taki tam problem

17.01.11, 11:17
Mineła kolejna niedziela i jak zwykle spedzilismy ja tylko z mezem i dzieckiem w domu. Wprawdzie do niej przyszla kolezanka i mogły razem sie bawic, ale do nas nikt nie przyszedł i nie zadzwonił. Bardzo mi brakuje takich znajomych, ktorzy mogli by do nas przyjsc w niedzielę, wypić kawę pogadać, tak zupełnie niezobowiazująco. Co we mnie jest nie tak?, że nie mam grona znajomych? wszelkie próby nawiazania znajomosci kończa sie fiaskiem...
ilu macie znajomych? Jak czesto spotykacie sie z nimi w domu?
    • ant-eon Re: taki tam problem 17.01.11, 11:23
      może spróbować samej do znajomych zadzwonić...
    • izabellaz1 Re: taki tam problem 17.01.11, 11:25
      Ile dziecko ma lat?
      Dlaczego nie macie znajomych? Nie pracujecie? Nie macie zainteresowań?
    • marcin.l.one Re: taki tam problem 17.01.11, 12:02
      jak jestescie przyjezdni, to jedzcie do ojcow na cala niedziele i po klopocie.
    • jasna_olera Re: taki tam problem 17.01.11, 12:19
      A sąsiedzi? nie macie fajnych sąsiadów, z którymi mozna by było pogadać? i dlaczego kończą się fiaskiem próby nawiązania kontaktów? Co ze starymi znajomymi?

      • koraliczek1057 Re: taki tam problem 17.01.11, 13:21
        do ante-ona- właśnie rzecz w tym, że nie mam do kogo zadzwonić, studiowałam gdzie indziej, teraz pracuje 200km od moich stron rodzinnych, pracuje w bardzo malej 3 os firmie, małzonek wprawdzie pracuje w wiekszej firmie, ale tez próba zawiazania przyjaźni spęzły na niczym, np. mimo kilkukrotnego zapraszania, dzwonienia nie chca nas odwiedzic,. Corka na 10 lat, i raczej też ma okrojone grono koleżanek ze szkoły. Sąsiedzi? Mieszkamy w bloku z wielkiej płyty- obok wiekowi dziadkowie 55+ oraz samotny wdowiec po 60. Po prostu makabra. Strasznie mi tego brakuje takiego ruchu, gwaru, spontanicznych odwiedzin. Nawet jeśli od wielkiego dzwonu uda mi sie z kims umówić to sa to raczej rzadkie spotkania. Nie jestesmy brdzo majetni, ot przecietnie zarabiajacy ludzie. Wydaje mi sie ze jestem otwarta, jedyne czego wymagam z kontaktach ze znajomymi to otwartosci w rozmowach. Latem wyjezdzamy gdzie sie da, najczesciej sami np. nad morze ale i tak spedzamy weekend w swoim towarzystwie, a chetoe wyjechałabym gdzies np z inna para z dzieckiem.
        Zaczełam ostatniomi czasami nad tym sie zastanawiac i naprawde nie wiem gdzie tkwi problem..
        • marcin.l.one Re: taki tam problem 17.01.11, 13:31
          wiedzialem, ze jestes przyjezdna!
          zreszta, wpasc na to nie bylo trudne.
          naogladalas sie seriali i pewnie wszystko wydaje ci sie takie proste.
          oswiece cie: jest zupelnie odwrotnie. poznac kogos nowego nie znajac nikogo jest bardzo ciezko.
          od kilku lat mieszkam w innej dzielnicy i nie poznalem zadnego sasiada na tyle dobrze zeby sie zapraszac na kawke czy ciastko. w pracy to samo. znajomosci oparte na sprawach pracowych i nic wiecej (1 spontaniczny wypad na piwo, jakies 4 "szkolenia" firmowe). tylko ze ja nie potrzebuje nowych znajomosci, bo mam swoich znajomych od lat.
    • a_nonima Re: taki tam problem 17.01.11, 13:04
      U mnie ciagle pełna chata.
    • izabellaz1 Re: taki tam problem 17.01.11, 13:37
      A to duże, czy małe miasto?
      • koraliczek1057 Re: taki tam problem 17.01.11, 13:51
        duze miasto, jedno z najwiekszych w polsce.
        Co do spotkan wywiadowkowych- probowałam nawiazac jakis kontakt, ale jak dzwonie to sie okazuje, ze np. ojej w tym miesiacu jestesmy zajeci nie mamy kiedy, moze w nastepnym- zadzwonimy no i nie dzwonia a ja nie chce sie narzucać... , no i tak to wygląda.....
        • izabellaz1 Re: taki tam problem 17.01.11, 14:01
          Pozostaje internet. Ale tu można znaleźć prawdziwe perełki ;)

          Może jakieś forum lokalne Twojego miasta?
          • qw994 Re: taki tam problem 18.01.11, 08:28
            Bu ha ha ha! :)
    • reniatoja Re: taki tam problem 17.01.11, 13:42
      A jacyś ludzie ze szkoły córki? Inni rodzice? Może coś na wywiadówce daloby się zawiązac i potem jakoś przeniesć na prywatny grunt.
    • kobieta_z_polnocy Re: taki tam problem 17.01.11, 14:56
      A czemu to do was mają ludzie wpadać?

      Nie twierdzę, że to główna przyczyna waszego osamotnienia, ale z takim nastawieniem na pewno nieco trudniej może wam być znaleźć gości. Wy sobie będziecie wygodnie grzać się we własnym domu, a dopiero co poznani ludzie mają się tułać do was przez pół miasta... Przerysowuję może, ale zastanów się nad tym.
      • koraliczek1057 Re: taki tam problem 17.01.11, 15:15
        ale to nie w tym rzecz- ja bardzo chetnie bym do kogos pojechała tylko mnie nikt nie zaprasza, dlatego aby nawiazac wiezi sama zapraszam do siebie. Zaczyman sie zastanawiać, czy ze mna jest wszystko w porzadku.




        kobieta_z_polnocy napisała:

        > A czemu to do was mają ludzie wpadać?
        >
        > Nie twierdzę, że to główna przyczyna waszego osamotnienia, ale z takim nastawi
        > eniem na pewno nieco trudniej może wam być znaleźć gości. Wy sobie będziecie wy
        > godnie grzać się we własnym domu, a dopiero co poznani ludzie mają się tułać do
        > was przez pół miasta... Przerysowuję może, ale zastanów się nad tym.
    • generation_p Re: taki tam problem 17.01.11, 15:05
      Obecnie jestem w zagrożonej ciąży, więc siłą rzeczy nigdzie chodzę, a do nas też rzadko przychodzą.
      Ale pamiętam, że nawet przed ciążą, właściwie przed ślubem, nie miałam ochoty na znajomych, imprezy i spotkania.
      Praca i zajęcia poza pracą tak zajmowały mi czas, że oprócz spania w domu prawie wcale mnie nie było.
      Weekend był po to, żeby wypocząć ,ale głównie kończył się wyjazdami.
      Dużo znajomych w tym czasie się na mnie poobrażało, ale po prostu nie miałam sił, ani chęci na spotkania z nimi.
    • menk.a Re: taki tam problem 17.01.11, 15:05
      Próby nawiązania znajomości kończą się fiaskiem? To znaczy? Co konkretnie zrobiliście, by nawiązać nowe znajomości? I czemu przestaliście?
      Siedząc w domu trudno jest kogoś poznać. No chyba, że zaczniesz czy zaczniecie szukać w necie. To jakaś metoda. Czasem warto.;)
    • megi1973 Re: taki tam problem 17.01.11, 15:50
      zależy co kto lubi-ja nienawidzę zapraszać i być zapraszaną. Trzeba cosik posprzątać i przygotować do żarcia (bo wiadomo że popołudniowa kawa przeciągnie się do kolacji). No i te rozmowy o niczym-o polityce, o promocjach, o duperelach dnia codziennego itp.itd. Ile można przewalać tematu Smoleńska czy zabójstwa? Dziękuję-wolę poczytać...Ale jak już muszę-to zapraszam/idę i robię "dobrą minę do złej gry";)
    • hejterzyna Re: taki tam problem 18.01.11, 08:57
      typowy problem przyjezdnych.
      pomysl jaki popelniasz blad, ze nikt nie chce sie z toba blizej zapoznac.
      moze tp przez twoja mentalonosc i nastawienie do swiata?
      nikt nie lubi wiecznie zmeczonych, znudzonych i smutnych ludzi, a ty takie sprawiasz wlasnie wrazenie.
    • soulshunter Re: taki tam problem 18.01.11, 09:15
      obstawiam taka opcje: jestes cicha skryta osoba, ktora nie umie spontanicznie nawiazac rozmowy z obca osoba. Tutaj wlasnie lezy problem. No chyba ze sie myle.
    • ala.b30 Re: taki tam problem 18.01.11, 10:49
      Trudno poznac nowych znajomych, kiedy już się nie chodzi do szkoły i nie spotyka codziennie kilkudziesięciu - kilkuset osób, a współpracowników, jak piszesz, masz zaledwie trzech. Poza tym, praca to praca, a nie znajomości.

      Do ludzi trzeba wyjśc, a nie czekac w domu. Moja ostatnia znajomośc, nawiązana, że tak powiem "od podstaw" to koleżanka z obecnych studiów i jej chłopak. Jestem już po 30-tce, studia są zaoczne, więc zajęcia dwa razy w miesiącu, ale wystarczyło, żeby umówic się najpierw na kawę, potem do kina, do pubu, a w końcu na wspólnego Sylwestra. "Nawiązywanie" zaczyna się całkiem zwyczajnie, w stylu - pożyczę Ci notatki, umówimy się więc tu i tu, a jak już tu jesteśmy, to może kawę wypijemy itd. Dom zdecydowanie temu nie sprzyja, bo to raczej mało neutralny grunt dla nowych znajomych.

      Polecam więc wyjście z domu, dziecko macie już duże:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja