalnie czasem zdrada pozwala partnerom się dotrzeć i sprawia, że ludziom znów na sobie zależy. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 18:41 no wlasnie od zdrady (rzekomej,bo nie udowodnionej)mojego meza zaczela sie ta rownia pochyla. nie tak prosto jest zaczynac wszystko od nowa kiedy na karku ma sie 50tke:( avital84 napisała: > Qurcze, zaraz się na mnie rzucą tutaj, ale moja rada jest taka albo po prostu o > d > niego odejdź i zacznij być szczęśliwa sama albo jeżeli jeszcze nie masz na tyle > odwagi to spróbuj jakby było z kimś innym. Chyba zachęcam Cię do zdrady, ale > paradoksalnie czasem zdrada pozwala partnerom się dotrzeć i sprawia, że ludziom > znów na sobie zależy. Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 18:48 Jeżeli jesteś pewna, że nie da się już nic zrobić z tym związkiem to odejdź. Załóżmy, że będziesz żyła 80 lat, tyle ile wynosi średnia długość życia kobiety w Polsce. Chcesz się jeszcze tak męczyć 30 lat? Jasne, że nie będzie łatwo. Chyba w żadnym wieku nie jest łatwo, ale Ty się niesłychanie męczysz. Rzadko wchodzę ostatnio na forum, ale zawsze jak jestem to trafiam akurat na Twój post, w którym piszesz mniej więcej to samo. Po 50tce też można fajnie żyć i mieć facetów na pęczki. :) Matka mojego byłego była po 50tce i miała takie powodzenie o jakim ja mogę tylko marzyć. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 19:28 to fatalnie,ze tak sie dzieje,swiadczy to o tym,ze jestem monotematyczna i od lat mam jeden problem:) tym bardziej,ze ja tez rzadko tu wchodze. jestem za biedna,zeby sie rozstac. musialabym meza splacic z czesci mieszkania. to sa trudne sprawy. no i nie bardzo widze sie przy boku innego faceta. kiedy sie przezylo najwieksza milosc zycia trudno liczyc,ze sie zdarzy nastepna:) avital84 napisała: > Jeżeli jesteś pewna, że nie da się już nic zrobić z tym związkiem to odejdź. > Załóżmy, że będziesz żyła 80 lat, tyle ile wynosi średnia długość życia kobiety > w Polsce. Chcesz się jeszcze tak męczyć 30 lat? > > Jasne, że nie będzie łatwo. Chyba w żadnym wieku nie jest łatwo, ale Ty się > niesłychanie męczysz. Rzadko wchodzę ostatnio na forum, ale zawsze jak jestem t > o > trafiam akurat na Twój post, w którym piszesz mniej więcej to samo. > > Po 50tce też można fajnie żyć i mieć facetów na pęczki. :) Matka mojego byłego > była po 50tce i miała takie powodzenie o jakim ja mogę tylko marzyć. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 19:45 Nie jesteś monotematyczna. Masz po prostu problem. Prawdziwy. Może jednak warto z nim porozmawiać. Skoro Cię zdradzał to może prowadzi podwójne życie i dla niego takie rozwiązanie było by również wygodne. W kwestii mieszkania może udało by się Wam dogadać. Co do miłości życia. Nie ma jednej miłości życia. Tzn. szczęśliwy ten, któremu zdarzy się jedna i na zawsze, ale zazwyczaj to każda następna jest po prostu pierwsza. Ja po rozstaniu z chłopakiem też myślałam tak jak Ty. Powiedziałam mu nawet, że nie wyobrażam sobie na przykład spać z kimś innym. Wcale tak nie jest. :) Co prawda głupio, ale jednak się w kimś zakochałam co udowodniło mi, że nie będę płakać za byłym do końca życia i może mnie spotkać jeszcze coś pięknego. Każdego, na każdym etapie życia może zawsze spotkać coś czego się nie spodziewa. A czy to Twój mąż jest tą największą miłością życia? Jeśli nadal tak o nim myślisz to może to jednak jest do odratowania? Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 19:53 tak,moj maz byl najwieksza moja miloscia.i chyba niepotrzebnie mu to 3 lata temu powiedzialam. natomiast ja dla niego nie.byl przede mna z kims, na kim bardzo mu zalezalo,ale rodzice im nie pozwolili sie pobrac.choc kiedys twierdzil,ze mnie kocha , tylko,ze inna miloscia, dojrzalsza. ale ja w to nigdy nie wierzylam.tamta osoba do tej pory przewija sie przez nasze zycie. kilka razy w roku moj maz cos wspomina na jej temat. powiedzialam mu wiec ostatnio,ze musi w nim ciagle tkwic,bo nie potrafil po 20 latach zapomniec. ja tez przed nim mialam wielu chlopakow, z jednym nawet mialam sie pobrac,ale zadnego nie wspominam.bo to juz przeszlosc. Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:04 A może nie chodzi o to, że on Cię zdradził ( nie wiemy chyba tego na pewno), nie chodzi o to, że Cię denerwuje, że jest złym mężem, ale o to, że przez cały Wasz związek nie wierzyłaś w to, że jesteś tą pierwszą i że on Cię naprawdę kocha. Spróbuj z nim szczerze porozmawiać, bez złości, unoszenia się, pretensji. Jeżeli macie zostać razem to musicie być wobec siebie szczerzy, musicie coś zmienić i spróbować popracować nad związkiem. Może to będzie wiązało się z usłyszeniem wielu przykry rzeczy, a może właśnie okaże się po 20 latach, że byłaś w błędzie i mąż Cię kochał, ale nie potrafił tego okazać w taki sposób abyś była tego pewna. Jeżeli macie się rozstać to też potrzebne są do tego dwie osoby i rozmowa. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:09 juz napisalam w watku do Polityka. na pewno mialam zanizone poczucie wartosci,niepewnosc co do jego czuc,brak oznak zazdrosci z jego strony,kiedy ja bylam zawsze b.zazdrosna.ale jemu to nie przeszkadzalo,wrecz schlebialo. moze zabraklo rownowagi w emocjach? poza tym nie mamy zadnego zycia towarzyskiego i wspolnych zainteresowan.ja probowalam,ale jemu nie odpowiadalo. Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:27 A może nie rozwód a separacja? Osobno będziecie mogli spojrzeć na Wasz związek z innej perspektywy, trochę odpocząć od siebie i zrozumieć czy coś dla siebie znaczycie czy nic. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:30 jaka to separacja,kiedy dwoje ludzi mieszka pod wspolnym dachem,do tego malym? avital84 napisała: > A może nie rozwód a separacja? Osobno będziecie mogli spojrzeć na Wasz związek > z > innej perspektywy, trochę odpocząć od siebie i zrozumieć czy coś dla siebie > znaczycie czy nic. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:36 syna ,jest juz dorosly,ale z nami mieszka.on ma swoje zycie. to tez jest nasza porazka.myslalam,ze stanowimy mala,ale silna rodzine,ale dzieki mezowi wszystko sie rozlazlo. o to tez mam do niego podswiadomy zal. avital84 napisała: > A macie dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:00 Chciałam zasugerować, że może zamieszkałabyś z dziećmi. Słuchaj, a na wynajęcie kawalerki Cię nie stać? Wiem, że to spore koszta, ale pewnie lepiej mieszkać nawet w gorszych warunkach, ale w lepszej atmosferze niż w lepszych dręcząc się. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:06 to jest moje mieszkanko,na ktore czekalam bedac jeszcze panna. poza tym od kilku lat znalazlam prace po drugiej stronie ulicy. wyprowadzka nie wchodzi w gre.pisalam juz,ze mam doroslego syna. zarabiam za malo,aby sie utrzymac i zaplacic za wynajem. Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:12 A nie jest tak, że to co było Twoje przed zawarciem związku małżeńskiego jest Twoje i nie musisz niczego spłacać? Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:19 do spni mieszkaniowej zapisalam sie ,kiedy bylam panna,mieszkanie odebralismy juz jako malzonkowie.on nie wniosl nic,ale to sie nie liczylo. avital84 napisała: > A nie jest tak, że to co było Twoje przed zawarciem związku małżeńskiego jest > Twoje i nie musisz niczego spłacać? Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:21 Niestety nie jestem prawnikiem, ale może się upewnij. A gdybyście sprzedali to co macie i kupili dwa mniejsze mieszkania? Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:28 to juz sytuacja ostateczna. na razie o tym nie mysle.zobacze,jak sie sprawy potocza. czasami nie warto nic robic na sile. avital84 napisała: > Niestety nie jestem prawnikiem, ale może się upewnij. > A gdybyście sprzedali to co macie i kupili dwa mniejsze mieszkania? Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:10 Napisała niżej, że on nie chce rozmawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:13 nie jemu,ale mnie sie nie chce. on probuje rozmow na jakies przyziemne tematy,typu zakup nowej pralki. tak zawsze probowal wybrnac z konfliktu.zazwyczaj dzwoni,bo w domu nie odzywa sie.ja zreszta tez nie. salma75 napisała: > Napisała niżej, że on nie chce rozmawiać. > > Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:21 Ja mówię o rozmowie na temat Waszych problemów, nie o pralce. Przyznałaś poniżej rację znanemu_politykowi, że u Was rozmowa wygląda tak jak w podanym przez niego przykładzie, czyli w zasadzie nie ma rozmowy, bo małżon gadać nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:25 nie no, gdybym zaczela rozmowe to oczywiscie tez rozmawialby o nas.ale uslyszalabym znowu spiewke,ze jestem taka,owaka,ze robie zle tamto i siamto,i szlag by trafil moje misternie odbudowywane poczucie wartosci.a ja nie bylabym dluzna i oddalabym tym samym,chociaz wiem,ze nie wolno tak mowic. wiesz,z wiekiem nie jestesmy juz takie odwazne,bo nasze szanse na "rynku" maleja. stad moj lęk przed rozmowa i tym,co uslysze. salma75 napisała: > Ja mówię o rozmowie na temat Waszych problemów, nie o pralce. > Przyznałaś poniżej rację znanemu_politykowi, że u Was rozmowa wygląda tak jak w > podanym przez niego przykładzie, czyli w zasadzie nie ma rozmowy, bo małżon > gadać nie chce. > Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:28 O co tak naprawdę chodzi? Boisz się być sama? Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:32 Każdy się boi nawet będąc za przeproszeniem w najbardziej gó...anym związku. Dopiero jak się jest po to widzi się, że strach był irracjonalny. Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:39 No to może najpierw psycholog, potem adwokat? Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:41 jeszcze daje rada sama z soba:) forum to tez niezla psychoterapia.i za darmo. a adwokat na pewno,bo sama nie dam rady. salma75 napisała: > No to może najpierw psycholog, potem adwokat? > Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:01 Nie traktuj forum jako psychoterapii. Jeżeli masz doła to może Cię wpędzić tyko w gorszego doła. Piszę z doświadczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:10 siedze juz wiele lat na forach, z roznym powodzeniem.potrzebuje sie wygadac i to mi wystarczy.ciesze sie,jesli znajdzie sie nawet tylko jedna osoba,ktora chce pogadac,ale czasami jest tak,ze nie ma z kim, a najczesciej jest sie nie rozumianym.wowczas wycofuje sie. jestem wiec wdzieczna,ze kilka osob postanowilo ze mna dzisiaj porozmawiac.tym bardziej,ze caly dzien nie mialam sie do kogo odezwac.weekendy sa najgorsze.jestem chyba jedna z niewielu osob,ktora chetnie w poniedzialek idzie do pracy,mimo,ze w pracy jak to w pracy, stres i robota na okraglo,ale tez sa ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:13 Też w sumie lubię chodzić do pracy, bo wtedy nie zadręczam się swoim problemem. Rozumiem. :) Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:19 a jaki masz problem? moze chcesz pogadac?? avital84 napisała: > Też w sumie lubię chodzić do pracy, bo wtedy nie zadręczam się swoim problemem. > Rozumiem. :) Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:23 Nie, nie dziś. Ostatnio jak piszę to tylko o tym właściwie, ale dziś to chyba nie ma sensu. Niestety w mojej sprawie sama sobie jestem winna. Po rozstaniu z "moją miłością życia" głupio, naprawdę głupio się zadłużyłam i to mnie bardzo dręczy już kilka miesięcy, ale to w sumie banał. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:34 mysle,ze dasz rade.jesli masz prace,potrafisz "zacisnac pas" na jakis czas to dasz rade wyjsc z dlugow. trzymam kciuki. takie czasy,ze wszystko rozbija sie o pieniadze.nawet jesli sie nie chce przywiazywac do nich wagi to i tak sytuacja wymusza na tobie mylslenie o nich. dla mnie od pieniedzy bardziej liczy sie uczucie i spokoj,moj maz niestety jest od jakiegos czasu innego zdania. 10 lat odkladalam na remont i robie go,nie pozyczam pieniedzy,bo sie boje. z drugiej strony boje sie wydac t pieniadze,w tej sytuacji,w jakiej jestem,ale musze. mieszkamy 18 lat i nie remontowalam lazienki i kuchni. a to jest duzy koszt i logistyczna lamiglowka. slyszalam o malzenstwach,ktore wlasnie po remoncie duzym rozchodzily sie,albo po wybudowaniu domu np.to chyba taki test dla trwalosci zwiazku i umiejetnosci przejscia przez trudnosci. u mnie chyba tez tak sie to zakonczy. Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:44 Nie, nie, nie mam długów. Też chodzi o uczucia. :) Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 22:34 avital84 napisała: > Nie, nie, nie mam długów. Też chodzi o uczucia. :) > napisalas "zadluzylam". a chodzilo o zadurzenie?:) Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 22:46 Acha. ;D Często niestety popełniam ten błąd. Może to Freud. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:40 mysle,ze za duzo zwalilo mi sie naraz na glowe ,jak zreszta slusznie wyczul Polityk.i nie mam sily tego udzwignac. problemy z synem,w zwiazku,remont mieszkania,ktory musze sama przygotowac. dobrze,ze jeszcze w pracy funkcjonuje,choc zauwazam,ze moje samopoczucie odbija sie tez na jakosci pracy. a na to nie moge sobie pozwolic. ale kiedy z czescia problemow sie uporam to bede silniejsza i wowczas zrobie porzadek z malzenstwem. avital84 napisała: > Każdy się boi nawet będąc za przeproszeniem w najbardziej gó...anym związku. > Dopiero jak się jest po to widzi się, że strach był irracjonalny. Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:42 pendzacy_krolik napisała: > mysle,ze za duzo zwalilo mi sie naraz na glowe ,jak zreszta slusznie > wyczul Polityk.i nie mam sily tego udzwignac. problemy z synem,w > zwiazku,remont mieszkania,ktory musze sama przygotowac. dobrze,ze > jeszcze w pracy funkcjonuje,choc zauwazam,ze moje samopoczucie > odbija sie tez na jakosci pracy. a na to nie moge sobie pozwolic. > ale kiedy z czescia problemow sie uporam to bede silniejsza i > wowczas zrobie porzadek z malzenstwem. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:26 Mężczyźni często nie potrafią rozmawiać. A na ciężkie tematy nie lubią. No, ale musisz coś z tym zrobić, bo się zadręczysz. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:33 powiedz,dlaczego to kobiety MUSZA zawsze "cos z tym zrobic"? avital84 napisała: > Mężczyźni często nie potrafią rozmawiać. A na ciężkie tematy nie lubią. No, ale > musisz coś z tym zrobić, bo się zadręczysz. Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:36 A co? On ma coś z tym zrobić? W imię czego, skoro tak mu wygodnie. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:43 no wlasnie, i za to go tez nienawidze. za to olewactwo i wygodnictwo. za to ze daje kase i uwaza,ze go nic nie obchodzi.za to,ze nie chce pokazac,ze mu jeszcze zalezy. salma75 napisała: > A co? On ma coś z tym zrobić? W imię czego, skoro tak mu wygodnie. > Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:45 pendzacy_krolik napisała: > no wlasnie, i za to go tez nienawidze. za to olewactwo i > wygodnictwo. za to ze daje kase i uwaza,ze go nic nie obchodzi.za > to,ze nie chce pokazac,ze mu jeszcze zalezy. > Słuchaj, a może mu wstrząsu trzeba? Może złóż ten pozew...? Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:49 taki wstrzas jest dobry dla malzenstw z kilkuletnim stazem. slyszalam tyle razy,ze jest tyle lepszych ode mnie kobiet-zon,ze mysle,iz nie ponioslby wielkiej straty:) on nie potrafi walczyc o kobiete.pokazal to jeszcze zanim sie pobralismy.ale bylismy wtedy za krotko z soba,aby zapalilo mi sie czerwone swiatelko. dopiero po latach to do mnie dotarlo.on jest przyzwyczajony,ze to kobiety o niego zabiegaja. Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:58 pendzacy_krolik napisała: > taki wstrzas jest dobry dla malzenstw z kilkuletnim stazem. > slyszalam tyle razy,ze jest tyle lepszych ode mnie kobiet-zon,ze > mysle,iz nie ponioslby wielkiej straty:) > on nie potrafi walczyc o kobiete.pokazal to jeszcze zanim sie > pobralismy.ale bylismy wtedy za krotko z soba,aby zapalilo mi sie > czerwone swiatelko. dopiero po latach to do mnie dotarlo.on jest > przyzwyczajony,ze to kobiety o niego zabiegaja. Kurde, co Ty robiłaś przy tym gościu tyle lat?? Po cholere było to umartwianie się, w jakim celu? Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:02 zakochalam sie i tyle.na to nie ma lekarstwa ani madrych. i nie zaluje.bo rownie dobrze moglabym sie nigdy nie zakochac. Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:02 Czasem to oni np. kończą - często również nic nie mówiąc. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
margie Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 19:48 e tam, ja zaczelam. Mialam 41 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
papapapa.poker.face Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 16:04 a moze juz sie domyslil? takie rzeczy sie czuje. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 16:18 co innego czuc,a co innego wiedziec. zreszta przeczucia to maja kobiety.faceci zyja w blogiej nieswiadomosci.stad moje pytanie. papapapa.poker.face napisała: > a moze juz sie domyslil? takie rzeczy sie czuje. Odpowiedz Link Zgłoś
kotka-kotka Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 16:42 dlatego nie chce nigdy wychodzic za maz:p, chyba najlepiej mu o tym powiedziec i zastanowic sie co dalej Odpowiedz Link Zgłoś
magda-lena-magda Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 17:04 pendzacy_krolik napisała: > denerwuje mnie,kiedy jest w domu.nie tesknie,kiedy wyjezdza,a wrecz > przeciwnie-czuje ulge. > powiedziec mu o tym,czy poczekac,az sie sam domysli? > a co,jesli sie nie domysli? Hahaha czekać aż sie domyśli :) Do usranej śmierci byś czekała gwiazdo bo każdy facet budową przypomina budowę cepa.Zrób przysługę biednemu mężowi i uświadom go jak najszybciej,uwalniając go tym samym od problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 18:45 magda-lena-magda napisała: > każdy facet budową przypomina budowę cepa. z tym sie zgadzam. Zrób przysługę > biednemu mężowi i uświadom go jak najszybciej,uwalniając go tym samym > od problemu. z tym sie nie zgadzam. to ja mam raczej problem:) ps. nie jestem gwiazda,jestem kobieta,ktorej w zyciu nie wyszlo. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanic.a.francuza Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 17:19 Ciesz sie, ze czasem wyjezdza. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 19:29 no wlasnie coraz mniej. a z drugiej strony meczy mnie juz ta sytuacja. kochanic.a.francuza napisała: > Ciesz sie, ze czasem wyjezdza. Odpowiedz Link Zgłoś
znanypolityk Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 17:23 Przecież zakochanie trwa 8 miesięcy do max. 2 lat a małżeństwo jest na całe życie. Do małżeństwa nie potrzeba miłości. Potrzeba rozsądku! Zastanawiam się, po co są potrzebni świadkowie na ślubie? Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 17:31 Miłość to nie jest zakochanie. Faktycznie zakochanie to chemia, która trwa różnie mówią, niektóre źródła podają, że nawet 4 lata ( w tym czasie ludzie pierwotni) zdążyli 'odchować' potomstwo. Miłość to coś więcej niż zakochanie. Zakochanie jest pewnie czynnikiem niezbędnym do tego by pojawiła się miłość. Ale miłość to myślenie w kategoriach MY, a nawet ON, a nie JA. Myślenie o tym, by drugiej osobie było dobrze. Troska, zaufanie, szczęście, gdy druga osoba jest szczęśliwa. To coś bardziej zaawansowanego nad czym trzeba pracować całe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
azja35 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:10 No, proszę.... od jakiegoś czasu czytuję FK, a tu taki kwiatek. Wśród wyzwolonych,zadowolonych z życia i siebie singielek / nowoczesnych kobiet - nareszcie jedna, która jasno i czytelnie wie i mówi o co chodzi w związku : MY, a nie JA. Parafrazując : Męzczyzno oto żona twoja, kobieto, oto mąż twój. Jedna to wcale nie znaczy jedyna. Inne pewnie też są. Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:31 A może po prostu stereotypowo myślisz o singielkach? ;) To tak jak z feministkami, które nie golą nóg. :) Odpowiedz Link Zgłoś
azja35 Re: nie kocham juz meza 20.06.10, 23:59 avital84 napisała: > A może po prostu stereotypowo myślisz o singielkach? ;) > To tak jak z feministkami, które nie golą nóg. :) Bez przesady Avi.Raczej unikam ( albo staram się unikać ) schematów. Singielka to tylko hasło. Bez względu na nazwę zawsze chodzi o to samo : egoizm. W zwiazku nie ma za bardzo na niego miejsca. Na indywidualność - i owszem, ale to delikatna różnica. I wcale to nie znaczy, że wszystkie singielki są egoistkami, o nie. Albo, że "coś z nimi nie teges". Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 19:30 trafny nick.zgodny z filizofia.niestety,ja mysle inaczej.moze dlatego,ze dane mi bylo kochac kilkanascie lat? znanypolityk napisał: > Przecież zakochanie trwa 8 miesięcy do max. 2 lat a małżeństwo jest na całe życ > ie. > Do małżeństwa nie potrzeba miłości. Potrzeba rozsądku! > > Zastanawiam się, po co są potrzebni świadkowie na ślubie? Odpowiedz Link Zgłoś
znanypolityk Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 19:40 Pewnie jesteś rozdrażniona, przepracowana i generalnie w dołku i denerwują Cię wszyscy, nie tylko mąż. Kochałaś kilkanaście lat i co? tak przeszło samo? Ja nie wierzę. To jakbym oglądał ten durny serial "Usta-usta". Babie przeszło, już nie kocha... Przy takiej to tylko sznura i do góra. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 19:44 samo nie przeszlo.maz skutecznie dopomogl. latami na to pracowal. przepraszal,potem robil to samo.az przestal przepraszac, bo ja przestalam za te same wybryki perzeprosiny przyjmowac. po prostu juz nam nie zalezy. Odpowiedz Link Zgłoś
ramka2 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 17:30 Miałam tak samo. Jesteśmy już po rozstaniu. Teraz kiedy dalej go muszę widywać, bo mamy dziecko, dalej mnie denerwuje i nie mogę na niego patrzeć. I niestety musze jeszcze wytrzymać wiele lat. Odpowiedz Link Zgłoś
znanypolityk taaa... 19.06.10, 17:56 "Ja ... (tu imię Pana Młodego) biorę sobie Ciebie ... (tu imię Panny Młodej) za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci." "Świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z (tutaj pada imię Panny Młodej lub Pana Młodego) i przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo, było zgodne, szczęśliwe i trwałe." Trzeba by to zmienić na... "aż nie zaczniesz mnie denerwować" albo "aż nie zakocham się w innym". Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: taaa... 19.06.10, 19:35 i po co cytujesz teksty przysiegi? gdyby dwoje ludzi rozumialo jej tresc,a co wazniejsze, dotrzymywali przyrzeczenia nie byloby tylu rozwodow. faceci nawet slowo "wiernosc", najlatwiejsze do zdefiniowania, rozumieja po swojemu. nie mowic juz o uczciwosci. milosc faktycznie - moga sobie darowac. dla mnie nawetjest ona po 20 latach zwiazku najmniej istotna. Odpowiedz Link Zgłoś
znanypolityk Re: taaa... 19.06.10, 19:42 Bo może zapomniałaś, co mówiłaś przy świadkach, rodzinie itd. Jeśli jesteś wierząca, to przecież małżeństwo to sakrament. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: taaa... 19.06.10, 19:47 dlaczego insynuujesz to wlasnie mnie? cale malzenstwo przypominalam sobie slowa przysiegi i tak staralam sie postepowac. to moj maz nie jeden raz zlamal przysiege wiernosci i uczciwosci. owszem,jestem wierzaca,ale nie cierpiaca w imie wiary. minely te czasy. znanypolityk napisał: > Bo może zapomniałaś, co mówiłaś przy świadkach, rodzinie itd. > Jeśli jesteś wierząca, to przecież małżeństwo to sakrament. Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: taaa... 19.06.10, 19:48 Znany Polityku Ty chyba jeszcze mało wiesz o życiu, ale udajesz tu kaznodzieję i chcesz wszystkich, przepraszam, wszystkie kobiety nawracać. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: taaa... 21.06.10, 18:33 A skad Ty wiesz, ze ona akurat brala slub koscielny? Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 18:53 Jesteś pewna na 100%, że nie masz z tym człowiekiem już nic wspólnego? Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 19:36 to zalezy,co masz na mysli. salma75 napisała: > Jesteś pewna na 100%, że nie masz z tym człowiekiem już nic wspólnego? > Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 19:37 pendzacy_krolik napisała: > to zalezy,co masz na mysli. > > salma75 napisała: > > > Jesteś pewna na 100%, że nie masz z tym człowiekiem już nic > wspólnego? > > Widzisz jakąkolwiek nadzieję dla Was, coś Cię jeszcze z nim łączy? Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 19:40 wlasnie ciezko mi okreslic,co mnie z nim laczy.a wlasciwie,co do niego czuje. gdzies tam podswiadomie tesknie,ale zaraz to w sobie tlamsze,bo wiem,ze musze byc tym razem twarda.on na tym zawsze bazowal. Odpowiedz Link Zgłoś
znanypolityk Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 19:46 salma75 napisała: > Podstawa - porozmawiaj z nim. Który facet chce rozmawiać? Jakiś zniewieściały. Powie, co już powiedział, chcesz rozwodu, to proszę. A powie tak, bo sie uniesie honorem. Wy jednak jesteście z innej planety, ale to nie jest Wenus. Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 19:49 znanypolityk napisał: > salma75 napisała: > > > Podstawa - porozmawiaj z nim. > > Który facet chce rozmawiać? Jakiś zniewieściały. > Powie, co już powiedział, chcesz rozwodu, to proszę. A powie tak, bo sie uniesi > e > honorem. > Wy jednak jesteście z innej planety, ale to nie jest Wenus. Pleciesz bzdury. Rozmawiał będzie ten, któremu jeszcze zależy. Odpowiedz Link Zgłoś
znanypolityk Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 19:56 To napisz nam scenariusz takiej rozmowy. Najlepiej w kawiarni albo w innym miejscu publicznym podobno. żona: już cie nie kocham, bo podobno mnie zdradzałeś mąż:??? ż: dlaczego nic nie mówisz? m: a co mam powiedzieć? ż: czy ci na mnie zależy? m: przecież wiesz ..... Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:06 kochani,tyle rozmow w zyciu inicjowalam,ze wlasciwie to juz nie wiem,o czym mialabym rozmawiac tym razem.chyba jedynie o rozwodzie.po ostatnim 3miesiecznym kryzysie pojednalismy sie na miesiac,po czym znowu wycial mi numer.oczywiscie w jego mniemaniu nic sie nie stalo,wiec o czym mam tym razem rozmawiac? Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:09 No, to sprawa chyba jasna. Skoro rozmawialiście, skoro poradnia małżeńska nie wchodzi w rachubę i generalnie mam wrażenie, że Ty masz małżonka taka samo w d... jak on Ciebie, jeno przeraża Cię procedura rozwodowa, ruszaj do adwokata. Odpowiedz Link Zgłoś
znanypolityk Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:55 salma75 napisała: > No, to sprawa chyba jasna. > Skoro rozmawialiście, skoro poradnia małżeńska nie wchodzi w rachubę i > generalnie mam wrażenie, że Ty masz małżonka taka samo w d... jak on Ciebie, > jeno przeraża Cię procedura rozwodowa, ruszaj do adwokata. Pani Królik napisała, że jest osobą wierzącą i mają ślub kościelny. Znaczy ma wystąpić do biskupa aby uznał małżeństwo za niezawarte? Moim zdaniem wchodzi w grę ew. separacja. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:00 mnie rozwod koscielny niepotrzebny.ja sumienie mam czyste. inna sprawa,ze przysiega ma 2000 lat i nijak nie przystaje do wspolczesnych czasow. jak zreszta wiekszosc nauk i przykazan kosciola. dlatego tez nie chadzam do kosciola,ale rozmawiam z Bogiem czesto.chyba jest bardziej zadowolony z mojego szczerego gadania niz machinalnego klepania modlitwy,jak mozna to zaobserwowac po licznych zgromadzonych w swiatyni. Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:11 No to powiedz mu, że chcesz rozwodu i kropka. Ale musisz wiedzieć, że chcesz. Skoro Ci nie zależy to nic nie tracisz. Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:06 znanypolityk napisał: > To napisz nam scenariusz takiej rozmowy. > Najlepiej w kawiarni albo w innym miejscu publicznym podobno. > > żona: już cie nie kocham, bo podobno mnie zdradzałeś > mąż:??? > ż: dlaczego nic nie mówisz? > m: a co mam powiedzieć? > ż: czy ci na mnie zależy? > m: przecież wiesz > ..... Scenariusz?? Słuchaj, nie znam męża pędzącego_królika, nie wiem jaki to człowiek. Nie sądzisz chyba, że jest jakiś szablon przykładowej rozmowy z małżonkiem na wypadek kryzysu w związku :/. Autorka wątku zadała pytanie - czy powiedzieć mężowi, że facet ją denerwuje, że cieszy ją jego nieobecność. Odpowiedź jest chyba jedna - powiedzieć, spróbować porozmawiać. Mów sobie co chcesz, szczera rozmowa na spokojnie potrafi zdziałać cuda, już ja to wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
mamba8 Re: nie kocham juz meza 21.06.10, 17:27 To jak twoim zdaniem komunikacja pomiędzy partnerami ma wyglądać? Obrażanie się, niedomówienia i inne? Przecież to straszne! Chyba żadna by tego nie wytrzymała..... Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:03 zalezy na czym? by bylo tak,jak on chce? Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:01 to witaj na Marsie:) wlasnie to powie moj maz,co napisales. stad moje watpliwosci,czy mam w ogole zaczac rozmowe. musze byc zdterminowana na 100%.chyba nastąpi to po remoncie, z ktorym zostawil mnie sam. wszystko na mojej glowie.pomyslalam,ze jak juz sfinalizuje remont mieszkania to uznam,ze on mi juz nie jest do niczego niepotrzebny, bo poradzilam sobie sama,choc jest mi ciezko,bo pracuje, i nie mam kompletnie pojecia o remontowaniu! Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:51 znanypolityk napisał: > salma75 napisała: > > > Podstawa - porozmawiaj z nim. > > Który facet chce rozmawiać? Jakiś zniewieściały. > Powie, co już powiedział, chcesz rozwodu, to proszę. A powie tak, bo sie uniesi > e > honorem. > Wy jednak jesteście z innej planety, ale to nie jest Wenus. A Ty jestes chyba z planety Melmack. Normalni i mądrzy faceci rozmawiają ze swoimi partnerkami i budują z nimi związki i są super. Tylko tępaki nie potrafią i nie chcą się wysłowić o co im tak właściwie w życiu chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
znanypolityk Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 22:05 To są cwaniaki, które umieja babom kit wciskać. Mówią to co chcecie usłyszeć. Mają cały zestaw gotowców. Skąd się tego nauczyli? Wychowywani przez matki, starsze siostry, potem przez kolejne panienki, naumieli się. Prawdziwy mężczyzna od 7 roku życia jest wychowywany przez ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 22:11 Teraz jestem już pewna. Coś nie tak jest z Tobą. Odpowiedz Link Zgłoś
znanypolityk Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 22:16 salma75 napisała: > Teraz jestem już pewna. > Coś nie tak jest z Tobą. Jestem po prostu szczery. Też babom kłamałem i były mną zachwycone. Tylko, że ja po jakims czasie się z tym źle czułem. Teraz mówię prawdę i mimo różnych przykrości jestem sobą i dobrze się z tym czuję. Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 22:13 wiesz co trolluj w lepszym stylu :) Odpowiedz Link Zgłoś
znanypolityk Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 22:18 Oceniasz mój styl? Niby jakim prawem? Odpowiedz Link Zgłoś
postponed Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 19:22 wpisz w google słówko 'rozwód' może coś Ci zaświta Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 19:29 Można też wpisać zwrot "poradnia małżeńska"... Oboje muszą zadecydowac czy chcą jeszcze o cokolwiek walczyć. Na początek warto uświadomić męża co jest grane. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 19:41 salma75 napisała: > Na początek warto uświadomić męża co jest grane. > wlasnie tego sie boje,jego reakcji.swojej chyba tez. on mi juz kilka razy powiedzial,ze jak mi sie nie podoba to mam sie rozwiesc. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 19:37 wspisywalam juz nieraz i wlasnie to mnie odstrecza.ta cala procedura i stres,jaki musialabym przejsc. w sadzie na mur beton ryczalabym.chyba,ze bylabym na prochach. postponed napisała: > wpisz w google słówko 'rozwód' może coś Ci zaświta Odpowiedz Link Zgłoś
postponed Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 19:57 ee nie no racja, jeśli miałabyś się stresować to absolutnie się nie rozwódź Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:04 Bo to jest tak: uczucie sie wypalilo, ale Krolik sobie bez starego tak naparwde zycia nie wyobraza. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:16 czesc, juz sobie wyobrazam. maz mi w tym skutecznie pomaga. zachowuje sie tak,ze z przyjemnoscia mysle,jakby to bylo,gdybym byla sama. annajustyna napisała: > Bo to jest tak: uczucie sie wypalilo, ale Krolik sobie bez starego tak naparwde > zycia nie wyobraza. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:15 postponed napisała: > ee nie no racja, jeśli miałabyś się stresować to absolutnie się nie rozwódź to powiedz mi,gdzie ma zamieszkac po rozwodzie? bo maz sie nie wyniesie, a jesli juz to bede musiala go splacic.a nie mam z czego. Odpowiedz Link Zgłoś
postponed Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:14 to trzeba było iść do pracy zamiast siedzieć na d*pie i czekać aż pieniądze się same zarobią. teraz płacisz za swoją bierność lenistwo i bezmyślność Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:21 jesli bedziesz mnie obrazac zglosze cie adminowi. pracuje juz 30 lat.ile masz stazu ty? postponed napisała: > to trzeba było iść do pracy zamiast siedzieć na d*pie i czekać aż pieniądze się > same zarobią. teraz płacisz za swoją bierność lenistwo i bezmyślność Odpowiedz Link Zgłoś
bijatyka Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 20:51 A Ty masz jakieś plany w życiu ? Czy tylko będziesz się już kisić do śmierci przy niekochanym Romeo ? Nie kochasz, nie znosisz, nie lubisz... Rozwody już wymyślono ! Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:13 planowanie to wymysl komunizmu.wiec nie planuje od wielu lat:) Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:23 tzn.co? mam wlasne mieszkanie,mam stala prace ,mam nadzieje do emerytury.mam doroslego syna i meza, ktory przestal mi sie podobac? czegoz chciec wiecej?oj,cos mi sie wydaje,ze przyszlas tu mi dokopac.daruj sobie.terz tak potrafie,ale jestem za stara juz. bijatyka napisała: > i masz to, co masz... Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:25 Nie sprawiasz wrażenie szcześliwej, zadowolonej z życia osoby... Odpowiedz Link Zgłoś
bijatyka Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:31 Wcale nie chcę Ci dokopać. Każdy patrzy na innych przez swój pryzmat. Ufam, że piszesz prawdę twierdząc "nie kocham już męża". Gdybym kiedyś musiała tak pomyśleć lub powiedzieć - odeszłabym od niego. I już ! Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:40 mam nadzieje,ze nastapi to wczesniej niz pozniej. chyba ze jestes skrajnie innym typem kobiety niz ja.dla mnie rodzina byla zawsze najwazniejsza,wiec nawet jesli mialam takie mysli to jednak zostawalam. latwo cos zburzyc trudniej odbudowac. teraz,kiedy syn juz nas nie potrzebuje, a przynajmniej w takim wydaniu,jakie mu codziennie serwujemy,latwiej bedzie mi podjac zyciowa decyzje. dla mnie rozwod to nie formalnosc,to zamkniecie waznego etapu w zyciu. dlatego nie postepuje pochopnie. bijatyka napisała: > Wcale nie chcę Ci dokopać. Każdy patrzy na innych przez swój pryzmat. Ufam, że > piszesz prawdę twierdząc "nie kocham już męża". Gdybym kiedyś musiała tak > pomyśleć lub powiedzieć - odeszłabym od niego. I już ! Odpowiedz Link Zgłoś
bijatyka Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:45 Słusznie... Pośpiech to do much potrzebny. Syn jest dorosły. Nie potrzebuje sztucznego małżeństwa rodziców. Nie czytałam do tej pory wielu Twoich postów, ale kojarzę, że dłuższy czas ciąży Ci to małżeństwo. Jeśli chcesz coś jeszcze od życia - rozwiedź się ! Odpowiedz Link Zgłoś
real_mayer Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:22 pendzacy_krolik napisała: > planowanie to wymysl komunizmu.wiec nie planuje od wielu lat:) więc może zacznij działać :) Odpowiedz Link Zgłoś
obrotowy dobrze, a ja nie kocham juz zony. 19.06.10, 21:22 jednak - dopoki sie ze mna caluje, sprzata i gotuje w niczym mie ten brak (emocjonalnego) kochania nie przeszkadza. Odpowiedz Link Zgłoś
real_mayer Re: dobrze, a ja nie kocham juz zony. 19.06.10, 21:27 obrotowy napisał: > jednak - dopoki sie ze mna caluje, sprzata i gotuje > w niczym mie ten brak (emocjonalnego) kochania nie przeszkadza. serio? Odpowiedz Link Zgłoś
obrotowy Re: dobrze, a ja nie kocham juz zony. 19.06.10, 21:30 real_mayer napisała: > serio? serio. gdy obie strony potrafia zachowac przyzwoity poziom kultury, to i bez uczuc (tzn. pozytywnych emocji) mozna sie porozumiec - we wspolnym Interesie. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie Re: dobrze, a ja nie kocham juz zony. 19.06.10, 21:33 obrotowy napisał: > gdy obie strony potrafia zachowac przyzwoity poziom kultury, kulturą pewnie bucha od ciebie na kilometr :D Odpowiedz Link Zgłoś
obrotowy Re: dobrze, a ja nie kocham juz zony. 19.06.10, 21:34 jan_hus_na_stosie napisał: > kulturą pewnie bucha od ciebie na kilometr :D > nie wiem, nie mam termometru, radaru, ani kulturomierza. durny dowcip. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: dobrze, a ja nie kocham juz zony. 19.06.10, 21:43 zona sie jeszcze nie zorientowala ,ze jej nie kochasz? a ile kasy jej dajesz?bo ona moze ,materialistka,jak ja? Odpowiedz Link Zgłoś
real_mayer Re: dobrze, a ja nie kocham juz zony. 19.06.10, 21:45 zafascynowało mnie to w pewien sposób. I żona wie, że jej nie kochasz, czy tylko Ty jesteś tego świadomy. I właściwie, jestem ciekawa jak to wygląda, macie dużo wspólnych zobowiązań i dlatego takie realne podejście do sprawy?? nie musisz odpowiadać jak naruszam za dużo spraw Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: dobrze, a ja nie kocham juz zony. 19.06.10, 21:27 Szkoda tylko Twoje żony, bo skoro Cię całuje to pewnie Cię kocha. Odpowiedz Link Zgłoś
obrotowy Re: dobrze, a ja nie kocham juz zony. 19.06.10, 21:37 avital84 napisała: > Szkoda tylko Twoje żony, bo skoro Cię całuje to pewnie Cię kocha. Slyszalas cos o : a) potrzebie bezpieczenstwa socjalnego - mieszkanie, kredyty do splacenia etc... b) potrzeach seksualnych, ktore tez sa raczej stale? To wszxstko zwie sie INTERESAMI. Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: dobrze, a ja nie kocham juz zony. 19.06.10, 21:45 Zaczęłam odpisywać, ale jednak ręce mi odpadły. Odpowiedz Link Zgłoś
real_mayer Re: dobrze, a ja nie kocham juz zony. 19.06.10, 21:55 czemu? takie podejście nie pasuje do idealnego świata? Tylko świat idealny nie jest, a prawda jest taka, że teraz kredyty wiążą ludzi na dłużnej i trwalej niż przysięga małżeńska Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: dobrze, a ja nie kocham juz zony. 19.06.10, 22:02 forum.gazeta.pl/forum/w,16,112151486,112169253,Re_Zwiazki_kredytowe_.html Ostatnio pisałam tu o tym i przy okazji dowiedziałam się, że nie jest tak do końca, że kredyt jest sytuacją bez wyjścia. A odpowiadając na Twoje pytanie, nie uważam, że świat jest idealny, ale faktycznie takie podejście mi nie pasuje i nie gdyby mój mąż kiedyś podchodził do związku ze mną w taki sposób to chciałabym wiedzieć by móc odejść od niego. Odpowiedz Link Zgłoś
real_mayer Re: dobrze, a ja nie kocham juz zony. 19.06.10, 22:12 dyby mój mąż kiedyś podchodził do związku ze mną w taki sposób to chciałabym wiedzieć by móc odejść od niego. ja też wolałabym wiedzieć, ale nie wiem czy odeszłabym w tej sytuacji. niestety autor postu nie powiedział nam czy jego żona o tym wie, czy żyje w "słodkiej" nieświadomości. Jestem w stanie zrozumieć, że osoby nie kochające się zastępują uczucie byciem miłym w sumie jak się zastanowić, to w swoim otoczeniu mam taką parę. ps Wiedziałam, że był wątek, ale nie wiedziałam, że Twojego autorstwa :) Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: dobrze, a ja nie kocham juz zony. 19.06.10, 22:18 Wydaje mi się, że ja już tak "dostałam po dupie" w swoim i po swoim ostatnim związku, że już nigdy nie narażę się na taki ból. Tzn. nawet nie tyle, że chyba wiem, ale zdecydowanie wiem co bym zrobiła. Odeszłabym, bo wiem, że zawsze można się odbić od dna i zawsze można odmienić swoje życie na lepsze. Czasem wygodnictwo jest najgorszą formą unieszczęśliwiania się. Nie wiem czy żyjąc w ten sposób będąc na łożu śmierci nie miałabym do siebie ogromnego żalu, że zmarnowałam swoje życie. Jakkolwiek patetycznie to by nie zabrzmiało. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: dobrze, a ja nie kocham juz zony. 19.06.10, 21:46 to ja lepiej na moim interesie wychodze. maz oddaje mi cala kase,a ja mu w zamian piore,gotuje (byle jak,bo juz mi sie nie chce dogadzac),prasuje (tez byle ja), i nic poza tym:) Odpowiedz Link Zgłoś
obrotowy Re: dobrze, a ja nie kocham juz zony. 19.06.10, 21:56 pendzacy_krolik napisała: > to ja lepiej na moim interesie wychodze. maz oddaje mi cala kase,a > ja mu w zamian piore,gotuje (byle jak,bo juz mi sie nie chce > dogadzac),prasuje (tez byle ja), i nic poza tym:) no to faktycznie ja tez mam lepiej, niz twoj maz, bo poza wszysstkim-tym, dostaje jeszcze caluski (rzadko, bo rzadko i bez entuzjazmu, ale przynajmniej czasami) a pensje tez oddaje (prawie) cala. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: dobrze, a ja nie kocham juz zony. 19.06.10, 22:01 tylko caluski? a co z seksem? a ile zonie placisz? Odpowiedz Link Zgłoś
obrotowy Re: dobrze, a ja nie kocham juz zony. 19.06.10, 22:08 pendzacy_krolik napisała: > tylko caluski? a co z seksem? a ile zonie placisz? czy Ty nie umiesz czytac "miedzy wierszami"? jak sa caluski, to jest i seks. tyle, ze rzadko, sporadycznie i bez entuzjazmu. a place tez - oddajac (prawie) cala i niezla pensje. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: dobrze, a ja nie kocham juz zony. 19.06.10, 21:44 avital84 napisała: > Szkoda tylko Twoje żony, bo skoro Cię całuje to pewnie Cię kocha. ale moze z obrzydzeniem, tylko robi dobra mine:)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
panirogalik Re: dobrze, a ja nie kocham juz zony. 20.06.10, 17:47 "skoro Cię całuje to pewnie Cię kocha" pfffffffffffff Filmów się naoglądałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
skarpetka_szara Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:31 Mysle ze juz za dlugo czekalas. Powinnas byla wziasc akcjie gdy tylko cos nie tak sie zaczynalo dziac w Twoim zwiazku, a nie czekac do momentu gdy ani on ani ty juz nie dbacie o sibie. Teraz mozesz tylko zadbac o to, abys miala troche fajnego czasu przez te nastepne lata. czyli rob tak aby Twoje zycie bylo szczesliwe, z mezczyzna czy nie. Tylko dlatego ze mieszkasz z facetem wcale nie znaczy ze musisz przychodzic do domu na czas, albo ze nie mozesz sie smiac, albo czegos zmienic. Dlaczego z synem nie bedziesz zasiadac do stolu, puscic fajna muzyke i w zrelaksowanej atmosferze pogadac o bzdetach? To ze przestal maz przychodzic, to jedno, ale nie jest to jego wina ze nie masz wspolnych obiadow z dzieckiem. To jest cos z czego TY zrezygnowalas i tylko ty. Mysle ze czas abys pomyslala o swoim szczesciu i ZACZELA DZIALAC. To wcale nie znaczy znalesc kochanka (aczkolwiek gdy zaczniesz byc szczesliwa to sam sie znajdzie), To znaczy abys byla szczesliwa z sama soba. Odpowiedz Link Zgłoś
czarne_czarne ja też... 19.06.10, 21:31 A po ślubie jesteśmy 7 lat, razem mieszkamy nawet nie 9. Gdy czytam Twoją historię, jakbym czytała o sobie. Podobna treść, te same emocje. Ja nawet mówiłam - już cię nie kocham - a on zachowuje się nadal tak, jakby to było czcze gadanie... Mieszkamy razem, bo podobnie jak Ty mamy skomplikowaną sytuację. Dwoje małych dzieci do tego... Najukochańszych:) Dla nich żyję, gdyby nie one już by mnie nie było. Zmęczona jestem życiem, nie chce mi się już żyć. Żyję tylko dla nich. Dla nich znów zaczęłam kurację - już drugi raz biorę leki na depresję. Nie, nie widać jej po mnie... Ja z tych z przyklejonym uśmiechem... Nie potrafię Ci doradzić, może tylko więcej odwagi w podejmowaniu trudnych decyzji... mnie też jej brakuje,chć już kilka razy wyrzucałam męża z domu mopich rodziców, gdzie mieszkamy. On nie chce się wyprowadzić, musiałabym go wywlec siła... patowa sytuacja, a ja będę w niej tkwić do śmierci... A Tobie, drogi forumowiczu przypominający słowa przysiegi małżęńskiej życzę większego doświadczenia życiowego. Bo moze teorię masz opanowaną na szóstkę, ale z praktyki nawet jedynki bym Ci nie dała... Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: ja też... 19.06.10, 21:54 to przykre. bo ja kochalam dlugo,tez wyrzucalam z domu,ale przyjmowalam.a teraz on nie chce sie wyniesc,bo moze czuje,ze juz bym go nie wpuscila? mam tez jakies schizy,ale depresja to chyba nie jest. zreszta,ja mialam doly nawet kiedy bylam panna.tylko ze wtedy latwiej sobie z tym radzilam. jesli moge doradzic - nie zyj tylko dla dzieci.ja zylam tylko dla najblizszych i teraz nie mam nawet przyjaciolki (rozstalam sie z nia przez meza ).a zaprzyjazniam sie trudno. moze cos ze mna nie tak? moj maz ma mnostwo znajomych,ale zadnego przyjaciela (poza szefem moze, z ktorym pije ). nie udalo mi sie zaprzyjaznic z mezem,a bardzo chcialam. Odpowiedz Link Zgłoś
czarne_czarne Re: ja też... 19.06.10, 22:44 Mój też nie ma przyjaciół:) Chyba są do siebie podobni:) Co do depresji, to wcale nie jest tak, ze siedzi się w kącie i patrzy w jeden punkt. To właśnie taki stan, gdy nie cieszy to, co kiedyś cieszyło, gdy niby wszystko jest jak dawniej, ale inaczej, smutniej, płycej, mniej. Bo depresja przychodzi powoli. To nie zawał, ktory trafia nagle. Dlatego czasami tak trudno sobie ją uzmysłowić. Ja biorę leki od 1,5 m-ca. Na razie z małym, ale jednak juz jakims skutkiem. Nie czekaj. Ja też się trudno zaprzyjaźniam. Nie jestem zbyt towarzyska, długo się oswajam z nowymi ludźmi. Mam jedną przyjaciółkę, rzadko sie widujemy, ale to wystarczy. Znamy się dość dobrze i dobrze rozumiemy. Mąż chętnie by się z nia przyjaźnił /nie ma to nic współnego z seksem/, ale ja nie mam ochoty na takie spotkania. Niech sobie znajdzie swoją przyjaciółkę. Nie czuję się najlepiej:/ Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik czarne_czarne 20.06.10, 16:17 trafilysmy na facetow,ktorzy wydawali sie na poczatku,ze nam pomoga, a wyszlo na to,ze wbili nam gwozdz, i to zardzewialy. tak sobie przpominam siebie sprzed lat i wydaje mi sie,ze znalalam sie za jakas szyba.ze tamta fajna,wesola dziwczyna/kobieta to byl ktos zupelnie inny.paradoks polega na tym,ze to ja usilowalam zmienic meza, a wyszlo na to,ze to on zmienil mnie! ja juz nie wierze ,ze moge byc tym,kim kiedys bylam.kochalam bawic sie ,tanczyc,wyglupiac, nie zostalo z tego nic.moj maz nie umial i nie lubil tanczyc,wiec rzadko gdzies wychodzilismy.a jak juz zdarzylo sie nam byc na imprezie z tancami to wygladalo to tak,ze on siedzial i pil , a ja sama tanczylam. potrafil mnie nawet zostawic na takiej imprezie i pojsc sobie w nocy do domu nie uprzedzajac mnie. sama sie sobie dziwie,ze tyle znioslam. powiedz mi,a te leki na depresje to w czym Ci pomagaja? jestes weselsza,masz lepszy kontakt z ludzmi? moja praca wymaga bym byla mila i usmiechnieta,wiec jest mi naprawde trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
czarne_czarne Re: czarne_czarne 20.06.10, 21:55 Już się pogodziłam z tym, że tego małżęństwa nie da się uratować. Nie da. Ponieważ mąż jest mi całkiem obojętny, nie interesuje mnie jego zdrowie, choć wciąz kupuję potrzebne leki itd. Ale to z przyzwoitości i po prostu dlatego, ze taka jestem. Biorąc leki na depresję /xetanor/ jestem spokojniejsza, weselsza, już nie mam na twarzy tego wyrazu udręki. Odżywam. Zresztą ja generalnie zawsze byłam wesoła, radosna, potrafiłąm się cieszyć z każdego pąka wiosną. Potem powoli to zanikało, ale byłam przekonana, ze tak po prostu jest, bo obowiazki, starzeję sie itd. Ale gdy zobaczyłam, że po lekach zaczynam na nowo dostrzegać to, co wtedy zrozumiałąm, że to jest jedno z wielu oblicz depresji. Bo ja już drugi raz przechodzę taką kurację. Za pierwszym razem pierwsze efekty przyszły dopiero po ok.3 miesiącach. Brałam cierpliwie. Cała kuracja trwała wtedy 1,5 roku i choć skończyło się hiperprolaktynemią, NIE ŻAŁUJĘ!!! Dzięki temu mogłam przetrwać drugą ciążę, Maleńki ma teraz 8 miesięcy, a ja jestem szczęśliwa, ze jego starsza o 7 lat siostra ma bratnią duszę. Tak strasznie ciężko mi było słuchać jej pytań "mamusiu, a będę miała siostrzyczkę/braciszka". A ja jej odpowiadałam, zę staramy się z tatą, ale czasmi nie wychodzi itd. Poroniłam drugą ciążę. Myślałam, ze mężowi zależy na drugim dziecku, rodzeństwie dla Małej. Ale on nawet do łóżka nie chciął iśc ze mna, choc prosiłam, mówiłąm ze to ostatni dzwonek dla mnie, zę czas mi ucieka. Nie wiem, jak zaszłam w tą ciążę, bo nawet stosunku właściwie nie było... Gdybyś go zobaczyła, pomyśłałąbyś, ze to przystojny, dobrze zbudowany facet, który nie boi sie pójść z własną żoną do łóżka. Ale wszystko było ok do czasu, gdy to ja zaczynałam mieć fantazje i gdy chciałm choć przez chwilę poprowadzić. Nawet seks był do dupy:/ Co mi pozostało? Kilka miłych wspomnień, do których nie chcę nawet wracać, bo były miłym początkiem koszmaru. Nie jestem dla niego kochaną żoną. I co z tego, ze powie kocham, skoro nie ma pojęcia, co te słowa oznaczają? Kochać to dawać, nie brać. To być dla innego człowieka...Totalne zaprzeczenie uczuć mojego męża. gdybym mogła umrzeć juz dzić nie wahałabym się ani chwili. Ale nie mogę - nie zostawią dzieci z takim idiotą, człowiekiem pozbawionym empatii. Dlaczego byłam taka głupia... Króliku, zdecyduj się na kurację, naprawdę warto:) Nie dla męża, dla dziecka, dla innych. Dla siebie:) Jesteś warta, by znów potrafić pełną piersią cieszyć się życiem i być tą sama radosną kobietą co kiedyś:) Jak odżyjesz, będziesz silniejsza i łatwiej będzie Ci podjąć decyzje których podjęcia teraz sobie nie wyobrażasz. Nie patrz wstecz, patrz do przodu:) Wierzę, jestem przekonana, ze za niedługo napiszesz tutaj, jaka jesteś szczęśliwa:) Zobaczysz:) Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: czarne_czarne 20.06.10, 22:10 straszne jest to,co piszesz. podziwiam cie,ze zdecydowalas sie na drugie dziecko. ja swiadomie nie chcialam drugiego,bo mialam juz dwoje - meza i dziecko.mimo,ze maz kocha dzieci to nie nadaje sie na wzorzec.owszem,potrafi si z dzieckim bawic,wyglupiac,ale nic poza tym.dla syna nie jest autorytetem. dlatego tak wyszlo,jak wyszlo.syn zrezygnowal ze studiow,jak jego ojciec kiedys ze sredniej szkoly. syn mowi teraz,ze nie chce na razie zadnych dzieci. nie wiem dlaczego,przeciez bylismy dla niego dobrymi rodzicami,ale te ciagle klotnie miedzy nami...dzieci tego nie lubia. troche dziwnie to zabrzmialo,ze po lekach bede szczesliwa. ja nie chce sztucznie napedzanego poczucia szczescia.chce,aby ono wynikalo z tego,jak zyje.dlatego boje sie chemii. boje sie uzaleznienia czy nawet uszkodzenia organow (mam uszkodzona watrobe). z drugiej strony zaczelam pic wino,niby 1-2 lampki kilka razy w tygodniu,ale to mnie rozluznia.wiec juz nie wiem, co jest lepsze.... ja chociaz mialam fajny seks.to nas laczylo. jakas "madra" pani psycholog powiedziala kiedys w TV,ze ludzie, ktorzy maja dobry seks nie rozstana sie.ale jak tu isc do lozka ,kiedy czuje sie tyle zalu i pretensji? lozko nie rozwiazuje problemow tylko je usypia. spij dobrze i nie martw sie. dzieki swojej madrosci masz dwojke dzieci i nie grozi ci samotnosc na starosc:) a moze kiedy jeszcze bedziesz miala trzecie z innym? czego ci serdecznie zycze. Odpowiedz Link Zgłoś
czarne_czarne Re: czarne_czarne 20.06.10, 22:19 Na dziecko zdecydowałam się tylko przez Małą. Tak bardzo chciała mieć bratnią duszę... Ja kiedyś umrę, mąż także, a jej pozostanie choć brat, którego kocha ogromnie, a i on za nią przepada, choc taki malutki jeszcze. Nie, leki nie dają złudnego, sztucznego szczęścia. Po prostu usuwają to, co nie pozwala się cieszyć życiem tak, jak kiedyś. Ja po prostu w pewnym momencie zauważyłam, zę potreafię być tak radosna jak kiedyś. Mimo świadomości problemów, które wcale mniejsze się nie zrobiły, potrafiłam cieszyć sie życiem. Bo gdy jesteś wymęczona życiem, przytłoczona problemami, urastają one do niesamowitych rozmiarów, ogarniają całkowicie i człowiek czuje się, jakby był w potrzasku. A przecież to tylko subiektywne odczucie. Leki dosłownie dały mi siłę, byłam... właściwie jak nowo narodzona. Dlatego teraz znów się zdecydowałam na kurację. Wątrobą się nie martw - ja biorę albo essentiale forte albo esseliv. Dobry jest też sok z mniszka. Dziękuję Ci za dobre słowo:) Tak mi się ciepło zrobiło na sercu, gdy przeczytałam o tym trzecim dziecku... z innym:) Chciałabym:) Choć wiem, zę nigdy się tak nie stanie, to jednak miło pomyśleć, co by było gdyby:) Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:42 przeczytałam większość Twoich wpisów i mi się Ciebie żal zrobiło, chociaż zawsz emiałam Cię za zołzę ale może to wynikało z tych problemów to, że nie macie życia towarzyskiego i prowadzicie martwy byt jest dla mnie osobiście straszne a czy ta rzekoma zdrada, to nie Twój wymysł? i pretekst do wydobycia na światło dzienne wszystkich żalów z okresu małżeństwa? jeśli bym nie widziała cienia szansy na poprawę tego stanu rzeczy, to bym złożyła pozew, mam dużo mniejsze doświadczenie w pożyciu malżeńskim od Ciebie ale wiem, że w każdym wieku takie sprawy są trudne wiem też, że wniesienie sprawy o rozwód czy o separację może się skończyć dla związku bardzo pomyślnie i można wszystko zacząć od nowa i mieć jakość zycia nieporównywalnie lepszą od tego co było poza tym 50lat to nie czas na umieranie, masz zamiar się samobiczować do śmierci? moja sąsiadka 2 lata temu się zakochała i pół roku temu zaręczyła, w lutym skończyła 55 lat. I jest osobą raczej skrytą, nieśmiałą, nie jest typem flirciary, zdobywczyni męskich serc itd.. więc można I ciekawe czy ten Twój mąż jakby się związał z laską, o której piszesz że pojawia się ciągle w Waszym życiu, to czy by nagle na oczy nie przejrzał.. bo takie mrzonki z młodości są bardzo fajne ale zwykle nie sprawdzają się Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 21:59 zolza bylam ,ale juz nie jestem. wyroslam.natomiast jest szansa,ze ty nia zostaniesz na starosc,bo rozne rzeczy dzieja sie z kobietami w wieku klimakteryjnym:)) ale doceniam to,ze zabralas glos w mojej sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 22:15 Mówisz? musze się pilnować w takim razie :) ale wiesz co, nie martw się tylko tak bardzo sytuacją mimo, że jest powazna póki nie ma śmierci możliwości jest wiele Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 22:40 vandikia napisała: > Mówisz? musze się pilnować w takim razie :) > ale wiesz co, nie martw się tylko tak bardzo sytuacją mimo, że jest powazna > póki nie ma śmierci możliwości jest wiele no wlasnie smierc rozwiazalaby problem. spokojnej nocy:) Odpowiedz Link Zgłoś
mrs.solis Re: nie kocham juz meza 20.06.10, 01:14 Fakttycznie "zmiekla ci rura".W poprzednich wcieleniach pamietam cie jako wyjatkowo zgryzliwa babe,ktora od zawsze wyrazala sie o mezu i synu z jakas taka pogarda,wiec nie dziw sie,ze on olal to wszyskto sikiem prostym. Mysle,ze on ma cie tak samo w dupie jak ty jego i tak samo jak tobie nie chce mu sie za bardzo nic z tym robic. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 20.06.10, 16:23 moze przedstaw sie poprzednim nickiem,chyba ,ze sie boisz? nie jestem zadnym wcieleniem, jestem ciagle ta sama osoba,ktora ma odwage publicznie sie przyznac do zmiany nicka. nigdy nie wyrazalam sie z pogarda o mezu, a juz na pewno o synu,ktorego bardzo kocham. narzekanie na meza, a pogardzanie nim to sa dwie rozne sprawy. jesli juz ktos tu kims pogardza to raczej ty mna, i to za zaslona nicka ,ktory mi nic o nie mowi. ja sie nie znize do twojego poziomu i nie pogardze toba.choc powinnam. Odpowiedz Link Zgłoś
mrs.solis Re: nie kocham juz meza 20.06.10, 18:09 Nie bede sie przedstawiac poprzednim nickiem,bo i tak bys mnie pewnie nie kojarzyla. Jak dlugo cie znam tak nigdy nie wyrazalas sie z miloscia o swoim mezu i nie powiedzialam ci tego zeby cie ponizyc. Ja poprostu odnioslam wrazenie,ze ty juz swojego meza nie kochasz od wielu lat tylko moze teraz ty zdalas sobie z tego sprawe. Nie watpie ,ze kochasz syna ale ilekroc w czyms przypominal ci w zachowaniu twojego meza wypowiadalas sie o nim dosc zgryzliwie i z nutka zlosci. To tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: nie kocham juz meza 20.06.10, 21:05 alpepe jest dobra w śledzeniu nicków, może zgadnie :) musze przyznać, że ja zwykle też szynko łapię kim kto był w poprzednim wcieleniu ale sądziłam, że jesteś zupełnie nowym nickiem - tzn. kojarzę pisanie od dłużego czasu ale nie sądziłam, że piszesz dłużej niż rok Odpowiedz Link Zgłoś
real.becwal Re: nie kocham juz meza 19.06.10, 23:32 nie Ty pierwsza i nie ostatnia Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 20.06.10, 16:24 domyslam sie,tyle,ze ja nie umiem oszukiwac:) real.becwal napisał: > nie Ty pierwsza i nie ostatnia Odpowiedz Link Zgłoś
panirogalik Re: nie kocham juz meza 20.06.10, 18:20 jeśli nie kochasz już męża, on prawdopodobnie nie kocha już ciebie (w każdym bądź razie jego zachowanie na to wskazuje) a nie możecie się rozwieść z ważnych powodów, albo zwyczajnie nie chce wam się iść do sądu i się rozwieść, znajdź sobie kochanka. Chyba pierwszy raz to komuś doradzam bo jestem zwolenniczką wierności małżeńskiej a także przed małżeńskiej, jednak życie trochę zmienia poglądy i dopuszczam odstępstwa od zasady. Pytanie tylko, czy aby na pewno przestałaś kochać? Może kochasz ale taką miłością jaka jest po latach. Inaczej się przecież kocha na początku związku, inaczej jak się razem mieszka i żyje latami. Skrzywdził cię jakoś czy tylko jest na ciebie obojętny (bo to jeszcze nie krzywda)?Wyobrażasz sobie, że całkiem zniknie z twojego życia? Jeśli tak, a z rozwodem jest sytuacja jak opisałam wyżej, to bierz kochanka albo chociaż flirtuj ile się da. Odżyjesz, będzie ci się chciało czytać, oglądać, wychodzić żeby mieć o czym rozmawiać, dbać o siebie- przecież warto żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 20.06.10, 19:10 dzieki za porade,ale mysle,ze moj maz tylko na to czeka,zebym kogos sobie znalazla. jakis czas temu,kiedy wychodzilam czesciej z domu (lazilam po centrach,albo sama do kina), po pogodzeniu sie zapytal,czy z kims sie spotykalam. ale w jego glosie nie bylo ani zazdrosci,ani pretensji,ani zalu,raczej stwierdzenie faktu.zaprzeczylam. na razie pozostaje mi fantazjowanie na temat roznych facetow,ktorzy mi sie podobaja, a ktorym niekoniecznie musze ja sie podobac. musze cos robic,zeby czuc sie nadal pelnowartosciowa kobieta. moze masz racje z tym innym rodzajem milosci... moze ja nie umiem kochac miloscia bez uniesien, bo taka milosc kojarzy mi sie z matkowaniem mezowi,a tego nie cierpie. moj maz na pewno chcialby abym byla taka opiekuncza ,jak jego matka wobec ojca,ale wiem w tajemnicy,ze jego ojciec nie kochal na starosc matki, tylko musial byc wdzieczny za jej dobroc. i jej to wystarczalo.wlasnie taki uklad. Odpowiedz Link Zgłoś
panirogalik Re: nie kocham juz meza 20.06.10, 19:23 "jego ojciec nie kochal na starosc matki, tylko musial > byc wdzieczny za jej dobrC" Musiał nie musiał, miłość wiele ma imion, Wdzięczność to jedno z nich. "mysle,ze moj maz tylko na to czeka,zebym kogos > sobie znalazla. jakis czas temu,kiedy wychodzilam czesciej z domu > (lazilam po centrach,albo sama do kina), po pogodzeniu sie > zapytal,czy z kims sie spotykalam. ale w jego glosie nie bylo ani > zazdrosci,ani pretensji,ani zalu, A co za różnica, przecież jak sobie znajdziesz to też zaprzeczysz. Jeśli nie możesz mieć kochanka, flirtuj na prawo i lewo. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: nie kocham juz meza 20.06.10, 21:38 panirogalik napisała: > Musiał nie musiał, miłość wiele ma imion, Wdzięczność to jedno z nich. > ha ha. nie chcialabym,aby moj maz byl mi kiedys tak samo "wdzieczny" i powiedzial kiedys do kogos o mnie,tak jak tesc o zonie: "nie moge patrzec na te moja stara". a ona go tak kochala i dbala o niego. dlatego postanowilam sobie,ze nie bede tak sie poswiecala,jak ona,bo zaden facet tego nie doceni. Odpowiedz Link Zgłoś
panirogalik Re: nie kocham juz meza 20.06.10, 22:57 nikt nie mówi żebyś ty się miała poświęcać. Nie poświęcaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_szuwarek Re: nie kocham juz meza 20.06.10, 20:43 nie domysli sie, powiedz mu to Odpowiedz Link Zgłoś