Dodaj do ulubionych

Powroty ze szkoły.

12.10.10, 20:15
Dzisiaj było tak słonecznie i ciepło, rano natomiast prawie mróz, że oczywiście idąc do pracy zmarzłem, wracając spociłem się. Ale nie o tym wiekopomnym wydarzeniu z mojego fascynującego życia pragnąłem poinformować.
Przypomniały mi się leniwe koleżanek powroty ze szkoły do domu.
Skafandry i paltotki wisząco dyndające na tornistrach czy na przykurczonych ramionkach i ten krok, leniwszy i powolniejszy niż drzemka ślimaka po obiadku.
Czy szanowne foremki też wracały do domu z prędkością stu metrów na godzinę? :)
Obserwuj wątek
    • mayflower82 Re: Powroty ze szkoły. 12.10.10, 20:21
      CO ZA TOPIC, JEST NAD CZYM ROZMYŚLAĆ, NIE MA CO HOHO
      • eat.clitoristwood Re: Powroty ze szkoły. 12.10.10, 20:33
        mayflower82 napisała:
        > CO ZA TOPIC, JEST NAD CZYM ROZMYŚLAĆ, NIE MA CO HOHO

        forum.gazeta.pl/forum/w,16,117456839,117456839,Watek_martyrologiczno_onaniczny_.html
    • sid.leniwiec Re: Powroty ze szkoły. 12.10.10, 20:27
      Nie, ja szłam do szkoły z taką prędkością.
      • ritsuko Re: Powroty ze szkoły. 13.10.10, 11:07
        Ja z kolei zawsze biegłam do szkół. I zawsze się spóźniałam i tak ;P
    • bijatyka Re: Powroty ze szkoły. 12.10.10, 20:29
      Oj tak, tak ! Szczególnie w podstawówce. Mieszkałam wtedy w mniejszym mieście. Przez mostek, przez górkę, przez plażę nad rzeczką, przez bibliotekę. Zimą zwisający szalik, przekrzywiona czapka, przemoknięte rękawiczki. Latem nogawki mokre i piasek za koszulą. I nic. Normalnie nic. Żyję. ;)
      • bijatyka Re: Powroty ze szkoły. 12.10.10, 20:35
        Jeszcze zrobię krótkie połączenie do wątku o marzeniach.
        Matko, ile ja miałam wtedy marzeń !!! Że będę jeździć konno, nurkować (ale jako stary prawdziwy nurek w metalowych butach i w takiej bańce na głowie z okrągłymi okienkami), że będę miała pełno psów w domu. Że będę weterynarzem, a potem, że policjantką. Wszystko się jakoś wtedy kupy trzymało :)
    • salma75 Re: Powroty ze szkoły. 12.10.10, 20:34
      Tak było :).
      Teraz tak mój syn wraca ;). Najpierw na boisko piłkę pokopać, potem sklepik zaliczyć. I w ogóle tyle sobie mają chłopaki po drodzę do powiedzenia ;).
      A droga do szkoły to na wariackich papierach - wstajemy maksymalnie późno, więc wszystko w biegu ;). Zwykle ich odwożę, bo zimno teraz, na zakrętach aż opony piszczą ;).
    • eat.clitoristwood Re: Powroty ze szkoły. 12.10.10, 22:02
      Ja wracałem stosunkowo szybko, po drodze mijając pełzące dwójkami Basie z Jadziami, zjadałem w domu obiad i wyszedłszy z domu ponownie spotykałem Kasie z Grażynkami, na mojej drodze czy to na Katechezę czy Majowe czy próbę Chóru Naszej Parafii.
    • lacido Re: Powroty ze szkoły. 12.10.10, 22:06
      ja nigdy nie szłam prosto do domu, zawsze zbaczałam ;) szwendanie zostało mi do dziś
    • ind-ja Re: Powroty ze szkoły. 12.10.10, 22:19
      przypuszczam,ze szanownym forumkom,dzieci w domach nie kwilily.A wyobraz sobie jak dzis niektore 16-latki musza szorowac szpilkami po nierownym chodniku,zeby zdazyc nakarmic kwilace dziecie.
      • eat.clitoristwood Re: Powroty ze szkoły. 12.10.10, 22:30
        ind-ja napisała:
        > przypuszczam,ze szanownym forumkom,dzieci w domach nie kwilily.A wyobraz sobie
        > jak dzis niektore 16-latki musza szorowac szpilkami po nierownym chodniku,zeby
        > zdazyc nakarmic kwilace dziecie.

        Wspominałem czasy preprokreacyjne...ale nie mam oczywiście nic na przeciwko, coby i późniejsze doświadczenia tudzież przygody (może i pikantne...) forumek naszym udziałem się stały.
        • pochodnia_nerona Re: Powroty ze szkoły. 12.10.10, 22:48
          Ja to kiedyś wracałam tak, że z kumpelą musiałam wszelkie kałuże pozaliczać w kaloszkach, wygłaskać po drodze wszystkie psy i koty, kanapki niezjedzone po murkach dla "piesków" porozkładać, a w Biały Tydzień to tak wracałam z kościoła, że matka mnie leciała ze zbielałą twarzą szukać po mieście, już prawie na policji była. No i kiedyś zapomniałam powiedzieć cioci, że poszłam do koleżanki. Matka już niemal szpitale obdzwaniała ;-)
          I nawet nie wiem, kiedy, zaczęłam od razu po załatwieniu wszystkich spraw wracać prościutko do domu. Dzieci nie mam, nikt mnie nie goni. Chyba dorosłam, po prostu :-)
          • eat.clitoristwood Biały Tydzień 13.10.10, 08:08
            Musiałem zajrzeć do wiki. Człowiek uczy się przez całe życie.
            P.S.
            Na komunię dostałem aparat fotograficzny Smiena 8 oraz ryngrafik przecudnej urody z Matkobosko.
    • chersona Re: Powroty ze szkoły. 13.10.10, 12:18
      Obiady, inaczej niż założyciel wątku, miałam w szkolnej stołówce. Zjadałyśmy je z koleżanką na ostatku: grzebuły-niejadki. W wieku wczesnoprzedprokreacyjnym czas po lekcjach spędzało się w internacie. Wspólne powroty do domu niekoniecznie odbywały się żółwim tempem a czas po lekcjach zawsze było jak zapełnić. Z koleżanką z klasy i z bloku - wspominam to nie bez wstydu - próbowałyśmy trafiać w ludzi ogryzkami, z 8 piętra. Bardzo nas bawiło, kiedy ugodzony ogryzkiem przechodzień rozglądał się dookoła niepewnie. Były też zabawy w księdza, gdzie ja niestety musiałam brać rolę wiernego a koleżanka przebrana w strój od komunii odprawiała mszę opierając się o ołtarz-prostokątny podgłówek. Było też oglądanie, zaraz po szkole, zanim przyszedł tata koleżanki, świerszczyków. Za czasów żelaznej kurtyny trudno było o takie rarytasy. Tata przywoził je do kraju, jeżdżąc po świecie jako dekorator jednego z warszawskich teatrów. Oglądałyśmy te cuda przechodząc od obrzydzenia, przerażenia, poprzez ciekawość aż do zainteresowania do momentu aż koleżanka odłożyła świerszczyki nie tak, tata się zorientował i zmienił kryjówkę.
      Były też po szkole wizyty u koleżanki, która miała jeża.
      Albo wizyty w jedynej drogerii w okolicy, żeby kupić sobie wymarzone plastikowe klipsy - ja czerwone, koleżanka białe. Całe lekcje siedziało się jak na szpilkach myśląc o tych klipsach, w których będziemy paradować po podwórku - bo nie po szkole, rzecz jasna!
      Był też po drodze ze szkoły, w piwnicznym okienku jednego z bloków, ekshibicjonista, o którym wszyscy wiedzieli i który wpisał się już w lokalny koloryt. Wystawiał się do nas, nie wiedząc biedny, że mur sięgał wyżej niż jego klejnoty i zamiast nimi, łyskał tylko swoim białym brzuszkiem. I było po drodze wiele innych fajnych rzeczy.
      • eat.clitoristwood Re: Powroty ze szkoły. 13.10.10, 12:35
        chersona napisała: (...)
        Moi koledzy nie mieli jeża. :(
    • nothing.at.all Re: Powroty ze szkoły. 13.10.10, 12:22
      Ja wracałam szybko:), bo czekał dobry maminy obiad i zabawki:).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka