Dodaj do ulubionych

Co robię źle

04.09.10, 16:33
Witam
Nie wiem czy na dobrym forum pytam, jeśli nie to przegońcie mnie na właściwe :)
Może streszczę tak szybko od początku. Ponad 11 lat temu, jak jeszcze ja i obecny maż chodziliśmy
ze sobą ja poznałam innego faceta. Nie wiem może i młoda byłam może i nie dojrzała. Ale facet mi
się spodobał i jakoś na wspólnym wyjeździe gdzie on też był wieczór zakończyliśmy w łóżku. Potem
w sumie chciałam z nim być niby on ze mną, ale mój obecny mąż rozgonił nasze towarzystwo i tak z
nim zostałam. Po jakimś długim czasie urodziło nam się pierwsze dziecko potem drugie.
Niby było oki ale zawsze mój mąż kłócąc się ze mną przez lata wywlekał mój epizod. Teraz nadal
każda kłótnia kończy się tym że z tamtym kolesiem spałam. A ostatnio dowiaduje się, że jestem
puszczalska. Jak to piszę to mam łzy w oczach bo czym sobie zasłużyłam na takie traktowanie. To
było dawno temu, przeszłości nie zmienię ale ile lat mam ciągle słuchać jako to jestem. Ja już nawet
tego chłopaka nie pamiętam jak przez mgłę, ale mój maż mi żyć tym nie daje. A ja nie mam siły tego
słuchać, to mnie dobija, przecież przez lata byłam wierna. Wtedy tylko ze sobą chodziliśmy, nie
wiem co ja mam z tym zrobić. Mnie to męczy ile lat mam płacić za błędy przeszłości o ile nawet tak
to można nazwać. Dlaczego za każdym razem jak się ze mną kłóci to to wywleka. Proszę doradźcie.
Dzisiaj jak poszedł do pracy to napisałam żeby nie wracał, mam dość a ten do mnie, że sprawę
wyolbrzymiam i że prawda mnie boli. Jaka prawda sprzed kilkunastu lat :(
Obserwuj wątek
    • i.nes Re: Co robię źle 04.09.10, 16:36
      epo-ka napisała:

      > Dzisiaj jak poszedł do pracy to napisałam żeby nie wracał

      O kilka lat za późno... A teraz błyskawicznie zmień zamki.
    • lady.godiva Re: Co robię źle 04.09.10, 16:48
      A dlaczego myślisz, że to TY robisz coś źle?
    • niebieski_lisek Re: Co robię źle 04.09.10, 17:03
      No cóż, zdrada jest zdradą, nieważne, czy tylko ze sobą chodziliście, czy
      zalegalizowaliście związek. Dziwi postawa twojego męża, który walczył o to,
      żebyś została z nim, z drugiej strony nie potrafi poradzić sobie z tamtym
      zdarzeniem, zatruwa wam życie. Jeśli żywicie do siebie jakieś ciepłe uczucia, to
      terapia małżeńska pewnie może wam pomóc, w przeciwnym przypadku chyba rozstanie
      będzie najlepszym pomysłem.
    • alpepe Re: Co robię źle 04.09.10, 17:10
      Ania, to ty, Żabko?
    • papapapa.poker.face Re: Co robię źle 04.09.10, 17:30
      A Twój maz to taki krysztalowy, ze sie tak retorycznie spytam? nie oglada sie za innymi, mysli tylko o
      Tobie?
      • elia31 Re: Co robię źle 04.09.10, 17:39
        Skoro zawalczył o Ciebie i mimo tego epizodu chciał być nadal z Tobą to nie
        powinien Ci tego wypominać. Z własnego doświadczenia jednak wiem, że facet nigdy
        nie wybacza zdrady i prędzej czy później to wraca, tak są skonstruowani,
        niestety :( Co oczywiście nie oznacza, ze pochwalam zdrady.
    • papapapa.poker.face Re: Co robię źle 04.09.10, 17:46
      zneca sie nad Toba. nie pozwolilabym na to na Twoim miejscu i to przez tyle lat...
    • ami_ami Re: Co robię źle 04.09.10, 21:10
      Prawda jest taka, że to nie Ty robisz coś źle. Zdrada osiadła mężowi głęboko w pamięć i tak się
      składa, że wykorzystuje to, że kiedyś podwinęła Ci się noga. Niestety takie wypominanie prędzej
      czy później negatywnie wpływa na związek. Nie ukrywaj swoich uczuć- powiedz mężowi jak bardzo
      Cię to boli. Spróbuj z nim porozmawiać. Trzymam kciuki
    • miss.yossarian Re: Co robię źle 04.09.10, 23:57
      co za solidarność.. a nie pomyślałyście że on też płaci wysoką cenę, w dodatku
      nie za swoje błędy.

      idźcie na jakąś terapię małżeńską, bo on tego nie potrafi wybaczyć, a ty nie
      możesz żyć wiecznie przepraszając
    • miss.yossarian Re: Co robię źle 04.09.10, 23:59
      gwen75 napisał:

      > Nie starcza mu
      > inteligencji i dlatego sięga po argumenty niegodne faceta? Co z niego za facet
      > , że nie potrafi przeboleć drobnego epizodu sprzed wielu wielu lat? Podobnych r
      > ipost wymyśl sobie więcej i sprowadzaj go w ten sposób na ziemię. Pokaż, że ten
      > zarzut nie robi na Tobie wrażenia.
      >

      tak jakby jej zdrada nie pozbawiała go jaj wystarczająco skutecznie..
    • miss.yossarian Re: Co robię źle 05.09.10, 00:14
      gwen75 napisał:

      > > on też płaci wysoką cenę, w dodatku nie za swoje błędy.
      >
      > A ona płaci wysoką cenę za jego niskie poczucie wartości.
      >

      a masz może pomysł skąd się ono wzięło?
    • miss.yossarian Re: Co robię źle 05.09.10, 00:17
      gwen75 napisał:

      > > on też płaci wysoką cenę, w dodatku nie za swoje błędy.
      >
      > A ona płaci wysoką cenę za jego niskie poczucie wartości.
      >

      a poza tym, to że ona płaci i jak okrutną cenę to już wszyscy wiemy.można rzec,
      że to punkt wyjścia tej opowieści. ja tylko zwracam uwagę, że to nie do końca
      jest tak, że bielutka lilija trafiła na drania co ją bez powodu maltretuje.
    • miss.yossarian Re: Co robię źle 05.09.10, 00:27
      gwen75 napisał:

      > "chciałam z nim być niby on ze mną, ale mój obecny mąż rozgonił nasze towarzyst
      > wo"
      >
      > Jak gość "rozgonił to towarzystwo" to chyba wiedział na co się decyduje? Ktoś m
      > u kazał się z nią wiązać?
      >

      związki są z założenia dobrowolne. ona też nie musiała podążać za facetem który
      odgonił jej absztyfikanta jak bezwolna ameba. w każdym razie się pobrali i nawet
      dzieci wyprodukowali, więc coś musiało być na rzeczy, dlatego radzę terapię
      zamiast zmiany zamków, a ty jaką dasz konstruktywną poradę?
    • gobi05 Re: Co robię źle 05.09.10, 07:25
      > Niby było oki ale zawsze mój mąż kłócąc się ze mną przez lata wywlekał mój epiz
      > od. Teraz nadal
      > każda kłótnia kończy się tym że z tamtym kolesiem spałam. A ostatnio dowiaduje
      > się, że jestem
      > puszczalska.

      Po pierwsze, to jak z obecnym mężem chodziłaś, to panną byłaś, i czy mu się
      podoba czy nie, mogłaś sypiać z kim chciałaś. Nic jemu winna nie byłaś. Nie
      wierz tym, co piszą że jak z kimś "chodzisz", to już wierność obowiązuje, miłość
      i uczciwość małżeńska... To by ślubów nie było, samo chodzenie by wystarczyło.
      Jakieś tam zobowiązanie jest w czasie narzeczeństwa, ale to też nie na
      mur-beton, tylko przyzwoitość nakazywałaby zerwać zaręczyny kiedy masz ochotę na
      innego.

      Po drugie, to chyba obecnemu mężowi mocno zależało, skoro o tym przypadku
      wiedział, a do ślubu tak parł. Wiedział o wszystkim, ożenił się, znaczy -
      wybaczył! To niech teraz nie wypomina. Widziały gały...

      Po trzecie, prawda jest taka, że jeśli kłócicie się z jakichś powodów, a on
      gotów jest każdego chwytu użyć, żeby tylko jego było na wierzchu, to nie wygląda
      dobrze. Jakby przyszło do rozwodu, to nie daj sobie wmówić, że to z powodu
      twojej rzekomej niewierności. I nie daj sobą pomiatać. Rozmawiaj, z kim tylko
      możesz, z mamą, teściową, księdzem, psychologiem w poradni, bo tu nie tylko o
      ciebie chodzi, ale i o dzieci. Twój chłop regularnie się znęca, to nie znaczy że
      musisz to znosić, a jeśli nawet wytrzymasz przez lata, to będzie miało bardzo
      zły wpływ na dzieci. Dzieci potrzebują spokoju i stabilizacji, tego nie zastąpi
      żadne gadanie że niby mama kocha i tata kocha.
      • eruiluvatar Re: Co robię źle 06.09.10, 11:17
        > Nie wierz tym, co piszą że jak z kimś "chodzisz", to już wierność obowiązuje

        "Przyzwoitość nakazywałaby", żeby będąc/spotykając się z kimś, niezależnie od tego w jakiej formie, nie puszczać się z kim popadnie i nie wbijać tamtej osobie noża w plecy.
        • gobi05 Re: Co robię źle 07.09.10, 14:14
          > "Przyzwoitość nakazywałaby", żeby będąc/spotykając się z kimś, niezależnie od t
          > ego w jakiej formie, nie puszczać się z kim popadnie i nie wbijać tamtej osobie
          > noża w plecy.

          Chyba w serce?
          A dlaczego nie? Stanowczo przeceniasz znaczenie przyzwoitości u osób uprawiających seks z kim popadnie. Na Dziewicy Orleańskiej polegaj jak na Zawiszy, ale łatwa laseczka ma prawo być łatwa. Różne są talenty: jeden robi świetne pączki, drugi jeździ konno, a trzeci błyskawicznie się zakochuje. Chyba ich za to nie potępiasz?
    • teletoobis Re: Co robię źle 05.09.10, 08:22
      Zdrada jest zdrada i boli nawet po kilkudziesieciu latach. Wybaczyc mozna,
      niestety nie da sie zapomniec. To tkwi jak ciercn w sercu
      • gobi05 Re: Co robię źle 05.09.10, 17:13
        > Zdrada jest zdrada i boli nawet po kilkudziesieciu latach.

        Jaka tam zdrada? Ona z nim tylko chodziła, ani ślubu ani zaręczyn nawet nie
        było. A do tego, to on widać jej wtedy wybaczył, bo chciał ją nadal, więc niech
        teraz nie gada, że tego nie toleruje. Kto daje i zabiera...
        • teletoobis Re: Co robię źle 05.09.10, 17:19
          czyli, jesli sie nie jest w sformalizowanym zwiazku, to mozna robic co sie chce
          i bezkarnie ranic partnera? Dziwne to co prawisz
          • gobi05 Re: Co robię źle 05.09.10, 17:39
            teletoobis napisał:

            > czyli, jesli sie nie jest w sformalizowanym zwiazku, to mozna robic co sie chce
            > i bezkarnie ranic partnera? Dziwne to co prawisz

            W jakim tam związku? Oni tylko ze sobą chodzili, co najwyżej "friends with
            benefits". A co do bezkarności, to mógł z nią zerwać, wręcz powinien z nią
            zerwać. Nie zerwał - to była jego decyzja.
            • palya Re: Co robię źle 05.09.10, 21:36
              dziwne podejście.. prawisz, jakby wszystkie niesformalizowane związki były wolne i otwarte na osoby trzecie...to może od razu wszystkich niezaobrączkowanych zagonimy do wspólnej komuny?
              moim skromnym zdaniem wierność obowiązuje od pierwszej deklaracji, ze z kimś tworzysz związek...i ta deklaracja jest zazwyczaj przed zaręczynami lub ślubem..

              idąc Twoim tokiem myslenia mogę spytać: "kochanie, wybraliśmy pierścionek, to pewnie oświadczysz mi się w najbliższym czasie..ale do tej chwili mogę Cię jeszcze zdradzić, prawda? przecież jeszcze nie jestesmy ani zaręczeni ani po ślubie" fajnie by było coś takiego usłyszeć, nie?
              • gobi05 Re: Co robię źle 07.09.10, 14:08
                > dziwne podejście.. prawisz, jakby wszystkie niesformalizowane związki były woln
                > e i otwarte na osoby trzecie...to może od razu wszystkich niezaobrączkowanych z
                > agonimy do wspólnej komuny?

                Istotą związku jest to, że obie osoby czują się związane. Niesformalizowany związek daje się szybko i łatwo zakończyć - wystarczy że jedna z osób poczuje się niezwiązana. Maleńki skok w bok autorki wątku chyba wystarczająco świadczył, że ona związana się nie czuła? Do wspólnej komuny niektórzy (nie tylko niezaobrączkowani) sami się "zapisują" - uprawiając niezobowiązujący seks z przypadkowymi partner(k)ami, wręcz wyczynowo. Co weekend nabywają po stu "szwagrów" (zależy od zawartości notesika partnerki). Dlaczego ja miałbym decydować za nich? A prostytutki i ich klienci? To dopiero jest jedna wielka rodzina!

                > idąc Twoim tokiem myslenia mogę spytać: "kochanie, wybraliśmy pierścionek, to p
                > ewnie oświadczysz mi się w najbliższym czasie..ale do tej chwili mogę Cię jeszc
                > ze zdradzić, prawda? przecież jeszcze nie jestesmy ani zaręczeni ani po ślubie"

                Tak, oczywiste jest - i nie trzeba o tym w ogóle mówić - "Kochanie, wybraliśmy pierścionek, ale dopóki nie usłyszysz tak na ślubnym kobiercu, to nie bądź zbyt pewny siebie".

                I powiedz mi, kiedy można mówić o zdradzie - czy wtedy, gdy ze zdradzanym uprawiałaś seks, czy wtedy gdy się z nim tylko całowałaś, a może wtedy, gdy byłaś z nim trzy razy w kinie? Co czyni cię "zaklepaną" przez tego szczęśliwca? A może wystarczy, że On cię kocha? Patrzy na ciebie w autobusie, nie wiesz jeszcze jak ma na imię, ale już coś was łączy - jesteście w związku! I nie myśl nawet o żadnym innym...
                • antychreza Re: Co robię źle 07.09.10, 14:27
                  Zaiste, interesujące podejście. Zawsze mi się wydawało, że jak jestem z kimś w związku, to niezależnie od tego czy jest sformalizowany czy nie, elementarna uczciwość mnie obowiązuje. A skoro tak, to nie oszukuję. Swoją drogę, nie chciałabym się "formalizować" z kimś, kto ma takie podejście jak Ty. Bałabym się, że się syfem zarażę...
                  I miło, że wszystkich sformalizowanych wrzucasz do jednego wora, nawet tych, których na sformalizowany związek i wspólne życie zwyczajnie nie stać.
                  • gobi05 Re: Co robię źle 09.09.10, 08:08
                    > Zaiste, interesujące podejście. Zawsze mi się wydawało, że jak jestem z kimś w
                    > związku, to niezależnie od tego czy jest sformalizowany czy nie, elementarna uc
                    > zciwość mnie obowiązuje.

                    Wszędzie węszysz związki - małżeństwo, konkubinat, narzeczeństwo, chodzenie, spotkanie kogoś w autobusie... Jak ty sobie radzisz w życiu taka powiązana? I co na to twoi mężczyźni, czy oni są świadomi, że są zaangażowani w związek z tobą, taki na poważnie?

                    > órych na sformalizowany związek i wspólne życie zwyczajnie nie stać.
                    Obrączki w USC nie muszą być ze złota, liczy się że są. Ktoś już tu pisał, ile to kosztuje - chyba ze 100 złotych. No, ale jeśli kogoś nie stać na wspólne życie, to niby jaki jest ich związek? Pocztą? SMS-em? Z tego dzieci nie będzie...
    • horpyna4 Re: Co robię źle 05.09.10, 18:11

      Co robisz źle? Ano to, że pozwalasz tak się traktować.

      Skoro gościowi nie przeszkadzało ożenić się z dziewczyną z przeszłością, to nie ma prawa tego jej
      wypominać. I już za pierwszym razem powinnaś była ostro zareagować.

      Mężuś taki święty? Nigdy nie był z inną kobietą? A może on uważa, że tylko jemu wszystko wolno?
      Zrobiłaś źle, że okazałaś słabość. On teraz to wykorzystuje i jest to świństwo. Jeżeli tak bardzo boli
      go poprzedni związek żony, to nie powinien był się z nią żenić.

      Ale są typy, które lubią mieć "haka" na żonę, żeby ją potem dręczyć psychicznie. Może właśnie na
      takiego psychola trafiłaś, może właśnie dlatego się z Tobą ożemił, żeby mieć co wypominać?
    • fraje Re: Co robię źle 05.09.10, 21:23
      Tyle lat słuchania... twarda jesteś!
      Nie wiem czy teraz sięjeszcze da, ale na pewno warto spróbować: wprowadzcie zasadę NIe wyciągania
      starych spraw w akutalnych dyskusjach. oraz zasadę załatwiania spraw na bieżąco.
    • kocham_monike_32 Re: Co robię źle 06.09.10, 07:09
      Facet ma wygodny argument na wasze sprzeczki małżeńskie - na zasadzie: a u was biją murzynów.
      Poza tym chyba go ten epizod podnieca :)
      • grassant Re: Co robię źle 06.09.10, 09:10
        kocham_monike_32 napisał:

        Poza tym chyba go ten epizod podnieca :)

        chyba ją także :)
    • nothing.at.all Re: Co robię źle 06.09.10, 08:42
      Myślę, że mąż CIę męczy emocjonalnie, bo nie umie sobie z tym poradzić, ciągle w nim o jest i
      dlatego wypomina. Znam takich ludzi. Myślę, że terapia małżeńska byłaby dobrym pomysłem.
    • tytus_flawiusz Re: Co robię źle 06.09.10, 08:57
      > Teraz nadal
      każda kłótnia kończy się tym że z tamtym kolesiem spałam. A ostatnio dowiaduje
      się, że jestem
      puszczalska. Jak to piszę to mam łzy w oczach bo czym sobie zasłużyłam na takie
      traktowanie <

      swoją głupotą. Skoro dopuszczasz do siebie myśl i budzi się w Tobie poczucie
      winy z tego powodu, że dawno temu bzyknęłaś się nie ze swoim starym. To jest
      oczywistym, że jest to Twój słaby punkt, a "bije" się po słabych punktach i
      delikatnych miejscach. Więc jeśli ktoś chce Cię zdzielić, walnie tam gdzie
      najłatwiej trafić i gdzie boli...Logiczne.
    • twojabogini Re: Co robię źle 06.09.10, 10:17
      Nic nie robisz źle. Mało tego, nic źle nie zrobiłaś (dla oburzonych - kto jest bez winy...). Twój obecny mąż znał sytuację, dokonał wyboru i jak mężczyzna powinien tego wyboru się trzymać.
      Niestety jest pewien typ mężczyzn -psychopatów, którzy żenią się z kobietami, na które mają "haka", a to nie jest dziewicą, a to go zdradziła, a to pochodzi z biednej rodziny, nie ma wykształcenia itp. Wyciagają tego "haka" przy każdej okazji i kobietę gnębią. Jest to wyrafinowana forma znęcania się, ponieważ jego ofiara czuje się rzeczywiscie winna, niedoskonała. Kobiety poddawane takiej presji są wyssane z energii zyciowej, mają zaburzone poczucie własnej wartosci, problemy z seksualnoscią (zaburzenia zwiazane z odczuwaniem przyjemności i radosci w życiu seksualnym).
      Dobrze że mimo paru lat presji wciąż w tobie jest bunt i niezgoda na takie traktowanie. Nie zostawiaj sytuacji w ten sposób. Po paru latach narastania chorej sytuacji macie małe szanse na samodzielne uzdrowienie małżeństwa. Spróbujcie terapii małżeńskiej, porad psychologa, ale też postarajcie się rozmawiać. Podejmij jeszcze jedną próbę wyjasnienia jak bardzo jesteś raniona. Jeśłi nic nie da - warto pomyśleć o separacji (nie rozwodzie - macie dzieci, które potzrebują obojga rodziców). Czasem taki wstrząs uświadamia mężczyźnie jak destrukcyjnie działa na swoją rodzinę, żonę, dzieci.
      Jest też inna technika i czasem się sprawdza. Mało popularna, bo zakłada, że postawa ofiary pobudza sprawcę do działania. Załozenie że ofiara wspóldziała przy tworzeniu patologicznych sytuacji jest mało popularne. Uległa postawa wobec sprawcy, obwinianie siebie, wyrzuty sumienia, pytanie co robię źle - to wszystko jest równie istotnym elementem złej sytuacji w rodzinie, co psychiczna przemoc.
      Technika zmiany swojej postawy jest skuteczna, o ile kobieta posiada wewnętrzną siłe i umie do niej dotrzeć. Nalezy wyrobić w sobie postawę obojetną wobec zarzutu, uwolnić się z poczucia winy, tak aby zarzut np. z dawnej zdrady nie ranił. Tak owszem miałam seks z innym mężczyzną, było to radosne i miłe przeżycie, zachowałam je w pamięci. Jewstem wierną żoną i nie zasługuje na złe traktowanie. Nie dotykają mnie twoje uwagi. To nie jest argument w dyskusji o tym jaki kupić dywan/gdzie pojechać na wakacje/z kim zostawić dzieci. Wytrącasz w ten sposób sprawcy broń z ręki. Mozna też przyznać: owszem, wiem, że wtedy poczułeś się zraniony, ale to było dawno temu i myslę że jako silny psychicznie mężczyzna już dawno się z tym uporałeś. Gdybym mogła cofnąc czas postapiłabym inaczej, ale wtedy byłam młoda, mniej dojrzała. Jako zona jak wiesz dochowuję ci wierności i cię kocham. Jeśłi nadal jest to dla ciebie problem, może spróbujmy terapii. Może jestem w stanie ci jakoś pomóc, dac ci więcej ciepła? Może potrzebujesz się wypłakać?

      Asertywna postawa i zwrócenie uwagi, że cały ciężąr sytuacji tkwi nie w ofierze a w sprawcy (to on ma problem z emocjami) potrafi rozładować sytuacje i z czasem przywrócić harmonię w rodzienie. Zwłaszcza, jeśli zmianie postawy kobiety towarzyszy wzrost jej niezależności, podjęcie pracy, posłanie dzieci do przedszkola, nawiązanie własnych kontaktów towarzyskich (na poczatek lepeij z kobietami, np. innymi mamami). Jeśłi reakcją na takie usamodzielnianie kobiety jest gniew i agresja - trzeba uciekać - bez wielu lat terapii taki mężczyzna raczej się nie zmieni.

      Pozdrawiam i zyczę ci siły w uzdrowieniu twojego małżeństwa, nie zostawiaj tak tego i nie pozwól się dręczyć,
    • figgin1 Re: Co robię źle 06.09.10, 10:33
      Co za chory związek... Po zdradzie można albo wybaczyć i żyć razem, albo się rozejść, a wy utknęliście w pół kroku. Może odwróć kota ogonem i zacznij mężusiowi wypominać, że przez niego ominęła cię miłość życia? Ale to już pójście na noże jest... Ja bym po prostu odeszła... Nie, ja bym przed odejściem zemściła się za takie traktowanie, chcociaż bez sensu, bo ty sama na to pozwalasz.
    • paco_lopez Re: Co robię źle 06.09.10, 10:54
      prwada może byc i taka, ze twój mąż to dziewica mentalna. są tacy. troche mnie on tez przeraża że ci tak wypomina. wypominki , to są dobre dla fajfusów. jakby był chłop z jajami , to by się przetarł z jakąś twoja znajomą i byłoby 1-1, a tak on ciągle myśli ze jest 0-1, ale to on nie wyrównał kiedy było trzeba, a teraz to juz po ptokach. nie wiadomo z resztą czy na dziwki nie chadza.
      • lonely.stoner Re: Co robię źle 06.09.10, 11:24
        makabra!! dziwie sie ze wytrwalas tyle lat w tym ukladzie, ja bym nie dala rady, co dziennie slyszec ze jestem puszczalska - tym bardzoiej ze ze twoj maz zanim zostal twym mezem, wiedzial co sie stalo i sam parl do malzenstwa. Na kolejny zarzut ze jestem puszczalska chyba bym powiedziala ze tak i ze tamten seks sprzed kilkunastu lat pamietam do tej pory i bylo mi jak w niebie, ale to juz bylby koniec malzenstwa na amen. Rob co chcesz, ja bym sie albo wybrala na terpiae malzenska i ratowala jesli sie da, albo w sumie stracila cierpliwosc i dala sobie spokoj, a meza oddala. Wybor nalezy do Ciebie.
        • lonely.stoner Re: Co robię źle 06.09.10, 11:25
          aha, nic nie robisz zle, poza tym ze tkwisz w tym chorym ukladzie i sie dajesz katowac jakimis wyrzutami o zdarzenie ktore minelo kilkanascie lat temu.
          • marguyu Re: Co robię źle 06.09.10, 11:33
            Powiedz mezowi, ze "widzialy galy co braly" wiec niech zamknie dziob i przestanie prymitywnie znecac sie nad toba. Mozesz dorzucic, ze ma mentalonosc starej baby. I zaznacz, ze jesli jeszcze raz wyskoczy z tymi "gorzkimi zalami" to zostanie sam.
            Osobiscie poszlabym w cholere jasna jak najdalej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka