hermenegildia
24.10.10, 20:36
Wiedziałam, że mój narzeczony pochodzi z biednej rodziny. Nigdy nie chciał o tym mówić, OK, szanowałam to i nie wypytywałam. Wiedziałam tylko, że ojciec nie żyje do dawna, a matka pracuje w teatrze w administracji jak się wyraził. Kochałam go takiego jakim jest, zwłaszcza że jest bardzo zaradny i żyje na własny rachunek. Jednak ostatnio byłam w teatrze z koleżanką i zobaczyłam moją przyszłą teściową w ... kiblu jako babcię klozetową. Zemdlałam wtedy, koleżanka mówiła mi potem, że zrobiłam się biała jak ściana i upadłam. Teraz już wiem skąd u niego ta paniczna niechęć do chodzenia do teatru - nigdy tam ze mną nie był! Czuję się oszukana, a zaufanie to dla mnie w związku podstawa. Dlatego nasz związek i ślub jest w tej chwili pod znakiem zapytania. Nie wiem czy dobrze robię, ale źle mi z tym, że mi nie powiedział. Przecież wie, że nie zależy mi na jego rodzinie tylko na nim, tak sobie mówiłam. Jednak to już za dużo dla mnie, bo jaki ona prezent ślubny może nam dać - papier toaletowy? Nawet jak mu wybaczę to już nigdy nic nie będzie tak jak dawniej. A wy, wybaczyłybyście?