Dodaj do ulubionych

A może by tak ...mopsa?

16.09.10, 22:24
W myśl zasady - nie miała baba kłopotu, to kupiła sobie kozę, yyyh albo może świnię? whatever, w każdym razie od jakiegoś czasu toczy mnie ta myśl, aby sprawić sobie to dziwaczne coś, trochę podobne do psa (z daleka).
A opis charakteru brzmi całkiem całkiem...

"Nie w głowie mu wyczyny sportowe, ba nawet dłuższe spacery nie wzbudzają w mopsie entuzjazmu. To sybaryta, rozmiłowany w wygodnym i spokojnym życiu. Lubi pospać na kanapie sam lub w towarzystwie innego psa, jako że we dwoje zawsze raźniej, a nawet przytulić się do kota, bo także do tego zwierzęcia nie czuje najmniejszej urazy. Do utrzymania dobrej kondycji wystarczy codzienna przechadzka do pobliskiego parku"

Tylko pytanie, czy on byłby uprzejmy korzystać czasem z kuwety, kiedy akurat będę w delegacji, czy jednak nalegałby na spacery, i czy nie napier.dalali by się za bardzo z kotem pod moją nieobecność.
Czy ktoś ma doświadczenie w łączeniu psa z kotem, z pracą, nauką, życiem prywatnym + późniejszym sprawieniem sobie ludzkiego szczenięcia i czy to można zrobić tak, aby wszystko miało ręce i nogi, a wszyscy zainteresowani przeżyli, czy lepiej sobie odpuścić?
Obserwuj wątek
    • bijatyka Re: A może by tak ...mopsa? 16.09.10, 22:29
      Pies ? Z kuwety ?
    • six_a Re: A może by tak ...mopsa? 16.09.10, 22:30
      w pakiecie kup, będzie taniej, inna sprawa, że to sharpei, znaczy ten po prawej, małe są słitaśne.

      https://www.pheromoneoil.com/sharpei.jpg
      • kiira_korpi Re: A może by tak ...mopsa? 16.09.10, 22:35
        lol a gdzie takie pakiety sprzedają?;)
        inna sprawa, że tego z lewej to mogłabym jedynie kupić, bo na pewno bym go z siebie nie wypchnęła (jeszcze mi życie miłe)
        • bijatyka Re: A może by tak ...mopsa? 16.09.10, 22:36
          A moja znajoma urodziła 5,30 Kg.
        • six_a Re: A może by tak ...mopsa? 16.09.10, 22:40
          no gdzieś muszą, skoro na góglu jest, gógiel nie kłamie;)
          tera mają takie nowoczesne metody, jak w czerwonym kapturku, ciach i wyjmują. tylko kamieni z powrotem nie pakują, żeby lżej było.
    • real_mayer Re: A może by tak ...mopsa? 16.09.10, 22:30
      kup coś wymagającego mniej troski, a najlepiej żadnego zwierzaka nie męcz.
      • bijatyka Re: A może by tak ...mopsa? 16.09.10, 22:33
        Otóż to ! Dzieci się nie ma, to się szuka te rybki, kotki, pieski, papużki. Kiira, dziecię sę zmaluj !
        • real_mayer Re: A może by tak ...mopsa? 16.09.10, 22:35
          ej zwariowałaś?? no co Ty? ;P
          • six_a Re: A może by tak ...mopsa? 16.09.10, 22:37
            no chyba że tak, dziecko się szybciej do kuwety przekona niż mops.
            • real_mayer Re: A może by tak ...mopsa? 16.09.10, 22:42
              i tu mi się wpis potwora przypomina :)



              "Osoby:
              czydarade
              mężczyzna

              wnętrze, wieczór, duży pokój, stół, na stole kanapki z boczkiem, jajka, dwie herbaty, musztarda. W tle - włączony telewizor.

              czydarade: podasz mi musztardę?
              mężczyzna: jasne, spoko, proszę (podaje musztardę)
              czydarade: dziękuję (wyciska musztardę na kanapkę z boczkiem). (Po chwili) - cholera, nie ma już musztardy. Skoczysz do Biedronki i kupisz Sarepską?
              mężczyzna: czekaj - teraz Liga Mistrzów leci nie widzisz?
              czydarade: no skocz. Mnie się nie chce
              mężczyzna: daj se siana - nie widzisz, że Milan gra z Auxerre?
              czydarade: cholera, ktoś musi po tą musztardę skoczyć (rozgląda się). (pod nosem): Ja nie pójdę, ty nie pójdziesz, drewniany mikołaj z szafy też nie pójdzie ani cukrowy baranek. Ty - to może zróbmy sobie dziecko? Będzie nam po musztardę latało?
              mężczyzna: dziecko? To są te małe ludziki?
              czydarade: no dokładnie. Można je nosić na rękach, gadać do nich i się śmieją. Można im kupować ubranka i robić fotki a potem wklejać na Naszą Klasę. Można im śpiewać kołysanki i pokazywać sąsiadkom. Słowem - mnóstwo pożytecznych rzeczy.
              mężczyzna: a po browca też latają czy tylko po musztardę?
              czydarade: jasne, że latają
              mężczyzna: no to spoko: zróbmy sobie, ale po meczu ok?
              czydarade: hurra! To lecę jeszcze zapytać na forum i zaraz wracam "
              forum.gazeta.pl/forum/w,16,116537017,116541132,Scena_.html
            • kiira_korpi Re: A może by tak ...mopsa? 16.09.10, 22:44
              A pieluchy takie małe sprzedają?;)
              Zresztą, jak to nie da się przekonać do kuwety, co on głupszy od kota, czy co?
              • six_a Re: A może by tak ...mopsa? 16.09.10, 23:00
                na pewno głupszy. jak miałam remont, to musiałam psa trzymać w innym pokoju i wstawiałam mu obok tę samą co zawsze miskę z wodą. koty rach ciach wyczaiły, że woda zmieniła lokalizację, a pies leżał koło tej wody, a jak robotnicy wychodzili, to lazł do przedpokoju i stał jak gupek w miejscu gdzie dawniej stała woda.
                tu należałoby wstawić słynny obrazek z jezusem.
        • kiira_korpi Re: A może by tak ...mopsa? 16.09.10, 22:40
          No zara, nie pali się. Ja tu wszystko mam zaplanowane, poukładane, początek starań w październiku 2011 najwcześniej, a Ty tu się ładujesz między wódkę a zakąskę czy jakoś tak;)
          • real_mayer Re: A może by tak ...mopsa? 16.09.10, 22:45
            ale serio, ja nigdy nie słyszałam o psie który nie musi wychodzić :) daru sobie
            • kiira_korpi Re: A może by tak ...mopsa? 16.09.10, 22:52
              Ej, ale on wychodziłby, tylko, że w niektóre dni 3-4 razy dziennie, a w inne 2 razy dziennie. I to tylko na razie, bo później by mu się polepszyło.
              • real_mayer Re: A może by tak ...mopsa? 16.09.10, 23:02
                to jakie Ty masz te delegacje :P? jak nauczysz go że wychodzi dwa razy to tego się trzymaj. Blok czy dom? tzn. masz podwórko?
    • berta-live Re: A może by tak ...mopsa? 16.09.10, 23:24
      Ten opis to się zgadza, ale dopiero jak się pies zestarzeje i zdrowie mu zacznie szwankować. Pies to zdecydowanie nie jest zwierze ani dla singla, zwłaszcza takiego, który jeździ w delegacje, ani nawet dla pary, której całymi dniami nie ma w domu. Nie da się psa nauczyć załatwiać do kuwety, bo pies ma silny instynkt niezanieczyszczania swojego terytorium i prędzej mu nery siądą niż zacznie to robić. One nawet w ogródku nie chcą się załatwiać. I 2 razy dziennie to stanowczo za mało, też mu może na nerki zaszkodzić.

      Poza tym to jest towarzyskie zwierzę, więc nie może godzinami samo w domu siedzieć, bo cierpi. Nie mówiąc o tym, że niektóre mają zwyczaj w ciągu tych samotnych godzin nawoływać stado a tego sąsiedzi nie ścierpią. Mandat za zakłócanie spokoju to 500PLN. Razy 20 dni roboczych w miesiącu to daje sporą sumę. No i jeszcze pozostają wyjazdy na wakacje. Psy źle znoszą zarówno podróże jak i czasowe oddanie ich w dobre ręce. Pies to fajne zwierzę, ale trzeba mieć wielopokoleniową rodzinę, tak, żeby jakaś babcia czy dziadek byli w domu. W przeciwnym wypadku nie ma co męczyć siebie i zwierzaka.

      I jeszcze choroby. One lubią chorować tak jak i dzieci, więc od czasu do czasu trzeba wziąć niespodziewany urlop żeby biegać z nim po weterynarzach, podawać leki i monitorować stan zdrowia. I trzeba wziąć poprawkę na to, że z planowanej delegacji może nic nie wyjść, bo nie zostawisz na cały dzień w domu srającego, rzygającego i słaniającego się na nogach psa. A nie wiem czy szefostwo i kontrahenci to zrozumieją.
      • bijatyka Re: A może by tak ...mopsa? 16.09.10, 23:27
        No !
      • kiira_korpi Re: A może by tak ...mopsa? 16.09.10, 23:31
        No to faktycznie są poważne argumenty przeciw. Nie chciałabym przysparzać cierpienia zwierzęciu, które pewnie biedne wstrzymywałoby się ze zrobieniem siku tak długo, jak by mogło. To nie jest tak, że nas nie ma całymi dniami w domu, czasem jednak bywamy, a i kot ucieszyłby się z towarzystwa, ale jednak zostawienie psa na 11 godzin to trochę za długo.

        Cóż, przyjdzie poczekać pewnie na lepsze czasy, kiedy zmienię tryb pracy na bardziej stacjonarny. Chyba... że zatrudniłabym petsittera, który by psa wyprowadzał.
        • triss_merigold6 Re: A może by tak ...mopsa? 17.09.10, 12:29
          Ale pies, niezależnie od rasy, potrzebuje towarzystwa człowieka, jego fizycznej obecności w domu.
          Kiedy miałam owczarka niemieckiego to plan dnia był w dużej mierze podporządkowany psu, na szczęście tryb studiów, a potem pracy na to pozwalał. Wakacje były logistycznie podporządkowane psu, kiedy wyjeżdżałam przejmowali go moi rodzice.
    • bijatyka Re: A może by tak ...dropsa? 16.09.10, 23:32
      co ???
      • kiira_korpi Re: A może by tak ...dropsa? 16.09.10, 23:46
        yyyh... tego?!
        www.drops.cba.pl/chatterbot_drops.php
        • bijatyka Re: A może by tak ...dropsa? 16.09.10, 23:49
          kiira, ja to jutro przeczytam oks ?
          • kiira_korpi Re: A może by tak ...dropsa? 17.09.10, 00:02
            No co Ty, gupia? Wcale nie musisz tego czytać;). Wkleiłabym zdjęcie tego dropsa, ale nie wiem jak.
    • lemon55 Mam i polecam 17.09.10, 12:23
      Ale ten opis nie jest w pełni prawdziwy. Moja mopsiczka uwielbia spacery, biega jak szalona. Wszystko gryzie, robi wielkie szkody, ale nie można się na nią gniewać.
    • wicehrabia.julian Re: A może by tak ...mopsa? 17.09.10, 12:38
      kiira_korpi napisała:

      > Tylko pytanie, czy on byłby uprzejmy korzystać czasem z kuwety, kiedy akurat bę
      > dę w delegacji, czy jednak nalegałby na spacery

      jesteś osobą która nie tylko nie powinna posiadać mopsa, ale i jakiegokolwiek zwierzęcia w ogóle

      zgroza
      • triss_merigold6 Re: A może by tak ...mopsa? 17.09.10, 12:43
        Bez przesady, rybkom chyba karmienie raz dziennie + sprzątanie akwarium, wystarcza i nie nalegają na kontakt z człowiekiem.
        Skądinąd kupowanie psa przez ostro pracującą poza domem osobę wydaje mi się dość absurdalnym pomysłem.
      • ind-ja Re: A może by tak ...mopsa? 17.09.10, 23:13
        jak go ladnie poprosi,to moze laskawie skorzysta z kuwety
    • sadosia75 Re: A może by tak ...mopsa? 17.09.10, 14:22
      Czy ktoś ma doświadczenie w łączeniu psa z kotem, z pracą, nauką, życiem prywat
      > nym + późniejszym sprawieniem sobie ludzkiego szczenięcia i czy to można zrobić
      > tak, aby wszystko miało ręce i nogi, a wszyscy zainteresowani przeżyli, czy le
      > piej sobie odpuścić?

      2 dzieci, 6 kotow, 2 psy w miedzyczasie tymczas dla kotow. Wszystko da sie ulozyc jak sie tylko chce.
      tylko, ze pies to nie kot i z kuwety nie bedzie korzystac, pies musi miec kontakt ze swoim stadem inaczej zdziczeje do reszty, pies musi wychodzic na spacery, pies to tez wydatek ( wyprawka, pokarm, weterynarz, zniszczenia, socjalizacja, nauka czystosci, ustalanie hierarchii w stadzie itp itd ) do tego czeste spacery ze szczeniakiem a pozniej z doroslym psem ( w dzien i w nocy w upal i mroz )
      Spraw sobie psa jak juz bedziesz mniej pracowac, bedziesz miala wiecej czasu na psa. A najlepiej to jak juz dziecko bedzie "wyrosniete"
      spacer z niemowlakiem w wozku i psem jednoczesnie to fajna sprawa tylko, ze zanim sie tego nauczycie to minie troche czasu :) ja w pierwszych miesiacach spacerowych wygladalam jak ofiara sado maso.
      • kiira_korpi Re: A może by tak ...mopsa? 17.09.10, 21:13
        spacer z niemowlakiem w wozku i psem jednoczesnie to fajna sprawa tylko, ze zan
        > im sie tego nauczycie to minie troche czasu :) ja w pierwszych miesiacach space
        > rowych wygladalam jak ofiara sado maso.

        no, wyobrażam to sobie;). A ponieważ wyobraźnię mam bardzo plastyczną, to widzę jeszcze jedną scenę:
        Kiira wybiera się na spacer, więc gramoli się z drugiego piętra pod jedną pachą trzymając wrzeszczącego berbecia, pod drugą wijącego się mopsa, torebkę przewiesza sobie przez szyje, służbowego laptopa bierze w zęby (wróć: to już nie ten etap, na tym etapie Kiira nie jest już przymusową pracoholiczką, wróć: to jednak jest ten etap, Kiira jest nadal przymusową pracoholiczką, tylko teraz jako freelancer dłubie po nocach, w przerwach między karmieniem dziecięcia cycem) eeee... to tak na pewno ma być?
        Cóż ten instynkt macierzyński robi z kobietami;).
        Ale dlaczego ma być prosto? Znajdzie się miejsce i dla mopsa, tylko może nie wszystko naraz, choć ja wytrzymała bardzo jestem:)
        • berta-live Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 00:02
          Pociesz się, że mops to nie jamnik i sam zejść ze schodów potrafi. ;)

          Generalnie problem jest tylko z wyjazdami i chorobami. Resztę jakoś można załatwić. Ostatecznie jeden dłuższy spacer czy wyprowadzenie psiaka na okoliczny wybieg powinno mu wystarczyć, zwłaszcza, że to mały pies, który dość szybko się męczy. Starsze szczeniaki zazwyczaj leją pod drzwiami na gazetę albo jakieś szmaty, jak się do tego przyzwyczai i nie będzie mu się tego zabierać, to awaryjnie może być. Można nawet zapłacić komuś za wyprowadzanie. Można też zainstalować podajnik na wodę i karmę. Można wziąć dwa albo nawet trzy mopsy, żeby miały towarzystwo. Roboty niewiele więcej ale za to co najmniej 3 razy więcej zabawy. Natomiast problem chorób, jeżdżenia po weterynarzach, nawet w nocy i wyjazdów służbowych czy wakacyjnych jest nie do rozwiązania. Chyba, że cię stać i zatrudnisz sobie pomoc do psów, czyli kogoś kto będzie je wyprowadzał, karmił, woził do weta, opiekował się w czasie choroby i mieszkał z nimi podczas twoich wyjazdów.
          • kiira_korpi Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 00:18
            berta-live napisała:
            Natomiast problem chorób, jeżdżenia po weterynarzach, nawet w nocy i wyjazdów służ- bowych czy wakacyjnych jest nie do rozwiązania.

            Berta, wszystko jest do rozwiązania, natomiast mam wrażenie, że Ty za bardzo piętrzysz trudności. Choroby - mam samochód, zawsze mogę do lecznicy podskoczyć, nawet w nocy. W nocy zresztą szybciej dojadę, bo nie utknę w korku. Zresztą, czy te pieski tak dużo chorują? Mój kot na przykład w ogóle nie choruje, no dobra, raz - ale to tylko dlatego, że miała obniżoną odporność po sterylizacji - no i zwyczajnie zapakowało się kota, prosto do weta, dostał leki i po sprawie.
            Wakacje? - pojedzie do rodziców, po ostatnich wakacjach z trudem wydarłam rodzicom kota, bo nie mieli ochoty oddać;). Jest też MMŻet na wypadek delegacji, wyjazdów. Zresztą dziś moja szefowa zadecydowała, że będzie od teraz latać samolotem, bo za dużo godzin się traci kursując na trasie Wwa-Krk-Wwa.
            Słowem - wszystko można, tylko trzeba chcieć.
            No ale z tymi trzema mopsami to już przesadziłaś;)
            • sadosia75 Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 13:08
              Kiira ale Berta ma racje pietrzac trudnosci. Musisz sobie z nich zdawac sprawe. Najlepiej dla poczatkujacego psiarza przedstawic wszystkie negatywy biorace sie z posiadania psa. Jesli czlowiek to zaakceptuje, przemysli ( nic na goraca glowe, wszystko po dlugich przemysleniach i z duza dawka rozsadku!! ) i nadal bedzie chcial miec psa to hulaj dusza piekla nie ma.
              Podstawowa sprawa to znalezienie hodowli. chyba zdajesz sobie sprawe z tego, ze pies z rodowodem to najlepszy wybor? pies bez rodowodu z poczatku tani pozniej okazuje sie workiem bez dna. o obowiazku wybrania dobrej hodowli to mozna pisac i pisac. a najlepiej samemu poszukac w google dlaczego rodowod to obowiazek.
              Pies wymaga opieki. Na poczatku socjalizacja, spacery, szkolenie, ustalanie zasad stada.
              Pies jest w 110% zalezny od Ciebie. nie dasz mu jesc- sam nie wezmie. nie wyprowadzisz- zalatwi sie w domu albo bedzie trzymal ( a to zdrowe nie jest ) zachoruje- sam do weta nie pojedzie. a co jesli to powazniejsza choroba? czeste wizyty u weta, duza kasa ladowana w wizyte, leki? sterylizacja/ kastracja ( rozne koszty ) opieka nad psem po zabiegu, zmiana diety.
              a jak juz o diecie to i karma. dobra karma 1kg. to koszt ok 9zl. pomijam juz chappi i inne szajsy. to nie jest karma dla psow. to chlam.
              obroze albo krople od kleszczy. a jak kleszcze to i babeszjoza. co jesli za pozno zauwazysz objawy?
              mops to pies potrzebujacy milosci, duzo milosci i jeszcze raz milosci. dasz rade wykrzesac z siebie sile na zabawy po ciezkim dniu pracy?i tak juz zawsze ( naprawde zawsze ) przez cale zycie psa?
              my z naszymi psami w cieplych miesiacach jestesmy u weta srednio 4 razy. a bo to lapa rozcieta szklem, a bo to kleszcz zaatakowal, a bo to pies cos zjadl na spacerze i ma biegunki, wymiotuje.
              zima przeziebienie pecherza albo jeszcze inna cholera.
              ja wiem, ze sa psy ktore nie potrzebuja az tyle wizyt u weta ale my mamy w domu ADHD-owca,ktory wiecznie gdzies wlezie i cos nabroi. taka ciapa zyciowa :D
              Podsumowujac:)
              Kiira zastanow sie,pojedz do jakiejs hodowli ( najlepiej kilku ) porozmawiaj z hodowcami, dowiedz sie o rasie najwiecej jak to tylko mozliwe, sprawdz czy to ty dopasujesz sie do psa ( nigdy pies do ludzi a ludzie do wymagan psa maja sie dostosowac ) sprawdz czy naprawde dasz rade. zastanow sie miliard razy zanim wezmiesz do domu psa i jesli nadal bedziesz na tak to witam w gronie psiarzy :)
              ja nie zniechecam ja zachecam do rozsadnego wyboru. bardzo chce miec mopsa ale wiem, ze teraz nie ma takiej mozliwosci dlatego czekam az bedziemy mogli brac psa i byc w 100% pewni, ze spelniamy wszystkie wymogi.
            • berta-live Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 14:25
              Nie piętrzę trudności, tylko mówię jak jest. Ja od urodzenia miałam w domu jakiegoś psa, czyli w sumie to były 3 , bo tego pierwszego, którego ledwo pamiętam to nie liczę. I mimo, że bardzo chciałabym mieć psa to go nie mam, właśnie z tych powodów, które wymieniłam. Bo to nie jest zwierzę dla singla, którego albo cały dzień w domu nie ma, albo musi gdzieś wyjechać na kilka dni. O wakacjach nie wspomnę. Do psa jest się tak samo uwiązanym jak chłopi byli uwiązani do swojego gospodarstwa i zwierząt w stajni. A oni nawet do kościoła całą rodziną nie chadzali tylko zawsze jedna osoba musiała zostać i pilnować dobytku. Nie bez powodu.

              Oczywiście, że one nie chorują nagminnie, ale wystarczy, że raz do roku w najmniej sprzyjającym okresie, przytrafi mu się jakaś choroba i trzeba będzie w nocy jechać do weterynarza a potem jeszcze kilka dni z rzędu biegać do kontroli. Wystarczy, że będzie cierpiał na jakąś mało uciążliwą ale przewlekłą przypadłość i będzie musiał codziennie leki brać. A psy powyżej 5-6 roku życia to prawie wszystkie są na coś chore, jednemu siada wątroba, innemu nery, innemu stawy, jeszcze inny ma cukrzycę. Może się też trafić egzemplarz wyjątkowo słaby. Zwłaszcza rasowym się to często przytrafia bo one zazwyczaj mają blisko spokrewnionych rodziców. Nawet o diecie nie wspominam, bo może się zdarzyć pies, który zje wszystko a może też taki, który będzie wybredny albo będzie musiał mieć jakąś specjalną dietę. I gotuj mu codziennie, zwłaszcza jak nie masz na to czasu. I wychodź na spacery jak jesteś zmęczona, chora albo masz skręconą nogę. Czy słońce, czy deszcz, czy śnieg czy burza. Psa to nie obchodzi on wyjść musi. I jeszcze trzeba pamiętać o własnym stanie zdrowia, bo człowieka wypadki i choroby nie omijają a psem ktoś w tym czasie też musi sie zająć.

              3 psy to może faktycznie przesada, ale 2 to powinny być obowiązkowo. ;)
              • kiira_korpi Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 15:03
                Berciu, ale jak Ty tak w kółko piszesz o tym singlu, który na dodatek wyjeżdża na kilka dni, to ja na serio zaczynam się zastanawiać, o kim mowa i co on robi w moim wątku;).

                Bo ja ani singlem nie jestem (od ośmiu lat w związku), ani nie wyjeżdżam na kilka dni. Oczywiście wakacje są inną kwestią - ale naprawdę nie stanowi to problemu, aby całe to towarzystwo (pies +kot+ ew. dziecko) wysłać do rodziców i tylko później krytykować ich metody wychowawcze;)
                Moje delegacje są krótsze, zwykle 1-dniowe (max 2-dniowe) - zresztą teraz z tym koniec. Góra zadecydowała, że przechodzi na domestic flights, i nawet jeżeli będę z nimi czasem latać, to na kolację będę w domu. Poza tym jest MMŻet, który w 5 minut do mnie dojedzie, i który rzeczy niemożliwe załatwia od ręki, na cuda trzeba chwilę poczekać;). Chociaż on też ostatnio sporo wyjeżdża, więc trzeba by albo dobrze logistycznie to opracować, albo wziąć jeszcze kogoś do pomocy.
                Ja i tak planuję zmianę mojego życia w ciągu najbliższych 2 lat o 180 stopni, wiem, że wszystko się wywróci do góry nogami i że z mojego uporządkowanego życia
                zrobi się pier.dolnik. Pytanie tylko, czy dokładać do tego jeszcze psiaka i czy wystarczy nam sił, żeby zapewnić całemu temu towarzystwu po równo.
                A jak tak czytam Ciebie i Sadosię, której btw. dziękuję za takie zaangażowanie w mój wątek, to nasuwa mi się powiedzenie - nie ucz ojca dzieci robić;).
                Bo to zaczyna przypominać wyważanie otwartych drzwi.
                • berta-live Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 15:25
                  Bo ja mam misję uświadamiać wszystkim, którzy nie mieli do czynienia z psem, że to poważne obciążenie i obowiązek jest. ;)
                  I w rzeczywistości nie jest to takie sielankowe jak na filmach pokazują czy można zobaczyć podczas wizyt u znajomych. Pies jest tak fajny, że nawet nie zauważa się tego, że składa się w 99% z obowiązków a 1% z zabawy, ale nie mniej jednak warto sobie uświadomić co człowieka tak naprawdę czeka. Bo to mimo wszystko nie jest zabawka też ma swoje uczucia i potrzeby, dlatego średnio nadaje się dla osób, które mają mało czasu. Ale jak już musisz, to poważnie mówię, zastanów się nad wzięciem dwóch zamiast jednego. Będzie im raźniej. To jest mały pies, więc nawet w dwupaku nie zajmie wiele miejsca.
                • kiira_korpi Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 15:55
                  Btw, moje podziękowania, dla Sadosi absolutnie nie zostały napisane z przekąsem (bo wyobraziłam sobie, że na upartego ktoś by mógł to tak odebrać). Doceniam ogromną wiedzę, doświadczenie plus szczerą chęć podzielenia się nimi, no ogólnie tzw. życzliwość ludzką;).

                  Tylko, że ja jestem osobą, która wiedzę o tym, że kot, pies rasowy = rodowodowy, przyswoiłam sobie z 10 lat temu. A od 8 lat z hakiem mieszkają u mnie koty (pierwszy niestety odszedł), teraz jest Megan, która kosztowała konkretną kasę (nie wypominam, absolutnie nie było mi szkoda wydać:))
                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/md/cf/negb/zyG6W4VFVG9ehkBxMB.jpg

                  A po tym, jak przeczytałam Twój post Sadosiu, pobiegłam do kuchni sprawdzić, ile ma gram ta Purina light, którą kupuję dla kota - 800 gram. A jej koszt jest w granicach 12-17 złotych (zależy od sklepu). Zresztą, powiem szczerze, że jeżeli na na cotygodniowe zakupy wydaję 200-300 zeta, to takich drobnych to nawet nie zauważam.

                  Przeczytałam bardzo uważnie Twoje rady i na pewno z niczym nie będę się spieszyć.
                  Zresztą, ja nadal wożę się z decyzją zakupienia nowej pościeli i łóżka (coby nie popełnić błędu), więc o czym my tu mówimy?;)
                • sadosia75 Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 16:05
                  Kiira rozwalasz mnie no :) W takim pozytywnym znaczeniu :) ja bylam cholernie zla na psiarzy, ze nikt mi nie powiedzial ile to obowiazkow jest przy psie. Bo jak juz wszedl do naszego domu pies ( szkolony, posluszny ale mimo wszystko wymagajacy ) to potrafilam klac na czym swiat stoi, ze o 4 nad ranem pies chce isc na spacer. a sie okazuje, ze to tylko tak rekreacyjnie a nie w celach wiadomych :D
                  Pies jest niesamowitym zwierzeciem,mops to cudowna rasa, swietny towarzysz, cudowne stworzenie. do psa trzeba byc zdecydowanym ( no ok Ty jestes nawrzucalusmy z Bercia tyle negatywow, ze nie zdecydowany czlowiek by sie poddal ) trzeba mu oddac w jakims % czesc swojego zycia, a po jakims czasie nie bedziesz mogla funkcjonowac bez tego slodkiego pyska :) i trzeba byc swiadomym wlasnych wyborow. oplanowalas sobie bestio kazda ewentualnosc dopracuj jeszcze logistyke, uswiadom sobie, ze bedziesz zupelnie szurnieta na punkcie psa i wez dwupak :) dwa mopsy sa szczesliwsze niz jeden mops. a z kotem to wiadomo on ma swoje zycie, swoj swiat i swoj plan na opanowanie ziemi :) moje psy z kotami zyja w zgodzie ale trzymaja wspolnie sztame na wypadek, gdyby koty zaatakowaly ;) i przyznam, ze Drago jest o wiele bardziej szczesliwszy z drugim psem niz wczesniej gdy byl jedynym psem w towarzystwie kotow.
    • six_a Re: A może by tak ...mopsa? 17.09.10, 23:19
      apropos mops, widziałam dziś kuwety dla małych piesków. SĄ! szczeniak i tak nie wychodzi na początku, jak ma lać na podłogi, to lepiej niech leje do kuwety. a jak się nauczy, to może i awaryjnie dłuższą przerwę wytrzyma bez spaceru.
      • berta-live Re: A może by tak ...mopsa? 17.09.10, 23:45
        Ale on nie dlatego leje na podłogę, że nie wychodzi, tylko dlatego, że się moczy jak każde niemowlę, czyli leje pod siebie, bo wycieku nie kontroluje. A jak zaczyna kontrolować to już wychodzi. Prędzej by mu się pielucha przydała.
        • six_a Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 00:31
          ale przyuczasz go żeby lał w jednym miejscu, np. na gazetę, to co za różnica gazeta czy kuweta?

          www.kacikpupila.pl/yarro-kuweta-narozna-filtrem-biala-p-7916.html?osCsid=c8569fc03236f661ea36477102814761
          • kiira_korpi Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 00:50
            Ooo, bardzo fajna ta kuweta, kupię dla Meggi, aczkolwiek do pomysłu przyuczenia psa do korzystania z zamykanej kuwety podchodzę dość sceptycznie. Chociaż? W życiu są pewne tylko dwie rzeczy...
            • six_a Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 00:58
              nieeee, to był tylko przykład na tytuł produktu. do zamkniętych to nawet niektóre koty boją się włazić, otwarta jeśli już.
          • berta-live Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 14:04
            Nie da się szczeniaka przyuczyć, żeby lał w konkretnym miejscu, bo on nie kontroluje lania. Leje w tym miejscu, w którym akurat mu się zachce. Nawet jakby chciał, to nie jest w stanie dotrzymać zanim dobiegnie do kuwety.
            • six_a Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 15:37
              > Nie da się szczeniaka przyuczyć, żeby lał w konkretnym miejscu,
              a ile, berta, piesków już od szczeniaka wychowałaś, hę?

              szczeniak może nie jest aż tak hiperhigieniczny jak kot, ale też nie załatwia się np. w tym samym miejscu co śpi, to właśnie wykorzystuje się do nauki sikania w określonym miejscu w domu, stawia się go tam, np. po jedzeniu albo piciu, i zanim zacznie regularnie załatwiać się tylko na spacerach, to jarzy, że nie cały dom jest do sikania. na podobnej zasadzie uczysz, że nie cały dom i nie wszystkie meble są do leżenia, a żre się tylko tam, gdzie miska, a nie włazi na stół albo molestuje gości o zrzucenie czegoś do jedzenia.
              • berta-live Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 16:07
                On się nie nauczy tego, bo nie jest do tego zdolny. Co więcej on się w ogóle nie uczy tego, że załatwia się na zewnątrz a nie w domu. To tylko głupim ludziom się wydaje, że go czegoś nauczyli. Pies ma w instynkcie niezanieczyszczanie swojego terytorium. I w momencie jak poczuje, że z niego zacznie się za chwilę lać, to instynktownie odchodzi jak najdalej od miejsca w którym aktualnie przebywa. Czyli jak leży na poduszce to z niej schodzi, jak leży na łóżku to z niego zeskakuje. Im jego układ moczowy jest dojrzalszy tym dłużej jest w stanie wytrzymać i dalej odbiec od miejsca, w którym mu się zachciało. I dąży do tego, żeby się załatwiać na krańcach domu, czyli na początku w miejscach gdzie najrzadziej przebywa. Jak zaczyna wychodzić na spacery to zauważa, że cały dom to jego terytorium a to co poza domem to nie. I jak przykojarzy, że drzwi są miejscem gdzie się z domu wychodzi to instynktownie zaczyna je traktować jak koniec domu i tam najczęściej starsze szczeniaki się załatwiają. No i jak tam położy się jakieś gazety albo psią kuwetę to i może z rozpędu zacznie na nie lać, ale nadal nie jest to efektem żadnej tresury.

                Szympans jest mądrzejszy od psa a nie ma sposobu, żeby go nauczyć załatwiać się w jakieś konkretne miejsce. Nawet te cyrkowe, które przeróżne sztuczki potrafią, muszą nosić pampersy.

                Jak nie wierzysz to się dowolnego weterynarza zapytaj.
                • six_a Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 16:48
                  berta przestań nudzić, pierwsza lepsza strona hodowli psów i zostaw te szympansy.
                  • berta-live Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 17:39
                    Nie patrz na pierwszą lepszą stronę o hodowli psów, gdzie nie takie bzdury można wyczytać, byle tylko zadowolić czytelnika, tylko pogadaj z kimś kto jest profesjonalistą w dziedzinie psiej fizjologii. Bo ani treser ani hodowca takowym nie jest. Natomiast lekarz weterynarii musiał nauczyć się tego jak organizm danego zwierzęcia funkcjonuje, bo inaczej nie byłby w stanie tego zwierza diagnozować i leczyć. Żaden z moich psów nie był uczony, żeby nie lać w domu i żaden w domu nie lał. Nawet w ogródku tego nie robiły, co akurat nikomu na rękę nie było. Bo wygodniej jest psa wypuścić do ogrodu niż iść z nim na spacer. Żaden z psów moich znajomych ani osób które spotykałam będąc na spacerach ze swoim, też nie był tego uczony i każdy kto ma jakiekolwiek doświadczenie z psami powie ci to samo.

                    Owszem są osoby, które lubują się w tłuczeniu psów gazetą, ścierą czy czym popadnie, wrzeszczeniu na nie i wkładaniu im pysków do gówien i żaden argument ich nie przekona, że są sadystycznymi idiotami. I z cała pewnością znajdą dla siebie publikacje, które będą ich utrzymywać w przeświadczeniu, ze dobrze robią, bo czemu nie. Skoro są chętni na czytanie bzdur, to czemu ich nie pisać. Business is business.
                    • six_a Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 17:57
                      berta, miałam dwa psy od szczeniaka, w dupie mam biologiczny rozwój psa, szympansa oraz encyklopedię, którą przewertowałaś na chybcika.
                      to co ty nazywasz brakiem możliwości u psa i głupią wiarą u ludzi, ja nazywam tresurą i przyuczaniem psa do pewnych zachowań z wykorzystaniem jego własnych możliwości, np. takiej że nie będzie lał tam, gdzie śpi, kwestia nomenklatury. liczy się to, że w efekcie tych działań pies leje tam, gdzie ja chcę, a nie w wybranym przez siebie kawałku mieszkania.

                      > Owszem są osoby, które lubują się w tłuczeniu psów gazetą, ścierą czy czym popa
                      > dnie, wrzeszczeniu na nie i wkładaniu im pysków do gówien i
                      nie znam, nie praktykowałam, szczeniak jest lekki, wystarczy go przenieść na właściwe miejsce. tak to przynajmniej u mnie było.
                      • berta-live Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 18:17
                        To ja ci jeszcze raz powtarzam, nie da się psa nauczyć lać tam gdzie się człowiekowi podoba. On i tak będzie lał tam, gdzie mu instynkt nakaże i też dopiero wtedy kiedy osiągnie odpowiedni to tego wiek. To, że czasem zbiegiem okoliczności ludzkie oczekiwana są zbieżne z psim instynktem, jeszcze nie oznacza, że tresura dała efekt. Z tą tresurą jest tak jak z katarem, nieleczony trwa cały tydzień a leczony tylko 7 dni.
    • eat.clitoristwood A mopsingi som tak kul... 17.09.10, 23:24
      Sam by chciałem takiego mopsinga mnieć.
      Niestety, milsze mi wyjazdy dłuższe.
    • 7kobieta Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 12:43
      Tylko pytanie, czy on byłby uprzejmy korzystać czasem z kuwety, kiedy akurat bę
      > dę w delegacji, czy jednak nalegałby na spacery, i czy nie napier.dalali by si
      > ę za bardzo z kotem pod moją nieobecność.

      Nie chciałabym widzieć Twojego domu po powrocie z takiej delegacji :D
    • nutka07 Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 14:27
      A moze by tak rolmopsa?
    • idon-t Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 15:48
      Swego czasu mialam w domu mopsa i persa - kochali się, spali razem, przytulali, nie bylo najmniejszego problemu, potem, gdy kot zdechł, mops równie dobrze radził sobie z towarzystwem, ratlerka. Ogólnie bardzo dobrze wspominam, nasza suczka zdechla na zapalenie pluc, bardzo trzeba uwazac zeby pies sie nie przeziebil, krótki nos sprzyja wszelkich dolegliwosciom ukladu oddechowego. Ale pies bardzo, bardzo sympatyczny, milusiński, nieagresywny, ale ma ciezkie zycie, sapie, ciezko mu oddychać przez ta plaska mordke:)
    • sumire Re: A może by tak ...mopsa? 18.09.10, 17:20
      moi rodzice od zawsze mają psy i koty naraz. da się, kwestia osobowości psiej i kociej - niektóre zawiązują przyjaźnie, inne się szczerze nienawidzą, więc zapewnianie, że łączenie jest super, może być trochę na wyrost ;)
      natomiast - psy znoszą samotność znacznie gorzej, niż koty. odchorowują podrzucanie tymczasowym opiekunom, oddawanie do hoteli itp. nie lubią siedzieć całymi dniami w domu i muszą spacerować (choćby żeby zaznać trochę życia towarzyskiego). kuweta dla psa jest dla mnie jakimś absurdalnym rozwiązaniem, wybacz. kocham ogromnie psy, ale nie sprawiam sobie żadnego - choć bardzo bym chciała - właśnie dlatego, że nawet przedstawiciel najmniej kłopotliwej w hodowli rasy miałby ze mną kiepsko. jak ktoś wyżej napisał - mając psa i chcąc, żeby to był piesek szczęśliwy, trzeba trochę tryb życia do niego dopasować. bo on nie dopasuje się do Ciebie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka