Dodaj do ulubionych

trudne decyzje

15.09.10, 19:30
Nie chce się rozpisywać jednak chyba mi się to nie uda:/
jestem z chłopakiem trzy lata,zaręczyliśmy się i planujemy ślub.Nie mamy terminów ani nic konkretnego,jednak już od dawna chodzimy z tą decyzją że chcemy być ze sobą przez resztę życia.Do tej pory było naprawdę cudownie-byłam pewna że to ten jedyny,dał mi tyle szczęścia jak nikt nigdy wcześciej,sprawił,że czułam,że żyję.
Jednak w ostatnim czasie mam coraz więcej wątpliwości..Boże kocham Go nad życie,planowałam z nim wszystko,założyc rodzinę,mieć dzieci,a teraz nie wiem nic,już nic nie wiem...
Nic nie zrobił,nie dal mi powodów(nie zdradza mnie,jest dla mnie dobry,żaden casanova czy inny lovelas)ale czuję że miałam przez ten czas jakieś klapki na oczach.Pytam się znajomych ze studiów którzy nas znają czy zmieniłam się jakoś odkąd z nim jestem,na gorsze oczywiście i twierdzą że to dzieciak nieodpowiedzialny,że kiedyś byłam dusza towarzystwa,a teraz taki odludek,który mało gdzie wychodzi(fakt,spędzamy czas tylko w swoim towarzystwie,mało kogo odwiedzamy,ja nie mam już żadnych przyjaciół,rodzinę też rzadziej odwiedzam)..
Ale siostra twierdzi,że to taka kolej rzeczy,że jak się z kimś jest to rodzina i przyjaciele odchodzą na dalszy plan.Ale on za moją rodziną nie przepada-nie lubi odwiedzin,z wielu rzeczy musiałam dla niego zrezygnować,kocham na przykład narciarstwo,on nienawidzi i nie pozwala mi jechac w góry samej,bo jest zazdrosny.Od trzech lat nigdzie nie byłam na nartach.a kiedyś jeżdziłam co zimę!
Z wielu rzeczy zrezygnowałam,polubiłam te które kiedyś wydawaly mi się nudne-bo On je lubi..
najbardziej niepokoi mnie że trochę jakby nastawiał mnie przeciwko rodzinie.On uważa że wszyscy mnie wykorzystują i żebym wyprowadziła się z domu.I tak się od nich oddaliłam,pogubiłam się w relacjach,wybrałam Jego od nich,to nie w porządku.Boże nie wiem co myśleć,mam doła niepojętych rozmiarów..Już niczego nie jestem pewna.Może narzekam zbytnio-mam wiernego chłopaka,który nie widzi nic poza mną a jeszcze mi źle.Proszę Was poradzcie mi co o tym myślicie czy ja popadam paranoje czy mam jakieś klapki na oczach..
Obserwuj wątek
    • miss.yossarian Re: trudne decyzje 15.09.10, 19:55
      masz klapki na oczach, ale przynajmniej o nich wiesz. zacznij stawiać granice i uniezależnij się od niego - to oczywiście nie jest równoznaczne z kopaniem go w d.
      • ursyda Re: trudne decyzje 15.09.10, 19:58
        ani w jaja
        • gr.een Re: trudne decyzje 15.09.10, 20:04
          czy musicie pisać takie długie posty?
          może na końcu jakieś streszczenie ?:)
          • miss.yossarian Re: trudne decyzje 15.09.10, 21:08
            gr.een napisał:

            > czy musicie pisać takie długie posty?
            > może na końcu jakieś streszczenie ?:)

            panna się zatofała i porzuciła życie jako samodzielna istota: lubiła narty, ale miś jej nie puszcza żeby się nie puściła, więc wyleguje się z nim na kanapie; rodzinę zamieniła na misia itd. na szczęście się zorientowała i pyta co zrobić, bo miś tak w ogóle w porządku i dzieci chce mu rodzić.
    • d.moll.ka Re: trudne decyzje 15.09.10, 20:06
      koleżanka.
      facet izolował od wszystkich.
      po ślubie lał.
      biłi pił
      jak jego ojciec - matkę...
      koleżanka nic nikomu nie mówiła - bo nie miała nikogo aż tak bliskiego
      jego matka wiedziała - wpadła w alkoholizm, ale nic nikomu nie mówiła...
      koleżanka zaszła w ciążę
      ukłuł ją nożem w brzuch
      rana długo sie nie goiła
      kryła go dalej
      czasem była cała w siniakach
      zazdrosny piekielnie
      po każdym weselu solidne lanie
      ciąża czy nie ciąża, szczegół
      dziecko urodziło sie z niewykształconą przeponą
      chodziła w ciąży do 2 ginekologów (na kasę i prywatnie!)
      nikt nic nie widział!
      dziecko po przewiezieniu helikopterem do Centrum Matki i Dziecka po trzech dniach zmarło...
      odeszła

      powiedziała, że gdyby dziecko nie zmarło - nie odeszłaby od niego...
      zrządzenie losu? dwaj lekarze nie zobaczyli tak poważnego defektu? przypadek? nie przypadek?

      Jeśli facet izoluje - coś jest nie tak... Młodziutka dziewczyna nie spotyka sie ze znajomymi? nie realizuje swoich pasji?
      Halo! Mała! Pobudka! Biegiem do psychologa, jak sama jesteś niezbyt mądra! A nie jesteś. Ale w Twoim wieku można... tylko żebyś nie żałowała tej głupoty gorzko.
      ps. mam dziś gorszy dzień. ale generalnie - psycholog. i zostaw go. on Cię unieszcześliwi, już nawet chyba mu sie udało. jeszcze przed ślubem - jak mu wciąż zależy., po ślubie będziesz jego... i to, jak wynika z opisu jego osobowości, będzie niefajne... czy ty wiesz, że on ma zadatki na... psychola?
    • all.those.yesterdays Re: trudne decyzje 15.09.10, 20:09
      nie wyobrażam sobie nie robić tego, co lubię, bo mój chłopak jest zazdrosny.
      dlaczego nie pojedzie z Tobą? Niech w tym czasie wypije grzane piwo.
      rezygnowanie ze swoich pasji dla faceta to głupota. zacznij wychodzić, robić to co robiłaś zanim go poznałaś. jak będzie Ci robił awantury to go zostaw. jak się facet nie pogodzi z tym, że jesteś odrębnym człowiekiem to szkoda czasu. a jak się przyzwyczai, ze masz poza nim swoje życie to będzie ok.
      co do rodziny - co to znaczy "nastawia mnie przeciwko"? Nie masz swojego zdania? Jak masz, to każ zamknąć mu buzię i tyle. Niech swoje komentarze na temat tego kto jak Cię traktuje pisze w pamiętniku.
    • d.moll.ka inne kobiety, które miały wątpliwości .... 15.09.10, 20:10
      forum.gazeta.pl/forum/w,16,111916410,111916410,Zycie_malzenskie_jest_koszmarem_.html

      forum.gazeta.pl/forum/w,16,116496444,116496444,nie_uda_sie_uratowac_malzenstwa_co_dalej_.html

      no comment. one też miały wątpliwości. chyba poważne...
    • d.moll.ka osobowość psychopatyczna 15.09.10, 20:15
      on Tobą manipuluje
      lubi tę włądzę?
      po ślubie będzie jeszcze ciekawiej! możesz być pewna!

      wpisz sobie w google: osobowość psychopatyczna i zobacz, czy luby nie podpada pod tę charakterystykę...
    • smutna2323 Re: trudne decyzje 15.09.10, 20:23
      de.moll.ka on nigdy na mnie ręki nie podnióśł broni mnie przed innymi nie pije nie pali nie chodzi na baby,wiem wiem,teraz jest taki świety a pózniej może być zupełne przeciwieństwo ale czy te trzy lata to za mało aby kogoś poznac??
      wszystkie po trochu dobrze piszecie ale wiem że i tak to ode mnie zależy wszystko nie wiem nie wiem nic..
      • d.moll.ka Re: trudne decyzje 15.09.10, 20:30
        koleżankę też kochał, nie bił przed ślubem.
        słuchaj znajomych!
        rodzinę!
        Może to oni Cię NAPRAWDĘ KOCHAJĄ / LUBIĄ / ZALEŻY IM NA TOBIE/ a nie na włądzy nad Tobą/. zmanipulkowaniu/ poczuciu baaaardzo przyjemnej kontroli nad drugim człowiekiem.

        ja dziś wszystko czarno widzę. dawno nie mia łam takiego dnia.
        filtruj...

        nsłuchaj nas.\ale przede wszystkim - odwiedź waszych wspólnych znajomych. ludzi, którzy go znają... i rozmawiaj, rozmawiaj, rozmawiaj....
        to taki banał - ale ludzie z boku czasem naprawdę Smutna więcej widzą. zwłaszcza jesli kochają i lubię i... dobrze Ci życzą.... trzy lata na coraz krótszej smyczy... baaardzo długo.
      • yoko0202 Re: trudne decyzje 15.09.10, 20:32
        smutna2323 napisała:

        > de.moll.ka on nigdy na mnie ręki nie podnióśł broni mnie przed innymi nie pije
        > nie pali nie chodzi na baby,

        ja znam bardzo wielu takich facetów, co nie oznacza że zamierzam za nich wyjść za mąż...

        > ale czy te trzy lata to za mało aby kogoś poznac??

        zupełnie wystarczy, i poznałaś, masz po prostu faceta który jest jakimś socjopatą, nie życzy sobie spędzac czasu z innymi ludźmi i Tobie również na to nie pozwala.
      • princess_yo_yo Re: trudne decyzje 15.09.10, 20:33
        to ze gosc cie nie bije, nie pije, nie pali i nie chodzi na baby to zadne cuda wiec nie ma sie czym zachwycac. jestes z nim szczesliwa? uwazasz ze tak chcesz spedzic reszte zycia? takiego zwiazku chcesz? chcesz zyc bez przyjaciol, wlasnych zaineteresowan i czasu dla siebie?
        • smutna2323 Re: trudne decyzje 15.09.10, 20:43
          próbuje racjonalnie pomysleć po czyjej stronie leży wina,a może to ja się sama od wszystkich oddaliłam,bo tak jest wygodniej.Nigdy nie było tak że nie pozwolił mi gdzieś pojechac.Było tylko-jak chcesz to ja cie zawioze ale ja nie wchodzę albo ja poczekam,albo pytał czy napewno nie chce pojechac do siostry..
          Może to moja wina może ja przesadzam.Ja wiem piszę głupoty.przepraszam Was za to ale boje się,naprawdę się boję Go stracic,nie wyobrażam sobie życia bez Niego,planowalam z Nim życie,dzieci,gdy trzeba wspiera mnie jak może tylko ta rodzina..Zmieniłam sie odkąd z Nim jestem,wcześniej rzeczywiście trochę jakby dawałam się wykorzystywac teraz jestem bardziej oschła,myśle bardziej o sobie i On też każe mi myślec o swojej przyszłości a nie o rodzeństwie,którzy mają swoje rodziny.Czy to złe??
          • princess_yo_yo Re: trudne decyzje 15.09.10, 20:48
            jesli ci sie nie podoba to jak sie zachowujesz to wysil sie zeby to zmienic. strach przed strata partnera jest najgorszym doradca bo nie dosc ze sama narzucasz sobie limity to jeszcze oczekujesz czegos w zamian - a to nie tak dziala, jak odzyskasz siebie moze sie okazac ze zwiazek na tym zyska a nie straci.
          • calineczka2 Re: trudne decyzje 15.09.10, 20:55
            > Było tylko-jak chcesz to ja cie zawioze ale ja nie wchodzę
            > albo ja poczekam

            Nie wyobrazam sobie tolerowania takiego zachowania ze strony partnera, przeciez to szantaz emocjonalny. Co, za drzwiami bedzie czekal? Przeciez wiadomo, ze sie nie zgodzisz na taki uklad i nie pojedziesz albo wyjdziesz po kilku chwilach.

            Rodzina jest bardzo wazna i jesli masz dobre z nia uklady a Twoj partner probuje Cie izolowac, to cos jest nie tak.
          • raohszana Re: trudne decyzje 16.09.10, 17:19
            O jesuuu, następna baba-bluszcz, co to sama pięciu minut nie wytrzyma bez podpórki...
      • d.moll.ka Re: trudne decyzje 15.09.10, 20:40
        takiemu facetowi trzeba dać czas... niech dojrzewa jeszcze kilka lat
        on nie jest gotowy na związek!

        ale jak trafi na pierwszą lepszą naiwną - to oczywiście zdominuje, założy zmycz, kaganiec i na koniec i na amen... obrączkę! dopóki śmierć nas nie rozłączy.
      • raohszana Re: trudne decyzje 16.09.10, 17:18
        Kicia, ale to, że nie chodzi na baby, nie pije, nie bije - to standard, a nie cuda-niewidy.
    • kati1973 Re: trudne decyzje 15.09.10, 20:58
      małżeństwo to nie wyłączność. Człowiek nawet w związku jest wolny. Po prostu zacznij robić to czego pragniesz, po nigdy nie będziesz szczęśliwa, będzie brakowało oddechu.
      Może partner zrozumie, jeśli nie to nie jest odpowiedni człowiek
      Jego nadmierna kontrola i narzucanie swojego zdania może się przerodzić w przemoc, to niebezpieczna granica
      Jesteście młodzi, możesz zacząć stawiać granice i myśleć o sobie.
    • sweet_pink Re: trudne decyzje 15.09.10, 21:13
      To ja doradzę tak. Wybierz się na pierwszy z brzegu trening asertywności. Jednym z etapów budowania asertywności jest poznawanie/uświadamianie sobie swoich granic (i fizycznych i emocjonalnych). Dla mnie Twój wpis świadczy o tym, że pogubiłaś się w swoich granicach, dopuściłaś partnera za blisko. Ja uważam, że to jest tak, że gdy jest ta wielka chemia i zakochanie to łatwo jest kogoś przepuścić przez nasze granice, bo chce się go mieć jak najbliżej...jak chemia wygasa, to psychika wracając do normy upomina się przywrócenia komfortowych dla niej granic i wyproszenia z nich intruzów (może stąd kryzysy). I myślę, że tak jest u Ciebie, odkryłaś że partner ma wpływ na te sfery życia, które chciałabyś mieć pod swoją własną kontrolą. Jak uda Ci się określić przejrzyście swoje granice, pozostanie wyprosić za nie partnera. Albo przebudujecie razem wasze układy, wypracujecie kompromisy i będzie super, albo się nie uda wypracować tych kompromisów i albo rozstaniecie się od razu po konfrontacji, albo rozstaniecie się po latach bo psychika nękana naruszeniem jej granic broni się mordując uczucia/miłość. Nie wiem na ile to co napisałam jest zgodne z psychologią itp., to taka moja teoria z własnego życia wyniesiona.
      • sweet_pink Re: trudne decyzje 15.09.10, 21:29
        Doczytałam resztę Twoich postów i podtrzymuję swoje rady. Trening asertywności na bank + coś z zakresu samodoskonalenia (co Ci podpasuje) np jakieś warsztaty aktywizacyjne. Musisz sobie uporządkować w głowie i sercu. To Ci zrobi na pewno lepiej, niż siedzenie dumanie "o co chodzi".

        Powiem Ci, ze w sumie to mi szkoda Twojego faceta...ma kobieta która jest z nim, bo nie może bez niego żyć, a pewnie by wolał (ja bym wolała) taką która spokojnie może obejść się bez niego, ale chce z nim być. Dla mnie zrozumienie różnicy miedzy tymi dwoma podejściami do uczuć, to istota zdrowych relacji.

        I ostatnie,według mnie w tej sytuacji nie ma żadnych winnych i ich nie szukaj, bo to droga do nikąd.
    • six_a Re: trudne decyzje 15.09.10, 21:22
      nie da się tego czytać, no niestety, za dużo spacji.
      • lonely.stoner Re: trudne decyzje 15.09.10, 22:43
        zanim sie na cokolwiek zdecydujesz, jakis slub czy wspolne mieszkanie- to zrob jedno- pojedz sobie w tym roku na te narty, z nim czy bez niego i zacznij byc soba, jak facet to zaakceptuje - to ok, bedzie fajnie, jesli nie,i bedzie robil jakies szantaze emocjoanlne, manipulacje -to masz do wyboru- zostac z nim i zrezygnowac z wlasnego zycia albo go kopnac w d... i poszukac innego faceta. To ze facet nie zdradza, nie bije i nie awanturuje sie to nie jest szczyt wszystkiego i w milosci i byciu z kims na cale zycie nie chodzi o to. Moim zdaniem to oboje nie dojrzaliscie do zwiazku, masz zbyt wiele watpliwosci i dobrze ze je masz.
        Zacznij stawiac granice, byc soba, jedziesz na narty i kropka.
        • smutna2323 Re: trudne decyzje 15.09.10, 23:05
          sweet_pink <pogubiłaś się w swoich granicach, dopuściłaś partnera za blisko. Ja uważam, że to jest tak, że gdy jest ta wielka chemia i zakochanie to łatwo jest kogoś przepuścić przez nasze granice, bo chce się go mieć jak najbliżej...jak chemia wygasa, to psychika wracając do normy upomina się przywrócenia komfortowych dla niej granic i wyproszenia z nich intruzów (może stąd kryzysy). I myślę, że tak jest u Ciebie, odkryłaś że partner ma wpływ na te sfery życia, które chciałabyś mieć pod swoją własną kontrolą. >

          Wszystko to co piszesz sweet_pink jest prawdą,najszczerszą prawdą.Trochę za bardzo chciałby decydować o moim losie.Niby nic nie sugeruje,jednak niepotrzebnie mówi o wadach mojej rodziny.Ma wady-trudno,każda ma,ale ich kocham i nie zamieniłabym za nic w świecie!
          I żałuje że zepsułam relacje między nami.Ale postanowiłam to naprawic.Jak nie chce ze mną jechać pojadę sama i kropka.wtedy wyjdzie czy mu na mnie rzeczywiście aż tak bardzo zależy.
          A co do nart to jeszcze nie wiem.Ostatnio po poddaniu mu tego pomysłu padły słowa że jak pojadę to go więcej nie zobacze:/
          Z jednej strony się boję że może rzeczywiście tak zrobic a z drugiej strony powinnam na złość i na sprawdzenie jego zamiarów i stosunku do mnie pojechac.Chociaż wiem że i tak to nie będzie taka radość jakbym pojechała tam z nim lub chociażby za jego aprobatą.Zamiast się cieszyć wyjazdem będe myśleć a mogłam nie jechać..
          wiem wiem to moja wina ,że pozwoliłam przekroczyc tą granicę o której pisze sweet_pink.Nie sądziłam tylko że to zajdzie tak daleko.
          • miss.yossarian Re: trudne decyzje 15.09.10, 23:17
            trzeba mu było powiedzieć że jak tak dalej będzie cię szantażował to też cię za długo nie poogląda. trochę jaj dziewczyno!
          • sweet_pink Re: trudne decyzje 16.09.10, 10:16
            Nie mów że to Twoja wina, bo to nie tak. Tak się po prostu czasem dzieje jak sie jest zakochanym. Nie zdarza się to wszystkim dlatego, że często dobierają się ludzie z podobnymi granicami i wtedy łatwiej i bez bólu się dostosowują się do nich, nawet dopuszczani nie podchodzą tak blisko jak Twój partner (czyżby nałogowiec kochania?). Nic Ci nie przyjdzie z obwiniania się ;) Teraz potrzeba Ci dużo mądrości, żeby to poukładać, podjąć jakieś decyzje. Uważam, ze będzie Ci łatwiej jeśli porządnie przepracujesz siebie właśnie na jakichś warsztatach, bo dzięki temu zminimalizujesz prawdopodobieństwo, że po podjęciu decyzji (np tej czy jechać na narty) będziesz sie dręczyć myślą "mogłam zrobić inaczej".
            Ja kiedyś kiedyś byłam na wendo, to trening jednocześnie asertywności i samoobrony specjalnie dla kobiet. Bardzo dobrze go wspominam, daje takiego fajnego kopa poczuciu siły. Na prawdę poszukaj czegoś, bardzo ciężko jest być z takimi dylematami samemu. A wiele warsztatów z zakresu rozwoju wewnętrznego jest zwyczajnie bardzo fajnych i fajnych ludzi można poznać.

            No i teraz powiem bardzo przykre coś. Taki szantaż jak ten o którym napisałaś to przejaw przemocy psychicznej. Ciężko powiedzieć co jest nie tak z twoim partnerem, że ucieka się do takich metod...może ma ukryte zaburzenia, a może po prostu tak sprawy miedzy sobą załatwiali jego rodzice. Nie wiadomo czy to u was nagminne czy incydentalne. Prawda jest taka, że tego typu przemoc pozostawia ślady, niszczy psychikę....to się może skończyć Twoimi problemami różnego kalibru..od złego samopoczucia po ciężką nerwice z objawami somatycznymi lub depresję. Jeśli takie sytuacje zdarzają się częściej to powinnaś jak najszybciej udać się do psychologa :( Jedno co zrób to poczytaj o przemocy psychicznej w sieci, zobacz na ile problem Cię dotyczy. No i tu wracam z powrotem do tematu warsztatów asertywności...jakbyś na takie poszła to zaczęła byś mieć obronę przed ewentualnymi atakami psychicznymi i łatwiej będzie Ci jaśniej myśleć, bo szantaże, błagania będą mniej na Ciebie wypływały.


            Opisałaś tu swoją sytuację powierzchownie, nie znam ani Ciebie ani twojego partnera i po twoich wpisach nie ocenię jak jest...ale uważam, że jest możliwe, że sytuacja jest niegroźna, ale jest też możliwe (są tego symptomy np. popsute układy z rodziną), że skala przemocy z której nie zdajesz sobie sprawy jest ogromna, że masz już wykształcone zachowania ofiary i że w ogóle sprawa zaszła bardzo daleko w ciemną dupę. Uważaj! lepiej podmuchać na zimne niż oparzyć się na całe życie.
    • jack20 Re: trudne decyzje 15.09.10, 23:18
      "..od dawna chodzimy z tą decyzją że chcemy być ze sobą przez resztę życia.Do tej pory było naprawdę cudownie-byłam pewna że to ten jedyny,dał mi tyle szczęścia jak nikt nigdy wcześciej,sprawił,że czułam,że żyję.
      Jednak w ostatnim czasie mam coraz więcej wątpliwości..Boże kocham Go nad życie,planowałam z nim wszystko,założyc rodzinę,mieć dzieci,a teraz nie wiem nic,już nic nie wiem...
      Nic nie zrobił,nie dal mi powodów(nie zdradza mnie,jest dla mnie dobry,żaden casanova czy inny lovelas)ale czuję że miałam przez ten czas jakieś klapki na oczach..."

      Tikasz ty ok ?? Czy moze psychologa potrzebujesz???
      Jesli tak to niech on cie zdiagnozuje . A moze ty sie malzenstwa jako takiego boisz ??
      Jesli cie przerasta slub to po cholere, ze tak powiem chcesz wychodzic za maz ?
    • brak.slow Re: trudne decyzje 15.09.10, 23:27
      ",z wielu rzeczy musiałam dla niego zrezygnować,kocham na przykład narciarstwo,on nienawidzi i nie pozwala mi jechac w góry samej,bo jest zazdrosny.Od trzech lat nigdzie nie byłam na nartach.a kiedyś jeżdziłam co zimę!
      Z wielu rzeczy zrezygnowałam,polubiłam te które kiedyś wydawaly mi się nudne-bo On je lubi..
      najbardziej niepokoi mnie że trochę jakby nastawiał mnie przeciwko rodzinie."On
      > uważa że wszyscy mnie wykorzystują i żebym wyprowadziła się z domu.I tak się od
      > nich oddaliłam,pogubiłam się w relacjach,wybrałam Jego od nich,to nie w porząd
      > ku.


      przerabiałam dokladnie to samo. bedziesz tego żałować.
      to że się oświadczył to nic nie znaczy, wierności tez pewna byc ne mozesz na 100% a to nie jest jedyny wyznacznik jakim powinnas sie kierowac. twoj facet buduje z tobą chorą relację, a jego podejscie do życia jest bardzo niedojrzałe: zabrania Ci roznych rzeczy, narzuca wlasne zdanie, masz lubić to co sam lubi,a jak nie to krytykuje, nastawia Cie przeciwko rodzinie, odcina od świata. naprawde jestes z nim szczesliwa? tylko dlatego ze dal Ci kawalek zlota z oczkiem i jest wierny?


    • bupu Re: trudne decyzje 16.09.10, 02:19
      Uch och. Niedobrze.

      - Izolacja od rodziny i przyjaciół? Obecna
      - Szantażyki emocjonalne? Obecne
      - Kontrola, kontrola i jeszcze raz kontrola? Obecna

      Ja bym szczerze radziła, żebyś się porządnie i na siedząco zastanowiła, czy to faktycznie ten jedyny, bo mnie tu coś szambem poważnie wania. I, tak jak radzono wcześniej, nie oglądaj się na pana, odnów kontakty z rodziną i przyjaciółmi (ich wsparcie będzie ci bardzo potrzebne), wróć do swoich pasji i przestań koncentrować swoje życie na nim. I obserwuj, obserwuj, obserwuj. Jeśli delikwent zareaguje wzmożonym atakiem fochów, szantażu emocjonalnego i wmawiania ci, że czarne jest białe, zapomnij o ślubie i wiej od niego ile sił w nogach. Bo inaczej możesz ugrzęznąć po uszy w gó...e pt. toksyczny związek z palantem bez sumienia. Wyleźć z tego trudno, a smród za człowiekiem ciągnie się przez lata, że tak to metaforycznie ujmę.
    • a_nonima Re: trudne decyzje 16.09.10, 10:32
      Poczytaj 5 razy posty Sweet, przyjmij do wiad i stosowania, a będziesz bardzo szczęśliwą osobą.
      P.S. Jedź na narty!!! Najlepiej w Alpy ;)
    • megi1973 Re: trudne decyzje 16.09.10, 10:47
      no to czas najwyższy zdjąć te klapki-po pierwsze postaw warunek: tej zimy jedziesz na narty (on jak chce niech jedzie z tobą-niech się nauczy albo jeździ na sankach albo jedziesz sama/ze znajomymi). Po drugie-odwiedzacie twoją rodzinę np.raz w miesiącu, po trzecie-masz prawo realizować swoje hobby i umawiać się ze znajomymi na piwko (chce-niech idzie, nie chce-zostaje sam w domu), po czwarte-wymyślcie jakieś rzeczy które możecie robić razem-kino,klub,pub,spacery,wycieczk,wspólne gotowaniei itp. Piszesz że polubiłaś rzeczy które wydawały ci się nudne-a on też się zmusił żeby polubić jakąś twoją pasję??? Nie poświęcaj się tak dziewczyno bo skończysz jako kuchta i sprzątaczka dla pana i władcy!!!!
    • kobieta_z_polnocy Re: trudne decyzje 16.09.10, 16:02
      Smutna, wszystko się pięknie wpisuje w schemat. Chciałaś się usamodzielnić od rodziny (bo taki wiek i etap w życiu), pojawił się wspierający cię w tym facet i tym samym przeszłaś na jego stronę. Teraz, kiedy początkowa euforia opadła, widzisz, że wcale na tym dobrze nie wyszłaś. Moim zdaniem twoje wątpliwości są uzasadnione. Koleś chce cię uwięzić w swoim świecie i mieć na własność. Ograniczone kontakty z rodziną? To oburzające! Brak znajomych? Brak "pozwolenia" na narty?? Dobrze wiesz, że to jest mocno niepokojące. Daj sobie z nim spokój albo zacznij wreszcie wyznaczać granice, bo to że on łaskawie cię nie bije i nie zdradza, to jeszcze nie powód by to wszystko tolerować.
    • raohszana Re: trudne decyzje 16.09.10, 17:17
      Mię to zastanawia zawsze: jak to - nie puszcza gdzieś, nie pozwala jechać? Jakim to cudem ktoś, i nie ustawodawca stosowną regulacją prawną, dorosłej babie na coś nie pozwala?
    • sic-transit Re: trudne decyzje 16.09.10, 17:46
      Jak nie możesz bez niego żyć, to po co się głupio tutaj pytasz? Myślisz, że ktokolwiek Ci powie, że dobrze robisz i pogłaszcze po główce jaka biedna jesteś? No to się mylisz. Facet traktuje Cię jak swoją własność i nie myśl, że to się zmieni. A nie, jednak się zmieni - na gorsze. Po ślubie będziesz kontrolowana już w 100%, zapomnij o rodzinie i zrobieniu czegokolwiek samotnie. Pa pa narty i wiele innych rzeczy. No i pewnie będziesz się rozliczała z każdej złotówki i każdej minuty poza domem. A może i wpier.dol od czasu do czasu. Wasze dzieci też będą miały ojca tyrana, który zniszczy im życie.

      Skoro nie możesz bez niego żyć - musisz powyższe zaakceptować i przestać marudzić. Taki już twój los i koniec. Poza tym - nie pije i nie pali, więc o co tu kopie kruszyć. Są gorsi.

      Greg
    • d.moll.ka Re: trudne decyzje 17.09.10, 16:57
      a mnie dzis facet zostawił...
      przez telefon!
      i dobrze...

      od początku nie można sobie dać na głowę wejść.
      Nie pogadał. tylko mówi, że myśliu o rozstaniu.... to ja na to OK :D
      a on na to: myśłałam, że będziesz na mnie zła. będziesz krzyczeć...
      to ja na to: nie no co ty... rozumiem :D pa. miło było...

      granice trzeba wyznaczać. od samiuśkiego povzątku. nie apodyktycznie - ale konkretnie. delikatnie, ale stanowczo. zwłaszcza jak to dotyczy naszej autonomiczności, czegoś dla nas ważnego, świętego.
      chcesz być w swoim życiu chłopką w ciasnej izbie czy damą na salonach? i nie mam na myśli statusu majątkowego! tylko takie wewnętrzene poczucie bycia sobą, przestrzeni, wolności, spełnienia.
      trzeba mieć honor i klasę. i tańczyć do własnej melodii. a jak rytm okaże sie wspólny z melodią mężczyzny - super! upajam sie tańcem we dwoje! amen !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka