Dodaj do ulubionych

Jestem w ciąży a on się nie odzywa

23.04.04, 15:26
Właśnie się dowiedziałam, że jestm w ciąży. Już tydzień temu zwierzyłam się
mojemu chłopakowi, że podejrzewam u siebie ciążę. Był w szoku. Od tamtej pory
mnie unika. Nie odbiera moich telefonów. Dodam, że jest to człowiek bardzo
uświadomiony, dojrzały, pracujący nad sobą. Co o tym sądzić?
Obserwuj wątek
    • sekserka Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa 23.04.04, 15:32
      s.dusza napisała:

      > Właśnie się dowiedziałam, że jestm w ciąży. Już tydzień temu zwierzyłam się
      > mojemu chłopakowi, że podejrzewam u siebie ciążę. Był w szoku. Od tamtej pory
      > mnie unika. Nie odbiera moich telefonów. Dodam, że jest to człowiek bardzo
      > uświadomiony, dojrzały, pracujący nad sobą. Co o tym sądzić?


      pewnie pracuje nad soba i wkrotce, jak cos wypracuje, sie odezwie.
      glowa do gory!
      • s.dusza Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa 23.04.04, 15:37
        Dzięki za słowa otuchy. Dużo mnie to kosztuje to czekanie. Jestem z tym całkiem
        sama.
    • Gość: kim Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.04, 15:45
      ale wiesz gdzie mieszka?
      to idź dziewczyno i powiedz mu że ciąża jest na 100%.
      zobaczysz czy taki dojrzały. jak się wypnie to chociaż będziesz wiedziała n a
      czym stoisz.
      jak w szoku - OK fajnie, ale tydzień to stanowczo długo żeby sie "otrząsnąć".
      nie czekaj na jego ruch, zadbaj o siebie.

      powodzenia.
    • warszawiak01 Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa 23.04.04, 15:45
      s.dusza napisała:

      > Właśnie się dowiedziałam, że jestm w ciąży. Już tydzień temu zwierzyłam się
      > mojemu chłopakowi, że podejrzewam u siebie ciążę. Był w szoku. Od tamtej pory
      > mnie unika. Nie odbiera moich telefonów. Dodam, że jest to człowiek bardzo
      > uświadomiony, dojrzały, pracujący nad sobą. Co o tym sądzić?
      --------------------------------
      Pewnie facet (NB ile ma lat?) zastanawia się co ma w tej sytuacji zrobić
      jak się zachować. Daj mu trochę czasu.
      • Gość: kim Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.04, 15:49
        tak z 9 miesięcy mu wystarczy na zastanawianie?? :/

        zostawił dziewczynę samą w nowej sytuacji, a TY jej radzisz że ma dać mu czas
        bo on się zastanawia co ma zrobić??
        zastanów jak bys się czuł na jej miejscu.
      • Gość: s.dusza Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: 194.237.142.* 23.04.04, 15:57
        Jest po 40. To facet po przejściach, ma juz dwoje dzieci.
        • sharleena Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa 23.04.04, 16:03
          no to kurna super!
          gdzieś ty miała rozum?
          po przejściach? z dwójką dzieci? takich szczurków to bym ganiała z pałą. ale co
          dziwne, zawsze znajdą się jeszcze naiwne...
          nawet nie wiem co napisać, żeby cię nie dołować.
          życzę powodzenia [mam nadzieję, że nie zabrzmi to ironicznie]
        • Gość: kim Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.04, 16:06
          to tym bardziej jak najszybciej sie z nim skontaktuj. skoro nie odbiera tel. to
          idź do mieszkania - wiesz chyba mniej więcej jaki ma rozkład dnia.

          nie wygląda to najlepiej - ale moze tylko pozory mylą.
          trzymaj sie i nie zrób z siebie ofiary.
          • Gość: Hans Castorp Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.04.04, 16:13
            Każde zbliżenie mężczyzny z kobietą może doprowadzić do ciąży (zakładając, że
            obydwoje są płodni). Czemu tu się dziwić, nie rozumiem. Najpierw chciał tego
            dziecka a teraz nie? Niech dalej nad soba pracuje, bo coś z nim nie w porządku.
          • Gość: s.dusza Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: 194.237.142.* 23.04.04, 16:15
            Do jego domu na pewno nie pójdę. Wydaje mi się, ża na niego w ogóle nie mogę
            liczyć.
            • Gość: kim Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.04, 16:18
              no to zrobisz to na co takie dupki liczą (moze w stosunku do niego się myle).
              wypinają się tacy na ciążę i liczą na to że uniesiesz sie honorem i problem
              maja z głowy (nie przemawai przeze mni ezgorzknienie - nie mam takie
              doświadczenia w życiorysie).

              dziewczyno! sama w ciążę nie zaszłaś, podziel sie z nim odpowiedzialnością.

              no to jeszce raz zachęcam do walki o swoje i EOT jak dla mnie.

              • Gość: s.dusza Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: 194.237.142.* 23.04.04, 16:28
                Zgadzam się z Tobą. Po prostu nie mam zamiaru go ścigać i błagać o spotkanie.
    • triss_merigold6 Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa 23.04.04, 16:40
      40-latek a Ty piszesz o nim chłopak? To pewnie zachowa się jak chłopak. Powie
      Ci parę słów na temat konieczności przemyślenia b. ważnych kwestii; szukania
      siebie; braku gotowości do przyjęcia ewentualnej odpowiedzialności za ojcostwo;
      użali się nad sobą i powie żebyś go zrozumiała.
      Jeśli faktycznie jesteś w ciąży to licz się ze sprawą o ustalenie ojcostwa i
      alimenty. Na forum "samodzielna mama" prędzej Ci pomogą.
      Swoją drogą jak trzeba być naiwną żeby wiązać się z typem po przejściach i z
      potomstwem na karku. Sądzisz, że jak dwójki nie wychowuje to wychowa trzecie?
      Chyba, że nadinterpretuję.
      • Gość: s.dusza Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: 194.237.142.* 23.04.04, 16:51
        Dzięki Triss. Dwójkę wychowuje - sam. W sumie to porządny gość...
        • triss_merigold6 Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa 23.04.04, 17:06
          To sorry. Jak jest dorosły i dojrzały to pójdzie na jakiś kompromis ale wątpię
          żeby info o kolejnym dziecku go uszczęśliwiło.
          • Gość: natalka Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.04, 17:42
            Ja bym to zglosila na POLICJI.
    • Gość: aga Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: 217.96.10.* 23.04.04, 21:15
      najwidoczniej nie jest ani troche "uświadomiony, dojrzały, pracujący nad sobą."

      ;((
      • s.dusza Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa 23.04.04, 23:37
        W koncu doczekałam się jego telefonu. Usłyszałam lodowaty głos oznajmiający mi,
        że mnie nie kocha i że nie będzie wiązał się ze mną z powodu dziecka. Ze łączył
        nas tylko seks. Mnie oskarżył o celowe zajście w ciąże, by "złapać" męża i
        załatwić sobie problemy w pracy. Dziwne doprawdy... Poznałam jego dzieciaki,
        przyjaciół, wsólnie wyjeżdżaliśmy, spędzaliśmy mnóstwo czasu ze sobą (nie tylko
        w łóżku) a tu masz - okazuje sie, że to był związek oparty na seksie. I tak oto
        dołączam do licznego grona samotnych matek - perfidnych bab, które tak łapały
        mężów; a on kontynuuje swoją niekończącą się psychoterapię...
        • j.anna Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa 23.04.04, 23:56
          Bardzo Ci współczuję. Ja mam to już za sobą. Podobieństwo zachowań takich
          mężczyzn warte jest naukowego przebadania. Aktualnie badam to od strony kobiet.
          Towarzyszy mi terapeuta. Jestem na dobrej drodze. Dziś już szczęśliwa.
        • Gość: cafee Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.04, 08:35
          W koncu doczekałam się jego telefonu. Usłyszałam lodowaty głos oznajmiający mi,
          >
          > że mnie nie kocha i że nie będzie wiązał się ze mną z powodu dziecka. Ze
          łączył
          >
          > nas tylko seks. Mnie oskarżył o celowe zajście w ciąże, by "złapać" męża i
          > załatwić sobie problemy w pracy. Dziwne doprawdy... Poznałam jego dzieciaki,
          > przyjaciół, wsólnie wyjeżdżaliśmy, spędzaliśmy mnóstwo czasu ze sobą (nie
          tylko
          >
          > w łóżku) a tu masz - okazuje sie, że to był związek oparty na seksie. I tak
          oto
          >
          > dołączam do licznego grona samotnych matek - perfidnych bab, które tak łapały
          > mężów; a on kontynuuje swoją niekończącą się psychoterapię...

          Kolejna ofiara własnych marzeń.
          Facet miał już dzieci,odchował teraz chciał innego życia.Męzczyzni nie
          przepadaja za całą krzątaniną i bieganiną ,a zwłaszcza z ograniczeniami
          zwiazanymi z dziecmi.Małe dziecko to znowu te wszystkie zobowiazania od których
          uciekał i z których juz wyrósł.Człowiek jest wygodny.
          I wygląda na to ,że szukal czego innego...,przykre,mógł przynajmniej postawić
          jasno sprawę na początku.
          • tomasdyg A MOŻE OFIARY RÓŻNYCH MARZEŃ ?! 24.04.04, 16:21
            Gość: cafee napisała:
            "Kolejna ofiara własnych marzeń.
            Facet miał już dzieci, odchował teraz chciał innego życia. Mężczyźni nie
            przepadają za całą krzątaniną i bieganiną ,a zwłaszcza z ograniczeniami
            związanymi z dziećmi. Małe dziecko to znowu te wszystkie zobowiązania od
            których uciekał i z których już wyrósł. Człowiek jest wygodny. I wygląda na
            to ,że szukał czego innego...,przykre, mógł przynajmniej postawić jasno sprawę
            na początku."

            - W pełni zgadzam się z tobą, sam nie byłbym w twej sytuacji szczęśliwy, też
            mam odchowane dzieci i nie widzę się zupełnie w roli ojca. Masz rację, że
            partner s.duszy powinien sprawę postawić jasno, ale też ona nie napisała, czy
            tak jej tak nie postawił. Za to napisała cytuję:
            "Dwójkę wychowuje - sam. W sumie to porządny gość... "
            - Decyzja o dziecku powinna być wspólna. Co innego, jeśli z jakiegoś powodu
            ciąża była wynikiem przypadku, co innego zaś, jeśli była realizacją marzeń
            tylko jednej strony. Wtedy hmmmm...., niestety nie widzę nadziei na trwały
            związek, bo w związku z musu nikt nie jest szczęśliwy, w tym i to niechciane,
            przez jednego z rodziców dziecko.
            Pozdrawiam
            • s.dusza Re: A MOŻE OFIARY RÓŻNYCH MARZEŃ ?! 24.04.04, 18:48
              Thomasdygu, czyżbyś był klonem mojego byłego?
              • glonik Re: A MOŻE OFIARY RÓŻNYCH MARZEŃ ?! 24.04.04, 19:09
                s.dusza napisała:

                > Thomasdygu, czyżbyś był klonem mojego byłego?

                Ja uparcie obstawiam kandydaturę joint_venture. Bardzo podobny opis sytauacji,
                tyle że od strony mężczyzny.
              • tomasdyg Re:s.dusza - A MOŻE OFIARY RÓŻNYCH MARZEŃ 24.04.04, 19:32
                s.dusza napisała:

                > Thomasdygu, czyżbyś był klonem mojego byłego?

                - Nie jestem niczyim klonem, ale wyznaję zasadę, że należy brać
                odpowiedzialność za to, co się robi (i mówi). Żeby było jasne, w związku,
                dotyczy to obu stron. Odpowiedz raczej na pytanie, czy partner uprzedził cię,
                że dalsze poszerzanie progenitury nie jest jego marzeniem i czy w związku z tym
                coś ustaliliście. Czy w ogóle o tym rozmawialiście?
                Problem i tak jest, i to na ciebie spadnie uporanie się z nim, nie zazdroszczę.
                Pozdrawiam
                • s.dusza Re:s.dusza - A MOŻE OFIARY RÓŻNYCH MARZEŃ 26.04.04, 10:08
                  Nie powiedział mi, że definitywnie nie chce mieć dzieć. Natomiast wiedział, że
                  ja nie wykluczam takiej mozliwości.
        • Gość: mmm Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 24.04.04, 11:34
          w takiej sytuacji musiasz zalozyc sprawe o ustalenie ojcostwa i o alimenty.
          schowaj tzw dume do kieszeni i pomysl o przyszlosci swojej i dziecka. jest
          jeszcze szansa ze jesli dojdzie do mozliwosci sprawy sadowej (tzn. jesli z nim
          o tym porozmawiasz spokojnie ale stanowczo) facet sie zreflektuje (chocby zeby
          uniknac wstydu przed starszymi dziecmi) i sam zgodzi sie uznac ojcostwo i
          placic alimenty - wtedy mozna zawrzec ugode. moze z czasem takze zechce widywac
          sie z dzieckiem i wasze uklady sie unormuja (na uratowanie zwiazku juz raczej
          szans nie ma po tym co powiedzial, ale jest szansa na nomalne kontakty) a jego
          teza o "wrobieniu" i innymi przykrymi slowami sie nie przejmuj - ty moze bylas
          naiwna ale to jeszcze nie grzech - nie mozesz dac sie wpedzic w poczucie winy -
          to on okazal sie draniem. moze z czasem, po przemysleniu, facet sam uswiadomi
          sobie swoja podlosc i cie przeprosi. jak by nie bylo - walcz o swoje i dziecka
          dobro!
          • Gość: cafee Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.04, 11:44
            > w takiej sytuacji musiasz zalozyc sprawe o ustalenie ojcostwa i o alimenty.
            > schowaj tzw dume do kieszeni i pomysl o przyszlosci swojej i dziecka. jest
            > jeszcze szansa ze jesli dojdzie do mozliwosci sprawy sadowej (tzn. jesli z
            nim
            > o tym porozmawiasz spokojnie ale stanowczo) facet sie zreflektuje (chocby
            zeby
            > uniknac wstydu przed starszymi dziecmi) i sam zgodzi sie uznac ojcostwo i
            > placic alimenty - wtedy mozna zawrzec ugode. moze z czasem takze zechce
            widywac
            >
            > sie z dzieckiem i wasze uklady sie unormuja (na uratowanie zwiazku juz raczej
            > szans nie ma po tym co powiedzial, ale jest szansa na nomalne kontakty) a
            jego
            > teza o "wrobieniu" i innymi przykrymi slowami sie nie przejmuj - ty moze
            bylas
            > naiwna ale to jeszcze nie grzech - nie mozesz dac sie wpedzic w poczucie
            winy -
            >
            > to on okazal sie draniem. moze z czasem, po przemysleniu, facet sam uswiadomi
            > sobie swoja podlosc i cie przeprosi. jak by nie bylo - walcz o swoje i
            dziecka
            > dobro!

            mmm autorka nic nie pisała o tym ,że on sie wypiera tego dziecka i nie chce go
            widzieć.Całkiem możliwe ,ze będzie placił na dziecko i nie będzie stwarzał
            problemów.On nie chce sie ożenic ,a to róznica.
            • Gość: mmm Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 24.04.04, 18:27
              owszem, autorka postu nie pisala ze facet wypiera sie dziecka. jednak gdyby
              chcial to dziecko uznac to chyba wlasnie tak by powiedzial i dodal jakie ma
              plany wzgledem autorki (np. ze slubu nie bedzie). lodowaty ton i obarczanie
              autorki wylaczna "wina" za ciaze jednak sugeruje ze on sie chce wykrecic nie
              tylko od slubu ale i w ogole zostawic autorke sama w tej sytuacji. autorka w
              ogole nie pisala, ze sugerowala mu slub zatem skad u niego taka agresja i
              niechec wobec niej? przeciez dotad byli w zwiazku nieformalnym i wszystko bylo
              ok. - problem sie pojawil nie dlatego ze autorka nalegala na slub tylko dlatego
              ze facet alergicznie zareagowal na ciaze. zreszta ja tez napisalam ze w miare
              mozliwosci trzeba pogadac z facetem i dowiedziec sie czy da sie obejsc bez
              sadu. ale z drugiej strony - autorka nie moze pozwolic zeby facet ja zniewazal.
              pomijajac zreszta powyzsze kwestie uwazam ze mezczyzna ktory po dlugotrwalym
              zwiazku chcac rozstac sie z kobieta (niewazne z jakiego powodu) obwieszcza jej
              ze zwiazek byl oparty wylacznie na seksie i sugeruje jej ze jest dziwka
              polujaca na meza jest gnojkiem i draniem nawet jezeli wczesniej jej nic wiecej
              niz seksu nie obiecywal. prawdziwy mezczyzna w takiej sytuacji traktuje kobiete
              z szacunkiem i stara sie jej ulatwic rozstanie. i prawdziwy mezczyzna zajmuje
              sie swoimi dziecmi nawet jesli nie jest z ich matka.
    • glonik hmmm... 24.04.04, 03:16
      joint_venture oddycha z ulgą, czy ja za bardzo kojarzę?
      • tomasdyg Re: hmmm... 24.04.04, 16:24
        glonik napisała:
        > joint_venture oddycha z ulgą, czy ja za bardzo kojarzę?

        - Pewno oddycha......, oj oddycha, ale nie sądze, by z ulgą!
        Pozdrawiam
    • gazeg Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa 24.04.04, 05:05
      a czy wogole on chcial tego dziecka, bylo planowane?
      A moze z gory ustaliliscie ze dziecka nie bedzie. Facet ma prawo nie chciec
      dzicka, przeciz to duza odpowiedzialnosc. Decyzja powinna byc obopolna. Jak to
      jest ze zaszlas w ciaze, jezeli dziecka nie chcieliscie???
      • zalotnica Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa 24.04.04, 15:08
        gazeg napisał:

        >Facet ma prawo nie chciec dzicka, przeciz to duza odpowiedzialnosc. Decyzja
        >powinna byc obopolna. Jak to jest ze zaszlas w ciaze, jezeli dziecka nie
        >chcieliscie???

        ale masz fajne pytanka...
      • Gość: mmm Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 24.04.04, 18:30
        nawet jesli sie dziecka "nie planuje" i stosuje 10 zabezpieczen na raz to
        zawsze jest ryzyko. i to ryzyko biora na siebie oboje partnerzy. tym bardziej
        jezeli mezczyzna dla swojej wygody zrzuca odpowiedzialnosc za zabezpieczenie na
        kobiete (np. zaklada, ze ona bierze pigulki wiec nie uzywa prezerwatyw ani
        innych srodkow) nie moze miec pretensji jezeli ciaza sie pojawi
        • s.dusza Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa 24.04.04, 18:43
          Nie byliśmy zabezpieczeni, ponieważ on uznał że od lateksu ma alergię. Znał
          dokładnie rozkład mojego cyklu mimo to zdecydował się na stosunek. Wcześniej
          nie zapytał czy jestem zabezbieczona. Uznałam ze on akceptuje ryzyko i jego
          konsekwencje.
    • komandos57 [...] 24.04.04, 20:05
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: zuzia Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.04, 11:55
      To straszne, że się nie odzywa. Chłopak wymiekł, ale teraz pewnie mysli caly
      czas o tym. Więc napewno sie odezwie jak sobie wszystko przemysli. Napewno
      wiedzial ze moga byc tego konsekwencje. A ile wy macie lat? Jak kocha to
      przyjdzie :) bedzie wszystko dobrze. Zycze powodzenia
      • s.dusza Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa 26.04.04, 09:16
        Dzięki Zuziu. Ja mam 37 on 42. Jeszcze parę dni temu proponował, byśmy razem
        zamieszkali, by się lepiej poznać. Mówił że wszystko będzie OK. W momencie,
        kiedy ciąża się potwierdziła spanikował. Odwołał wszystko.
        • Gość: zuzia Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.04, 16:32
          to pogadaj z nim, w koncu by sie mogl ustatkowac. Tyle lat nie musial sie nikim
          zajowac. To teraz bedzie musial. Wiec go to przeroslo. Ale jak nic nie zrobi w
          tej sprawie to jest szmaciarzem i nie jest wart Ciebie. pozdrawiam
    • Gość: ronin Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: *.proxy.aol.com 25.04.04, 12:25
      O naiwnosci kobieca...ile ty masz lat Duszko??Jak mozna miec sex i nie
      zabezpieczyc sie ??..wprost niedowiary ze jeszcze tacy ludzie sa.Facet po 40
      majacy 2 dzieci na prawie 100% nie chce dzieci""!!Mam wprawdzie mniej ale
      prosze Boga ze by mnie z taka kobieta nie spotkal
    • carri Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa 26.04.04, 09:37
      Czytam te posty i wrecz fascynuje mnie jedno: dlaczego faceci cala
      odpowiedzialnosc za zajscie lub nie w ciaze zrzucaja na kobiety? Przeciez jesli
      podejmuja wspolzycie i nie zapytaja sie wprost: stosujesz tabletki, spirale,
      globulki i cos jeszcze, a oni nie uzywaja prezerwatywy, to nalezy przypuszczac,
      ze kobieta zajdzie w ciaze i jest to tak samo z jej jak i z jego winy. To, ze
      ona nosi brzuch nie zwalnia ich z zadnych obowiazkow i nie daje prawa sie
      chowac na przemyslenia. A ona gdzie sie schowa?
    • myszakp Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa 26.04.04, 15:15
      duszko a mi sie wydaje ze to ty chcialas tego dziecka...stosowalas pigulki (z
      tego co piszesz twoj partner uczulony na latex nie chcial stosowac gumek....sa
      jeszcze pigulki antykoncepcyjne, pigulki po, wkladki dla kobiet, srodki
      plemniczobujcze i wiele innych metod)...z tego co piszesz to partner nie chcial
      dziecka i nie mowil nic o stalym zwiazku a jedynie o lozku....wyjazdy jeszcze o
      niczym nie swiadcza....ja na przyklad wyjezdzam z kilkoma znajomymi, sypiam z
      jednym a to wcale nie znaczy ze chce miec z nim dziecko a on ze
      mna....dyskutowaliscie sprawe dzieci? powiedzial ci tak chce dziecko....ile ty
      masz lat 19? jesli mezczyzna wyraznie nie mowi ze chce dziecka a ty go o to nie
      pytasz to sie potem nie dziw ze takie sa reakcje....a co do
      odpowiedzialnosci...kazdy powienien liczyc sie z tym, ze odpowiada sam za
      siebie i bez wzgledu na inne osoby w koncu to ty podejmujesz decyzje....teraz
      masz problem nosic czy nie nosci...szukac innego czy wychowywac sama....a moze
      znasz juz odpowiedz.....moze to o dziecko ci chodzilo od samego poczatku...
      • Gość: lilak Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: *.migutmedia.pl 26.04.04, 15:58
        tez mi to wyglada na wyrachowana,jednostronna decyzje
        a na forum kolezanka szuka potepienia wrobionego jelenia...
      • s.dusza Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa 26.04.04, 16:54
        Własnie jemu chodziło o stały związek. Na początku oświadczył mi że nie jest
        zainteresowany przelotnym związkiem. Mam całą kolekcję zachowanych smsów, w
        których mi pisze, że tęskni i że jest mu ze mną dobrze. Na samym początku
        wyznał nawet, że spełniło się jego marzenie... O dzieciach owszem była mowa -
        wiedział, że kiedyś chciałabym mieć dziecko, miała to być nasza wspólna
        decyzja. Teraz na pożegnianie oświadczył, że złamałam tę obietnicę. Nigdy nie
        myślałm o samotnym macierzyństwie. Przeraża minie to wszystko, ale zdecyduje
        się urodzić. W innym przypadku niczym nie różniłabym się od mojego byłego...
    • Gość: ronin Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: *.proxy.aol.com 26.04.04, 21:20
      Wiedziec,mowic a zdecydowac sie na dziecko to dwie pary butow.Cos tak
      powaznego trzeba koniecznie omowic"PRZED!! a nie teraz plakac ze on chamem
      sie okazal.Inna sprawa ze nie wyobrazam soebie sexowac sie z kobieta nie
      zapyty<waszy co jestz zapobieganiem ciazy!I podejrzliwe jest ze duszka
      unika odpowiedzi na pytanie co do jej wieku...to daje do myslenia.
      • Gość: babka Re: do ronina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.04, 07:44
        > unika odpowiedzi na pytanie co do jej wieku...to daje do myslenia.

        napisała, że ma 37 lat (patrz wyżej). nie czytając uważnie, wymądrzasz się jak
        narodowy autorytet. wiesz...to daje do myślenia, że jesteś no wiesz hmm
        niepoważny.
    • zalotnica Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa 27.04.04, 04:03
      s.dusza napisała:

      > Właśnie się dowiedziałam, że jestm w ciąży. Już tydzień temu zwierzyłam się
      > mojemu chłopakowi, że podejrzewam u siebie ciążę. Był w szoku. Od tamtej pory
      > mnie unika. Nie odbiera moich telefonów. Dodam, że jest to człowiek bardzo
      > uświadomiony, dojrzały, pracujący nad sobą. Co o tym sądzić?

      Myslalam, ze zartujesz...jak dlugo sie znacie ?
      az trudno uwierzyc w takie opowiesci....
      • s.dusza Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa 27.04.04, 09:56
        Znamy sie od zeszłego października. Przeżyliśmy wspólnie wiele niezapomnianych
        chwil. Był czuły, troskliwy, opiekuńczy. Mówił, że spełniły się jego marzenia i
        ma nadzieje, że nam się uda. Zaraz po tym jak mu zakomunikowałam, że mogę być w
        ciązy owszem spanikował, ale mnie pocieszał, że wszystko będzie dobrze,
        wspominał o wspólnym zamieszkaniu na próbę. To, że póżniej to wszystko odwołał
        świadczy o jakiej ucieczce przed swoimi ludzkimi odruchami. Łączyło nas wiele,
        było nam ze sobą b. dobrze. Teraz chce wszystko wyprzeć, wymazać... Wiem, że
        robi to wbrew sobie. Czuje sie wrobiony i nazywa sie ofiarą. Jakie to wygodne...
    • samowolny Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa 27.04.04, 09:54
      z męskiego punktu widzenia ...kobieta w 37 roku życia pomyslala że "lata lecą"
      i sama przyspieszyła decyzje pojawienie sie dziecka, sama podjeła świadomie
      taką decyzje bo myslała ze jak mowił o wspólnym mieszkaniu to juz jest "ten" A
      tu okazało sie że facet po przejściach chciał powoli ułożyc sobie życie aby
      niepopelnic wcześniejszych błędów .. i znowu kobieta podjeła decyzje za niego i
      myśli że on pojdzie za nią "w ciemno'..... a wydawałoby sie że mając 37 lat to
      powinno sie wymagac od kogos takiego poważnego podejścia do zycia...
      • s.dusza Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa 27.04.04, 10:06
        O wspólnym zaieszkaniu była mowa po tym, jak powiedziałam mu o ciąży. Nigdy
        wcześniej o tym nie rozmawialiśmy. Nie myślałm w kategoriach "lata lecą...".
        Czuje sie młoda i zdrowa. Mam pracę, wielu przyjaciół... Zakochałam się,
        zależało mi na mężczyźnie. Kiedyś spanikowałam po niezabezpieczonym seksie,
        prawie się obraził. Przy następnych razach więc nie protestowałam. Zaufałam mu.


        samowolny napisał:

        > z męskiego punktu widzenia ...kobieta w 37 roku życia pomyslala że "lata
        lecą"
        > i sama przyspieszyła decyzje pojawienie sie dziecka, sama podjeła świadomie
        > taką decyzje bo myslała ze jak mowił o wspólnym mieszkaniu to juz jest "ten"
        A
        > tu okazało sie że facet po przejściach chciał powoli ułożyc sobie życie aby
        > niepopelnic wcześniejszych błędów .. i znowu kobieta podjeła decyzje za niego
        i
        >
        > myśli że on pojdzie za nią "w ciemno'..... a wydawałoby sie że mając 37 lat
        to
        > powinno sie wymagac od kogos takiego poważnego podejścia do zycia...
        • samowolny Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa 27.04.04, 10:22
          s.dusza napisała:

          Kiedyś spanikowałam po niezabezpieczonym seksie,
          > prawie się obraził. Przy następnych razach więc nie protestowałam. Zaufałam
          mu.

          a on zaufał tobie wiedząc jak wcześniej spanikowalaś to pomyslał ze na
          przyszłość nie dopuścisz do takiej sytuacji..i tak przy obopólnym zaufaniu
          zaszłaś w ciąże.. jak tu nie wierzyć słowom Dzierżyńskiego który mawiał "ufać
          ale kontrolować".:))
          a tak swoją drogą daj mu troche czasu na oswojenie sie z myślą a wszystko sie
          wyjaśni, wychowuje juz dwoje dzieci to widac ze jest odpowiedzialny
          dlatego bądź dobrej mysli..celowo nie pisze "miej nadzieje" po przy niej juz
          jesteś....
        • Gość: nadzieja Duszo- czy ty jestes uczciwa wobec siebie samej? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.04, 10:23
          bo mam odczucie ze nie. jaki jest stan cywilny twojego partnera? moze on ma
          kochajaca rodzine? nie wiesz nic na ten temat?
          • s.dusza Re: Duszo- czy ty jestes uczciwa wobec siebie sam 27.04.04, 11:02
            Jest sam. Mieszka z dwójką nastoletnich dzieci. Jest po długoletnim zwiazku z
            matką dzieci i kilku krótszych. Szukał stałego związku kiedy się poznaliśmy.
            • samowolny Re: Duszo- czy ty jestes uczciwa wobec siebie sam 27.04.04, 11:08
              s.dusza napisała:

              > Jest sam. Mieszka z dwójką nastoletnich dzieci. Jest po długoletnim zwiazku z
              > matką dzieci i kilku krótszych. Szukał stałego związku kiedy się poznaliśmy.

              i dziwisz jego dzieci jeszcze nie oswoiły sie z myślą ze tatus ma mową panią i
              moze będzie z nimi mieszkać a tu juz do tego mieliby w domu nowego braciszka
              lub siostre? Jego postepowanie jest podyktowane troska o to jak to wszystko
              przyjmą dzieci...
              • s.dusza Re: Duszo- czy ty jestes uczciwa wobec siebie sam 27.04.04, 11:17


                samowolny napisał:

                > s.dusza napisała:
                >
                > > Jest sam. Mieszka z dwójką nastoletnich dzieci. Jest po długoletnim zwiazk
                > u z
                > > matką dzieci i kilku krótszych. Szukał stałego związku kiedy się poznaliśm
                > y.
                >
                > i dziwisz jego dzieci jeszcze nie oswoiły sie z myślą ze tatus ma mową panią
                i
                > moze będzie z nimi mieszkać a tu juz do tego mieliby w domu nowego braciszka
                > lub siostre? Jego postepowanie jest podyktowane troska o to jak to wszystko
                > przyjmą dzieci...

                Z dziećmi się bardzo dobrze dogadywałam. To fajne dzieciaki. Na pewno
                przyjęłyby ten fakt lepiej niż ich "dojrzały" ojciec.
                • triss_merigold6 Mylisz się absolutnie 27.04.04, 11:54
                  Tu się mylisz. Mogłyby i miałyby pełne prawo potraktować nowe dziecko swojego
                  ojca jako zagrożenie i coś co godzi w ich dobro: dziecko kosztuje, zajmuje
                  czas, uczucia. Nastoletnie dzieci Twojego partnera (kobieto: nawet nie męża,
                  nawet nie konkubenta tylko chłopaka jak w liceum) raczej nie byłyby zachwycone
                  faktem pojawienia się na świecie przyrodniego rodzeństwa, bo zajęłoby częściowo
                  miejsce, które same zajmują. Co innego dogadywać się towarzysko co innego
                  tworzyć rodzinę.
                  • s.dusza Re: Mylisz się absolutnie 27.04.04, 12:05
                    Wiec dla dobra jego dzieci mam się odsunąć? Przecież dzieci i tak będą wiedzieć
                    o przyrodnim. A może dla niech byłaby to szansa na normalny dom, ciepło
                    rodzinne, którego chyba im brakuje...
                    • triss_merigold6 Re: Mylisz się absolutnie 27.04.04, 12:08
                      Nie twierdzę, że masz się odsunąć. Twierdzę tylko, że Twoje wyobrażenie o
                      ciepłym przyjęciu przyrodniego rodzeństwa może być mocno przekoloryzowane.
                      Zresztą o czym my rozmawiamy? Facet nie chce dziecka, nie mieszka z Tobą, nie
                      ma wobec Ciebie żadnych zobowiązań. Wobec dziecka będzie miał jeśli przyjdzie
                      na świat a Ty udowodnisz ojcostwo czego facet może zażądać.
                      Dzieci mogą wiedzieć o przyrodnim rodzeństwie ale naprawdę nie muszą chcieć go
                      poznawać, widywać się ani tym bardziej mieszkać czy kochać. Są na tyle chyba
                      duże, że same zdecydują.
                    • samowolny Re: Mylisz się absolutnie 27.04.04, 12:53
                      s.dusza napisała:

                      > A może dla niech byłaby to szansa na normalny dom, ciepło
                      > rodzinne, którego chyba im brakuje...

                      a moze to sa twoje marzenia a nie dbanie o dobro owych dzieci? one maja ojca i
                      matke , mieszkaja z ojcem co prawda ale rodzine mają . wiec w tym wszystkich
                      chodzi jednak tylko o ciebie...tak to odbieram
                  • Gość: jendza Twierdzenie IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 27.04.04, 12:06
                    zbyt radykalne, Triss, nie sadzisz, ze trzeba by przystopowac?
                    Nie wiesz nic ani o tych dzieciach, ani o ich ojcu, ani o ich matce,
                    ani tez o autorce watku.
                    Skad ta pewnosc?
                    Wiele dzieci w podobnej sytuacji zapewne reagowaloby i reaguje, jak
                    sugerujesz...
                    Ty jednak wypowiadasz sie RADYKALNIE nie w zakresie regul,
                    a konkretnej sytuacji, ktorej w dodaktu nie znasz...
                    TO swiadczyc moze o... braku szacunku...

                    pozdrawiam
                    j.
                    • triss_merigold6 Re: Twierdzenie 27.04.04, 12:11
                      Dobra, nie ma reguł. Podczytuję forum macochy i opisywane są tam przeróżne
                      układy. Trudno nastoletnim dzieciom ułożyć sobie relacje z nową żoną ojca i ich
                      wspólnym dzieckiem a co dopiero mówić o w zasadzie obcej kobiecie. Co ma
                      szcunek do idealistycznych wyobrażeń autorki wątku na temat tego jak
                      zareagowałyby nastoletnie dzieci jej już niemal ex-partnera? Facet nie chce
                      tego dziecka, sama dziewczyna to opisuje, więc trudno żeby jego dzieci były
                      zachwycone.
                      • s.dusza Re: Twierdzenie 27.04.04, 12:16
                        Triss, dziękuję za WSPARCIE
                        • triss_merigold6 Re: Twierdzenie 27.04.04, 12:23
                          Słuchaj, nie chciałam Ciebie urazić. Kobiet, które z różnych powodów zostają
                          same w ciąży są setki, zajrzyj na samodzielną mamę tam naprawdę są doświadczone
                          przez życie dziewczyny. Lepiej chyba patrzeć realistycznie na to co się stało i
                          nie marzyć w tym moencie o ciepłym, wspólnym domu tylko o prawnym
                          zabezpieczeniu interesów przyszłego dziecka.
                          Piszesz, że znacie się od października. Jest koniec kwietnia czyli minęło
                          zaledwie pół roku a TY już jesteś w ciąży. Po pół roku ludzie na ogół dopiero
                          się poznają w różnych sytuacjach a nie samodzielnie decydują na dziecko. W
                          sumie nie dziwię się facetowi, że uznał, że to za wcześnie i zwiał. Plany a
                          konkretna decyzja to też różne rzeczy. Powiedzieć można wszystko zwłaszcza jak
                          jest miło i nie chce się psuć nastroju, także to, że dziecko owszem i tak
                          dalej. Ale żeby taką gadkę potraktować serio trzeba realniejszych podstaw niż
                          rozmowa.
                      • Gość: jendza Re: Twierdzenie IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 27.04.04, 12:34
                        To nie chodzi o 'szacunek do idealistycznych wyobrazen',
                        tylko o szacunek dla Autorki... To w koncu ona
                        przedstawila cala te sytuacje i - jako zywo - tylko
                        ona moze sie jakkolwiek wypowiadac o realiach...,
                        bo nikt, poza nia, tych dzieci nie zna...
                        Nie mozesz zatem stwierdzac autorytatywnie,
                        ze to 'idealistyczne wyobrazenia', bo w zaden
                        sposob nie mozesz tego zweryfikowac...

                        A juz ostatniego Twojego zdania nie rozumiem zupelnie...
                        Co ma fakt, ze ojciec dziecka nie chce, do ewentualnych
                        odczuc jego dzieci juz urodzonych w tej kwestii?
                        A Ty zawsze myslisz i czujesz tak samo, jak Twoj tata?

                        pozdrawiam
                        j.
    • Gość: Zawodowiec i jak tu miec zaufanie do kobiet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.04, 12:22
      facet jest po przejsciach, szuka oprocz seksu pewnie przyjaznej duszy, a ty mu
      fundujesz od razu nowy obowiązek! co innego gdyby to bylo pierwsze jego
      dziecko. i ty mowisz ze on jest niedojrzały?! to ty jestes niedojrzala i
      egoistka bo myslisz tylko o sobie. gdyby ci nie chodzilo wylacznie o dziecko i
      zdecydowalabys sie raczej usunąc niż urodzic niechciane przez faceta dziecko.
      wstydz sie!
      • s.dusza Re: i jak tu miec zaufanie do kobiet 27.04.04, 12:28
        Absolutnie się nie wstydzę, że chce urodzic to dziecko bez względu na to czy
        tego jego ojciec chce czy nie. Nie myslę TYLKO o sobie. Byłam przez dłuższy
        czas jego przyjacielem i pocieszycielką, wspierałam go, przejmowałam się jego
        problemami, pomagałam mu jak mogłam. Byłam wyrozumiała i rozumiejąca. Byłam
        zawsze przy nim, kiedy mnie potrzebował. Nie zarzucaj mi więc ze jestem
        egoistką.
        • Gość: Zawodowiec Re: i jak tu miec zaufanie do kobiet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.04, 12:35
          na tyle długi ze uzurpowalas sobie prawo do zajscia w ciąze bez jego zgody?
          a moze stwierdzilas, ze coś za cos - ja mu przyjazn to on mi w zamian dziecko?
          • s.dusza Re: i jak tu miec zaufanie do kobiet 27.04.04, 12:43
            Całkowicie obcy jest mi ten tok myślenia. Kochałam go i może go nadal kocham -
            ale pewnie teraz mówię w obcym dla Ciebie języku...

            Gość portalu: Zawodowiec napisał(a):

            > na tyle długi ze uzurpowalas sobie prawo do zajscia w ciąze bez jego zgody?
            > a moze stwierdzilas, ze coś za cos - ja mu przyjazn to on mi w zamian dziecko?
            • Gość: Zawodowiec Re: i jak tu miec zaufanie do kobiet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.04, 12:46
              jesli ty piszesz , ze MOZE nadal go kochasz , to co ty wiesz o kochaniu?
              • s.dusza Re: i jak tu miec zaufanie do kobiet 27.04.04, 12:52
                Po tym co zrobił jestem rozbita i rozzalona. Czy chcesz więc mojej
                jednoznacznej deklaracji, ze go kocham? OK, KOCHAM GO i czekam na dalsze ataki,
                jaka to ja jestem głupia i naiwna....
          • Gość: T Re: i jak tu miec zaufanie do kobiet IP: *.net-serwis.pl 27.04.04, 12:49
            nie plec!
        • Gość: Mania Re: i jak tu miec zaufanie do kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.04, 12:43
          Ja zupełnie nie rozumiem zwalania całej odpowiedzialności na Duszę. Ludzie,
          halo, ten facet ma przecież 42 lata i 2 dzieci, więc chyba dobrze wie skąd się
          one wzięły! Fakt, Dusza się nie zabiezpieczyła, on równierz nie.... Świadczy to
          tylko o tym, że oboje nie mają zbyt wiele odpowiedzialność (zważywszy na wiek -
          nastolatkami nie są). OBOJE. Kiedy podejmuje się decyzję o seksie, trzeba
          pamiętać jakie są tego konsekwencje. I tu staję po stronie Duszy, bo ona
          świadomie postanowiła urodzić dziecko. Taki jest jej wybór, nie wiem czy dobry,
          czy nie, ale jest i za to ją szanuję. Natomiast facet jest dla mnie skończonym
          gnojkiem. Gadał jej słodkie teksciki o spełnionych marzeniach, wspólnym
          mieszkaniu itp. a tak naprawdę chodziło mu tylko o łóżko. Słowa tak naprawdę
          nic nie kosztują. I w całej tej historii widać tylko, że facet wcale nie chciał
          się wiązać, bajerował Duszę nie planując niczego na dłuższą metę. A w obliczu
          problemu zwiał. Dusza, moim zdaniem on nie chce ani z tobą być ani tego
          dziecka - nie mniej jednak dziecko już jest, więc gościu będzie musiał przyjąć
          to do wiadomości. Dla dobra swojego i dziecka porozmawiaj z nim o alimentach
          itp. Przy poczęciu nie byłaś przecież sama.
          • Gość: Zawodowiec Re: i jak tu miec zaufanie do kobiet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.04, 12:48
            nie napisalas, ze tez swiadomie , podstepnie zaszła w ciąze. w tej sytuacji
            najbezpieczniej nie stac po zadnej stronie, ale, jako facet, jednak trzymam
            strone drugiego faceta. osobiście nie chcialbym spotkac takiej kobiety na
            swojej drodze.
            • s.dusza Re: i jak tu miec zaufanie do kobiet 27.04.04, 12:57
              Nie spotkasz, jeśli od początku określisz ramy związku np: tylko seks i
              przyjemne spędzanie czasu.
              • Gość: Zawodowiec Re: i jak tu miec zaufanie do kobiet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.04, 13:12
                i ze zadnych dzieci tez?
                • s.dusza Re: i jak tu miec zaufanie do kobiet 27.04.04, 13:40
                  Też. I wtedy wszystko jasne.
                  • Gość: Zawodowiec Re: i jak tu miec zaufanie do kobiet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.04, 13:56
                    To dlaczego tego nie uzgodnilas ze swoim panem wczesniej?
                    • s.dusza Re: i jak tu miec zaufanie do kobiet 27.04.04, 14:02
                      Uzgodniliśmy owszem, że nie teraz i że wspólnie o tym zadecydujemy. Nie było
                      kategorycznej deklaracji z jego strony, że nie chce mieć więcej dzieci. Jego
                      niejenoznaczność wynikała, jak teraz sądzę, z chęci zatrzymania mnie przy sobie.
                • pogoda25 SKĄD JA TO ZNAM!!!!??? 27.04.04, 14:05
                  s.duszo!!!
                  czytając to,co napisalas o swojej sytuacj, o "swoim" mężczyznie o relacjach
                  miedzy wami,o jego zahowaniu, o wczesniejszych planach, o bezpiecznym
                  seksie...pomyslalam sobie:ktos podkradł mi moja historie. A to było 1,5 roku
                  temu.

                  A jak jest teraz?
                  Tatus dziecko odwiedza,dał nazwisko(inaczej podalabym go o ustalenie ojcostwa a
                  i tak by musial płacić i tak),i co jest najbeszczelniejsze:przymila sie do
                  mnie!!!! A won! Te jego niby uczucia obudzily sie i moze budza po 10
                  miesiacach od urodzenia.

                  Tobie życze powodzenia i glowa do góry...za skurw****** nie ma co płakać!
                  • Gość: Zawodowiec Re: SKĄD JA TO ZNAM!!!!??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.04, 14:07
                    o ile tobie mozna to ze wzgledu na mlody wiek wybaczyc, to nie uczynie tego
                    wobec duszy.
          • s.dusza Maniu i Jędzo... 27.04.04, 13:59
            jestem Wam wdzięczna za Wasze słowa, bo zaczynałam wątpić, czy dobrze zrobiłam
            decydując się na dziecko w takich okolicznościach.
            • Gość: Zawodowiec Re: Maniu i Jędzo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.04, 14:08
              mam nadzieje ze dziecko tez za kilkanascie lat ci podziekuje...
              • s.dusza Re: Maniu i Jędzo... 27.04.04, 14:13
                Skąd u Ciebie tyle okrucieństwa? Dlaczego masz mi wybaczać? Kim jesteś?
                Dlaczego chcesz mnie zgnoić? Czy mścisz sie na mnie, za kiedyś ktos Ciebie
                zgnoił?
                • Gość: Zawodowiec Re: Maniu i Jędzo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.04, 14:15
                  zadaj sobie to samo pytanie - dlaczego chcesz dziecku zgotowac los bez ojca.
                  zapytaj dzieci twojego bylego partnera czy wyobrazaja sobie bez niego zycie..
                  • s.dusza Re: Maniu i Jędzo... 27.04.04, 14:19
                    Czyli chcesz, żebym usunęła ciążę? Czy tak?
                    • Gość: Zawodowiec Re: Maniu i Jędzo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.04, 14:25
                      ja niczego nie chce, ja tylko pisze o konsekwencjach twojego niepowaznego
                      podejscia do zycia.
                      • s.dusza Re: Maniu i Jędzo... 27.04.04, 15:10
                        Gość portalu: Zawodowiec napisał(a):

                        > ja niczego nie chce, ja tylko pisze o konsekwencjach twojego niepowaznego
                        > podejscia do zycia.

                        MOjego? Czy może naszego? Konsekwencję poniosę i ja, i mój były. Uzna ojcoswto
                        i będzie płacił alimenty. Oboje płacimy za to co się stało.
                        • samowolny Re: Maniu i Jędzo... 27.04.04, 15:21
                          s.dusza napisała:

                          Konsekwencję poniosę i ja, i mój były.

                          teraz rozumiem tą frustracje bo on jest tylko dla ciebie "byłym"
                          • s.dusza Re: Maniu i Jędzo... 27.04.04, 15:27
                            Faktycznie cierpię z tego powodzu, że jest już tylko moim byłym, jak to
                            nadzwyczaj inteligentnie zauważyłeś. Lepiej rzeczywiście, abym nazywała go
                            ojcem mojego dziecka.
                  • Gość: Mania Re: Maniu i Jędzo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.04, 14:23
                    Duszo,
                    Nie przejmuj się jakimis absurdalnymi postami ludzi, którzy chcą cię zgnoić.
                    Myślałam o twojej sytuacji i stwierdzam, że to jednak dobrze że urodzisz to
                    dziecko. Wydaje mi się,że podswiadomie bardzo tego chciałaś, więc pomimo
                    trudnej sytuacji na pewno sobie poradzisz i da ci to szczęscie.
                    Co do twojego (byłego?) faceta - trudno, nie zmusisz go do niczego, ale warto
                    by czuł się za to dziecko odpowiedzialny, dlatego nie unoś sie honorem i nie
                    rezygnuj z alimentów.
                    Trzymam za ciebie kciuki i życzę powodzenia
                    Mania
                    • Gość: Zawodowiec Re: Maniu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.04, 14:26
                      dla kogo dobrze, ze urodzi to dziecko? dla dziecka?
                      • s.dusza Re: Maniu 27.04.04, 15:18
                        Gość portalu: Zawodowiec napisał(a):

                        > dla kogo dobrze, ze urodzi to dziecko? dla dziecka?

                        Na pewno nie dobrze dla ojca. Jeśli jestem w opozycji do jego myślenia, dobrze
                        będzie dla mnie i dla dziecka. Dziecko będzie miało kochającą matkę, która
                        naprawdę CHCIAŁA je mieć... To chyba dobrze dla niego, nie?
                    • s.dusza Re: Maniu i Jędzo... 27.04.04, 15:12
                      Nie będę się unosić honorem, zapewniam Cię Maniu. On także poniesie
                      konsekwencje "naszego niepoważnego podejścia do życia".
                      • Gość: też_tata Mój brzuch należy do mnie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.04, 17:58
                        Czyż to nie jest motto współczesnej kobiety?
                        Wydaje mi się że to ty pisałaś 2-3 miesiące temu o sexsie tantrycznym pełnym
                        orgazmów przy braku wytrysku u partnera?
                        Wygląda na to że interesują ciebie tylko przyjemności a gdy trzeba pomyśleć o
                        konsekwencjach to ogarnia cie przerażenie.
                        Więc moje orgazmy o to tak!
                        a odpowiedzialność to
                        nie ja?
                        Zawsze jest czas aby dorosnąć.
                        • Gość: też_tata sex tantryczny... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.04, 18:07
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=10312082&a=10312082
                        • s.dusza Re: Mój brzuch należy do mnie i do ojca dziecka... 28.04.04, 08:38
                          Nie wypieram się swojej seksualności. Nie uciekam też od jej konsekwencji i
                          odpowiedzialności, czego dowodem jest moja decyzja. Przyjemnośc była dla i
                          mnie, i dla niego - i z nim chętnie podzielę się swoim brzuchem. A swoją drogą
                          zadziwia mnie Twoja rzetelna i dokładna postawa wobec przerabianego tematu -
                          widze, że zapoznałeś się z całą dostępną literaturą - doprawdy czuję się
                          zaszczycona.
            • Gość: jendza Re: Maniu i Jędzo... IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 28.04.04, 09:29
              A ja Ci przesylam... GRATULACJE z powodu Dzidziusia:)))))!
              Bo to naprawde wielki moment:)))!
              Zawsze sie upieralam, ze nie podjelabym decyzji o 'zrobieniu' dziecka,
              w sytuacji, gdy mialoby nie miec ojca..., a to ze wzgledu na dobro tego
              wlasnie dziecka. Bo nie mozna powolywac dziecka do zycia... dla siebie. To
              czysty egoizm... Kiedy jednak dziecko juz JEST...:))), a tak jest w Twoim
              przypadku, mozna sie juz po prostu CIESZYC:))). A cala reszta jest do
              ulozenia... Byc moze biologiczny ojciec dziecka ochlonie i bedziecie prawdziwa
              rodzina? Byc moze spotkasz kogos innego i tez te rodzine utworzycie?
              Byc moze bedzie Twoj maluch mial 'tylko' kochajaca mame? (dla co poniektorych
              to jest 'az')...?
              Trzymaj sie, dbaj o siebie, porzadkuj szczgoly, ale niczym nie przejmuj...:)))
              ZDROWKA WAM OBOJGU!!! Znaczy Tobie i Malenstwu!!!
              j
              • s.dusza Re: Droga Jendzo, 28.04.04, 09:43
                Ja także zawsze nie popierałam kobiet, które z premedytacją "robią" sobie
                dziecko. Gdybym taką była, wybrałabym do tego celu jakiegoś super nadzianego
                biznesmena (których wokół mnie jest sporo). A ja się zakochałam i zaufałam mu.
                Jest dziecko i je urodzę i wychowam.
                Dziekuję Jendzo za ciepłe słowa i pozdrawiam.
    • Gość: ronin Re: Jestem w ciąży a on się nie odzywa IP: *.proxy.aol.com 27.04.04, 20:38
      Tak,tak duszko...teraz bij zabij na tego chama.On tez poniesie
      konsekwencje...cieszysz sie duszo ze wrobilas tego faceta i ze teraz mu zle
      pojdzie tak??Tak z tego wynika.Zgadzam sie z Mania ze on tylko sexu chcial a
      o dzieciach m,owil tylko po to zeby kobieta byla do niego dobra w lozku!!
      Majac 37 lat ma sie normalnie inny rozum.Nie moge sobie wyobrazic co
      zrobilbym jak by mnie cos takiego spotkalo.Chyba juz lepiej isc do
      prostytutki??Bo jak sie trafi na taka duszke to ma sie przerypane pol
      zycia jesli nie cale.
    • sekserka najbardziej okropne w tym wszystkim jesto to 28.04.04, 09:39
      ze my kobiety z taka latwoscią podejmujemy decyzje za czyjes zycie. bo zycie
      dziecka to nie tylko nasze zycie, ale przede wszystkim jego. ono jest naszym
      dzieckiem przez 18 lat, przez nastepne 50-60 jest dzieckiem swiata i musi w tym
      swiecie umiec zyc. a jak zyc , kiedy nie mialo sie dobrego wzorca?
      • s.dusza Re: najbardziej okropne w tym wszystkim jesto to 28.04.04, 10:07
        Zapewniam Cię, że to nie była łatwa decyzja. Rozważałam różne opcje. Uznałam,
        że jeśli będę chciała pozbyć się dziecka, pójdę w ślady byłego, który pozbył
        się problemu usuwając mnie z pola widzenia. Wiem, że w takiej sytuacji trudno o
        dobre wzorce. Ale zrobię wszystko, aby moje dziecko było szczęśliwe. Mam wielu
        wspaniałych przyjaciół, rodzinę, która mi pomoże. Samej byłoby mi b. ciężko.
        • Gość: Lena Re: najbardziej okropne w tym wszystkim jesto to IP: 80.48.96.* 28.04.04, 10:57
          Zyczę Ci powodzenia. Może uda się ułożyć jakoś stosunki dziecko-ojcie bez
          względu na to co sama czujesz.
          Zauważyłam, że im gorsze, im bardziej toksyczne małżeństwa mają kobiety tym
          więcej wrzszczą na temat obowiązku posiadania męża i konieczności posiadania
          pod jednym dachem ojca tego dziecka. Jakby usprawiedliwiały same siebie we
          własnym sumieniu.
          Uważam, ze dziecko powinno mieć oboje rodziców. Ale takie jest życie, że nie
          zawsze ma. Uważam, że dziecko powinno mieć fajnych rodziców, żyjących w dobrym
          i zgodnym małżeństwie. Ale takie jest życie, że nie zawsze ma. Nie oznacza to
          więc, że dziecko z rodziny pełnej bedzie lepiej wychowane i "lepsze". Coraz
          więcej jest rodzin niepełnych, powtórnych małżeństw. Przewidywania "co też
          dziecko kiedyś powie" zostawcie dla siebie ... zastanówcie się co kiedyś o Was
          powie Wasze dziecko .... bez względu na stan Waszej rodziny ...
    • Gość: reg Re: Jestem w szoku! IP: *.zapora / 212.160.172.* 28.04.04, 10:05
      Co to za ataki na tę dziewczynę?! Przecież to nie on wpadł, to przede wszystkim
      ONA wpadła! To ona jest w ciąży, ona będzie rodzić i wychowywać dziecko, i
      ponosić wszelkie konsekwencje, nie tylko finansowe. Odpowiedzialność za
      drugiego człowieka na całe życie!
      Jest przerażona i sama!
      Piszecie, że dorosła i wiedziała co robi! A on nie wiedział? Oboje są dorośli i
      oboje powinni wiedzieć, że stosunek może skończyć się ciążą. A skoro on już ma
      dwoje, to wie to jeszcze lepiej niż ona, a teraz zgrywa wrobionego. biedaczek...
      Mężczyzna też musi zdawać sobie sprawę z tego, że kobieta, z którą sypia, może
      stać się matką jego dziecka.
      To on jest egoistą, bo zostawia kobietę w momencie, kiedy ona najbardziej
      potrzebuje wsparcia. Ciąża jest trudnym okresem w życiu kobiety, nie powinna
      być wtedy sama. A ten facet nie jest młodym chłopcem, który ma prawo się
      przestraszyć! To dojrzały mężczyzna, a ucieka nie dlatego, że został wrobiony,
      bo z postów Duszy wynika, że sam się do tego "wrobienia" przyczynił, ale
      dlatego, że ten temat już "przerabiał" i wie, ile obowiązków jest przy dziecku
      i po prostu już mu się nie chce znów w to "bawić".
      Duszo! - trzymaj się, rób swoje. Niestety, facet, którego pokochałaś okazał się
      gnojkiem, i tyle... Mężczyźni przez duże "M" tak się nie zachowują...
      • Gość: Mania Re: Jestem w szoku! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.04, 11:04
        Zgadzam się z tobą Reg w zupełności! Co to za dziwaczne podejście do spraw
        obopólnej odpowiedzialności. Tak, trzeba litować się nad biednym gościem, który
        chciał się tylko trochę zabawić, a tu został tak paskudnie wrobiony. Hahaha.
        Jak widać jednak z licznych wypowiedzi większość ludzi niestety współczuje temu
        facetowi, piszą,że to tylko i wyłącznie wina Duszy, że to tylko ona jest
        bezmyślna. A dlaczrgo nikt nie napisał,że to on jest okrutnym i egoistycznym
        wykorzystywaczem, który zniknął od razu jak tylko pojawiły się "problemy".
        Przecież Dusza napisała, że była w nim zakochana i mu ufała, może to i naiwnwe
        przy tak krótkiej znajomości, ale nie jest to nawet najmniejszy powód do
        takiego potępienia i napiętnowania z jakim spotkała się na forum.
        A propos, już w poczatkowych postach tego wątku zadziwiło mnie bardzo
        wyrozumiałe podejście niektórych forumowiczów co do "znikającego" ojca: moze
        jest w szoku, może musi odetchnąć, przemyslec itp. I to usprawiedliwia
        pozostawienie dziewczyny w ciąży (choćby tylko na tydzień, czy parę dni) samej
        sobie? A dziewczyna nie może powiedzieć : zygotko, zniknij na tydzień, bo chcę
        sobie wszystko przemyśleć, bo nie wiedziałam, że w taki łatwy sposób znajdziesz
        się w moim brzuszku.

        Och, biedni ci faceci, czasami tak drogo muszą płacić za chwile przyjemności.
        bardzo im współczuję.
      • Gość: Zawodowiec Re: Jestem w szoku! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 11:33
        nie jestes w szoku, tylko jestes zwyczajnie głupia. ona wpadla, a on nie
        wpadł?! roznica miedzy nimi jest taka, że ona wpadla świadomie, a on nie
        świadomie. ale pewnie i tak tego nie zrozumiesz.
        • Gość: reg Re: Jestem w szoku! IP: *.zapora / 212.160.172.* 28.04.04, 11:39
          i tym postem przedstawiłeś się kim jesteś!
          Dalej, obrzucaj innych epitetami, bo tylko to potrafisz!
        • Gość: Lena Re: Jestem w szoku! IP: 80.48.96.* 28.04.04, 11:49
          Problem Zawodowcu z wieloma mężczyznami polega na tym, że wydaje im się, że to
          wyłącznie oni decydują o wszystkim. Spotyka się taki z dziewczyną /kobietą/,
          wyznaje jej miłość, mówi o przyszłości /jego zdaniem zupełnie niezobowiązująco/
          i sypia z nią /jego zdaniem towarzysko/ i sądzi, że wyłącznie ON ma prawo
          decydować kiedy finalizują te plany a ona niecierpliwie czeka aż on sie
          zdecyduje. O tym co w związku było prawdziwe a co "jego zdaniem" wychodzi z
          faceta gdy np. przychodzi "wpadka". On się czuje oszukany. On się bawił w
          zupełnie inne klocki a tu mu klocki podmieniono. No i chciałby zabrać te swoje
          klocki z piaskownicy i iść na własne podwórko.
          Dorośli mężczyźni bawią się w "te klocki" z dorosłymi kobietami, no i szanse są
          wyrównane. Jesli on nie jest uczciwy to ma prawo wymagać by druga strona była
          ok?
          • Gość: Zawodowiec Re: Jestem w szoku! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 11:58
            a co ty wiesz Lena o tamtym facecie? dlaczego zostal sam z dwojką dzieci? niech
            dusza opowie nam wiecej o nim. moze sie okaze, ze to jest facet, ktory cale
            zycie jest raniony przez kobiety. czemu tak bezkrytycznie jej ufacie? na jakiej
            podstawie?
            • Gość: Lena Re: Jestem w szoku! IP: 80.48.96.* 28.04.04, 12:13
              Zawodowcu, poniżej odpowiedziała Ci Jendza i z nią się zgadzam w pełni. Nie
              muszę niczego wiedzieć o facecie, wystarczy, że usłyszę coś takiego - kobieta z
              którą sypia podejrzewa, że jest w ciąży a on się nie odzywa. Mężczyzna /i to
              taki po 40-tce!!!/ tak się nie zachowuje. Żadne zraniania w życiu nie
              upoważniają mnie do ranienia innych.
        • Gość: jendza Ja tez, ja tez... IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 28.04.04, 12:01
          tego nie rozumiem, znaczy...?
          Zawodowcze, mozesz mi zatem wytlumaczyc, jak to jest,
          ze mezczyzna - w srednim wieku, posiadajacy dwojke dzieci,
          ktory uprawia seks z kobieta nie zastanowiwszy sie/nie sprawdziwszy,
          czy sa wlasciwie zabezpieczeni - 'wpada nieswiadomie'?
          O ile wiem, uprawianie seksu to nie jest uprawianie ogrodka na przyklad...
          No i dla wyjasnienia dodam, ze jak dorosly mezczyzna zabiera sie nawet za
          uprawianie rzeczonego ogrodka, to z zasady wie, ze jak w ziemie wlozy ziarenko
          rzodkiewki na przyklad, to sa duze szanse, ze ta rzodkiewka w tej ziemi
          wyrosnie...
          a moze ta rzodkiewka tez mu rosnie 'nieswiadomie'?

          pozdrawiam
          j.
          • california_mountain_snake Re: Ja tez, ja tez... 28.04.04, 12:22
            dusza, ale Ty wiedzialas ze prawie na pewno zajdziesz w ciaze mimo wszystko
            nalezalo sie upewnic co do planow Twojego partnera. Mezczyzni niestety cala
            odpowiedzialnosc zwalaja na kobiety, nie nalezy tez wierzyc ich zapewnieniom,
            ze kochaja, tesknia itd. Zwykle chodzi tylko o seks.
            • s.dusza Re: Ja tez, ja tez... 28.04.04, 12:29
              Nie wiedziałam, że zajdę w ciąże. Ciąży NIE planowałam. Uzgodniłam z nim, że to
              będzie nasza wspólna decyzja.
              • Gość: dusza wołowa Re: Ja tez, ja tez... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 12:36
                jak chcesz to moge cie uswiadomic w jakie dni kobieta jest płodna a w ktore nie.
              • lubstej Re: Ja tez, ja tez... 28.04.04, 12:47
                napisalas:

                "Nie byliśmy zabezpieczeni, ponieważ on uznał że od lateksu ma alergię. Znał
                dokładnie rozkład mojego cyklu mimo to zdecydował się na stosunek. Wcześniej
                nie zapytał czy jestem zabezbieczona. Uznałam ze on akceptuje ryzyko i jego
                konsekwencje"
                a teraz piszesz ze ciazy nie planowalas
                ale i nie mialas nic przeciwko,
                ufal ci ze jestes zabezpieczona bo on nie mogl sie zabezpieczac
                a ty to wykorzystalas
                a teraz oczywiscie nie uniesiesz sie honorem (jakim honorem?) i wygezekwujesz
                dokladnie wszystko co daje ci prawo, bo "on powinien byc odpowiedzialny" i chce
                sie powiedziec: nie powinien ufac takim wyrachowanym kobietom jak ty
                a ty uznalas ze tak cudownie zajmowal sie swoimi dziecmi to napewno ucieszy sie
                ze znowu bedzie mogl to robic
                eh,

                mi nie musisz odpowiadac, odpowiedz sobie

                • Gość: Mania Re: Ja tez, ja tez... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.04, 12:52
                  o... i znów to samo
                  • s.dusza Re: Ja tez, ja tez... 28.04.04, 13:08
                    Zawodowiec, też_tata, i dusza wołowa to ta sama osoba. Kto wie może poszywa się
                    także pod innymi zalogowanymi nickami. To jeden meżczyzna i chyba go znam.
                    • Gość: tantrysta Re: Ja tez, ja tez... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 13:53
                      to ja kochanie, twoj wyrodny kochanek tantryczny.
                    • Gość: zakrecona1881 ja tez bylam w takiej sytuacji IP: *.softpro2.pl 28.04.04, 14:06
                      tylko ze koles ma 19 lat a ja mam ... teraz fajnego faceta ktory wlasnie spi ma
                      nie caly miesiac i gdyby jeszcze raz miala podjac decyzje zrobila bym to samo
                      nie usunela bym choc sie nad tym zastanawialam pomimo duzych komplikacji
                      zwiazanych z porodem dodam ze ja mam 20 i za 2 tyg mature i jestem sama ach no
                      mam rodzine ktora mi pomaga pozdrawiam i zycze wytrwalosci baj
                      • Gość: zakrecona1881 Re: ja tez bylam w takiej sytuacji IP: *.softpro2.pl 28.04.04, 14:07
                        a jak moge wiedziec ktory to misiac badz tydzien ??? pozdrawiam
                        • Gość: tantrysta Re: ja tez bylam w takiej sytuacji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 14:11
                          ja odpowiem, jako ojciec przyszly. tantrowalismy sie w styczniu czyli bedzie
                          jakis 4 albo poczatek 5tego, ten tego.
                      • Gość: tez_tata Re: ja tez bylam w takiej sytuacji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 14:10
                        no ale o ile dziecko mozna wybaczyc popelnianie glupstw w wieku 20 lat. o tyle
                        w wieku prawie 40tu ciezko...
                  • s.dusza Re: Ja tez, ja tez... 28.04.04, 13:09
                    Zawodowiec, też_tata, i dusza wołowa to ta sama osoba. Kto wie może podszywa
                    się także pod innymi zalogowanymi nickami. To jeden meżczyzna i chyba go znam.
                    • Gość: reg Re: Ja tez, ja tez... IP: *.zapora / 212.160.172.* 28.04.04, 13:19
                      chyba masz rację, sądząc po IP...
                      • s.dusza Re: Ja tez, ja tez... 28.04.04, 13:22
                        To mój były. Często tu wpada i chyba mój temat go zainteresował. Pozdrawiam
                        ciepło.

                        PS Ciąże znoszę dobrze, nie mam wymiotów. Pozdrów dzieciaki.
                        • Gość: reg Re: Ja tez, ja tez... IP: *.zapora / 212.160.172.* 28.04.04, 13:42
                          hmmm ;-)
                          sądząc po poziomie jego niektórych wypowiedzi, używaniu epitetów zamiast
                          argumentów, to... nie masz czego żałować.
                          Może tylko tego, że dziecko będzie miało takiego ojca, ale może w genach nie
                          odziedziczy...
                      • Gość: Ola Re: Ja tez, ja tez... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 13:54
                        o przepraszam, ale ja mam tez takie samo IP a jestem kobietą!
            • Gość: Lena Re: Ja tez, ja tez... IP: 80.48.96.* 28.04.04, 13:17
              Jeśli zakładamy, że mężczyznom nie należy wierzyć, że kochają i chcą być z nami
              to być może oni powinni nam nie wierzyć, że my z nimi z miłości a jedynie
              czyhamy na te ich plemniki i chcemy złapać ich na dzieci ;))))))
              Znałam parę, on przy niej w sporym gronie, gdy dyskusja zeszła na dzieci
              powiedział,że gdyby wpadli na początku to już biegałby taki dwulatek albo
              dwulatka. Powiedział to z rozrzewnieniem. Gdy "wpadli" za jakiś czas on ...
              okazał się niegotowym a sprawa była nie była z nim uzgodniona ... już nie jest
              naszym znajomym ...
              • Gość: Mika zastanawiam się... IP: *.crowley.pl 28.04.04, 13:54
                "Znał dokładnie rozkład mojego cyklu mimo to zdecydował się na stosunek.
                Wcześniej nie zapytał czy jestem zabezbieczona. Uznałam ze on akceptuje ryzyko
                i jego konsekwencje".
                Sporo tu nie domówienń I "on znał, on zdecydował się". Duszo, stałaś wtedy obok?
                Myślę,zeświadomie chciałś tego dziecka i dobrze,że zdecydowałaś sieurodzić. Aże
                książę z bajki okazał sie ropuchą? Za dużo tu było wyobrażęń,, nedomóień i
                założeń. Oboje jesteście/ byliście ciężko niedojrzali i proponuję zrobić koniec
                z oskarżeniami, a zacząć porządkować sprawy od rachunku sumienia i uczciwego
                popatrzenia na siebie. Twój partner zrzucił odpowidzialność na Ciebie, Ty za
                pomocą Forum na partnera, a dziecko sobie rośnie. Tak to jest bawić się
                sseksem jak odbezpeiczonym granatem. Spotyka się dwoje ludzi, którzy cośtam
                chcą od siebie, facet może miłego czasu i seksu, kobieta pewnie też, ale jak
                łłatwo powiedzieć "bo ja go kochałam", "poświęcę się i urodzę". Ręcę opadają na
                taką postawęw ogóle. Ale Duszo, masz czas, dojrzewaj i przed pójściem w kolejny
                zwiazek, zafunduj sobie terapię. Żebyś nieodpwiedzialnych dupków unikała i sama
                też podchodziła odpowiedzialnie do innych.

                • Gość: tantrysta Re: zastanawiam się... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 13:58
                  o jakim dojrzewaniu mowisz u 37 letniej kobiety?! nawet pomidor ma swoj
                  wyznaczony czas. jej czas juz dawno minąl, zostanie taka zielona do konca zycia.
                  • Gość: Mika Re: zastanawiam się... IP: *.crowley.pl 28.04.04, 14:31
                    Bo ja wierzę, że człowiek jak chce, to może i do końca życia się uczyć. Jak
                    chce, powtarzam i jak widzi swój udział w tym, co się mu w zyciu przydarza;))
                    Zakładam,ze może i Duszę, mimo użalania się nad podłym, męskim osobnikiem, też
                    coś oswieci!
                    Magda
              • Gość: tantrysta Re: Ja tez, ja tez... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 13:56
                bo ja wpadam, ale nie z byle kim.
                • Gość: zakrecona1881 Re: Ja tez, ja tez... IP: *.softpro2.pl 28.04.04, 14:09
                  tylko ze koles ma 19 lat a ja mam ... teraz fajnego faceta ktory wlasnie spi ma
                  nie caly miesiac i gdyby jeszcze raz miala podjac decyzje zrobila bym to samo
                  nie usunela bym choc sie nad tym zastanawialam pomimo duzych komplikacji
                  zwiazanych z porodem dodam ze ja mam 20 i za 2 tyg mature i jestem sama ach no
                  mam rodzine ktora mi pomaga pozdrawiam i zycze wytrwalosci baj a jak mozna
                  wiedziec ktory to miesiac badz tydzien ???
                  • Gość: zakrecona1881 za duza napisalam IP: *.softpro2.pl 28.04.04, 14:11
                    sorki ze sie powtarzam ale przeoczylam moje wypowiedzi wczesniejsze baj i sorki
                    jeszcze raz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka